Nie wszystko co „duchowe” jest prawdziwe

Opublikowano: 13.11.2017 | Kategorie: Publicystyka, Społeczeństwo, Wierzenia | RSS komentarzy

Wiele teraz mówi się o karmie, numerologii i innych doktrynach ezoterycznych czy z serii new age. Doktryny te przeżywają istną eksplozję popularności. Stare religie nie są już w stanie sprostać wyzwaniom i problemom XXI wieku i nie umieją już odpowiedzieć na odwieczne człowiecze pytania. Stąd interesujemy się nowymi formami duchowości, poszukujemy samodzielnie drogi do Boga, kimkolwiek on jest.

Ideologie, religie i państwo od dzieciństwa polują na nas, by nas zniewolić.

Jednak na drodze tej czeka nas ogrom pułapek, i to często tych starych, tylko opakowanych w nową, new age’ową powłokę. Dużo doktryn z serii new age powiela stare błędy. Począwszy od mentalności ofiary, a skończywszy na przekonaniu, że to nie my rządzimy własnym życiem, ale wola boża, karma, numerologia i różne inne systemy.

O karmie i iluzjach duchowości ezoterycznej napisałem wiele artykułów. Popularyzuję wiedzę, której znajomość jest niemal zerowa, nawet wśród „uduchowionych”. Okazuje się, że klucz jest w zwykłej prostocie, w codziennych radościach, w byciu człowiekiem, a nie bydlakiem. A nie w skomplikowanych systemach i prawidłach.

Człowiek niespełniony i wewnętrznie zniewolony szuka wytłumaczenia swojej sytuacji, np w grzechu pierworodnym, numerologii czy karmie z poprzednich żyć: „Człowiek pozbawiony szczęścia utyskuje na swój los: dlaczego życie jest takie niesprawiedliwe? Jeden ma wszystko w nadmiarze, a inny wciąż klepie biedę. Jednemu wszystko przychodzi z łatwością, a inny bez rezultatów kręci się niczym wół w kieracie. Jednego natura obdarza urodą, umysłem i siłą, a inny, nie wiadomo za jakie grzechy, przez całe życie nosi etykietę człowieka gorszej kategorii. Skąd bierze się taka niesprawiedliwość? Dlaczego życie, nie mające w swej różnorodności granic, nakłada jakieś ograniczenia na określone grupy ludzi? Czym zawinili ci, którym się mniej szczęści? Człowiek „gorszej kategorii” czuje się urażony, jeśli nie wściekły, i próbuje znaleźć, choćby dla samego siebie, jakieś wytłumaczenie swej gorszej pozycji. I wówczas pojawiają się najróżniejsze doktryny typu kary za grzechy w poprzednich życiach. Można by pomyśleć, że Bóg nie ma lepszego zajęcia niż wychowywać niesumienne dzieci, i przy tym, mimo swej wszechmocy, ma z tym procesem wychowawczym kłopoty. Zamiast tego, by odpłacać grzesznikowi za życia, Bóg z jakiegoś powodu odkłada karę na potem, chociaż karać człowieka za to, czego ten nie pamięta nie ma żadnego sensu. Jest jeszcze inna wersja wyjaśniająca nierówności, która daje nadzieję, że obecnie cierpiący niedostatek otrzymają szczodrą rekompensatę, lecz znowu: albo w niebiosach, albo w kolejnym życiu. Jak by nie było, wyjaśnienia tego typu nie są w pełni zadowalające. Nieważne, czy istnieją poprzednie i przyszłe życia, czy nie. Człowiek bowiem pamięta i uświadamia sobie tylko jedno, teraźniejsze życie i pod tym względem jest ono jedyne” – Vadim Zeland.

WSZYSTKO JEST PROGRAMEM PSYCHIKI (PODŚWIADOMOŚCI)

O tym, dlaczego karma, numerologia i inne takie systemy nie działają, napisałem już wiele artykułów. Bardzo trudno jest ludziom uduchowionym przekroczyć tę barierę. Że to nie karma rządzi, ale oni. Że to nie demony, wampiry energetyczne i jakieś złe byty ich atakują, tylko ich własne, nieprzepracowane programy psychiki. Jako coś nowego mogę dodać to, że wszystko jest kwestią Twojego wewnętrznego metaprogramisty. Czyli tego, jak zaprogramujesz swoje postrzeganie świata.

To, w co wierzysz, będzie się materializowało. Jeśli wierzysz w jakiś system, który ma rządzić: podświadomością, umysłem, Tobą samym, światem, to ten system rzeczywiście będzie Tobą rządził. Zawsze znajdziesz potwierdzenia tego, w co wierzysz. Zawsze otrzymasz takie wydarzenia i sytuacje w świecie fizycznym, które będą Twoje wierzenia potwierdzały. Zawsze będą też synchroniczności jungowskie, po których możesz wręcz uznać to, że sam Bóg daje Ci potwierdzenie, że Twoja doktryna jest prawdziwa. A to tylko odbicie Twojego umysłu w lustrze (nie)świadomości globalnej.

Wymienię poniżej kilka możliwych metaprogramów psychiki, które niemal metafizycznie manifestują się w świecie realnym.

1. FASCYNACI TEORII SPISKOWYCH

Często czytają te teorie jedna za drugą. Popadają w coś na kształt obłędu. Boją się coraz to nowych zagrożeń, czyhających wszędzie. Czują się bezsilni i całkowicie pozbawieni woli. Przecież Ci iluminaci tacy potężni, nie można nic zrobić. Ale czują, że muszą walczyć. I robią to bardzo agresywnie, z jednoczesną ogromnym strachem. Przecież „oni” są wszędzie, wszystko czytają i w każdej chwili mogą aresztować czy choćby elektronicznie wywołać zawał serca. I często taki teoretyk spisku doświadcza dramatycznych wydarzeń.

Na przykład procesów sądowych, bo w mailu komuś groził śmiercią, a przestraszony odbiorca zgłosił to na policję. Ale nie tylko. Bowiem mają różne dziwne wypadki i zbiegi okoliczności. Mają np spadki sił i uczucie wyczerpania, za które mogą obwiniać chemtrails, fluor w wodzie, blue beam czy broń psychotroniczną. Wiele radykalnych teoretyków spisku było jawnie prześladowanych. Cóż, wybrali taką mapę rzeczywistości, w której wręcz muszą być ofiarami.

2. KATOLICY, CZYLI POKORNE CIELĘTA

Znane polskie przysłowie mówi, że pokorne cielę dwie matki ssie. Jednak prawda jest taka, że pokorne ciele nie ssie ani jednej matki, a w dodatku jest jeszcze kopane i podgryzane przez inne krowy. Katolicyzm wmawia nam poczucie winy, m.in. za śmierć Chrystusa, za grzech pierworodny. Wmawia swoim wyznawcom, że są mali, grzeszni, niegodni. Że bogactwo, radość, seks są grzeszne. Przecież prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne, niż bogaty dostanie się do nieba. No i seks tylko po ślubie, bez gumy, i tylko w wybranych pozycjach, Ty zboczuchu! Te same błędy popełnia doktryna new age ze swoją telegonią i głoszeniem, że pieniądz to negatywna wibracja i jest złem.

Więc koniec końców, katolicy często mają właśnie to pokorne i pełne biedy życie. Typowy obrazek to Janusz i Grażyna pokornie składający rączki w kościele, klepiący biedę. Jakie wzorce oni przekazują dzieciom? Właśnie te wzorce uległości i biedy. Nie uczą ich tego, że pieniądz jest dobry. Nie uczą ich rozpychania się łokciami i tej „żyłki biznesowej”. Bo przecież prawdziwy Polak-katolik idzie do ciężkiej, uczciwej pracy na 10 godzin dziennie za 1500 złotych. I znowu, poglądy te materializują się w świecie rzeczywistym. I to w wymiarze całego narodu polskiego, bo jesteśmy dojoną ekonomicznie kolonią i zasobnikiem taniej siły roboczej dla Zachodu.

3. CZY KARMA WRACA? WRACA, JEŚLI W NIĄ WIERZYSZ

Ludzie wierzący w karmę, numerologię i inne systemy prawideł, oddają tym sztucznym tworom coś, co jest najcenniejsze. Czyli własną wolną wolę. Europejczycy i Amerykanie postrzegają karmę po katolicku – że jakaś dobra bozia z nieba karze za zło a nagradza za dobro. Inaczej natomiast uważają buddyści i hinduiści. U nich zła karma to emocje niespełnienia, braku, nienawiści, lęku. Więc kto ma najlepszą karmę? Tak, zgadłeś – miliarderzy, bankierzy i inni ludzie bez skrupułów.

Według interpretacji bardziej dojrzałej, karma rządzi ludźmi, którzy są nieświadomi. Tylko to nie jest jakieś „odwieczne prawo świata”, a ich własne, destrukcyjne programy w podświadomości. Karma to programy podświadomości, które dziedziczymy od rodziców, dziadków, pradziadków. Są zaszczepiane w procesie wychowywania. Karma jest więc „klątwą rodową”, spadkiem po przodkach obecnym w naszej psychice. Każda rodzina ma inną karmę, inny spadek rodowy.

Ale zobowiązaniem człowieka nie jest bezwolne czekanie, aż karma się wypali. Bo tak to ona nigdy się nie wypali, bo negatywny wzorzec w podświadomości będzie stale przyciągał złe wydarzenia. Np biedę albo toksycznych partnerów. Ten wzorzec trzeba bowiem przepracować, a nie bezwolnie mu się poddawać. Samo nic się nie wypali, nic się nie naprawi. To jest właśnie cecha duchowych dzieci w dorosłych ciałach. Uważają, że są bezwolnie rządzeni przez jakiś mechanizm (karma) i że nie mogą nic zrobić, bo karma musi się wypalić.

4. ZŁE ENERGIE, DEMONY, BYTY, ASTRALE, WAMPIRY ENERGETYCZNE

Jest to swoista „psychoza ezoteryczna”, którą też kilka razy opisywałem. Człowiek wierzący w te rzeczy rzeczywiście zaczyna tych ataków doświadczać. I rzeczywiście zaczyna spotykać różne wampiry energetyczne, czy złych magów rzucających klątwy. I wtedy taka osoba szuka możliwości obrony przed tym. A tego jest dużo, bo powstał wokół tego cały „koncern ezoteryczny”. Niektórzy dają taką wiedzę za darmo, ale wielu na tym zarabia. Więc nieszczęśnik atakowany zewsząd przez byty astralne, magów, wampirki energetyczne, reptilian czy w co on tam wierzy, zaczyna odprawiać rytuały, medytować, oczyszczać duszę, oczyszczać aurę.

