Wyrzucane pieniądze, czyli konsekwentne osłabianie Polski

Opublikowano: 23.04.2024 | Kategorie: Polityka, Publicystyka, Społeczeństwo

Liczba wyświetleń: 2208

Jesteśmy w Polsce po wyborach samorządowych. Wszędzie wciąż wiszą wyborcze plakaty, zewsząd słychać podsumowania, podliczanie frekwencji i analizowanie wyników, jednak NICZEGO TO NIE ZMIENI. Wymiana jednych radnych na kolejnych, którzy niczym nie będą się różnić się od swoich poprzedników, NIC nie da. W Polsce trzeba najpierw zmienić zasady gry, a dopiero potem ludzi.

Polska niemal na każdym szczeblu administracji państwowej jest zarządzana przez osoby co najwyżej przeciętne, w dodatku uprawiające prywatę, niekompetentne i niehonorowe. Coraz trudniej żyje się w gąszczu niestabilnych przepisów, wciąż komplikowanym systemie podatkowym i przy merytorycznej słabości piątej władzy, którą jest biurokracja.

To jest nasza Polska.

Dlaczego od setek lat nie umiemy jej właściwie ustawić? Co z nami jest nie tak? Dlaczego tak wielu młodych Polaków (tych mądrzejszych i bardziej aktywnych) myśli o emigracji do krajów lepiej funkcjonujących? Dlaczego tak wielu tych najlepszych Polaków już wyjechało i buduje swoje szczęście w krajach lepiej zarządzanych niż Polska, przy okazji wzmacniając te państwa swoimi umiejętnościami? Takich Polaków są MILIONY – żyją w Nowej Zelandii, Australii, Norwegii, Niemczech, Szwajcarii, Kanadzie czy USA.

Czy możemy coś jeszcze zrobić?

Analiza

W Polce jest 16 miast wojewódzkich, 314 powiatów ziemskich i 66 miast na prawach powiatu, 2477 gmin (w tej liczbie są 302 gminy miejskie i 711 gmin miejsko-wiejskich oraz 1464 gminy wiejskie). Rady gminne, powiatowe i miejskie liczą od 15 do 60 osób (Warszawa), do tego sejmiki wojewódzkie liczące 30 radnych w województwach do 2 mln mieszkańców oraz dodatkowo po trzech na każde rozpoczęte 0,5 mln. mieszkańców.

W większości tychże rad czy sejmików ich radni sami sobie (!) wywindowali diety do maksymalnego poziomu dopuszczalnego w ustawie.

Można przyjąć, że obecnie radny otrzymuje średnio nie mniej niż 3000 zł miesięcznie. To tylko bezpośredni koszt samych diet. Bez zwrotu kosztów z tytułu posiedzeń komisji, wyjazdów studyjnych, szkoleń itp. Do tego dochodzi etatowa obsada biur obsługi z sekretariatami przewodniczących, koszty ogólne prowadzenia biur, obsługi korespondencji etc.

Samo utrzymanie radnych szczebla podstawowego (ich armia liczy w Polsce około 50 tysięcy ludzi!) kosztuje nas blisko 300 milionów złotych miesięcznie, a koszt funkcjonowania rad powiatów i sejmików wojewódzkich to, lekko licząc, drugie tyle. Mnożąc te sumy przez 12 miesięcy, daje to nam kwotę około 7 miliardów złotych. Przez pięcioletnią kadencję to grubo ponad 30 miliardów złotych!!!

Tylko w Czeladzi, niewielkim mieście w woj. śląskim, które liczy niespełna 30 tysięcy mieszkańców, w czasie jednej kadencji władz samorządowych wydanych zostanie ponad 7 milionów złotych! I w tej Czeladzi, i w całej Polsce są to zmarnowane pieniądze!

