Traktat antypandemiczny WHO – dobre wieści

Opublikowano: 23.04.2024 | Kategorie: Polityka, Prawo, Publikacje WM, Wiadomości ze świata, Zdrowie

Liczba wyświetleń: 4136

Marzec 2024 r. to pierwotnie ustalona data finalnej wersji traktatu, nadającego Światowej Organizacji Zdrowia wyłączność na zarządzanie przyszłymi pandemiami i „pandemiami”. Końcowa wersja jest właściwie gotowa, a termin ostateczny ustalono ostatecznie na maj. W międzyczasie wprowadzono wiele korzystnych poprawek i projekt nie jest już tak radykalny. Oto najistotniejsze zmiany…

BRAK MONOPOLU NA ZARZĄDZANIE PANDEMIĄ

Co prawda nowo powstałym organem nadzorczym ma nadal być posiadająca specjalne uprawnienia Konferencja Stron, a WHO wciąż instytucją decyzyjną, ale jej rola ma ograniczać się do koordynacji i wydawania wytycznych, a nie jak wcześniej planowano, do wyłącznej decyzyjności. Decydować ma o tym zapis w części dotyczącej zasad, mówiący o tym, że „państwa posiadają suwerenne prawo do przyjmowania, stanowienia i wdrażania prawodawstwa w ramach swej jurysdykcji oraz do swych zasobów biologicznych”.

Ponadto w tym samym dziale traktatu z 12 punktów pozostała jedynie połowa.

TRANSPARENTNOŚĆ!

Zastrzyki, maski, testy, respiratory. Każdy pamięta kombinatorstwo, by skorzystać z okazji i nachapać się ile wlezie.

Głośno wyrażanych wątpliwości wokół tych praktyk narosło jednak tyle, że w planach jest wprowadzenie przepisów mających zwiększyć, a przynajmniej nadać pozory, transparentności tego rodzajom umowom. Gwarantować mają to następujące zapisy: „Każda ze Stron publikuje warunki swoich finansowanych przez rząd umów zakupu produktów związanych z pandemią oraz wyklucza postanowienia o poufności, które służą ograniczeniu takiego ujawnienia”, a wprowadzane działania mają być proporcjonalne, przejrzyste i TYMCZASOWE i nie mogą tworzyć niepotrzebnych barier w handlu i łańcuchu dostaw.

Ponadto — i to jest również bardzo ciekawe — wyniki badań i rezultatów prac badawczo-rozwojowych nad finansowanymi przez rząd produktami związanymi z pandemią mają być powszechnie publikowane.

WALKA Z DEZINFORMACJĄ

Wcześniejsza wersja zakładała przeciwdziałanie szerzeniu dezinformacji, czego skutkiem wprowadzono wręcz termin „infodemii”. A łopatologicznie chodziło o jeszcze ściślejsze cenzurowanie niewygodnych treści i bezwzględniejsze piętnowanie ich autorów, tak by w przestrzeni publicznej obowiązywała jedyna „słuszna” wersja. Tu także mamy wyraźną poprawę.

Zrezygnowano z totalnej cenzury, którą zastąpiono „dostępem do wiarygodnych informacji” i promowaniem oraz rozpowszechnianiem ich w społeczeństwie.

WNIOSKI

Zmiany, które widzimy to sukces zarówno środowisk wolnościowych, jak i zwyczajnych obywateli, którzy na różne sposoby sygnalizowali swoje wątpliwości. To pokazuje, że warto walczyć o to, co słuszne, nawet jeżeli sytuacja wydaje się beznadziejna.

Wielu zapewne powie, że to „krok w tył, żeby potem zrobić dwa kroki w przód”. W tym przypadku taki argument jest jednak błędny z dwóch powodów.

Po pierwsze — moment jest idealny. Uwaga świata jest przekierowana w inną stronę (wojny na Ukrainie i w Palestynie, wybory, Zielony Ład, a w Polsce dodatkowo protest rolników), więc to znakomita okazja, by cichaczem przepchnąć forsowane przepisy. A jednak rządy boją się iść „na maksa”.

Po drugie, zdecydowana większość społeczeństw była posłuszna, ale dlatego, że wmówiono im, iż sytuacja jest tymczasowa i po spełnieniu określonych warunków wszystko wróci do normy. Kiedy tak się nie stało, pomruki niezadowolenia zaczęły być coraz wyraźniejsze i agresywniejsze.