I tak bez końca. I jak na złość, tych ataków energetycznych, klątw i wampirowania jest coraz więcej i więcej. I samopoczucie jest coraz gorsze, zaczyna powoli zahaczać o paranoję lub wręcz psychozę. Im więcej rytuałów i oczyszczania, tym więcej ataków i tym gorsze samopoczucie. Ojej, tak często się oczyszczam i tak często medytuję, a oni jak na złość się mnie czepiają! Często jest to dla wyznawcy astralu i innych takich powód, dla którego uznaje, że atakują go, ponieważ jest coraz bardziej uduchowiony. Że wszyscy polują na jego „dobre wibracje”.

Które wcale nie są takie dobre. I mogą być wtedy różne synchroniczności jungowskie. Np człowiek idzie sobie medytować, a tu sąsiad zaczyna wiercić, na ławce pod blokiem siada grupa żuli chlejących jabole (och! co za zła alkoholowa wibracja!) a do drzwi dzwonią świadkowie Jehowy. Lub gdy mieszkasz z kimś, to domownik właśnie wtedy Ci przeszkadza w medytacji, bo zaistniała sprawa wagi galaktycznej w stylu: „A widziałeś moje skarpety?”. I dobre wibracje szybko się kończą, oj szybko, a pozostaje wkurwienie.

A tak naprawdę to wszystko jest walka z samym sobą, z własnymi programami psychiki. Żaden demon czy anioł nie jest samodzielnym bytem, ale jest archetypem ludzkiej psychiki. Pokazuje, jaka część psychiki jest niechciana, zanegowana, wypierana, i nad czym trzeba popracować. Klasyczna psychologia jest póki co ślepa i głucha na tę wiedzę, bo zanegowała naukę o archetypach Carla Gustava Junga.

Ciekawą odmianą „demonicznej psychozy” jest radykalna doktryna „chrześcijaństwa biblijnego”. Jest najeżona teoriami spiskowymi, a jej wyznawcy widzą demony i szatańskie knowania dosłownie wszędzie, nawet w Hello Kitty. Więc oni także doświadczają przerażających przeżyć, np paraliżu sennego. Opętanie jest skrajną formą, i najczęściej spotyka się ją u głęboko wierzących chrześcijan. Sataniści odprawiający jakieś dziwne rytuały są niewielkim procentem opętanych i egzorcyzmowanych.

5. OFIARA PODŚWIADOMIE PRZYCIĄGA KATA

Program kat-ofiara jest programem odwiecznym. Wynika on z nieświadomej, a więc drapieżnej natury naszej planety. Mentalność niedoboru, przekonanie, że „nie wystarczy dla wszystkich”, zmusza istoty do walki, rywalizacji, zagryzania się, zagarniania dóbr „pod siebie”. Jedni ludzie są silniejsi i często są oni katami. Większość została jednak wychowana w duchu uległości, fałszywej pokory, czołobitności, i są ofiarami. Ofiara zawsze przyciąga kata. Przyciągnie złego, pijącego i bijącego partnera, a dobrego i wrażliwego odrzuci, lub wręcz nawet nie zauważy. Trafi na pracę, gdzie jest mobbing. Czy choćby przyciągnie kata na ulicy.

Z jednej strony, człowiek słaby przyciąga oprawców, bo taki ma wewnętrzny metaprogram. Więc świat potwierdza jego wierzenia poprzez rzeczywiste wydarzenia. Z drugiej strony, ofiara przyciąga katów bo ma zobowiązanie, by wykrzesać swoją siłę, odzyskać ją. Nauka obrony siebie, wyznaczania granic jest jedną z podstawowych nauk, jakie odbieramy na Ziemi. Jest to planeta małp, gdzie małpa silniejsza chce zabrać banana małpie słabszej. I to pomimo faktu, że ta silniejsza małpa ma w swojej norce już 40 bananów i więcej nie potrzebuje. Nauka związana z obroną przed oprawcami będzie się powtarzała tak długo, aż ofiara nie stanie się silna. Czasami może to dojść do ekstremum. W którym świat wręcz zmusi niechętną do nauki ofiarę, by zastosowała brutalną przemoc, by przeżyć.

6. WYZNAWCY IDEOLOGII POLITYCZNYCH

Jeśli człowiek wierzy w ideologię prawicową, to znajdzie coraz więcej dowodów, badań naukowych i innych potwierdzeń na to, że tylko ideologia prawicowa jest prawdziwa. Ten sam mechanizm działa w przypadku ideologii lewicowej i każdej innej. Tak właśnie działa wewnętrzny metaprogramista. Ideologia opisuje trafnie jedynie część rzeczywistości. Inną część opisuje tylko trochę trafnie. Jeszcze inną totalnie przekłamuje. I są sfery rzeczywistości, które dana ideologia totalnie ignoruje lub nawet ich nie zauważa. Ideologia czy religia ma za zadanie tłumaczyć nam świat.

Ale ten świat jest bardzo skomplikowany, nieprzewidywalny, chaotyczny. Non stop się zmienia, ciągle są nowe wyzwania, nowe zagrożenia. Pojawiają się nowe technologie, nowe, nieznane wcześniej dylematy i problemy. Więc ideologia wybiera jakiś wąski wycinek rzeczywistości, w którym wszystko jest takie fajne, logiczne, wytłumaczalne i.. bezpieczne, Bowiem ideologia czy religia ma za zadanie przedstawić przerażonej i wiecznie zmęczonej jednostce jakąś w miarę logiczną mapę rzeczywistości. A więc ma dostarczyć poczucie bezpieczeństwa w świecie, w którym bezpieczeństwo, pewność i stałość nie istnieją i nigdy nie istniały.

7. DIETY I MODELE ŻYWIENIA

Ciekawą formą działania naszego metaprogramisty są diety i różne rodzaje leczących terapii. Nie kwestionuję, że diety są pomocne, wystarczy obejrzeć program o amerykańskich grubasach na jednej z lifestylowych telewizji. Tak samo witaminy, minerały, zioła, a gdy nie ma wyjścia, to syntetyczne lekarstwa są potrzebne. Ale nasz wewnętrzny metaprogramista wzmacnia działanie diety, suplementów czy lekarstw. Jest to tzw efekt placebo. Jesteśmy tacy radośni, że przeszliśmy na dietę, czy że zaczynamy dbać o zdrowie, że czujemy się rzeczywiście lepiej. I chudniemy.

SYSTEMY WIERZEŃ, SYSTEMY ILUZJI – EPILOG

Często za systemami wierzeń kryje się tzw mechanizm cienia. Wierzysz w coś, więc coś innego odrzucasz, depczesz, negujesz. Często to coś jest związane z ukrytymi, nieuświadomionymi lub zanegowanymi częściami psychiki. Z lękami, niechcianymi pragnieniami, traumami itp. System wierzeń często ma przedstawiać nas w pozytywnym świetle. Oj, jacy my uduchowieni, szlachetni, uspołecznieni, normalni! I właśnie wtedy z odrzucanych części psychiki tworzy się cień.

Tych niechcianych treści lub tego, co z tymi częściami psychiki się wiąże, pojawia się coraz więcej. I w świecie fizycznych wydarzeń, i w świecie myśli, emocji. Mechanizm cienia ma za zadanie destrukcje tej „cukierkowej” iluzji, jaka stworzyliśmy w związku z naszym systemem wierzeń. Nacjonalista może czuć np pociąg do lesbijskiego seksu, uduchowiony wyznawca new age może mieć potworne i makabryczne myśli, a katolik – nękania demoniczne czy paraliże senne. Wszystko to zmusza człowieka do uświadomienia i przepracowania tych wewnętrznych, zanegowanych rzeczy. I do alchemicznej przemiany tego cienia w światłość.

Autorstwo: Jarek Kefir
Ilustracja: kellepics (CC0)
Źródło: Jarek-Kefir.org

TAGI: , , ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU: Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

45 komentarzy

  1. sowa84 13.11.2017 12:51

    Z częścią się zgodzę, a cześć to kompletne bzdury. Proponuje autorowi odstawić marihuanę :D

  2. Jedr02 13.11.2017 13:07

    „Stare religie nie są już w stanie sprostać wyzwaniom i problemom XXI wieku i nie umieją już odpowiedzieć na odwieczne człowiecze pytania. ”

    No zależy które, różne nurty hinduistyczne czy buddyzm raczej nie mają problemu by dalej odpowiadać na takie pytania. Nie mamy tak po prawdzie żadnych nowych pod względem jakościowo filozofii, spojrzeń naturę świata od czas powstaniu tych religii. Redukcjonizm materialistyczny też wtedy istniał, hedonizm też wtedy istniał, byli zwolennicy empiryzmu i racjonalizmu, były osoby twierdzące że wszystko jest wytworem umysłu. Nauka to badanie zależności w obserwowanym przez na świecie, ale nie widać póki co by miała nam wyjaśnić tak właściwie jaka jest natura świata jego doświadczania. Niszczy co najwyżej na jakieś sentymentalne wiary, ludowe przekonania, dosłowne rozumienie niedosłownych wyrażeń. Tam gdzie praktyka jest oparta na doświadczeniu a nie utwierdzaniu się w poglądach nie ma problemu. Ogień parzy dziś tak samo jak 2000 lat temu i medytacja również działa tak samo.

    Co do karmy autor używa jakieś dziwnej definicji, raczej niezgodnej z tym jak prezentowana tam skąd pochodzi. Słowo karma oznacza po prostu działanie, jako że działanie zawsze jest związane z jakimś skutkiem, to ten również wchodzi w znaczenie tego słowa. Takie jest doświadczenie ludzkie że jak działamy to ma to jakiś skutek, nie odczuwamy też by była w tym losowość, co najwyżej tak wiele różnych zmiennych się pojawia że nie jesteśmy w stanie przewidywać.
    Stwierdzenie że najlepszą karmę według Buddystów i Hinduistów mają najbogatsi jest pewnym uproszczeniem. Bogactwo jest faktycznie rozumiane jako przejaw dobrej karmy, ale bogactwo nie jest rozumiane tylko jako pieniądze czy władza. Bogactwem może być piękno, mądrość, wolność od materialnego uwikłania czy też po prostu zdolność do szczęśliwego życia,wyrażania i realizowania swoich potrzeb. Czy Ci najbogatsi to są faktycznie najszczęśliwsi ludzie pełni tych wszystkich bogactw? Dośc wątpliwe. Też nie każdy bogaty działa niemoralnie. Ludzie różnie reagują na uzyskanie lepszej pozycji, niektórzy się degradują mentalnie a niektórzy rozwijają.

    Karma to nasze zaangażowanie w oddziaływania pomiędzy elementami doświadczalnej rzeczywistości, im głębiej jesteśmy utożsamieni tymi elementami(ego) tym mniejszy jest nasz wpływ.

  3. maciek 13.11.2017 19:04

    Religie były po to aby pomóc człowiekowi w przekroczeniu życia codziennego, a nie po to aby go do niego zniewolić.

    Współczesny świat to odejście od religii i skupienie się na zwyczajności. Religie są mu nie potrzebne jak tysiące innych rzeczy z przeszłości. Więc teza że religie sobie nie radzą we wsp. jest tyle warte co stwierdzenie, że sztućce się nie nadają do jedzenia papki.

