Wojna cywilów

Opublikowano: 18.11.2015 | Kategorie: Polityka, Publicystyka, Społeczeństwo

Liczba wyświetleń: 302

W sobotę rano sąsiad nie chciał mi otworzyć drzwi, bo się bał ataku terrorystycznego:

– Sąsiad, czemu straszysz ludzi? – zapytał uchylając drzwi w samych gaciach.

– Ścisk chciałem oddać – chodziło o ścisk stolarski. – A co naoglądałeś się telewizji i się boisz?

– A, nie. Bo się bawiłeś tym ściskiem, o tak – pokazał jak. – I to tak było słychać jakbyś przeładowywał broń – było słychać, bo mamy takie liche drzwi, jak u Ferdynanda Kiepskiego.

Strach to jedyne zjawisko, o którym obiektywnie możemy pisać od soboty. Boi się premier Francji, boją się sąsiedzi. W obszarze kultury zachodu odetchnąć mogli tylko Izraelici. Ich gigantyczny mur (nie licząc chińskiego), do tej pory ledwo odpierał Palestyńczyków, z pewnością nie wytrzymałby naporu świeżo wyzwolonych Arabów, wcześniej uciskanych przez Arabów. Obecnie bombardowanymi przez: Arabów, Rosjan, Europejczyków i Amerykanów. W swej podróży do Europy sponsorowani są przez bogatych filantropów, którym szczelność państwa, otoczonego największym murem, leży szczególnie na sercu.

Europa przestała się bać Orbana, a nawet zaczęła patrzeć z nadzieją na jego murek który zaczął budować jako “Linię Maginota XXI wieku”. Do tej pory samobójcy z bombami na biodrach wysadzali się tylko w Rosji i Izraelu. W tej obserwacji rodzi się podstawowe pytanie, którego niestety nie słychać; podzielimy los tej właśnie Rosji, czy Izraela? Wygląda na to, że nie mamy trzeciego wyboru, jak tylko zaprowadzić po putinowsku atmosferę wojny w każdym publicznym miejscu, lub po izraelsku nauczyć się szybko sprzątać po każdym zamachu, nie wylewać łez i nie palić świec.

Weszliśmy na ścieżkę wojny kulturowej, a nie, jak się nam to przedstawia, wojny religijnej, terrorystycznej, partyzanckiej (w przypadku dzielnych Czeczenów i Czeczenek, których Polska popierała w wojnie z Putinem, nawet kiedy zakładali pasy z bombami), wojny o ropę, wojny o Bliski Wschód, ani wojny o demokrację. Wojna kulturowa to autentyczny gniew biednych niewolników bliskiego wschodu wyładowany na bogatych niewolników zachodu. Skąd wzięła się tak silna frustracja wśród ekstremistów islamskich i dlaczego popierani są oni przez ich społeczeństwa? Żeby zrozumieć tę wojnę nie wystarczy tłumaczyć jej religijnym praniem mózgu w stylu małej sekty, ani dużym wpływem na ludzi w obrębie wiary w UFO.

Wyobraźcie sobie pół miliarda ludzi, którzy żyją bogobojnie. Modlą się 5 razy dziennie, nie piją alkoholu, nie cudzołożą, pracują od rana do nocy i nie stać ich na więcej niż jednego partnera przez całe życie, a nie rzadko nie stać ich na cokolwiek. Wyobraźcie sobie taką wielką masę ludzi, która oprócz wiary w raj po śmierci, nauczona jest, że życie wg. ścisłych przykazań bożych będzie nagrodzone jeszcze przed śmiercią. Wczujcie się w ten tłum ludzi, który patrząc na Europę Zachodnią, Amerykę PN i Izrael widzi społeczeństwo, żyjące bez zasad, w grzechu i w luksusie.

Gdyby nie świat zachodu, można byłoby doszukać się przyczyn ubóstwa w złej gospodarce i wewnętrznych nierównościach społecznych, a nawet gniewie Allacha za niedostatecznie bogobojne życie. Można by. Ale świat zachodu ma się dobrze i do tego jeszcze wchodzi – bez ściągania butów – do świata arabskiego.

Czym się różni ten który wysadza mur od tego który mur buduje? Jeden to ekstremista, drugi to konserwatysta.

Czym się różni ten który szuka dziury w murze od tego który psuje mur? Jeden to uchodźca, drugi to ofiara.

Spór ideologiczny – trwający od XIX w. w Europie, a od XX w. na Bliskim Wschodzie – pomiędzy postępowcami a konserwatystami, przelał się na wojnę pomiędzy wchodem, a zachodem w której biorą udział krzyżowe pary:

1A. Zachodni konserwatysta, popiera u siebie: budowanie kościołów, murów. Na zewnątrz popiera zamachy na bliskowschodnią ropę.

2A. Bliskowschodni konserwatysta popiera u siebie budowanie państw totalitarnych, państw wyznaniowych. Na zewnątrz zamachy na życie europejczyków.

1B. Zachodni postępowiec popiera demokratyzację w państwach arabskich.

2B. Bliskowschodni postępowiec ucieka do Europy i uważa, że jej bogactwo mu się należy.

Kto jest dobry, a kto zły?

Zła jest europejska władza, która naraża na wojnę cywilów.

Zły jest biedak arabski, który zamiast pójść po kasę do szejka, bierze ją od “filantropa” i idzie do Europy.

Autorstwo: Maciej Lercher
Źródła: Lercher.jg24.pl, WolneMedia.net

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI: ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
Powiadom o