Prawda o lekach refundowanych

Opublikowano: 01.08.2016 | Kategorie: Publicystyka, Zdrowie

Liczba wyświetleń: 429

Sprawę powszechnego bałaganu jaki powstał po ogłoszeniu nowej listy leków refundowanych zna już chyba każdy. W mediach zapraszani goście starają się odpowiedzieć na pytanie – jak powinna wyglądać lista leków refundowanych. Opinie są różne, ale czy ktoś z zaproszonych gości zastanowił się, czy taka lista w ogóle powinna istnieć? Czy taka lista to wspaniały dar od rządzących powstały tylko po to, by żyło nam się lepiej? A może prawdziwe powody istnienia takiej listy są zupełnie inne?

NIECH PANIĄ GOŹDZIKOWĄ GŁOWA NIE BOLI

Sama lista powstaje poprzez konsultacje organów rządowych z producentami leków, czyli głównie dużymi koncernami farmaceutycznymi. To przeciwieństwo tradycyjnej (może już przestarzałej?) formy sprzedaży. W sprzedaży tradycyjnej klient (pacjent) wybiera produkt, za który musi zapłacić pełną kwotę. Sprawia to, że firmy konkurując ze sobą muszą zabiegać o klienta takiego, jak np. Pani Goździkowa (fikcyjna postać z reklamy). To jednak przestarzała forma sprzedaży. Teraz w modzie jest, by to nie Pani Goździkowa, ale Pan Minister decydował jaki lek powinien zostać kupiony na dolegliwości Pani Goździkowej. Dla koncernów farmaceutycznych klientem staje się więc Pan Minister. To o jego względy należy zabiegać a nie o względy jakiś pacjentów. Sęk w tym, że zupełnie inaczej zabiega się o względy Pani Goździkowej, a inaczej Pana Ministra. Podstawowa różnica jest taka, że Pan Minister wydaje nie swoje pieniądze, ale pieniądze Pani Goździkowej i to w dodatku po to by leczyć nie siebie ale Panią Goździkową. Czy Pan minister dokona lepszego wyboru, niż gdyby to Pani Goździkowa sama mogła bezpośrednio wydać swoje pieniądze? Czy będzie tak bardzo zatroskany o stan zdrowia oraz stan portfela Pani Goździkowej? Odpowiedź zna każdy kto jada czasem obiady na koszt firmy. Wówczas trochę mniej skrupulatnie sprawdzamy, czy aby na pewno ta surówka jest warta wydanych pieniędzy.

BĘDZIE PAN (MINISTER) ZADOWOLONY!

Wynika z tego prosty wniosek, że gdy koncern farmaceutyczny stara się, by to jego lek znalazł się na liście leków refundowanych to Pana Ministra można przekonać na różne sposoby, niekoniecznie akurat poprzez obniżenie ceny dla pacjenta. Rozwiązanie wspaniałe! Szczęśliwy jest Pan Minister, dumny z tego jak korporacje zabiegają o jego względy. Szczęśliwi są właściciele korporacji, które mają zagwarantowany zbyt i nie muszą codziennie walczyć o klienta. Paradoksalnie szczęśliwa jest również… Pani Goździkowa, która głęboko wierzy, że dobry Pan Minister wyczarowuje pieniądze z powietrza i dopłaca do jej leków. Dziwi się tylko czemu to jedzenie takie drogie, ale “to na pewno wina sprzedawców wyzyskiwaczy”. Pani Goździkowa niestety nie rozumie, że za swoje lekarstwa płaci w rachunku za prąd albo kupując pożywienie lub zabawkę dla wnusia.

Część osób uważa, że to nieprawda, bo przecież najwyższe podatki płacą osoby najbogatsze. Wbrew pozorom te osoby nie płacą tak wysokich podatków jak się wydaje. Przede wszystkim zamiast otrzymywać pieniądze w formie wynagrodzenia za umowę-pracę (od którego musieliby zapłacić wysoki podatek dochodowy) osoby o wysokich zarobkach wolą założyć firmę. Wówczas wielu zakupów mogą dokonać “na firmę” odliczając najpierw podatek VAT, a później również ceny zakupionych towarów jako koszt prowadzenia firmy. Prawda jest taka, że faktycznie to Pani Goździkowa płaci za własne lekarstwa w podatkach.

