Syrena na poboczu

Opublikowano: 16.12.2018 | Kategorie: Gospodarka, Publicystyka | RSS komentarzy

Przeczytano 2701 razy!

Arkadiusz Kamiński jest szefem AK Motor Polska i pomysłodawcą wskrzeszenia marki samochodu Syrena. Od lat mieszka w Toronto, gdzie pracował jako projektant wzornictwa przemysłowego. Swój pomysł rozpoczął od pozyskania praw do marki samochodu od oryginalnego producenta. Od tamtej pory powstało szereg projektów nowej syreny. Wykonany też został egzemplarz rajdowy samochodu. Realizacja produkcji napotyka jednak na różne trudności. Jedną z nich jest nieuczciwa konkurencja ze strony innych firm polskich – jak się okazuje, bardziej ustosunkowanych, wspieranych przez państwowe dotacje, mimo nieposiadania praw do znaku i marki…

– Pan dysponuje chronionym znakiem towarowym i nazwą „syrena”? Czy ktoś inny może go używać?

– Znak jest chroniony i zarejestrowany. Firmy z Kutna złożyły jednak podanie o ten sam znak towarowy i walczą z nami, żeby ten nasz znak towarowy wygasić.

– W oparciu o to, że Pan nie rozwinął produkcji? Jak to można wygasić znak towarowy?

– Było to rozpatrywane przed europejskim urzędem patentowym EUIPO i zapadł wyrok, że jednak znak był używany, że ten samochód, który wyprodukowaliśmy i daliśmy na rynek jest do zamówienia, spełnia zapotrzebowania prawne.

– Mówi Pan o syrenie z silnikiem Mitsubishi?

– Tak, Syrena Meluzyna R, do której możemy wstawić różne silniki, nie tylko z Mitsubishi.

– W takim razie zacznijmy opowieść od początku, zacznijmy od tego, że Pan znalazł partnerów w Polsce do produkcji. Bo cały czas jest to pana „dziecko”. Syrena to jest jedyna marka, polska marka motoryzacyjna i w oparciu o tę markę można rozwinąć cały przemysł motoryzacyjny Polski.

– Dokładnie tak.

– I taka marka mogłaby uczynić z polskiej gospodarki nie tylko uzupełniającą gospodarkę dla niemieckiej, bo w Polsce mamy bardzo dużo montowni, tylko zrobić polski samochód i na bazie tego samochodu można byłoby rozwijać cały szereg modeli.

– Udało mi się zainteresować tym wiele ludzi, mnóstwo firm i inwestorów. Jednak, kiedy inwestorzy dowiadywali się, że są firmy, które chcą wziąć sobie prawa do marki bez pozwolenia, to uznawali, że to niepewna sytuacja. Byliśmy zobowiązani do powiedzenia partnerom i inwestorom prawdy o tej sprawie. Są to naturalne konsekwencje. Kiedy nawet narodowe instytucje pomagają firmom, które nie mają prawa do Syrenki, aby wybudować Syrenkę, to czego się można spodziewać?

– Że jest jakiś problem prawny związany z tą inicjatywą, że są ludzie, którzy chcą skopiować Pana pomysł?

– Nie tylko to, ale że Narodowe Centrum Badań i Rozwoju właśnie te firmy dofinansowało.

– Mówi Pan o firmie z Kutna?

– Tak AMZ Kutno i ich partnerze Polfarmex. Teraz nawet główny udziałowiec firmy Polfarmex założył firmę Fabryka Samochodów Osobowych Syrena w Kutnie. To jest to nie do wiary, lecz taka jest prawda. NCBR rozdał im ostatnio ponad 7 milionów zł.

– Tam były jakieś wojskowe zakłady które remontowały sprzęt. Oni mieli dojście do pomocy rządowej, a Panu odmówiono tej pomocy?

– Odmówiono.

– Czym to motywowano?

– Tym, że planujemy zbyt małą produkcję – około 1000 samochodów rocznie, tymczasem „Fabryka Samochodów Osobowych Syrena” w Kutnie planuje początkowo podobną liczbę, a dostali dofinansowanie. W naszej aplikacji do NCBR – to było w roku 2016 czy 2017- pokazaliśmy nasz certyfikat własności praw do zarejestrowanego znaku towarowego Syrena wydanego przez EUIPO.

– Certyfikat prawa do znaku Syrena, który Pan uzyskał z poparciem pierwotnego producenta?

– Tak, mamy certyfikat od EUIPO (European Union Intellectual Property Office – red.), to jest urząd patentowy i poparcie od samego pierwotnego producenta.

