Pusty grobowiec Jezusa

Opublikowano: 09.03.2019 | Kategorie: Publicystyka, Publikacje WM, Wierzenia

Liczba wyświetleń wpisu: 2883

Postać Jezusa z Nazaretu, opisana skrótowo głównie w czterech Ewangeliach, wspominana szczątkowo w dziełach starożytnych historyków (Tacyt, Pliniusz), a także w apokryfach jest jedyną postacią ze starożytności powszechnie znaną już na całym świecie, ale i jedyną, o której wszyscy wyznawcy trzech głównych nurtów chrześcijaństwa twierdzą, że po swej męczeńskiej śmierci (kara śmierci za zakłócenie porządku publicznego podczas najważniejszego corocznego święta paschy w głównej świątyni, znane jako „wyrzucenie kupców ze świątyni”) ponownie ożył, czyli de facto – żyje po dziś dzień. Przez niemal dwa tysiące lat zastanawiano się kim naprawdę był? Niezwykłym, ale jednak tylko człowiekiem? Czy miał cechy boskie, z innego wymiaru istnienia?

W XIX wieku historycy, przynajmniej najwybitniejsi (Renan) twierdzili, że nie tylko Jezus nie zmartwychwstał, ale że w ogóle nie istniał, nie ma więc sensu twierdzenie, że powróci, jak zapowiadał chwilę przed śmiercią, aby osądzić cały świat i rozpocząć tysiącletnie królestwo miłości i pokoju, „królestwo niebieskie”. Ówcześnie historycy podobnie twierdzili o autorstwie Iliady – „Homer” to nie jakiś konkretny autor, ale po prostu „człowiek”, czy nawet „ludzie”. Tzw. kwestia homerycka polegała na odejściu (podobnie było z ustalaniem autorstwa np. psalmów czy w Polsce „Trenów” Kochanowskiego) od sądu, że oba poematy epickie napisał jeden wybitny autor, lecz że jest to dzieło zbiorowe, a więc anonimowe, bo starożytni nie znali czegoś takiego jak pojęcie „autorstwa” (grec. auto – swój, swoisty, własny, samodzielny), a w średniowieczu powstające komentarze i kompilacje miały celowo anonimowy charakter, ponieważ tak nakazywała skromność i pokora, zresztą większość dzieł to były kopie, przepisywane przez pracowitych mnichów w klasztorze.

Jednak w XX wieku dzięki badaniom stylistycznym uznaje się, że poematy homeryckie napisał, a raczej zredagował jeden autor, nazywany umownie „Homerem”. Przywrócono też historyczność Jezusa z Nazaretu, przynajmniej w sensie świeckim – Jezus na pewno (wedle historyków I poł. XX wieku) żył, choć raczej tylko nauczał, ale nie czynił żadnych cudów, bo temu przeczy zdrowy rozsądek, są one jakby ubarwieniem rzeczywiście przełomowego charakteru moralnej nauki proroka z Betlejem.

Poza tym, że żył i nauczał, oraz zmarł przedwcześnie skazany na karę śmierci, nic pewnego nie wiemy, szczególnie o dzieciństwie, ojcostwie, wykształceniu, najbliższej rodzinie, ba, nie jest nawet (na skutek słynnego błędu w kalendarzu w IV w. n.e.) pewne, że obecnie mamy rok 2019, bo mnich pomylił daty o jakieś 6/7 lat naprzód – wedle prawdziwego kalendarza mielibyśmy tedy rok 2013/20014, a narodzenie Jezusa za czasów Heroda miało miejsce w tym przypadku kilka lat przed naszą erą. Natomiast jako datę śmierci większość (ale nie wszyscy) badaczy uznaje piątek 7 kwietnia 30 r. Jezus został pospiesznie zasądzony, torturowany i zgładzony, czego świadkami było wbrew pozorom niewiele najbliższych osób w wigilię szabatu, pogrzebany, a po dwu dniach rankiem 9 kwietnia wiele osób twierdziło, że widzieli Go znowu żywego. Co więcej, miał ukazywać się potem jeszcze przez 40 dni wielu osobom (nawet 500 braciom naraz, jak pisze ewangelista), by następnie na oczach znowu kilku świadków (uczniów) wstąpić do nieba, nakazując głoszenie ewangelii (dobrej nowiny o zbawieniu) wszystkim narodom, dopóki nie nastąpi koniec świata i Jego drugie przyjście w chwale. Tyle mówi wiara ponad dwu miliardów chrześcijan.

Jedynym twardym dowodem zmartwychwstania ma być znaleziony rano w niedzielę otwarty i pusty grób oraz kilka prześcieradeł i chusta na głowie. Istnieje wiele legend (chusta Weroniki, chusta z Manopello oraz oczywiście całun turyński z całym wizerunkiem jakoby Jezusa), ale je tu pominiemy.

Czy istniały alternatywne wyjaśnienia pustego grobu? Tak, a jedno z nich podaje nawet ewangelia – kiedy rzymscy strażnicy grobu (co na prośbę Żydów zlecił sam Piłat, chcąc zapobiec kradzieży ciała przez uczniów) uciekli z nieznanego powodu, opuszczając miejsce pracy, Żydzi powiedzieli, aby zaczęli rozpowiadać, że wykradli Go uczniowie, a oni sami wzięli na siebie odpowiedzialność przed namiestnikiem. Już to wskazuje, że żołnierze nie twierdzili, że ciało wykradli uczniowie, stąd wniosek, że zmartwychwstał, bo gdyby tak powiedzieli, to Żydzi nie instruowaliby ich, co mają mówić opinii publicznej. Ani więc Żydzi ani straż nie byli wcale pewni, że uczniowie w tym mieli udział. Czy były jeszcze inne wersje? Tak, ale tylko w skrócie: Jezus miał nie umrzeć, lecz przeżyć letarg, potem opuścić Jerozolimę i wyjechać do Indii bądź Europy, mieć żonę i dać początek jakimś znanym rodom królewskim. Ten trop, w istocie interesujący do przesady rozwinęli autorzy książek fikcyjnych (np. słynny “Kod da Vinci”), tym samym go kompromitując. Film „Body” z Antonio Banderasem opowiadał o znalezieniu prawdziwego grobu Jezusa, a w nim szczątków ludzkich, na których miały być ślady ukrzyżowania, a w sposób dokumentalny wersję tę drążył potem Cameron, ogłaszając, że odnaleziono zbiorowy grobowiec z I w. n. e., a w nich urny z imionami rodziny Jezusa i jeden pusty grób z imieniem „Jezusa, syna Józefa”. Wersję tę wyśmiali nawet archeolodzy żydowscy, niewierzący w zmartwychwstanie, twierdząc, zresztą słusznie, że imię Jezus było wtedy bardzo popularne, podobnie jak imiona Maria, Józef, Jakub, Juda. Istniały też teorie, że zamiast Jezusa na krzyżu zmarł ktoś inny.

Autor słynnej „Historii świata” Wells (ten, co napisał znany „Wehikuł czasu”) Jezusa traktuje ściśle historycznie, omawiając wyłącznie nauczanie, pomija milczeniem kwestie „pozagrobowe”, zatrzymując się nawet nie w momencie pogrzebu, lecz śmierci. Jakoś tak jest, że właśnie najmniej pisze się o sobocie, kiedy Jezus przebywał w grobowcu. Dlaczego powszechna jest ta „droga na skróty”, przeskok z chwili zdjęcia z krzyża i opłakiwania, do poranka dn. 9.04.30 r.? Rozwiązanie zagadki kryje prawdopodobnie właśnie szabat. Czy istnieje jeszcze inna możliwa wersja rekonstrukcji zdarzeń z tamtego kwietniowego gorącego z emocji weekendu w Jerozolimie? Istnieje, i krótko ją tu przedstawimy, zastrzegając, że jest ona autorstwa niżej podpisanego piszącego te słowa.

Cztery opisy pogrzebu Jezusa z Nazaretu – analiza porównawcza

W uznawanej za najstarszą (choć tak nie było) ewangelii Mateusza czytamy, co następuje: “Gdy zaś nastał wieczór, przyszedł pewien człowiek bogaty z Arymatei, imieniem Józef, który też był uczniem Jezusowym. Ten poszedł do Piłata, i poprosił o ciało Jezusowe. Wtedy Piłat kazał oddać ciało. A Józef wziąwszy ciało, owinął je w czyste prześcieradło, i położył je w nowym grobie swoim, który był wykuł w skale. I przywalił do drzwi grobu kamień wielki, i odszedł. A była tam Maria Magdalena i druga Maria, siedzące naprzeciw grobu.”

Z tego fragmentu istotne są następujące informacje: pogrzeb odbył się wieczorem z inicjatywy bogatego (tu jest to akurat dość istotne) ucznia Jezusa, niejakiego Józefa z Arymatei, który poprosił o oddanie ciała (kto je więc miał między dekrucyfikacją, a momentem rozkazu wydania?), owinął je w jedno, czyste prześcieradło (obie informacje znowu paradoksalnie są istotne – było jedno i pewnie nowe, bo czyste – nie znano przecież skutecznych metod czyszczenia). Jednak jeszcze nie to jest najważniejsze – Arymatejczyk miał własny grobowiec, nowy (jeszcze nie używany), który wykuty został w skale, co było typową formą ówczesnego pochówku, podobnie jak zastawienie kamieniem (podobnie w opisie rzekomego wskrzeszenia młodzieńca Łazarza Jezus każe „odsunąć kamień”), namaszczenie (przypominające egipskie balsamowanie), ale namaszczano jedynie ludzi z „górnej półki”, by tak rzec. Historycy słusznie twierdzą, że wbrew Cameronowi biedne rodziny (a z takiej pochodził Jezus) nie mogły mieć własnych grobowców rodzinnych w Jerozolimie, zwłaszcza w bogatych dzielnicach, czy centrum.

Oczywiście dwa tysiące lat to sporo, aby zmieniła się urbanistyka miasta, tak, że istnieją dwa konkurencyjne miejsca złożenia Jezusa do grobu, z czego raczej odpada skalista Golgota (dlaczego Rzymianie mieliby się trudzić wbijaniem w skałę krzyży, z drugiej strony wiadomo, że krzyż miał kształt litery T, bez górnej części, tabliczkę z nazwą przestępstwa przybijano w miejscu przecięcia wertykalnej i horyzontalnej belki (tę ostatnią tylko nieśli skazańcy, pionowe były cały czas wbite na miejscu, egzekucji było bardzo dużo i często), co umożliwiał fakt, że skazaniec nieco „opadał” po wciągnięciu na słup i przebiciu nóg (inaczej niż chce tradycja ikonograficzna między kostkami nóg z boku krzyża, a nie przez dwie „skrzyżowane” kończyny, podobnie inaczej przebijano dłonie, dodatkowo podtrzymując skazanego prawdopodobnie sznurami.

Z tego fragmentu jeszcze warto zanotować, że na pogrzebie były jeszcze tylko dwie osoby – Maria Magdalena (rzekoma żona Jezusa) oraz druga Maria (ale nie Matka), nikogo więcej, bo wszyscy uciekli ze strachu. Dlaczego nie było tam matki i ucznia Jana, autora późniejszej najstarszej ewangelii? Co się podczas pogrzebu działo w Jerozolimie? To są bardzo istotne pytania. Ewangelista dodaje, ale nie musi to być istotne, że obie kobiety „siedziały naprzeciw grobu”. U Marka (to jest tak naprawdę najstarszy zapis ewangelii, oczywiście bez oryginałów, bo te zaginęły czy zostały celowo zniszczone albo schowane, nie wiadomo) jest trochę podobnie (bo nie tak samo, co byłoby właśnie podejrzane), trochę niepodobnie. “Skoro już nastał wieczór (ponieważ był to dzień Przygotowania, który jest przed szabatem), przyszedł Józef z Arymatei, dostojny senator, który też oczekiwał królestwa Bożego, i śmiało wszedł do Piłata, i prosił o ciało Jezusowe. A Piłat się zdziwił, czyby już skonał. I wezwawszy setnika, zapytał go, czyby już umarł. A dowiedziawszy się od setnika, darował ciało Józefowi Józef zaś, kupiwszy prześcieradło i zdjąwszy Jezusa, owinął go w prześcieradło i położył w grobie, który był wyciosany w skale, i przywalił kamień do drzwi grobowych. A Maria Magdalena i Maria Józefowa patrzyły, gdzie go kładziono.”

Autor zaznacza i to jest istotny wątek, że piątek jest dniem Przygotowania, poprzedzającym szabat, upamiętniający stworzenie świata (siódmy dzień, odpoczynek Stwórcy) oraz przede wszystkim wyjście Izraelitów pod wodzą Mojżesza z niewoli egipskiej. Kim jest tutaj Arymatejczyk? Jeszcze tylko senatorem i ogólnie „oczekującym królestwa Bożego” (nie uczniem Jezusa), który „śmiało” (to znaczy, że był nie tylko bogaty, jak chce Mateusz, ale i wpływowy), Piłat zdziwiony szybką śmiercią (co wedle innych wskazuje, że Jezus wbrew pozorom nie miał mocnego zdrowia, skazani umierali nieraz dwa-trzy dni, często trzeba było ich dobijać, jak pozostałych dwu „łotrów”), lecz najwyraźniej nie dowierza jednak Józefowi, bo dopiero kiedy wezwany setnik potwierdza fakt zgonu (co ukróca w tym momencie spekulacje o rzekomym omdleniu Jezusa i przebudzeniu w grobie), ten oddaje ciało Józefowi. Tu się wyjaśnia to, gdzie było ciało po egzekucji – prawdopodobnie rzymscy żołnierze, którzy wykonywali egzekucję, musieli ją też skończyć, a potem oddawali ciało Piłatowi, który decydował, co dalej.

Nasuwa się tu najistotniejsze pytanie, którego jeszcze przez dwa tysiące lat nikt chyba nie zadał – gdzie chowano innych skazanych, gdzie pochowano tych „łotrów”? Czy istniało wspólne miejsce pochówku, gdzie wrzucano ciała, by w ten sposób jeszcze pohańbić ich po śmierci (np. w Antygonie Sofoklesa łamie zakaz i wbrew prawu państwowemu, które zabraniało grzebać zdrajców, urządza pogrzeb swemu bratu, co przypłaca śmiercią; a jak pamiętamy z Iliady, ciała wrogów hańbiono w ten sposób, że ciągnięto je za wozem dokoła miasta). Potwierdza się, że prześcieradło było nowe, bo ewangelista dodaje, że wcześniej je kupił (potwierdza to też pośrednio, że był bogaty, bo płótna były bardzo drogie, wykonywano je przecież chałupniczo jako rękodzieła, co podnosiło siłą rzeczy cenę). Lecz dalej już jest inaczej – tekst sugeruje, że w momencie prośby, ciało Jezusa jeszcze było na krzyżu, a tym samym obala hipotezę, że żołnierze rzymscy kończyli sami całą brudną robotę. Potem jest tak samo (oczywiście w innych słowach), ale istotny może okazać się detal, że oprócz kamienia istniały jeszcze jakieś „drzwi grobowe”, bo określeniem tym nie można oznaczyć samych skalnych ram wnęki. Podobnie są świadkowie – kobiety, które specjalnie „patrzyły, gdzie go położono”, wiedziały więc, gdzie przyjść z olejkami po szabacie.

Łukasz był greckim lekarzem, a jak chce tradycja wiele szczegółów wziął nie tylko z wcześniejszych ewangelii i tradycji ustnej (a ostatnio postuluje się istnienie zaginionej protoewangelii, którą używano w czasie liturgii, wielokrotnie przepisywano i krążyła w licznych odpisach, zanim powstawać zaczęły osobne ewangelie), ale i od samej matki Nazarejczyka. Podaje wiele dalszych detali na temat Arymatejczyka – był „dobry i sprawiedliwy” (więc oczekiwał królestwa), ale zarazem był członkiem wysokiej Rady, która uczestniczyła w parodii procesu sądowego (bo wyrok był „ich”), tak więc zapewne wyrok ogłaszano drogą głosowania, które już wtedy znano, byłoby to więc takie niby „liberum veto”, czy „votum separatum”), dodaje, że Arymateia była miastem „judzkim” (leżała w Judei, której namiestnikiem był wtedy właśnie Piłat z Pontu, tak więc Józef był też pod władzą rzymską Piłata), sam zdjął ciało z krzyża (co potwierdza obalenie hipotezy o procedurze kończenia egzekucji), dodaje też pośrednio, że grób był nowy (bo nikt jeszcze nie został złożony). „Niewiasty” to zapewne Maria i Magdalena, ale tu mamy dalszą informację, że obejrzały nie tylko miejsce pogrzebu, lecz również sposób ułożenia ciała (wewnątrz wykuwano jakby wnęki dokoła w ścianach), i wróciły, aby przygotować balsamowanie, które uniemożliwiło święto żydowskie: “I Oto mąż imieniem Józef, który był członkiem Rady, mąż dobry i sprawiedliwy – ten nie był się zgodził na ich wyrok i uczynki – z Arymatei, miasta judzkiego, który też i sam oczekiwał królestwa Bożego. Ten przyszedł do Piłata, i poprosił o ciało Jezusa. I zdjąwszy, uwinął w prześcieradło, i położył je w grobie wykutym, w którym nikt jeszcze nie był położony. A był to dzień Przygotowania, i szabat się zaczynał. Niewiasty zaś, które z nim przybyły z Galilei, przyszedłszy, obejrzały grób, i jak było położone ciało jego. A wróciwszy się, przygotowały wonności i maści. Ale w szabat dały pokój, według przykazania.”

U Jana podobnie, ale nie tak samo: “Potem zaś poprosił Piłata Józef z Arymatei (przeto że był uczniem Jezusowym, lecz tajemnym z bojaźni przed żydami), żeby mógł zdjąć ciało Jezusowe. I pozwolił Piłat. Przyszedł więc, i zdjął ciało Jezusowe. Przybył też i Nikodem, który niegdyś przyszedł był w nocy do Jezusa, niosąc mieszaninę mirry i aloesu około stu funtów. Wzięli więc ciało Jezusowe, i obwiązali je z wonnościami w prześcieradła, jak żydzi mają zwyczaj grzebać. A na miejscu, gdzie został ukrzyżowany, był ogród, w ogrodzie zaś grób nowy, w którym jeszcze nikt nie był położony. Tam więc, ponieważ grób był blisko, z powodu żydowskiego dnia Przygotowania, położyli Jezusa.”

Ważne są podkreślone detale, nieobecne wcześniej – Józef był jednak co prawda uczniem Jezusa, ale „tajemnym”, bo bał się Żydów (czyli ludzi z Rady, w której jednocześnie zasiadał), czyli właściwie po cichu sympatyzował z naukami Jezusa, raczej nie chodził z nim ani nie przyjmował go w domu, inaczej niż wspomniany tu nieoczekiwanie Nikodem, od którego – jak wyjaśnia wreszcie ewangelia – pochodziły olejki (dokładnie: mirra i aloes, w ilości stu funtów wagi, co było bardzo dużą liczbą i generowało wysoki koszt), być może do spółki z Arymatejczykiem.