Refundacja wybranych leków jest strzałem w plecy dla małych firm farmaceutycznych. O ile mała firma jest w stanie walczyć o względy Pani Goździkowej np. proponując niższą cenę, to o względy Pana Ministra zabiegać dużo ciężej. W praktyce refundacja uniemożliwia zdrową konkurencję. Dla dużych koncernów to wręcz wymarzona sytuacja.

APTEKI CZAS ZAMKNĄĆ

Każda apteka ma obowiązek sprzedawać leki refundowane po ustalonej z góry cenie. Marża apteki jest tym samym również ustalona. Ma to podobno zapobiec sytuacji w której pacjenci będą “zmuszeni” jeździć na drugi koniec miasta by kupić tańszy lek. W tej chwili możemy dla uproszczenia podzielić apteki na 2 rodzaje:

1. Apteki tanie – apteki te znane są z tego, że mają tańsze leki od konkurencji. Apteki te nie muszą mieć dobrej lokalizacji. Oszczędni pacjenci skłonni są jechać do takiej apteki nawet przez całe miasto. Apteki te często płacą niski czynsz ze względu na słabą lokalizację, ale dzięki niskim cenom, mają bardzo duży obrót. Tak duży obrót i tania lokalizacja sprawiają, że apteki mogą zarobić oferując jednocześnie niskie ceny.

2. Apteki drogie – apteki te mają wyższe ceny i przez to prawdopodobnie nie miałyby klientów, gdyby nie dogodna lokalizacja (np. w markecie albo szpitalu). Takie apteki mają wyższy czynsz i mniejszy obrót. Zarabiają dzięki temu, że sprzedają leki drożej klientom mniej oszczędnym, którym nie chce się jechać do tańszej apteki ani nawet takiej apteki szukać.

Jak widzimy oba rodzaje aptek funkcjonują zaspokajając potrzeby różnych grup klientów. W sposób oczywisty sztywne ceny na lekarstwa zlikwidują ten podział. Nie wiemy jednak czy urzędowe ceny leków będą tak niskie jak obecnie w aptekach tanich, czy tak wysokie jak obecnie w aptekach drogich. Przeanalizujmy więc oba scenariusze:

1. Urzędowe ceny będą niskie – ceny w tanich aptekach nie ulegną szczególnym zmianom. Problem mogą mieć za to apteki drogie, które ze względu na wysoki czynsz (np. płacony właścicielowi supermarketu) przestaną zarabiać gdy obniżą ceny. Efekt będzie taki, że apteki zaczną znikać z supermarketów, a klienci będą zmuszeni jeździć do tanich aptek. Stracą na tym ci klienci, którzy do tej pory godzili się po prostu zapłacić drożej w zamian za wygodę i oszczędność czasu.

2. Urzędowe ceny będą wysokie – W tym przypadku apteki w supermarketach pozostaną, ale kto będzie przyjeżdżał do tanich aptek, jeśli wszędzie ceny będą równe? Wówczas prawdopodobnie tanie apteki ze względu na niekorzystną lokalizację będą musiały zwinąć interes. W ten sposób osoby oszczędne lub biedne, które chciały jechać przez całe miasto by kupić lek taniej zostaną po prostu pozbawione takiej możliwości.

