5 rzeczy, które należy wiedzieć o samochodach elektrycznych

Opublikowano: 22.09.2018 | Kategorie: Ekologia i przyroda, Gospodarka, Publicystyka, Publikacje WM | RSS komentarzy

Przeczytano 1622 razy!

Coraz więcej ludzi decyduje się na zakup elektrycznego samochodu. Jednak czy popyt na tego typu pojazdy będzie rósł równie szybko co niegdyś na panele słoneczne? I czy rzeczywiście wpłynie to na stopień zanieczyszczenia naszej atmosfery i spowolni coraz bardziej doskwierające nam zmiany klimatyczne?

We wrześniu bieżącego roku odbył się pierwszy w historii szczyt całkowicie poświęcony elektrycznym pojazdom. Uczestniczyli w nim przedstawiciele państw z różnych stron świata, branżowi specjaliści, naukowcy i finansiści. Wydarzenie miało miejsce w Birmingham, kolebce angielskiej motoryzacji i jednocześnie miasta, które od lat zmaga się z problemem smogu. Jednym z tematów przewodnich tego spotkania była kwestia wykorzystania do walki z zanieczyszczeniem powietrza i globalnym ociepleniem właśnie samochodów elektrycznych.

Ostatnia dekada przyniosła ogromne zmiany w sektorze tych pojazdów. Oto pięć rzeczy, które warto wiedzieć w tym temacie:

1. W końcu ludzie chcą mieć elektryczny samochód

Przez lata posiadanie samochodu elektrycznego leżało bardziej w sferze zamiaru niż rzeczywistej realizacji. I choć ilość sprzedanych tego typu pojazdów stanowi nadal niewielki procent wszystkich wyprodukowanych aut, to jednak tempo jej wzrostu jest duże. Podobne zjawisko obserwowaliśmy dekadę temu w przypadku instalacji do pozyskiwania energii z odnawialnych źródeł.

W roku 2010 na świecie jeździło zaledwie kilka tysięcy elektrycznych pojazdów. W roku 2017 ilość ta przekroczyła 3 miliony i w ciągu zaledwie 6 kolejnych miesięcy wzrosła do 4 milionów. W zeszłym roku najwięcej, bo ponad 50%, sprzedano ich w Chinach. Kolejne 20% i 17% przypadło odpowiednio w Europę i Stany Zjednoczone.

2. Przywódcy państw chcą, by na drogach jeździło więcej elektrycznych samochodów

Rządy wielu państw deklarują chęć odejścia od samochodów tankowanych ropą, gazem czy benzyną. Norwegia proponuje wprowadzenie zakazu ich sprzedaży już w 2025. Holandia, Irlandia i Słowenia nieco później, w roku 2030. Indie od niedawna również zastanawiają się nad podobnym terminem. Francja, Wielka Brytania i Sri Lanka chcą wycofać sprzedaż tradycyjnych samochodów do roku 2040, a Szwecja: do 2045. Chiny również rozważają ten pomysł, choć nie chcą deklarować jeszcze żadnej daty.

Podczas gdy powyższe plany mogą robić wrażenie, to jednak nikt nie wie, czy zakończą się sukcesem. Wszystko zależy od sposobu ich realizacji. W krótkim okresie czasu większość elektrycznych pojazdów zapewne trafi do miast. Te, zmagając się z problemem smogu, dążą do ograniczenia emisji spalin, co może być kluczowe dla ich mieszkańców przy wyborze auta, które chcieliby kupić.

W 2017 r. 12 miast: Londyn, Paryż, Los Angeles, Kopenhaga, Barcelona, Quito, Vancouver, Meksyk, Seattle, Auckland i Cape Town, zadeklarowało, że do roku 2030 wprowadzą zakaz ruchu pojazdów spalinowych na ich terenie. Rok wcześniej, w 2016, cztery stolice: Paryż, Madryt, Ateny i Meksyk wprowadziły ograniczenia dla ruchu samochodami z silnikami diesla. Zaś w tym roku władze kolejnych 14 dużych miast zobowiązały się w ramach: „Fossil-Fuel-Free Streets Declaration” do zastąpienia do roku 2025 wszystkich tradycyjnych autobusów elektrycznymi oraz wprowadzenia stref z zakazem wstępu dla pojazdów tradycyjnych do roku 2030. Również w 2018 w Londynie pojawiły się pierwsze elektryczne taksówki.