Profity czerpią jedynie ci „szczęśliwcy”, którym udało się uzyskać mandat. Większość tych farciarzy nie ma pojęcia nie tylko o budżecie gminy i jej kompetencjach, ale o zadaniach i uprawnieniach rady, zaś „praca” radnego czy radnej sprowadza się do cyklicznego uczestnictwa w posiedzeniach komisji i sesjach zaledwie raz w miesiącu. Niektórzy próbują coś robić na własną rękę – najczęściej sprowadza się to do prostych interwencji pomocowych na rzecz zgłaszających potrzeby mieszkańców albo zwracaniu uwagi władzom wykonawczym na usterki komunalnej infrastruktury. Wszyscy zaś dbają o własny PR, podpinając się pod efekty działań władz wykonawczych. W radach nie ma przedsiębiorców, menadżerów, prawników, rzemieślników. Dominują gminni nauczyciele oraz pracownicy przeróżnych struktur gminnych czy powiatowych.

Nie byłoby żadnej istotnej różnicy w funkcjonowaniu danej gminy, gdyby tej rady po prostu nie było.

W większości polskich gmin ich „włodarze” są największymi pracodawcami. To w gestii wójtów, burmistrzów czy prezydentów miast (starostów i marszałków województw także) są w danej gminie setki „stołków” do obsadzenia – w tym tak atrakcyjne jak miejsca w radach nadzorczych przeróżnych samorządowych spółek (kiedyś to były po prostu podległe wójtowi/burmistrzowi/prezydentowi podmioty budżetowe). W przykładowej Czeladzi jedna z dwóch zastępczyń burmistrza (po co aż dwie w tak niewielkim mieście???), odpowiedzialna za sprawy komunalne, jednocześnie bierze co miesiąc niemałe pieniądze za to, że jest członkiem rady nadzorczej miejscowej spółki dostarczającej mieszkańcom wodę, co przecież i tak ma w zakresie obowiązków!

W takiej sytuacji „włodarze” bardzo łatwo „kupują” sobie radnych, którym przecież formalnie podlegają! Pewnie na palcach jednej ręki można policzyć w Polsce gminy, w których dany wójt nie ma w radzie liczebnej przewagi swoich ludzi. Niezależnie od tego procederu kupczenia stanowiskami (także dla rodzin radnych i także w ramach wymiany stołków z sąsiednimi gminami) obecnie w Polsce radnymi są przede wszystkim pracownicy sfery budżetowej.

We wspominanej Czeladzi przewodniczącym rady miasta jest człowiek, który do niedawna był podległy burmistrzowi jako kierownik działu w miejscowym MOPS-ie. Przed nim przewodniczącą była pracownica miejskich struktur, podległa prezydentowi sąsiedniego miasta. Do tego należy dodać kilkoro nauczycieli miejscowych szkół i nieustaloną liczbę pracowników struktur miejskich i powiatowych. Przedsiębiorców, managerów, lekarzy, prawników: zero!

Taki stan rzeczy utrzymuje się od lat w większości rad w całej Polsce.

Poza tym każdy z „włodarzy” ma do dyspozycji aparat miejskich urzędników, w tym wydział promocji z przeróżnymi możliwościami kształtowania opinii. Może zatem budować wśród mieszkańców, w większości niemających pojęcia o funkcjonowaniu gminy (gros Polaków nie rozróżnia pracowników urzędu miasta czy gminy od ich radnych), przekonanie o swej własnej sprawczości i tym samym zagwarantować sobie stołek na kolejną kadencję.

W przywołanej gminie sprytnie wylansowano hasło: „Czeladź pięknieje”. Mieszkańcy bezkrytyczne i bez analizowania faktów zaczęli powtarzać je jak mantrę, budując tym samym pozycję burmistrza, przedstawianego w roli „zbawcy i dobrodzieja”. Za „ciężkie pieniądze” wyremontowano pewną liczbę miejskich nieruchomości, które przekształcono w centra aktywności społecznej, muzea czy inne obiekty komunalne, co ostatecznie raczej pogrąży Czeladź finansowo, bo znacząco zwiększą się wydatki budżetu miasta. Kosztem poprawy jakości życia mieszkańców i realizacji zadań gminy finansowane są przysłowiowe igrzyska. Co tam dobra woda w kranach, co tam drogi – ludzie kochają burmistrza, który na stanowisku dyrektora miejskiego muzeum (od kilkunastu lat „w budowie”) zatrudnia swoją małżonkę – emerytkę.