– Pan odniósł wrażenie, że państwa konkurencja miała tak zwane lepsze „dojścia” do władz w Polsce i w związku z tym uzyskała fundusze państwowe?

– Myślę, że jest to całkiem możliwe, ale to co nam zrobili, to było działanie przeciwko całej Polonii.

– Potraktowali Pana jak cudzoziemca?

– Jakbym nie był Polakiem! Proszę pana, mój ojciec był w Solidarności!

– Pan ma polski paszport?

– Mam dowód osobisty. Mój Ojciec był internowany za to, że chciał wolności dla Polski i w 1982. roku nas wypchnęli z kraju. Dostaliśmy paszporty w jedną stronę i byliśmy wygnani.

– I Pan chce wrócić do Polski i coś tej Polsce dać; przywiózł pan swoje oszczędności, swoje umiejętności i swoje tutejsze kontakty?

– Jestem patriotą, zostałem wychowany w takim domu i przez to chciałem zrobić coś dobrego dla Polski. Moje umiejętności, jako projektanta wykorzystałem w takim sensie, że stworzyłem nową syrenę. W 2013 czy 2014 roku NCBR po raz pierwszy przekazało firmie AMZ Kutno i ich partnerom Polfarmex 4,5 mln zł, żeby wyprodukowali „Syrenkę”. A wtedy już się ludzie z NCBR ze mną skontaktowali i pytali, czy w tym nie będzie jakiegoś problemu. Powiedziałem, że jeśli będzie współpraca z nami, to takie pieniądze by się przydały, ale pieniądze nie powinny być tam tak rozdawane bo nie ma żadnej współpracy, a wiadomo że nazwa „Syrenka” jest jednolita z nazwą „Syrena”. Tymczasem firma z Kutna złożyła wniosek do EUIPO, aby wygasić mój znak towarowy, bo dostali pieniądze, żeby produkować „Syrenkę” i to by było w konflikcie z tym że ktoś inny ma znak towarowy „Syrena”. Walczyli ze mną, walczyli no i przegrali przed EUIPO. Wówczas ich partner złożył podobny wniosek przeciwko nam i ta procedura dalej się toczy. 27 lipca zapadł wyrok uznający, że jednak wykorzystaliśmy ten znak towarowy prawidłowo i że prawa do nazwy „Syrena” pozostają ze mną. W tej chwili toczy się procedura apelacyjna.

– Pan opracował bardzo wiele modeli tej syreny w różnych wariantach. Kiedy można spodziewać się że ten samochód pojawi się na drogach?

– Są samochody dostępne na zamówienie jest to syrena meluzyna R. Są zamówienia na ten samochód, z tym, że ci, co zamówili, trochę czekają – do momentu, aż cała ta sytuacja prawna się zakończy. Więc powstaje pytanie – dlaczego organy państwowe rozdają pieniądze firmom, które używają cudzych znaków towarowych?! Myślę, że do momentu, kiedy ta sprawa się nie rozwiąże, to szersza produkcja, do której dążymy jest utrudniona. Byliśmy już bliżej produkcji, ale kilku partnerów odsunęło się od projektu. Uczestniczyliśmy w ElectroMobility Poland.

– Właśnie o to chciałem zapytać, bo przecież taki samochód jak Syrena doskonale nadaje na hybrydę czy auto elektryczne.

– Oczywiście, że się nadaje. Możliwości użytku nazwy i marki Syrena dla ElectroMobility Poland były dyskutowane, ale ostatecznie nie zostało wykazane zainteresowanie ze strony agencji państwowej.

– Nie ma zainteresowania, by ten elektryczny samochód nazywał się Syrena?

– Na to wychodzi. Stworzyliśmy Konsorcjum i były w nim podmioty, które uczestniczyły razem z nami w postępowaniu konkursowym. No i efektywnie wygraliśmy. Dostaliśmy pismo od Electromobility Poland, że zostaliśmy wybrani do kontynuacji projektu. No i na tym koniec!

– Czy Pan nie odnosi takiego wrażenia, że to wszystko jest związane z tym, że Pan jest człowiekiem z zewnątrz, i stanowi zagrożenie dla układów, które tam funkcjonują?

– Myślę, że jest dokładnie tak. I niestety, to wszystko trzeba zmienić, bo tak dalej być nie może. Nie mogą instytucje państwowe rozdawać pieniędzy firmom, by produkowały samochody pod marką, która nie należy do nich, zdając sobie sprawę, że ta marka należy do kogoś. Nawet, gdyby była taka sytuacja że nasz znak towarowy upadłby w przyszłości, to fakt jest taki, że Narodowe Centrum Badań i Rozwoju przekazało tym firmom pieniądze w momencie, kiedy ten znak towarowy był zarejestrowany i aktywny.