Autor jednak twierdzi, że było więcej niż jedno płótno, w które „obwiązali” (czym? samymi płótnami, tak jak Łazarza, który wyszedł będąc jakby „zabandażowany”, co przypominało do złudzenia pochówki faraonów czy jeszcze czymś?) ciało, ale od razu dodali owe „wonności”. Grób był w ogrodzie, gdzie został ukrzyżowany – gdzie więc w końcu zginął? W ogrodzie wewnątrz murów miejskich – bo posiadłość należała do bogatego Żyda, czy na skale poza murami? Istotne jest, że jak wynika z tekstu, wybór pada na miejsce to, a nie inne z dwu powodów, wzajemnie się popierających – śpieszyli się, bo nadchodził szabat, a ten akurat grób był blisko. Nie ma tu mowy o innych czynnikach, takich jak aspekty szacunku dla Zmarłego i tak dalej – pamiętać należy, że byli to ludzie praktyczni, wręcz materialistycznie nastawieni do świata.

Wielka Sobota, nie taka wielka?

O tym, co działo się od momentu pospiesznego, prowizorycznego pogrzebu (co w klasycznej monografii “Dzieje Jezusa Chrystusa” R.L. Bruckbergera przyznaje nawet sam autor, żarliwy chrześcijanin-katolik) do opisu rzekomych „spotkań III stopnia” Jezusa z uczniami, uczennicami (ale zauważmy od razu: nie ma nigdzie wzmianki, aby ukazał się On swej… Matce, jeśli nie liczyć rzekomego spotkania w wieczerniku w kolejną niedzielę, drugą po wielkiej nocy) milczą jak zaklęci Marek, Łukasz oraz najbliższy uczeń Jan, a tradycja podaje tyle, że – podobnie jak Oryfeusz – zstąpił do “piekieł” (a więc nie do „piekła”? – temat na osobny tekst), jedynie Mateusz próbuje ustalić jakikolwiek kontekst. Nawiasem mówiąc ewangelie są kompletnie akontekstualnymi tekstami, jakby powstawały w izolowanej grupie ludzi prawie, że z marginesu, bo nigdzie nie ma informacji, co się działo w ważnych taktycznie miejscach podczas całej afery z Jezusem: jakie decyzje podejmowały wszystkie „vipy”, gdy umierał, podczas pogrzebu i właśnie w szabat. Właśnie. Oto ledwie, ale jednak zarysowany kontekst. Ewangelista zwany umownie Mateuszem (celnik?) pisze, że: “Nazajutrz zaś, to jest w dzień po Przygotowaniu, zebrali się przedniejsi kapłani i faryzeusze u Piłata, mówiąc: Panie, wspomnieliśmy, że ten zwodziciel powiedział jeszcze, żyjąc: Po trzech dniach zmartwychwstanę. Rozkaż więc, aby strzeżono grobu aż do dnia trzeciego, by przypadkiem nie przyszli uczniowie jego i nie ukradli go i nie powiedzieli ludowi: Powstał z martwych. I będzie ostatni błąd gorszy niż pierwszy. Rzekł im Piłat: Macie straż, idźcie, strzeżcie, jak umiecie. A oni poszedłszy, obwarowali grób, zapieczętowawszy kamień, straże postawili.”

To bardzo istotne, czy rzeczywiście tak było, bo nigdzie nie ma słowa o straży przygrobowej u synoptyków. To nie jest takie nic, jeśli trzech pośrednich świadków (właściwie powiedzielibyśmy dziś: tylko reporterów) nie wspomina o czymś takim. A to właśnie jest bardzo istotne w tej całej historii, tutaj mozolnie rekonstruowanej. Była więc jakaś (czy jedna? Ile trwała? Kto tam był konkretnie? Jak przebiegało zebranie?) narada kapłanów i faryzeuszy (a więc nie wszystkich stronnictw religijnych ówczesnego judaizmu, nawet saduceuszy, ale oni w ogóle nie wierzyli w możliwość jakiegokolwiek powstania z martwych, więc dlatego nie brali udziału?), w czasie której ustalono, że grób będzie chroniony, ale tylko z inicjatywy i rękami żydów, i to tylko przez okres szabatu, przez trzy dni (właściwie: od piątkowego wieczora do północny z soboty na niedzielę, maksymalnie zaś do świtu, kiedy zaczynał się kolejny, zwykły dzień pracy (dzień powszedni, roboczy), tak, jak dla nas poniedziałek. Grób został „obwarowany” (co to znaczy konkretnie?) oraz „opieczętowany” (to już bardziej ściśle). I tyle.

Mała „wielkanoc”…?

I tu zaczynają się problemy. Zacznijmy od początku. Józef z pomocą kilku osób (dwie kobiety? Nikodem? Ktoś jeszcze?) chowa szybko Jezusa w swoim nowym grobie blisko miejsca kaźni (co sugeruje, że nie była to wcale Golgota, ale że Jezusa po prostu ukrzyżowano w ogrodzie zwanym Getsemani (inaczej: Oliwny), przybijając do któregoś z licznych tam drzew, co było tłumaczyło trudność, jakby się aż trzy naraz krzyże miały zmieścić na malutkiej górze czaszki, zwanej kalwarią, czy golgotą – jeśli wierzyć, że jest nią dzisiejsze, mocno eksponowane miejsce w Bazylice św. Grobu Pańskiego). Powoli zmierzamy do nieuchronnego sedna niniejszego opracowania, powtórzyć należy – całkowicie opartego na argumentacji „wewnętrznej” i close-reading: w-czytania się w analizowany tekst za pomocą „lektury wielokrotnej” (Bartoszyński) czy „slow-reading” (czytania wolnego, medytacyjno-kontemplacyjnego), a zarazem kontekstualnej.

Przeczytajmy opisy powoli, zawieszając na chwilę wszelkie przedsądy, uprzedzenia, swoją wiarę czy nie-wiarę. Czytanie „między wierszami” dzisiejsze literaturoznawstwo uznaje za narzędzie równoprawne tradycyjnej lekturze „dosłownej”, nie wnikającej w szare tło, jakie spowija mroki przeszłości. Okazuje się, że kobiety przychodzą (w wersji Mateusza) jeszcze w wieczór szabatu, a nie dopiero rankiem „pierwszego dnia tygodnia”: “W wieczór zaś szabatu, który świta na pierwszy dzień tygodnia, przyszła Maria Magdalena i druga Maria obejrzeć grób”. Ale Marek twierdzi, że przybyły jednak, „gdy minął szabat”, czyli najwcześniej o godz. 24.00 w sobotę: “A gdy minął szabat, Maria Magdalena i Maria Jakubowa i Salome nakupiły wonnych olejków, aby przyszedłszy namaścić Jezusa. Podobnie twierdzi Łukasz (W pierwszy zaś dzień tygodnia bardzo rano przyszły do grobu, niosąc wonności, które były przygotowały.), a Jan pisze tak samo, ale dodaje, że stało się to bardzo wcześnie („gdy jeszcze było ciemno”).”

I co? Nagle „wkracza” nowa rzeczywistość, na skróty, jakby autor bał się faktów, szczegółów, które nieraz potrafią naprowadzić dobrego detektywa-historyka na trop: mamy więc po kolei – „trzęsienie ziemi, teofanię anioła, który sam odwala kamień i siada na nim (Po co? Czemu nie odszedł, odwaliwszy?), opis przypomina „Syna Człowieczego” z Apokalipsy (motyw ognistego spojrzenia, szaty lśniącej jak śnieg), ten anioł rzekomo odstrasza pilnujących, a anioł mówi niewiastom, by się nie lękały (częsty motyw), bo Jezus żyje, pokazuje im miejsce i wysyła z misją powiadomienia uczniów, którzy mają wyruszyć (przed kobietami) do Galilei, i wszyscy mają spotkać się ze zmartwychwstałym tamże: “A oto stało się wielkie trzęsienie ziemi; albowiem Anioł Pański zstąpił z nieba; i przystąpiwszy, odwalił kamień i usiadł na nim. Jego zaś wejrzenie było jak błyskawica, a odzienie jego jako śnieg. A z bojaźni przed nim przerazili się stróże i stali się jakby umarli. Anioł zaś odpowiadając, rzekł niewiastom: Nie bójcie się wy; gdyż wiem, że szukacie Jezusa, który był ukrzyżowany. Nie ma go tu; albowiem powstał, jak powiedział. Chodźcie, a oglądajcie miejsce, gdzie był położony Pan. A prędko idąc, powiedzcie uczniom jego, że powstał; i oto uprzedza was do Galilei, tam go ujrzycie. Oto wam zapowiedziałem. I wyszły prędko z grobu z bojaźnią i z radością wielką, biegnąc, aby opowiedzieć uczniom jego.”

Niestety, Marek twierdzi niezupełnie tak samo, ale różnice są wbrew pozorom w detalach istotnych: podaje, że kobiety przyszły po wschodzie słońca, ujrzały kamień, zastanawiając się kto im pomoże odsunąć kamień (czyli nawet nie dopuszczały myśli, że coś się zdarzy, mniejsza co): “A bardzo rano pierwszego dnia tygodnia przyszły do grobu, gdy już wzeszło słońce. I mówiły między sobą: Kto nam odwali kamień od drzwi grobowych? A spojrzawszy, zobaczyły odwalony kamień; albowiem był bardzo wielki. I wszedłszy do grobu, ujrzały młodzieńca siedzącego po prawej stronie, ubranego w szatę białą, i zdumiały się. A on im mówi: Nie lękajcie się; Jezusa szukacie Nazareńskiego, ukrzyżowanego? Wstał, nie ma go tu; oto miejsce, gdzie go położono. Ale idźcie, powiedzcie uczniom jego i Piotrowi, że was uprzedza do Galilei, tam go zobaczycie, jak wam powiedział. A one wyszedłszy, uciekły z grobu, albowiem zdjęło je drżenie i przestrach; i nikomu nic nie powiedziały, bo się bały.”

Ten, podobnie jak inne, tekst nie jest spójny – pomijam mieszanie narracji (przeskoki czasowe, raz czas teraźniejszy, raz przeszły, raz przyszły), wielkość kamienia, no i fakt, że nikomu wbrew zaleceniom „anioła” nie powiedziały nic. Łukasz podaje, że co prawda weszły do środka i nie znalazły ciała, co wywołało lęk, ale „dwaj mężowie” stanęli przy nich chwilę potem, a nie wcześniej: “I znalazły kamień odwalony od grobu. A wszedłszy, nie znalazły ciała Pana Jezusa. I stało się, gdy się dla tego w sercu zatrwożyły, oto stanęli przy nich dwaj mężowie w szatach lśniących. Gdy się zaś przestraszyły, i pochyliły twarz ku ziemi, rzekli do nich: Czemu szukacie żyjącego między umarłymi? Nie masz go tu, ale powstał. Wspomnijcie, jak wam mówił, gdy jeszcze był w Galilei, powiadając: Że potrzeba, aby Syn Człowieczy był wydany w ręce ludzi grzesznych, I był ukrzyżowany, a trzeciego dnia aby zmartwychwstał. I wspomniały na słowa jego. A wróciwszy się od grobu, oznajmiły to wszystko owym jedenastu i wszystkim innym. A były to Maria Magdalena i Joanna, i Maria Jakubowa i inne, które z nimi były, które o tym powiedziały apostołom. I wydawały się te słowa w oczach ich jakby niedorzecznością, i nie uwierzyli im. Ale Piotr wstawszy, pobiegł do grobu ; a pochyliwszy się, ujrzał same prześcieradła położone, i odszedł, dziwiąc się sam w sobie temu, co się stało.”

Tekst miesza kilka porządków – fakty, interpretacje, komentarz z relacją, wprowadza po prostu wersję „skrótową”, przywołując słowa Jezusa, odwołując się do pamięci ludzkiej (notabene o wiele lepszej niż nasza dzisiaj), niestety na dobitkę podaje, że jednak – wbrew najstarszej ewangelii – jednak opowiedziały nie tylko „jedenastu” (bo Judasz uciekł), ale wszystkim innym, więc sam Piotr pofatygował się na miejsce, zobaczył „prześcieradła” i jedynie się zdziwił, co oznacza, że nie podzielał jednak do końca wersji kobiet. Zdziwienie to nie to samo, co bojaźń (tremens w religioznawstwie Otta ze znanej monografii „Świętość”), a tym bardziej „fascinosum” (zachwyt).

Lecz to Jan jest autorem wersji najbardziej barwnej, bo chce, aby to Maria Magdalena pierwsza ujrzała Jezusa, i to ta wersja jest najbardziej popularna, obecnie eksponowana na swój sposób przez wyznawców „Jezusa-męża-Magdaleny”. W najmłodszej ewangelii, pisanej pod koniec I w. n.e., jakby z poetyckiej mgły oddalenia czasowego, kiedy reflektuje się dawne zdarzenia z młodości, ale już inaczej, a zarazem przypomina detale jaskrawe, ale niekoniecznie istotne, pisze również autor Apokalipsy: “A pierwszego dnia tygodnia, Maria Magdalena przyszła rano, gdy jeszcze było ciemno, i ujrzała kamień odwalony od grobu. Pobiegła więc, i przyszła do Szymona Piotra i do drugiego ucznia, którego miłował Jezus, i rzekła im: Wzięto Pana z grobu, a nie wiemy, gdzie go położono. Wyszedł tedy Piotr i ów drugi uczeń, i szli do grobu. Biegli zaś obaj razem, ale ów drugi uczeń prześcignął Piotra, i pierwszy przyszedł do grobu. A schyliwszy się, ujrzał leżące prześcieradła, wszelako nie wszedł. Przyszedł więc Szymon Piotr idąc za nim, i wszedł do grobu, i ujrzał prześcieradła leżące, i chustkę, która była na głowie jego, nie z prześcieradłami położoną, ale osobno zwiniętą na jedno miejsce. Wtedy więc wszedł i ten uczeń, który był pierwszy przyszedł do grobu, i ujrzał i uwierzył; jeszcze bowiem nie rozumieli Pisma, że trzeba było, aby on powstał z martwych. 10 Odeszli tedy uczniowie na powrót do siebie.”

Stop. Rekonstruujemy zdarzenie: Magdalena widzi kamień odsunięty, nie fatyguje się (z lęku?) nawet, aby podejść, tym bardziej wejść i wraca do Piotra i Jana (pisze o sobie w 3 os.) i mówi, że ktoś zabrał Jezusa i przeniósł gdzie indziej. Uczniowie potwierdzają spostrzeżenie kobiety i wracają do siebie. Stop. “Maria zaś stała u grobu zewnątrz, płacząc. Gdy więc płakała, nachyliła się, i zajrzała w grób. I zobaczyła dwóch aniołów w bieli siedzących, jednego u głowy, a drugiego u nóg, gdzie położone było ciało Jezusowe. Mówią jej oni: Niewiasto! Czemu płaczesz? Rzecze im: Że wzięto Pana mego, a nie wiem, gdzie go położono. Gdy to powiedziała, obróciła się w tył, i ujrzała Jezusa stojącego, a nie wiedziała, że to jest Jezus. Rzecze do niej Jezus: Niewiasto, czemu płaczesz? Kogo szukasz? Ona sądząc, że to ogrodnik, rzecze mu: Panie, jeśli go ty wziąłeś, powiedz mi, gdzieś go położył, a ja go wezmę. Rzecze do niej Jezus: Mario! Ona obróciwszy się, rzecze mu: Rabboni, (co znaczy: Mistrzu). Rzecze do niej Jezus: Nie dotykaj mnie, bom jeszcze nie wstąpił do Ojca mego. Ale idź do braci moich, a powiedz im: Wstępuję do Ojca mojego i Ojca waszego, Boga mojego i Boga waszego. Przyszła Maria Magdalena, oznajmiając uczniom: Żem widziała Pana i to mi powiedział.”

Dalszy tekst znowu wydaje się pisany w innym czasie, miejscu, przez kogoś innego – wynika z niego, że Maria zostaje przed grobem, płacze – więc widzi wszystko niewyraźnie – i w końcu zagląda do środka, „widzi” aniołów, zaczyna z nimi rozmowę, ale ją przerywa, bo z jakiegoś powodu „obraca się w tył” (czyli w kierunku wyjścia z grobu?) i wtedy…kogoś widzi. Nie widzi oczywiście dokładnie, bo albo jeszcze stoi w grobie, albo powoli z niego wychodzi, być może – skoro jest już rano, świeci słońce, nie można wykluczyć, że patrzy ze spowitego półmrokiem grobu w kierunku światła, co wywołuje efekt niedokładnego widzenia – widzi zarysy, czy kontury postaci, zastanawia się szybko, kto to jest i logicznie dedukuje, że to pewnie„ogrodnik”, więc pyta w taki sposób, jakby szlochała („jeśli go ty wziąłeś”) i dopiero na dźwięk swego imienia następuje rozpoznanie. Prawdopodobnie Maria stała w półobrocie i jeszcze raz się obraca (pierwszy raz wewnątrz, drugi raz wydostając się z grobowca). Zapewne jest to tak wielki szok, pomieszanie radości z niedowierzaniem („no nie, nie wierzę, to zbyt piękne”), że chce rzucić się Nauczycielowi w ramiona, który jednak tłumaczy tajemniczo, aby zachowała dystans fizyczny. Dalej już tylko Mateusz opisuje, że Jezus spotkał się z wszystkimi, a strażnicy opowiedzieli kapłanom wszystko, ci przekupili zaś żołnierzy, by rozpowiadali, że uczniowie wykradli ciało, gdy oni przysnęli, a oni wzięli na siebie odpowiedzialność wobec Poncjusza Piłata: “A oto Jezus spotkał się z nimi, mówiąc: Witajcie! One zaś przystąpiły, i ujęły nogi jego, i pokłon mu oddały. 10 Wtedy im rzekł Jezus: Nie bójcie się, idźcie, oznajmijcie braciom moim, aby poszli do Galilei, tam mię ujrzą. Gdy zaś one odeszły, oto niektórzy ze stróżów przyszli do miasta, i oznajmili przedniejszym kapłanom wszystko, co się stało. A zebrawszy się ze starszymi, naradziwszy się, dali żołnierzom wiele pieniędzy, mówiąc: Powiadajcie, że uczniowie jego w nocy przyszli, i ukradli go, gdyśmy spali. A jeśli się to do namiestnika doniesie, my mu wytłumaczymy i wam bezpieczeństwo zapewnimy. Oni zaś wziąwszy pieniądze, uczynili, jak ich nauczono. I rozniosła się ta wieść u żydów aż do dnia dzisiejszego.”