GDY NADEJDZIE EPIDEMIA

Załóżmy, że nagle dużo osób zaczyna zapadać na pewną chorobę i wszyscy wykupują w aptekach ten sam, refundowany lek. Gdyby apteki i producenci mieli możliwość dowolnego kształtowania ceny, zaczęliby te ceny podnosić. Po podniesieniu ceny opłacalne stanie się sprowadzenie leków zza granicy lub uruchomienie dodatkowej linii produkcyjnej. Pacjenci, którzy posiadają zapasy wstrzymaliby się z zakupem kolejnych leków (bo akurat cena wysoka). Krótko mówiąc wzrost cen sprawiłby, że leków by nie zabrakło. Niestety, w sytuacji gdy ustalona jest maksymalna cena za lek, w przypadku epidemii po prostu apteki wyprzedadzą wszystko, ludzie kupią duże ilości lekarstw na zapas i dojdzie do sytuacji w której jedni mają zapas leków na cały rok, a inni nie mają lekarstw w ogóle. Będą jeździć po całym mieście szukając apteki w której jest jeszcze lekarstwo a przed takimi aptekami ustawiałyby się ogromne kolejki. Ostatecznie lekarstw w ogóle by zabrakło tak jak brakło towarów “za komuny”.

Na szczęście pozostałyby leki nierefundowane oraz czarny rynek, na którym ludzie handlowaliby swoimi nadwyżkami leków. Tylko czy to sprawiedliwe, by o tym kto kupi lek refundowany decydował czas dobiegnięcia do apteki albo ustawienie się przed apteka w nocy na wiele godzin przed otwarciem? Czy to sprawiedliwe, by np. znajomy lekarza dostał receptę na 100 leków i potem sprzedawał na czarno ludziom? W końcu ci ludzie zapłacili  już w podatku za refundację.

BOHATERSKA WALKA TRWA

Czy gdyby taki scenariusz się ziścił, rząd wycofałby się z pomysłu listy leków refundowanych albo chociaż ustalania sztywnych cen? Oczywiście, że nie! Rząd wszelkie problemy wynikające z socjalizmu zawsze rozwiązuje jeszcze większą ilością socjalizmu i kontroli. Powiększyłby kontrole antykorupcyjne, wprowadził przepisy zabraniające lekarzom zapisywać pacjentowi więcej niż jedno lekarstwo na daną wizytę itp. A może nacjonalizacja aptek? To oczywiście spowodowałoby jeszcze więcej problemów, z którymi rząd znów musiałby bohatersko walczyć. Tak tak, zgadliście – wprowadzając jeszcze więcej socjalizmu.

Autor: CD
Nadesłano do “Wolnych Mediów”

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI: , ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

30
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
soonic
Użytkownik

Oj mylisz się mój drogi. Do tej pory to nie o panią Goździkową walczyły koncerny tylko o lekarza, który dany lek przepisywał. Tyle tu było tematów o wycieczkach, szkoleniach i innych bonusach dla lekarzy, a teraz taka wiadomość. A jak myślisz czemu lekarze tak protestują i uderzają w pacjenta? Odpowiedź jest prosta. Ukrócą się im bonusiki.

-chris
Użytkownik

Z całym szacunkiem dla autora. Nie odnoszę się od artykułu. Odniosę się do systemu.
Wiem, że niemożliwa jest zmiana mentalności przeważającej części klientów aptek. Szczególnie tych, którym na leki nie wystarcza z emerytury. I tym wszystkim, którzy “za zdrowie” zapłaciliby lekarzowi (najlepszym profesorom) czy aptece każde pieniądze. W ich rozumieniu na tym polega dbanie o zdrowie. Swoje i swoich dzieci.

Tymczasem, od czasów, kiedy aptekarz (czy lekarz) ucierał jakąś maść na nagniotki lub komponował miksturę na poty, niezauważalnie dla ludzkości zrodził się system anonimowego wspierania mitu, że współczesna medycyna zna się na zdrowiu człowieka a farmakologia to wspiera. I oto mamy sytuację, w której niezliczeni producenci “lekarstw” już nie tylko zachwalają swoje wyroby niczego nieświadomym klientom ale stworzyli monstrualną maszynę do tworzenia potrzeb (popytu) na swoje wyroby. Zdaje się, że nie zatrzymali się na wmawianiu istnienia coraz to nowych tzw. jednostek chorobowych. prawdopodobnie oni je zaczęli świadomie i systematycznie wywoływać.