– Bezprawnie, z naruszeniem ochrony znaku towarowego?

– Nie mogę komentować wątku naruszenia moich praw, muszę to pozostawić sądom, ale mogę powiedzieć, że firmom z Kutna nigdy nie udostępniłem licencji, ani nie dałem pozwolenia do wykorzystania naszego znaku towarowego „Syrena”. Nie ma żadnej relacji pomiędzy nami, a tamtymi firmami. Ostatnio Centralne Biuro Antykorupcyjne w Polsce zajrzało to tego projektu, bo dostali 4.5 mln złotych, żeby wyprodukować te „Syrenki” – no i ich nie wyprodukowali. Tłumaczą się brakiem dostępu do silnika i tak dalej. Ale prawda jest taka, że nie mają praw do wykorzystania nazwy „Syrena”.

– Czy Pan próbował zainteresować tą kwestią polityków w Polsce? Jest Naczelna Izba Kontroli, jest wiele instytucji, które mają na celu zapobieganie tego rodzaju sytuacjom.

– Tak, wielokrotnie takie sytuacje miały miejsce. Ale pozwolę sobie jeszcze wrócić do poprzedniej kwestii – że CBA zajęło się sprawą projektu „Syrenki”. W tym samym dniu, kiedy to zostało ogłoszone, skontaktowała się z nami firma Polfarmex. Jej właścicielem jest ten sam człowiek, do którego należy Fabryka Samochodów Osobowych Syrena w Kutnie. W tym samym dniu, kiedy informacja o kontroli pojawiła się w mediach, prawnicy tej firmy zaproponowali naszym prawnikom ugodę. Moje podejście było jasne – byłem skłonny do pojednania, bo to, co się teraz dzieje to jest ogromna strata czasu. Mogliśmy tyle osiągnąć, gdybyśmy współpracowali. I nasi prawnicy wystosowali do nich pismo, że jestem skłonny do ugody, jeśli oni wyciągną swoje podania na znaki towarowe „Syrena”, których jest już kilkanaście.

– W Polsce czy przed urzędem europejskim?

– Przed oboma. „Syrena”, „Syrenka”, „Syrenka Bis” i różne mutacje nazwy. Jak dotąd nic się nie wydarzyło, procedura apelacyjna toczy się dalej, i zobaczymy, jaki będzie jej wynik. Kontaktowaliśmy się wielokrotnie z różnymi ministerstwami w Polsce – m.in. z Ministerstwem Rozwoju czy z Ministerstwem Spraw Zagranicznych – i w poprzedniej, i w obecnej kadencji rządowej. I nie sądzę, że rządy są winne tej sytuacji, to raczej sprawa NCBR-u. Komplikacje pojawiają się w tej instytucji. Przedstawiliśmy to wszystko w Ministerstwie Rozwoju – ale oni przysłali mi e-mail, że ta sprawa nie jest aż tak ważna, by ją przedstawiać panu premierowi. Pan Premier zrobił wiele dobrych rzeczy dla Polski – bo oczyścił wiele instytucji. Ale pozostało jeszcze dużo pracy. Jak można pozwolić na to, by NCBR – jedna z głównych instytucji kraju rozdawała pieniądze firmom i ludziom, którzy nie mają żadnych praw, by te pieniądze otrzymać?!

– Pan się skarżył, ale sprawa nie doszła odpowiednio wysoko?

– Tak próbowałem interweniować w ministerstwach, również zainteresować tą sprawą ambasadę w Ottawie. Odwieszano słuchawkę, nie odpowiadano na moje emaile.

– Czuje się Pan jak obywatel drugiej kategorii?

– Niestety, jest to słuszne określenie. Ja i moja rodzina byliśmy wygnani z Polski za to, że chcieliśmy Polski wolnej. Dziś, choć mieszkam poza krajem, nadal chcę robić coś dobrego dla Polski, przysłużyć się jej. I tak właśnie jestem traktowany – jak osoba drugiej kategorii.

– Z jednej strony administracja państwowa w Polsce zachęca, abyśmy reemigrowali do Polski, inwestowali w niej nasze zarobione na emigracji pieniądze, napędzali swoją inicjatywą polską gospodarkę, a z drugiej strony człowiekowi, który tak właśnie działa i robi to, czego się od niego oczekuje – rzuca się kłody pod nogi. I faktycznie Pan jest na pozycji przegranej?

