Uwaga na antybiotyki!

Opublikowano: 14.12.2017 | Kategorie: Wiadomości ze świata, Zdrowie

Liczba wyświetleń: 202

Bakterie uodporniają się na antybiotyki tak szybko, że wkrótce mogą one stać się bezużyteczne. A niczego w zamian nie mamy…

Przez najbliższe trzy dekady na całym świecie 10 mln ludzi rocznie będzie umierać z powodu błędnego stosowania leków przeciwko zakażeniom bakteryjnym. Polska również znajduje się w grupie państw, w których po takie kuracje sięga się zdecydowanie za często.

Tylko w zeszłym roku w naszych aptekach sprzedano 38,5 mln opakowań antybiotyków. O 2,5 mln więcej niż rok wcześniej – wynika z danych Quintiles IMS. Mogła się do tego przyczynić o wiele większa liczba infekcji na początku 2015 r., ale niezależnie od powodów znaleźliśmy się w dziesiątce największych konsumentów (na 30 sklasyfikowanych państw europejskich). Z danych wynika, że Polacy na podstawie lekarskich decyzji zapadających poza szpitalami przyjmują ok. 22,8 definiowanych dawek dobowych (DDD) na 1 tys. mieszkańców. Dla porównania w Holandii jest to 10,6 DDD. W szpitalach zużycie jest już rozsądniejsze. Według wskaźników europejskiej sieci monitorowania zużycia antybiotyków, jesteśmy w grupie krajów najmniej korzystających z tego rodzaju kuracji – przyjmujemy 1,4 dawek na 1 tys. mieszkańców. Na pierwszym miejscu z najniższym wskaźnikiem jest Holandia z 1 DDD na 1 tys., na ostatnim – Finlandia z 2,6 dawek.

Problem polega na tym, że powstają szczepy bakterii, które uodporniają się na antybiotyki, a ich liczba dramatycznie rośnie. Efekty są już w Polsce wyraźnie widoczne. Z ostatnich danych sanepidu wynika, że rośnie też liczba pacjentów zakażonych odpornymi bakteriami w szpitalu. W zeszłym roku zarejestrowano 4,4 tys. takich przypadków. Rok wcześniej było ich o półtora tysiąca mniej. Coraz więcej jest też przypadków śmiertelnych. Profesor Dorota Żabicka z Narodowego Instytutu Leków przyznaje, że z monitoringu tej instytucji wynika, iż głównym siedliskiem niebezpiecznych bakterii są szpitale w Warszawie i Poznaniu. Ale pojawiają się ciągle nowe epicentra w całym kraju.
Nadmierne sięganie po antybiotyki wynika z trzech powodów. Niewiedza lekarzy, presja pacjentów i napór rynku farmaceutycznego, który zarabia na sprzedaży – wylicza dr Paulina Karwowska, dyrektor biura Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) w Polsce.

Potwierdzają to badania Państwowego Zakładu Higieny, które wskazują na to, że lekarzom zdarza się ulegać pacjentom i niepotrzebnie dawać antybiotyki. Około 50 proc. lekarzy spotkało się z naciskami chorych w tej sprawie. Najczęściej przepisania antybiotyku odmawiają pediatrzy. Zaledwie 7–13 proc. lekarzy spotkało pacjentów świadomych, że antybiotyk to ostateczność. “Zaskakujące jest to, że lekarze nie wiedzą, że szerzeniu się lekooporności sprzyja też brak higieny. Wie to tylko 11–22 proc. medyków. I to najczęściej młodzi nie widzą w tym problemu” – mówi Monika Wróbel-Harmas z PZH.

Zdaniem Iwony Paradowskiej-Stankiewicz, krajowej konsultant ds. epidemiologii, dane te są poruszające, bo to właśnie lekarze powinni być najbardziej wyedukowani. Nadal spotyka się przypadki, że nie dezynfekują oni stetoskopu między badaniami, nie zakładają rękawiczek przy pobieraniu krwi czy też nieodpowiednio myją ręce. Z badań wynika również, że aż 42 proc. lekarzy w średnim wieku nie dostrzega problemu lekooporności. Bardzo często nie mówią, jak należy podawać lek – po jedzeniu czy przed jedzeniem, jak popijać, że nie wolno brać antybiotyku przepisanego innej osobie itp. Problem jest też z chorymi, bo choć są informowani, że nie wolno przerywać kuracji, gdy poczują się lepiej, i że trzeba wykorzystać całe opakowanie, często to zalecenie ignorują.