W tym miejscu lakoniczny opis najstarszej ewangelii jest najlepszy i potwierdza opis najmłodszy – Jezus najpierw ukazał się Magdalenie z Magdali, a ona podała dalej ludziom, którzy przynajmniej początkowo, nie uwierzyli: “Wstawszy zaś raniutko pierwszego dnia tygodnia, ukazał się najpierw Marii Magdalenie, z której był wyrzucił siedmiu czartów. Ona poszedłszy, opowiedziała tym, którzy z nim bywali, smutnym i płaczącym. 11 A oni usłyszawszy, że żyje i był widziany przez nią, nie uwierzyli.”

Konkluzje i wnioski końcowe

Poniższa hipoteza jest czystą spekulacją, lecz opartą na logicznym rozumowaniu. W wyjaśnianiu zagadki „pustego grobu”, która fascynuje szczególnie dzisiejsze umysły, należy wziąć „pod lupę” i ten trop, choćby po to, aby go wykluczyć. Innymi słowy, mówiąc metodologicznie wykazać jego fałszywość, dokonać falsyfikacji. To nie piszący te słowa wedle metodologii naukowej powinien udowodnić, że ma rację, ale potencjalni dyskutanci mają za zadanie wykazać ewentualny błąd w poniższej rekonstrukcji wydarzeń z niedzielnego poranka roku 30 n.e.

Według naszej hipotezy Józef użycza grób, ale zmienia zdanie w sobotę, być może z lęku przed Żydami (Ewangelia wspomina, że był co prawda sympatykiem Nauczyciela z Galilei, lecz „skrytym z obawy przed Żydami”), wręcz za ich namową (należał do Rady) czy nawet na skutek jakichś gróźb, i postanawia zmienić pierwotny plan bezterminowego pochówku i zaraz po szabacie „pozbyć się kłopotu”. Gdy tylko mija szabat, kiedy nie są dozwolone żadne prace, szczególnie przy czczonych tak przez judaizm szczątkach ludzkich (stąd nawiązujące do tradycji egipskiej balsamowanie) razem z kimś (sam by nie dał rady?) jeszcze w nocy (np. krótko po północy) albo rankiem wynosi ciało Galilejczyka z grobu albo kładzie je dalej do wnętrza grobowca (typowy grób miał dwa pomieszczenia), tak, by nikt nie znalazł.

W pierwszej wersji hipotezy przenosi gdzieś ciało, dlatego go nikt nie znajduje. Dokąd? Prawdopodobnie do zbiorowej mogiły skazańców, o ile taka w ogóle istniała, bo ciała mogły być wydawane rodzinom przestępców, ewentualnie właśnie rodzinie Jezusa.

Istnieją jednak mocne wady takiego rozwiązania. Szukając błędu w powyższym rozumowaniu należy powiedzieć następujące kwestie. Jeśli rodzina Jezusa zabrała ciało, to gdzie je położyła, skoro pochodzili z Nazaretu, oddalonego kilkanaście kilometrów (co najmniej). Mało prawdopodobne, żeby mieli inny grobowiec w mieście jako całkiem ekonomicznie wykluczona rodzina. Dokąd zanieśli ciało? Czy jednak Józef z Arymatei mógłby zabrać ciało bez zezwolenia Piłata albo kapłanów oraz podczas, gdy stała tam pewnie jeszcze straż?

Niejasne jest też, po co by mieli zdejmować płótna z ciała? Niesienie nagiego Jezusa przez miasto byłoby ryzykowne, nawet jeśli włożyliby je w inne materiały, albo nawet w jakieś pudło czy coś w tym stylu. Musieliby się potem tłumaczyć, że ciała nie ma, a płótna są, co wskazywałoby, że ktoś je rozebrał, ale po co? Łatwiej się niesie ciało owinięte, zwłaszcza, że Jezus był nauczycielem Arymatejczyka i ten raczej nie dopuszczałby się profanacji, szczególnie w kontekście wspomnianego szacunku judaizmu i w ogóle starożytności do zwłok.

Ciało dla Żydów było ważniejsze nawet niż dusza, którą czcili greccy filozofowie, Platon (np. miłość platoniczna). Kto pomógłby Arymetejczykowi, nawet jeśli miał on rzeczywiście jakiegoś „ogrodnika”? Poza tym musiałby usunąć straż i złamać pieczęcie, a straż odesłać do domu. Nawet gdyby on ich z kolei przekupił, to nie polecałby im mówić, że zdarzył się cud, tylko kazałby powiedzieć, żeby mówili, że sobie przysnęli ze zmęczenia, przyszli uczniowie Jezusa i je wykradli. Po co mieliby opowiadać bajki, w które Piłat i tak by nie uwierzył?

Wreszcie trzeba pamiętać, że Józef wykupił ciało, czyli poniekąd nabył je na własność. Sprawy ekonomiczne były wtedy prawie święte. Dlatego nie musiał się obawiać bezterminowego pochówku w swoim – w dodatku – grobowcu na terenie posiadłości.

Tyle, że pozostaje ciągle rodzina Jezusa. Niestety, trzeba zauważyć, że niejasne są kwestie „rodzinne” Jezusa. Gdzie przebywa np. Maryja w wielką sobotę, dlaczego Ona pierwsza nie idzie do grobu itd., itp. Niestety, tezę tę, że Arymatejczyk nie musiał obawiać się „bezterminowego pochówku” nadwątla fakt, że w starożytności istniał, w dodatku rzymski, zakaz grzebania zwłok (zwłaszcza skazańców, ale nie tylko) „intra muros” (dosł. wewnątrz murów), w mieście. Nie miało to żadnego uzasadnienia teologicznego, chodziło o higienę, kiedy nie znano jeszcze antysepcji, a także o nie zakłócania porządku codziennego życia miejskiego. Grzebano zatem „extra muros” – poza murami miast, co symbolicznie pokazywało, że zmarły należy już do innego świata, znajduje się „poza” tym, co skupia uwagę zwykłych obywateli. Zwyczaj taki istniał do średniowiecza, kiedy pozwolono na pochówki wewnątrzmiejskie, a rozpoczęli ten zwyczaj chrześcijanie, chowając zmarłych (świętych, wodzów, donatorów, itd.) pod podłogą w kaplicach, kościołach, kruchtach, etc.

Tak, czy inaczej istnieje niestety spore prawdopodobieństwo wyjaśnienia w ten czy podobny sposób faktu odnalezienia porankiem wielkanocnym „pustego grobu”. Zauważmy jeszcze, że przecież cała Jerozolima musiała wiedzieć, co się zdarzyło w piątek. Przecież uczniowie w Emaus mówili między sobą, że „jesteś jedynym, który nie wie, co się stało”. Jeśli tak, to informacja o pustym grobie rozeszłaby się jak błysk i koło grobu zgromadziłyby się tłumy. Tymczasem ewangelie podają, że wszyscy poinformowani po kolei przychodzili i odchodzili dziwiąc się.

Jednak wyjaśnienie jest proste: Żydzi nie wierzyli w zmartwychwstanie przed czasem sądu ostatecznego. Spali więc spokojnie, wiedząc, że sprawa Nazarejczyka jest zakończona w sensie właśnie cielesno-doczesnym. Rozpoczyna się wielka nadzieja, albo największe nieporozumienie w historii ludzkości, przynajmniej jej zachodniej części. Niestety, najczęściej wyjaśnienia naturalne okazują się po czasie właściwe. Aż dziw bierze, że dotychczas niezależne umysły historyczne nie wzięły, zapewne z powodów politycznych, pod uwagę prostego faktu, że co prawda Józef z Arymatei użyczył grobu, ale właśnie tylko (i aż) użyczył. Wymagało to sporej odwagi w tamtej sytuacji, ale po minięciu szabatu nie było podstaw do tego, żeby nie wydać ciała rodzinie Jezusa czy przenieść gdzieś w „lepsze” politycznie miejsce.

Pamiętajmy, że religia i polityka niestety idą w parze. Nie jest przy tym ważne, jaka jest „prawda obiektywna”, tylko przekonania o tym, jak jest czy jak było. Dlatego mit zmartwychwstania prawdopodobnie mógł się tak długo utrzymać.

Są jednak mocne podstawy, aby w ogóle przeformułować samą ideę czy lepiej „technologię” zmartwychwstania postrzeganego dotąd (podobnie jak wskrzeszenie wiernych) jako prosty „powrót do życia” zwłok. Ale o tym w innym miejscu, jeśli Czytelnik zechce poświęcić uwagę.

Autorstwo: Rafał
Źródło: WolneMedia.net

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Liczba głosów: 1, średnia ocena: 5,00 (max 5)
Loading...

TAGI: ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU: Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

Zobacz również

Żydzi oburzeni spaleniem kukły Judasza

Święto Chrztu Polski, czyli nie wiadomo co i kwiatek do kożucha

Ap. Paweł, reformator chrześcijaństwa



237
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
supersebi900

Należałoby tu wpleść jeszcze problem istnienia a własciwie nieistnienia Nazaretu w czasach Jezusa,zatem kwestia przewiezienia zwłok do tego ponoc miasta nie wchodziła w rachubę.

MasaKalambura

„…(uzdrawianiu za pomocą cudów) przeczy zdrowy rozsądek…”
Badania naukowe zanotowały niezliczoną ilość zarejestrowanych natychmiastowych samouzdrowień 100%wo pewnie i naukowo rozpoznanych schorzeń, często trudno- lub nieuleczalnych. Między innymi dzięki stosowaniu placebo i odpowiedniego stymulowaniu aparatu szczerej wiary i chęci dla uzdrowienia pacjenta.

Najnowsze doniesienia fizyki kwantowej o nader niezglebionej mocy ludzkiej świadomości na zachowanie materii. Postulowane wielowymiarowe oddziaływania sektretne, zarówno słabe jak i mocne z opcją ich splątywania przy pomocy ludzkiej woli z rzeczywistością ludzką czy możliwą (postulowaną historycznie) nieorganiczną świadomością (duchy, dżiny etc.)

Te tylko dwa akapity mogą zdrowie rozsądku wyważyć zdecydowanie w innym położeniu.

A mamy jeszcze odkrycia eksploratorów świadomości śniących z utrzymaniem uwagi śnienia. Mamy dowody naukowego praktycznego stosowania w zadaniach wywiadowczych tzw zdalnego widzenia w armiach USA i ZSRR. Jest wiele szczegółowo opisanych przypadków oddziaływania zdalego kinetycznie czy psychicznie potwierdzonych laboratoryjnie. Że miejsc na cuda robi się coraz więcej.

Wacka Placka przemiana kamieni w cokolwiek przez co drugiego jogina w Himalajach wcale nie jest taka oderwana, jakby się mogło wydawać.

WacekPlacek

@Rafał
Na co komu ciało po śmierci? Oko, ucho, ręce, nogi w rzeczywistości duchowej a tym bardziej boskiej?
Ewangelie nie są dziełem historycznym, nikt z ludzi poważnych, mam na myśli chrześcijan, nie wierzy w jej dosłowność. Popełniasz klasyczny błąd metodologiczny, to co piszesz to nie są hipotezy i nie ma to nic wspólnego z nauką.
Masz przed sobą tłumaczenie starożytnego tekstu i nie zacząłeś nawet od klasyfikacji, czyli jaki to jest tekst, epos, mit, legenda, czy naoczny spis relacji, co jest zapisane w oryginale, kiedy i jak powstał? Nie uwzględniasz kontekstu kulturowego co już dyskwalifikuje twoje dociekania, gdyż w tamtych czasach nie spisywano naocznych relacji, nawet greccy i rzymscy historycy nie dbali o obiektywność i wierność przekazu i ich słowa muszą być potwierdzane w innych źródłach. Zapominasz o prostym fakcie – chrześcijaństwo rozpowszechniało się “pod ziemią” drogą ustną a nie pisaną. Ewangelie skonstruowano na długo po opisywanych wydarzeniach i nie zrobiono tego dla wiernych chrześcijan bo przez pierwsze tysiąc lat, żaden nigdy ich nie przeczytał. W Średniowieczu arystokraci i królowie bardzo rzadko kiedy potrafili czytać, a mowa tu o 1000 lat. Dopiero upowszechnienie druku i Reformacja sprawiły, że treść Biblii zaczynała być znana poza kręgiem duchownych.
Ewangelie powstały na potrzeby kapłańskie, potrzeby zbudowania Kościoła jako podstawa do nauk i szkolenia duchownych i zapisy tam zawarte są symboliczne, to są wszystko metafory, dla osób wtajemniczonych, dla duchownych. Jeszcze w XIX w Polsce zabronione było posiadanie tekstu Biblii na własność w domu, groziły za to kary, gdyż Protestanci na zachodzie dostając Biblię do ręki na własność zaczęli zmyślać własne kościoły, własne wersje, kreować fantazje, co gorsze, zaczęli na własną rękę palić czarownice, mordować tubylców, zniewalać czarnych itd. Wszystko dlatego, że pozwolono im czytać tekst inicjacyjny stworzony dla kapłanów a nie do dosłownego rozumienia.
Wcześniej pytałeś o genezę Jezusa, oryginalnie w tamtych czasach był on nazywany Master Aberamentho, nikt do niego nie mówił Jeshua a mimo to w Ewangeliach zapisano to inaczej, aby słowami Jezus i Chrystus przekazać pewną myśl.
Jezus nie narodził się 25 Grudnia, wszyscy w Kościele o tym wiedzą, w średniowieczu nawet nie obchodzono tych świąt, bo przecież 3 króli przychodzi do dzieciątka dopiero 6. Stycznia. Były to święta astrologiczne, pogańskie, święta przesileń zimowych i wiosennych i pod to wszystko dopasowywano.
Tak samo nie musiał wychodzić z żadnego grobu skoro podawał się za Boga, za Syna Boga to mógł sobie robić co chce. Nie umarł na krzyżu dosłownie, to było Misterium, takie przedstawienie jak w teatrze aby pokazać pewną tajemnicę. Wieść jednak by się nie rozeszła gdyby ludzie opowiadali sobie, że jest to wyłącznie Misterium, potrzebne były takie zabiegi koloryzowania aby informacje rozpowszechniać. To nie oznacza, że wszystko myślano, detale nie były tak istotne jak sama istota pokonania śmierci i całe tajemnice z tym związane. Ludzie by się nigdy nie nauczyli miłosierdzia bliźniego gdyby nie przykazania ostatniej wieczerzy zakończone właśnie ukrzyżowaniem i właśnie wyjściem z grobu.

To co sam poddajesz analizie, to nie treść Biblii, nie tajemnicę religijną i jej dogmaty, nie historia chrześcijaństwa. Poddajesz analizie mit chrześcijański który się narodził od XVII do XX wieku, gdyż upowszechniło się czytanie Biblii i ludzie zaczęli sobie kreować różne własne wyobrażenia, na które Kościół chętnie przystał aby samemu nie tracić “owiec z zagrody”.

MasaKalambura

Jeśli zatem coś ma być zamknięte, wypada mi dodać zamykającą opinię proroczą.

Koran głosi: oni ani Go nie zabili, ani Go nie ukrzyżowali, tylko im się tak zdawało; i, zaprawdę, ci, którzy się różnią w tej sprawie, są z pewnością w zwątpieniu; oni nie mają o tym żadnej wiedzy, idą tylko za przypuszczeniem; oni Go nie zabili z pewnością. Przeciwnie! Wyniósł Go Bóg do Siebie! (4,157-158)

Tak im się zdawało tłumaczone jest na dwa sposoby. Pierwszy że Jezus został wzięty do Nieba, a Żydzi chcąc dopełnić wyroku ukrzyżowali w to miejsce kogoś innego. Niektórzy twierdzą nawet ze Judasza. Całą zaś historie okolozmartwychwstania zmyślono. Drugi, ze zdarzenia z sadzeniem i ukrzyżowaniem Jezusa to kolejny cud, jakich wiele Bóg dokonał przez Jezusa. Obrazy z zamęczenia, krzyżowania, śmierci i zmartwychwstania zostały cudem wtłoczone w oczy ludzi tak iż im się zdawało, ze to widzieli. W rzeczywistosci nic takiego nie było. To było przedstawienie. Jezusa nikt nie tknął nawet. Dokonało się wniebowstąpienie

Wstępuję do Ojca mojego i Ojca waszego, Boga mojego i Boga waszego.

Nie ma nigdzie, wracam do siebie być tym Sobą którym byłem zanim sam Się złożyłem w Maryi. Wraca do swego i naszego Boga by być z Nim a nie Nim.

WacekPlacek

@Rafal
Mity greckie np o Zeusie itp także opisują rzeczywiste zdarzenia. Wszystkie mity i stare podania opisują rzeczywiste zdarzenia ale właśnie językiem mitu, językiem symboli, metafor i to nie dlatego, aby kogoś wprowadzić w błąd, ale właśnie odwrotnie, aby nie skłamać. Rzeczy do których te treści się odnoszą wymykają się ludzkiej mowie, logice, ludzkim myślom, nie da się ich oddać dosłownie, dlatego mamy symbole, idiomy które są wieloznaczne. Nasz język i nasza świadomość dopiero od czasów Średniowiecza wchodzi w etap dosłowności i konkretności. Wcześniej ludzie trochę byli inaczej skonstruowani mentalnie, dla nas język to – albo to albo tamto, wcześniej język to – i to i tamto. Wcześniej pojęcie hermafrodyty, czyli dwupłciowość Boga, tak jak i św. Trójce czyli trzy aspekty jednego, to nie był dla nikogo problem w rozumieniu. W średniowieczu jednak już ludzie zaczynają bardziej konkretnie rozumować i dobudowują do tych symbolicznych wieloznaczności trochę spaczoną historię, która dla naszego dzisiejszego, rozwiniętego już rozumu, totalnie nie trzyma się kupy, staje się często wewnętrznie sprzeczna. Twoje zdroworozsądkowe podejście jest tu więc zrozumiałe, ale mimo wszystko zapomina się, że to są bardzo odległe czasy, więc podejście tutaj powinno być takie jak do całej Starożytności. Uczymy się mitów greckich w szkołach i nikt nie ma problemu w tym aby nie traktować ich dosłownie, stąd mamy piętę Achillesa, puszkę Pandory, Prometeusza, Dedala i Ikara jako pewne nauki.

WacekPlacek

@Rafał
Jezusa nikt nie wskrzeszał. Nekromancją to się zajmowali Egipcjanie, po to mumifikowali zwłoki. Gdyby w Ewangelii chodziło o dosłowne wskrzeszenie ciała to Jezus nadał by chodził pomiędzy ludźmi i pokazywał, że śmierć go nie rusza.

