Życie Jezusa – jak było naprawdę?

Opublikowano: 16.05.2019 | Kategorie: Historia, Publicystyka, Publikacje WM, Wierzenia

Liczba wyświetleń wpisu: 2380

Miriam, z królewskiego rodu, zostaje zaręczona ze starszym od siebie mężczyzną, Józefem, którego nie kocha, ale nie ma wyboru. Potajemnie kocha pewnego Rzymianina i z nim, zanim zamieszkuje z Józefem, poczyna Jeszuę, późniejszego Mesjasza. Opowiada o zwiastowaniu, bojąc się reakcji Józefa. Józef zakochany w niej, wierzy i zostaje z nią. Jednak dorastający Jezus ma kłopoty tożsamościowe, czuje, że Józef nie jest jego ojcem, ale nie umie tego wyrazić, więc opuszcza dom i wyrusza na poszukiwania Ojca, który nie zawodzi.

To nie scenariusz filmu sensacyjnego ani antyklerykalnego – tak mogło być naprawdę. Pomyślmy, w jakich czasach żyła rodzina Jezusa? Zamęt, chaos, który przypominał nasz dzisiejszy. Okupacja rzymska, jak u nas brukselska. Mnożenie się “mesjaszów”, samozwańczych proroków, nauczycieli, jak dziś – coachów i trenerów dobrego życia. Wtedy był zwyczaj, zupełnie przez nasz krąg kulturowy nierozumiany, że młode dziewczęta, najwyżej nastolatki, nie miały żadnego wyboru – jeśli przeznaczano je do stanu małżeńskiego, to nie mogły sobie ot tak wybrać swojego ukochanego, tylko wyznaczonego jej najczęściej przez ojca. Były to czasy skrajnego patriarchalizmu i potem w średniowieczu nie było lepiej. Do dziś są regiony, że nie wolno sobie ot tak wybrać zgodnie ze swoją wolą – małżeństwa są reżyserowane i aranżowane dla “celów wyższych”, jak koneksje, układy polityczne, sojusze, unie (jak w przypadku świętej Jadwigi). Maryi, pochodzącej z królewskiego rodu, więc wbrew pozorom wcale nie biednej, wyznaczono po prostu męża, a praktyką ówczesną było to, że mężczyzna mógł, a nawet musiał być starszy, czasem o wiele starszy. Do dziś mamy ten stereotyp – ona musi być młodsza. Lecz na tym romantyzm się kończył – małżeństwa nie były zawierane z miłości, lecz rozsądku.

Maryja mogła kochać innego. Zanim odrzucimy tę wersję, zobaczmy, jakie konsekwencje mogła ta sprawa pociągnąć – Józef się dowiaduje o ciąży swej narzeczonej, więc chce ją oddalić, dlatego Maryja opowiada o “zwiastowaniu”, aby nie popaść w niełaskę. Józef daje się przekonać, a raczej przekonuje go sen, mający w ogóle wtedy dużo innych znaczeń niż dziś. Ważne decyzje ludziom się wtedy śniły.

Jeśli więc nie było zwiastowania, to znaczy, że Jezus nie znał swojego ojca, a Józef rzeczywiście był przybranym, ale w innym sensie niż w wierze katolickiej. Jakie mogło to pociągnąć konsekwencje dla dziecka, potem młodzieńca?

Brak ojca, nieobecny ojciec, a także ojciec nieznany wywołują u synów zwłaszcza bardzo poważne perturbacje psychologiczne, ze stanami depresji, nerwicy czy epizodami psychozy włącznie. Jeśli ojcem biologicznym Jezusa był ktoś realny, ale jemu nieznanym to jasne staje się, dlaczego tak dużo mówił o “ojcu niebieskim”, że nazywał dalekiego dla innych Żydów Boga, groźnego Jahwe, swoim “Abba”, czyli “Tatusiem”, że tyle poświęcił przypowieści ojcu właśnie.

Nie dziwi wtedy konflikt wewnętrzny, jaki powstał w umyśle Nazarejczyka, jego poczucie nadzwyczajności, ubarwionej legendą o zwiastowaniu przez anioła. Nie dziwi też, że Jezus na krzyżu już kończąc życie, krzyczy i pyta rozpaczliwie, “Ojcze, dlaczegoś mnie opuścił…?”

I to zagadkowe zniknięcie ciała Jezusa z grobu zaraz po szabacie też staje się jasne w świetle filmu Camerona z 2007 roku pt. “The Lost Tomb of Jesus” (“Zaginiony grobowiec Jezusa”). W dzisiejszej dzielnicy mieszkalnej w 1980 roku odkryto podczas wykopalisk pod budowę mieszkań starożytny, wykuty w skale grobowiec, a w nim dziesięć wapiennych urn z inskrypcjami, między innymi “Jeszua, syn Józefa” oraz “Miriam” czy “Juda, syn Jezusa” i inne, wszystkie znane z czterech Ewangelii. Po nagraniu tego filmu rozpętało się piekło – wierni i oburzona hierarchia wraz z “neutralnymi” archeologami twierdzili, że: 1) rodzina biedna nie mogła mieć grobowca w centrum miasta, 2) imiona wyryte na urnach były ówcześnie popularne,więc nie jest to grób rodziny Jezusa z ewangelii, tylko jakiegoś innego “Jeszui”.