Obserwuję oto jak banda niedorozwiniętych tzw. polityków daje się wyprowadzać w pole bandzie cwaniaków, oszustów i zbrodniarzy przeciwko życiu i zdrowiu (producentów i dystrybutorów). Wszystko to jest jak najpoważniej traktowane przez media wszystkich nurtów (niestety również te wolne) a narodek z przerażeniem na to wszystko patrzy i drży czy jutro wystarczy na prostalong czy inne g.wno.

NIC NIE JEST TAKIE, JAK WAM WMÓWIONO!!

Podobnie sprawa ma się z WOŚP’em.
(pewnie wywołam w czytelniku oburzenie).
Miliony dumnych ze swojej dobroczynności obywateli zrzuca się na kasę dla producentów sprzętu służącego do wykrywania, diagnozowania, wycinania, leczenia tzw. chorób.
Reszta idzie na działanie tej machiny żebraczej.

Całym sercem poparłbym jej działanie, gdyby chociaż 10% datków zostały skierowane na prawdziwą edukację od podstaw (dzieci bo na rodziców już za późno) i promocję zachowań prozdrowotnych.
Bo dzisiaj mamy właśnie taką sytuację, jak w Mozambiku: tzw. lekarze bez granic zabijają szczepionkami zdrowie tysięcy dzieci (zyski dla koncernów), inni wożą trujące odpady zwane żywnością udając troskę w walce z głodem, agendy różnych międzynarodowych organizacji uchwalają budżety, które w rezultacie i tak trafiają do koncernów i jest coraz gorzej.
Na cholerę coraz więcej aparatów do wykrywania raka. Trzeba aby dzieci maiły wzorce właściwych zachowań. Machina samozagłady ostatnio bardzo przyspieszyła.
I jak zwykle przychodzi czas aby zawołać: Nawróćcie się!
Niestety to głos wołającego na puszczy.
Czipsy i coca cola, gry komputerowe i wiadomości telewizyjne, filmy sensacyjne i seriale telewizyjne (lawina premier), reklama, telefony komórkowe, gadżety, gadżety, gadżety.
Sodoma i Gomora.

gawo
Użytkownik
gawo

Ta ustawa to jeden wielki bubel, jedynym jej wygranym jest pan Minister, który uzupełni swój budżet domowy.
Ucierpi Pacjent, padną apteki i nasz rodzimy przemysł farmaceutyczny a w kroczą zachodni giganci….

Chris farmaceuci są również uczeni leków pochodzenia naturalnego, a uczą się tego na takich przedmiotach jak Farmakognozja czy Lek roślinny, inna sprawa, że swojej wiedzy nie wykorzystują w pełni.

-chris
Użytkownik

to taki eufemizm “swojej wiedzy nie wykorzystują w pełni”

-chris
Użytkownik

@gawo
może to za duża dawka dla Ciebie ale spróbuję:
mi chodzi o to, że:
– poza urazówką (w uproszczeniu) medycyna współczesna oparta na tzw. wiedzy naukowej jest w najlepszym wypadku ślepą uliczką cywilizacji ludzkiej. (w najgorszym to po prostu eugenika),
– aplikowanie sobie tzw. leków (z fabryk chemicznych – znowu w uproszczeniu) jest dokładaniem sobie trucizn.
Bo nie tu tkwi problem. On jest znacznie głębiej. Ależ jak prosty do rozwiązania! – powrót do natury rzeczy.

memento
Użytkownik

A co to jest ta natura rzeczy? Jak ją odkryłeś?

-chris
Użytkownik

Natura rzeczy to powrót do tego, co natura pierwotnie dała człowiekowi do dyspozycji.
Oczywiście zdaję sobie sprawę, że to niemożliwe, ale trzeba się starać.
Podam przykłady:
wysoko przetworzone żarcie,
konserwanty, dodatki,
smażone,
utwardzane tłuszcze roślinne,
cukier (przynajmniej w takich ilościach),
biała mąka (gluten),
mleko z proszku (galaktoza – kwas galaktarowy (śluzowy),
… itd

stres,
wyścig szczurów (żądza zysku – motor upadku (sic!) naszej cywilizacji)
…itd