Masz do wyboru albo zagłębić się w temat i go zrozumieć w pełni, czyli posiąść Wiedzę dzięki studiom/wtajemniczeniu albo przyjąć na Wiarę “którąś wersję”. Wszystkie “wersje” są nieprawdziwe, bo wiara nie ma się potwierdzać, wiara to taka sztuczka psychologiczna która albo pomaga albo szkodzi.
Snujesz domysły i przez to w czymś się utwierdzasz, teraz tylko sobie odpowiedz czy to jest ci pomocne czy szkodzące, bo ten temat to zabawa najgorętszym z możliwych ogni. Decyzje jakie się podejmuje względem tego tematu determinują cała naszą przyszłość.
Kiedy Żydzi tłumaczyli Stary Testament na Grekę, czyli kiedy powstała Septuaginta to słowo Elohim które oznacza bogowie i boginie w liczbie mnogiej, przetłumaczono na Bóg w liczbie pojedynczej. Tak o to 70 rabinów zbudowało podział na monoteizm i politeizm, i do dziś od 2 tyś lat ludzie żyją tym podziałem i wiarą w jednego Boga, choć w Biblii o nim nic nie ma. Rozumiesz jaka to jest moc? Zmieniasz jedną literkę w książce i determinujesz losy milionów ludzi przez całe stulecia, oni się potem o to zabijają. Biblia nie jest zwykłą książką (a raczej zbiorem bo to słowo oznacza – księgi). Od tego czy otworzysz i będziesz czytał, czy zamkniesz i zapomnisz będzie zależało w jaki sposób będziesz żył i czym się w życiu kierował. Dlatego do tych kwestii należy przykładać bardzo dużo ostrożności, można wdepnąć w ścieżki donikąd którymi się bardzo długo stąpa.

MasaKalambura

Pluralis maiestatis Wacus. Liczba mnoga królewska a nie wielu bogów. Występuje w Torze i w Koranie. Występuje w języku polskim.

Działa ona mniej więcej tak, że kiedy mówię do najważniejszej osoby w UK: Wasza Królewska Mość, nie mam na myśli że na tronie zasiada kilka królowych, a tylko, ze podkreślam, jak ważną funkcję w państwie sprawuje.
Podobnie ma się sprawa w Torze. W Koranie tez znajdziesz zdania typu, … potem do Nas powrócicie… Nie znaczy to, ze Bóg jest mnogi. Jest jeden ale Największy i ponad stworzeniem i ponad Tronem zasiada. Z Elohim jest sprawa analogiczna.

WacekPlacek

@Masa

“Bóg powstaje w zgromadzeniu bogów, pośrodku bogów sąd odbywa” Psalm 82
Elohim stands in the congregation of El, who judges in the midst of the Elohim

Choćbyś nie wiem jak kombinował w Biblii hebrajskiej pojęcie Boga monoteistycznego nie pojawia się ani razu.
JHWH to zapis doskonałej jedności bogów a nie imię tego jedynego. Elohim to może być pluralis maiestatis ale elohimJHWH pojawia się tylko jako bóg/bogowie stwórcy, potem są już inne zapisy. Abraham np. już rozmawia z El a nie z Elohim czyli z Bogiem osobistym, wewnętrznym, bo każdy ma swojego indywidualnego. Wrogowie Izraela mieli także własnych elohim.

MasaKalambura

Wacus, nie ma w Biblii i Koranie absolutnie jednego nawet dowodu na mnogość Boga. Są wyłącznie wskazówki i nauki oraz przykazania od i dla Jednego Boga, zasiadającego na Tronie a nie tronach oraz zwalczającego grzech politeizmu do tego stopnia, ze politeizmu, gdy grzech ten smierć zastanie Bóg nie przebaczy nigdy, co powiedział wprost. Tysiące przykładów monoteizmu, jedności Stwórcy przeciwko kilku domysłom na podstawie źle zrozumianych słówek. Tylko wyjątkowo skrzywiony umysł widzi politeizm z Biblii. Gratuluje Wacus.

1 Psalm. Asafowy.
Bóg powstaje w zgromadzeniu bogów,
pośrodku bogów sąd odbywa:
2 «Dokądże będziecie sądzić niegodziwie
i trzymać stronę występnych?3
3 Ujmijcie się za sierotą i uciśnionym,
wymierzcie sprawiedliwość nieszczęśliwemu i ubogiemu!
4 Uwolnijcie uciśnionego i nędzarza,
wyrwijcie go z ręki występnych!
5 Lecz oni nie pojmują i nie rozumieją,
błąkają się w ciemnościach:
cała ziemia chwieje się w posadach.
6 Ja rzekłem: Jesteście bogami
i wszyscy – synami Najwyższego.
7 Lecz wy pomrzecie jak ludzie,
jak jeden mąż, książęta, poupadacie».
8 O Boże, powstań, odbądź sąd nad ziemią,
bo wszelkie narody są Twoją własnością.

Jesteście bogami i jak jeden mąż poumieracie. Grzeszycie na ziemi, mocy nie macie wcale, stworzeni i słabi. Tacy z was bogowie. Wacus.

kuralol

Tak się składa że nie znam się zbytnio na biblijnych bajeczkach. Dlatego w tym temacie milczę. Jednak trzeba zauważyć że pierwotne ludy tej planety miały kilku funkcyjnych Bogów, np od ognia wody powietrza, ale oni (ci bogowie) należeli do większego zbioru który nazywał się Duch. Do królestwa Ducha należeli wszyscy zwierzęta, ludzie, niefizyczne byty, bogowie i są jakby w tym Duchu bez przerwy zanurzeni. (Być może ta wiedza jest powodem powstania monoteizmu?) Stąd już jest krok do tego co pisze Wacek; by prości ludzie mitologiczne alegorie opisujące trudne zjawiska albo kosmiczne reguły – uczynili dosłownymi przekazami. Dzieje się tak bo większe zjawiska czy też wiedza są trudne do ogarnięcia gdyż wymagają dodatkowej energii potrzebnej do ich fizycznego utrzymania ”zwerbalizowanego/objawionego” obrazu wewnątrz mechanizmów ludzkiego ciała. Dlatego w pierwotnych społecznościach istnieli ludzie wyznaczeni do tego celu: szamani kapłani itp którzy utrzymywali kontakt z tą trudną wiedzą dla (i w imieniu) społeczności w której funkcjonowali. (Wiedza nie dla siebie, tylko dla społeczności, bez ego.)

A problemy – w moim prostym rozumieniu tego świata – pojawiły się w momencie gdy ktoś tą wiedzę ukradł i zdobył ją w sposób nienaturalny, naśladuje stare rytuały, ale bez przygotowanego odpowiedniego mentalnego i fizycznego zaplecza.

MasaKalambura

Nikt, nawet biblia nie twierdzi, że nie ma różnych bytów duchowych. Zastępy Niebieskie. Anioły i dżiny. Bogowie z małej litery, Elohim. Chodzi jednak nie o ich istnienie tylko o ich funkcję. Nie jest ich funkcją, i z tym przyszedł monoteizm i prorocy, aby ludzkość łączyła się z nimi, wzywała je, korzystała z ich wiedzy, korzystała z ich mocy, pomocy czy ochrony. Wszystko to jest zabronione. To politeizm, bałwochwalstwo i czarna magia (korzystanie z wiedzy i mocy duchów). Wszystkie te byty podlegają Sądowi, jak w powyższym Psalmie stoi, a Sędzia jest tylko Jeden.

Całość odpowiedzialności duchowej spoczywa na Stwórcy, jednym jedynym Prawdziwym Bogu. Tylko z Nim można wchodzić w bezpieczne kontakty duchowe, relacje emocjonalne intelektualne czy mocy. Tylko z Nim i tylko dla Niego jest wszelka cześć i chwała i dziękczynienie. La ilaha illa llah.

WacekPlacek

@Masa

Jeden Bóg to niepoznawalne źródło, pozaświatowe, nieprzejawione w żaden sposób i jest rozumiane nie jako istota/byt ale jako Absolut, zapisuje się je Aelohim, u muzułmanów Allah w hebrajskim też Ellah.
W Biblii natomiast wszystkie opisy dotyczą hipostaz tego Absolutu o różnych imionach, Elohim to tylko pierwsza Trójca św. to mnogość złączona w jedności.
Rozróżnienia są istotne z tego względu, że w Biblii nie ma ani panteizmu ani monizmu gdyż to tworzy relatywizm i nie pozwala na dalsze wchodzenie w relacje. Biblia jest zapisem relacji z Bogiem ale za pośrednictwem, relacje są pomiędzy hipostazami a nie tym “najwyższym” gdyż ten “najwyższy” to nieskończony Absolut, istoty/byty skończone nie są w stanie w żaden sposób pojąć nieskończoność, bo nieskończoność nie ma końca, nie jest Naj… bo tam wzrastanie się nie zatrzymuje, jest to zwykła Pustka, Nicość. Bóg JHWH jest Jednością a nie Jeden. Jedność to jest stan jaki się osiąga a nie jakaś antropomorficzna istota.

Psalm 82 oznacza nic innego jak to, że elohim stoją przed zgromadzeniem wszystkich indywidualnych El które każda istota ludzka ma w sobie, czyli stoją przed ludźmi którzy są bogami w swej potencji, gdyż każdy ma swojego własnego El, swój Umysł, swoją Jaźń/Świadomość którą w K.Rdz zapisuje się nazwą Abraham. Abraham poświęcał swojego syna dla JHWH czyli swoje własne Ja, swoją boskość na rzecz Jedności, czyli zatracenia podziału na Ja i On, na podmiot i przedmiot.
El to bóg l. pojedyncza eloah to bogini l. pojedyncza elohim to bogowie i boginie l.mnoga. Elohim to Trójca, dokładnie to zapis 3 osoby trójcy bo pozostałe dwie się zapisuje inaczej.

Bajka o antropomorficznej istocie o nazwie Bóg, która sobie coś tam wyprawia z Biblii jest bajką wynikłą z uproszczeń w tłumaczeniach.

WacekPlacek

https://gnosticteachings.org/images/stories/kabbalah/Tree-of-Life-2.0-plain.jpg

Ain Soph Aur to jest Absolut, Ellah, albo Allah czyli Źródło o którym w Biblii praktycznie się nie mówi.
Potem jest druga Trója czyli pierwsza emanacja, pierwsze przejawienie Kether Chokmah i Binah czyli elohim JHWH
Potem niżej masz Abrahama czyli Geburah i Chesed, potem Tiphereth to Mojżesz i Jezus a David to na samym dole, Malkuth.
W Biblii te postacie na różnym poziomie w różnych okolicznościach mówią o różnych emanacjach/hipostazach. Nikt nie mówi do jednego bozia bo to nie miałoby żadnego sensu. Mówią za to zawsze z uwzględnieniem Jedności bo to jest celem.

MasaKalambura

Jedyny Bóg, Allah wyraźnie zakazał mówienia o Sobie jako o trójcy, zlepku bóstw, konglomeracie sił i całej reszcie tych kosmicznych banialuków jakie powymyślali zagubieni tryniści, rabiniści i cała rzesza byłych politeistów, do których z dumą jak widać należysz, co jakoś musi swoje bzdury na gruncie monoteizmu zasadzać i kadzić nimi.

Jedyny Bóg, jakkolwiek niepoznawalny i niewyrażalny w Swojej nieskończoności i wielkości, w ramach skończonych umysłów ludzkich starających się Go pojąć, wyraźnie i bardzo mocno zachęca do stałego kontaktowania się z Nim, wyrażania swych próśb, miłości, wdzięczności, w aktach modlitwy, skupiania na Nim swej uwagi w aktach kontemlacji, medytacji czy wspominania Jego Najpiękniejszych Imion, wsłuchiwania się na Jego odpowiedź w wizjach, w natchnieniach artystycznych czy genialnych myślach naukowych, w snach prawdziwych i proroczych. W tym zawiera sie pierwsze przykazanie miłości:
Będziesz miłował Pana Boga Swego całym sercem rozumem i z całych swoich sił.
Mowa jest o Jednym i Jedynym Bogu.

O ile z pewnością tworzy się wokoło Tronu Boga olbrzymia sfera wiernych i poddanych Bogu sług, czyli zastępów niebieskich, dla nas, żyjących na ziemi ma ona pozostać tym, czym w istocie jest, czyli wyższą duchową formą nas samych, stworzenia. A to do Stwórcy, nie do stworzenia, i bezpośrednio do Niego, a nie przez stworzenie bez żadnych pośredników nakazał nam Stwórca Absolutny się zwracać.
W tym zawiera się pierwsze przykazanie Dekalogu: Nie będziesz sobie brał innych bogów obok Boga Jedynego.
Nie będziesz ich czcił i kontaktował się z nimi. Nie bedziesz w nich szukał pomocy i czegokolwiek.

Psalm 82 pokazuje stosunek Boga Jedynego do tego, czym ludzie nazywają bogów, w tym siebie samych, czemu cześć oddają poza Bogiem. Jesteście stworzeniem, prochem, marnością. Wszystkich was Bóg zabije, a potem wskrzesi i osądzi. I do odpowiedniego miejsca wsadzi wraz z tymi, co was czcili.

O żadnej antropomorfizacji też mowy być nie może. Po to jest drugie przykazanie Dekalogu. Nie stworzysz sobie żadnej podobizny Stwórcy. Jakiej byś nie wykonał, zawsze będzie błędna. I do błędu sprowadzi innych. Brudu bałwochwalstwa.

WacekPlacek

@Masa
Jeden jedyny Bóg jest niepoznawalny jak sam napisałeś, bo jest Absolutem, Wszystkim i Niczym jednocześnie. Skoro jest niepoznawalny bo jest domeną nieskończoności której nasz umysł pojąć nie może, to i nie mógł niczego ani nakazać ani zakazać, bo nie można mieć tu żadnej relacji ani kontaktu, na tym polega jego niepoznawalność. Można się jedynie rozmyć i zatracić w tym stanie, wyjść z domeny skończoności i nic więcej. Na pewno nie można otrzymać instrukcji.
Robią cię w tzw konia, ale nie przejmuj się, nabierają miliony ludzi od stuleci, nie jesteś sam :)

Swoją drogą etymologicznie Al-lah oznacza Bóg-nie, czyli niebóg, brak określoności i poznawalności, brak przejawienia, empty void in space. My żyjemy w świecie skończonym, określonym, który jest wprawdzie iluzją, no ale tu jesteśmy i tutaj otrzymujemy instrukcje tylko od istot skończonych i określonych. Nie znam Koranu ale wydaje się, że nie zrozumiałeś go lepiej niż cała reszta błądzących muzułmanów. Z Allahem nie możesz nawiązać relacji, w Allahu to mażesz się tylko zatracić, poddać się, zabić. Biblia nie mówi nic o jednym Bogu, to tylko mapa/instrukcja po Matrixie, po świecie iluzji, pomiędzy żyjącymi w iluzji elohim, która ma na celu Jedność, czyli śmierć wszystkiego co znasz, również samych elohim i powrót do domeny nieskończoności.
Jeśli możesz lecieć do góry spadając w dół, chodzić w prawo idąc w lewo to poznasz także i niepoznawalne. Na chwile obecną raczej nie możesz.

MasaKalambura

Niepoznawalny nie znaczy, że niedający sie poznać. W ręcz przeciwnie, zachęcający do studiowania Jego Istoty.

O ile pełni doskonałości Stwórcy pojąć naszym kisielowatym mózgiem szans nie mamy żadnych, o tyle droga poznania doskonałości i braku najmniejszych skaz Jego istoty, mądrości, z jaką stworzył zaprogramował i podtrzymuje nasz świat, miłosierdzia z jakim troszczy się o nas, poznawanie tego wszystkiego, kontemplowanie tego jest zalecane i prowadzi człowieka do mądrości, sprawiedliwści itd. Czyni go na podobieństwo Boga. W skali ludzkiej, ograniczonej, niedoskonałej, ale z dnia na dzień, z Bożą pomocą, lepszym, sprawiedliwszym, mądrzejszym i bardziej przydatnym.

Istota bowiem poznania Boga nie w rozumowym procesie się zawiera, choć na niego wpływa, ale na stworzeniu połączenia ze Stwórcą na podobieństwo łącza komputerowego. Jest to akt intencji złaczenia IP człowieka z IP Boga, którego adres, nieskończony szereg liczby …111111111111111111…, wyrażają Najpiękniejsze Imiona z Allah na czele. Raz ustanowione, często odświerzane, zmienia sposób działania organizmu, oczyszcza go, uzdrawia i naucza mądrości człowieka poddanego Bogu. Największa to mądrość z możliwych do osiągnięcia. I nie ma ograniczeń innych niż organiczność ludzkiej istoty.

WacekPlacek

To co cię zachęca do poznawania niepoznawalnego nie może ci niczego zakazać ani nakazać, bo wtedy przestajesz poznawać. Absolut jest Wszystkim, więc wszystko co robisz to poznawanie części wszystkiego. Emanacje/hipostazy są po to abyś nie kręcił się w koło i poznawał głębsze czy też wyższe stany aż do zatracenia się w nieskończoności.
Tkwisz w pułapce relatywizmu, bo jak mówisz, że jest tylko jeden Bóg a reszta to bzdury to mówisz tak jakbyś to już wiedział, czyli poznał. Tymczasem ani nie poznałeś, bo na tej planecie to my jesteśmy dopiero w szatni, dopiero na treningu, nawet linii Startu nie widzieliśmy, no a po drugie, nie można w pełni poznać niepoznawalnego bo to jest niekończąca się przygoda. Więc jak głosisz, że coś wolno albo czegoś nie wolno, to ta instrukcja pochodzi od jakiejś istoty skończonej, jakiejś emanacji i o tym jest Biblia właśnie.

Jeżeli ktoś zapisał – Allah jest Jeden – to dobrze zapisał, bo jest tylko jeden Absolut. Jeżeli ktoś to przetłumaczył – Bóg jest Jeden – to jest już to problematyczne, bo słowo Bóg wywodzi się z politeizmu, z kultury greckiej od słowa Theos, czyli istota nadrzędna. Sprowadzanie Absolutu do rangi istoty jest tak problematyczne jak i błędne.

MasaKalambura

Bóg z całą pewnością może zrobić wszystko, w tym zakazać podązania drogą głupoty, jaką jest politeizm. Bóg jest nieskończony i na tym, na Jego wielkości polega niepoznawalność dla czegoś tak skończonego jak człowiek. Jest Go tak wiele, że można spędzić całe życie, i zawsze zgłębi sie najwyżej Jego cząstkę.

Zakazując podążania drogą politeizmu Bóg nie zakazuje poznania rzeczywistości Zastępów Niebieskich, ale chroni człowieka przed popadnięciem w zależność i długi względem tych istot oraz ich mrocznych kopii, egregorów, podających się za tzw świetych. Ale ważniejsze, chroni kanał informacyły łaczności stworzenia z Bogiem, jaki posiada każde stworzenie. Nie wolno do instalacji wysokich mocy i częstotliwości podpinać prądów niewłaściwych, z odrotnym zwrotem, o częstotliwościach szkodliwych, wchodzących w rezonans z ważnymi dla ustroju transmisyjego człowieka elementami i degradujący je.