  4. MasaKalambura 14.11.2017 01:03

    Bazując na pewności człowieczego niewolnictwa, którego uniknąć nie da się, religie definiują obszar do poruszania sie i zdubywania nadwyżki energetycznej, dającej iluzję wolności w pewnych obszarach materii i czasu i innych wymiarów TiT (Teraz i tu) do poruszania się dalej.

    Uniejscawiając słowem definiowanie w obszarach bezczasowych uczą dobroci ubiwersalnej skutecznie. Tylko prorocze (uczące prawdy i opisow TiT) w wymiarach czasowych zachowują świeżość tez i w tym ludzkim obszarze prędkości strumienia czasu. Który przyspiesza. Wiązki hiperprzestrzeni czasu tworzą kolejny wszechświat pełen oddzielnych praw ustanowionych już Dnia Drugiego.

    Religie definiują również doskonale obszar większej i największej dostępnej wolności dla jednostek zamieszkujących TiT. Technikę przechodzenia ponad warstwami nadświatów do tego prowadzących.

    Oraz samo Źródło taki przeskok umożliwiające. Zwykle imionami. Ostatni przekaz to ok 99 przymiotników stopnia najwyższego. Przekaz chrześcijański to bezczasowość miłosierdzia miłości i mądrości stopnia najwyższego.
    Przekaz żydowski to nieuchronność istnienia
    Wschodni obrazuje pustkę i pęłnię.

    A Zachodni percepcję i opis.

  5. WacekPlacek 14.11.2017 07:38

    Czy można czytać wiele a zrozumieć tak niewiele? Autor tego wpisu pokazuje, że ta zależność jest możliwa. Paradoksalnie cytuje się tutaj terminologię z psychoanalizy Junga, czyli człowieka który nie odrzucał pojęcia karmy, pojęcia demonów i aniołów, nie odrzucał żadnych doktryn religijnych. Swoją terminologią starał się tylko przetłumaczyć to wszystko na język akademicki z którego będzie mogła korzystać psychiatria w postępowaniu leczniczym. Jarek Kefir Junga nie zrozumiał.

    Wyjaśnijmy więc:
    Wedle autora klucz jest w prostocie, w byciu człowiekiem itd. Zapomina się tutaj, że o prostocie bycia człowiekiem napisano tysiące książek filozoficznych i okazuje się, że jest to niezwykle trudne a nie proste bo istnieją tak zwane dylematy moralne. Słowo dylemat sugeruje tutaj, że nic nie jest takie proste jak się wydaje, wręcz przeciwnie, mając dylemat mamy ogromnie trudną i ciężką zagadkę do rozwiązania. Z takimi dylematami moralnym spotykamy się codziennie i ludzie mają tutaj problem aby wybrać jedno z dwóch. Trudność nie polega na intelektualnej gmatwaninie koncepcji racjonalnego umysłu na temat problemu, ale na tym, że trzeba coś w sobie przezwyciężyć, coś poświęcić, na coś się zdecydować ostatecznie. Ta ostateczność jest wynikiem odpowiedzi jakich sobie udzielamy na odwieczne ludzkie pytania, odpowiedzi których udzielają min. religie.

    Karma:
    Jeżeli popełniam błąd, grzech ignorancji, bo jestem leniwy i nie chciało mi się w pełni rozpoznać/doczytać praw fizyki przy stawianiu fundamentów pod mój dom, stawiam więc kiepskie fundamenty i po jakimś czasie dom się zawala, to zadziałała właśnie karma. Słowo to oznacza konsekwencje moich działań. Karma jest wynikiem działania zgodnie z własną wolą i tutaj możemy działać poprawnie lub niepoprawnie. Konsekwencje błędnych czynów wcale nie muszą przyjść od razu, mogą się objawiać po latach, tak jak garb na plecach który jest także naszą karmą, jest konsekwencją zaniedbań jakich dokonaliśmy przez lata.

    Demony:
    Jeżeli jakiś człowiek pije i pije do takiego stopnia, że traci rodzinę, żonę, dzieci, majątek, zdrowie, pomimo leczenia, pomimo chodzenia na odwyk, to nic takiej osobie nie pomoże wyklepanie banału, że ma wolną wolę i jest panem swego losu, że wystarczy chcieć. Taki człowiek chce, mieć rodzinę, dzieci, pracę i zdrowie ale coś mu nie pozwala, coś mu każe pić i stawiać alkohol na pierwszym miejscu. To jest właśnie jungowski Cień, ale ten cień posiada każdy, a jednak nie każdy pije więc dla dokładniejszego rozróżnienia używano przez wieki pojęcia istoty demonicznej (Jung również je stosował), bo „wirus”, energie które sprawiają, że „cień” pije, zachowują się tak, jakby były żywe, sprytne i jakby się tym degradującym uzależnieniem odżywiały. Stąd to pojęcie i jest to pojęcie dokładnie zbadane i rozpracowane, gdyby nowoczesna psychiatria nie karmiła się ignorancją, a zbadała sprawę, zamiast szkodzić, tak jak to robi współcześnie, pomagałaby ludziom.

    Religie:
    Religie potrafią odpowiedzieć na odwieczne ludzkie pytania, problem w tym, że człowiek XXI wieku jest leniem i rzadko kiedy zadaje sobie trud aby się dowiedzieć osobiście co te religie właściwie mówią. Zamiast tego zadowala się tym, co słyszy od innych na temat religii, istoty pism nigdy nie zgłębiając.
    Nie ma też nowych form duchowości, istnieje tylko odtwarzanie starych praktyk, tutaj temat jest w pełni poznany i wyczerpany, nic nowego nie da się odkryć.

    Teorie spiskowe:
    Konformizm i ślepe akceptowanie wszystkiego co oficjalnie się ogłasza za normalne i bezpieczne, jest tak samo głupie i nieodpowiedzialne jak snucie podejrzeń na podstawie samych poszlak i doszukiwanie się we wszystkim drugiej intencji. Jest problem, podejrzenie, sprawę się bada i wyjaśnia, innego wyjścia nie ma. Teoria jest do badania i potwierdzania, to jest jest fakt a przypuszczenie.

    Sprowadzenie wszystkich ludzkich problemów do banału typu podświadomość, metaprogramista niczego nie rozwiązuje i w niczym nie pomaga. Wszystkie religie i szkoły duchowe są świadome istnienia podświadomości i tego, że każdy czyn jest wynikiem działania wolnej woli człowieka. Rozpracowują jednak rzecz dokładniej bo ogólniki nie pozwalają na pozbycie się problemu.

  6. Atos 14.11.2017 09:05

    @WacekPlacek
    Bazując na naukach Gurdżijewa , człowiek nie jest człowiekiem, aż nie rozwinie się duchowo.
    Także pytanie kim jesteśmy, jest aktualne do dziś.
    Reszta to domysły i powielanie przekonań innych ludzi i religii, a dowody ? ?

  7. WacekPlacek 14.11.2017 09:33

    @Atos
    Jesteśmy ziarnem. Zgadzam się z tym, że ludźmi jeszcze nie jesteśmy, bardziej prototypem, na tym etapie tylko inteligentnym zwierzęciem. Duszy też większość z nas nie posiada, posiadamy jedynie nasienie duszy które może lub nie wykiełkować. Nietzsche pisał – człowiek to most pomiędzy zwierzęciem a nadczłowiekiem. W Biblii i innych religiach jest napisane, że Bóg stworzył człowieka na Swoje podobieństwo. Nadczłowiek miałby więc być tutaj podobnym do Boga.
    Matrix to macica. Matrix to rzeczywistość intelektu, a skoro macica to z tego ma się dopiero coś urodzić. Jest to koncepcja jak najbardziej pozytywistyczna i naukowa.
    Co do dowodu to to pojęcie jest nadużywane. Dowód oznacza powtórzenie tego samego w celu prezentacji. Ktoś miałby tutaj zaprezentować, powtórzyć swoje człowieczeństwo, Boga, transcendencje innym… ku uciesze innych? To tak nie działa. Dowody dotyczą tylko tzw rzeczy martwych. W życiu nie ma powtórzeń, więc nic nie da się udowadniać.

    Polecam ten kanał i wszystkie filmiki, bardzo wiele wyjaśnia, dobrze edukuje:
    https://www.youtube.com/watch?v=wKtOJxKpkDs
    Polecam tą stronę, wyjaśnia wszystkie pojęcia:
    https://gnosticteachings.org/glossary.html

    https://www.youtube.com/watch?v=catvmyrxck8

  8. Atos 14.11.2017 09:44

    Może zacytuję Gurdżijewe ..
    „W jego opinii człowiek żyje w więzieniu własnych wyobrażeń. Człowiek nigdy nie jest podmiotem swoich działań: „Człowiek jest maszyną. Wszystkie jego czyny, działania, słowa, myśli, uczucia, przekonania, opinie i nawyki są wynikiem zewnętrznych wpływów, zewnętrznych wrażeń. Sam z siebie człowiek nie jest w stanie wytworzyć ani jednej myśli, ani jednego działania. Wszystko, co mówi, robi, myśli, czuje – to wszystko się zdarza” „By czynić, trzeba być. I konieczne jest zrozumienie najpierw tego, co to być oznacza”Pracę nad sobą trzeba rozpocząć od nauczenia się prawdomówności, a wstępem do tego jest umiejętność odróżnienia prawdy i kłamstwa w sobie samym.Zdaniem Gurdżijewa: „W zwykłym, mechanicznym człowieku »wola« jest nieobecna, ma on tylko pragnienia.