Nabyte doświadczenia uzmysłowiły politykom i korporacjom, że ilość zasobów energetycznych, ludzkich i finansowych, potrzebnych do utrzymania porządku i uległości, przy tak wysokim stanie napięcia, może być nieproporcjonalnie duża do spodziewanych korzyści. Stąd próba tego zgniłego kompromisu z obywatelami.

Choć to nasze małe zwycięstwo, trzeba pamiętać, że to tylko wygrana bitwa. Sam traktat w dalszym ciągu jeszcze bardziej ogranicza nasze swobody i wolności w stosunku do stanu obecnego, i w naszym interesie jest iść za ciosem i domagać się, by został odrzucony w całości.

Autorstwo: Radek Wicherek (Polaku Dawaj z Nami)
Na podstawie: Instytut Ordo Iuris
Źródło: WolneMedia.net


Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

13 komentarzy

  1. garsjo 23.04.2024 15:56

    Traktat powinien być odrzucony, ale ważniejsze by odrzucić WHO – w całości. Te wszystkie zakusy na zamordyzm przeciw państwom i obywatelom, te kadry who, ten prywatny biznes, no i ich gwiazda Kill gates nie mogą budzić zaufania nawet po zmianach w tym faszystowskim traktacie. Zamiar jest nieczysty. Będziemy się z nimi tak borykać, zajmować czas i potencjał państw. Z tych wszystkich powojennych organizacji trzeba wyjść i je zaorać. Zrobić nowe otwarcie. Hegemon blaknie, może otworzy się okno..

  2. replikant3d 23.04.2024 20:43

    O rany co za naiwność! Zrobią myk taki jak wielokrotnie. Niby pokażą ,,poprawioną,, wersję dokumentu OFICJALNĄ. Ale pokryjomu wprowadzą ,,ukryte,, poprawki które w rezultacie spowodują że tak naprawdę będzie efekt taki jaki zamierzono pierwotnie. Jak to się mówi ,,diabeł tkwi w szczegółach,, Np . podpunktach tego traktatu głęboko ukrytych w dokumencie. Tak to sę robi. Pamiętacie z naszego podwórka aferę z ,,agorą,, i niwinne wykreślenie jednego zdania z dokumentu o mediach który zmienił cały jego sens ? Ludziska w więkrzości są już tak tępi że w niczym sie nie połapią.

  3. emigrant001 23.04.2024 20:49

    dokładnie garsjo;) nie zrobiono najważniejszego, nie usunięto WHO.

  4. Radek Wicherek (Polaku Dawaj z Nami) 24.04.2024 18:37

    @ replikant3d

    Wysoce wątpliwe, że “wprowadzą ukryte”, bo poprawioną wersją wcale nie chwalili się publicznie. Poza tym, tak jak napisałem, nie ma potrzeby robienia żadnych “myków”, bo ludzie są teraz zaabsorbowani czym innym i wystarczyło bokiem przepchnąć pierwotną, totalitarną wersję. Więc ogółem i tak jest to spora poprawa.
    Natomiast tych podpunktów, o których piszesz, jest zapewne co niemiara, stąd wniosek, że nie powinniśmy nowej wersji z wdzięcznością traktować jako aktu miłosierdzia, ale i tak odrzucić. Było, nie było, sytuacja sama w sobie pokazuje, że warto nie siedzieć cicho.

    Co do reszty przedmówców, nawet bym rozszerzył tą myśl: poważnie rozważyłbym rozwiązanie ONZ, którego WHO jest tylko jedną z odnóg.

  5. RisaA 24.04.2024 19:12

    > domagać się, by został odrzucony w całości

    WHO obecnie ma zbyt dużą władzę. Należałoby pozbyć się WHO oraz ЄС.

  6. replikant3d 25.04.2024 21:23

    Radek Wicherek (Polaku Dawaj z Nami), najpierw trzeba pozbyć się globalistów bo to oni są ,,właścicielami,, tych wszystkich organizacji takich jak ONZ czy WHO i trzymają je na finansowej ,,smyczy,, Dopóki nie usunie się głowy ,,hydrze,, to można zapomnieć o takich pomysłach…

  7. Radek Wicherek (Polaku Dawaj z Nami) 26.04.2024 17:00

    @ replikant3d

    Akurat to, co piszesz, trzeba zrobić na samym końcu. Nie ma co się porywać z motyką na słońce i żyć utopijnymi marzeniami o nagłym przebudzeniu, bo nie ma drogi na skróty. Najpierw musi nastąpić żmudny proces docierania do świadomości sporej części ludzi. Potem jest chęć działania lokalnego, dalej – po odsianiu plew, czyli pseudoliderów – wspólne działanie środowisk wolnościowych na szerszą skalę, by na końcu brać się za grube ryby. Ale wpierw warunek nr 1, czyli świadomość, a z tym jest krucho. Bo o ile przez ostatnie kilka lat liczba świadomych ludzi wzrosła, to mam wrażenie, że tych ogłupionych jeszcze bardziej.

