Krowa, czyli steki nie rosną na drzewach

Opublikowano: 23.06.2017 | Kategorie: Publicystyka, Społeczeństwo | RSS komentarzy

Lubicie steki? Mimo, że w Polsce nadal króluje wieprzowina, coraz bardziej opłacalne stają się hodowle krów mięsnych. Rolników zachęca się do tego, ponieważ jedna krowa mięsna, to taki sam zysk, jak hodowanie trzech krów mlecznych. Nie opłaca się już doić, korzystniej zabijać. Tak…dla pieniędzy oczywiście. Jedzenie wołowiny to spożywanie ciał krów mięsnych. Nie każdy przeciętny konsument o tym wie, czy chce pamiętać. Część z nas nadal myśli, że w burgerach znajduje się mięso które rośnie w polu, czy na krzakach. Z powagą oświadczało to kilkoro obywateli w wieku 5-8 lat, nagabywanych na ten temat przez dziennikarzy radiowych. Tak jesteśmy wychowywani.

Warto wiedzieć o tym, że krowa świadomość swoją ma i w związku z tym coraz częściej organizuje się dla rolników wykłady i seminaria na temat psychologii krów i fachowego organizowania spokojnego, wręcz pogodnego życia tych zwierząt. Bynajmniej nie z empatii, szacunku czy sympatii, lecz po prostu dlatego, że bezstresowo chowana krowa po zabiciu „daje lepsze mięso”, z mniejszą dawką hormonów strachu i cierpienia. Należy je więc nawet głaskać, zaprzyjaźnić się, a potem miłośnie ubić i postawić na stole z ziemniakami i surówką.

Ludzie z naszego kręgu cywilizacyjnego czują taki wstręt do Chińczyków zjadających psy; jak można zjeść przyjaciela ?? Cóż, czy jesteśmy lepsi? W Indiach krowy są święte i traktowane z należytym szacunkiem jako mądre i kochające zwierzęta. Hindusi w większości zresztą są wegetarianami. Starożytni (czytaj: przedchrześcijańscy) Słowianie również obdarzali krowę szacunkiem i nie ze względu na mięso, ale mleko… U nich liczyły się szczególnie i szczególną estymą były otaczane krowa i… pszczoła. Dlatego nasze kraje określane były jako „mlekiem i miodem płynące”. Nie żarliśmy karmicielek. Mięsiwo pochodziło przede wszystkim z polowań, a jadano je zdecydowanie rzadko.

Jest dobra wiadomość, o której wspomnieć tutaj koniecznie trzeba. U nas, we współczesnej Polsce, jest już ponad milion wegetarian!! I szacuje się , że wkrótce liczba ta wzrośnie do kilku milionów, bo tak zwana moda na zdrowe i bezmięsne jedzenie wzrasta w tempie mocno przyśpieszonym. Nie tylko ze względu na wzrost świadomości zdrowotnej, ale i świadomości ogólnie pojmowanej. I chwała za to wszystkim, którzy podjęli się próby zrozumienia, że zwierzę nie rośnie na drzewie, nie rośnie w polu…że jest świadomą istotą, a więc my – ludzie, no cóż, uprawiamy swego rodzaju…kanibalizm.

Krowa, obojętnie – mięsna czy mleczna, po prostu krowa – posiada wrażliwość świata niespotykaną u nas ludzi. My chwalimy się swoimi zmysłami, ale zmysły tych zwierzaków są bardziej rozbudowane i wrażliwe. Na przykład kąt ich widzenia to 360 stopni. Krowa rozpoznaje natychmiast najmniejsze różnice w naszym zachowaniu, gestach czy spojrzeniu. Widzi każdą zmianę w swoim otoczeniu, nawet niewielką, na którą człowiek nie zwróciłby uwagi. Krowy są stadne (jak ludzie), lubią towarzystwo (jak ludzie) i nie należą do samotników. W stadzie zawsze obowiązuje hierarchia. Na czele stoi najstarsza i najbardziej doświadczona, najmądrzejsza krowa (a to akurat odwrotnie niż u nas, przynajmniej w naszej „wspaniałej” współczesnej cywilizacji, bo u tzw. ludów prymitywnych jeszcze tak się zdarza, że najmądrzejszych wybiera się na szefów).

Krowy zawierają między sobą wieloletnie przyjaźnie, ich związki są bogate w uczucia. Choć krowa to zwierz społeczny, bardzo potrzebuje wolności i osobistej przestrzeni. Hodowane na małym terenie stają się nieszczęśliwe, bo choć kochają się nawzajem, każda z nich pragnie też swojego kawałka podłogi. Aby móc się położyć, przeciągnąć, obrócić na inny bok… Naukowcy stwierdzili, że potrafią martwić się o przyszłość swoją czy swoich towarzyszy. Okazało się też, że gdy chce im się pić, potrafią obsłużyć dźwignię od wodopoju, czy nawet same skorzystać z urządzeń karmiących. Są inteligentniejsze, niż nam się wydaje.