Jest jeszcze jedna ważna kwestia, którą należałoby tutaj poruszyć: dopłaty, odgrywające nadal ważną rolę w sprzedaży pojazdów elektrycznych (podobnie jak w przypadku OZE).
W Chinach, Norwegii, USA, Wielkiej Brytanii, Niemczech i Szwecji stosuje się już finansowe zachęty do zakupu elektrycznego pojazdu. Jednocześnie w Danii w 2017 sprzedaż tych samochodów spadła o 60%, po tym jak rząd wycofał się ze związanej z nimi ulgi podatkowej.

Ludzie kupują elektryczne samochody w miejscach, gdzie z łatwością mogą je naładować

Rozwój rynku elektrycznych pojazdów jest ściśle zależny od dostępności punktów ładowania. W Norwegii i Holandii na jednego mieszkańca przypada ich dziesięciokrotnie więcej niż przeciętnie. Oba te kraje mogą się poszczycić równie imponującą liczbą elektrycznych samochodów.

Z drugiej strony rozbudowa sieci punktów ładowania przebiega powoli. Nowe porozumienia między władzami a zarządcami terenów np. parkingów mogą ten proces przyspieszyć, jednak w wielu państwach kwestia ta nadal wymaga uporządkowania.

Są też i dobre wiadomości: na rozbudowę tej sieci tylko Wielka Brytania chce przeznaczyć 400 mln funtów, stan Nowy Jork: 250 milionów dolarów, zaś Kalifornia aż 738 milionów. W tym samym czasie Chiny deklarują, że do 2022 wybudują 4,8 miliona punktów ładowania za kwotę 1,9 mld dolarów.

4. Producenci oferują coraz szerszą gamę aut elektrycznych

Producenci samochodów spieszą się, by w ich ofercie znalazło się jak najwięcej pojazdów elektrycznych. Ilość ich modeli ma wzrosnąć ze 155 w roku 2017 do 349 w roku 2025. Prawie połowę z nich stanowić będą SUV-y. Taki rozwój wiąże się z dużymi inwestycjami, których koszty do roku 2022 oszacowano na 140,7 mld dolarów. Z drugiej strony, tylko kilka firm, m.in. Volvo, zadeklarowało całkowite odejście od produkcji aut konwencjonalnych poza hybrydowymi: „Oczywiście moglibyśmy postawić tylko na pojazdy elektryczne. Tyle że wtedy nie dotarlibyśmy z naszą ofertą do klientów, którzy mogą mieć problem problem z ich ładowaniem” – twierdzi dyrektor ds. Międzynarodowej sprzedaży w Volvo, Hakan Samuelsson.A co z dużymi graczami w branży motoryzacyjnej? Przykładowo Volkswagen zamierza mieć elektryczny odpowiednik każdego ze swoich tradycyjnych modeli, jednak nie zamierza wycofać tych drugich ze swojego asortymentu.

5. Elektryczne auta to mniejsze zużycie ropy, ale wciąż zasilane są głównie paliwem kopalnym

Według agencji prasowej Bloomberg elektryfikacja branży samochodowej pozwoli uniknąć spalenia 7,3 mln baryłek ropy dziennie do roku 2040. To duża ilość, która nie pozostanie bez wpływu na cenę i wielkość jej wydobycia.

Jednocześnie niekoniecznie odbije się to na ilości emitowanych do atmosfery gazów cieplarnianych i złagodzeniu skutków zmian klimatu. Kluczową kwestią jest tutaj odpowiedź na pytanie: skąd będzie pochodzić energia do zasilania elektrycznych pojazdów? Chiny to obecnie największy rynek ich zbytu oraz kraj, który inwestuje ogromne pieniądze w OZE. Jednocześnie węgiel nadal stanowi tu główne źródło energii, a emisja gazów cieplarnianych wzrasta. Elektryczne auta zasilane energią pochodzącą z węgla nie zmienią ani stanu naszego powietrza ani nie ustabilizują naszego rozchwianego klimatu.

Opracowanie: Xebola
Na podstawie: TheEcologist.org
Źródła: Xebola.wordpress.com, WolneMedia.net

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Liczba głosów: 4, średnia ocena: 5,00 (na 5 możliwych)
Loading...