śmieci informacyjne,
upadek rodziny jako instytucji
można jeszcze długo

taihosan
Użytkownik
taihosan

@-chris
Zgadzam się z tobą i myślę podobnie.

memento
Użytkownik

No nie wiem, nie znam zbyt wielu badań porównujących zdrowie ludzi spożywających gluten i nie spożywających.
Co do stresu i wyścigu szczurów, o co z tym chodzi? Natura dała nam spokój czy jak? Albo te śmieci informacyjne i upadek rodziny, jak to wpływa na zdrowie?

gawo
Użytkownik
gawo

@Chris, Zgadzam się, a przynjamniej powinniśmy się strać. Przydatnym nawykiem jest czytanie etykiet produktów ;).

I trochę się chyba zagalopowałeś, pewnie chodziło Ci o glutaminian sodu, który jest polepszaczem smaku tzw. corrigens a oprócz tego jest środkiem uzależniającym. Bo sam gluten jest to składnik skrobi pszenicznej, który jest środkiem uczulającym. Najzdrowsza jest skrobia ryżowa.
Tak samo śluzy, czy to obojętne czy kwaśne bardzo przydatne człowiekowi, tylko trzeba pamiętać o terapii przerywanej…

kzwa
Użytkownik
kzwa

co do wyścigu drogi memęto to chodzi o to że jest on jak najbardziej zbędny czy wręcz szkodliwy bo zamiast rywalizować między sobą powinniśmy współpracować i razem tworzyć lepszą przyszłość dla wszystkich!

,,…upadek rodziny, jak to wpływa na zdrowie?” a co nie wpływa to na psychikę? no chyba że masz wyjeabne na rodzinę to możesz spać spokojnie.

cukier rafinowany inaczej ,,biała śmierć” czy też mąka rafinowana są pozbawione wszystkich minerałów co nie wpływa najlepiej na nasz organizm i tym się faszeruje nieświadome masy a gdzieniegdzie byś nie poszedł to naprawdę ciężko znaleźć razową mąkę albo cukier który by nie był oczyszczony. Uogólniając to temat rzeka i morza by spokojnie pisać o tym do rana ale że czas nagli to poszukajcie sobie sami info jak was to interesuje.

fx27
Użytkownik
fx27

@gawo, skrobia to węglowodany(cukier złożony),gluten to białko roślinne nietolerowane przez ludzi chorych na celiakię.

memento
Użytkownik

@kzwa, mylisz szkody w społeczności ze szkodami w zdrowiu własnym. Po drugie, zakładasz, że każdy człowiek chce żeby wszystkie żyjące świadome organizmy były zadowolone – błędne założenie;] Mnie tam wystarcza to co mam, ale nikomu nie przetłumaczę i nie chcę, że jemu potrzeba mniej niż chce. W tym zawierają się i bankierzy i głodujący. Jak świat długi i szeroki ludzie chcieli czegoś więcej.

Co do upadku rodziny, chyba źle się zrozumieliśmy. Nie mówię o tym, że osoby bliskie mi cierpią lub giną, to działa na każdą psychikę, nie potrzeba tu rodziny. Bardziej zrozumiałem “upadek instytucji rodziny” jako upadek autorytetu i dążenia do założenia rodziny, upadek więzi. Co do upadku autorytetu, upada on wraz z niesprawdzalnością swoich tez w konfrontacji ze światem, przy coraz wyższej interakcji to naturalne. Dążenie do założenia rodziny po części upadło wraz z antykoncepcją, a po części przetrwało w obliczu samotności ludzkiej. Upadek więzi jest naturalną konsekwencją globalizacji i dwóch powyższych. Są to rzeczy negatywne tylko o tyle, o ile założymy, że to co stare i sprawdzone jest dobre.