Krowy uwielbiają być głaskane i pieszczone, uspakajają się wtedy wewnętrznie, a akcja ich serca spada, jakby wchodziły w stany medytacyjne. W Wielkiej Brytanii zrobiono eksperyment, który wykazał, że krowy nazywane po imieniu dają średnio o 258 litrów mleka więcej rocznie, niż te traktowane bezosobowo. Nie lubią, gdy się na nie krzyczy, popycha lub klepie po zadzie. Mają także swój język i sposób porozumiewania się. Ich muczenie i ryki posiadają nawet osobne dialekty. Inne ‚muuu’ usłyszymy na Mazurach, a inne na Śląsku!

Wiadomo, że oprócz krów tak zwanych mięsnych, mamy jeszcze krowy mleczne. Aby taka miała laktację, musi zwyczajnie zostać matką. Cielaka, czyli dziecko odbiera się mamie zaraz po porodzie, aby nie zabierało jej mleka. Cielaka, czyli dziecko zwykle się zabija… i robi zeń szaszłyki, móżdżek, delikatne gulasze, czy co tam kto sobie zjeść zażyczy z cielęciny… A krowy bardzo kochają swoje cielaki. Naukowcy zaobserwowali, że długo chodzą w miejsce, w którym ostatnio widziały swoje dziecko i… płaczą… płaczą… Przeżywają autentyczną żałobę. A my będąc sami rodzicami udajemy się do sklepu po cielęcinę dla swoich dzieci…

Krowy długo też pamiętają urazy i zapamiętują twarze ludzi, którzy je skrzywdzili lub ich bliskich. Potrafią trzymać uraz w sobie przez wiele lat (to też zupełnie tak , jak my…). Są w wielu aspektach, nie tylko cielesnych, podobne do nas, jak widać.

A kiedy mama-krowa przestaje produkować mleko, także ląduje w sklepie, pod nazwą wołowina. Tak to właśnie rozgrywa się już od wielu, wielu dziesiątków lat… I tu zakończymy tą smutną historię o zabijaniu… Matek,ojców, ich dzieci… Dla pieniędzy, w imię interesu. A może też w imię chęci udowodnienia sobie własnej wyższości nad innymi czującymi istotami…? Tego, że dominujemy na tej planecie? Że jesteśmy na samym szczycie łańcuch pokarmowego…? Skąd w nas tyle zaufania do programu, który nam się w kółko powtarza, że „mięso jest nam niezbędne do życia?”. Na ilu takich „fundamentalnych” programach się już zawiedliśmy?

Potrzeba nam jednak zmiany, potrzeba zminimalizowania niepotrzebnego zupełnie cierpienia. Nadzieją i szansą jest coraz szybsza ewolucja i wzrost naszej świadomości. Im bardziej rośnie ona, tym widoczniej spada liczba zabijanych zwierząt i w Polsce i na świecie. Często dziwi mnie zachowanie tzw. ludzi wierzących. Jesteśmy w kraju nadal dość katolickim. Ludzie chodzą do kościoła, przyjmują Komunię i inne sakramenty…. „Nie zabijaj”, to jedno z najważniejszych Przykazań. Czy widział ktoś pod tym przykazaniem napisane małym choćby drukiem -„nie dotyczy zwierząt”? Albo może taki dopisek z gwiazdką, jakie są np. w umowach kredytowych?

Chciałbym, chcielibyśmy, byś rozważył, czy nie dołączyć do ludzi , którym zabijanie i krzywda innych nie jest obojętna. Wiadomo, że ten z nas, który jest bardziej empatyczny w stosunku do „mniejszych braci”, jest również bardziej empatyczny w stosunku do przedstawicieli własnego gatunku.

Nie bez kozery też będzie przypomnieć, że większość metanu, który uchodzi za jeden z najniebezpieczniejszych gazów cieplarnianych wytwarzana jest właśnie przez setki milionów zwierząt hodowlanych. A przecież dobro planety, a tym samym i naszych potomnych, leży nam głęboko na sercach. Dbając mądrze i sensownie o Ziemię i jej mieszkańców – wszystkich, a nie tylko o człowieka – dbamy również o siebie i nasze dzieci i ich dzieci. Niech więc powiedzenie „człowiek – to brzmi dumnie” przestanie być pustym, wyświechtanym sloganem. Nie sądzisz, że byłoby pięknie, gdyby naprawdę zabrzmiało to dumnie?

Autorstwo: Krzysztof z Wenus
Źródło: EfektSetnejMalpy.pl

TAGI: , , ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU: Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

13 komentarzy

  1. Waldorfus 23.06.2017 18:52

    Wybór lepszego zła?

    „(…)dają średnio o 258 litrów mleka więcej rocznie, niż te traktowane bezosobowo.(…)” – napisał Krzysztof.

    One i tak dają o te kilkadziesiąt razy więcej niż normalnie w przyrodzie. Proszę sobie spróbować wyobrazić męczarnie podłączonego do tego „Matriksa” zwierzęcia które żywi ponad 7 miliardów ludzi na Ziemi. Czy potrzebną męczarnie?…

    To prawda że lepiej być wegetarianinem niż kanibalem, albo trafniej – wygłupionym stereotypami padlinożercą. Wszak zdecydowanej większości konsumentów – przynajmniej podświadomie – wydaje się że mięso rośnie w hipermarkecie w lodówce. A to jest tak naprawdę już nadgniła padlina. I to jeszcze nierzadko cudotwórczo odświeżana: „po katolicku” — chrzczona chemią.