– Liczę na to, że nasza sytuacja nie jest do końca przegrana. Jestem Polakiem, więc jedną z moich cech jest upór. My się nie poddamy, bo, po prostu to co zrobiliśmy, jest lepsze. I mamy do tego prawo. I nasz projekt może naprawdę pomóc Polsce. Znamy wielu polskich bohaterów, którzy pokonali naprawdę poważne trudności i nigdy się nie poddali. My też się nie poddamy.

– Jakby Pan mógł porównać te dwa projekty?

– Nie byłoby eleganckie krytykować technologię konkurencji. Powiem tylko tyle, że nasz projekt wykorzystuje polską tradycję designu. Można sobie powiedzieć, że takiej tradycji nie ma, ale to nie jest prawda. W czasach biedy, w czasach komunizmu firmy nie miały wielu zasobów, więc budowało się jak najwięcej wersji z jednej platformy. I wtedy taki samochód mógł być używany jako osobowy, towarowy czy rolniczy. To jest polska tradycja motoryzacyjna i designerska, którą powinno się kontynuować. Zaprezentowaliśmy samochód, który może być projektowany w różnych wersjach: jako auto osobowe, dostawcze czy przydatne do pracy na farmie. Polska tego potrzebuje. To, co robi Electromobility Poland jest moim zdaniem niebezpieczne. Jeśli oni wykorzystają tę technologię która była zaprezentowana przez nasze Konsorcjum (uznana za najlepszą w Polsce) gdy z tego wyjdzie jeden polski samochód, narodowy – wtedy się koło zamyka, wracamy do tego samego punktu, z którego wyszliśmy – nie ma konkurencji, jest jeden typ samochodu, wyprodukowany przez rząd. Nie ma tego czynnika napędzającego normalną gospodarkę. Gdzie działalność wolnego rynku? My spodziewaliśmy się, że z takiego konkursu wyłoni się parę różnych samochodów.

– Jest to o tyle dziwne, że rząd Premiera Morawieckiego podkreśla innowacyjność, kładzie nacisk na nowe technologie które mają wejść na rynek, i mówi o polskich firmach w opozycji do firm zagranicznych. Pan czuje się, jakby potraktowano Pana firmę jako niepolską, więc konkurencyjną?

– Tak, zostaliśmy potraktowani zupełnie, jak cudzoziemcy, a moja firma jest zarejestrowana w Polsce i posiada polski kapitał. Ale kontynuujemy projekt. I powiem tak: Panie Premierze – jeśli Pan to czyta, to Pan wie, że w Pana kadencji i w poprzedniej kadencji Narodowe Centrum Badań i Rozwoju rozdało pieniądze firmom, żeby produkowały samochody, a te firmy używają bez pozwolenia znaku towarowego „Syrena” lub „Syrenka”. Pan wiele rzeczy poprawił już w przemyśle polskim, wiele instytucji narodowych zostało naprawionych. Czy Pan weźmie się za Narodowe Centrum Badań i Rozwoju? Czy Pan poprawi to, co było już zrobione? I czy my zostaniemy przeproszeni za to, że tyle pieniędzy państwowych zostało wydanych na „Syrenkę”? Poprzednia kadencja nie ma szans już poprawić swoich błędów. Pan Premier jeszcze dziś ma prawo i szansę, aby poprawić błąd popełniony przez NCBiR za kadencji PIS. Czy Panu zależy na współpracy z Polonią, czy Polonia ma być traktowana przez Pana Premiera jak obywatele drugiej czy trzecie klasy? Takie jest moje pytanie. Mamy obowiązek, aby tę rzecz kontynuować. Przedstawiliśmy to co się stało ludziom, którzy wykazali zainteresowanie w zamówieniu samochodu tłumacząc, że rozwój jest opóźniony w związku z tym że toczą się różne sprawy. Te sprawy trzeba rozwiązać, ale nasza Firma angażuje się też w inny projekt; będziemy chcieli stworzyć nowy kanadyjski samochód

– Elektryczny?

– Niekoniecznie, choć jest to możliwe

– Kanada cierpi na tę samą chorobę, na którą cierpi polski przemysł motoryzacyjny; nie powstała tutaj żadna marka, mimo tak wielkiego przemysłu motoryzacyjnego.

– Myślę, że Kanada wreszcie się obudziła. Jest jeden, jedyny sposób aby zagwarantować przyszłość motoryzacji w jakimkolwiek kraju. I to jest to, żeby ten kraj miał swoją własną markę samochodową. Po naszej stronie tutaj to będzie marka, która się nazywa Canu. Za dużo na ten temat nie mogę jeszcze powiedzieć. Jest pan pierwszym dziennikarzem, który o tym słyszy.

– Czy pod tą nazwą będzie sprzedawany samochód?