TAGI: ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU: Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

13 komentarzy

  1. ZIWK 22.09.2018 15:12

    Jest jeszcze inny aspekt wprowadzenia samochodów elektrycznych:
    Ograniczenie mobilności społeczeństwa.
    Zmniejsza się „odczuwalny obszar” – czyli taki, w którym można się bezstresowo poruszać, nie obawiając się problemów z powrotem do miejsca startu. Dla samochodu benzynowego nie jest to tak odczuwalne – bo sam proces tankowania trwa stosunkowo krótko, a więc i przejechaną odległość limituje wytrzymałość kierowcy 500-1000 km dla żwawego 50-latka to niewielkie wyzwanie nawet przy jeździe jednym ciągem.
    W przypadku elektryka – czas tankowania jest znacznie dłuższy – (kilkanaście godzin, szybkiego producenci nie zalecają, a niektórzy wręcz uznają za naruszenie gwarancji). Dla tego planując dłuższy wyjazd trzeba taką trasę podzielić na etapy przedzielone długimi odpoczynkami.
    I nagle lądujemy z XIX w, gdzie drogę nie mierzono w kilometrach, tylko w stajaniach – ile konie wytrzymywały od popasu, do popasu.
    Wpłynie to bardzo negatywnie na społeczne postrzeganie dystansu i na międzyludzkie relacje na dalszą przyszłość; znów będzie „Za siedmioma górami, za siedmioma ładowaniami…”

  2. PanOdkrywca 22.09.2018 15:54

    ZIWK 22.09.2018 15:12

    Się nie martw- „wyda” się ukaz, że na co trzecim skrzyżowaniu ma stanąć stacja ładowania i niech się samorządy i dystrybutorzy energii martwią. Albo ustawę, że na każdym nowo wybudowanym osiedlu może nie być miejsc parkingowych, ale ma być N stacji ładowania :-)

    Ty się martw, jak chcesz tą energię elektryczną dostarczyć, przy mizerii naszych sieci przesyłowych.
    Ty się martw, skąd Ty tą energię weźmiesz, patrząc, że wyngla brakuje, ceny „CO2” rosną i już nam regularny block-out grozi.

    PS Poczekaj- za chwilę wejdą jakieś cudowne przepisy, że e-auta są zwolnione z akcyzy, że mogą buspasami, itd. W efekcie Kowalski dalej będzie zajechanym dieslem po wiejskich drogach jeździł, a elyta się będzie elektrykami rozbijać po mieście.

  3. marioelche 22.09.2018 18:45

    Mam pytanie do osob siedzacych w temacie promieniowania elektromagnetycznego: na ile ocenic mozna szkodliwosc promieniowania silnika elektrycznego w takim pojezdzie dla pasazerow i kierowcy? Ostatnio jechalem nowym elektrycznum bmw i powiem szczerze przyspieszenie niesamowite- jak w aucie sportowym. Swiadczy to o sporej mocy tego silnika. Moze sam silnik w aucie nas nie zabije, ale dorzuci pare jednostek do indeksu promieniowania na ktore narazony jest wspolczesny czlowiek. Jak sie zsumuje komorki, wifi, wieze bts, transformatory i inne kable w ktorych plynie prad, to czy nie zmierzamy ku czarnej d… ?

  4. polach 22.09.2018 22:24

    My nie zmierzamy do czarne d.. my w niej już tkwimy dopóki się nie obudzimy i z niej nie wyleziemy..:)

  5. ZIWK 23.09.2018 09:04

    @PanOdkrywca
    To, że sieci energetyczne już „robią bokami” a energię hurtowo importujemy, bo polskiej nie wystarcza nie jest dla nikogo tajemnicą. No może poza yntelygentamy z obecnego nie-rządu, lub raczej ich propagandowych „przekazów dnia”.

    Pompatyczne zapowiedzi „milion aut elektrycznych polskiej produkcji w ciągu roku i za 1000 złotych” są tylko partyjną propagandą obliczoną na tą część społeczeństwa, która dziś albo nie posiada samochodu, albo kupuje go za 500 zł (bez plusa!).

    Ponieważ w Polsce nie mamy pełnego przemysłu samochodowego (mamy wytwórnie, ale bez biur konstrukcyjnych) to można te opowieści włożyć pomiędzy „Długiego Czerwonego Kapturka” a „Alibabę i 40 ….”. Huczne zapowiedzi polityków nie mogą zmienić rzeczywistości – brak w Polsce zespołów konstrukcyjnych zdolnych opracować nowoczesny samochód, a tym bardziej tak skomplikowany jak elektryczny. Takie zespoły powstają latami, latami gromadzą wiedzę i doświadczenie konstrukcyjne oraz wdrożeniowo-technologiczne.
    To własnie była przewaga Skody nad FSO – gdy upadła komuna i obydwie firmy szukały inwestorów…. Skoda miała sporą ilość opracowanych i wdrożonych własnych konstrukcji (1000MB, 100, 105/120, Favorit), a FSO tłukła zabytkowego Fiata 1300/1500 (Milletrecento) z 2 kompletami oblachowań z Włoch.
    Opracowanie napędu elektrycznego jest dodatkową komplikacją – często zmuszającą wielkie i bogate koncerny do szukania wiedzy u konkurencji (np. PSA elektrykę ma od Mitsubishi i to pomimo wcześniejszej produkcji elektrycznych wersji klasycznych Citroenów i Peugeotów!).
    Tego nie zmienią tego żadne konkursy plastyczne na „Projekt Narodowego Auta Elektrycznego” bo takie można urządzić w gimnazjum i efekty będą identyczne, czyli ZERO.