    Zdaniem Gurdżijewa człowiek współczesny jest anormalny, „wędruje bez celu w mechanistycznej nierzeczywistości, śniąc na jawie”.
    Ponieważ Gurdżijew uważał, że we wszechświecie panuje ład i harmonia, dlatego wewnętrzna przemiana jednego człowieka nie ma wpływu na innych.
    .Jeden człowiek nic nie znaczy dla ludzkości. Gdy jeden człowiek staje się lepszy, inny staje się gorszy. Zawsze jest tak samo. (…) Moralność jest względna: subiektywna, sprzeczna i mechaniczna”.
    Koncepcja prawa zachowania energii moralnej we wszechświecie wydaje się być oryginalnym tworem Gurdżijewa.
    Nawiązuje ona do praw fizyki (zgodnie z którymi suma energii we wszechświecie jest wartością stałą), oraz do zasad ekonomii (zgodnie z którymi zysk jednego człowieka powoduje stratę innego).
    Gurdżijew dopuszczał możliwość duchowej ewolucji człowieka i osiągnięcia przezeń takiego stopnia rozwoju, kiedy przestanie być tylko biernym obserwatorem dziejących się wydarzeń, na przebieg których nie ma żadnego wpływu.
    Z więzienia własnych wyobrażeń można się wyrwać wyłącznie dzięki samoświadomej obserwacji i pracy nad sobą. Świadomą pracę nad sobą najlepiej jest zacząć od szczerej autoanalizy i przezwyciężenia drobnych nawyków.
    Jedyną alternatywą jest „obudzić się”, czyli „zostać odhipnotyzowanym”. Można to osiągnąć wyłącznie poprzez samopoznanie, które należy uczynić celem i sensem życia. Najlepszą drogą do tego celu jest praca w grupie pod kierunkiem nauczyciela. W takiej grupie każda osoba ma jasno określone przez nauczyciela zadanie, tworzy część całości, a interes grupy jest ważniejszy niż dobro i aspiracje jednostki.
    Uważał, że zwykły człowiek, który nie stosuje żadnej dyscypliny duchowej, rozwija się tylko do pewnego stopnia, a następnie jego rozwój się zatrzymuje. Wówczas potrzebna jest interwencja kogoś, kto przekroczył własne ograniczenia. Ten ktoś ma „zapobiec, aby przeszłość stała się przyszłością”

  9. WacekPlacek 14.11.2017 10:30

    Gurdżijew ma prawie we wszystkim racje, ameryki też nie odkrywa bo o tym wszystkim mówią wszystkie religie bez wyjątku ale na poziomie ezoterycznym, tym bardziej zaawansowanym, czyli na poziomie gnozy.
    Człowiekowi wszystko się przytrafia bo jest anteną, odbiornikiem tego wszystkiego co jest dane, to co jest dane nazywa się Stworzeniem, współcześnie nazywamy to Wszechświatem.

    Pojedynczy człowiek może się dostrajać, swoją częstotliwość i odczytywać wyższe stany. to dostrajanie się jest w rzeczywistości uspokajaniem się ruchu myśli i emocji, dążeniem do harmonii, wtedy odczytuje się rzeczywistość czysto i ten stan jest stanem maksimum, czyli stanem Nadczłowieka, podobieństwem Boga. Nie ma tutaj mowy o tym, że ktoś kradnie energię, to tak nie działa. energie kradnie się wtedy kiedy się zdobywa moc fizyczną, przewagę materialną, czyli uprawia się czarną magię, bo wtedy przyciąga się do siebie większy ładunek. Biała magia, oświecenie i prawdziwy rozwój duchowy jest właściwie wyjściem z pola energetycznego, rozmyciem materii i krystalizacją własnej czasoprzestrzeni, do tego konieczna jest idealna harmonia, idealna cisza, wtedy jest się w stanie absolutnie obojętnym, niezauważalnym energetycznie.
    Człowiek stając się lepszym nie powoduje że inny staje się gorszym, on się scala z idealną harmonią, dla reszty znika. Taki człowiek też leczy świat, bo o jeden stan nierównowagi mniej w rzeczywistości. Nie pociąga jednak za sobą innych o ile ich nie uczy swojej drogi.

  10. Atos 14.11.2017 10:45

    Dla mnie jego nauki nie przemawiają.
    Nauczał o istnieniu czterech dróg rozwoju duchowego i „osiągnięcia nieśmiertelności”:
    1) drogi fakira, na której cel, okupiony ogromnym wysiłkiem, osiąga się poprzez walkę z ciałem fizycznym.
    2) drogi mnicha, na której cel realizuje się poprzez wiarę i oddanie.
    3) drogi jogina, na której cel osiąga się poprzez wiedzę.
    4) oraz czwartej drogi, na której, w odróżnieniu od pozostałych, celu nie realizuje się poprzez wyrzeczenie, rezygnację z czegokolwiek czy ślepą wiarę, lecz wskutek świadomej pracy nie tylko z ciałem, emocjami, umysłem (z którymi pracują też, odpowiednio, trzy pierwsze drogi), ale także z wolą.
    Ludzi zaliczał do czterech kręgów:
    (1) Ezoterycznego, czyli tych, którzy osiągnęli kres rozwoju, jednocząc wolę i świadomość. Ludzie z tego kręgu wykonują tylko działania, które są skoordynowane i nakierowane na cel.
    (2) Mezoterycznego, czyli pośredniego między kręgiem 1i3. Mają oni te same cechy, co ludzie z kręgu l., ale w odróżnieniu od nich ich wiedza jest bardziej teoretyczna niż praktyczna, a jeśli decydują się wprowadzić ją w czyn, wcześniej kalkulują skutki swoich działań, nie działają zaś spontanicznie, jak ezoterycy.
    (3) Egzoterycznego, czyli posiadającego właściwości kręgów l. i 2., ale mających wiedzę jeszcze bardziej teoretyczną od ludzi z kręgu 2. Rzadko wprowadzają ją w praktykę, gdyż najczęściej kontemplują na poziomie teoretycznym.

    (4) Pomieszania języków, do którego należy ogromna większość ludzkości

    Ludzi podzielił na siedem kategorii: trzy pierwsze zaliczają się do ludzimaszyn. Są to ludzie

    (1) zdominowani przez cielesność; taki człowiek może mieć szerokie zainteresowania artystyczne, jednak jest motywowany przez ciało i jego żądze, a w związku z tym jest nieczuły na potrzeby innych, o ile nie korespondują one z jego własnymi.

    (2) zdominowani przez uczucia; ich nadzieje i lęki nie są związane z życiem świata; są bardziej wrażliwi, ale i bardziej egocentryczni od ludzi z poprzedniej kategorii; jest ich też mniej.

    (3) zdominowani przez intelekt, którzy prowadzą nieustanny dialog wewnętrzny z samymi sobą i próbują rozwiązać swoje problemy poprzez słowa, a nie czyny.

    Do (4.) kategorii zaliczył ludzi, którzy osiągnęli równowagę pomiędzy ciałem, uczuciami i myślami, jak również mają sprecyzowany stosunek do życia i system wartości. Człowiek taki może nawet poświęcić życie za swoje ideały i z tego powodu być uważany przez innych za „człowieka dobrego”.
    Kategoria (5.) jest pierwszą, w której wykracza się poza ograniczenia pospolitej egzystencji człowieka i inicjuje proces wewnętrznej transformacji powołujący do istnienia nowe, „drugie, duchowe Ciało” (zwane przez Gurdżijewa kesddżan), które Bennett odniósł do ciała astralnego teozofów. Zdaniem Gurdżijewa człowiek nie jest nieśmiertelny z natury; jest śmiertelny, a na nieśmiertelność musi sobie zapracować. W ciele kesddżan człowiek może nabyć „Obiektywny Rozum”, wciąż jednak pozostaje w ramach ograniczeń człowieczeństwa.

    Zakładał istnienie materii o różnym rodzaju gęstości . Warto zauważyć, że współczesne spekulacje naukowców osiągnęły taki poziom abstrakcji, że terminy „materializm” czy „idealizm” straciły jakikolwiek sens. Np. zgodnie z hipotezą cienistej materii (ang. Shadow Matter), człowiek – poza swoim zwykłym ciałem – posiada ciało cienistej materii, dysponujące swoim własnym mózgiem będącym świetlistą substancją. Cienista materia ma być powiązana ze zwykłą materią na poziomie elektronów i kwarków. Po śmierci ciała zwykłej materii człowiek kontynuuje życie w ciele materii cienistej (G.D. Wassermann, Shadow Matter and Psychic Phenomena: A scientific investigation into psychic phenomena and possible survial of the human personalny after bodiiy death, Mandrake, Oxford 1993, s. vii-viii.). Wg G.D. Wassermanna pojęcie cienistej materii „wyjaśnia większość zjawisk psychicznych”, w tym telepatię, jasnowidzenie, doświadczenia poza ciałem, wizje istot żywych i zmarłych, synchroniczność itp.

  11. WacekPlacek 14.11.2017 11:08

    @Atos
    Stworzył sobie własny język do opisania tego co zostało opisane już wyczerpująco w tradycjach starożytnych…wschodu (buddyzm, hinduizm, taoizm) oraz zachodu (kabała, gnostycyzm, alchemia). Żaden uczciwy nauczyciel duchowy nie będzie twierdził, że jego metoda jest jedyna właściwa, bo język ma tylko naprowadzać, koncepcje, podziały, terminologie, to ma służyć jako drogowskaz dla świadomości, to nie jest odzwierciedlenie rzeczywistości. żadne pojęcie nie jest prawdziwe nikt nie może wyrazić prawdy za pomocą języka.
    Gurdżijew niepotrzebnie tworzy zamieszanie, bo używając pojęcia np jogin, pisząc o drodze jogina, korzysta z pojęcia już danego, przez co niepotrzebnie je dalej wypacza, bo oryginalnie jogin to człowiek na ścieżce jogi a joga to praktyka o której pisałem, praktyka duchowego uspokajania myśli i uczuć aż do stanu zero, do stanu pustki bo to jedyny stan w którym można scalić się z Bogiem i doświadczać jego istnienia.

    Niepotrzebnie oczekujesz dowodów i teorii intelektualnej oddającej „prawdę”. Potraktuj to wszystko jako sugestie naprowadzające do jednego wspólnego znaczenia, a znaczenie jest uniwersalne.

  12. Atos 14.11.2017 11:26

    Dlatego pisałem , że nie przemawiają do mnie jego nauki.
    Ale kto szuka…
    Można u niego znaleźć wpływy gnostyckie, prawosławne, nestoriańskie , asyryjsko-babilońskie, muzułmańskie (sufickie), buddyjskie, platońskie i róźokrzyżowe.

    Żaden inny współczesny guru nie miał tylu sławnych uczniów, co Gurdżijew. Jego pierwszym francuskim uczniem był sławny później pisarz Rene Daumal, autor alegorycznej powieści Mount Analoque. Poza nim należeli do nich m.in.: matematyk Jules Henri Poincare, słynny architekt Frank Lioyd Wright, malarka Georgia O’Keeffe, dwaj sławni pisarze: Aldous Huxley i Arthur Koestler, dramaturg J.P. Priestley, pisarki: Katherine Mansfieid, Katherine Hulme i Jean Toomer, fizjolog Moshe Feldenkreis i chirurg Kenneth Walker.
    Pozostawił też po sobie balet, ponad 200 utworów fortepianowych i co najmniej 250 ruchów tanecznych. „W 50 lat po jego śmierci na temat jego idei powstała biblioteka książek”

  13. WacekPlacek 14.11.2017 11:45

    Nauczycieli duchowych jest wielu, nie wszyscy jednak są uczciwi to raz, dwa, nie wszyscy też mają talent do uczenia. Jiddu Krishnamurti był jednym z najwybitniejszych nauczycieli XX wieku. Nie posiadał jednak talentu do przekazywania wiedzy przez co wiele osób pogubiło się jeszcze bardziej pod wpływem czytania jego nauk.
    Ludzie mają ogromną ilość pytań bo żyjemy w Matrixe a Matrix to rzeczywistość w której człowiek wierzy, że pojęcia i koncepty odzwierciedlają realność. Dlatego ludzie błądzą, bo wierzą dosłownie w słowa, nie potrafią odczytać kontekstu, metafor, alegorii, nie pojmują że każda nazwa to tylko symbol a nie realny opis rzeczy. To jest właśnie Matrix = Matryca a na matrycy jest odbitka, kopia realności a nie realność. Tak jak zdjęcie nie jest rzeczywistością, tak świat intelektu, pojęć i terminów nie jest rzeczywisty. Trzeba wyrabiać w sobie zdolność do chwytania kontekstu, do odczytania analogi, wtedy każda nauka stanie się dla nas zrozumiała.