– Tak, jeśli uda nam się przejść przez to, przez co musimy przejść…

– Na rynku motoryzacyjnym bardzo agresywnie zachowuje się kapitał chiński, czy to w Wielkiej Brytanii, gdzie kupił kilka marek, chińskie jest dzisiaj Volvo; nie myślał Pan żeby kapitał chiński wszedł w tego rodzaju koncepcje, jak Canu w Kanadzie czy Syrena w Polsce? Chińczycy są największy producentem aut na świecie…

– Myślę, że temat nie jest zamknięty. Jako patrioci najpierw daliśmy szansę Polakom i rządowi polskiemu, aby uczestniczyć w tym projekcie, jeśli rząd, czy narodowe instytucje stworzą taką sytuację, że polscy inwestorzy nie będą mogli inwestować w nasz projekt, będziemy zobowiązani do tego, aby kontynuować prace z kapitałem zagranicznym. Ale wtedy niech ci politycy odpowiedzą społeczeństwu dlaczego słynna polska marka samochodowa nie wykorzystuje polskiego kapitału; dlaczego stworzyli taką blokadę ?

– Czuć w Pana głosie rozgoryczenie tym, jak pan został potraktowany przez polskie władze. Nie tak dawno w listopadzie odbył się zjazd Polonii w Warszawie i tam właśnie mówiło się o szkołach polskiego, o sympatii dla Polski no i o inwestycjach; chodzi o to żeby ludzie, którzy mają tutaj pieniądze mają wiedzę, są pracownikami wielkich korporacji posiadają różne kontakty, żeby ci ludzie przyjechali do Polski i pomogli. Pan właśnie to robi i napotyka na ścianę oporu…

– Myślę, że gdy ktoś taki jak ja, Polak mieszkający za granicą próbuje zrobić jakiś mniejszy projekt no to może dostanie jakąś pomoc ale gdy bierze się za projekt, który jest jednym z największych możliwych projektów, to w takiej sytuacji podejście no, no, no, to jest zarezerwowane dla Polaków z Polski. W Polsce jest 38 mln Polaków, następne 20 mln jest poza granicami Polski. Jeśli Polska ma odnieść sukces to musi eksportować swoje towary. A kto jest importerem właśnie tych produktów? Polacy mieszkający za granicą!

– Kto jest pierwszy do tworzenia sieci sprzedaży, do przekazywania kontaktów, znajomości rynku… Diaspora może być siłą tak jak chińska diaspora jest siłą czy portugalska, nie mówiąc już o żydowskiej. To jest tak że Polska jest silniejsza diasporą, a gdy Polska jest silnym krajem, z którym się wszyscy liczą, to dla nas też jest lepiej.

– Jeśli rząd Polski nie wspiera Polonii, Polska nie będzie mogła odnieść takiego sukcesu na jaki zasługuje. Potrzebna jest współpraca między Polską a Polonią. To co my robimy, to jest projekt naczelny i to jest największy przykład czegoś takiego to jest największy projekt, bo to jest samochód – najsłynniejsza polska marka samochodowa i jeśli rząd Polski tak nas traktuje, jeśli tak nas traktują instytucje to jaki to jest przykład dla innych? Tę prawdę trzeba przedstawić ludziom. To trzeba zmienić, trzeba to wyświetlić i wtedy wszystkie karaluchy się rozpierzchną. To trzeba poprawić, nie można się poddawać

– Dziękuję bardzo za rozmowę

Z Arkadiuszem Kamińskim rozmawiał Andrzej Kumor
Źródło: Goniec.net

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Liczba głosów: 1, średnia ocena: 5,00 (na 5 możliwych)
Loading...

TAGI: , ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU: Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

7 komentarzy

  1. Szwęda 16.12.2018 15:18

    A co to ma za znaczenie czy to będzie syrena, warszawa, piast czy marysieńka? Strasznie jakieś to jest hańbiące, że 40 milionowy kraj nie produkuje własnych tanich samochodów, motocykli, pralek, komputerów, samolotów itd. Potencjał ludzki jest. Projektowanie? To zabawa, bo już nie ma co wynajdować – to wszystko już dawno wynalezione, a wiele wspaniałych wynalazków, patentów (polskich!) leży gdzieś w szufladach! Chyba raczej chodzi o to żeby był realizowany odgórny plan wrogów, że w Polsce ma nie być niczego wybitnego polskiego, że Polska ma nie robić swoich rzeczy (poza nielicznymi, niewiele znaczącymi), ma nie decydować o swoim losie…