    „(…)A kiedy mama-krowa przestaje produkować mleko, także ląduje w sklepie, pod nazwą wołowina. Tak to właśnie rozgrywa się już od wielu, wielu dziesiątków lat… I tu zakończymy tą smutną historię o zabijaniu… Matek,ojców, ich dzieci… Dla pieniędzy, w imię interesu.(…)” – napisał Krzysztof z Wenus.

    No tak… i to jest właśnie sedno całej sprawy: tylko hipokrytom i egoistom wydaje się że jak oni będą kupować mleczko w gospodarstwie ekologicznym, to już zrobili wszystko dla budowy nowej humanitarnej cywilizacji. Dlaczego? Powód jest prosty: żeby wyżywić ponad 7 mld ludzi na Ziemi dietą wegetariańską, to po wyeksploatowaniu tych sztucznie rozmnażanych krów, i tak trzeba je zabić. Po prostu, tych zwierząt nie da się już wypuścić na wolność. Zjadły by całą trawę na Ziemi, a potem w męczarniach i tak umarły z głodu. To samo zresztą jest z kurami nioskami. Dlatego najlepiej i najzdrowiej – i najwygodniej – jest być weganinem: https://waldorfus.wordpress.com/2017/05/04/zbydleciala-bogini-ze-starego-swiata-dzis-mamy-tylko-mleko-sojowe/
    – o czym przekonałem się na własnej skórze. W tym przemysłowym mleku jest cała masa antybiotyków i hormonów. Krowa bez nich nie przetrwała by w tak koszmarnych warunkach i nie dała by tyle mleka ile przewiduje opłacalność hodowli. Po odstawieniu mleka i jaj, zastępując to białkiem sojowym, poczułem się jak nowo narodzony człowiek. Po za tym… nie chcę nikogo straszyć tym, bo to nie jest nawet konieczne co teraz zaproponuję, ale sok z trawy pszenicznej, albo nawet z perzu, też jest dobry; i to nawet bardzo dobry. Nie róbcie tylko soku z trawy której nie znacie. Niektóre trawy są trujące.

  2. Fenix 26.06.2017 11:52

    Ludzie zmienią system i wartości , muszą posiadać szansę do wytworzenia tego.

  3. janpol 27.06.2017 00:12

    Oooo… Coś by mnie ominęło ;)
    Wchodzę aby poczytać i „zapodać info” że technologia może nam dać nie tylko słodką wodę (tu gdzieś w WM opisane) ale też mięso dla „padlinożerców” (tak piszę bo sam jestem jaroszo – wegetarianinem z pobudek ekologicznych, czyli mając świadomość i wiedzę, że można dostarczyć organizmowi wszystkie potrzebne substancje odżywcze z roślin i innych źródeł i bez zabijania zwierząt, jem tylko pokarmy roślinne i nabiał (no niestety jestem zmuszony, ale pewnie już niedługo bo świadomość rośnie, jeść wszystkie sery nie tylko te zrobione przy użyciu enzymów bakteryjnych czy grzybowych) a czasem ryby (radykałom ;) przypominam, że Jezus też jadł ryby i karmił nimi swoich uczniów, więc proszę o wyrozumienie w imieniu „rybożerców”) w drodze tzw. „hodowli tkankowych” (czyli bez obciążania środowiska czynnikami związanymi z masową hodowlą zwierząt) a tu niespodzianka c.d. „czerwońcowego, elastycznego języka miłości i pojednania” w tonie kategorycznie nieznoszącym dyskusji i wyzywania mnie (całkowicie na dodatek bezpodstawnie) od kłamców nad czym nie mogę przejść do obojętnie.

    Niestety nie mogę się zgodzić, że BDP to lewicowy pomysł, choć trwają dyskusje – chyba najpełniejsze podsumowanie tu (trochę stare z ok. 2008r., ale niewiele się od tego czasu nowego pojawiło): https://web.archive.org/web/20080621140909/http://www.basicincome.org/bien/aboutbasicincome.html bo trudno jednak nazwać np. Tyberiusza Grakchusa pierwszym socjalistą (ok. 130 r.p.n.e postulował aby zabrać ziemię bogatym i rozdać biednym) czy Pompejusza (który zaczął rozdawać zboże każdemu obywatelowi Rzymu, co jest właśnie uznawane za jedną z pierwszych form BDP – ale to przecież prawie socjal bo nie był bezwarunkowy tylko należał się mężczyźnie, obywatelowi a gdzie kobiety, niewolnicy i wolni ale nie obywatele?). Czyli czy chcemy czy nie idea BDP jest niemal tak stara jak nasza cywilizacja i nie ma nic wspólnego z socjalizmem i socjalem a w naszych czasach postulowali jego wprowadzenie przede wszystkim LIBERAŁOWIE. A socjalizm zaczął się tak naprawdę od Marksa i Engelsa, natomiast liberalizm od Locke’a i Monteskiusza choć ja sobie mogę uważać że od Solona (czyli ma już grubo ponad 2,5 tyś lat), który głosił, m.in. że „…prawda jest pośrodku…”. Bo scena polityczna dziś dzieli się na trzy (nie dwie) części: lewą (interesy grupowe, socjal), centrum (wolność jednostki) i prawą (wartości takie jak: wiara, własność prywatna, wolny rynek itp.) i od tego kto uważa jakie wartości za podstawowe i dominujące powinien się z tą częścią sceny polityczno – ideologicznej identyfikować (tu chętnie przywołuję taką myśl – nie wie „lewica” co robi „prawica” jak głowa (centrum) niedomaga). Ja jestem liberałem z centrum, powtarzam to po raz ostatni i uważam za sprawę załatwioną i proszę mi nie wciskać głupot!!!