    Mówi się, że realne jest to co można nazwać. Jest wręcz przeciwnie, realne jest to czego się nie da nazwać, bo czas płynie i nie zatrzymuje się po to aby dać sobie chwilę i nazwać/określić moment teraźniejszy.

  14. Atos 14.11.2017 12:09

    Bodajże Srinivasa Aiyngara Ramanujana – geniusz matematyczny pisał , że każda nazwa to tylko symbol, że wszystko ma swój kod.

  15. WacekPlacek 14.11.2017 13:54

    Właśnie dlatego matrix, to słowo wywodzi się od matki, macicy, matrycy ale także od lista i rejestr. Jeśli coś jest policzalne, mierzalne a więc wyrażalne to jest u Matki Natury, jest w potencji, w łonie, w macicy jako coś co się ma dopiero narodzić. Hollywoodzki film „Matrix” zawiera wiele z tej symboliki, tam także Neo wychodząc z Matrixa wychodzi z łona i budzi się w koszmarnej rzeczywistości którą musi naprawić. Ta koszmarna rzeczywistość to bezpośredni ogląd ludzkiej podświadomości, tego jungowskiego cienia, bo podświadomość działa mechanicznie, więc symbolika filmu o walce z maszynami też tutaj nam coś przekazuje.

    Ewolucja to nieustanne narodziny ale są też poronienia, aborcje, czyli inwolucja. Jeśli Matka Natura zsyła huragan na jakąś okolicę to dokonuje aborcji, nie chce tego płodu. My mamy 108 żyć, tyle razy jesteśmy rodzeni tutaj na Ziemi i mamy tyle szans aby z ziarna wyszedł twór w postaci prawdziwego człowieka. Jeżeli oddalamy się od tego celu, pozostajemy zgniłym ziarnem, to Matka Natura dokonuje aborcji, oczyszczenia płodu usuwając daną cywilizacje z powierzchni aby móc spróbować jeszcze raz wydać lepsze nasienie, które wokoło starych przegniłych płodów nie mogło by się w pełni rozwinąć. To się działo już wiele razy z cywilizacją Hiperborejczyków, z Lemurią, czy Atlantydą, (od człowieka jaskiniowego na pewno nie pochodzimy, darwinowska wersja ewolucji jest bzdurą) nasza obecna aryjska cywilizacja też za jakiś czas zostanie unicestwiona bo powoli zaczynają się rodzić dzieci indygo, nowe plony i będzie trzeba zrobić dla nich miejsce. Kto chce żyć w nowej erze, w nowej cywilizacji, w nowych czasach, niech ewoluuje, kod aryjski już tego nie robi, ulega inwolucji, obumiera i podążać za większością ludzi nie ma sensu bo czeka ich zagłada.
    Kiedyś, do ery Chrystusa, ery ryb potomkowie starych cywilizacji, którzy przetrwali zagłady przekazywali wiedzę nowym nasionom, nowej cywilizacji. Spekuluje się, że piramidy zbudowali kosmici, tymczasem budował je człowiek, dokładnie ci którzy przetrwali zniszczenie kontynentu Atlantydy i przekazali wiedzę nam, Aryjczykom. Był to etap upadku człowieka, czyli od wiedzy i doskonałości ku materii i niedoskonałości, ku prymitywizmom. Teraz jest inaczej, my wychodząc z dna, z poziomu prymitywnego powracamy, nie przekazujemy wiedzy następnym pokoleniom, przekazujemy im błędy i nasze pomyłki, dzięki czemu nie muszą ich powtarzać. Dziś nowe cywilizacje powstaną dzięki tym tzw kosmitom, czyli ludziom którzy osiągnęli wyższe stopnie, oni wyławiają tych co są warci wyłowienia, oni zbierają plony bo oni jako pierwsi poszli wyżej bo jako pierwsi rozpoznali ludzkie błędy. Kiedyś były czasy proroków, dziś są czasy historyków, tych co potrafią nie wieszczyć ale wnioskować.
    Tego nas uczy prawdziwa ezoteryka czyli to co Jarek Kefir nazywa błędnie duchowością.

  16. Atos 14.11.2017 14:22

    Jest taki film krótkometrażowy Lany del Rey „Tropico„. Oglądać go trzeba i interpretować poprzez język archetypów i symboli.
    Zawarte są tam motywy stworzenia świata, raju utraconego jak i upadku człowieka i planety na samo dno.

    https://youtu.be/VwuHOQLSpEg

  17. Atos 14.11.2017 14:27

    Polskie tłumaczenia filmu.
    https://youtu.be/3DcGuRyozOs
    Przesłanie filmu to pokazanie cyklu trwającego tysiące lat, czyli: Raj (i błoga, radosna nieświadomość) -> utrata raju i uzyskanie pewnej dozy świadomości (umysł logiczny z jego lękami i ograniczeniami – lęk przetrwania, grzech pierworodny) -> upadek ludzkości i planety -> odrzucenie skostniałych schematów (Lana wyrzuca różaniec katolicki na ulicę) -> uzyskanie świadomości, przemiana i powrót do domu.Ludzkość musiała w taki sposób „upaść„, by zdobyć nowe doświadczenia i umiejętności. Bez utracenia Edenu dalej żylibyśmy w błogiej i radosnej nieświadomości i głupocie

  18. WacekPlacek 14.11.2017 14:56

    @Atos
    Dokładnie tak i to się odbywa w 4 cyklach, Platon pisał o erach, złotej, srebrnej, brązowej i żelaznej, w Indiach mówi się na to Yuga. Okres Kali Yugi, ery żelaza podobno mamy za sobą lub się właśnie kończy.
    http://upliftconnect.com/wp-content/uploads/2016/10/yugas.jpg

    Jeszcze taka ciekawostka. Wedle nauk ezoterycznych małpy nie należą do królestwa zwierząt a do królestwa człowieka.
    Człowiek posiadał kiedyś zupełnie inną inteligencje, tak jak ptak potrafi zbudować gniazdo które przetrwa burze, lub pająk doskonałą sieć, lub gęś przelecieć kontynent bez GPS, tak człowiek kiedyś potrafił tworzyć rzeczy o wiele doskonalsze niż my współcześnie, nie potrafił jednak o nich opowiadać ani ich opisać, bo racjonalnego intelektu nie posiadał. Co nie oznacza że był prymitywny, gniazdo ptaka jest doskonałe w swej prostocie i wytrzymałości, doskonałe w realizacji powierzonych funkcji i w minimalizacji kosztów, czyli ma to czego my dopiero poszukujemy projektując inteligentnie. Szympans to człowiek który zlekceważył ewolucje. Jest na wymarciu, nie przeszedł kolejnych etapów ku Homo Sapiens. My nie pochodzimy od małpy, małpa wyszła od człowieka na drodze inwolucji.
    Dziś wielu z nas czeka podobny test, przyszli ludzie będą teleportować się na inne planety, będą czytać w myślach, lewitować, dokonywać samo-leczenia itd itd. Ci co zostaną w tyle, będą oglądać Tv i żreć leki, będą żyć w świecie wirtualnym wszczepionym przez chipy do ich mózgów, pod kontrolą elit które nie tak jak dziś, będą to robić z chciwości, tylko z litości.
    To jest poważna nauka, nawet jak ktoś nie jest przekonany do nauk ezoteryków, to nierozsądnie jest to lekceważyć, zwłaszcza, że darwinowska t. ewolucja błędnie stwierdza, że wszystko odbywa się wolno w setkach tysięcy lat. Nasz racjonalny rozum potrzebował tylko 2-3 tyś lat aby z włóczni zbudować pistolet maszynowy.

  19. Atos 14.11.2017 15:21

    W słynnej mowie do Kalamów Budda miał powiedzieć: „Nie dajcie się zwieść przez doniesienia, tradycję i pogłoski, przez biegłość w rozumowaniu, przez zwykłą logikę, wyciąganie wniosków, uzasadnione powody, przez refleksję i jakąkolwiek teorię, dlatego że ona spełnia oczekiwania, ani też z szacunku dla pustelnika (który ją głosi)”.
    Nauki Dźiddu Krisznamurtieg.
    Jest on (= człowiek) przywiązany do wszystkiego w swoim życiu: przywiązany do własnej wyobraźni, przywiązany do własnej głupoty, przywiązany nawet do własnych cierpień – i prawdopodobnie bardziej do własnych cierpień niż do czegokolwiek innego. Musi się uwolnić od tego przywiązania. Przywiązanie do rzeczy i utożsamianie się z rzeczami utrzymują w człowieku przy życiu tysiąc bezużytecznych »ja«. Te »ja« muszą umrzeć po to, by duże Ja mogło się narodzić. Ale jak je zmusić do tego, by umarły? (…) I właśnie w tym momencie przychodzi z pomocą możliwość obudzenia się. Obudzić się, to znaczy zdać sobie sprawę z własnej nicości, to znaczy zdać sobie sprawę ze swojej całkowitej i absolutnej mechaniczności. (…) Kiedy człowiek już trochę siebie pozna, to będzie wiedział o sobie wiele rzeczy, które z pewnością go przerażą”

  20. WacekPlacek 14.11.2017 15:36

    To co nas przerazi i przeraża do „łono” Matki Natury, to podświadomość, to mechaniczność świata policzalnego. Jak to rozpoznamy, to zjemy do końca ostatni „zakazany owoc” z Drzewa Poznania, i wtedy pozostanie już tylko jeść z Drzewa Życia.

  21. Atos 14.11.2017 15:39

    @WacekPlacek.
    Tyle co wiem to , okres Kali Yugi jest teraz. Zresztą widać to.

