Jak umierał Jezus?

Opublikowano: 16.04.2017 | Kategorie: Publicystyka, Publikacje WM, Wierzenia

Liczba wyświetleń: 16

Wielu lekarzy podejmowało się próby opisania bólu oraz przyczyn a także czasu śmierci człowieka ukrzyżowanego. Do jakich wniosków doszli? Biorąc pod uwagę opis biblijny spróbujmy opisać, co działo się z ciałem człowieka, którego śmierć byłaby zgodna z tym opisem.

KRWAWY POT W OGRODZIE OLIWNYM

Zgodnie z opisem Łukasza [Łk 22,44] u Jezusa w trakcie modlitwy w Ogrójcu pojawił się na Jego ciele krwawy pot „Jego pot był jak gęste krople krwi”. Zjawisko takie występuje u ludzi poddanych silnemu stresowi. Nosi ona nazwę hematohydrozji. Drobne naczynka krwionośne w skórze przy gruczołach potowych pękają i krew przedostaje się do gruczołów potowych by wraz z potem pojawić się na powierzchni skóry. Tak więc biorąc pod uwagę naszą dzisiejszą wiedzę, Łukasz który nie był świadkiem, ale był lekarzem mógł opisać prawdę.

BICZOWANIE PO SKAZANIU

Kolejnym elementem, który przyśpieszył śmierć Jezusa na krzyżu było biczowanie. Metalowe kulki na końcach rzemieni nie tylko przecinały skórę ale również powodowały pęknięcia i zmiażdżenia kości pleców. Poza bólem, utratą krwi biczowanie prowadziło do odwodnienia organizmu. Co biorąc pod uwagę klimat Jerozolimy powodowało stan organizmu, który dziś można by określić jako zagrażający życiu. Mimo tego, Jezus wchodzi na górę niosąc na plecach „krzyż”. Nie był to cały krzyż, bo całość ważyła około 140 kg i wniesienie, choć droga nie była daleka, dla tak umordowanego człowieka byłaby niemożliwa. Jezus niósł belkę poprzeczną, ważącą ok. 40 kg i mimo tego nie był w już w stanie drogi tej bez pomocy pokonać.

KRZYŻOWANIE

Gwoździe służące do krzyżowania przypominały gwoździe jakimi przybijane były szyny do podkładów kolejowych. Wbijano je nie w dłonie, jak to widzimy na obrazach, figurkach dawnych artystów, a w nadgarstek, między pierwszym i drugim rzędem kości nadgarstkowych gdzie przebiega nadzwyczaj wrażliwy i pobudliwy nerw, którego pobudzenie powoduje silne kurcze mięśni, i przykurcz kciuka. Każda próba oparcia się o tak przybite dłonie potęgowała ból. Ręce rozłożone były pod kątem prostym, co w chwili zwisu rozszerzało klatkę piersiową, powodowało maksymalne napięcie mięśni, gdyż skazaniec wisiał tylko na mięśniach, gdyż kości niewiele mogły wspomagać same mięśnie.

Takie rozciągnięcie napięcie przepony, która przestaje wspierać proces oddychania, szczególnie przy wydechu.

Gwóźdź który wbijano w stopy przechodził najczęściej przez pierwszą, lub drugą przestrzeń śródstopia, co powodowało możliwość porażenia nerwu strzałkowego, lub podeszwowego. Tego rodzaju bóle trudno złagodzić nawet środkami narkotycznymi.

JAK UMIERAŁ SKAZANIEC?

Śmierć na krzyżu to walka o wydech. O ile nabranie powietrza w tym układzie ciała nie było trudne, o tyle jego wydech ze względu na napiętą przeponę sprawiał znaczące problemy. Dla zrobienia tego skazaniec musiał się unieść na nogach i rękach, co powodowało ogromy ból wynikający z podrażnienia wymienionych wcześniej nerwów, czyli oddech zdobyty takim wysiłkiem był płytki. Co więcej, krzyż nie był gładkim kawałkiem drewna, to była ledwo ociosana belka, z sękami, zadrami, które w czasie łapania oddechu wbijały się w zmasakrowane biczowaniem plecy.