W efekcie sprytnie wodzony za nos naród uwielbia swojego „włodarza”, a ten, jak już raz wygra wybory, to nie popuści. Startowanie do rywalizacji z nim to strata czasu i pieniędzy. Urzędujący wójtowie, burmistrzowie i prezydenci są wręcz przyspawani do stołków i w wielu gminach (w tym roku w Polsce ok. 40%) nikt nawet nie próbuje z nimi walczyć o tenże.

Dziś władzę sprawują cwaniacy. Nie jest ważne, czy coś potrafi, czy coś wie – ważne, że wygrywa wybory. Nie ma merytorycznych kampanii wyborczych. Programy kandydatów na radnych, posłów, europosłów, wójtów, burmistrzów i prezydentów nie podlegają merytorycznej ocenie, weryfikacji dotychczasowych dokonań, umiejętności budowania relacji czy motywacji do ubiegania się o wybór na dane stanowisko.

Jestem gotów założyć się, nawet o spore pieniądze, że 9 na 10 obecnych polskich radnych nie ma pojęcia o finansach gminy ani o zasadach jej funkcjonowania. Że 9 na 10 polskich europosłów nie zna dobrze języka angielskiego. Że 9 na 10 posłów nie zna konstytucji i nie ma pojęcia o większości zagadnień, którymi zajmuje się Sejm.

Magdalena Biejat, wicemarszałek senatu z lewicy, nie potrafi wymienić państw sąsiadujących z Polską. Marcin Józefaciuk, nauczyciel, który został posłem z PO, nie ma pojęcia, kto w Polsce sprawuje władzę ustawodawczą. Z kolei Paulina Hennig-Kloska, minister klimatu i środowiska, wiceszefowa partii Polska 2050, mówiła o „produkowaniu energii z prądu”. Czeladzki radny, przewodniczący komisji Rozwoju i Polityki Przestrzennej nie wie jaką powierzchnię ma jego miasto i ile jest w nim terenów należących do gminy. Tacy ludzie chcą nam układać świat. I układają!

Zatem chwalenie gminnych polityków za miejskie „inwestycje”, co z upodobaniem praktykuje nachalna propaganda kierowana do powierzchownie zorientowanych mieszkańców, skutecznie miesza im w głowach. Mamy do czynienia z sytuacją, w której chwalimy bankomat, że wypłaca nam nasze własne pieniądze. Owe inwestycje zwykle generują wzrost kosztów utrzymania gminy i ZAWSZE są jedynie pochodną kwot wydanych z GMINNEJ KASY. Omamieni mieszkańcy nie dostrzegają, że tak naprawdę za tę kasę doskonale sobie żyją ci właśnie politycy – władze wykonawcze i uchwałodawcze gminy. Wielokroć lepiej od większości swoich wyborców – faktycznych pracodawców owego grona uprzywilejowanych.

Taka Polska, rządzona przez ludzi niekompetentnych, nie ma szans na dobry rozwój. Piąta władza, jaką stanowią urzędnicy, skutecznie spowalnia nasz rozwój, a niekompetentne władze uchwało- i ustawodawcze oraz wykonawcze nie są w stanie temu zapobiec. Problemem nie jest to, że pazernie korzystają na tym krótkowzroczni i kierujący się prywatą lokalni politycy. Problemem jest to, że konsekwentnie podcinają gałąź, na której siedzimy wszyscy i cała nasza Ojczyzna.

