Jaka jest ta Svoboda? Polska i nasze dziwaczne lęki

Opublikowano: 04.09.2017 | Kategorie: Polityka, Publicystyka, Społeczeństwo | RSS komentarzy

Widząc artykuły w portalach mających się za przedstawicieli „narodowców”, a także wypowiedzi niektórych polityków partii rządzącej należałoby się spodziewać, że Ukraińcy pałają do Polaków nienawiścią, która niedługo osiągnie apogeum i doprowadzi ich do ataku na nasz kraj. Efektem będzie oczywiście czystka etniczna, przebiegająca od Bugu do Odry. Straszący tym scenariuszem popisują się albo głupotą, albo kłamstwem.

Jestem niezwykle ciekawy, jakie założenie przyświeca zwolennikom takich teorii? Biorąc tylko pod uwagę porównanie sił zbrojnych Polski i Ukrainy, gołym okiem widać absurd takiego pomysłu. Oczywiście nie dla pseudopatriotów z portali o tematyce rzekomo kresowej lub narodowej, a w rzeczywistości krzewiących nienawiść do Unii Europejskiej, NATO i Ukrainy.

Właśnie- UE i NATO… Jesteśmy członkiem sojuszu, z którym liczy się Rosja, liczą Chiny a ma się nie liczyć Ukraina? Nie wiem komu ci pseudopatrioci są w stanie wmówić, że w przypadku ataku sojusz nie zareaguje? Do pokonania agresji Rosji wystarczy dziś wysiłek kilku krajów NATO – w przypadku zaś kraju o tak niedużym potencjale wojennym jak Ukraina – jeszcze mniej. Zwykła matematyka pokazuje możliwości, jednak krzewiciele idiotyzmów albo jej nie znają ( co nie dziwi, poziom w polskich szkołach spadł mocno) albo celowo rozpowszechniają podobne kretynizmu. Komu są na rękę? To oczywiste – Putinowi.

Owi rzekomi patrioci chcą nam też wmówić, ze Ukraińcy nas nienawidzą…I nic sobie nie robią z każdego kolejnego sondażu, gdzie wśród ulubionych nacji mają Polaków. I to na samej górze… Ciekawostką jest, że ta sympatia jest największa na zachodzie Ukrainy, nieco mniejsza na wschodzie. Wynika z tego, iż Ukraińcy mieliby zaatakować (tylko po co?) najbardziej ulubiony kraj. Nie rozumiem. I nikt ze skończoną szkołą podstawową nie da rady zrozumieć, o ile nie uciekał z lekcji.

Po przebrnięciu przez rozmowę z kolejnymi argumentami, nasz rodzimy szowinista chciał wykazać mi, że może i Ukraińcy Polaków lubią, ale nie tamtejsi nacjonaliści i to dopiero od Majdanu 2014 roku bądź agresji rosyjskiej. Nawet jeśli by tak było, to jakie to ma znaczenie? Żadne. A jest tak rzeczywiście? Z pewnością pewien udział miało zachowanie się Polaków podczas Majdanu, to oczywiste, Polacy obdarzyli wtedy Ukraińców ogromną sympatią. Jest tak jakoś, że miłujemy inne narody, które walczą o wolność, a to był ten przypadek. Jestem jednak w stanie udowodnić na konkretnych przykładach, że to nie zaczęło się ani po 2014 roku, ani nie jest to udziałem jedynie środowisk umiarkowanych bądź lewicowych.

W 2010 roku, 10 kwietnia wydarzyła się ogromna tragedia, wobec której można było zobaczyć mało ludzi obojętnych. Zginął wtedy najlepszy (moim zdaniem) prezydent Polski po 1989 roku. Oglądając tamte relacje, można zauważyć jak podczas udzielanego wywiadu łamie się głos byłego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. Widziałem także w marszu na Krakowskie Przedmieście profesora Rzeplińskiego, który ze ściśniętym głosem mówi, że idzie, ponieważ tu jest miejsce Polaka. Widziałem wstrząśniętych polityków Platformy Obywatelskiej-chwiejącego się w Smoleńsku Donalda Tuska. A to przecież ludzie skrajnie odlegli od PiSu. Byliśmy tak zamknięci w swoim cierpieniu, że wydawało się nam iż ten ból jest udziałem jedynie naszego społeczeństwa. Bezpośrednio po katastrofie mieliśmy do czynienia z objawami sympatii wszędzie, nawet w Rosji.