Słowo Bóg wywodzi się od Jednego Stwórcy, Który wszystko stworzył, a którego zantropomorfizowali a następnie rozmnożyli głupcy pośród ludzi, którym niewidzialny ale ze wszystkimi i wszystkim w łaczności Bóg nie mieścił się w głowach.

Stwórca Bóg jest Jeden a reszta to stworzenie. Ich domniemana boskość to tylko wątła emanacja Nieskończonego w ograniczonych pacynkach, którym nagle uroiło się, że są bogami, bo dojrzały w sobie Jego wielkość, i co ciekawe, bo inne jeszcze bardziej wątłe umysłowo stworzenie w swej beznadziejnej głupocie oddaje im cześć. Tak samo dotyczy to duchów jak i ludzi.

Bóg Jest Jeden. Zanim nas stworzył był sam jeden, i kiedy nas stworzył pozostał Jeden Jedyny, Prawdziwy Bóg. Nic co stworzone nie jest Bogiem.

WacekPlacek

@Masa
Zabawne, że tyle już poznałeś tego niepoznawalnego a Biblii nie znasz, nie znasz też politeizmu. Piszesz, że jest Go tak wiele, choć dla ciebie wyznaczona jest tylko jedna ścieżka, inne zakazane, więc dla ciebie to jest Go maluteńko. Jutro nie dowiesz się niczego nowego.

MasaKalambura

Bardzo pokrętny i ograniczony sposób myślenia Wacuś.
Poznawanie Nieskończonego w Swej Wielkości Boga jest, w porównaniu z jakimkolwiek skończonym stworzeniem, choćby tak licznym jak twoja politeistyczna gromadka, każdej skali większe, obszerniejsze, dalej sięgające i prowadzące do ciekawszych mądrzejszych i bardziej wzniosłych wniosków. jak i mających i dających ciekawą przyszłość podążającemu drogą wiedzy o Jedynym Bogu.

Ta wąska jak piszesz droga monoteizmu, droga Wiernych, droga do Raju, jest w porównaniu z twoją pod względem przepustowości informacji hiperłączem wieloterabajtowym i największej możliwej dla człowieka hipertransmisji wielowarstwowej. A twoja szeroka jak się wydaje aleja , highway to hell, to pełna informacyjnych pułapek linia niskiej przepustowości, bliska przepustowością alfabetowi Morse’a w telegrafie, pełna kłamstw, symbolicznych niedorzeczności i wszystkiego tego, co ma duszę zaciemnić, uwięzić i zniszczyć. Mająca zgromadzić jak najwiekszą liczbę ofiar ale nie dająca żadnej potrzebnej wiedzy, wyłącznie durne zagadki i więzienie materializmu. Bo nie ma człowiek w duchach kontaktujących się z nim przyjaciela. Sami wrogowie.

Przyjaciele Boga ze świata Ducha, potencjalni przyjaciele człowieka, znają zakaz Boga kontaktowania sie ludźmi aż do Dnia Sądu, i przestrzegają go.

WacekPlacek

@Masa
Pozostaje tylko pytanie – skąd o tym wszystkim wiesz? Język może opisywać tylko rzeczy skończone i tak w Biblii jak i Koranie jest opis domeny skończoności. O nieskończoności nic nie można powiedzieć słowem, gdyż Słowo/Logos się dopiero z niej wyłania, a Logos to Św Trójca. Nie można sobie wejść w nieskończoność i przynieś stamtąd wspomnień, bo pamięć i moce odpowiadające za inteligencję i mowę są tutaj, w świecie skończonym.

Masz fajną bajeczkę z którą się fajnie kładzie do snu, ale stoisz w miejscu, w punkcie w którym zacząłeś. Nawet nie wiesz po czym poznać, że posuwasz się gdziekolwiek, bo wszędzie gdzie się nie obejrzysz są bogowie w liczbie mnogiej i skończoność.

MasaKalambura

Jak chcesz widzieć bogów w liczbie mnogiej, to ich tam masz. Możesz ich więc czcić do woli. Bać się ich, podziwiać, czy uczyć od nich i służyć im.

Dla mnie to istoty duchowe. Bracia i siostry, jeśli wierni Bogu. Albo po prostu nieznajomi, których będąc w ciele ciekaw nie jestem zupełnie. A których śniąc spotykam, ale zainteresowania tym, co maja mi do dania czy powoiedzenia nie mam. Ot dżiny, jak ludzie.

O nieskończoności nie da sie mówić wprost, jednak można opisywac ją, przybliżać, w miarę ograniczenia skończonych umysłów i pojęć, które stosujemy. Matematyka to potrafi, potrafi filozofia, potrafi Słowo Boga. Ale zawsze jest to poszerzanie granic skończoności, coraz dalej i dalej. Przybliżanie do Jedynego, jeśli Jedynego Nieskończoność analizujesz. A wiem o Nim od Niego. Koran, Tora, Ewangelia.

Kiedy wkraczasz w nieskończoność, przynieść z niej możesz tylko tyle, ile pojemności w sobie wypracowałeś. Analizując ją, konteplując, zapoznając ją, napełniając sie jej mocą coraz wiekszą i większą. Jednakże możliwe jest to tylko z nią obcując samodzielnie, choćby poprzez śnienie, medytację czy modlitwę, a nie pożytkując się spostrzeżeniami innych, co sugerujesz ty, leniwie nieposzerzający własnej jaźni, skazany na rozum, niezbyt lotny.

kuralol

Co ty ~~Masa każdy wie że nie wolno zwracać się do Stwórcy bezpośrednio. Od spraw przyziemnych tzw światowych są pośrednicy różne duchy i bóstwa, wystarczy znać ich prawdziwe imiona i poprawnie, czyli zgodnie z starożytnymi regułami imiona te wypowiadać bez kaleczenia. A do Stwórcy o którym piszesz ty i ~~Wacek nie wolno nam się bezpośrednio zwracać do tego co niepoznawalne. „Dusza moja jest”, mówi Zbawiciel, a nie mówi „ja jestem”. Co tam dalej? „Ojcze, nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie”. Wnioski? Przecież to nie my jesteśmy właścicielami Duszy tylko ona jest naszym właścicielem. Nie wolno kombinować i omijać Duszę zwracając się ponad nią do ścisłego kierownictwa. Myślałem, że takie proste rzeczy już rozumieją uczeni w piśmie. Jajo mądrzejsze od kury. Jak się okazuje nadal zero praktyki, za to same uczone pisma w głowie. Mnie wystarcza to że moja Dusza wie co trzeba o Stwórcy. Robię to co moja Dusza mi radzi i staram się nie wyłazić z własnym ego przed szereg.

MasaKalambura

Nie wiem jaki każdy? Pewnie masz na myśli każdy mroczny mag, który swoją działalnością ze Stwórcy zrobił sobie wroga, i teraz woli przed Nim nie stawać, w strachu przed konsekwencjami, jakie na siebie ściąga przez kontakty z duchami.

Nie ma takiej rzeczy, której Bóg by nie wybaczył szczerze żałującemu, dokąd żyje.

Każdy normalny wierny powinien wiedzieć, że nie zależnie od rodzaju sprawy, tylko i wyłącznie bezpośrednie zwracanie się do Stworcy ma sens i jest dozwolone. Jest zalecane i samo w sobie staje się dobrym uczynkiem. Jest to wszakże wyraz zaufania do Boga. Oznaka głębokiej wiary i miłości do Stwórcy. Odpowiedź od Boga przychodzi zawsze, z kierunków w czasie i w formach rzadko spodziewanych bo i ograniczeń żadnych przed Stwórcą nie ma. Umiejetność odnajdywania ich jest jedną z metod poznawania sztuki obcowania z Nieskończonością.

WacekPlacek

@Masa
Oczywiście, możesz sobie to nazwać duchami lub czymkolwiek, w rzeczywistości elohim to nic innego jak trony, cherubiny, serafiny i archaniołowie razem, w jedności. Bóg nie jest postacią, jest Jednością, jak połączysz wszystkie moce razem to w skończoności masz coś Najpotężniejszego, ale to jest ciągle w skończoności. Ludzie wcześniej nie mieli takich problemów bo nie używali takiego słowa jak Bóg. W żadnym języku go nie znajdziesz, wszędzie są bóstwa, czyli określenia oddające istoty wyższe, ale jednego najwyższego nie da się ani nazwać, ani zdefiniować. We wszystkich mitach jest podanie o tym, że świat wyłania się z pustki, z mądrości, z nieskończoności itp.
O nieskończoności nie da się nic powiedzieć prócz tego, że jest nieskończona. Co byś chciał więcej powiedzieć? Każda litera alfabetu i każde słowo opisuje coś skończonego, każda liczba i znak w matematyce opisuje coś skończonego.

Problem politeizmu nie istnieje, bo jest stworzony przez teologów. Potrzebowali go aby wyplewić tzw pogaństwo.

Jeżeli Koran kładzie nacisk na przymiotnik Naj.. to należy to rozumieć w ten sposób, że jakiekolwiek wyżyny się nie osiągnie, zawsze jest więcej i Allaha twarzą w twarz nie da się spotkać, bo wszystko co się za Niego podaje, jest i tak tylko Jego odbiciem. Na szczeblach rozwoju stoi wiele pułapek, bardzo łatwo się pomylić i pomyśleć, że się już boga spotkało albo samemu się nim jest. Nie ma więc sensu wiara w to, że cokolwiek nakazał, zakazał, że chce. To wszystko głoszą emanacje i głoszą to po to aby człowiek nie stał w miejscu tylko pokonywał jakiś dystans i miał jakieś punkty odniesienia. Bez emanacji nie można ocenić gdzie się właściwie zmierza. Wchodzisz na poziom duszy, tam widzisz następne poziomy, następne zadania. Synowie Boży którzy mieszali się z córkami człowieczymi, o których wspomina Biblia to nic innego jak odpowiedniki Jezusa Chrystusa, osoby które we wcześniejszych cyklach wszechświata osiągnęły zmartwychwstanie, i znajdują się u Ojca, tam mogą podjąć decyzję czy zostają, czy poznają głębię Absolutu dalej, jeżeli chcą dalej poznać to muszą zejść na Ziemię i zjeść zakazany owoc, czyli odbyć akt seksualny, upaść jak Lucyfer i od nowa wrócić aby stać się Chrystusem. Jak się to zrobią 7 razy to się osiąga perfekcje w tym wszechświecie.

MasaKalambura

Twoje lucyferianskie rozterki siedmiokrotnego upadku są mi zupełnie obce i całkiem ich nie podzielam. Politeistyczne bzdury nawet takie manowce w głowach ofiar czynią wartościowymi.

Problem politeizmu, co widać, jest stale obecny. Brak zaufania dla Boga i kierowanie uwielbienia, nadziei i próśb do Bytów poza Bogiem istnieje. Oprócz tak wydziwionych rodzajów jak twój czy Kuralola, są też kulty maryjne, kulty świętych, to troicyzowanie na naszej szerokości. A są jeszcze kulty Indii czy inne prymitywnie wierzenia, pokładające cześć boską w przedmiotach i osobach poza Stwórcą. To tworzy przeolbrzymią chmarę szkodliwych myslokształtow. Chaos intencjonalny i mgłę źle ulokowanych energii mentalnych.

Jakie daje to efekty w sferze materialnej, możemy codziennie obserwować w świecie. Nie jest dobrze.

Nieosiągalność oglądu pełni Najwyższego wcale nie implikuje bezsensowności istnienia zakazów i nakazów. Wręcz przeciwnie. Ich istnienie, wobec konieczności stałego dochodzenia do możliwych dla wiernego wyżyn percepcji Jedynego w tym ludzkim ciele, zapotrzebowanie na wiedzę o tym, co nas przybliża do Stwórcy, a co oddała zwiększa, a nawet potęguje.

Całe szczęście w miarę zwiększania się poziomu miłości do Boga, naturalna droga miłującego oświetlająca najwspanialszym uczuciem rzeczywistosc, sama wspiera wybory dróg najlepszych dla lepszego poznania Boga. Jednak dalej istnieje potrzeba studiowania Dróg Boga, bo człowiek jest tylko człowiekiem, jego dusza jak ciało, pełna jest słabości, a wiedza ulatuje z czasem i warto ją odświeżać i uzupełniać.

Zawsze tez trzeba spodziewać się prób i testów, bo gra to interaktywna. Stale uaktualniająca poziom zaangażowania. Warto wiec wzmagać czujność i być przygotowanym.

Fenix

Przed szereg nie wychodzisz, mówiąc o sobie Ja? Ja, każdym jestem! Jedno nieskończone ,i jedność skończona . Materia i antymateria .

WacekPlacek

@Masa
Mając uszkodzony mózg i problem z logiką nie można przejść żadnej próby, nie można nawet przeczytać tekstu ze zrozumieniem co pokazujesz każdym wpisem.
Biblia nie potwierdza ani jednego twojego wpisu, nawet nie znasz jej treści, jak kiedyś przestudiuję Koran to nie będę zaskoczony jak się okaże, że i tu niczego nie pojmujesz.

MasaKalambura

Jeśli twoje pojmowanie ksiąg Boga i ich metafizyki podobne jest do twego rozumienia fizyki i jej podręczników, to nic dziwnego, ze nie widzisz w nich tego, co napisałem. Nawet mimo tego, ze jest to oczywiste. Twoje przekonania mają większą sile niż dość proste pismo, którego treść ma być zrozumiała dla przeciętnego człowieka. Tym właśnie grozi politeizm, poważnymi zmianami w mózgu i pomieszaniem.

kuralol

~~Fenix Tutaj w tej gęstości trzeba mieć ”ja” by garnitur ciała prawidłowo funkcjonował. Gdy przerobisz ten temat do końca to stąd wychodzisz, bo ”ja” wtedy traci swą ważność. Bóg jest jednością, doświadczenie ego czyli oddzielenia jest niezbędne do prawidłowego zrozumienia Boga czyli jedności.

Fenix

Świadomie oddzielam się od jednego. Zapominam ,kim jestem ? I wracam do jedności , kolejnym życiem doświadczona/y , przypomina mi to koło życia. Żyjesz i tu , i tam ! Po drugiej stronie żyjesz. Życie jest wieczne ,zmieniamy formę/postać/ istoty.

WacekPlacek

Biblia nie została napisana dla przeciętnego człowieka, wręcz przeciwnie, przez 2 tyś lat nie wolno jej było czytać nieprzygotowanym i niewtajemniczonym. Podobnie szkodzi czytanie nowinek naukowych u tych którzy nie przechodzą wcześniej przygotowania filozoficznego i nie wiedzą czym właściwie jest nauka i czym poznanie.
Moje rozumienie fizyki jest zgodne z rozumieniem jej przez samych fizyków, nawet wysyłałem linki do wywiadów, w przeciwieństwie do rozumienia jej na podstawie Wikipedii i bzdur z internetu. Podobnie z Biblią, ja sobie tu nie wybieram co jest dla mnie wygodne, rozumiem ją tak jak głosi oryginalna treść, wolna o błędów w tłumaczeniach i od dodatków bujnej wyobraźni teologów, którzy w swej durnocie z Christos-Lucifer czyli Nosiciela Światła Chrystusa uczynili Diabła.

Jest jedno Źródło tworzenia wszystkiego co skończone, można nazwać to Źródło Bogiem o ile się nie antropomorfizuje. Zakazy i nakazy już od tego Źródła nie pochodzą, bo to Źródło stworzyło wszystko, a jego emanacje dopiero tworzą zło i dobro, tak lub nie, możesz lub nie możesz.

MasaKalambura

Nie wolno jej było czytac prostemu człowiekowi, bo po pierwszym przeczytaniu jasnym sie staje każdemu, że wprowadzone przez KK dogmaty i podstawy nijak się mają do treści Biblii. Tak właśnie powstała reformacja po wydrukowaniu Biblii Gutemberga i potem Biblii w językach narodowych.

Nauka Boga musi być skierowana i zrozumiała dla przecietnego człowieka, bo to Bóg uczynił ludzi przecietnymi w większości, zatem i nauki nie daje trudniejszej, niz stworzenie dla którego ją posyła. Z resztą mówi o tym Jezus (PZN) wprost:
Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie.

Dopełnieniem dowodów, jak skrzywionym czyni umysł politeizm, jest wyznanie twojego stosunku do Iblisa, Lucyfera, jawnego wroga człowieka, którego tenże obiecał Bogu zwieść w możliwie wielkiej liczbie i wprowadzić do Gehenny.
Bóg wszakże dał szatanowi tylko jedno prawo nad człowiekiem, wolno mu szeptać, podpowiadać, uczyć i podsuwać myśli w serca ludzi, by ich w błąd względem Boga wprowadzić. Nie ma za to szatan mocy nad tymi, którzy zamiast słuchać tych “rad”, co jest nam ludziom zabronione, wolą słuchać Boga – znać Prawo z Ksiąg i przestrzegać go, w sercu i życiu krzewiąc Miłość do Boga, budując osobistą więź z Bogiem i dzięki temu otrzymując od Niego prowadzenie i wsparcie.

Czy potrzeba lepszego dowodu?

Fenix

Ja myślę ; co z serca to z duszy. Nie z nakazu ksiąg ,piśmiennych .

WacekPlacek

No akurat jest wręcz odwrotnie, zabraniano jej czytać aby się nie stało to co się stało, czyli w Oświeceniu narodził się ateizm, właśnie dzięki treści Biblii która czytana dosłownie jak podaje tłumaczenie tak koli w rozum, że aż się wyje z bólu. Ludzie nie odchodzili od religii w średniowieczu, nie było wtedy ani jednej osoby nie tylko niewierzącej ale nawet i spekulującej, dla każdego to był fakt. Dziś ludzie nadal mają potrzeby duchowe, potrzeby transcendencji, odpowiedzi na pytania i zgłębianie rzeczywistości ale niestety brak zrozumienia genealogi religii, moralności, dogmatów jak i treści pism religijnych sprawia, że te ścieżki odrzucają, bo rozum im nie pozwala…i słusznie, bo trzeba mieć uszkodzony mózg aby wierzyć w miłosiernego bozia co buduje świat a potem zabrania go eksplorować, stwarza szatana do kuszenia a potem grozi śmiercią za uleganie tym pokusom. Już pomijam fakt, że wybrał sobie grupkę “ulubieńców” na pustyni i im objawił ta nakazy a resztę istot zignorował i kazał wymordować, bardziej to pasuje właśnie do tego szatana niż do Boga.