Śmierć Jezusa nie trwała długo, ocenia się, że między 3 a 6 godzinami. Z opisów wiadomo, że były przypadki, w których śmierć trwała ponad dobę. Z tego powodu pojawiły się teorie, że Jezus mógł przeżyć ukrzyżowanie, a szybkie zdjęcie z krzyża i pomoc medyczna, mogła przywrócić go do życia. Jednak lekarze, na których wypowiedziach w tej sprawie oparłem swój tekst, a są to kardiolog prof. Sinkiewicz, czeski lekarz R.W. Hynek, autor książki „Święty całun z Turynu” i Francuz dr. Pierre Barbeta uważają, że nie było to możliwe. Według prof. Sinkiewicza już w momencie krzyżowania Jezus znajdował się w stanie krytycznym. Pomoc nawet w tym momencie mogła zakończyć się niepowodzeniem.

Autorstwo: Zawisza Niebieski
Źródło: NEon24.pl

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI:

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

7
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
robi1906
Użytkownik

Zawiszo, miałem cię za człowieka myślącego.
Cytujesz, a nawet nie próbujesz zrozumieć,
przecież są świadectwa mordowania przez banderowców,
zacytuję z pamięci
“przybitemu dziecku do drzwi stodoły zapadły się płuca, po kilku minutach umarło, bo nie mogło nabrać powietrza”.

A teraz z logiki, powiesisz kogoś na dwóch gwozdziach,
ile powisi zanim obsunie się na dół i pourywa mu wszystkie mięśnia i ścięgna,
ile czasu minie?.

Chłopie, stuknij się w tą swoją łepetynę i przestań mi chromolić o tym całym chrześcijaństwie.

Szwęda
Użytkownik
Szwęda

A jak umierali ostatni nasi przodkowie, Prasłowianie, którzy czcili naszych bogów? Nasza rodzima wiara, system wierzeń i kultura, zostały zmiecione przez krzyż i mamonę. To krzyżowcy byli największymi barbarzyńcami w dziejach ludzkości.

robi1906
Użytkownik

Zawiszo,
rzymianie najpierw wiązali ludzi do krzyża, tak samo jak to czynią fanatycy chrześcijańscy z Filipin na ten przykład,
samo przybijanie, to żydowsko-chrześcijańskie zakłamanie nie mające nic wspólnego z życiem. Nawet przybicie stóp nie rozwiaże problemu ciążenia i bezwładności.
A tutaj masz coś z realu, jak banderowcy przybili “ruskiego” do krzyża
http://detektywprawdy.pl/2015/04/27/ukrainscy-neonazisci-ukrzyzowali-zolnierza/.

Co do Święta wiosny,
chrześcijaństwo musiało się dostosować do różnych kultur,
dlatego mamy różnice w świętowaniu, w różnych krajach chrześcijańskich,
będzie miło, jak napiszesz coś o naszej wierze.

MasaKalambura
Użytkownik
MasaKalambura

A Koran wyjaśnia to tak
Sura 4:157 (Bielawski)
“i za to, że powiedzieli: “zabiliśmy Mesjasza, Jezusa, syna Marii, posłańca Boga” – podczas gdy oni ani Go nie zabili, ani Go nie ukrzyżowali, tylko im się tak zdawało; i, zaprawdę, ci, którzy się różnią w tej sprawie, są z pewnością w zwątpieniu; oni nie mają o tym żadnej wiedzy, idą tylko za przypuszczeniem; oni Go nie zabili z pewnością.”

Jezus został wzięty do nieba i niedługo powróci w chwale, by pokonać antychrysta, który właśnie wydał wojnę wszelkiej wierze w Boga, chcąc zastąpić ją wiarą w siebie samego.

MasaKalambura
Użytkownik
MasaKalambura

Takie wyjasnienie uzupełnić wypada przekazem pozakoranicznym. Otóż najcześciej powtarzana jest wersja, w której powieszono kogoś innego. Dladego zdawało im się, że to Jezus. Lub zrobili jakąś pokazówkę.