Wnioski

Ludzie, jak KAŻDE ŻYWE na tej planecie, rywalizują o władzę. Teraz, w tej ułomnej demokracji, której się jeszcze długo nie nauczymy, nie ma weryfikacji poziomu wiedzy, inteligencji, etyki, umiejętności i doświadczenia kandydatów. To JEST BEZNADZIEJNA sytuacja! BEZNADZIEJNA!!!

Nie ma logicznej, naturalnej rywalizacji. Nie wygrywają najmądrzejsi, najuczciwsi itd.

Żeby Polska naprawdę „powstała z kolan”, potrzebna jest ZMIANA zasad wyborczych!!!

Dla dobra nas wszystkich, naszego kraju i małych ojczyzn. Tylko to pozwoli naprawić Polskę.

Konieczne i niezbędne jest…

1. Wprowadzenie egzaminów kompetencyjnych oraz testów psychologicznych dla kandydatów wszelkich szczebli przed każdymi wyborami. Wyniki egzaminów nie eliminują kandydowania danego delikwenta, ale muszą być przedstawione w materiałach wyborczych i na kartach do glosowania (zadania egzaminacyjne – różne, w zależności od szczebla wyborów – ustala komisja powołana przez PKW – na zasadach podobnych do organizowania egz. maturalnego).

2. Pozbawienie biernego prawa wyborczego obywateli zatrudnionych w szeroko rozumianym budżecie.

3. Ograniczenie dolnego wieku kandydatów:

– radni gminni i powiatowi: M 40 lat, K 35 lat;

– radni sejmików woj. M 45, K 40 lat;

– posłowie, senatorowie i europosłowie M 50 lat, K 45 lat;

– wójtowie, burmistrzowie, prezydenci miast M 45, K 40.

– prezydent państwa – M 60 lat, K 50 lat.

4. 50% redukcja liczby radnych gminnych i powiatowych.

5. Zmiana formuły oświadczeń majątkowych bądź całkowita z nich rezygnacja;

6. Wprowadzenie testu wiedzy o Polsce przed głosowaniem. Jeśli ktoś nie uzyska wymaganego minimum, pozbawiony zostaje czynnego prawa wyborczego i wychodzi z obwodowej komisji (ta sama komisja opracowuje pięć testów dotyczących Polski i zasad jej funkcjonowania; chętny do głosowania otrzymuje losowo wybrany test i ma 3 minuty na odpowiedzi; przekroczenie limitu upoważnia do otrzymania kart do głosowania).

Doświadczenie, dokonania zawodowe i życiowe, wiedza i kompetencje to warunki KONIECZNE, by podejmować wyzwania wynikające ze służby publicznej!

To oczywiście nie wszystko (jest wiele innych wad obecnego systemu), ale już TYLKO to wystarczy, by w końcu, po 40 latach od tzw. transformacji ustrojowej, doczekać się władz merytorycznie, kompetencyjnie i mentalnie przygotowanych do służby publicznej, oddanych mieszkańcom, małym ojczyznom i całej polskiej wspólnocie.

Czy kiedyś do tego dojdzie??? Czy ci, którzy sprawują władzę w Polsce dojrzeją kiedyś do takich zmian??? Czy będą w stanie to zrozumieć, przyznać, że tak właśnie jest i na tym bazuje ten system? Czy własne korzyści przestaną być kiedyś nadrzędnym kryterium, czy możliwe jest rządzenie państwem ponad niskimi pobudkami i ponad własnym, często przerośniętym, ego?

Autorstwo: Stanisław Pisarek
Źródło: StudioOpinii.pl

Komentarz admina „Wolnych Mediów”

Dlaczego według autora kobiety powinny w polityce być faworyzowane wiekowo? To nierówność społeczna i dyskryminacja mężczyzn! No i dlaczego zwykli wyborcy, oddający głos, mają przejść testy przed głosowaniem, pod groźbą utraty prawa głosu, a kandydaci z niską oceną testową mogą kandydować nawet, jak osiągną nadzwyczaj słaby. Urzędnicy powinni wykazywać się wiedzą i umiejętnościami niezbędnymi do zajmowania danego stanowiska (a przede wszystkim umiejętnością rozumienia przepisów prawa i rozwiązywania problemów). Nie obchodzi mnie, kto rządzi państwem, tylko jak rządzi i w jaki sposób podejmuje dezycje.


Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

7 komentarzy

  1. Stanlley 23.04.2024 11:40

    No właśnie panie Stanisławie – to takie proste – by zmienić zasady – trzeba zmienić ludzi. Te zakłamane nieudaczniki tyle razy oszukały wyborców że głupotą jest liczenie na nich. Ma pan penie jakiś kolegów – proszę ściągnąć formularz z kwwrdip.pl , zebrać kilka podpisów i zadzwonić do koordynatora – wszystko jest na stronie. Jak ciągle ludzie będą wybierali kłamczuchów to będzie tylko gorzej. Może to być dużym zaskoczeniem dla was – ale na zachodzi Polska jest postrzegana jako kraj prący do wojny z Rosją… NIKT nie pomoże – artykuł 5 NATO którym sobie gębę wycierają już w tym momencie traci ważność, nie pomogą a nawet jak by to pełna jego treść jest taka że jeśli uznają za stosowne to mogą zapalić świeczki w intencji albo kolorową kredą na ulicy nabazgrać wyrazy wsparcia…

  2. Vitalas 23.04.2024 13:05

    Autor proponuje kolejne szufladki. Wg niego pan Krzysztof Bosak jako poseł do sejmu jest za młody (a więc za głupi i niekompetentny), za to taki pan Suski, Macierewicz albo pani Wielgus to już ok…

  3. Szwęda 23.04.2024 16:37

    Im szybciej tym lepiej porzucić złudzenia, że możemy odzyskać Polskę bez prawdziwej krwawej walki, bez rozlewu krwi, wielkiego wysiłku i licznych ofiar! Takie “pokojowe” przemiany miały miejsce w Polsce już nie jeden raz i co z nich wynikało?!

  4. Katarzyna TG 23.04.2024 17:29

    Systemu nie da się zmienić od wewnątrz; rozmemłanego, spolaryzowanego i wytresowanego społeczeństwa też się nie da zmienić z dnia na dzień – tu potrzeba lat pracy nad świadomością jednostek i czekania, długiego czekania na sprzyjające okoliczności. Piłsudski czekał 20, 30 lat aż zaborcy pobiją się między sobą.. na dziś warunkiem sine qua non jest upadek Unii Europejskiej.

  5. replikant3d 23.04.2024 18:40

    Katarzyna TG, po to globaliści kazali wybić polską inteligencję w dwóch wojnach światowych. Obecnie rządzące pasożyty to potomkowie chłopów i bandytów o zerowej moralności i empatii. Globaliści doskonale wiedzieli jaki będzie efekt takiego ,,zabiegu,, I gwarantuję ci że NIE dopuszczą do żadnych zmian na leprze. To mrzonki. Z taką potężną machiną nie sposób wygrać. Mieli DEKADY by zabezpieczyć się przed buntem ludzików. ,,Wziąłeś szprycę? to jak będziesz się stawiać natychmiast aktywujemy kapsułki żelowe z patogenami w twojej krwi i do piachu,,….to tylko przykład.

  6. emigrant001 24.04.2024 13:01

    Czy kiedyś do tego dojdzie?
    Nie ma takiej możliwości, bo ludzie nie mają żadnej świadomości, że są codziennie okradani przez “polityków”, na których nieszczęsnie głosują i którzy za nic nie odpowiadają. Ci ludzie na których głosujecie doprowadzą was do nędzy a i nawet wtedy będziecie na nich głosować. Prawdziwy sztokholmski syndrom:)

  7. RisaA 24.04.2024 20:14

    Odnośnie komentarza Admina WM: testy przydałyby się przed głosowaniem – testy na inteligencję. Przez de**li i głuptaki wyniki wyborów są takie jakie są.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.