    Cieszę się, że interlokutor łaskawie zauważył, że wiele z postulatów LIBERAŁÓW jest już uwzględnione w wielu systemach prawnych republikańskich krajów prawnych (choć nie wszystkie i z praktyką jest różnie ale z czasem będzie lepiej) bo to są rozwiązania oparte na wielowiekowych doświadczeniach a nie na teoriach „z d…y” wziętych jak marksizm i materializm dialektyczny (proszę sobie przestudiować prace niejakiego Poppera a jak nie to choć dyskusję pod tutejszym artykułem: https://wolnemedia.net/korzenie-prawdziwej-demokracji/). Na koniec (może, mam nadzieję) pono praktyka jest najdoskonalszym kryterium prawdy więc pytam (nadal, nieustająco i wiąż rożnych czerwońców i „kolektywistów” i nie mam satysfakcjonującej odpowiedzi oprócz bełkotu) jak to jest z tym socjalizmem i kolektywizmem na przykładzie historycznych doświadczeń związanych z osadnictwem Żydów w Palestynie. Przed leninowską rewolucją wielu ideowych socjalistów zaczęło osiedlać się na pustyniach, bo żyzne ziemie były w rękach Arabów a ci niechętnie je sprzedawali, więc ci tworzyli kibuce, czyli małe komuny (które faktycznie początkowo spełniły swoją rolę i wiele kibuców przekształciło się w pola uprawne, ogrody i osady) ale już po 1917 (kiedy dotarły nawet do Palestyny wieści o tym co „wyprawiają proletariusze wszystkich krajów”) ilość nowych kibuców znacznie spadła i zaczęto w to miejsce zakładać moszawy, czyli spółdzielnie wg projektów socjaldemokratycznych. Na dodatek dość szybko okazało się, że już następne pokolenie kibucników ma w d…e takie życie i wiało stamtąd gdzie się dało a wiele kibuców zbankrutowało a te co przetrwały zamieniły się w moszawy (choć w nazwach nadal jest „kibuc”) lub coś w rodzaju spółek kapitałowych i żyją np. z turystyki. Jak to się ma do „lewicowych” teorii o wyższości „kolektywu” nad „prywatą”?

  4. MasaKalambura 27.06.2017 17:41

    Grzegorz, Biblia nakazuje składanie ofiar ze zwierząt, bo na tych terenach (Palestyna albo Kanaan) dotąd składano ofiary z ludzi, stąd właśnie historia Abrahama z Ismaelem lub Izaakiem – zdania są podzielone. Podobnie jak to było w schyłkowych cywilizacjach Ameryk przed Kolumbem. To jest pierwszy etap cywilizowania ludów Bliskiego wschodu przez Boga.

    Drugim etapem jest przyjście Jezusa i przypomnienie, że to nie ofiara ze zwierzęcia jest Bogu miła a czyste serce, miłosierdzie dawane innym i wypełnianie czynów Prawa i miłosierdzia. Tego należy pilnować a tamtego (ofiar) nie zaniedbywać.

    Trzeci etap Islam, to odejście od ofiar całopalnych i pozostawienie ofiar będących jednocześnie pożywieniem dla składających ofiarę, ich rodzin oraz biednych – w równych proporcjach.

    Co ciekawe Prorok (PZN) pozostawił miejsce na etap czwarty – całkowite odejście od żywności opartej na mięsie zwierząt. Jest bowiem relacja że Prorok zakazał prześladowania niejedzących mięsa i mimo że sam mięso jadł (w ilościach zdecydowanie mniejszych i rzadziej niż to ma miejsce dziś), nigdy wegetarian nie potępiał. A byli tacy wśród towarzyszy.

  5. MasaKalambura 28.06.2017 00:24

    Grzegorz, do żadnej walki nikogo nie zmuszam.
    Ty twierdzisz jedno, ja coś innego. Ja mam dowody, ty masz przekonanie.
    Jam mam swoją religię, a ty masz swoją.

  6. MasaKalambura 28.06.2017 08:05

    To nie są kwity a raczej wykwity. Bierzesz za pewnik jeden i to raczej ten bezsensowny rodzaj interpretacji Biblii z wielu możliwych. Ten, którym posługują się może jeszcze jacyś żydowscy fanatycy.

    Zupełnie pomijasz możliwość prawdziwości przekazu i błędnej żydowskiej interpretacji, o której pouczył Jezus (PZN) – żydzi go odrzucili, a potem niezależnie Muhammad (PZN) – jego też żydzi odrzucili.

