Były islamista mówi, jak się okłamuje niewiernych

Opublikowano: 17.09.2018 | Kategorie: Polityka, Publicystyka, Społeczeństwo

Liczba wyświetleń wpisu: 36

Hicham Nostik, który w mediach społecznościowych występuje jako “marokański niewierny”, opowiedział egipsko-niemieckiemu uczonemu, Hamedowi Abdel-Samadowi, w programie internetowym “Skrzynia islamu”, o swojej transformacji po przybyciu do Niemiec. Przedstawiamy transkrypcję wywiadu.

Hamed Abdel Samad (z prawej) rozmawia z Hichamem Nostikiem

– Kiedy przyjechałeś do Niemiec, byłeś bardzo religijny.

– Tak.

– Zatrzymałeś się w meczecie w Heidelbergu. Opowiedz nam o tym meczecie i o rodzaju muzułmanów, jakich tam spotkałeś.

– Stałem się jeszcze bardziej religijny, kiedy przyjechałem do Niemiec, mimo że już w Maroku należałem do grup islamistycznych.

– Chodzi ci o ruch Sprawiedliwość i Duchowość?

– Tak, ale także ruch Reforma i Odnowa. Byłem członkiem kilku grup i czasami uczestniczyłem w działalności. Kiedy jednak przyjechałem do Niemiec, sprawy się zmieniły. To był początek lat 1990 i szalała wojna domowa w Bośni i Hercegowinie. To było tak, jakbym wchodził do zupełnie nowego świata. Ten nowy świat wołał do mnie. Mieszkałem w samym meczecie. Tam spotkałem mudżahedinów, którzy przechodzili przez to miasto. Spędzali po kilka dni w meczecie. Jedni szli na dżihad, inni wracali. Niektórzy brali odzież, żywność i inne rzeczy dla mudżahedinów. Doświadczyłem tego bezpośrednio, bo spędzałem czas z nimi i żyłem z nimi w meczecie. Stałem się więc bardziej religijny i zaznajomiłem się z mroczną stroną islamu. Jest reprezentacyjna strona islamu, która ma na celu upiększenie wizerunku islamu i przedstawienie go jako religii pokoju, miłości i tak dalej. Ale w meczecie w Niemczech poznałem prawdziwy islam – doktrynę ”lojalności i zaprzeczenia” i rozmaite kwestie dotyczące zaprowadzenia szariatu. Zaznajomiłem się z tymi rzeczami przez mudżahedinów i przez bibliotekę meczetu, która była pełna książek Hanbali.

– Ibn Tajmijjah…

– Ibn Tajmijjah, Ibn Kajjim, i tak dalej. […] W meczecie czułem się silny. Boża moc i mudżahedini byli po mojej stronie i mieliśmy zaprowadzić szariat i zdobyć Niemcy. To był dyskurs w meczecie, ale dyskurs, jakiego używaliśmy wobec Niemców, był zupełnie inny. To była hipokryzja.

– Co mówiliście Niemcom, kiedy przychodzili do meczetu?

– Od czasu do czasu odwiedzali nasz meczet, a my także rozdawaliśmy ulotki i broszury na głównej ulicy miasta. Oczywiście, używaliśmy retoryki pokoju i miłości: „Dla ciebie twoja religia, a dla mnie moja religia”, „Nie ma przymusu w religii” i wszystko, co chcesz usłyszeć od muzułmanina.

– Że islam honoruje Marię…

– Tak. I Jezusa też. Ale kiedy mówiliśmy między sobą, używaliśmy prawdziwego islamskiego dyskursu. Mówiliśmy o dokonaniu największego możliwego wysiłku, by zdobyć ten kraj, ponieważ ten kraj powinien być rządzony przez prawo Allaha. Musi być rządzony przez prawo Allaha i ten dzień nadejdzie.

– Więc nie tylko żyłeś w meczecie, ale żyłeś w innym wieku…

– Absolutnie.

– Dla ciebie to nie był rok 1995, ale 632 lub 628.

– Tak jest. Żyłem na cmentarzu historii. Byłem martwy.

– A potem?

– Potem opuściłem meczet i przeprowadzałem się od przyjaciela do przyjaciela. Potem miałem okazje mieszkania we Frankfurcie z kilkoma przyjaciółmi i zapisałem się tam na chrześcijański uniwersytet. Mieszkałem na kampusie i poznałem tam ludzi – konserwatywnych chrześcijan, którzy przyszli tam, żeby studiować chrześcijaństwo. Myślałem, że to była wspaniała okazja na robienie da’wa. Wierzyłem, że z moją znajomością chrześcijaństwa zdobytą z Koranu…

– Będziesz w stanie obalić wrogów ich własną bronią.

