Dla dobra ludzi…

Opublikowano: 27.01.2024 | Kategorie: Prawo, Publicystyka, Seks i płeć

Liczba wyświetleń: 1622

Można zakazać młodzieży pływania. Rocznie w morzu rzekach i jeziorach topi się sporo młodzieńców, dzieci – ale i kobiet, i starszych facetów też. Ale przecież nie zakazujemy pływania. Rocznie na drogach ginie 3000 ludzi. Ale mimo to nie zakazujemy ruchów pojazdów mechanicznych – i nie wracamy do pięknego obyczaju, że przed każdym samochodem musi biec chłopiec z czerwoną chorągiewką.

Można odebrać ludziom wiarę w Boga, wiarę w sprawiedliwość na Tamtym Świecie. Motywuje się to tym, że mordercy i inni bandyci nie śpią po nocach ze strachu przed Piekłem – i nikogo nie wolno skazywać na takie tortury duchowe. Nawet niektórzy kardynałowie przebąkują, że „Bóg jest miłością”, a więc na pewno nikogo nie skaże na Ogień Piekielny. Ale czy dla dobra 2 proc. obwiesi należy odebrać ludziom wiarę, że oni będą się w nagrodę przechadzać po wiecznie zielonych łąkach, a obwiesie wylądują tam, „gdzie płacz i zgrzytanie zębów” – jak, o ile pamiętam, głosiły niemodne dziś pisemka.

Rocznie kilkudziesięciu polityków popełnia malwersacje lub wprost kradnie. Czy to powód, by odbierać ludziom wiarę w to, że państwo jest uczciwe? W monarchii nie ma wyborów, nie ma nieustannego prania wszystkich brudów – tylko król po cichu wsadza złodzieja SWOJEGO mienia (swojego, bo państwo należy do króla, więc ten o swoje dba) za kratki, i wszyscy (poza malwersantami) wierzą, król jest dobrym ojcem, który troszczy się o wszystkich.

Rocznie paręset dzieci pada ofiarą pedofilów. Czy to jest powód, by odbierać dzieciom szczęśliwe dzieciństwo, informując je, by miały się na baczności przed toksyczną matką, brutalnym ojcem czy w ogóle nie wierzyły obcym?

Ja żyłem w środowisku naturalnym. W środowisku naturalnym, czyli w rodzinie, w której panuje wiara, że matka zawsze kocha swoje dzieci, że ojciec zawsze rodzinę przed wszystkim obroni. To oczywiście, nie zawsze jest prawdą i część dzieci się o tym boleśnie przekonuje – ale dla dobra (zresztą wątpliwego…) 3000 dzieci nie można kazać wszystkim dzieciom żyć w przerażającym świecie, w którym matka, ojciec i w ogóle wszyscy dorośli są NIEBEZPIECZEŃSTWEM, przed którym należy się chronić!!

Problem w tym, że tu pokazują się setki Dobrych Wujów gotowych ratować dzieci przed pedofilami przy pomocy jakichś wymyślnych ustaw – zamiast zostawić te sprawy rodzicom?

Tak naprawdę to podejrzewam, że za tym stoją ludzie pragnący oddzielić świat młodzieży od świata dorosłych. To ONI chcą wychowywać młodzież w duchu Postępu – i izolować ją od zacofanych, konserwatywnych rodziców.

Na każdym kroku widać ślady świadomego (jak sądzę) lub nieświadomego wysiłku, by dzieci odseparować od dorosłych.

Przedszkola i szkoły to mały i niedecydujący fragment. Już w tym jednak coś jest: dzieci dłużej widzą nauczycielkę niż ojca – a nauczycielka używa innego niż w domu języka i często wpaja inne niż panujące w rodzinie wartości.

Jednocześnie dokonuje zupełnie absurdalnych zmian terminologii, by rodzice w oczach dzieci wychodzili na nieuków. Zamiast dkg pojawiają się dag, zmieniają się nazwy w biologii. Są to tylko zmiany nazw – które nie mają żadnego sensu merytorycznego.

Jednocześnie pojawiła się koedukacja prowadząca do powstawania związków rówieśniczych. Dawniej dziewczyny z liceum chodziły ze studentami, studentki wiązały się z mężczyznami mogącymi im zapewnić pewien status materialny oraz doświadczenie. W wyniku tego społeczeństwo było połączone jak zmarszczki na spódnicy. Dziś powstają kohorty już nie pokoleniowe, ale wręcz wiekowe. Z przerażeniem dowiedziałem się, że mój były asystent (28 lat) żenił się z 17-latką, wstrząsnęło to Młodym Postępowym Społeczeństwem. Posądzano ją o gerontofilie, a jego o pedofilie (!!). Zgrozy dodało jeszcze to, że oboje jako wierzący chrześcijanie, konkretnie: mormoni, nie żyli ze sobą przed ślubem.