Co do jedzenia pozbawionego minerałów, biorę suplementy.

gawo
Użytkownik
gawo

@fx27, Chodziła mi o ziarna skrobii Triciti amylum otrzymywanej z Pszenicy zwyczajnej, która jest bogata w gluten (białko), tak mnie uczono ;), dlatego dziecią do 10 misiąca życia nie zaleca się jej spożywania zastępuję się wtedy Maydis amylum – skrobią kukurydziną pozbawiną glutenu…

@memento, bierz tylko sprawdzone suplementy hmm bo jest to bardzo ciekawy rynek :)

memento
Użytkownik

Sam sprawdzałem i czuję się dobrze, drgała mi powieka i zacząłem brać. Od tej pory czuję sie lepiej.

pasanger8
Użytkownik

Polecam film ,,Zdrowie na sprzedaż” udowadniają w nim czarno na białym ,że koncerny dbają o większą sprzedaż ,,leków”-które już dawno stały się towarem-zdrowiem publicznym już mało kto się przejmuje. A sam pomysł leków refundowanych nie jest zły-dzięki niemu można je kupić od koncernów taniej-jeśli oczywiście nie bierze się łapówek.

memento
Użytkownik

@Stadnina, współczuję ludziom chorym na celakię, ale to nie powód, żebym właśnie nie jadł pysznej kanapeczki :D Co do wyścigu szczurów, to zabawne. Ja popieram, ale nie uczestniczę, mam stałe potrzeby, które pochłaniają moją pensję i nic poza tym. Nie obraziłbym się na podwyżkę, ale nie narzekam. Samochodu nie mam, jeden pokój wynajęty w Krakowie, reszta to nałogi. Co do suplementów, biorę magnez właśnie z witaminami z grupy B i jakimiś słodzikami. Coraz więcej osób cierpi na niedobory magnezy, wypłukują go alkohol i kawa, więc nie ma czemu się dziwić.

Velevit
Użytkownik

@Stadnina Egzystencji

Z tą drożdżycą uporałeś się eliminując pieczywo z diety?

kzwa
Użytkownik
kzwa

,,bo ludzkości jest za dużo a nawet jeśli nie teraz to będzie coraz więcej i więcej a ziemia jest ograniczona
zasoby też są ograniczone”

jedynie co jest ograniczone to ludzkie myślenie w tym temacie. W temacie przeludnienia, że jest nas za dużo itd…. Przecież można np produkować bardzo dużo żywności w szklarniach-wieżowcach to już dzisiaj jest możliwe no ale…

Można produkować żywność na ogromnych platformach pływających po oceanach/morzach które by to raz płynęły a to do afryki a raz do europy czy ameryki i jeszcze jest rozwiązany problem z transportem bo nawet można używać prymitywnych żagli np z konopi ;) jest jeszcze mnóstwo opcji i przestrzeni do zagospodarowania tylko trzeba chcieć! I tak np zamiast wydawać ogromne sumy na wojny, zbrojenia, loty w kosmos(z których praktycznie nic nie ma) lepiej by było przeznaczyć te $ na takie projekty które zmienią świat. Także pieniądze nie są problemem.

Najlepszym rozwiązaniem również by było jakby wszyscy ludzie mieszkali w jednym miejscu i najlepiej w ciepłym klimacie bo nie trzeba by wydawać milionów miliardów czy nawet więcej na ogrzewanie i można by się skupić na szklarniach. Ale niestety z obecną władzą i popaprańcami u sterów może to być niebezpieczne.

Ale tak czy inaczej przyszłość może być czymś wspaniałym i pewnym a nawet już dawno moglibyśmy wprowadzić takie rozwiązania ale nikomu z władzy na tym nie zależy. To też trzeba przejąć stery bo inaczej czeka nas niewolniczy rząd światowy i depopulacja którą tak straszą bo przecież ,,ludzi jest za dużo” żeby ziemia mogła ich wyżywić co jest totalną bzdurą!

Jeśli by brać pod uwagę to co pisałem wyżej to myślę za 50miliardów ludzi to mało i spokojnie mogło bu tu mieszkać zdecydowanie więcej biorąc pod uwagę że można jeszcze budować domy/szklarnie pod ziemią ;)

Velevit
Użytkownik

“A rzeczywiście jest tak że prawie każdy może to zrobić sam na własną rękę bez specjalistów w białych fartuchach, krojenia swojego ciała, chemioterapii i bez wydawanie ogromnych kwot na to wszystko.”

