W przededniu nieuniknionego nieszczęścia

Opublikowano: 10.12.2023 | Kategorie: Polityka, Publicystyka

Liczba wyświetleń: 3552

Nerwowe oczekiwanie, podobno – jak ujął to klasyk – „jest gorsze niż samo nieszczęście”. Przekonać się o tym mogła przytłaczająca większość obserwatorów sceny politycznej w naszym umęczonym kraju na przełomie listopada i grudnia. Szczęśliwie okres męki dobiega końca i jeszcze nim wybije połowa ostatniego miesiąca roku nieuniknione stanie się faktem.

Od wyborów parlamentarnych minęło już wprawdzie siedem tygodni, ale ciągle nie wiemy – przynajmniej formalnie – jaki rząd uzyska poparcie sejmowej większości. Formalnie, bo umowa koalicyjna została podpisana w połowie listopada, a wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że 13 grudnia zaprzysiężony zostanie gabinet Donalda Tuska.

Jak na razie opieramy się jednak tylko na deklaracjach, a dopóki karty do głosowania w grze, niczego nie należy przesądzać, choć szanse na niepowodzenie takiego scenariusza są równie duże, jak na to, iż premier Mateusz Morawiecki nie skłamie w swym exposé.

Szef rządu warszawskiego już 11 grudnia przejdzie do historii i to w podwójnym tego słowa znaczeniu. Po pierwsze, podejmując swą ostatnią, z góry skazaną na porażkę walkę w roli premiera, Morawiecki jako pierwszy w III Rzeczpospolitej wygłosi trzecie exposé z mównicy sejmowej. Po drugie rząd Morawieckiego nie uzyska wotum zaufania i dotychczasowy premier będzie musiał zadowolić się rolą szeregowego posła totalnej opozycji.

Już po tym, jak parlamentarzyści Prawa i Sprawiedliwości upewnią się, że także w polskim Sejmie 194 to mniej niż 248, dojdzie do wyboru premiera w ramach tzw. drugiego kroku, w którym sama izba niższa wybiera szefa rządu. Starsi wyborcy będą mieli okazję przeżyć „powrót do przeszłości”, gdyż kandydatem na premiera zostanie Tusk. Były-przyszły premier wygłosi swoje trzecie w karierze exposé dzień później, 12 grudnia, wyrównując tym samym rekord Morawieckiego.

Kolejnego dnia, w rocznicę wprowadzenia Stanu Wojennego oraz podpisania Traktatu Lizbońskiego, okres nerwowego oczekiwania prawdopodobnie się zakończy i dojdzie do kolejnego nieszczęścia przypadającego na 13 grudnia, a więc zaprzysiężenia gabinetu Tuska. O tym, jakie cele będą przyświecać rządowi dotychczasowej nieprzejednanej opozycji, dowiemy się co prawda dopiero z wystąpienia przewodniczącego Platformy Obywatelskiej, ale pewne światło na tę kwestię rzuca umowa koalicyjna oraz ogłoszony zawczasu skład niezwykle obfitego rządu.

Oczywistym jest, obserwowany już w czasie kampanii wyborczej, skręt dawnego liberała w kierunku lewicy, zarówno jeśli idzie o sprawy gospodarcze, jak i światopoglądowe. Mało kto mógł się tego spodziewać, ale ostoją normalności, ratującą nasz urokliwy bantustan przed kompletnym wariactwem może okazać się Polskie Stronnictwo Ludowe.

Wiązanie z tym wielkich nadziei byłoby jednak daleko idącą naiwnością. Widać wyraźnie, że ludowcy albo nie mają albo wcale nie chcą mieć, siły blokującej lewackie wariactwa. W podpisanej w połowie listopada umowie koalicyjnej znalazło się bowiem wiele szokujących zapisów.

Nowa większość za cel postawiła sobie wzmacnianie mitycznych praw kobiet. Jeżeli ktoś deklaruje, że chce przyznawać jakieś szczególne prawa kobietom, to znaczy, że chce dyskryminować mężczyzn. W omawianym dokumencie znalazło to wyraz jeszcze w tym samym punkcie, gdyż zobowiązano się do współpracy na rzecz likwidacji luki płacowej, a więc czegoś, co faktycznie istnieje, ale wbrew narracji lewicy nie jest niczym złym!

Mężczyźni i kobiety naturalnie różnią się między sobą. Mężczyźni i kobiety mają różne predyspozycje i zdolności. Mężczyźni i kobiety z powodu tych różnic podążają odmienną ścieżką kształcenia i zawodową. Z tych oraz wielu innych powodów, nawet na tych samych stanowiskach, muszą występować różnice w płacach między kobietami a mężczyznami.

Dążenie do równości w każdym przypadku oznacza dyskryminowanie jakiejś grupy osób, którym uniemożliwia się np. zarabianie współmierne do umiejętności, czy ciężkości pracy.