    Prawdomówność Jezusa i Muhammada potwierdza ich proroctwo – dowód prawdomówności i łączności z Absolutem. Sam tego nie masz – łączności, wizji przyszłości, zatem jesteś na drodze błędu, może nawet obłędu. Twoje oceny są zatem bezwartościowe, niezależnie od ilości słów, jakie wpiszesz.

    Emocjonalny wykwit. Troszkę prawdy, mnóstwo bzdur i beznadziejne wnioski.

  7. janpol 28.06.2017 14:17

    O masz! Napisałem THE END ale faktycznie zapomniałem od czego się ta dyskusja (?!!!) zaczęła a jakie 2 dni temu nawet zgromadziłem linki „na temat” co pozwoli mi się szybko (tak po drodze, niejako bez czekania do wieczora) ustosunkować (taka kolejna garsteczka „kłamstw i banałów”):
    – na początek trochę wyjaśnień, bo faktycznie interlokutor może nie znać całej dyskusji jaka tu i nie tylko tu, prowadzę (od kilku już lat, zresztą) i może nie znać moich poglądów: to co w rożnych językach jest różnie nazywane a u nas jako BDP ja postuluję nazwać i ROZUMIEĆ jako „dochód obywatelski” lub „dywidendę obywatelską z dochodów państwa” (bo jako jego obywatele mamy do tego prawo, podobnie jak spółdzielcy czy współwłaściciele spółek do dywidendy od dochodów tychże, nie widzę tu żadnej różnicy) wraz z umieszczeniem tego w Konstytucji ponieważ uniemożliwi to majstrowanie rożnym gnojkom przy tym (jak np. przy ustawie o szkolnictwie) i wypłacanym KAŻDEMU obywatelowi W RÓWNEJ części od urodzenia aż do śmierci przy jednoczesnym ograniczeniu DO ABSOLUTNIE niezbędnego minimum WSZYSTKICH socjali (finansowych i nie: zasiłki (dla bezrobotnych, rodzinne, becikowe – choć tu jakby była kasa to czemu nie ale na podstawie właśnie pomocy socjalnej) itp.), płace minimalne, minimalne emerytury (lub w ogóle emerytury jako takie – bo te powinien sobie, ponad BDP oczywiście, wypracowywać każdy, z ew. pomocą państwa np. jako ulgi podatkowe) zasiłki chorobowe, płatne urlopy, umowy bezterminowe, wiek emerytalny itd., itp. Jakiś czas temu wyliczyłem, że stać nas „od kopa ” na wypłacanie takowego na poziomie ówczesnego minimum socjalnego czyli ok. 540,- mieś. (dziś raczej ok. 600,-) oczywiście po spełnieniu w/w warunków ale raczej wypłacanego tygodniowo (tj. 135,- do 150,-). Wyższość takiej formy jest bezdyskusyjna (przede wszystkim brak upokarzających dla niektórych składania podań i udowadniania różnych bzdur za pomocą góry dokumentów i znacznej redukcji „dobrych panów urzędników” rozdzielających socjale, co wiąże się z „kapitalną” redukcja kosztów) i faktycznie ten pogląd jest wspólny dla centrystów i prawicowców a nie w smak lewicowcom (bo jak to tak „się należy”, bez „szlachetnego gestu” i „wdzięczności” zań no wiadomo komu, oczywiście – to my „dali”).
    – co do BDP w Finlandii to tu mamy fakty:
    http://www.rp.pl/Spoleczenstwo/301039895-Finlandia-eksperymentuje-z-bezwarunkowym-dochodem-podstawowym.html#ap-1
    http://www.forbes.pl/bezwarunkowy-dochod-gwarantowany-w-finlandii-560-euro-miesiecznie,artykuly,209880,1,1.html
    Nie do końca jest to pomysł lewicy ale niestety ma charakter socjalu (kurka wodna, nie mogę jednak powstrzymać się od dygresji: socjal to skrótowo POMOC socjalna czyli jednak pomoc dla kogoś na określonych warunkach, nie zależnie od tego co „czerwońcowy elastyczny język” ponazywa np. „dywidenda socjalna” to też wymysł czerwońcowy i ma wszystkie wady związane z „elastycznym językiem czerwońców”: https://en.wikipedia.org/wiki/Social_dividend i tu np. nie jest dobrym przykładem USA (ze swoim Socjal Security Servis i SSN, jednak to inny kraj i kultura, gdzie rozwinęły się m.in. i to ponad miarę, takie czerwońcowe pomysły jak eugenika, czy ruchy feministyczne (chodzi mi o sufrażystki głównie), „bojówki robotnicze” itp., a skończyło się histeryczną i sławną „niesławną” komisją McCarthy’ego dla zachowania równowagi – co niezmieniana faktu, że nadal uważam USA za jeden z najbardziej demokratycznych krajów, fakt z praktyką ostatnio jest różnie (są raczej dowodem na to, że kto ma kasę i media ten ma władzę ale to też jest do zmiany) ale to nie do końca nasze zmartwienie) a dywidenda to wypłata zysku, po równo w części jaką do podziału przeznaczył np. Zarząd i RN spółki i nie ma NIC wspólnego z „pomocą społeczną” i basta. Tak mówi „prosty” język) więc nie wiadomo jak się to skończy. Np. w latach 70 u.w. w Manitobie w Kanadzie przeprowadzono eksperyment zwany „Minicome” a wnioski z niego są raczej pozytywne (http://public.econ.duke.edu/~erw/197/forget-cea%20(2).pdf) no i co? A no nico. Dalej sobie eksperymentują i dalej nic z tego nie będzie wynikać a to dlatego, że jak BDP to ma być socjal to będzie zależał do „dobrej woli” „dobrych panów” a z tą jest różnie. I o to mi chodzi.
    – Alaska nie jest dobrym przykładem na BDP bo to jest TYLKO (a może aż) wypłata z dywidendy z Alaska Permanent Fund czyli państwowego (państwa Alaska) funduszu utworzonego z zysków pochodzących z przemysłu naftowego. Ale idea jest słuszna i o to chodzi.
    – Podobnie wyniki referendum w Szwajcarii nie mogą być miarodajne bo na początek stworzono nie realny plan (za duże świadczenie) a potem we wszystkich mediach go krytykowano a na koniec przed samym głosowaniem, rząd dał sugestię aby projekt odrzucić.