  22. WacekPlacek 14.11.2017 16:00

    Możliwe, choć niektórzy twierdzą, że już w połowie ery brązu jesteśmy. Trudno ocenić.

    https://grahamhancock.com/dmisrab6/

  23. Atos 14.11.2017 16:15

    @WacekPlacek.
    Z wszystkich źródeł to, raczej wilki jest prawdziwa.
    https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Kalijuga

  24. WacekPlacek 14.11.2017 16:41

    Skoro poruszyłem już ten temat ewolucji to dodam jeszcze jedną bardzo ważną rzecz. C.G. Jung też o tym wspominał ale nie łączył tego z ewolucją.
    Dla współczesnego człowieka niezwykle ważny jest stosunek do Matki. Jest to pewien archetyp który wiąże się z bardzo wieloma rzeczami. Większość z nas unika dorosłości, nieustannie tak kombinuje aby odbudowywać dzieciństwo w jakiejś formie. Dzieciństwo to jest ten stan psychologiczny w którym coś jest nam dane jako gotowiec, bez wysiłku, z miłości, z łaski. Na najbardziej podstawowym szczeblu jest to opieka i pożywienie od Matki. Ludzie o tendencjach socjalistycznych, szukających opieki państwa, systemu, elit, szukający różnych guru, oddających się w ręce religii lub jakiejś ideologii, to ludzie którzy szukają Matki, w sensie psychoanalitycznym, ludzie którzy nie chcą dorosłości, chcą aby coś się nimi opiekowało nieustannie aby im wszystko dano gotowe.
    Kiedyś było inaczej, ludzie szukali Mocy, a więc Ojca, była to era zdobywców, wojowników, tytanów i herosów, wielkich architektów, gigantów, to wszystko pociągało ludzi, stąd też koncepcje Boga Ojca. Dziś ludzie szukają Matki i ma to poważne przełożenie na rozumienie ewolucji. Pomijając inne szkodliwe konsekwencje wyznawania darwinowskiej wersji ewolucji, najgorszą jest ta w której ludzie wierzą w zbawczą rolę postępu technologicznego. Ewoluować dla takiego człowieka oznacza, być cały czas takim samym głupim dzieciakiem jakim się jest, ale mieć coraz to bardziej zaawansowane zabawki technologiczne które zastąpią utraconą opiekę Matki, w tym rzeczywistym przełożeniu, zastąpią Matkę Naturę.

    Natura nas uczy, oprócz tego że rodzi i żywi to uczy, ale po to abyśmy wyszli na świat i urośli, tymczasem dziecko nie chce opuścić łona, macicy/matrixa więc buduje sobie sztuczne łono, sztuczny substytut natury. To zrozumiałe że kiedyś Natura odejdzie tak samo jak „umarł Bóg Ojciec”, to zrozumiałe że musimy sami nauczyć się płodzić wszechświaty, że wiecznie nie będą to robić Elohim, czyli bogowie, Ojciec i Matka. Rzecz w tym aby się tylko nie trzymać uparcie tego łona i tej woli mocy, nawet jeśli eksperymentujemy i tworzymy substytuty to człowieka celem nie jest wieczne ssanie cycka Matki ani wieczne naśladowanie Mocy Ojca (to ostatnie skończyło się dla nas Kali yugą właśnie), innymi słowy naszym celem nie jest wieczne odżywianie się i wieczna ekspansja. To jest błędne rozumienie ewolucji które wyznaje obecnie nasz nowoczesny świat.

  25. Atos 14.11.2017 17:24

    @WacekPlacek.
    Chodzi o energię symbolu Yin Yang.
    https://www.google.pl/amp/s/www.odkrywamyzakryte.com/meska-i-zenska-energia/amp/
    Co do C.G.Junga.
    https://www.google.pl/amp/s/biegnaczwilkami.wordpress.com/2014/06/08/carl-jung-i-jego-archetyp-animusa/amp/
    Po wielu tysiącach lat panowania mężczyzn,
    znajdujemy się teraz na początku okresu kobiecego,
    kiedy to właśnie ważność kobiety staje się
    powszechnie uznawana i cały świat
    uświadomia sobie istnienie harmonii
    pomiędzy kobietą a mężczyzną”.
    Bóg nie jest ani męski ani żeński tym niemniej posiada dwa pierwiastki Acilut (Szlachetności). Pierwiastek męski – bardziej agresywny i pierwiastek żeński – delikatniejszy. Aby żyć pełnym życiem człowiekowi są potrzebne oba te pierwiastki energii: siła wyrazu i siła rozwagi, siła mocy i siła delikatności, siła wpływania i siła otrzymywania. Najbardziej idealnym stanem jest kiedy te energie łączą się tworząc jedność.

  26. WacekPlacek 14.11.2017 18:08

    @Atos
    Też. to co napisałeś to inne oblicze tego problemu.

    Przypomniało mi się też coś o Kali yuga. Wprawdzie jest to temat mocno spekulacyjny, aczkolwiek ezoteryka tu ma nie mało do powiedzenia.
    Jak wiemy są 4 cykle schodzące i 4 wchodzące (upadek i powrót) ale ten najkrótszy, najgorszy, Kali yuga jest liczony jako jeden bo nie jest rozdzielony i przeżywa się go tylko raz. Mamy więc liczbę 7 z czego wiek żelaza, Kali yuga będzie miał tu przypisaną liczbę 4.
    Wedle ezoteryki jest też coś takiego jak „grupy rdzenne” ludzkości. Ich jest 7 i objawiają się przez cały rok platoński, czyli przez wszystkie cykle.
    1 grupa polarna, 2 grupa hiperborejska, 3 grupa Lemurii, 4 grupa Atlantydy, 5 grupa aryjska, i 6 oraz 7 to grupy przyszłe które się dopiero narodzą. My jesteśmy grupą 5, aryjską czyli teoretycznie jesteśmy za Kali yugą bo jesteśmy w drugiej połowie Dwapara yuga, czyli wchodzący okres wieku brązu. Najgorszą więc grupą rdzenną byłaby tu grupa Atlantydy co z przekazów ezoteryki może się potwierdzać bo mówi się, że:
    – Atlantyda to okres mieszkania Gigantów o których wspomina Biblia (w mitach sumeryjskich nazywa się ich Anunnaki) i są to istoty z poza Ziemi, nie należące do królestwa człowieka, tzw zmiennokształtni (mówią też na nich Reptilianie) których Bóg z Biblii chciał wytępić potopem.
    – Atlantyda to okres kiedy w człowieku wykształciła się – pamięć, osobowość, ambicja, ego, żądze, sztuka wojny, niewolnictwo, kontrola mas, podbój oraz technika, mechaniczność, itd. Wszystko co odciąga go od TERAZ i jest źródłem jego zbłądzenia i tragedii, to w wyniku „mieszania się z córkami człowieczymi” jak wspomina Biblia tych którzy oryginalnie do mieszkańców Ziemi nie należą. Pochodzą oni z Anty-świata, z odwrotnej rzeczywistości do naszej i są wynikiem „wygnania z raju”, zjedzenia „zakazanego owocu” przez ludzi z 3 grupy rdzennej, mieszkańców Lemurii którzy to niby byli u początku jeszcze w Raju Eden, byli Adamem i Ewą Biblii, gdzie Kain i Abel to już historia podbicia Lemurii przez Atlantów. Abel to wybity przez Atlantów (Kaina) mieszkaniec Lemurii, bo oni byli podobno wybijani przez Atlantów którym odbijało totalnie, dlatego Matka Ziemia dokonała aborcji (potop).

    Jeśli uznalibyśmy taką wersję, to my Aryjczycy nie żyjemy już w Kali yuga a w kolejnej wchodzącej epoce Dwapara yuga. Nasza epoka aryjska jednak też przechodzi przez 7 cykli rozwojowych.
    Wiek złoty to epoka chińska-tybetańska-indyjska, wiek srebrny to epoka perska-chaldejska-egipska. wiek brązowy to epoka grecko-rzymska-nordycka, wiek żelaza to epoka teutońska-anglosaska-arabska czyli coś co się powoli kończy i nadchodzi nowa epoka wschód-zachód-południe, epoka globalna, czyli 5 epoka po której nastąpią jeszcze dwie.
    Jako Aryjczycy jesteśmy w wieku brązu, wchodzący, jako ludzie uwięzieni w epoce aryjskiej, kończymy wiek żelaza i wkraczamy w piąty, właściwy pod względem tożsamości nam okres, erę Wodnika którą nazywa się też złotą erą być może dlatego, że pokrywają się tu dwie 5 i jest to okres najlepszej kalibracji z własną tożsamością.

    Może być jednak tak, że podział jest błędny. okres persko -indyjski należałoby zaliczyć jako osobny, jako wiek srebrny, wtedy to wiek żelaza przypadłby Grekom i Rzymowi, a nasz teutońsko-anglosasko-arabski byłby jakoś dopiero w połowie.

    http://www.allstarroundup.com/systems/cosmicrays-sixthsun.html

  27. Atos 14.11.2017 18:23

    Może masz rację. Lecz kiedyś będąc w Tybecie o tym rozmawiałem i mówiono, że najgorszy okres Kali Yugi dopiero przed nami.
    Podobnie piszą weddy Słowiańskie.
    Co do okresów, cyklów ziemskich to oczywiście tak.
    Na ziemi jest ogrom dowodów istnienia innych cywilizacji.
    Problem, że mało ludzi to obchodzi .
    Lecz z ludźmi jest tak , jak w 10 poście pisze Gurdżijew

  28. WacekPlacek 14.11.2017 18:33

    Być może są jeszcze inne szersze cykle które nie dotyczą naszej Ziemi i Słońca ale całej galaktyki.

    Wedle kalendarza Semitów świat ma 6 tyś lat i za jakieś 300 będzie jego koniec. Jest to powiązane z Atlantydą i Anunnaki bo Semitów uznaje się za „ojców myślenia” którzy zrodzili się jeszcze za czasów Atlantydy. Podobno Bóg jest niepoznawalny ale jak jest pomyślany to tylko jako surowy i srogi Ojciec, inaczej się o nim nie da pomyśleć bo staje się nielogiczny. Wracamy więc do tego o czym pisaliśmy, o czym nauczał Krishnamurtii, do Matrixa który jest tworem myśli, intelektu, być może to właśnie zdolność myślenia jest tym co „zaszczepili w człowieku Obcy Anunnaki”. Świat z Biblii byłby więc nie całym wszechświatem ale tylko Matrixem.

  29. Atos 14.11.2017 18:57

    Można o tym pisać tomy.
    Wszystko zależy od ilości neuronów w naszym mózgu , tutaj tkwi tajemnica nas.
    Zauważ, że wszyscy mistrzowie, filozofowie i inni wielcy tego świata, kładli nacisk na wiedzę, nie tylko tą akademicką.
    Przez naukę, doświadczenie i otwarcie na inne nauki , plus wiarę w inny świat , wzrasta ilość neuronów.
    Zaczynasz wiecej widzieć, odczuwać , słowem dostajesz więcej wiedzy tej nieznanej.
    O tym mówił Tesla, Leonardo da Vinci, Srinivasa Aiyngara Ramanujana i inni.
    Czyli: Wiedza i doświadczenie to podstawa rozwoju człowieka.
    A , że teraz jest okres ciemności, to już inna para kaloszy.