W nowym rządzie Tuska dążenie to zostanie nawet ucieleśnione w postaci specjalnej minister ds. równości. Czym się dokładnie będzie zajmowała, wprawdzie nie wiadomo, ale można zakładać, że przede wszystkim ściąganiem zdolniejszych i bogatszych w dół.

Szczególne niebezpieczeństwo niesie ze sobą jednak inny z zapisów umowy koalicyjnej, w którym zapowiedziano ściganie z urzędu tzw. mowy nienawiści ze względu na orientację seksualną i płeć. Szczególne, gdyż walka o wolność słowa to najważniejsza z tych, jakie czekają nas w najbliższych latach. Od wolności słowa wywodzą się inne wolności. Bez wolności słowa innych wolności po prostu nie ma.

Pojęcie tzw. mowy nienawiści jest tak pojemne, a zarazem puste, że pomieści w sobie dokładnie to, co będzie aktualnie potrzeba. Na mocy takich zapisów w Kodeksie Karnym ścigać będzie można każdego „wroga ludu”, który akurat liberalnej władzy demokratycznej podpadnie.

Z treści umowy koalicyjnej widać wyraźnie, że partie nowej większości wierzą w omnipotencję państwa, które ma rozwiązywać problemy obywateli. Jeśli gdzieś jest problem, to państwo musi wyciągnąć pomocną dłoń i przyjść z interwencją. Jeśli już gdzieś jest państwo, ale problem dalej występuje, to niechybnie trzeba dosypać więcej pieniędzy.

Ta wiara także znalazła odzwierciedlenie w ogłoszonym składzie rządu. W sumie jego szeregi zasili aż DWADZIEŚCIORO CZWORO ministrów! Oprócz pięciu istotnie potrzebnych stanowisk znalazło się miejsce nawet dla minister ds. społeczeństwa obywatelskiego, a więc czegoś z definicji niepodlegającego rządowi i jego kontroli. Złośliwcy szybko zaczęli spekulacje, że głównym kryterium przy tworzeniu tak rozbudowanego rządu było zadowolenie wszystkich koalicjantów.

Wobec wszystkich zdarzeń, jakie miały miejsce jeszcze przed utworzeniem gabinetu Tuska, wobec pierwszej afery i pierwszych zapowiedzi problemów z dotrzymaniem obietnic, trudno powstrzymać wrażenie, że rozpoczynająca się właśnie „czterolatka” zapowiada się i śmieszno, i straszno. Wszystko wskazuje na to, że okres nerwowego oczekiwania zakończy się już 13 grudnia i wówczas przyjdzie czas na samo nieszczęście.

Autorstwo: Radosław Piwowarczyk
Źródło: NCzas.info


TAGI: ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

7 komentarzy

  1. Szwęda 10.12.2023 15:36

    Dlaczego w tym “umęczonym” kraju nie powstało jeszcze podziemie i ruch oporu z mądrymi i odważnymi Polakami, takimi, którzy wiedzą co trzeba czynić?

  2. pikpok 10.12.2023 18:16
  3. Denisrozrabiaka 10.12.2023 19:18

    @Szweda- “… I odważnymi Polakami..” – wyjechali i się zestarzeli hehe

  4. pikpok 10.12.2023 20:26
  5. niecowiedzacy 11.12.2023 03:34

    Rząd będzie tylko pozornie inny bo rodowód i tak mają jeden Solidarny. Ci ludzie przez 34 lata niczego dobrego dla Polaków i Polski nie zrobili. Proszę sobie porównać Polskę Solidarną do Turcji, my prawie pozbyliśmy się produkcji uzbrojenia a Turcja obecnie produkuje prawie wszystko ( i sprzedaje na eksport ) oprócz satelit, choć mają komercyjne i szpiegowskie.i I proszę nie wychwalać obalenia pseudokomuny bo to Pan Gorbaczow z Panem Jelcynem zaplanowali z nienawiści do pseudokomunizmu i łaskawie pozwolili działać Solidarności. Obojętnie kto będzie rządził i tak lepiej dla większej części społeczeństwa i Polski nie będzie. Potrzebny jest totalny reset polityczny ale bez żadnych rewolucji. Jednak z tym jest kłopot bo w 2 RP ani 3 RP nie było i nie ma demokracji. Dotychczasowe ugrupowania polityczne nie potrafiły przez 34 lata wypracować programu który nie jest kosztowny bo opiera się na zdrowym rozsądku a nie chciejstwie i jest możliwy do zrealizowania. Bo cuda w gospodarce nie istnieją. Jednak na przeszkodzie takiemu rozwiązaniu stoi brak Polskich mediów a te co są mają śmieszny zasięg. Tak więc mogę sobie pisać do woli co chcę bo i tak czyta to garstka a z tego są jeszcze ludzie którzy choć nie mają nic rozsądnego do powiedzenia to chcą chociaż zaistnieć.

  6. Kazma 11.12.2023 16:48

    Niechybnie zbliża się ostatni akt tej tragedii zwanej Polską.

  7. pikpok 12.12.2023 08:03

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.