Wszyscy wiemy, że w Gruzji powstała ulica Marii i Lecha Kaczyńskich – w państwie które zostało obronione przed Rosją wspólnym wysiłkiem prezydentów Polski, Ukrainy i krajów bałtyckich.

A kto wie o Ukrainie?

Na Ukrainie, nam przyjaznej, na daną chwilę są minimum cztery miasta z ulicami nazwanymi na cześć tragicznie zmarłego prezydenta Polski. Ukraińcy, odczuwają wobec Polski wielką sympatię i wdzięczność za solidarność. Nazwanie ulicy imieniem wielkiego cudzoziemca jest jednym

z największych uhonorowań, jakie można wymyślić. Ulice, o ile nie przyjdzie kataklizm będą trwać. I będą świadczyć o wielkości człowieka pochodzącego z konkretnego narodu- dlatego jest to niezwykle ważne, aby taki niemal nieodwracalny gest docenić.

Pomysły nazwania ulic pojawiły się na Ukrainie niemal bezpośrednio po tragedii 10 kwietnia 2010 roku. W Polsce jeszcze zajmowano się kłótniami na temat pomnika, ulicy prezydenta Kaczyńskiego czy pochówku na Wawelu, a Ukraińcy po prostu to zaczęli robić. Jako pierwsza była rada miasta Odessy. Tam ulica powstała już w maju 2010 roku!!!

Jako druga wystąpiła rada miasta Chmielnicki, stawiając sprawę przemianowania jednej z ulic na ulicę Lecha Kaczyńskiego na sesji 8 września 2010 roku. Oba wydarzenia są ważne z dwóch powodów:

1. Jest to na długo przed napaścią rosyjską na Ukrainę w 2014 roku, co przeczy polskim pseudopatriotom, jakoby Ukraińcy lubią Polaków dopiero od tego czasu.

2. Rada miasta Chmielnicki jest złożona także z członków Swobody, musieli oni także pozytywnie zaopiniować ten wniosek, bez nich by nie było tej zmiany.

Dzisiejszy mer Chmielnickiego jest w Swobodzie i w 2010 roku jako radny głosował za uchwałą.

Dzięki wysiłkowi wszystkich radnych w Chmielnickim możemy przechadzać się ulicą Lecha Kaczyńskiego. I jest to ogromna zasługa rzekomych polakożerców…

No tak, ktoś powie – wyjątki. Może, ale nie jedyne. Niecałe kilka miesięcy później do rady miasta Żytomierza wpływa podobny wniosek od ówczesnego działacza…Swobody.

Data pisma jest z 5 kwietnia 2011 roku, a więc niecały rok po tragedii. Przedstawiam tłumaczenie wniosku żytomierskiej Swobody, opublikowanego na ich portalu i wiszącym tam do tej pory:

„Żytomierska Swoboda wzywa do uczczenia pamięci o Lechu Kaczyńskim. Żytomierska organizacja regionalna WO „Svoboda” zwraca się do burmistrza miasta Żytomierz z inicjatywą zmiany nazwy ulicy Kosiora na ulicę imienia Lecha Kaczyńskiego. 10 kwietnia 2011 upłynie rok od drugiej tragedii katyńskiej, czyli od dnia tragicznej śmierci Prezydenta RP i wielkiego przyjaciela Ukrainy- Lecha Kaczyńskiego. Żytomierska „Swoboda ” podobnie jak cała Ukraina, jest pogrążona w smutku razem z narodem polskim. Jak wiadomo, 6 grudnia 2007 roku prezydent Lech Kaczyński został odznaczony za wybitny wkład w umacnianie stosunków polsko – ukraińskich Orderem Jarosława Mądrego I stopnia. Ósmy prezydent Polski podkreślał potrzebę współpracy z krajami europejskimi. Lech Kaczyński zrobił wiele dla promowania interesów Ukrainy w europejskich i euroatlantyckich strukturach, w tym UE i NATO, był bezwarunkowo przyjacielem narodu ukraińskiego. Właśnie konieczność budowy ściślejszej współpracy politycznej i gospodarczej z naturalnymi sojusznikami – krajami Bałtycko-Czarnomorskiej osi geopolitycznej, w wśród których jest Polska, podkreślamy w zasadach programowych partii program „Swoboda”.”