Tymczasem w czasach mej młodości była to – bardzo często łamana, ale: norma!

À propos pedofilii: w całym prawie świecie terroryści w parlamentach ustanowili jakiś „wiek zgody” (wszystko ustalane na podstawie reguły kciuka – w Polsce akurat 15 lat). Jednakże 20 proc. dziewcząt traci dziewictwo wcześniej – więc trzeba by 1/5 populacji pozamykać w poprawczakach i więzieniach. Pogodzono więc teorie z praktyką, tworząc (na ogół nieformalnie) „klauzulę Romea i Julii” – co oznacza, że choć zgodnie z prawem parkę należałoby przyskrzynić, to dla młodych zakochanych robi się wyjątek.

Jeśli jednak – co też się zdarza – zakochana para ma latek 40 i 15 – to już jest jawna pedofilia. Mimo że Konstytucja zabrania ageizmu (to z angielskiego: dyskryminacja z uwagi na wiek).

A przecież miłość nie zna wieku. Ja akurat nigdy nie interesowałem się siusiumajtkami poniżej 17 lat – ale potrafię sobie wyobrazić facetów, którzy nie mają takich zahamowań.

Co ciekawe: pani Emanuelowa Macronowa nie była zagrożona więzieniem, bo Francja jest pod tym względem dość normalna, ale w niektórych ze Zjednoczonych Stanów wylądowałaby za uwiedzenie licealisty (była nauczycielka) na 20 lat w pudle!

Oj, zeszedłem z tematu pn. lekceważenie tradycji i praw większości. Bo w dzisiejszym świecie dba się wyłącznie o prawa mniejszości.

Nasuwa mi się wniosek racjonalizatorski: a może by większości podzielić na mniejszości?

Np. mamy mniejszość LGBTQZ, której należą się z tej racji przywileje. Ale gdyby hetero-większość, bo dzielić na heteryków łysych i wysokich, heteryków brunetów i niskich, heteryków rudych i mańkutów – to można by spokojnie tę Większość podzielić na ponad setkę mniejszości. A ponieważ tych z LGBTQZ jest około 1 proc., to każda taka mniejszość mogłaby być jeszcze mniejsza od mniejszości LGBTQZ – co, jak rozumiem, oznacza, że należą jej się większe prawa niż te, które należą się LBBTQZowcom.

I teraz trzeba tylko zadbać, by część wspólna prawa, które wywalczą sobie te Hetero-Mniejszości zapewniała, że nie będą gorzej traktowane niż LGBTQZ.

I jeden „problem” rozwiązany!

Autorstwo: Janusz Korwin-Mikke
Zdjęcie: Sebastian Bojara (CC BY-NC-ND)
Źródło: NCzas.info


TAGI: , , , ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

3 komentarze

  1. Katana 27.01.2024 14:09

    //Rocznie na drogach ginie 3000 ludzi. Ale mimo to nie zakazujemy ruchów pojazdów mechanicznych//

    Żeby obsługiwać maszynę trzeba zdać egzamin na Prawo Jazdy…
    Ale żeby obsługiwać (małego) człowieka… wystarczy… myślałem chyba z parę minut i nic mi nie przychodzi do głowy – chyba właśnie to wystarczy – kilka minut stosunku płciowego. Nic więcej.

    PS: Nie wiem tylko po co zaniżać poziom edukacji w związku z powyższym. Tempo tępienia i bez tego jest błyskawiczne.
    Chyba znowu jak nie wiadomo o co chodzi to o hajs chodzi – na depopulację tych bardziej opornych otępianiu.

  2. Katarzyna TG 27.01.2024 14:12

    Już powoli zakazują, wiadomo złe dla “klimatu”. Za chwilę zacznie się konkretne zniechęcanie do posiadania pojazdu (jakiegokolwiek). Będzie to równie skuteczne co zakaz w dłuższej perspektywie..
    Eurokołchoz ma Wizję Zero – poczytajcie o niej i pomyślcie co to oznacza.

    > Ale żeby obsługiwać (małego) człowieka… wystarczy… myślałem chyba z parę minut i nic mi nie przychodzi do głowy.

    Wolę by “obsługiwali” go rodzice niż państwo. Albo korporacje; na jedno zresztą wychodzi.

  3. Katana 27.01.2024 14:28

    Na jedno wychodzi…jeśli rodzice robią to – “wychowanie” na modłę państwa.
    Ja wolałbym aby w ogóle się nie rozmnażali… jak bublomioty.
    Po co produkować samochody, które do jeżdżenia się nie nadają? Albo jeszcze gorzej – narobią strat i szkód.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.