  8. Katarzyna TG 26.04.2024 17:18

    Najszybciej rośnie liczba zniechęconych do wszystkiego i wkur*ionych na wszystko – kluczowe będzie dotarcie z przekazem właśnie do nich i to poza mejnstrimem bo ten jest już dobrze przygotowany na to by ten przekaz nie dotarł gdzie trzeba.

  9. rici 26.04.2024 19:36

    Czytalem kiedys przepowiednie starca z gor. To byl taki byly powstaniec, listopadowy, czy styczniow, ktory zyl jako pustelnik w gorach.
    Zachodzili do niego mieszkancy okolicznych wsi, a i on tez czasem do nich schodzil.
    Opisywal miedzy innymi co bedzie z Polska, to bylo na przelomie XIX i XX wieku.
    Ze te powstania ktore byly i beda nie doprowadza do niczego , tylko do wyniszczenia narodu, poniewaz raz walczy schlachta, a raz chlopi, nigdy razem. Dopiero gdy polacza sily Polska stanie sie niepodleglym i poteznym panstwem.

  10. Katarzyna TG 26.04.2024 20:22

    Zobaczcie jaki piękny przykład predictive programmingu – jest nawet o “rządowym programie eutanazyjnym”.. incepcja idei o kórej jutro będą przebąkiwać “aktywiści” a pojutrze całkiem na serio mówić będą politycy. Czy WHO będzie dystrybutorem “zestawów eutanazyjnych” ?

    https://www.imdb.com/title/tt16280912

  11. Radek Wicherek (Polaku Dawaj z Nami) 26.04.2024 20:59

    @ Katarzyna TG

    “Najszybciej rośnie liczba zniechęconych do wszystkiego i wkur*ionych na wszystko – kluczowe będzie dotarcie z przekazem właśnie do nich i to poza mejnstrimem bo ten jest już dobrze przygotowany na to by ten przekaz nie dotarł gdzie trzeba”.

    Zgadzam się z tym, ale z jedną uwagą. Trzeba uderzać do tych, którzy są otwarci na dyskusję. Bo duża część ma w głowie mainstreamowy beton (a wręcz chce go mieć) i nic na to nie poradzisz – nie ma co ich uszczęśliwiać na siłę. Natomiast warto kierować swoje wysiłki na tych niezdecydowanych, którzy pewnie nawet nie wiedzą, że jest inna alternatywa. Nie będzie to proste, ale nie ma co się zniechęcać.

  12. Katana 27.04.2024 12:32

    //Bo duża część ma w głowie mainstreamowy beton (a wręcz chce go mieć) i nic na to nie poradzisz – nie ma co ich uszczęśliwiać na siłę.//
    Zgadza się. Nie można… Bo można osiągnąć w ten sposób odwrotny skutek – zaparcie się i postępowanie w głupocie jeszcze bardziej. Jedyna tu szansa, że sięgną dna i się odbiją, ale chyba nie o to nam chodzi by do dna kierować.
    Z betonem to można tylko stopniowo, powoli dając przykład…
    Jeśli taki tylko (nieumiejętnie) kopiuje to niestety taka nauka oparta na tresurze musi nas satysfakcjonować póki co.

  13. Katana 27.04.2024 13:04

    //Bo o ile przez ostatnie kilka lat liczba świadomych ludzi wzrosła, to mam wrażenie, że tych ogłupionych jeszcze bardziej.//
    “(11) Kto krzywdzi, niech jeszcze krzywdę wyrządzi, i plugawy niech się jeszcze splugawi, a sprawiedliwy niech jeszcze wypełni sprawiedliwość, a święty niechaj się jeszcze uświęci.” Ap22

    //raz walczy schlachta, a raz chlopi, nigdy razem. Dopiero gdy polacza sily Polska stanie sie niepodleglym i poteznym panstwem.//
    Taki szlachcic musiałby czuć zaangażowanie i poparcie u swoich wyborców, którzy powinni go bronić w każdej sytuacji gdy się stawia współrządzącym. A tych się boją bardziej niż elektoratu – gdzie w ogóle nie o strach a o nadzieję powinno się to opierać.
    Powszechna bylejakość paraliżuje wszystko.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.