Sportowcy zarabiają więcej od nauczycieli!

Opublikowano: 05.07.2018 | Kategorie: Edukacja, Gospodarka, Kultura i sport, Publicystyka, Społeczeństwo | RSS komentarzy

Ilekroć któraś ze sportowych primadonn narzeka na swoje zarobki, natrafiamy zawsze na utyskiwania na straszliwy system wartości w Ameryce. Co się stało z naszą hierarchią wartości, skoro nauczyciel matematyki w liceum zarabia 40 tysięcy dolarów rocznie za przekazywanie młodemu pokoleniu wiedzy z dziedziny matematyki, a jakiś pyskujący egotyk dostaje 2 miliony dolarów za to, że potrafi rzucić małą białą piłką z naprawdę dużą prędkością?

Jednak wolny rynek nie ustala cen na podstawie wartości moralnej. Zastanówmy się nad takim zarzutem: „Ten kraj jest wstrętny! Egzemplarz Pisma Świętego kosztuje tylko 5 dolarów, a konsola Nintendo GameCube jest na rynku warta 60 razy więcej. Co się stało z naszą hierarchią wartości?”. Wydaje mi się, że każdy uznałby takie podejście za dość absurdalny sposób pomiaru wartości moralnej obu produktów, i dlatego nikt nie wypowiada podobnych zarzutów. A przecież ta sama zasada stosuje się do ceny pracy.

Ekonomiści często w tym kontekście mówią o paradoksie wody i diamentu. Jeśli chodzi o wartość użytkową, to woda jest niezbędna do życia, a diamenty są zbytkiem. Jednak w wymianie diamenty osiągają ogromną wartość, a woda jest właściwie bezwartościowa.

Ekonomiści ten pozorny paradoks wyjaśniają zasadą, że dobra są wartościowane według ich użyteczności krańcowej. Innymi słowy, nie dokonujemy nigdy wyboru pomiędzy całym światowym zasobem wody i całym światowym zasobem diamentów (gdybyśmy dokonywali takiego wyboru, to z pewnością wybralibyśmy wodę, a nie diamenty). Jeśli zabiorę komuś butelkę wody, to z łatwością ją ten ktoś zastąpi. Może wziąć kolejną butelkę z lodówki albo napić się wody z kranu. Jeśli jednak zabiorę komuś pierścionek z diamentem, to powinienem od razu zacząć uciekać.

Ta sama zasada tyczy się cen różnych rodzajów pracy. To prawda, że gdybyśmy mieli dokonać wyboru pomiędzy ogółem licealnych nauczycieli i ogółem zawodowych baseballistów, to wyższą wartość przypisalibyśmy tym pierwszym. Nie ma to jednak żadnego znaczenia, gdy porównujemy wartość pożytków z pracy jednego licealnego nauczyciela z wartością pożytków z pracy jednego zawodowego sportowca. Względnie łatwo jest zastąpić nauczyciela matematyki — w społeczeństwie żyje wielu ludzi, którzy mają odpowiednie umiejętności, by nauczać w szkołach średnich, gdyby nagle pojawił się tam popyt. Jednocześnie niewiele jest osób, które potrafią rzucić precyzyjnie piłką z prędkością 140 kilometrów na godzinę, nawet po latach treningów.

Użyteczność krańcowa: Krańcowa użyteczność dobra lub usługi to wielkość zadowolenia — użyteczności — z konsumpcji pojedynczej jednostki tego dobra lub usługi. Dla osoby, która jest spragniona, użyteczność krańcowa pierwszej szklanki wody jest o wiele wyższa od użyteczności krańcowej trzeciej albo czwartej szklanki, ponieważ pragnienie jest coraz mniejsze.

Argumentację przeciw zarobkom zawodowych sportowców cechuje jeszcze jedna niespójność. Czy marksiści nie przypominają nam, że w sprawiedliwym społeczeństwie pracownicy otrzymują „cały produkt” swojej pracy? Skoro Chicago Bulls dzięki zatrudnieniu Michaela Jordana zwiększyły swoje roczne przychody o 25 milionów dolarów (dzięki większej sprzedaży biletów i wzrostowi wpływów z reklam), to dlaczego nie miałyby go w związku z tym odpowiednio wynagrodzić? Spełnienie arbitralnego postulatu, by płacić mu mniej, oznaczałoby, że większa część wartości jego pracy trafiałaby do nadzianych właścicieli Byków.

Autorstwo: Robert Murphy
Tłumaczenie: Marcin Zieliński
Zdjęcie: Paweł Cieśla (CC BY-SA 4.0)
Źródło: Mises.pl
Fragment książki „Niepoprawny politycznie przewodnik po kapitalizmie”

TAGI: , ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU: Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

1 wypowiedź

  1. Balcer 06.07.2018 06:52

    Programista często zarabia więcej od profesora, który go jeszcze rok wcześniej uczył, ale profesor uczył j. programowania sprzed 20 lat, a programista korzysta z tego, co opracowano kilka lat temu … i dlatego jestem za wolnym rynkiem :-)

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.