  30. WacekPlacek 14.11.2017 19:25

    Wszystko wskazuje na to, że nasz okres, jakikolwiek by nie był to się kończy.
    Patrząc wstecz można jeszcze dopowiedzieć, że pojawia się pewien wzorzec. Wprawdzie niewiele wiadomo o starożytnych Chinach i Tybecie czy Indiach to już więcej wiadomo o Chaldejczykach i Egipcie. Ich atut i cecha charakterystyczna – klimat. Dzięki temu dominowali, gospodarka oparta na zbożu, kontrola mas oparta na umiejętności przewidywania klimatu, umiejętności wpływania na klimat różnymi praktykami szamańskimi oraz umiejętność gromadzenia plonów, umiejętność nawadniania. Tak zrodziły się początki religii i wszystko upadło w momencie zmian klimatycznych, żyzny półksiężyc zaczął wysychać, stracili oparcie ekonomiczne ale i też silę kontroli nad ludem.
    Po nich przychodzą Grecy których cechą charakterystyczną jest kultura i mądrość, Grecy nie uznawali teologii, moralności, religii w naszym monoteistycznym rozumieniu, podbijali i dominowali dzięki pielęgnowaniu racjonalnego myślenia, dzięki ustanawianiu Polis, wysokiej kultury politycznej, upadli wraz z Aleksandrem Wielkim który chciał za dużo i za bardzo, po nich przyszedł Rzym który utwierdził kulturę racjonalnego myślenia, prawodawstwa do maximum trochę zapominając o kulturze w sensie duchowym. Jak upadli/przeminęli? W kontakcie z dzikimi, czyli z tym co niekulturalne i nieracjonalne jeszcze.
    Potem mamy okres powrotu do moralności, do nie-myślenia, do emocji i kontroli mas, tym razem nie chlebem, nie klimatem, nie kulturą, nie filozofią i racjonalnym porządkiem, epoka teutońsko-anglosaska gdzie dominuje… duma i uprzedzenie, wyniosłość, przekonanie o wyższości swoich racji, pycha, najpierw jako Chrześcijaństwo, potem jako kolonializm i „cywilizowanie tubylców” a na końcu jako „czystość rasy aryjskiej” i nazizm, faszyzm, bolszewizm.
    Wychodzi więc na to, że kończy się okres najgorszy, Kali yuga i skoro wcześniejsze epoki upadły, przeminęły przez ciężar własny, przez cechę charakterystyczną, to ta nasze przeminie w wyniku zetknięcia się z koncepcjami tolerancji, braterstwa, równości wszystkich. Na chwilę obecną to dopiero raczkuje, ludzie jeszcze tych pojęć nie pojmują, ciągle się czują braćmi, ale lepszymi od tych „kolorowych” z tych „gorszych światów”. Jak to się rozpadnie to wtedy chyba nastanie nowy cykl.

  31. Atos 14.11.2017 19:41

    @WacekPlacek.
    A propos tych ” kolorowych”
    Kilka lat wstecz w Tybecie, mówili tak : niedługo musi być pomieszanie ras, człowiek musi się nauczyć tolerancji , że wszyscy są równi.
    Dwa : musi być wyrównanie poziomów świadomości na ziemi , za duża jest „przepaść” między ludźmi .
    Właśnie według mnie ten exodus „kolorowych ” to jest to , o czym mówili.
    Nadzieja , że to się odbędzie pokojowo.

  32. WacekPlacek 14.11.2017 19:47

    No ludziom na zachodzie trzeba wytłumaczyć, że to co nazywają Cywilizacją europejską, to mieszanina wiedzy i kultury semitów/chaldejczyków/egipcjan/greków/rzymian doprowadzona do poziomu próżnego snobizmu. Szczycimy się niezupełnie własnymi osiągnięciami, są to osiągnięcia pochodzące od potomków tych ludzi, którzy dziś do nas przypływają na pontonach przez morze śródziemne.

  33. Atos 14.11.2017 20:05

    @ WacekPlacek. Z drugiej strony to , nie żal mi państw zach.
    TaK jak piszesz, snobizm , lenistwo umysłowe ogarnęło ich kompletnie.
    Zresztą swoje bogactwo i tak osiągnęli krzywdą „kolorowych”
    Pięknie działa teraz prawo skutku i przyczyny.
    Dlatego myślę , że czasy Kali yuga jeszcze potrwają.
    Jeszcze nie było ” spełniło się. ”
    Ktoś może się śmiać , kto nie zna histori lub pra.

  34. Atos 14.11.2017 20:09

    @WacekPlacek.
    Dzięki za dyskusję.
    Myślę , że można jeszcze ogrom rzeczy opisać, ale trzeba też mieć do tego natchnienie .

  35. PanOdkrywca 14.11.2017 20:26

    Drogi biały kolego i koleżanko!
    Powinieneś zrozumieć kilka rzeczy:

    kiedy się rodzę, jestem czarny,
    kiedy dorosnę, jestem czarny,
    kiedy praży mnie słonce, jestem czarny,
    kiedy jest mi zimno, jestem czarny,
    kiedy jestem przerażony, jestem czarny,
    kiedy jestem chory, jestem czarny,
    kiedy umieram, jestem czarny.

    Ty, biały kolego:

    kiedy się rodzisz, jesteś różowy,
    kiedy dorośniesz, jesteś biały,
    kiedy praży cię słonce, jesteś czerwony,
    kiedy jest ci zimno, jesteś fioletowy,
    kiedy jesteś przerażony, jesteś zielony,
    kiedy jesteś chory, jesteś żółty,
    kiedy umierasz, jesteś szary.

    I Ty masz czelność nazywać mnie kolorowym ?!?!?!

    Niestety nie znam autora…ale to tak a propos „kolorowych”

  36. WacekPlacek 14.11.2017 22:16

    @Atos
    To na zakończenie dodam jeszcze, gnostycy/kabaliści głoszą (ci z tych linków co wysłałem na samym początku), że człowiek rozwinął już myślenie wystarczająco, że żadnej perfekcji tu więcej nie osiągnie, jedynie snobizm (wbrew pozorom znane nam myślenie nie jest powiązane z mózgiem a z żołądkiem i jakość naszych myśli zależy od jedzenia i trawienia, co też ilustruje nadęcie brzucha, bo jakbyśmy mieli postawą zobrazować snoba i ignoranta, to chyba najlepiej w taki sposób, kogoś nadętego, wielki brzuch to też lenistwo). W stadium przyszłego rozwoju jest za to serce i płuca, psychologicznie narządy odpowiedzialne za intuicje/empatie oraz komunikację z innymi jak i światem, co symbolicznie oddaje wydech, wdech. To są rzeczy nad którymi powinniśmy pracować, bo są nadal niedorozwinięte w sensie ewolucyjnym, myślenie już nas dalej nie doprowadzi.

    Również dzięki za dyskusję.
    pzdr.

  37. MasaKalambura 14.11.2017 23:06

    WP
    „Być może to właśnie zdolność myślenia jest tym co zaszczepili w człowieku” najeźdźcy.
    Szamani Meksyku powiedzieliby ze był to umysł sapiens najeźdźcy. Doskonały manewr strefy dżinicznej nieprzychylnej homo. Dali nam swój własny sapiens i tak wiedzą o nas wszystko. I więżą nas sobą. Swoim ja. Pokręconym. Barokowym. Sprzecznym ze sobą i kłótliwym ale pełnym błyszczących ulotnych „skarbów gętych jak materia lub sama myśl czy słowo”. Samemu sobie zadającym pytanie, odpowiadającym i przytakującym sobie lub nie. Na nie.

    Rośliny mocy miały na celu dostarczenie tak wielkiej ilości danych do tej sztucznej aplikacji, ze ta skrackowana zawiesza się Jak przeciążona sieć neuronowa.

    Ten krótki okres ciszy opłacony sporą dawką energii życiowej starali się wykorzystać na obserwację świata z perspektywy nici Świadomości. Stąd ich poszukiwania i wykorzystywanie miejsc mocy. Czynów i sztuk mocy. Tance ducha i Ducha. Tego typu manipulacje ciałem śniącym i śnionym.

    Stąd jedyne efekty kuracji szamańskiej porządane przez don Jana to rzeczywista wizja nici światła, do których podłącza się zmysły widzenia i percepcję wiedzy współczującej acz bezwzględnej.
    Drugi za tym krok kuracji to wskazanie takich punktów na ciele powodujących albo gromaczących podobny efekt (widzenie) bez wspomagania dalszego. Bez chemi biochemii na zasadzie właściwego nieskazitelnego życia.

    Szukając siły w energiach energi stanowionych (ja kocha, pożywienie, korzeń), motywujących.i przyciągających ( radość poruszania, rozprzestrzeniania mnożenia, sakralność, seksualność). Regulijących jasność, kolor, ostrość, temperaturę. Czas, częstotliwość, info i spodziewane działanie intencji. (Egoizm, ochrona istnienia, pępowina.).

    Żyjąc na TiT ziemskiego 21 w po Mesjaszu odnajdujemy przeraźliwe skażenie mocy. Powszechne.
    Stad poszukiwanie nieskazitelności bezwzględnej wpisuje się w tręd lekarski. Kuracja ma sens tylko przy wyliczeniu czasu zakończenia kuracją zapamiętywania i budowania pewności o innej stronie obserwacji. Przez ciszę w światło.

    Taki jakim umrzesz narodzisz się przed Sądem by na Niego się udać. I ocenie poddać szanse awansu ku Światłu. Dlatego powstało ostrzeżenie by ostatecznie (rzeczywiście umierając)na tamtą stronę nie wybierać się nietrzeźwym i wypełnionym nieczystym jedzeniem. Post i smierć w jego czasie jest przeciwieństwem tych dwu wizji umierania. Szczególnie post intencjonalny i dobrowolny.

    Przeciwieństwo Wschód Zachód wyrażone przeze mnie post wyżej buddyzmowi Azji szamanizmem Ameryk odparłem. Monotheo Europy Arabii i Afryki ustanawiając w Centrum przeciwstawnym prądem Oceanu Spokojnego.

    W Pokoju zostawiając czytelnika…

  38. WacekPlacek 15.11.2017 08:20

    Jeżeli myślenie zostało nam dane przez „najeźdźców” to jaką ma wartość to co sobie teraz o tym wszystkim pomyślimy?

    Czym jest myślenie? interpretacją emocji. Czym jest emocja? Jest ruchem, reakcją ciała na bodźce. Jeżeli myślę to reaguję na to co mi się przytrafia. Myślenie ma więc funkcję zachowawczą, służy przetrwaniu oraz podjęciu działania odnośnie następnego kroku. Myślenie więc może nas albo ostrzec przed konsekwencją następnego ruchu, albo ewentualnie uspokoić. Bazuje więc wyłącznie na strachu przed tym co będzie. Ma go spotęgować lub zminimalizować.
    Pomiędzy tym wszystkim jest świadomość, dusza która poznaje, czyli doświadcza konkluzji. Świadomość nie ocenia czy będzie dobrze czy będzie źle, świadomość tylko rozumie, poznaje, dochodzi do konkluzji – aha, teraz wiem – i tyle. Świadomość też eliminuje cały strach, bo o ile myśl tylko może minimalizować strach, podsuwając wniosek, że będzie dobrze, to świadomość jest już pewnym pozbyciem się problemu – już wiem, rozumiem, już dalej nie muszę o tym myśleć ani się tym przejmować, znam miejsce i znaczenie problemu, będę z zagadnienia korzystał lub nie. Świadomość jest więc poza dobrem i złem.