Hmm, myślę, że słowo “rzeczywiście” jest nieco na wyrost. PONOĆ jest kilka alternatywnych metod skutecznych w leczeniu raka, ale czy tak jest rzeczywiście, to będziesz wiedział dopiero jak sam się wyleczysz przy pomocy którejś z nich ;)

Velevit
Użytkownik

Ja ostatnio eksperymentowałem z głodówkami leczniczymi, o których to naczytałem się tyle dobrego, metoda rzekomo dobra na wszystko, od pryszczy aż po złośliwe nowotwory. W rzeczywistości to wcale nie działa, traci się energię, masę ciała, następuje ogólne osłabienie organizmu, depresja i bóle głowy… a objawy choroby się dodatkowo nasilają :D W sumie to logiczne jest, heh, nie wiem jak mogłem dać się na to nabrać :-/

…A tak, przeczytałem bardzo poruszającą książkę o gościu który dzięki głodówce wyleczył się z raka, ponoć robił 40 dniowe te głodówki!!! Jeżeli ktoś w to wierzy to proponuję najpierw zrobić tygodniowy eksperyment…

kzwa
Użytkownik
kzwa

ale wolę już to niż inwazyjne metody wyniszczające ciało a nawet umysł czy psychikę. jedząc warzywa i owoce ciężko o takie negatywne skutki ;) a poza tym to ciekawi mnie która metoda leczenia jest skuteczniejsza?
I w sumie szczerze mówiąc jest kilka przypadków ludzi którym się to nie udało ale oficjalna medycyna zbiera jeszcze większe żniwo… jest zdecydowanie droższa i nie jest dostępna dla wszystkich. A warzywa i zioła możesz sobie sam w ogródko posadzić ;)

Warto aby obydwie medycyny się dopełniały ;)

,,Ja ostatnio eksperymentowałem z głodówkami leczniczymi, o których to naczytałem się tyle dobrego, metoda rzekomo dobra na wszystko, od pryszczy aż po złośliwe nowotwory. W rzeczywistości to wcale nie działa, traci się energię, masę ciała, następuje ogólne osłabienie organizmu, depresja i bóle głowy… a objawy choroby się dodatkowo nasilają :D W sumie to logiczne jest, heh, nie wiem jak mogłem dać się na to nabrać :-/”

Ja podczas głodówki nic takiego nie odczuwałem i czułem się wspaniale! może coś nie tak zrobiłeś? wiesz że wtedy trzeba dużo pić bo inaczej możesz sobie zrobić krzywdę? I bardzo dużo też zależy tu od nastawienia. Bo jeśli nie jesteś do tego przekonany to nawet nie próbuj głodować dłużej niż 1 dzień! I myślę że tydzień to trosze za dużo dla początkujących max 2 dni! Ja najdłużej głodowałem 2 dni i czułem się dobrze ale 2 dzień był nieco trudniejszy bo ciągle chodziła myśl żeby coś zjeść. Ostatnią głodówkę zrobiłem sobie wczoraj (1 dzień) i czułem się bardzo pozytywnie :) Myślę że do dłuższych głodówek trzeb po prostu przyzwyczaić organizm. Podczas głodówki najlepiej nie wykonywać ciężkich prac fizycznych ale wskazany jest pewien wysiłek i bardzo pomaga woda z cytryną, zielona herbata i ziółka.

Velevit
Użytkownik

@kzwa

2 dni to nawet nie jest głodówka, to zaledwie przerwa między posiłkami. Ja robiłem sobie głodówki systematycznie wg instrukcji z książki Małachowa. Przez pierwsze dwa dni każdej głodówki to i ja czułem się dobrze. Pogadamy jak już na serio poczynisz jakieś eksperymenty :D

@ W.