  2. ZIWK 16.12.2018 19:37

    @Szwęda
    Konkretnie stawiam Ci pytania:
    ILE mamy dziś w Polsce doświadczonych zespołów konstrukcyjnych (czyli takich, które mają za sobą własne i to wdrożone do produkcji seryjnej!):
    – samochodowych
    – lotniczych
    – komputerowych
    – zaawansowanej elektroniki…
    Jak dużym rynkiem zbytu jest Polska dla takiego sprzętu?
    Jakie są koszty wprowadzenia na rynek (minimum europejski!) nowej marki samochodów z nieznanego w tej branży kraju?
    Skąd wziąć kapitał (i o jaki rząd wielkości chodzi?) na projekt, konstrukcję, badania, doskonalenie, wdrożenie i promocję sprzedaży?
    Skąd wziąć kapitał na postawienie wytwórni?
    Jakie kwoty trzeba przeznaczyć na zakup – jak to piszesz “patentów leżących w szufladach?
    Jakie są szanse – na dzisiejszy dzień – na powodzenie powyższej inwestycji?

    Dlaczego uważasz, że Polska jest jakimś wybitnym krajem, który cały świat ma za zadanie wyłącznie zniszczyć?

  3. Husar 17.12.2018 08:14

    ZWIK
    ILE mamy dziś w Polsce doświadczonych zespołów konstrukcyjnych (czyli takich, które mają za sobą własne i to wdrożone do produkcji seryjnej!):
    – samochodowych
    – lotniczych
    – komputerowych
    – zaawansowanej elektroniki…
    ODP: to jest nieważne. Bo z takim podejściem wg to nic nie powinno się zaczynać. Tajemnicą nie jest, że Polacy mają potencją i zebranie zespołu, który odbudowałby motoryzację Polską też nie byłoby problemem. Wielu Polaków pracuje w branżach na całym świecie, z chęcią wróciliby do Polski tworząc Polską myśl techniczną.

    Jak dużym rynkiem zbytu jest Polska dla takiego sprzętu?
    Odp: Źle postawione pytanie kolego ! Każdy Polak wolałby kupić syrenkę niż Volkswagena ( tłumacząc narodowy niemiecki samochód). Także o zakupy polskiego auta bym się nie martwił. Do tego do chodzi Wschód, gdzie znacznie bardziej nas lepiej postrzegają niż Niemców.

    Jakie są koszty wprowadzenia na rynek (minimum europejski!) nowej marki samochodów z nieznanego w tej branży kraju?
    Odp. Jakie by nie były te koszty trzeba zacząć.
    Nierówny rynek w Europie. Polacy też by budowali wspaniałe rzeczy gdyby dostawali bezzwrotne kredyty jak np Niemcy !!!

    Skąd wziąć kapitał (i o jaki rząd wielkości chodzi?) na projekt, konstrukcję, badania, doskonalenie, wdrożenie i promocję sprzedaży?
    odp. Jeżeli Niemcy mają swój narodowy samochód, dlaczego Polska miałaby nie mieć ?

    Skąd wziąć kapitał na postawienie wytwórni?
    A skąd wziąć kapitał na budowę dróg ? Skąd wziąć kapitał na budowy deweloperskie ? Można w podobny sposób rozstrzygnąć to.
    Jakie kwoty trzeba przeznaczyć na zakup – jak to piszesz „patentów leżących w szufladach?
    Jeżeli są to Polacy mogliby zostać udziałowcami.
    Jakie są szanse – na dzisiejszy dzień – na powodzenie powyższej inwestycji
    Odp 100%

    Dlaczego uważasz, że Polska jest jakimś wybitnym krajem, który cały świat ma za zadanie wyłącznie zniszczyć?
    Odp: Na podstawie dziejów historycznych- od tysiąca lat i wcześniej polityka zachodu wobec Polski ne ulega zmianie- cel zniszczenie, zniewolenie i wyzyskiwanie. Od Imperium Rzymskiego, od stworzenia hybrydowej nacji niemieckiej i takowe państwa kolonizującego po UE. Rozbiory Polski – czyli pakt św przymierza. Pakt przeciw odrodzeniu się narodu Polskiego, który jest obecnie kontynuowany. Jakby się nie obawiali naszej świetności to by ich poczynania takie nie były!

