Dzień wolności podatkowej

Opublikowano: 26.04.2024 | Kategorie: Gospodarka, Publicystyka, Publikacje WM, Społeczeństwo

Liczba wyświetleń: 1063

Ponieważ poruszony przeze mnie temat dzietności i aborcji wzbudził zainteresowanie, pozwolę sobie go nieco rozszerzyć.

Zacznę trochę nietypowo — od definicji dnia wolności podatkowej: „Dzień Wolności Podatkowej to graniczna data, po której przekroczeniu podatnik przestaje pracować dla rządu, a zaczyna na siebie”.

Ta definicja określa nam dzień roku, w którym przestajemy nasze wynagrodzenie w całości oddawać państwu w formie różnych danin, a zaczynamy pracować w całości na siebie. Oczywiście daniny te rozłożone są na cały rok, ale gdybyśmy skumulowali nasze zarobki, odliczyli daniny dla państwa i ilość dni naszej pracy potrzebnych do uzyskania tej sumy, wyszłaby nam data, od której „kasa jest dla nas”. Kiedy taki dzień wypada? Różnie w różnych latach i różnych krajach. W Polsce ten radosny dzień wyliczany jest przez Centrum Adama Smitha, stosowną tabelę znajdziemy na stronie internetowej.

Z tabeli wynika, że w ostatnich latach Polak oddawał całe swoje zarobki państwu w 2018 r. do 6 czerwca, co stanowiło 43% (157 dni) jego rocznych zarobków. Zostawało mu dla zaspokojenia potrzeb 57%. W innych latach różnie bywało, najwięcej dochodów swoich obywateli zgarnęło państwo w 2011 r., bo aż do dnia 7 lipca łącznie co stanowiło 51,5% zarobków i 192 dni roku.

Z danych na cytowanej stronie wynika, że średnio najwcześniej dzień wolności podatkowej jest w Australii (112) i Estonii (114), a najpóźniej we Francji (197) i Niemczech (190).

Powtórzmy jeszcze raz: do dnia wolności podatkowej wszystkie pieniądze zarobione przez obywatela płyną do kasy państwa. Z tych pieniędzy opłaca się funkcjonowanie państwa, także różne 500+, 800+, babciowe, dziadkowe, pensje rozdętej administracji i inne niezbędne wydatki.

W Polsce pracuje nieco ponad 15 mln ludzi. Z tego mężczyźni ~53%, kobiety ~47%. Pomijając ewentualne nierówności płacowe, można założyć, że taki też jest procentowy udział w daninach wnoszonych przez obywateli do kasy państwa. Bez mała połowa dla mężczyzn, połowa dla kobiet.

W rozlicznych poglądach na funkcjonowanie państw i społeczeństw istnieje też taki, że kobieta, jeśli wychowuje dzieci w domu, powinna być wynagradzana jak każdy inny pracownik – w stosunku do wykonanej pracy. Czyli dostawać pensję. A wychowywanie dzieci z jednej strony daje satysfakcję, z drugiej — to praca nielekka.

Jeśli ktoś zatrudnia pomoc domową, na stałe lub dochodzącą okazyjnie, wie, ile to kosztuje. Matka wychowująca dzieci, sprzątająca mieszkanie, zabezpieczająca zakupy i funkcjonowanie domu robi to „za frajer”, bardzo często jeszcze pracując zawodowo. Taki właśnie system odpowiada państwu, bo nie dość, że ta matka zapewnia dalsze istnienie państwa, to jeszcze wnosi do kasy państwowej wszystko, co zarobi aż do dnia wolności podatkowej. Prawie połowę budżetu państwa – od kobiet. Z tej kasy można kobietom dopłacać do przedszkola dla ich dzieci i dawać różne dotacje, co oczywiście pozwala na spostrzeganie państwa jako dobrodzieja. Można opłacać różne organizacje zaglądające ludziom do psiej budy, czy tam nie ma pcheł, albo do dziecinnego łóżeczka, czy dziecko umyło nogi na noc. Stawiać tęczę na placu Zbawiciela albo dofinansowywać różne parady i fundacje.

Tyle że taka organizacja państwa prowadzi do jego wolniejszej lub szybszej samozagłady. Umęczone kobiety, poddawane antynatalistycznej propagandzie, w znacznej części jej ulegają i rodzą coraz mniej dzieci. Młodzi mężczyźni straszeni „molestowaniem” coraz mniej ochoty mają na ożenek. W dodatku siedząc godzinami przed komputerem, przegrzewają sobie plemniki, które stają się coraz bardziej leniwe i coraz mniej skuteczne.

Autorstwo: Barnaba d’Aix
Źródło: WolneMedia.net


TAGI:

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

2 komentarze

  1. emigrant001 26.04.2024 18:20

    Polacy nie płacą podatków, albo nie wiedzą, że je płacą:)

  2. Katarzyna TG 26.04.2024 18:39

    Przez resztę roku też płacimy podatki i daniny tylko te skrzętnie poukrywane pod przeróżnymi niewinnie brzmiącymi nazwami :))

    Wolność podatkowa to wolność od płacenia podatku a nie umowna data, mafia nadal pozostaje mafią a haracz haraczem.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.