A z domniemaną śmiercią Jezusa (nie będzie z Nim pokój Boży) wg muzułmanów jest tak, że Jego odejście jak i Jego przyjście to cud. Obiecany cud Jonasza czyli trzy dni w rybie, będące podróżą. Wejście w inne wymiary ciałem. Całkowicie biegłe opanowanie materii ciała poprzez ducha i rozum (to moje rozumienie). W systematyce don Juana całkowite przejście z Tonala w Naguala.

Trzeba wam wiedzieć, że zgodnie z przekazami obu stron monoteistycznych uznających Jezusa za mesjasza, Jezus przeszedł do wyższych niebios. Chrześcijanie twierdzą że z możliwością odwiedzasnia najwyższego miejsca – Tronu.
Muzułmanie wiedzą, że i Muhammad (niech będzie z Nim pokój i błogosławieństwo Boże) miał zaszczyt odwiedzenia Najwyższego Miejsca. Zatem może i mesjasz też Tam był (Bóg raczy to wiedzieć).

Późniejsze przyjście było dla nas tylko po trzech dniach. Dla Jezusa mogła to być wieczność. W końcu wyszedł poza czas, wersje czasów, wesje wersji czasów, wersje wszechświatów, wersje wersji zdarzeń wszechświatów, aż do Wszelkich Wersji Wszystkiego, ponad którymi jest Tron Boga i gdzie znajduje się Nagroda, którą dostaną wszyscy ci, którzy mają jej dostąpić po Dniu Sądu. Z mesjaszem, wszystkimi prorokami, wszystkimi ludźmi, wszystkimi duchami, wszystkimi aniołami i wszelkiemu rozumnemu istnieniu jakiego możemy nie znać, którzy na to zasłużyli, włącznie.

Co takie wyjaśnienie daje?
Oprócz przekazania, że Bóg jest miłosierny i litościwy dla swych najlepszych sług. Daje nadzieje na rozwinięcie własnych możliwości poznania ciałą i ducha podobnych Jezusowym, za zgodą Światłości, od Której wszystko zależy. Właściwe praktykowanie zbliżania się do Światłości Boga powinno prowadzić do stałego powiększania ilości Światła (wiedzy, mocy, mądrości) wewnątrzn praktykujących.

Zamiast na zmartwychwstanie, kieruje nasz wzrok na przemienienie Jezusa na górze. Na osiągnięcie wyższego stanu energetycznego. Dzięki czemu został do wyższych poziomów, wyższych wymiarów przeniesiony. Dzięki któremu takie przeniesienie było możliwe.

Czym będą się charakteryzować ludzie towarzyszący Jezusowi, kiedy powróci. Ostatni Prorok (PZN) przekazał, że w walce prawdziwie poddanym pomagać będą drzewa i kamienie, będąmówić do nich i będą słyszane. Na czole antychrysta zobaczą wyraźny napis wykonany światłem – KAFIR po arabsku, niewierny po polsku. Ale nikt, kto niewierzy tego napisu nie będzie mogła przeczytać. Ani nawet zobaczyć, jak sądzę.

Takie tłumaczenie jest wezwaniem do tych ostatnich dzisiaj prawdziwie wierzących w Obecność Boga, by podjęli działania i poszukiwania Światła Boga w swoim życiu, swoim własnym postrzeganiu. By rozwijali duchowe widzenie i często zwracali się do Źródłą wszelkiego światła z nadzieją Jego ujrzenia. A kiedy to się uda, do utrzymania tej wizji na stałe.

Bo antychryst weźmie świat podstępem. Ogłosi siebie bogiem, a wy go przyjmiecie, bo dozwoli wszystkiego tego, czego Bóg zakazał, a zakaże większości tego, na co Bóg zezwolił. Na Zachodzie jest już bliski sukcesu.

Oby Polacy takiego sukcesu im nie zazdrościli nigdy. I aby nigdy on tutaj nie doszedł.

Pokój wam i błogosławieństwo Boże.