  4. ZIWK 17.12.2018 21:36

    @Husar
    Nie masz nawet minimalnego pojęcia o prowadzeniu prac konstrukcyjnych w większym zespole.
    Zespołem nie jest nawet 100 supergwiazd. Zespół to dobrzy rzemieślnicy, którzy RAZEM pracują. Skrzyknięcie gwiazd nie zastąpi wielu lat doświadczenia i wspólnej pracy, dziesiątków tysięcy roboczogodzin WSPÓLNIE przepracowanych nad kolejnymi zadaniami, setek popełnionych błędów i wagonów makulatury z nieudanych projektów. Każdy zespół dobiera się latami, tak samo latami się wewnętrznie dociera, w zespole powstaje swoista kultura własnej myśli, własnej komunikacji, własnej – czasem odmiennej od założeń – organizacji pracy.
    Samo prowadzenie prac projektowych i konstrukcyjnych trwa wiele lat – słynnego Mercedesa W123, czyli “Beczkę” tworzono lat… 7! a i tak zespół miał doświadczenie na wcześniejszych “Skrzydlakach”, a te znów na wcześniejszych “Adenauerach”…. To jest zespół, a nie skrzyknięta od dzwonu grupka specjalistów, którzy nawet nie znają swoich imion, metod pracy czy charakterów.

    – Myślisz, że ludzie rozrzuceni po świecie i mający wyrobione już pozycje zawodowe, ułożone życie w miejscu X czy Y na hasło “budujemy polski wyrób” rzucą całą swoją karierę i popędzą do Polski i zaangażują się w nowy projekt, który dopiero ma wystartować? Jesteś optymistą, lub nie masz pojęcia o naturze ludzkiej. Nawet znacznie większymi pieniędzmi płatnymi na JUŻ nie skusiłbyś wielu.

    – “Każdy Polak by kupił…” – znów głupie uproszczenie. To nie są czasy, gdy wprowadzano Malucha – i był on celem dla każdego, bo nie było świadomości innych wyrobów. Dzisiaj każdy ma inne potrzeby, inne poglądy co jest ważne, na co zwrócić uwagę. Żeby zawojować rynek trzeba by wprowadzić całą gamę, a i tak wielu poszukujących by nie znalazło odpowiednich dla siebie wyrobów. Popatrz na koncerny samochodowe – większość ma szeroką gamę modeli, dla różnych klientów, sprzedawanych pod różnymi markami i z różnym “image”. Ja na przykład cenię sobie pewne niszowe rozwiązanie i wiem, że następny samochód też będzie je miał – nie przypuszczam by ew. Syrenka-Nowa miał np. zawieszenie hydropneumatyczne, więc w przedbiegach odpada. Dodatkowo nie bierzesz pod uwagę głębokości rynku
    – ILE NOWYCH samochodów kupują Polacy, i jak bardzo różne to są…

    Piszesz o Wschodzie – świetnie, tylko tam mają swoje lokalne marki – np. Lada, która jest zakorzeniona w świadomości, ma ofertę dla tego rynku i jest swojska. Jest również pełny przegląd znanych już i uznanych marek światowych , oraz dowolną ilość marek nieznanych w Europie, czyli chińskich. Wciśnięcie tam się będzie trudne i bardzo kosztowne.

    – “Jakie by nie były koszty – trzeba zacząć” właśnie wszystko rozbija się o koszty. Również o koszt zaistnienia w świadomości masowego klienta. Do tego stopnia są to gigantyczne sumy (mld €!), że np. istniejące już na rynku PSA zrezygnowało z reaktywacji luksusowej marki dla swoich wyrobów – czyli Panharda i już przygotowaną paletę aut wprowadziło jako mutację Citroen-a, tworząc linię DS (nie mającą poza literkami nic wspólnego z oryginalnym Citroenem DS). Własnie liczenie kosztów, szacowanie kosztów, i jeszcze raz rozważanie każdego wariantu jest podstawą sukcesu w interesach.
    To z resztą prowadzi do następnego problemu – źródła finansowania…. Banki? Banki niechętnie wejdą w wieloletnie wydawanie wielkich sum, szczególnie pod wątpliwe projekty i bez zabezpieczenia. Giełda – małe szanse, zbiórka publiczna – śmiechu warta, Skarb Państwa – to cały projekt będzie łupem dla kolejnych ekip politycznych i miejscem ciepłych posadek dla tabunów PiSSiewiczów.

    Zniewolenie Polski – po prostu mamy tego pecha, że znajdujemy się na “Europejskiej Drodze Wojennej nr 1”, i to tu ścierają się interesy stron.
    Rozbiory – to oczywiście wina zachodu – szczególnie Szczecinianki – Katarzyny II, która wykorzystała upadek wewnętrzny Rzeczpospolitej i powiększyła swoje imperium o olbrzymi i cenny teren. Ochłapy, które przypadły Prusom i Austrii były dla ich uspokojenia. Przygraniczne prowincje w żadnym ówczesnym państwie nie były intensywnie rozwijane, szczególnie, gdy zamieszkiwała je ludność odmienna i niechętna danemu państwu. To jest ponad 100 lat straconych…
    2 wojny światowe też dokładnie przeorały Polskę.
    45 lat komunizmu też świetnie zrujnowało potencjał.
    Teraz jeśli nie staniemy się częścią Zachodu, to niestety będziemy tylko okruchem na Dzikim Wschodzie, bo dzięki działalności obecnego nie-rządu na budowę solidnego bloku sąsiadów (Międzymorze czy Wyszehrad) nie mamy szans – a to zgodne z oczekiwaniami Kremla.