– Oczywiście. Myślałem, że tak jak to zrobił Mahomet, skoryguję ich koncepcje i zrozumieją, i tłumnie nawrócą się na islam. To było dla mnie takie proste. Ale oczywiście byłem całkowicie bez pojęcia. Kiedy zacząłem rozmawiać z Niemcami tam, zdałem sobie sprawę z tego, że moje rozumienie chrześcijaństwa nie ma nic wspólnego z ich [rozumieniem]. […] Zacząłem studiować historię chrześcijaństwa i to miało na mnie wpływ.

– Przyniosło odwrotny skutek…

– Absolutnie. Dostałem się do skomplikowanego labiryntu… Zrozumiałem dylemat: albo akceptujesz fakty historyczne, albo akceptujesz to, co mówi Koran. […] Znalazłem błędy [w Koranie], których nie zrobiłby nawet mały uczeń szkółki niedzielnej. Jak to mogło być możliwe, że Pan Wszechświata zrobił takie błędy? […] Ostatnią kroplą były dla mnie kwestie moralne. Jest nie do wyobrażenia, że Bóg, który ma być miłosierny i bardziej współczujący niż matka wobec swojego dziecka, sprzedawałby ludzi na targu i legalizował niewolnictwo; i [stosował] wszystkie te barbarzyńskie kary, jak zabijanie apostatów.

Źródło oryginalne: Memri.org
Źródła polskie: Euroislam.pl, Memri.org

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Liczba głosów: 1, średnia ocena: 5,00 (max 5)
Loading...

TAGI: , , , ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU: Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

Zobacz również

Islamiści przeciwko muzułmańskiemu doktorowi

Pod sąd za użycie słowa „islamista”

Cicha wojna z potrójnym wrogiem, czyli nie tylko Notre Dame



6
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
heretyk

@Prawda Boli Chrystus nie jest Bogiem, a synem bożym. Syn Boga. Tak samo “matka boska”. Nie matka boska, tylko matka Jezusa, syna bożego.

MasaKalambura

Potraktowałbym ten artykuł poważnie, gdyby podano cokolwiek wartego omówienia. Co wiemy, jakiś marokańczyk, niespecjalnie wykształcony, który wierzył ślepo w to, co mu mówili nauczyciele, teraz wierzy ślepo w to co mówią mu inni nauczyciele. W dodatku tak już zmundrzał, że nawet Bogu i Prorokowi potrafi błędy wytykać.

Ot choćby zalegalizowanie niewolnictwa.

Ojoj, ojojoj – a to do tego czasu nie było niewolnictwa? Zaraz, w europie w 7 wieku byli niewolnicy. Mieszko w 10 wieku dorobił się, handlując za pośrednictwem Żydów z Arabami że zbudował Polskę. Nawet słowo slave, slejw, niewolnik ze słowem slaw, słowo, słowianin się łączy. Amerykańska wojna domowa o niewolnictwo się też rozchodziła, a to 19 wiek. Ojojoj ajajaj.
A może by tak się przyjrzał ten chorągiewka maroko, że Bóg owszem niewolnictwa nie znosi ot tak na raz, ale z uwolnienia niewolnika robi najlepszy z czynów wiernego. Z darowania wolności i części swego majątku na nową drogę życia, czyn chwalebny. Nakazuje ubierać niewolników w strój podobny jego pana. Żywić ilością i jakością żywności jak żywnośc pana. I dać mu możliwość samowykupienia kiedykolwiek tego zapragnie, ustalając cenę rynkową nie za wysoką. I wzywa – uwalniajcie ich uwalniajcie, zbierajcie nagrodę u Boga, Allah, który uczynił was i ich braćmi.

Ojojoj, ale przecież marokańczyk chorągiewka teraz ślepo słucha swoich nowych nauczycieli, i myśleć samodzielnie jak nie umiał, tak nie umie…

ale taka religia to chyba z definicji nie pozwala ci myśleć samodzielnie, co? czy się mylę?… .. .

MasaKalambura

Nie tylko pozwala, ale nakazuje to.

a jak nie, to śmierć ;)… .. .

dobra, droczę się, i tak wiadomo o co kaman.

MasaKalambura

Czy tak czy nie, śmierć prędzej czy później z pewnością.

pl Polski
X