Zgadza się, efekty na cerze rzeczywiście są widoczne, ale tak jak mówisz – przez bardzo krótki okres czasu. A przy dłuższej głodówce cera wręcz przeciwnie – marnieje i blednie, po tygodniu człowiek wyglądem przypomina zombie; wychudzony, zmarniały, obolały i przygnębiony, hahah. Zdecydowanie nie polecam tej metody “leczenia” :D

memento
Użytkownik

Wychodzi na to, że nieświadomie robię sobie głodówki.

kzwa
Użytkownik
kzwa

2 dni to nawet nie jest głodówka” tak? przerwa między posiłkami? Jak uważasz, jak kto woli ;)
Dla mnie to jest dużo i myślę że 2 dniowe głodówki co jakiś czas to jest wystarczająco żeby się do tego przyzwyczaić. Zależy bo na każdego to inaczej może działać. A jak robisz za szybko postępy to później takie skutki są jak opisywałeś.

Cóż no gdybym mógł to już dawno bym zrobił sobie ten eksperyment z dłuższą głodówką żeby zobaczyć ile mogę spokojnie wytrzymać ale nie mam obecnie takich możliwości.

,,…A tak, przeczytałem bardzo poruszającą książkę o gościu który dzięki głodówce wyleczył się z raka, ponoć robił 40 dniowe te głodówki!!! Jeżeli ktoś w to wierzy to proponuję najpierw zrobić tygodniowy eksperyment…” a wyobrażasz sobie że można żyć całkowicie bez jedzenia przyjmując tylko wodę?
Choć bez też da się ale to są już hardcorowe osobniki i wiem jak bardzo absurdalnie to brzmi dla przeciętnego obywatela zachodu i że jest to dla większości niemożliwe ale to jest fakt! Jeśli Cię to interesuje to mogę zapodać linka do newsa o takim człowieku, który mówi że może się nawet badaniom poddać. Jest tam podany mail kontaktowy i możesz się z nim spotkać. Jest też taki jeden co medytował pod drzewem przez kilka miesięcy, reporterzy BBC z niedowierzaniem nagrywali go przez 3 dni a chłopak siedział dzień i noc w tej samej pozycji bez ruchu nawet na mrozie czym już powinien się wykończyć ale jednak nie i ma się bardzo dobrze… W indiach nawet wojsko się tym interesowało i robili badania.
Ale wcale się nie dziwie że na zachodzie nie wie się i nie rozmawia o takich rzeczach bo są one bezpośrednio powiązane z duchowością i Bogiem a z tym wiadomo jak jest…

Zresztą poszukajcie sobie – http://www.vismaya-maitreya.pl/naturalne_leczenie.html#bretarianizm_/_inedia
Ten człowiek który może się poddać badaniom to Joahim jest tam o nim.

Velevit
Użytkownik

Heh, Ty też nie wiesz, a jedynie wierzysz, że przytoczone relacje są prawdziwe. Sam nigdy tego nie próbowałeś i najpewniej nie znasz nikogo takiego osobiście. Poza tym na co komu wiedza o tych pierdołach (bez urazy), skoro nie da się tego praktykować i po co w ogóle robić z siebie warzywo :D Medytacja jest sztuką życia, a nie jakąś dyscypliną polegającą na odcinaniu się od niego, zamieraniu gdzieś w pozycji lotosu czy demonstrowaniu sztuczek cyrkowych :) No ale ludziom to się podoba, stąd cały ogrom szkół medytacji, religii, bogów i innych nieistotnych rzeczy, które nawet nie ocierają się o rozwój duchowy.

Jeżeli znasz angielski, kzwa, to ja mam dla ciebie świetny materiał na temat medytacji i rozwoju duchowego, naprawdę uważam, że mógłby zmienić Twój pogląd na te sprawy. Długi jest, bo aż w 12 częściach ale warto:
http://www.youtube.com/watch?v=iARbciOozq0&feature=related

Apropos, Twoich linków, wszystkie te sprawy już przerabiałem, plus relacje dzieci z rzekomych wcześniejszych wcieleń, channelingi itp. szarlatanerie :D

Velevit
Użytkownik

Mam też książki Jiddu Krishnamurtiego i wiele innych ciekawych pozycji na chomiku:
http://chomikuj.pl/Velevit/*5bFILOZOFIA*2cNAUKA*2cRELIGIA*5d/Jiddu+Krishnamurti