  5. Szwęda 17.12.2018 22:50

    No może niekoniecznie od razu samoloty i komputery, ale akurat samochody np. na prąd albo gaz z polskiego węgla, to moglibyśmy z powodzeniem produkować chociażby na nasz, polski rynek. I ceny tych samochodów mogłyby być dostosowane do zarobków Polaków, czyli np. 10-15 tysięcy złotych :)
    A mówienie o całej armii projektantów, inżynierów, wielkich zgranych zespołów brzmi śmieszne. Owszem do opracowania prototypu i uruchomienia produkcji potrzebne by były duże pieniądze, ale równie ważna byłaby dobra wola czynników decyzyjnych, śmiałe postawienie karty na rozwój Polski, podjęcie wysiłku, ryzyka!

  6. Husar 18.12.2018 11:32

    ZIK
    Nie wiesz kim jestem więc nie możesz pisać czy mam pojęcie o prowadzeniu prac konstrukcyjnych.
    Natomiast z twoich wpisów wnika jakaś aż nadwyrost przesada i troska idąca w niepowodzenie.
    Z takim podejściem to nawet z grupą dwu-osobową nie zbudowałbyś budki dla psa.
    Teoria o jakimś super zgranym zespole itp. wymysły.. to nie piłka nożna aby takie rzeczy wypisywać tylko proces inżynieryjny. Zakładam, że jesteś uczniem jeszcze i trochę potrzeba Ci by teorię i marzenia/wyobrażenia zweryfikować z doświadczeniem i rzeczywistością.
    Do kilku odnośników już nie będę się odnosił bo to już tylko twoja kwestia odniesienia więc to nie ma sensu.
    Jeżeli jako naród mamy odbudować przemysł motoryzacyjny to konieczne jest ponieść tego nakłady i włożyć w to siłę, a nie oglądać się w koło i szukać wymówek.
    To ma być Polska myśl techniczna, a nie niemiecka czy inna. Jeżeli będziesz kroczył taką samą drogą jak Niemcy to oczywiste, że tego nie osiągniesz nie jesteśmy nimi.
    Wystarczy jeden moment i wkład jak np rozwiązania techniczne tworzone przez polskich inżynierów jak np zderzak Łągiewki ( w swym czasie) i zmienia się obraz technologii.
    Proces inżynieryjny nie ma co się martwić bo to jako Polacy jesteśmy w stanie bardzo dobrze ustawić.
    Problem w Polsce są zainstalowane grupy przez obce państwa, które wspierane przez ich finanse blokują rozwój naszego kraju i narodu. Trzeba dużo wysiłku aby te grupy usadzone zdetronizować. Gdyż z zwiększającym się ich wpływem mają coraz większe oddziaływanie poprzez inżynierię społeczną manipulująca narodem.
    PiS jest jutro go nie ma, także bez sensu piszesz. Raczej w tej kwestii należałoby rozważyć co zrobić jako naród aby odsunąć kolejne rządy kompradorskie ( partie zainstalowane przez okupanta do zarządzania jego terytorium – od rozbiorów po dziś dzień ) aby umożliwić tworzenie gospodarki narodowej i nie pozwalać sabotować państwa przez obce partie, v kolumny jak to ma miejsce dziś.

    “Teraz jeśli nie staniemy się częścią Zachodu, to niestety będziemy tylko okruchem na Dzikim Wschodzie, bo dzięki działalności obecnego nie-rządu na budowę solidnego bloku sąsiadów (Międzymorze czy Wyszehrad) nie mamy szans – a to zgodne z oczekiwaniami Kremla.” —–“Teraz jeśli nie staniemy się częścią Zachodu”… czy Ty się dobrze czujesz ? Jak Polak Słowianin może takie rzeczy wypisywać ?
    Czy Ty znasz dzieje narodu Polskiego ? Przecież rzeczą oczywistą jest gdy to się stanie tak jesteśmy unicestwieni. Czy ty sobie sprawy nie zdajesz jakie są zamiary państw hybryd zachodu wobec Słowian ?

  7. Szwęda 18.12.2018 14:56

    Husar,
    Zasadniczo muszę się z tobą zgodzić… ;)

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.

pl Polski
X