Kościół ma swoje grzeszki ale ten wczesny jest usprawiedliwiony, bo większość istot nie jest psychicznie gotowa na to aby pojąć niektóre sprawy i dogmaty oraz misteria były tak przedstawiane aby działać na ludzką podświadomość a nie na intelekt.

Lucyfer oznacza – Nosiciel Światła, albo Gwiazda Poranna (Wenus). Jest to energia Chrystusa w każdym z nas która upada w materię gdzie ulega zmieszaniu, czyli jest zbrukana instynktami zwierzęcymi i staje się naszym przeciwnikiem, kusicielem czyli Szatanem bo to słowo oznacza – przeciwnik. Naszym celem jest ukierunkować tą energię z powrotem w górę (uczy tego biała Tantra bo to o energię seksualną chodzi). Takie są fakty a twoje wyobrażenia, to wynik ich niezrozumienia.

MasaKalambura

Jezus, którego śmierć to oszczerstwo, został wzięty do nieba wraz z ciałem i jest tam do dzisiaj. Ale wkrótce powróci.

Wacuś, twój bohater Lucjan zwany Iblisem, jest dżinem, który przed stworzeniem człowieka w swym dostojeństwie przewyższył anioły, ale po jego stworzeniu uniósł sie pychą i nie usłuchał rozkazu Boga, aby pokłonić się Adamowi. Ma się za lepszego od nas, bo stworzony jest z ognia a my z gliny.
Za to nieposłuszeństwo został wygnany z wyżyn niebieskich, i za pozwoleniem Stwórcy ślubował zwieść wszystkich ludzi, aby udowodnić Bogu, że miał rację co do ludzi, odmawiając Bogu pokłonienia się człowiekowi. Ten zakład trwa, Bog bowiem zezwolił mu na to oraz wstrzymał śmierć Iblisa do Dnia Sądu. Tak, że każde pokolenie jest doświadczane przez tego dżina jak i jego pomagierów.

Zatem twoja historyjka, oraz nauki od tego indywiduum płynące, rozprzestrzeniane przez szatański chór szeptaczy to próba dla ludzi, zwiedzenie i kłamstwo. Dla każdego coś miłego. Dla umysłów pragnących zaawansowanych kłamstw jest ich całe mnóstwo i przecież sypiesz nimi jak z rękawa, choć nie trzymają się kupy. I byłeś ostrzeżony, że on jest kłamcą i ojcem kłamstwa. Ale przecież wiesz lepiej…

WacekPlacek

@Masa
Pytanie pozostaje – skąd to wszystko wiesz? Bo na pewno nie z Pisma św. tam Lucyfer jest jutrzenką i planetą Wenus a nie żadnym co się “nie pokłonił”.
Rozpowszechniasz ludowe bajki i legendy które sobie opowiadał plebs do ogniska i na takim poziomie wszystko rozumiesz. Wiesz wszystko o strachu, o miłości niczego.

@Rafał
Egipcjanie mumifikowali ciała (choć nie tylko oni) dlatego aby po śmierci w ciele duchowym nie być “zassanym” tak w dół jak i w górę. Według tych wszystkich nauk po śmierci twoja moc jest o wiele słabsza, jesteś przyciągany przez tendencje i albo ponownie wciąga cię w ciało i się naradzasz w innym ciele (coś jak reinkarnacja) albo w świecie duchowym, w wyższych wymiarach jesteś zasysany w którąś z tamtych domen z Niebem włącznie. Wszystko zależy od tego jak żyłeś i na ile uszlachetniłeś swoją naturę, im mniej tym mniej masz do powiedzenia. Mumifikuje się ciała po to aby nie kasować sobie pamięci, nie dostawać nowych wcieleń od zera, bo jak się rodzimy to myślimy zawsze ze pierwszy raz, nie pamiętamy nic z tego co było przed naszymi narodzinami. To można zrozumieć na analogi gry komputerowej, mumifikujesz ciało po to aby cały progres gry danej postaci jaki sobie zbudowałeś się nie skasował. Po to też składano wojownikom różne przedmioty do grobu, to wszystko aktywuje pamięć i jest ci łatwiej w świecie duchowym. Faraonowie żyją do dziś i do dziś wpływają na losy naszego świata. W jakich domenach tego nie wiem, są tacy co mówią że się dalej wcielają i dziś żyją w różnych miastach w ciałach innych ludzi z zachowaniem pamięci kim byli kiedyś.
Jezusa ciało znika z grobu dlatego aby po pierwsze zabrać ze sobą całą pamięć genetyczną, po drugie, po to aby nie zostało ono w żaden sposób zniekształcone, lub zmumifikowane, bo wbrew temu czego nas się uczy, to jak jesteśmy chowani ma znaczenie, zwłaszcza pierwsze 3 dni po śmierci.
Gdyby Chrystus się nie wcielił w ciało i nie zabrał go ze sobą to byśmy dziś nie mieli w sobie jego potencji do rozwinięcia, dlatego że materia jest połączona, gatunki są połączone, co się wydarzy w jednym ciele, jest już potencją genetyczną u każdego osobnika gatunku.

MasaKalambura

Juz ci pisałem, sługo Lucjana, podnóżku przeklętego. Te informacje zawiera Tora, Ewangelia i Koran i księgi proroków. Po troszku każda. Plus tradycje – sunna czy talmud.

Iblis nie chciał pokłonić się człowiekowi, mimo iż Bóg mu tak nakazał. Człowieka Bóg postawił ponad dżinami, czego wielu z nich nie akceptuje. Tak powstała największa dla słabych jak ty umysłów zagadka pochodzenia zła. Wszystko to z pychy. Wszystko z podszeptu pragnącego ludzkiej zguby dżina, Najeźdźcy, oraz ze słabości ludzkiej natury, nie znającej miłości Boga i dającej się zwodzić kłamcom.

WacekPlacek

@Masa
Obydwaj wiemy, że zmyślasz, bo takich informacji nie ma nigdzie prócz ludowych legend i pism teologów, no chyba że Koran, bo tego nie znam.
Studiuje temat od 10 lat i mi wciskasz kit, że jest tam coś, czego tam na pewno nie ma.

Na tym świecie nie ma “sił zła” tak jak i nie ma antropomorficznego jednego Boga. Wszystkie byty jakie są uczestniczą tak w budowaniu człowieka jak i niszczeniu i są bytami stworzonymi do sprawowania określonych funkcji. Nie ma żadnego Boga co nimi zarządza, Bóg jest Jednością tych sił.
Zło jest wynikiem podziału, czyli posługiwania się mocą…przez ludzi. Jeżeli ulegniesz jakiejś sile, nadużyjesz jej to wtedy jesteś bałwochwalcą, ona cię opętuje i zaczynasz jej służyć a nie ona tobie.

MasaKalambura

Obydwaj wiemy, ze nie ma co brać na poważnie tego co piszesz. Koran opisuje początki twego koleżki i nauczyciela Lucka najpełniej. Tego mogłeś nie wiedzieć, choć pisałem ci to już ze dwa razy. A pozostałe o kłamliwej naturze Lucindy, o jego wrogiej postawie względem człowieka, o jego mocy szkodzenia ludziom znajdziesz w Starym Testamencie choćby u Hioba, czy od Jezusa choćby w scenie kuszenie. Z twoim studiowaniem jest, jak już pisałem. 10 lat powiadasz. Zmarnowane.

Na tym świecie złem są uczynki wbrew Prawu Boga i Jego Miłości. A dobrem uczynki zgodne z Prawem i Miłością Boga Jedynego. Tu się zgodzę nieantropomorfizowalnego.
A Lucjan zwany Iblisem to dżin, który z samego szczytu spadł tu do nas na ziemię przez pychę i upór. I pomaga głupcom spośród ludzi popaść w niełaskę Boga i wejść do Gehenny. Podpowiadając im najgorsze pseudomądre pomysły, których słuchają, wbrew Bogu. O czym zwyczaj wiedzą. Ale co z tego. Prawda Wacus?

WacekPlacek

Jezusa kusi szatan a nie Lucyfer, Hioba także testuje szatan a nie Lucyfer. W obydwu przypadkach adept na drodze do pełnego oświecenia jest poddawany próbom i to kuszenie zawsze pochodzi z wewnątrz nas samych, bo szatan to nic innego jak nasza wewnętrzna skłonność do nadużyć. Hioba poddaje próbie jego własna Jaźń, czyli jego własny indywidualny Bóg, taką samą próbę musiał przejść Abraham.
Jesteś dzieckiem i przeżywasz bajkę, kiedyś dorośniesz i to będzie bolesne.

MasaKalambura

Jakiś ty dorosły. Wzruszyłem się.

Szatan to po hebrajsku przeciwnik. Przeciwnik człowieka. Lucek to imię, konkretny szatan, ich przywódca.
Podpowiedzi szeptuchow doświadcza każdy człowiek. Wystarczy tylko, ze nauczysz się rozpoznawać różnicę pomiędzy własnym intecją wzbudzonym procesem myślowym a tym podrzuconymi nam przez Najeźdźcę. Lucka. Iblisa. Jak tylko odpowiednio dlugo poćwiczysz, może kiedyś poznasz. Spytaj Kuralola. Najwyraźniej przeszedł kursik.

Owszem podszept kuszenia wychodzi również od nas samych. Ale nie tylko. Lucuś, twój kumpel tez tym zarządza. Ma w tym interes. Jego interesem jest szkodzić tobie.

WacekPlacek

A skąd ci się wzięły te bzdury?
Na pewno nie przeczytałeś tego w Koranie bo Lucyfer to łacińska nazwa na Wenus, Gwiazda Poranna a dosłownie, etymologicznie to nosiciel światła. Jedyne wzmianki jakie są to pisma które nie zostały włączone do kanonu Biblii, głównie gnostyckie gdzie jest mowa o Christos-Lucifer, nawet były podziemne sekty chrześcijańskie zwane Lucyferianie. W Biblii jeden błąd w tłumaczeniu S.T w Wulgacie gdzie króla babilońskiego nazywa się “nosicielem światła” który upada i tyle.

Lucyfer to to samo co Prometeusz, energia bez której nikt nie jest w stanie żyć i jest to energia Chrystusa która jest zbrukana z powodu ludzi. Z tego faktu późniejsze ludowe ploty i teologowie sobie tworzą diabła bo ludzie nie lubią słyszeć, że sami są przyczyną wszelkiego zła i żyją w kłamstwie, ty także nie lubisz.

MasaKalambura

Gdyby nie ludzie byli przyczyną zła, nie można byłoby ich karać. Przyczyny ich trefnego zachowania tkwią w nich/nas samych. Efekt ten jest jedynie wzmacniany przez istoty dżiniczne. One podobnie jak my poddani będą sądowi. Zarówno ich jak i nasze zło tkwi w uczynkach sprzecznych z Prawem i Miłością Boga. Mariaż tych dwóch światów też z Prawem Stwórcy jest sprzeczny. To wszystko.

Radek

Grób Jezusa znajduje się w Indiach, w Kaszmirze. Od setek lat jest tutaj przekazywana taka tradycja, że to jego grób. Pewnie po prostu nie umarł na krzyżu, tylko wszedł w stan “samadhi” a potem uciekł do Indii, bo w śród narodu wybranego nie najlepiej się żyło i nie mógł tam kontynuować nauczania.

MasaKalambura

Z tym ze Jezus sam zapowiedział, że do żadnego grobu się jeszcze nie wybiera. Podobnie świadczą o nim współcześni. Również Prorok wysłany po kilku wiekach zeznaje, ze Jezus nie zginął a wraz z ciałem wstąpił do Nieba. W apokalipsie tygodni Henoha również opisano wniebowstąpienie, nie smierć.

Smierć w grobie neguje również drugie przyjście zapowiedziane przez Jezusa i Muhammada, kiedy ma przyjść w chwale, z mocą i wśród aniołów.

WacekPlacek

@Masa
Mit o Prometeuszu jest tym samym co legenda o Lucyferze.
Prometeusza za kradzież ognia bogom czeka kara, orzeł dziobie mu wątrobę.
W wielu symbolach człowiek jest przedstawiany mając lwa po lewej, byka po prawej, orła nad sobą a rybę/węża pod sobą. Ogień, powietrze, ziemia i woda, 4 żywioły które go konstytuują.
Orzeł symbolizuje nasze ambicje, wszystko co wzniosłe i górnolotne, całą pasję, namiętność, podniecenie, rozkosz wszystko to jest Orłem i zarazem Lucyferem. Wątroba nie jest unerwiona, jedyny organ który zamienia truciznę w energię i wprowadza ją do krwi, np alkohol. Mit o Prometeuszu mówi nam że nasze ambicje, nasze namiętności i pasje nas wyniszczają, bo to jest nadużywanie boskiego ognia i ta pokusa nadużycie pojawia się po wschodzie słońca (gwiazda poranna) gdyż wtedy otrzymujemy najpełniejszy zastrzyk energii. To nadużywanie w tradycji chrześcijańskiej jest upadkiem Lucyfera, bo to światło które niesie pochodzi od bogów/boga ale jest zbrukane przez nasze ambicje, dlatego staje się szatanem, czyli naszym przeciwnikiem. Te ambicje to Orzeł, i tutaj symbol mówi nam także o tym, że wszystkie istoty które wyprzedzają ewolucję (współcześnie to tzw kosmici) karmią się naszą ambicją, bo wszelkie natchnienia artystyczne, impulsy ku zmianom, rewolucji, wszelkie pasje podchodzą od tych istot. Dlatego w niektórych przekazach współczesnych snuje się domysł, że stworzyli nas kosmici po to aby nas hodować jak zwierzątka. Jest w tym część prawdy, bo to czym się podniecamy, to co nas kręci tu na Ziemi i kusi namiętnością pochodzi od nich, od ludzi na wyższych szczeblach ewolucji, Orłów których ty nazywasz pewnie dżinami. Wszelkie rewolucje naukowe, społeczne, artystyczne spływają z Wenus i Merkurego, od istot które tam urzędują i one się karmią tą energią tak jak Orzeł karmił się wątrobą Prometeusza.
Gdyby nie energia Lucyfera bylibyśmy marni i słabi, leniwi jak małpy, bo nie posiadalibyśmy zdolności do transcendencji i przekraczania barier i ograniczeń narzucanych przez naturę, czyli przez bogów.
Prawidłowo energia ma służyć do tego aby bracia stali się Jednością, czyli Christos znowu połączył się Luciferem.
Także nie jest winny tutaj Lucjan niczemu, to nasz Orzeł, nasz Lew, nasz Byk i nasz Wąż, 4 żywioły nami władają, człowiek musi przebudzić Duszę, czyli Eter/Akasza którą symbolizuje Jezus Chrystus/Słońce aby odzyskać nad sobą kontrolę i dopiero wtedy rozpocząć właściwą ewolucję, czyli dopiero zacząć powracać do Absolutu/Boga. Bez tego pierwszego etapu żywioły sterowane przez różne istoty z innych poziomów ewolucji nami sterują i tutaj nie ma lepszych lub gorszych, każdy jest sterowany. Te istoty to są ludzie, ale tacy którzy nie są już HomoSapiens bo na innych szczeblach ewolucji, przez nas uznawani za demonów, za kosmitów, za aniołów itd.

Także problem odpowiedzialności za zło masz rozwiązany. Każde pochodzi od człowieka ale Człowiek to nie tylko HomoSapiens bo są różne szczeble ewolucji.

MasaKalambura

Można Wacus tak, można tez inaczej.
Iblis lub jak wolisz Lucjan, jeśli tak sam się nazywa, chcąc być naszym Prometeuszem łamie zakaz Boga. Nie mamy się bowiem zmieniać dzięki duchom tylko dzięki Bogu – źródłu istnienia i naszej stale działającej i złączonej sile Podtrzymującej i własnemu, złączonemu małżeństwem materii i ducha rozumowi i sercu. Umysłowi i intuicji zatopionych w Miłości do i od Boga.

Łamie to w sposób oczywisty- 1 przykazania miłości i dekalogu.

Jest bowiem Lusilla nie wyższym, następnym w kolejnosci stworzeniem po aniołach i ludziach – jakby chciał być przez ludzi widzianym, i jak głoszą ideologie przez niego zaszczepione, jak rak drążący czystą tkankę monoteizmu we wszystkich jego wersjach.
Jest on produktem przed ludźmi. Wesją starszą i mniej doskonałą – stąd motyw poklonienia się Adamowi. Miał on i jego bracia czas na ziemi zanim przybył tu człowiek, grzeszył i błądził, krew przelewał aż wreszcie osiągnął doskonałość w ramach jego rodzaju. Tak awansował do poziomu aniołów najbliższych Bogu.
A teraz przyszedł dla ziemi okres człowieka, któremu również dano czas na osiągniecie doskonałości w ramach naszego rodzaju. Ten czas trwa teraz bez szkody dla świata dżinów, bo są one tutaj rownolegle do nas. Żyją wśród nas i tez dzielą się na wiernych Bogu, poddanych mu, i na szatanów- przeciwników Prawu Boga i przeciwników człowieka. Mamy się nawzajem nie wtrącać we własne sprawy. W dniu sądu oba nasze światy będą rozliczane.

Co do Luzjego, nie spodobała mu się perspektywa bycia mniej doskonałym niż człowiek. Popełnił grzech pychy i nieposłuszeństwa i zamiast poprosić o przebaczenie Boga, trwa w pysze, robiąc co w jego mozliwosci, by wyszło ze ma rację. Nie jesteśmy swoimi wersjami inkarnacyjnymi. To są bzdury, którymi nas karmi. Jesteśmy na zawodach. Świat ludzi i dżinów. Podsuwając nam techniki zatapiania się w materializmie niszczy dusze ludzi. Podpowiadając techniki poprawiania własnego stanu na szkodę innym, zwiększa zasięg oddziaływania. Wmawiając ludziom stale przekonanie, ze Bóg im nie wybaczy, pogłębia oderwanie mas ludzkich od Jedynego Wybawienia.

Nie ma w jego nauczaniu nic, zupełnie nic, co rozwija duszę. Wszystkie jego nauki są dla duszy upadkiem. A jedyne światło, jakie ten niby Prometeusz niesie, to paliwo dla Gehenny w jej przyszłych płomieniach.

Nie może on znieść, ze doskonałość ludzka może zaistnieć i przewyższa wtedy doskonałość dżina. I zrobi co w jego mocy, by możliwie najmniejszej liczbie ludzi a najlepiej nikomu stanu doskonałości nie udało się osiągnąć.

Jezus w jego oczach, człowiek doskonały, podobnie jak i inni prorocy, to największe przeszkody dla jego planu. Stad tak perfidne ataki przeciw nauczaniu proroków, będących dobrem dla ludzi, i zastępowaniu ich niby głębszym pojmowaniem, stojącym w oczywistej sprzeczności z nauką pierwszego postrzegania.