    I na koniec: dowód, że można być „lewakiem” i mieć „normalny” (no prawie ;) ) pogląd na BDP i świadomość realnego pochodzenia idei (czyli liberalnego):
    http://dochodpodstawowy.pl/2017/03/guy-standing-najwyzszy-czas-prawo-do-podstawowego-bezpieczenstwa-dochodu/

    I to już koniec „kłamstw i banałów” NAPRAWDĘ (no chyba, że jak przyjdzie czas REALNEJ dyskusji na temat REALNYCH rozwiązań, to co innego, bo to jest ważny, dla mnie też, problem).

  8. MasaKalambura 28.06.2017 17:59

    Interpretacja Tronu i wokoło 24 starców jako spełnione proroctwo Jego odwzorowania na ziemi w Mekce i kultu muzułmanów za czasów Proroka i po nim (PZN) jest wiele razy lepsze, niż zarzucanie fałszerstwa przez nieumiejętne albo zupełnie bezsensowne osadzenie Sądu (który jest przed nami) w czasie tuż po Jezusie.

    Ale kogóż jeszcze dziwi bezsens twojego toku rozumowania? Bierzesz z góry bezsensowne interpretacje, dawno temu odrzucone rozumowanie, przez nikogo nie uznany punkt widzenia i odrzucając go ponownie próbujesz udowodnić sensowność odrzucenia przez ciebie Biblii. Jak już ci napisałem, masz swoją religię i się jej trzymaj. Z Absolutem nie ma ona co prawda nic wspólnego – wszak zasłony czasu Absolut nie zezwala ci podnieść – ale trzymaj się jej i półksiężyc ci na drogę.

    Czyli jak zostało kilka kamieni z podmurówki na dole wzgórza poniżej głównego dziedzińca, na którym ze świątyni rzeczywiście nie pozostał kamień na kamieniu, to znaczy że proroctwo się nie spełniło – brawo ty.

    Drugie bardzo istotne i spełnione proroctwo, którego ślad został zachowany w Ewangelii św Jana to zapowiedź przyjścia Muhammada. To fragment o Pocieszycielu, o Duchu który ma przyjść po Jezusie i przypomnieć wszystkim nauki Jezusa. W rozumieniu chrześcijańskim nie ma to sensu – Duch Święty rozumiany jako moc Boża przenikająca Apostołów i uczniów i działająca cuda, a także Duch Boży rozumiany jako aniołowie był obecny wśród nich nieprzerwanie od czasu Jezusa aż do śmierci ostatnich Jego prawdziwych uczniów znających prawdziwą naukę Mesjasza. A każdy Prorok dotąd zapowiadał proroka po sobie. To była zapowiedź dana przez Jezusa.
    I Muhammad rzeczywiście świadczył o Jezusie, i wbrew żydom, którzy i Muhammada także odrzucili, pośród wielu proroctw które spełniają się na naszych oczach opowiadał o Jezusie jako Mesjaszu, Duchu Boga i Słowie Boga który powróci jako jeden z Wielkich 10 Znaków Sądu.

    Najważniejsze jednak proroctwa Jezusa dla nas to nauka o miłości do Boga poprzez akt kultu (pokłony jak w ogrójcu w ukrytej izdebce, lub jak to opisała Apokalipsa dwukrotnie i bojaźń boża rozumiana jako przeżywanie Boga bliskości, rozpamiętywanie Jego Wielkości i wspominanie Go przy każdej okazji) i miłosierdzie okazywane rodzicom i bliźnim. Działanie to pozwala nam, zgodnie z tą nauką, oderwać się od niewolnictwa Litery Prawa (jak to zrobili sobie żydzi) i spełniać go bezwiednie poprzez czyny miłującego serca.
    Takie postępowanie przez dłuższy czas otwiera nas na Boga, który staje się naszym wzrokiem, słuchem i sercem I który pokazuje nam w snach i wizjach rzeczy przyszłe. Prawdziwy Absolut i prawdziwe proroctwo. Proroctwo przyjścia proroctwa na każdego prawdziwie wiernego.