Jak wynika z amerykańskich publikacji naukowych, z powodu uodpornienia się bakterii na antybiotyki umiera obecnie na świecie więcej pacjentów niż z powodu AIDS, a bakterie uodparniają się szybciej niż wynajdujemy na nie nowe leki.

Z danych przedstawionych w najnowszym raporcie WHO wynika, że w Europie zakażenia powstałe w placówkach opieki zdrowotnej są przyczyną 16 mln dodatkowych dni hospitalizacji. Powodują 37 tys. zgonów i przyczyniają się do kolejnych 110 tys. zgonów rocznie. To generuje co roku aż 7 mld euro kosztów – uwzględniając jedynie te bezpośrednie – dla systemów ochrony zdrowia.

A jak jest w Polsce? Większość zakażeń bakteriami uodpornionymi na antybiotyki jest nierozerwalnie sprzężona z infekcjami w trakcie trwania opieki zdrowotnej, których liczba jest bardzo duża. Orientacyjne szacunki wskazują na 300–500 tys., ale brak dokładnych danych. Stąd działania resortu zdrowia i Narodowego Instytutu Leków mające zwiększyć świadomość zarówno pracowników medycznych, jak i pacjentów, a także doprowadzić do wdrożenia procedur monitorowania i zapobiegania zakażeniom, zwłaszcza bakteriami odpornymi na antybiotyki. Służy temu m.in. specjalny program na lata 2016–2020. Nie jest on imponujący, ale 1,5 mln zł w tym roku, a od 2,1 do 2,3 mln zł w kolejnych ma zostać wydane m.in. na wdrożenie polityki antybiotykowej w polskich szpitalach. Chodzi przede wszystkim o rzetelne monitorowanie szpitalnych zakażeń, czego część placówek w tej chwili nie robi.

W zeszłym roku kupiliśmy 38,5 mln opakowań antybiotyków.

Autorstwo: Bogusław Jeznach
Źródło: NEon24.pl

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI: ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

3
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
karmazynowy_szpadel
Użytkownik
karmazynowy_szpadel

Po prostu nie ma tak mocnych leków, żeby zastąpić cały układ odpornościowy człowieka nie zabijając go przy tym (chemicznie i finansowo).
To ludzie słabną i to jest prawdziwy problem, a nie to że nie ma nowych fajniejszych pigułek.

pudson
Użytkownik
pudson

Wacek popytaj starszych ludzi w rodzinie na co umierały dzieci przed wojną.

gajowy
Użytkownik
gajowy

@karmazynowy_szpadel – trafiłeś w punkt

Drugie zdanie artykulu ” A niczego w zamian nie mamy…” – i już kłamstwo.

Na początku XX wieku opracowano skuteczne metody leczenia wielu chorób naświetleniami UV, między innymi depresji. Medyczny Nober z 1903r. dotyczy właśnie leczenia UV (akurat innej choroby). Choroby te współcześnie leczy się antybiotykami lub farmaceutykami. UV jeszcze lepsze rezultaty daje w zapobieganiu chorobom.
Od kiedy spopularyzowano i opatentowano antybiotyki to “okazało się” że UV jest bardzo szkodliwy i należy się obawiać nawet wychodzenia na Słońce. W żadnej poważnej pracy badawczej nie spotkamy się jednak ze sformułowanie że UV jest szkodliwy lecz jedynie jego nadmiar (overdose, excessive dose).
W okresie międzywojennym – po około pół wieku testowania stosowania jodu w zapobieganiu chorobom – ustalono zalecane spożycie jodu na 2-5mg dziennie. Jod znany jest z małej toksyczności dla człowieka w przypadku nadmiaru i bardzo slnej toksyczności dla typowych patogenów. Stąd jego znane zastosowanie jako środka dezynfekującego i do awaryjnego uzdatniania wody. Po wojnie – i odkryciu antybiotyków – WHO się długo zastanawiała aż w końcu ustaliła zalecane zapotrzebowanie na jod 20x mniejsze. Zrobiono to na podstawie szczegółowej analizy jednego aspektu funkcjonowania tarczycy (sprawności wychwytu jodu). Nie interesowano się sumarycznym działaniem tego pierwiastka na organizm.