Papież Jan Paweł II może utracić tytułu “świętego”!

Opublikowano: 17.11.2020 | Kategorie: Seks, Wiadomości ze świata, Wierzenia

Liczba wyświetleń: 1482

Papież Jan Paweł II jest uważany za świętego. Mówi się o nim właściwie tylko dobrze, albo wcale, a jakakolwiek krytyka jego pontyfikatu traktowana jest jak bluźnierstwo. Tymczasem z watykańskiego raportu na temat pedofilii w kościele wynika, że nasz krystaliczny papież ma też mroczne oblicze, którego nie znaliśmy. Niektórzy wprost nawołują, aby ponownie rozważyć, czy Karol Wojtyła zasługuje na nazywanie go świętym!

Problemy ma kardynał Stanisław Dziwisz, osobisty sekretarz papieża, który w negatywnym świetle jest wymieniany wielokrotnie w watykańskim raporcie na temat pedofilii. Padają oskarżenia, że pomagał w ukrywaniu przypadków pedofilii wśród duchowieństwa. Kluczowym czarnym charakterem tego raportu jest były kardynał Theodore McCarrick z USA, który przez wiele lat cieszył się dziwnymi względami papieża.

Na stanowisko arcybiskupa Waszyngtonu mianował go Jan Paweł II, który miał znać pogłoski na temat czynów duchownego, który interesował się młodymi chłopcami, przeważnie klerykami. Amerykańska prasa rozważa obecnie, czy w związku z tym polski papież nie został uznany za świętego zbyt szybko. Z jednej strony słyszę nawoływania do dekanonizacji Jana Pawła II, z drugiej słowa oburzenia na ten pomysł od jego obrońców.

Zwolennicy Jana Pawła II sugerują, że jest on raczej ofiarą swojego otoczenia, doradców i całej „lawendowej” pedofilskiej mafii, która ma tak ogromne wpływy w Kościele. Poza tym rzeczywiście pierwsze procedury jawnej walki z pedofilią w Kościele wprowadził właśnie nie kto inny a sam papież Jan Paweł II. Z kolei jego przeciwnicy twierdzą, że pytanie brzmi nie „czy Jan Paweł II wiedział?”, lecz ”dlaczego to akceptował?”.

Los sprawił, że 16 listopada we Wrocławiu zmarł inny były kardynał, Henryk Gulbinowicz, który okazał się efebofilem tak samo jak Theodore McCarrick. Bez cienia przesady można uznać, że był polskim odpowiednikiem amerykańskiego skandalisty, który spowodował tak bolesną rysę na wizerunku polskiego papieża. Również trudno uwierzyć, że Jan Paweł II był tak naiwny, że gdy docierały do niego informacje o ekscesach seksualnych polskich hierarchów, uznawał, że to wszystko fałszerstwa.

Wyjaśnienie jakie jest podawane w kontekście byłego kardynała McCarricka nie jest zbyt przekonujące. Rzekomo papież uznał, że liczne dowody jego efebofilii (pociągu seksualnego do dorastających chłopców) zostały sfabrykowane aby skompromitować kardynała. On sam znał takie zachowania w wykonaniu służb specjalnych w komunistycznej Polsce. Tylko czy mógł uznać, że to na pewno kłamstwa? Nie wiadomo na jakich podstawach opierało się rozumowanie Jana Pawła II. W przypadku schyłku jego życia można też jako okoliczność łagodzącą podać to w jakim był stanie zdrowia. Bardzo wątpliwe, aby był wtedy w pełni sił intelektualnych.

Źródło: ZmianyNaZiemi.pl

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Liczba głosów: 4, średnia ocena: 5,00 (max 5)
Loading...

TAGI: , ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

1
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Irfy
Użytkownik
Irfy

Na skutek kanonizacji Jana Pawła II Kościół wszedł w pułapkę, przed którą właśnie ta kanonizacja w założeniu miała go uchronić. Przyczyną takiego stanu rzeczy była krótkowzroczność i niesamowite zacofanie hierarchów kościelnych, szczególnie w aspektach technicznych. Obecnie usiłuje się kreować polskiego papieża na dobrotliwego władcę, otoczonego przez szubrawców ukrywających przed nim prawdę. Taka linia obrony jest zwyczajnie dziecinna, ponieważ w instytucji o takiej strukturze jak katolicki Kościół to papież – i wyłącznie on – decyduje o tym, kto go otacza. I kto będzie lub nie będzie dopuszczony do najwyższych kościelnych urzędów.

To nikt inny, jak sam JP2 się tymi szubrawcami otoczył, to on wynosił ich do góry i promował. To on stworzył Dziwisza, on pozwalał działać i opływać w dostatki takim ludziom jak Gulbinowicz, prałat Jankowski, biskup Wesołowski czy arcybiskup Paetz. A to tylko czubek góry lodowej. Bo przecież obok jawnych, choć objętych „tajemnicą poliszynela” homoseksualistów albo pedofilów w Kościele działają też różni szemrani biznesmeni w stylu Rydzyka. Jednocześnie przypominam, że cały czas mówimy tu o instytucji, która w założeniu ma być drogowskazem moralnym! Twierdzenie, że człowiek stojący na jej czele o niczym nie wiedział to komedia.

Bo on wiedział bardzo dobrze, tylko że miał inne priorytety. Dopóki typy w stylu upiornego gwałciciela i pedofila Degollado przynosiły Kościołowi choćby doraźne, ale namacalne korzyści, dopóty ludzie ci byli pod papieską ochroną. Dla większej chwały Kościoła. Tę chwałę niczym bańkę mydlaną na zawsze przekłuł internet. Medium, którego nie dało się kontrolować groźbami czy łapówkami. Medium, dzięki któremu kościelne zbrodnie stały się jawne, zaś ich ofiary ze zdziwieniem odkryły, że są jednymi z dziesiątek tysięcy. W ten sposób powoli upadały największe kościelne bastiony, takie jak Irlandia.

W tym kontekście kanonizacja Jana Pawła II miała dać kanonizującym go hierarchom to, co brytyjskiemu premierowi Chamberlainowi układy z Hitlerem. „Pokój za naszego życia”. Anglik łudził się, że świstek papieru powstrzyma czołgi a panowie w kolorowych czapeczkach, że aura „świętości” zamknie usta krytykom Kościoła i tamtego pontyfikatu. Nie zamknęła i teraz archaiczny Kościół, z całym swoim archaicznym i nieprzystającym do realiów przekazem stoi w obliczu coraz większych i grubszych skandali. Finansowych, obyczajowych, seksualnych, pedofilskich. A wszystko to pod egidą niefortunnego „świętego”.

Wyjścia z tej sytuacji nie ma. Zrzucenie z ołtarzy byłoby jawnym przyznaniem się do winy, które dodatkowo całkowicie ośmieszyłoby instytucję Kościoła. Z kolei pozostawienie JPII w panteonie świętych sprawi, że za Kościołem będzie ciągnął się wieczny smród, wraz z łatką hochsztaplerów. Oszustów, którzy dla chwilowej politycznej korzyści są skłonni kanonizować szubrawców i obrońców pedofili. Że w całej historii Kościoła działy się takie rzeczy? Owszem. Tylko że wtedy nie było internetu i powszechnej umiejętności czytania. Może się więc stać tak, że święty Jan Paweł II będzie tym, który zapoczątkuje „uroczyste wyprowadzenie sztandaru” swojej instytucji.