    Dokładnie tego samego uczył Prorok, tylko swoimi słowami i pouczony najbardziej aktualną Składnią Boga, z najaktualniejszą wersją Prawa. Przeznaczonego tym razem dla całej planety. Oraz z perspektywy kultury potomków Abrahama od strony Ismaela zamiast, jak spodziewali się tego żydzi, jak zwykle od strony Izaaka.

    W ten oto sposób spełniło się najważniejsze Proroctwo Tory
    Pwt 18,18
    ” Wzbudzę im proroka spośród ich braci, takiego jak ty, i włożę w jego usta moje słowa, będzie im mówił wszystko, co rozkażę. Jeśli ktoś nie będzie słuchać moich słów, które on wypowie w moim imieniu, Ja od niego zażądam zdania sprawy.”

  9. MasaKalambura 29.06.2017 00:05

    Tyle słów i znowu nic.

    Skoro Absolut jest prawdą, to zarówno tu jak i wczoraj i jutro. Ograniczenie Go do dzisiaj to odejście od Absolutu. Przyszłość trafnie przepowiedziana, prawda o jutrze, które nadeszło, to prawda Absolutu. Odrzucenie jej oraz możliwości jej postrzegania w ramach kontaktu z Absolutem to religia fałszywa. Twoja religia.

    Ściana płaczu nie należy do kompleksu świątyni, to jedynie jej ogrodzenie.
    Z kolei zapowiedź nadejścia Słowa Boga albo Ducha Boga w przekazach proroczych, to zawsze zapowiedź nadejścia Proroków i daru prorokowania. Pneuma, Ruah czy po prostu tchnienie na naszym poziomie energetycznym łączy się nierozerwalnie z oddychającym. Człowiekiem, w którego to tchnienie zostało wtłoczone.

    Interpretujący jak samo słowo wskazuje to nie ten sam kto Słowo interpretowane zsyła. A nawet nie ten sam, kto na naszym poziomie energetycznym je wygłasza w Imieniu Autora.
    Tyle lat studiów na nic. Całkowicie się kompromitujesz.

    Doszedłszy do 40 lat, z czego 7 lat intensywnej praktyki Islamu i budowania miłości do Boga i poddania Jemu nauczyło mnie jednego. Szukaj a znajdziesz. Kochaj, a będziesz kochany. Nie ma sensu życie bez miłości Boga. Nie ma sensu życie bez Jego pokoju i szczęścia, które on na człowieka zsyła.

    Czytam ciebie i jeszcze bardziej się utwierdzam się w tym przekonaniu.

    Zajadaj zieleninkę. Nikt ci tego nie zabrania.
    Chcesz palić księgi, pal. Uważaj byś pożaru nie wywołał ani się nie poparzył.
    Chcesz pisać bzdury, pisz. Kartka przyjmie wszystko. Internet jeszcze więcej.

  10. MasaKalambura 29.06.2017 08:15

    To nie jest kłamliwy bełkot, tylko najwyraźniejsza i szczególnie istotna rysa twojego monolitu wiary. Wszak krytykujesz religię proroków.

    Absolut to ekstremum maksimum danej cechy oraz suma cech na poziomie maksimum. Absolut dobra (Bóg) to suma wszystkich cech dobrych w najwyższym stopniu. I nie jest to coś zależne od definicji istot niższej klasy, takich jak anioły, duchy, ludzie, zwierzęta czy rośliny. Taka istota definiuje się sama -99 pięknych imion.

    Absolut wiedzy i prawdy to ekstremum maksimum wiedzy o każdym dziś w każdym zawsze – strefa poza czasem to inaczej cały czas, cała historia dostępna w jednej chwili. Drugie niebo. Bo nadal nie jest to Absolut wiedzy i prawdy w stopniu najwyższym. Są jeszcze wyższe stopnie. Pisaliśmy o tym wcześniej.

    Absolut do którego ty się zbliżyłeś to Absolut teraz i tu, tzn wszędzie dla ja danego punktu na osi czasu. To maksimum dostępne królowi istot zbuntowanych przeciwko władzy Absolutu Rzeczywistego. Opisał to pięknie Koran. Opisał też, że dalej nie pójdziecie, a kto spróbuje, będzie rażony ogniem, i będzie za nim szedł ogień przenikający. Aż jestem ciekaw jak wyglądasz na poziomie ducha i jak wygląda ten ogień – małpeczko.

    Skoro byli jacyś buddyści, którzy dotarli do granic teraz i tu i je przekroczyli (kompletnie nie ty, ale ty i buddystami się brzydzisz, zbuntowany aniele) to tylko potwierdza moje już dawno temu wyrażone przypuszczenie, że Budda był wysłannikiem Boga dla kultury Indyjskiej (jednym z opisanych przez Muhammada 120.000 wszystkich wysłanników Boga) w celu zmniejszenia politeizmu i bałwochwalstwa na tamtym terenie i zwrócenia oczu ludzi w stronę Jedynego Maksimum – Absolutu czy Brahmana, pustki i pełni zarazem. Sumy wszystkiego. Spisał się świetnie. Wskazał też, że dla większości nauka Buddy nie będzie pełnym wyzwoleniem, że będą potrzebować jakiś nauk po – ergo przyjdzie do nich ostateczna nauka. Dlatego Islam poszedł i tam.