Niestety, bardzo łatwo zbić tę obronę. Po pierwsze, rodzina Jezusa była – jak świadczą pisma – nie taka biedna, jak się stereotypowo patrzy, bo zawód cieśli dawał wtedy spore dochody, poza tym zarówno linia po mieczu, jak i kądzieli zahaczała o stare rody królewskie. Mogli mieć więc własny grobowiec, zwłaszcza, że wtedy nie było to ścisłe centrum, tylko obrzeża. Po drugie, to, że były to imiona popularne, nie osłabia faktu, że jest bardzo mało prawdopodobne, że istniały równocześnie w czasie i w Jerozolimie dwie rodziny z identycznymi nie tylko imionami, ale i identycznym, jak w Ewangelii pokrewieństwem. Prawdopodobieństwo, że nie jest to autentyczny grobowiec maleje więc do zera. Zwłaszcza, że Jerozolima ówczesna to nie było dużo miasto. Ilu mogło być Jezusów, którzy mieli syna Judasza, a ojca Józefa oraz matkę Miriam, a do tego siostry i braci, jak to zostało przekazane. Jest niemal pewne, że odkryty grobowiec to jest ten prawdziwy, odkryty przypadkiem, jak to bywa, grób docelowy, bo nie mógł nim być użyczony na czas szabatu grobowiec Józefa z Arymatei.

Pozostaje jeszcze kilka kwestii współczesnych: nasuwa się pytanie, dlaczego przez niemal trzydzieści lat milczano o tym odkryciu? Z bardzo prostego powodu: sytuacja w latach 1980. groziła wojną nuklearną, więc trudno, żeby w takim nerwowym czasie podawać do wiadomości publicznej odkrycie, które po prostu podważa chrześcijańskie wyobrażenie tego, kim był Jezus historyczny i czym jest naprawdę zmartwychwstanie. Gdy sytuacja polityczna dojrzała, nakręcono ten film dokumentalny, podobnie jak kilka lat wcześniej podobny obraz “Body” z Banderasem jako księdzem w roli głównej. Odkrycie, które gdyby się potwierdziło, zmusiłoby nas do postawienia na nowo wszystkich fundamentalnych pytań, jakie się w historii chrześcijaństwa pojawiały. I nauczyłoby nas pokory wobec niemych, ale wymownych faktów.

Teoria powyższa jest tylko hipotezą i tak powinna być rozumiana. Nie przeczy istocie chrześcijaństwa – przecież Jezus mógł otrzymać lepsze, “uwielbione”, a więc duchowe, przebóstwione ciało, które jest normalne, a zaraz ma zdolności o wiele większe niż powłoka doczesna. Trzeba więc raczej zgłębiać temat tego, co się z człowiekiem, także Jezusem stało w momencie śmierci już w Wielki Piątek. Należy więc przemyśleć raz jeszcze wszystkie możliwe znaczenia czasownika “zmartwychwstać” i pamiętać, że nie jest to tylko zwykłe wskrzeszenie, przywrócenie funkcji organizmu, lecz zupełnie nowa rzeczywistość. Tym razem wieczna.

Autorstwo: Rafał
Źródło: WolneMedia.net

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI:

OD ADMINISTRATORA PORTALU: Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

Zobacz również

Czy wielkie religie oparto na zmyślonych bajkach? – 1

Nad Argentyną objawił się “znak niebios”

Bluźnierstwo i Matka Boska



3
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
WacekPlacek

Aby stawiać hipotezy to należy mieć odpowiedni bagaż informacji i faktów. Do snucia domysłów i fantazji niczego nie trzeba.

https://www.gnosis.art.pl/numery/gn03_bock_pierwotne_chrzescijanstwo.htm

andrzej86

Tkzw. click bait tytuł czyli tytuł przynęta . Nie zamierzam komentować tekstu ponieważ każdy może mieć swoje fantazje lub przeżycia jednak mam pytanie do admina . Rozumiem wolnemedia to portal informacyjny ( chyba że się mylę ) . Powyższy artykuł nie jest informacją – nawet nie stara się takim być. Czytający czeka na argument ,żeby przeczytać ostatni akapit w którym okazuje się że to wymysł autora . W jakim celu umieszcza się takie artykuły na stronie ?. Co jeśli portal zostanie zalany tego typu ” informacjami” na których końcu będzie tekst – to fikcja . Pewnie jest to zgodne z polityką wolnych mediów ale jaki ma sens pchanie tego między informację to raz a dwa tytuł który wcale nie sugeruje ,że cały tekst jest wymysłem. Uważam że piszę posta jak najbardziej w interesie wolnych mediów jako portalu niezależnego a nie śmieciowego .

“wolnemedia to portal informacyjny ( chyba że się mylę )”

Tak, mylisz się. To portal informacyjno-publicystyczno-kulturalno-społeczny. A to oznacza, że jest na nim część informacyjna (wiadomości), część publicystyczna (felietony jak powyższy) a także kulturalna (np. muzyka, komiksy, filmy, opowiadania).

“Powyższy artykuł nie jest informacją”

I dlatego został opublikowany w “Publicystyka” a nie w “Wiadomościach”.

“jaki ma sens pchanie tego między informację”

Artykuł nie został opublikowany w części informacyjnej, ale w publicystycznej. Tekst nie został opublikowany “między informacjami”, ale “pod informacjami” z kraju w miejscu strony przeznaczonym na publicystykę.

“W jakim celu umieszcza się takie artykuły na stronie”

W celu umożliwiania ludziom korzystania z wolności słowa i rozpowszechniania poglądów. Po to powstały “WOLNE Media”. Także do rozpowszechniania poglądów, z którymi się nie zgadzam.

Tekst nie został wybrany, ale zaakceptowany. Na portalu WM każdy może publikować artykuły, a użytkownicy mają prawo je komentować pochlebnie i niepochlebnie. Ja je jedynie moderuję i akceptuję lub nie. Nie akceptuję niskiej jakości treści ewidentnie blogerskich (bo to nie blogownia) i agitacji (np. politycznych) .

pl Polski
X