Kilka dni później z podobnym wnioskiem zgłosiła się organizacja miejscowych Polaków „Zjednoczenie Szlachty Polskiej” – z pewnością wzmocniło to wymowę wniosku Swobody.

Jednak, co trzeba podkreślić, polska prasa całkowicie pominęła starania Swobody, a wyeksponowała działania jedynie polskiej organizacji. Owszem, zasłużonej- jednak będącej dopiero drugim wnioskodawcą. W tym roku, już na wniosek Zjednoczenia Szlachty Polskiej z Żytomierza odsłonięto w Żytomierzu tablicę upamiętniającą prezydenta Kaczyńskiego. Dla przypomnienia jednak- w radzie miasta są radni ze Swobody, bez ich zgody nie byłoby tej tablicy.

W jeszcze jednym mieście ukraińskim znalazłem ulicę Lecha Kaczyńskiego, w podkijowskim mieście Bucza, jednak tu nie mam wiedzy na temat inicjatorów.

Co można jeszcze powiedzieć? Że nie umiemy nawet szanować tych, którzy nas lubią. I nic więcej dodawać nie trzeba. Pomijając moralny problem związany z naszymi reakcjami na sympatie Ukraińców, to skrajną głupotą rządzących jest ignorowanie tego faktu. Powód jest dosyć prosty. Sympatie społeczeństw, narodów do innych społeczeństw i narodów przekładają się, pod warunkiem właściwego podejścia – na sprzedaż usług i towarów. A to z kolei na gotówkę, miejsca pracy, podatki. Czy stać nas na głupotę nie wykorzystywania tych atutów? Jeszcze teraz symbolem jakości we Lwowie jest pochodzenie firmy lub towaru z Polski. Jak długo tak będzie?

Autorstwo: Grzegorz Majewski
Źródło: Radio Wolne Media

  • PROGRAM 3 RWM

    1. Horyzont Zdarzeń: 15.06.2018
    2. Mistyczne nakrycia głowy: Audycja Aleksandry Zell
    3. Kontestacja: Nie bój się kontrolera skarbowego
    4. Teoria Chaosu: Śpiący we śnie
    5. Wedyjska teoria Ziemi: Rozmowa ze Sławomirem Szererem
    6. What The Fuzz!: Hewi metal to poważna sprawa
    7. Wolna Kultura: Marcin Hugo Kosiński
    8. Sputnik: Poznaj Rosję: Rosyjscy raperzy walczą na słowa
    9. Sputnik: A propos: Inwazja smombie, czyli plemię z głową w dół

    Kliknij, aby posłuchać!
  • Blog WM

  • Blog Wolne Media
  • Komentarze

    • Atos: Napewno nie będzie to cenzura jak pewne ...
    • Konter: Czyli portal Wolne Media także przestani...
    • karmazynowy_szpadel: będzie zabawnie. Od razu zgłaszać strony...
    • Xman: Maszyny antyplagiatowe to nie problem. P...
    • polach: Polskie miasto, polskie autobusy a w nic...
    • polach: Usrael sam sobie kopie grób swą głupotą,...
    • Aida: Minione pokolenie było szczepione. Mało ...
    • BrutulloF1: Wyloguj się »
    • beth: Ani chybi uruchomienie art.105 kodeksu k...
    • polantek: To minione pokolenie spędzało 90% wolneg...
  • Wyszukiwarka
  • Nowości na stronie