    Pomyśleć o „najeźdźcach” można więc dwojako. Tak aby spotęgować strach i się przed nimi uchronić, tak też aby się uspokoić. Dopiero jak pomyślimy podwójnie, znika dobro i zło a pojawia się świadomość i pełne poznanie.
    Z pomocą przychodzą nam tutaj szamani z Syberii którzy nauczają (zapewne nie tylko oni), że oprócz naszego świata istnieje też anty-świat który jest identyczną kopią naszej rzeczywistości tylko odwrotną. Z naszej perspektywy nasz świat to byt, to światło, ich świat to niebyt, ciemność.
    Aby człowiek mógł być wolny musi też istnieć pokusa/możliwość utraty tej wolności. Z tego powodu nasz świat, światło jest ukonstytuowany na ciemności, która jest warunkiem jego ontologi, faktu że można o nim powiedzieć że jest, że istnieje, bez ciemności jest czymś nieokreślonym, nie można wtedy go nawet nazwać światłem. Ciemność więc jako pokusa będzie musiała działać, nie może sobie tylko być. Jej działanie to próba wdarcia się pomiędzy światło, w nasz świat. W momencie kiedy Ewa zjadła zakazany owoc, ciemności udało się wedrzeć w świat światła i to światło rozproszyć (w mitach mówi się o rozbiciu naczynia). Powstaje załamanie fal światła co owocuje kolorami, czyli różnorodnością życia.
    Istoty poza ziemskie, z domeny ciemności to istoty które nie są ukonstytuowane na naszym świetle, więc nie mają źródła życia, energii, jedyne co mogą robić aby przetrwać to kraść energię istot światła, naszą. Strach nie miłość jest podstawą istnienia tych istot, bo są nie u siebie, nieustannie grozi im niebyt. Myślenie jako ich wynalazek, jest tylko mechanizmem przetrwania ich strachu, mechanizmem złodziejstwa energii.
    Na sądzie ostatecznym ci którzy wypracowali w sobie najlepsze mechanizmy przetrwania zostaną strąceni w ciemność, w niebyt bo Sąd ostateczny to ten moment historii kiedy światło ponownie się jednoczy i zamyka się dla ciemności. Ci wszyscy strąceni w niebyt urodzą się w anty-świecie z naszej perspektywy, z perspektywy mieszkańców anty-świata będą to źli ci sami najeźdźcy którzy odegrają identyczną rolę jak tamci wcześniej u nas. Cała gra polega na tym aby anty-świat ciemności POZNAŁ czym jest światło, i aby świat światła POZNAŁ czym jest ciemność. Ci którzy tego nie zrobią, są skazani na wieczną tułaczkę pomiędzy tymi dwoma światami, na wieczne bycie aktorem, nigdy widzem.
    Światło i Ciemność to jedno i to samo, świadomość musi tylko to rozpoznać, dlatego jesteśmy sobie wzajemnie potrzebni.
    Taką pozytywną konkluzję potrafi dostarczyć myśl, i jest ona potrzeba przy tym jednostronnym rozpoznaniu Obcych jako wyłącznie negatywnych najeźdźców.

  39. Fenix 15.11.2017 09:22

    @Masa” (rzeczywiście umierając)na tamtą stronę nie wybierać się nietrzeźwym i wypełnionym nieczystym jedzeniem.”
    Ja, (rzeczywiście umierając)na tamtą stronę nie wybieram strachu z karą za „grzech” .
    Śmierć moim wyzwoleniem i następnym życiem ,” grzechy” doświadczeniem ,prowokowanie zmiany mym nawróceniem. Jesteśmy twórcami, nie kopią czy repliką. Dobrze to oddaje film pt.” Dzień świstaka ” Jak długo trzeba czekać na zmianę , by podjąć działanie , gdy wiesz że ta zmiana to twoje uwolnienie i wyzwolenie.

  40. MasaKalambura 15.11.2017 11:28

    „Jeżeli myślenie zostało nam dane przez „najeźdźców” to jaką ma wartość to co sobie teraz o tym wszystkim pomyślimy?”

    Nijaką, jeszcze. Umysł najeźcy doskonale radzi sobie z usypianiem, spychaniem na granice pod i nadświadomości myśli naszego właściwego Ja. Sapiens z Wielkiej Litery. Tak szybko, jak to możliwe, byśmy broń Boże nie zdali sobie sprawy, że potrafimy z łatwością rozróżnić barwę naszego własnego Ja od barwy głosu najeźdźcy.

    O wiele ciekawsza jest jednak możliwość obserwacji reakcji tego obcego nam umysłu, kiedy ktoś (w tej chwili ja) zwraca niewolników uwagę na ich niepodzielnego pana i władcę. Zazwyczaj robi on wtedy to, co potrafi najlepiej. Odwróci kota ogonem, wywynie fikołka, powie że to lepsza perspektywa, po czym sam sobie przyzna rację i przejdzie do dalszego auto dialogu z sobą samym. Niczego bowiem tak nienawidzi jak wzroku swoich ofiar skierowanych w jego stronę. On do nich cały czas mówi, i mają go słyszeć i słuchać. I mają być duchem ślepi, aby nie widzieć duszą.

    Bo kiedy zaczną świat oglądać sami, nie będą potrzebować głosu, który powie im co widzą. Bo kiedy zaczniemy oglądać siebie i naprawiać się, odnajdziemy milczącą wiedzę, znacznie lepiej opisującą rzeczywistość. I po co nam wtedy szeptucha kłamczucha? Lubiąca brzydkie wyrazy, złośliwa, skora do kłótni, obrażalska, podejżliwa, mroczna i odpychająca.

    Problem jednak pozostaje, i nawet kiedy uda nam się opanować myślotok, uzyskać dostęp do wewnętrznej ciszy, uzyskać kontrolę nad strumieniami myśli nas przenikającymi i odzyskać zdolność między nimi rozróżniania, umysł pochodzenia zewnętrznego wciąż z nami pozostaje. Nie uda się go usunąć na stałe nigdy. Zawsze będzie próbował coś w wewnętrznej konstrukcji świadomości zniszczyć, by znów stać się potrzebnym. Zawsze będzie czujnie stał obok, gotów wkroczyć, jak zbawca.

    Ważną jest więc informacja, że żaden wewnętrzny głos, który słyszymy jako głos, nie jest Głosem Stwórcy. Zawsze jest to głos Jego stworzenia. Kiedy do nas przemawia Bóg, mówi tak jak my swoim prawdziwym Ja. Zatem siedmiowarstwowo. Uwzględniwszy 3 poprzednio przezemnie opisane warstwy, dorzuca przekaz:
    4. warstwą serca odpowiedzialną za miłosierdzie wobec całego stworzenia, uniwersalną miłością i pokojem, mądrością i sprawiedliwością.
    5. warstwą gardła – prawdą, wizją, dobrodusznością, szczerością i z oddaniem
    6. warstwą czoła – wizję przyszłości przeszłości, teraźniejszości i światów pozostałych wedle przekazu
    7. I warstwą korony, będącą milczącą wiedzą. Połączeniem ze światłem. Najwyższą najpotężniejszą miością…

    Najeźdźca do tych warstw nie ma dostępu, dlatego głównym jego zadaniem jest odcięcie nas od nich, jakbyśmy o nich w ogóle nie wiedzieli. Rozbłyski energii miłości z tych poziomów są dla umysłu najeźdźcy niestrawne i szkodliwe. Za to rozbłyski 3 warstw podstawowych, przydymione grzesznością, smakują mu najlepiej.

    Swoje prawdziwe Ja odnajdziemy również w takiej 7 warstwowej konstrukcji, w tym siedmiowasrtwowym słupie, którym jesteśmy. A umysł najeźdźcy może operować jedynie jedną warstwą jednocześnie. Zatem różnica jest znaczna. A poziom zniewolenia myśli okrutny.

    Co gorsza powszechny. Jeśli ty sam już prawie się z pod władania tego umysłu wywiniesz, dokoła masz wszystkich pozostałych niewolników, którzy nieświadomi swej wspólnoty umysłu, niby niezależnie, wszyscy razem rzucają się na ciebie, abyś tylko budząc siebie, broń boże ich nie naraził. To wielka sztuka obudzić się niezauważonym. I wielka jest samotność obudzonego.

  41. WacekPlacek 15.11.2017 21:09

    Najeźdźcy sobie chyba już ścielą grunt pod kolejne warstwy. Nie mają dostępu bo i my nie mamy dostępu. Najeźdźcy są ewolucją a ewolucyjnie to dopiero uczymy się 4 i 5 warstwy.
    Każdy kto zna filozofie Nietzschego, zwłaszcza „Tako rzecze Zaratustra” ten wie, że intelekt już się przygotowuje na skok do przodu. Ludzie nie rozwinęli prawidłowo, czysto 3 wcześniejszych warstw, dlatego są grzeszne, nie można się spodziewać, że i do perfekcji doprowadzą warstwę 4, 5 oraz kolejne. Miejsce dla najeźdźców jak najbardziej pozostanie.
    Na razie myślenie, intelekt, pojęcia ludzi degradują do pozycji niewolnika, a to właściwie przeciwieństwo słowa – człowiek. Może być jednak i tak, że ludzie przestaną być niewolnikiem, ale nie zostaną jeszcze człowiekiem, zawsze można być bestią, szaleńcem lub demonem żyjąc iluzją wolności.
    Test trwa, Show must go on.

  42. MasaKalambura 16.11.2017 01:58

    Skok polegał będzie na tym, ze zamiast kolejno, wszystkie cztery na raz dodają oczyszczając tym ruchem 3 pierwsze. Dlatego tez zapis historyczny się skończy. Bo skokowo okaże się, ze Galaktyka to niebotycznie szybko obracający się dysk twardy. Można być do niego na stałe podłączonym. I czerpać informacje do przodu i w tył. A jack to nasza jaźń.

    Intencja poznania to komenda rządająca i otrzymująca. Czy to się komuś podoba czy nie. Intencja bycia niewolnikiem musi być wyrażona choćby podświadomie. Dokładnie jak w matrixie.

    Nawet będąc wolnymi pozostajemy w niewoli.
    Wyzwolenie to akt energetyczny.
    Zaczyna i kończy się na życiu.

  43. maciek 18.11.2017 16:16

    @Panodkrywca

    Mój przyjaciel jest czarny. Przyjaźnię się z nim od dziecka i widziałem już nie jeden kolor jego skóry. Ten wierszyk który zapodałeś jest albo rasistowski, albo faszystowski, albo po prostu gópi.

  44. PanOdkrywca 18.11.2017 17:32

    maciek 18.11.2017 16:16

    Nie nie jest…gópi.

  45. maciek 18.11.2017 21:02

    @PanOdkrywca

    Ty Rasisto

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.