    I skoro Żydzi mówią, że mur przed świątynią jest Świątynią to to z automatu jest prawda. Ok. Ty faktycznie jesteś zbuntowanym żydem. Dobrze mi Bóg pokazał twój obraz. Otóż nie. Mury świątyni i mury wokoło świątyni to coś zupełnie innego. Tak samo jak mury wokół zamku w Malborku i sam zamek to dwie oddzielne konstrukcje.
    Z resztą sens wypowiedzi to zniszczenie świątyni które nastąpiło. Od tamtego czasu ofiar tam nie składano. Czym wracamy do początku rozmowy.

    Chcesz spełnione proroctwo Muhammada dam ci trzy spełnione na naszych oczach i czwarte które spełni się lada moment.
    1. Wyścig w budowaniu wysokich budynków przez ludzi, którzy dopiero co byli biedakami z pustyni (Dubaj)
    2. Rodzenie dzieci przez surykatki, kobiety w niewoli ekonomicznej których łona są wykupywane przez bogaczy.
    3. Możliwość podróżowania w metalowych osłach, których uszy są szerokie na 20 metrów (samoloty) szybciej niż chmury.
    4. Powstanie Bestii z ziemi, samoświadomej inteligentnej maszyny z dostępem do całej wiedzy o wszystkich ludziach do niej podłączonych i mogącej działać na całej planecie, która pokaże ludziom, jak bardzo nie są oni przekonani o znakach Boga. Tak jak ty.

  11. MasaKalambura 29.06.2017 13:44

    Dobra dobra, tak łatwo odrzucić tych proroctw się nie da. Ryska się pogłębia. Twoje „ja mógłbym” nie ma tu znaczenia.

    W Arabii nie budowano żadnych wysokich budynków do 20 wieku. Zbyt wielka była tam bieda. A dziś są. Proroctwo spełnione.

    Do końca 20 wieku nikt nie rozumiał proroctwa o rodzeniu dzieci przez inne kobiety. Dziś Nicole Kidman ma dwójkę takich dzieci.

    Opis metalowego osła (kształt pyska podobny do kształtu Beinga) z bardzo szerokimi uszami który lata szybciej od chmur – to jest aż zbyt dokładne. Jesteś osłem, jak tego nie widzisz. Nawet ryk osła przypomina ryk silników odrzutowych.

    Z innych podobnych jest przewidziana możliwość porozumiewania się z innymi ludźmi na wielkie odległości za pomocą urządzeń przypominających sandał (podeszwę) – nowoczesne komórki. Na to też mogłeś wpaść?

    Albo skoki (też ciekawy dobór słów) pomiędzy niebem a ziemią – rakiety kosmiczne. Tez to przewidzisz?

    To są małe znaki Sądu. Jest on już tuż tuż. Jezus, Bestia, czy Dadżdżal (twój pan, antychryst) to znaki wielkie. 3 z dziesięciu. Ogólnoplanetarne. I tylko one już zostały. Z małych wypełniła się większość.

    Niech pojawi się jeden z nich, a przymkniesz się niepyszny.
    Ty tutaj epatujesz pychą. Nie ja.

  12. MasaKalambura 30.06.2017 00:43

    Atosa nigdy antychrystem nie nazwałem. Przy Dadżdżalu każdy z nas to mały pikuś. Napisałem mu, że przyłączając się do grupy takich ludzi jak ty, pozbawionych łączności ze Stwórcą, staje się chcąc nie chcąc jego sługą. Albo jest taka szansa.
    Jednak w innym miejscu doceniłem jego wizje przyszłości, o których pisał, że je ma. Dałem mu w związku z tym swe błogosławieństwo i zdania nie zmieniam. Błądzić jest rzeczą ludzką. Skoro nawiązał ponadczasowy kontakt z Bogiem – szacunek, tyle ode mnie. Choć nie wykluczam czasem mocniejszych słów wobec kogokolwiek, jak zasłuży.

    Widzę, że będziesz tak w kółko. Pojęcia nie masz, jak interpretować widzenia i czym jest proroctwo. Na nic ci przyszło całe to studiowanie. Ale to już ustaliliśmy wcześniej. To wiele o tobie mówi. O tej twojej mistyce…

    Zacznijmy zatem pisać o doświadczeniach duchowych. O tym możemy chyba jak ludzie porozmawiać.

    Pytanie podstawowe.
    Kiedy ostatnio wyszedłeś z ciała w OBE? Jaka jest twoje ulubiona technika?

  13. MasaKalambura 30.06.2017 07:03

    Wykręcić, a to dobre. Przyganiał kocioł…

    Dyskusję na ten temat prowadzimy tu na WM w różnych wątkach już od lat. Takich mitomanów jak ty też już było tu wielu. I wszyscy tak jak ty przy konkretach na temat ducha odpadali.

    Sajonara osiołku.

    PS Hitler też był wege, i czy to uczyniło go dobrym człowiekiem? I też chciał na swoją modłę świat budować.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.