  6. pudson 23.09.2018 11:33

    elektryczne auto to przede wszystkim zerowa emisja zanieczyszczeń w centrum miasta. Diesel i benzyna IMO są bardziej przyjazne dla środowiska niż elektryki, ponieważ koszt ekologiczny zbudowania akumulatorów jest ogromny, coś jak z panelami słonecznymi.

  7. ZIWK 23.09.2018 12:16

    @pudson
    Emisja w centrum miast nie będzie zerowa – znaczna część aut elektrycznych ma ogrzewanie benzynowe, jak w starych Zaporożcach – benzyna spalana ogrzewa powietrze kierowane do kabiny.

  8. PanOdkrywca 23.09.2018 12:37

    pudson 23.09.2018 11:33

    Elektryki, czy same pojazdy mechaniczne*, to dokumentnie małe miki, wobec syfu, który wypuszczają, także w centrach miast, domowe piece na węgiel, koks, miał i wszelkie inne badziewia.

    * a gdyby ktoś na poważnie podszedł do badania spalin przy przeglądach rejestracyjnych, to by spora część mechanicznych trupów została zezłomowana, bo naprawiać nie miałoby sensu. Tyle, że nikomu z tym nie po drodze- wyborcy by szału dostali, podatków z paliwa by nie było, koncerny paliwowe nie miałyby co robić z produkcją.

  9. niewolnik 23.09.2018 12:55

    Mamy 47 lat doświadczeń w produkcji elektrycznych samochodów użytkowych, sprzedawanych niemal w całej Europie i na świecie.

    Poszukajcie „Melex”, nie są to cuda, ale jest tradycja w technice. Brakuje im stylistów i reklamy, ale ta firma sprzedaje w Europie i na świecie. Trudno powiedzieć dlaczego jest ukrywana przed nami.

  10. pudson 23.09.2018 16:23

    @ZIWK
    Tesla ma takie ogrzewanie? nie znam dokładnie oferty reszty producentów. Hybrydy to co innego
    @PanOdkrywca
    tu chodzi o Europę zachodnią i wielkie miasta
    Problem z elektrycznymi samochodami sprowadza się jedynie do akumulatorów (pomijam lobby naftowe) technologia nie jest wybitna.
    https://spidersweb.pl/autoblog/akumulatory-tesli-wystarcza-na-zawsze/
    https://elektronikab2b.pl/biznes/34696-akumulatory-ze-stalym-elektrolitem-czy-przyniosa-przelom
    https://www.forbes.pl/technologie/bateria-o-25-razy-trwalsza-technologiczny-przelom/2m6vp62
    edit
    http://dobrapogoda24.pl/artykul/zanieczyszczenie-powietrza-pomiary-satelitarne

  11. PanOdkrywca 23.09.2018 16:35

    pudson 23.09.2018 16:23

    „tu chodzi o Europę zachodnią i wielkie miasta”

    Na dziś, to w uszach mi brzęczy, że do 2020 będzie po naszych drogach jeździło 1 000 000 samochód elektrycznych :-)

    Jakby problemy Zachodu w tej materii mają dla mnie dużo mniejsze znaczenie.

  12. pudson 23.09.2018 19:55

    cały artykuł jest o Zachodzie, nie widzę wzmianki o polskiej perspektywie.
    Nie oglądam telewizji, nie wiem o co chodzi z tym milionem elektryków :)

  13. Seweryn 23.09.2018 23:53

    Co do baterii i ich czasie ladowania calkowicie sie nie zgadzam. Wazne jest z czego jest prad, i zastanowic sie co gorsze, wegiel czy atom. W przypadku atomu niebezpieczne odpady sa tylko ok 100000 lat
    Sa czyste metody spalania wegla. Ale oczywiscie rozsadniejszym by bylo korzystanie z OZE w celu ladowania tychze baterii. Samochody osobowe to poczatek, dojda jeszcze autobusy i samochody ciezarowe.
    The Battery Revolution. End of Gasoline?
    https://youtu.be/lATQEbd2Yh4

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.

pl Polish
X