WacekPlacek

@Masa
Już sobie nie kreuj własnych fantazji.
Lucjan to nie jest postać a rodzaj energii i na pewno nie ma żadnego planu. Bez niej nie było by tak ciebie jak i mnie, nie byłoby ewolucji, Chrystusa, a więc i bogowie nie mogli by się rozwijać i ewoluować więc pojęcie transcendencji nie miałoby żadnego sensu. Jakby się pokłonił człowiekowi tak jak chce legenda to człowiek pozostałby w raju i by sobie tam tylko trwał bez sensu nie znając ani dobra ani zła, nie znając Boga, swego stwórcy.
Doskonałość się udoskonala właśnie dzięki temu że się rozpada i odbudowuje od nowa. Każdy człowiek ma szansę być jak Bóg/Chrystus poprzez Poznanie lub może sobie żyć jak małpka homosapiens i doczekać końca, wtedy to lepiej jakby się wcale nie narodził bo całe jego cierpienie na nic.
Wszystko wychodzi z tego samego punktu i do tego samego punktu wróci, ale jedni wrócą tam z Świadomością że poznali Boga, a inni nic z tego nie będą wiedzieć.

Chyba nie jesteś aż tak niedojrzały i nie myślisz, że Bóg to jakaś postać/istota która jest niezadowolona z tego, że człowiek zjadł z drzewa poznania i teraz czeka aż naprawimy błędy?
Przecież to tylko mit, metafora, w rzeczywistości cały sens stworzenia polega właśnie na zjedzeniu z tego drzewa, inaczej nic by się nie działo.

MasaKalambura

Wacuś, zmyślasz z tymi energiami, jak dziecko we mgle, co mu się zabawki odbiera.

Lucuś to jak najbardziej postać. Nie taka jak ludzie, to dżin, świadomość ukuta z energii. Może się stawać czym zechce. Może się antropomorfizować, może też przybierać bardziej wydajne postaci. Jako energia nie jest ograniczony określoną formą. Lecz nadal to byt, konretny byt. Cała oddzielna rasa bytów, a nawet kilka ras wewnątrz rodzaju dżinów.

Wracając do Lucjego. Nie zawdzięczamy mu niczego. To narzędzie w rękach Stwórcy, który przewidział zarówno bunt w pysze tego chłoptysia, jak i niepołuszeństwo Adama, któremu co prawda Lucuś podsunął tę myśl (patrz ty dalej ją powtarzasz, być niczym Bóg), ale to Adam wykonał czyn. Lucuś tylko patrzył. Nie było w tym zaskoczenia Stwórcy, tylko Jego plan. Czy można zaskoczyć Kogoś, kto stworzył czas i jest jego niepodzielnym władcą (stąd proroctwo jako dowód działania Boga)?

I jesteśmy teraz i tu. Wynik tego planu i jego najważniejszy temat. Ludzie i dżiny. Czy wejdą do Gehenny, czy może wybiorą Raj. Czy połączą się wokoło Stwórcy i zagłębią w Jego Miłosierdziu słychając nauk Proroków, ludzi Prawdy uprawomocnionych wiedzą o przyszłości Proroctwem? Czy może przyłączą się do buntu i do syna kłamstwa, Iblisa w jego kłamliwej religii, z którym razem będą poddani zniszczeniu w najgorszym z możliwych miejsc.

WacekPlacek

@Masa

No ktoś ci napisał solidną bajeczkę, uwierzyłeś i teraz powtarzasz.

Pisałem skąd się wywodzi pojęcie Lucyfera, to są fakty, twoje dopiski do tego pojęcia tu już klasyczne urojenia.
O Stwórcy to piszesz jak o jakimś zidiociałym błaźnie, Bóg najpierw tworzy istotę, potem wszczepia jej pychę a na końcu za karę (pewnie za to że sam jej wszczepił) smaży ją w piekle. Dla was muzułmanów Bóg to wyłącznie sadysta i tyran, innego wizerunku w wyobraźnie nie macie ob jedyne co znacie to strach, czyli przeciwieństwo Boga.
Nauk proroków na pewno nie znasz, bo żaden takich idiotyzmów nie głosił.

MasaKalambura

Znajomość przyszłości i kompletny losów każdej ze stwarzanych istot to przejaw idiotyzmu Boga? Wacuś, chyba na za wiele sobie pozwalasz.
Prorocy głoszą dokładnie to, co napisałem. Absolutnie zaś nic z tego, o czym piszesz ty.

Powtarzasz Luckowe banialuki, bo tfu! Niosący Światłość tak ci podpowiada, i w to wolisz wierzyć zamiast Prorokom? Proszę bardzo, twój wybór. Kłamcy słuchasz, daleko nie zajedziesz.

WacekPlacek

tak tak, jeszcze przydało by się abyś do tego swojego urojenia zacytował tych proroków, w oryginalnym języku, skoro wiesz co o Lucyferze mówią. Dawaj, twoja komedia nie ma końca, można się śmiać i śmiać, w końcu któż inny tak dobrze potrafi z Boga robić błazna tyrana? Tylko protestanci i muzułmanie potrafią strach i terror nazywać Stwórcą, bo tylko wy pomyliście Boga z Szatanem.
Po owocach mamy poznawać proroków, mówi Pismo. Owoce Islamu już cały świat zna, ani jednego dnia w historii wolnego od napięcia, lęków i przemocy.

kuralol

~~Wacek ciekawy wpis nr 42. Możesz mumifikację ustosunkować do pozostałych form pochówku? Tz spalenia, albo powietrznego pochówku z Tybetu? Napisz czy te mumie z Egiptu to są Jarwy, bo jeśli dusza wróciła do siebie do domu Ojca to wtedy taki ”faraon” w moim zrozumieniu to jest tylko Jarwa czyli czyste uduchowione ego sterowane przez nieorganiczne byty (demony). W sumie to by wyjaśniało czemu te tzw elity są tak strasznie złe i socjopatyczne. Taka po-wrócona z martwych Jarwa używa w nowym ciele zdobytego wcześniej bogactwa i wpływów. Używa tych zdobyczy tylko w obszarze czysto materialistycznym bo nie jest zdolna do żadnych wyższych emocji. Czy te mumie to są aby prekursorzy mitów o wampirach?

~~Masa. Zauważ że nie propaguję żadnych ideologii. Swoją wiedzę staram się opierać o Naturalne Prawo. Takie prawo mi wystarcza i nie muszę zbytnio się wysilać szukając kolejnych mitologii i przejmować tym co wymyśliło ludzkie ego żeby mu było wygodniej.

WacekPlacek

@kuralol
Moja wiedza jest szczątkowa w tym temacie.
Spala się ciało po to aby zrobić coś przeciwnego do mumifikowania, czyli jak najszybciej się odłączyć, natomiast pochówek tradycyjny jest czymś pomiędzy, bo rozstanie duszy z ciałem trwa wtedy jakiś okres i w zależności ile mamy przywiązań i namiętności ziemskich tyle cierpimy kiedy jest to nam odbierane. Palenie ma to cierpienie skracać.
Pochówek powietrzny to to samo co grzebanie w ziemi z tą różnicą, że nie zjadają cię robaki, czyli twoje złe skłonności ziemskie a ptaki, czyli twoje ambicje i aspiracje, być może ból jest ten sam, ale uwaga duszy inna bo pozytywniejsza, w końcu nie masz przed sobą obrazów które wywołują bolesną nostalgię a bardziej obrazy ulotności twoich pragnień, lub też twojej niedoskonałości w ich spełnieniu. Dokładnie nie wiem, bo nie umierałem jeszcze :)

Co do Egiptu to chyba jest tak jak piszesz. Z tego co wiem, to Egipt, w sensie tych obyczajów i działań, to ściąganie ducha w materię, piramidy od tego są i te energie odpowiadają za materializm naszego świata, za upodobanie materializmu. Możliwe, że jacyś wtajemniczeni w Egipcie zostawili to specjalnie aby “wypełniły się proroctwa”, czyli umyślnie przygotowali dla nas tory przeszkód. Co ciekawe w czasach starożytnych i w średniowieczu to było mniej aktywne niż jest teraz. Zwiększa się wszystko od kiedy ludzie zaczęli się interesować piramidami i sami stawiać w miastach ich repliki czy inne obeliski lub budowle z granitu i betonu, bo tu o materiał chodzi, to tworzy rezonans energetyczny.

MasaKalambura

Wacuś rozmachu nabrałeś. Nic jednak to nie zmienia. Lucyla Iblis to właśnie szatan, wróg ludzi.

Kuralol, jeśli ci wystarcza, cóż mi do tego? Moje grzebanie ma na celu odnajdywanie kolejnych metod podchodzenia siebie samego i tej Łajzy, Najeźdźcy, Lucjana. Islam daje wskazówek mnóstwo co do świata duchów. Więcej nawet niż Indianie. Istna skarbnica technik i zasad uniwersalnych w związku z nimi. Pierwsza o nieingerencji jest kluczem złotym.

WacekPlacek

@Masa
Twój wróg to na pewno bo tobie się marzy dno a nie góra.
Bierzesz czyjąś tradycję i terminologie, bezcześcisz ją dopisując własną urojoną wersję i z mitu który miał czegoś uczyć robisz ogłupiającą bzdurę – właśnie tym zdaniem podsumowałem historię monoteistycznych religii.
Żadne Pismo nie zostało stworzone po to aby czytało je pospólstwo ani po to aby budować religie (Koran o ile wiem to wcale nie miał zostać napisany) bo jak widać po tobie i innych, wybitnie upośledzają niedojrzałe umysły. Potrzeba było jednak jakoś zbudować tyranię teokracji i zasiać na stałe w ludziach strach przed samodzielnością intelektualną, dlatego stworzono teologie, czyli komentarze psychopatów do starożytnych pism i ty znasz jedynie te komentarze, pisma proroków są ci totalnie obce.

MasaKalambura

Oczywiście, pospulstwo skazane jest na władanie przez uczonych, ma jak w średniowieczu zająć się pracà na rzecz przemądrych pasibrzuchów i nie myśleć. Dla prostego człowieka nie ma miejsca w raju. ot wydumał.

Pycha, zadufanie w sobie i niezasłużona pewność siebie Wacus. Pokręcił z tobą Lucus i zatańcował. A bądź że z nim na wieki. Uwierz mi, lotnością umysłu nie grzeszysz. Jeśli patrzeć na świat twoimi oczyma, to niestety tez powinieneś wgląd do ksiąg mieć zakazany. Jak zwykłej fizyki nie czaisz tak i rzeczywistosci duchowej nie łapiesz. Tępy jesteś wacus i przy tym uparty.

Jezus tez nauczał „Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie”

Koran, tak jak i pozostałe Księgi Prorocze zostały zesłane wszystkim ludziom. A Koran dodatkowo i jako jedyny dla wszystkich ludów. Mają je czytać wszyscy czytać potrafiàcy. Oraz znać dokładnie kontekst zesłanych tekstów i to, jak rozumieli go wspócześni prorokom, by nie tworzyć własnych pokręconych i błędnych interpretacji. Ci, co czytać nie potrafią, muszą uczyć się przez słuchanie. Ale wszyscy mają prawa i obowiązki znać, bo nigdy nieznajomość prawa nie jest usprawiedliwieniem je łamiącemu. To wie największy prostak. Dlatego właśnie księgi prawa mają być proste i zrozumiałe. Ich funkcją jest być przewodnikami ludzi. Już samo to ostatecznie zamyka wywód o niedostępności dla ludzi prostych ksiąg proroków.
Co się tyczy wiedzy ukrytej, owszem jest taka, owszem ujawnia ją Bóg największym umysłom i jednocześnie najbardziej bogobojnym (Wacus to nie ty, nie łudź się)
ale nigdy nie jest sprzeczna z warstwą podstawową (w co wierzysz ty zbałamucony przez Lucjego), raczej dodaje głębi utwierdzajàc to co na pierwszym planie.

WacekPlacek

To poczekamy aż się nauczysz czytać ze zrozumieniem i księgi oraz prawa zrozumiesz, jak na razie się nie udaje.

Wszystkie pozytywne energie kierujesz ku abstrakcjom i urojeniom, czyli to wieczne recytowanie tkliwych przesiąkniętych lukrem tekstów w próżnie i oczekiwanie aż się odezwie, resztę niewygodną ignorujesz. Próżnia daje się poznać tylko poprzez Życie, a ty byś Życiem tylko gardził bo ci je przesłania pryzmat dogmatów i wiecznych zakazów i nakazów, zamiast być znakami drogowymi, stoją jak wysokie mury w wąskim wąwozie, jak Lucek którego stworzyłeś niczym w zwierciadle, na swoje podobieństwo, przesiąknięty pychą wielbisz własną kreację, bo twój bozio jest tylko w twojej wyobraźni, Życie jest zupełnie inne niż to co tutaj non stop wypisujesz, przeczysz faktom że aż boli. Muhammad nie chciał Koranu, Jezus nie spisywał Ewangelii ani o to nie prosił, Mojżesz także Tory nie darował ludziom a jedynie kapłanom, bo Pismo nie jest dla prostaczków i objawienie z niego na pewno nie pochodzi żadne.

W szkołach uczyli aby mitu o Prometeuszu nie traktować dosłownie, zapomnieli nauczyć aby mitów Biblii także nie traktować dosłownie. Tyle warte twoje czytanie ile ci nauczyciele powiedzą, a ich zawsze po owocach poznajemy.

MasaKalambura

Jak ci mocniej dowalić, zawsze odpływasz.
Wszystkie pozytywne energie kieruję ku Stwórcy, przez serce i czakrę korony łàcząc je, jak jestem sam, czyli kocham Allah dla uczucia miłości, jak podpowiada Ibn Arabi. A jak jestem w otoczeniu bliźnich to dodatkowo miłosierdzie kieruję na zewnątrz przez serce do nich uczuciem, i rękami słowem i myślą czynem, ku Stwórcy zadowoleniu. Proste działanie prawa miłości. Gdzie tu ukryta podchwytliwość, gdzie abstrakcje? Czynami miłosierdzia wypełniaj świat, to przesłanie Jezusa. Czynami miłosierdzia wypełniaj Prawo. Czy to znaczy ze prawo trzeba porzucić? Żadną miarą mówi Pawel. Tyle tylko, ze mając miłosierdzie dla ludzi i Boga, sercem odnajdziesz właściwą ścieżkę. Wtedy nawet będąc prostakiem (to nie grzech) przejść możesz przez życie z sukcesem ostatecznym. Bo nie w samym rozumie, ale w mądrości płynącej z serca tkwi tajemnica. Z połączenia z Bogiem wypływa mądrość a nie z plątaniny neuronów. Tak rozumieć należy słowa Jezusa (PZN) przytoczone przeze mnie wyżej.

Jednak Prawo pozostaje. Poznawaj je, bo wiedza uszlachetnia i ubogaca. Rozumiejąc powiększysz pozytywny wpływ swych czynów. Nawet ty prosty człowieku. Albo przedewszystkim ty, wszak masz zaległości.

I tak na znajomosci Koranu (w Islamie, w innych religiach masz odpowiednik) opieraj decyzje, co robić. Kiedy tam nie ma jasności, to na sunnie (tradycji) a jak i tu pewnosci nie masz, udaj się do uczonego. A jak i tego zrobić nie możesz, albo czas masz ograniczony lub konieczność nalega, urzywaj serca i najlepszych intencji. Taka jest kolejność wedle Proroka (PZN).

Twoich banialukow wac aż szkoda czytać. Jęczysz jak zraniona sarna. Nie masz wiedzy ani połączenia z Bogiem. Jakieś tylko wyobrażenia o wiedzy kultywujesz. Najeźdźcy Luckowi dajesz się wodzić za nos. Wacusiu.

WacekPlacek

Jestem ciekaw jak wygląda twój kontakt ze Stwórcą i jakie masz połączenie? Wyobrażasz sobie coś w główce a potem sobie wyobrażasz dalej że kierujesz tam w to wyobrażenie swoją energię i dzięki temu czujesz się błogo?
To samo robi każdy nastolatek oglądając porno w sieci i wyobrażając sobie, że przeżywa to na prawdę. Też ma wspaniałe sny i czuje się błogo. To jest właśnie twoja komedia bo z tych wszystkich świętości zrobiłeś istną komedię.

MasaKalambura

To jest właśnie wyobraźnia duchowa rodem z Wacka. Pornografia. Brawo Wacus. To zdaje się w twojej lucyferianskiej religii zrodził się pomysł pogłębiania duchowości przez kontakty homoseksualne czy pedofilskie. Alister Crowley i cała ta jego banda to wymyśliła. Uświęcenie przez splugawienie. Odwrócenie wszystkiego o 180 stopni. To lucyferianski odłam masoński steruje teraz hollywoodzkim przemysłem filmowym i muzycznym z tym wszechobecnym seksem, koniecznie cudzołożnym, możliwie bezwstydnym i przedstawionym ze szczegółami, z aktami mordu i gwałtu , w których bohaterami są zwykle najokrutniejsi bandyci, złodzieje i oczywiście kłamcy, choć z zasadami. Wszystko przeplatane magią fanazy i pochwałą dla rzucania zaklęć. To właściwe wam skojarzenia. Brawo Wacuś. Zaczynasz mówić otwarcie dopiero przyciśnięty.

Nie mój drogi. Proces odnajdywania w sobie miłości dla Boga jest dość długotrwały i mozolny. Najpierw trzeba zbudować z Nim więź i zaufanie, co odbywa się w trakcie długiej praktyki stosowania Jego Nauki w codziennym życiu, czyli stosowania w praktyce Prawa Stwórcy, modlitwy i medytacji nad Jego Atrybutami i całe mnóstwo innych praktyk, o których można by mówić wiele godzin. Najpierw poznaj Boga, następnie Mu zaufaj, a wtedy możesz nawet Go pokochać. Jak tylko On objawi Swoją miłość tobie.
To jak z rozkochiwaniem się kobiecie życia. Najpierw trzeba się poznac, zaprzyjaźnić, zaufać sobie, oświadczyć się, ożenić i stworzyć rodzine. Z tym ze tutaj Bóg jest stale z tobą a rodziną są wszyscy bracia i siostry w wierze.

Natomiast umiejetność kierowania energii do czakr przychodzi z praktyką świadomego oddechu, przepompowujacego energię wewnętrznej miłości wzdłuż kręgosłupa z dołu do góry do głowy i następnie w dół przednią częścią tułowia, wykonywanym w trakcie modlitwy i innych ćwiczeń połączonych ze skupieniem się na Najwyższym, oraz w trakcie medytacji w bezruchu. Po jakimś czasie nabiera się wyczucia innych strumieni energetycznych a wraz z tym przychodzi wiedza jak nimi manipulować. Choć zasadniczo wystarczy zdać się na serce. Tutaj tez.

WacekPlacek

@Masa
Komedia nie ma końca, jeszcze dopisz, że się zjada niemowlęta aby zyskać moc :)
Twoje urojenie jest solidnie rozbudowane, nie sądzisz, że internet może szkodzić zdrowiu? Bo w żadnych poważnych książkach takich idiotyzmów na pewno nie wyczytałeś.

Aby pokochać Stwórcę (wedle tych wszystkich nauk, wedle Biblii i Ewangelii) musisz mieć z nim kontakt, ze swoim własnym El, własnym bogiem, własnym Abrahamem, każdy nosi to ziarno w środku bo Bóg mieszka w każdym z nas. Ten kontakt jest dowodem na to, że rzeczywiście pokochałeś. Aby to osiągnąć potrzebne jest zmartwychwstanie, śmierć na krzyżu, bez przeżycia świadomie śmierci nie ma się kontaktu z własną duszą a co dopiero z Bogiem. Jest to tak łatwe jak i trudne, ale mało komu się udaje, wielu medytuje latami, innym przychodzi od razu. Na Wschodzie nazywają to Samadhi, to doświadczenie poznania własnej duszy. Dopiero z tego poziomu można mówić o kontakcie z Bogiem.
Bez takich doświadczeń człowiek znajduje się w stanie grzechu, czyli nikogo nie kocha prócz samego siebie i wszelkie inne deklaracje miłości są kłamstwem i dalszym tonięciem w grzech. Każdy z nas niemający doświadczenia Samadhi jest kłamcą od szpiku do kości, bo nigdy niczego nie doświadczył prócz kreacji własnego umysłu i własnej wyobraźni.
Ty jesteś zakochany w kreacjach swego umysłu, na tym polega twoja pycha, co sprawia, że masz jeszcze mniejszy kontakt z realiami a więc z Prawdą, Życiem, Bogiem niż “lucyferiańscy masoni” z twoich fantazji.

MasaKalambura

Komedia, może i komedia. Z tego wszystkiego co napisałeś sens ma tylko to:
„Aby pokochać Stwórcę (wedle tych wszystkich nauk, wedle Biblii i Ewangelii) musisz mieć z nim kontakt, ze swoim własnym El, własnym bogiem,…, każdy nosi to ziarno w środku bo Bóg mieszka w każdym z nas. Ten kontakt jest dowodem na to, że rzeczywiście pokochałeś”
Wyciąłem własnego Abrahama, bo tutaj już odlot lucyfera sie zaczyna.

….Własnym Bogiem, Bogiem Abrahama, Mojżesza, Bogiem Jezusa, Noego, Muhammada i wszystkich proroków od Adama aż po dziś dzień (pokój z nimi wszystkimi). Aby to osiągnąć wystarczy naśladować tych proroków w tym, jak żyli, słuchać ich nauk, które przekazali, modlić się do Boga często i szczerze, modlitwa jest bezpośrednim z Bogiem kontaktem, i uczyć się o Bogu jak najwiecej. Wzbudzać w sobie miłość uniwersalną, traktując bliźniego tak, jakby się chcialo być samemu traktowanym, Tak właśnie podlewa się i dba o ziarno Boskości w sercu przez Stwórcę Słowem zasadzone. Modlitwa jest wystawianiem Ziarna na Światło potrzebne do wzrostu. Dobre uczynki to woda potrzebna roślinie do wzrostu, a glebą jest czyste serce szczerze kochające. I z czasem, kiedy wyprobowujesz na sobie Nauki Jedynego, kiedy nauczysz się w dobroczynności siłę i przyjemność odnajdywać, z małego ziarenka powstaje mocna łodyga a potem pień Drzewa Wiary, które samo jest właśnie związkiem miłości Stwórcy ze stworzeniem.

WacekPlacek

Jak na razie to tylko fantazjujesz o wszystkim i zmyślasz głupoty o prorokach. Aby naśladować kogokolwiek to najpierw trzeba zrozumieć, ty nawet nie wiesz co słowo Elohim oznacza to skąd możesz wiedzieć co robili i o czym mówili? Czytanie pism dosłownie nigdzie cię nie zaprowadzi prócz grobu z którego już nie wyjdziesz. Pismo trzeba studiować, bo tam każde zdanie to przenośnia i metafora.

MasaKalambura

Nudny się robisz Wacęty.

Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie

kuralol

Oj ~~Masa jeśli twój ”pan objawił prostaczkom” taką metodą jak to było w Egipcie to współczuję. Tam dosłownie każdy hieroglif miał ze 2 oznaczenia. Pierwsze było jawne, a prostaczek który czytał np o tym że ”rzeka Nil wylewa wczesną jesienią” przeczytał zrozumiał i poszedł sobie. Ale ten sam tekst czytany przez kapłana miał nowe dodatkowe dokładniejsze znaczenia. Należy zauważyć że są to dziwaczne praktyki z Egiptu, ale nie odosobnione. Wschód tak jak cały świat miał przekaz liniowy tz był totalny zakaz zapisywania wiedzy – o ile wiem po raz pierwszy ten zakaz złamał nauczyciel Tamerlana, czarownik który nazywał się Bereke. To on zapisał tajną wiedzę przekazywaną ustnie, zrobił to ponieważ jego uczeń Tamerlan nie chciał się szkolić tylko chciał mordować… Zatem mamy już 2 źródła wiedzy zapisanej, a nie przekazanej ustnie odpowiednio przygotowanemu uczniowi – są to Egipt i ten Bereke który wiedzę zapisał po stracie ucznia. Być może przecieków było więcej. Przygotowany uczeń jest gwarancją że nie wypaczy wiedzy… problem zaczyna się jak pojawiają się amatorzy którzy umieją tylko czytać i nic więcej ponad to.

MasaKalambura

Kuralol wiedza ukryta może mieć conajmniej kilka powodów tego, że ukryta została. Może być tak jak w Egipcie, czy w średniowiecznej Europie, gdzie kapłani specjalnie utrzymywali ludzi w niewiedzy aby utrzymywać niezmiennym statusy panow i poddanych. Godnych; niegodnych. Itd. Są to systemy kastowe sztywne i już wymarłe w większości. Choć znajdzie się kilku twierdzących inaczej.

Mogło być tak, ze wiedza przekazywana w ukryciu była wiedzą z rodzaju sztuk magicznych, przywoływania duchów i rzucania zaklęć. Ludzie zawsze odnosili się do takich praktyk wrogo. Całkiem z resztą słusznie. Wiec trzeba było się ukrywać.

Jest tez wiedza, która jest ukryta, bo poziom posiadanej świadomości człowieka nie jest jej w stanie utrzymać w pamięci. To co Don Juan przedstawiał jako nauki prawej i lewej strony. To ta amnezja, która znika kiedy umysł jest pod działaniem THC albo DMT albo innych środków psychoaktywnych a potem znów powraca, tak, że nie jesteś w stanie odtworzyć przeżyć po drugiej stronie zaslony.
Jest to najbliższe tajemnicy, jaka tkwi w tajemnicach monoteizmu, ale tez w technikach wschodu oraz sedna nauki Indian o gromadzeniu wewnętrznej ciszy. Tutaj zamiast środków chemicznych dostarczonych z zewnątrz, elementem powiększającym świadomość i zezwalającym utrzymać wiedzę ukrytą jest zebrana w praktyce wewnętrzna moc. Dana od Boga powiedzą jedni, kiedy praktyką jest dobra modlitwa, Zikr i właściwa praktyka pozostałych elementów wiary. Zebrana w medytacji powiedzą inni jak buddyści. Czy jak Indianie zebrana chwila całkowitej wewnętrznej ciszy i nieskazitelności wojownika. Jak zwał tak zwał. Ważny jest efekt.

WacekPlacek

Masa, wiedza to jest ukryta gdyż jeżyk nie jest w stanie jej przekazać. Pojęcia pochodzą od zmysłów więc ciężko nimi opisać to co nadzmysłowe. Słowo Bóg oznacza wszystko i nic bo każdy ma inne wyobrażenie co to właściwie jest, nikt tego nie wie.
Odrzucasz św. Trójcę i politeizm bo ci tak kazali a nie dlatego, że masz wiedzę. Te wszystkie podziały wynikają z języka, jak się coś da opisać dokładniej to się opisuje, jak się da opisać istotę Stworzenia w trzech etapach, symboliką trójcy to się opisuje, dla ułatwienia pojmowania a nie po to aby sobie tworzyć obrazy do wierzenia. Wiara właściwie jest tu pozbawiona znaczenia, w Boga nie da się wierzyć, można wierzyć tylko w to, że jest inna pośmiertna rzeczywistość i są istoty wyższe. Bóg/bogowie to nie przedmioty wiary, to zwykłe idee naprowadzające, idee czyli obiekty do obserwacji i poszukiwań, bez idei nie wiesz na co patrzysz i czego szukasz.

Co do Pism to im starsze tym więcej z nim zapisów do uprawiania magii, dlatego tłumaczenia zakrywają a nie odkrywają rzeczywisty sens.

kuralol

Przekaz wiedzy liniowy nadal trzyma się świetnie w Tybecie i pradawna wiedza jest tam nadal nauczana. W Rosji to nie wiem jak jest obecnie, bo Stalin rzucał na dawne Rody całe bataliony NKWD potem jak nikt nie wracał żywy, to rzucał na nich atomówki, potem wejścia to ich twierdz zasypywał odpadami radioaktywnymi. Nie wiem czy przeżyli, jeśli tak to są bardzo wściekli. Resztki Wiedzy w totalnej konspiracji funkcjonują w Afryce w Australii w Ameryce Środkowej.

WacekPlacek

@kuralol
Na poziomie duszy (kronika akaszy) jest cała wiedza o wszystkim, więc tego nie da się zniszczyć, wystarczy się oczyścić i połączyć (“wystarczy” bo to nie jest takie proste jak ktoś jest zdominowany przez niskie wibracje, a raczej prawie wszyscy jesteśmy). Do tego są jeszcze byty astralne “pozytywne” (kosmici) które ciągle zsyłaj update’y wielu ludziom, także o to bym się nie martwił, że cokolwiek zniknie. Zmienia się za to język i dziś terminologią bio-energii, terminologią wibracji i częstotliwości się wszystko tłumaczy, choć pojęcie duszy, ducha, demona czy anioła nadal aktualne.
Jest Antropozofia i Teozofia, jest Glorian Publishing czy Eckarth Tolle na zachodzie, na wschodzie są takie postacie jak Jiddu Krishnamurti, Sadhguru, Mooji, nawet Osho (choć ten nie do końca czysty), w Polsce też jest portal gnosis.art.pl i Jerzy Prokopiuk…plus cała rzeszy młodych internetowych “oświeconych” którzy też już mają kontakt z większą wiedzą.
Na Google books można online czytać stare XIX wieczne książki gdzie są klucze Salomona wyjaśniane i wszystkie praktyki okultystyczne, są też lekcje Kabbały online, nawet po Polsku studia Zohar’u. Jest wszystko dla początkujących adeptów i wszystko jest dostępne a to, że nie ma pełnej wiedzy to jest wiadome bo byle kto nie może się tym zabawiać, tutaj byty astralne pilnują aby ludzie nie wiedzieli wszystkiego za szybko i od razu, zresztą to nie chodzi o to aby wiedzieć wszystko, tylko o to aby się usamodzielnić, naszym celem jest wolność, czyli dostać do własnej duszy, wtedy to już się samemu kreuje dalszy los a los tej planety pozostawia się naturze i sprawy tego świata są dla nas mało ważne, chyba ze ktoś sam chce się poświęcać dla ratowania innych dusz, za co są podobno “punkty w Niebie” :).
Osobiście z kroniki akaszy można wyczytywać co się chce, o siły zła bym się nie martwił bo obecnie są w odwrocie i solidnie przegrywają. Książki Eckharta Tolle czy Mooji można nawet na poczcie kupić.

Pytałeś o Egipt, może to pomoże nakreślić sprawę:
https://www.youtube.com/watch?v=BKWMUpCAlFs

Co do pochówku to zapomniałem dopisać a ważne jest też aby dobrze zrozumieć.
My (w Polsce itp) powinniśmy być chowani do ziemi. Z tego względu, że to cierpienie które przeżyjemy po śmierci wytwarza w duszy reakcje i ta reakcja sprawia, że dusza szuka takiego losu który sprawi, że tego cierpienia drugi raz nie przeżyje, czyli takiego wcielenia które ją nauczy mądrości. W Tybecie nie chowają do ziemi, bo tam warunki życia sprawiają, że ludzie nie budują w sobie takich przywiązań do materii, bo nie ma nawet do czego, ich życie jest przepełnione duchem i sprawami religijnymi, więc oni muszą po śmierci przeżywać rozłąkę z tymi górnolotnymi ideami i iluzjami które tworzą podczas swojego religijnego życia, gdyby byli chowani do ziemi, to niewiele by się uczyli i przez to powtarzaliby wcielenia i musieli karmić się tą samą iluzją wiele razy.
Samospalenie za to jest dla tych co już nie chcą tu wrócić, dla ludzi na wyższym poziomie, my powinniśmy przeżyć po śmierci cierpienie rozstania z wszystkim co ziemskie aby dusze mogły ewoluować, dlatego kremacja nie jest dobrym pochówkiem dla ludzi na naszym, materialnym poziomie.

kuralol

Tak Eckharta Tolle jest świetny. Nie będę się zagłębiał o co mi chodziło bo to niewłaściwe gdyż prowadzi do licytowania co jest lepsze a co jest gorsze. Trzeba każdego uznać i zaakceptować że jest na odpowiednim dla siebie miejscu w tej rzeczywistości.

Tak, są tacy nałogowcy co lubią tu wracać.

Też wiem o tym że pochówek w ziemi jest dla chrześcijan odpowiedni. Ich brud nie wylewa się natychmiast zatruwając ziemię, tylko zanim się uwolnią rozpadając na atomy to siedzą w czyśćcu czyli w trumnie. Stąd pochówek w Tybecie to szybka droga do powrotu. Oni są chyba mniej przywiązani do swoich ciał. Po śmierci ptaszki ich jedzą, a potem ich atomy rozdrobnione do postaci kupy spadają w dół na ziemię roztrzaskując się na mikrony. Do tego samego wniosku doszli najwybitniejsi nobliści – nakazują się spalić a prochy rozsypać na wysypisku śmieci. Dlatego mnie ruszyło jak napisałeś o tych ”mumiach” bo to jest przecież całkowite przeciwieństwo. (Czytałem gdzieś że Egipt to była kolonia Atlantydy…)

Samospalenie to jest czwarty stan skupienia wody w którym woda się pali. A człowiek składa się w 80% z wody …

WacekPlacek

Rudolf Steiner “Egipskie mity i misteria” – tam jest trochę naświetlone dlaczego dokonywano mumifikacji. Egipt oczywiście jest pozostałością po Atlantydzie ale trudno powiedzieć, czym właściwie ona była, bo to właśnie Tybet i Mongolia podobno jest miejscem gdzie rozbitkowie z Atlantydy przetrwali, Egipt to tylko ślad po cywilizacji.

MasaKalambura

Wacus, okultysto, spirytualisto, majtają tobą oj majtają.

WacekPlacek

@Masa
Po owocach poznajemy. Twoje to chyba już każda istota na Ziemi zna i jakoś tylko tam gdzie nie ma nic do jedzenia chcą je spożywać.
Boziu cię pożre tak samo jak ty codziennie jesz inne życie na śniadanie. Moim owocem jest Wolność a nie służba.

MasaKalambura

Wacuś, majta tobą niebywałe. Każda istota na ziemi zna moje dokonania. Brawo. No wszechznany jestem.

Jaka to wolność co oprócz połączenia ze Źródłem zależności od duchów naucza? Marionetką jesteś.

WacekPlacek

Masa, piszę o tradycji którą propagujesz a nie o twoich osobistych dokonaniach. Każda religia wywodzi się z misteriów służących szkoleniu adepta ku oświeceniu, czyli wolności od bozia stwórcy w pierwszej kolejności, bo bozio nas hoduje i nas spożywa, nasze emocje i moce tak pozytywne jak i negatywne, Bóg natomiast jest Jednością a nie żadnym stwórcą, Bóg to miejsce mieszkania bozia stwórcy/demiurga a raczej demiurgów bo jednego nie ma.
Monoteizm wypacza religię, to system budowania zagrody dla owiec, “sami nie weszli i wejść innym zabraniają” bo jedyne czego uczą to tkliwych banałów które nic nie znaczą, wiary w abstrakcje które nic nie znaczą (kochający bozio) i strachu przed wszystkimi którzy nauczają konkretów, czyli czegoś co w życiu rzeczywiście coś zmienia i coś znaczy. To tutaj promujesz bo sam żyjesz w wiecznym strachu przed tym aby źle nie postąpić. Wolność jest tam gdzie strach nie ma wstępu tak jak nie ma wstępu dobro i zło. Drzewo Życia jest przeciwieństwem Drzewa Poznania dobra i zła.

MasaKalambura

Wacuś, masz sprany mózg, przejęty w całości, bo niestety zabawa w spirytyzm to napisanie sobie afiszu na czole: “bierz mnie duchu niezbyt czysty cały jestem twój”, więc wolno ci pozornie bezkarnie takie bzdury pisać i w to wierzyć. Pozornie, bo do czasu.

Żadnej z tradycji proroczej nie propagujesz. Prorocy nie dość że praktyk tego typu nie nauczali, to wręcz przeciwnie, dokładnie ich zakazali. Jezus (PZN) dobrych 80% czasu leczenia ludzi (opisów w Ewangelii) poświęcił usuwaniu z nich tych dżinicznych aplikacji. Jego oczywiście też próbowali przejąć. Nie było w tym symboliki.
A Muhammad (PZN) opisał to jeszcze bardziej wprost, wprowadzając, a właściwie na powrót przypominając oczywisty zakaz kontaków i magii typu okultystycznego, obkładając to klątwą obciążającą duszę dwoma najcięższymi z grzechów. Politeizm czyniąc grzechem niewybaczalnym po śmierci (kiedy politeista bez skróchy umrze nim obciążony) a uprawianie magii, okultyzmu, spirytyzmu grzechem drugim w kolejności ciężaru wagi sądu.

Nie ma tu niedomówień. To nie są nauki typu Trócy urojonej wprowadzonej 300 lat po Jezusie (PZN). Jest to napisane i przekazane ustnie wprost, wielokrotnie i tak dobitnie, że najbardziej tępy z ludzi to pojmie bez specjalnego tłumaczenia.

Niestety umysły przejęte, takie jak twój, pod wplywem “pomocy”, “asekuracji”, “nauki” duchów zbuntowanych (bo buntem przeciw Bogu z duchów strony jest kontakt z ludźmi), umysłów Najeźdźcy przyjąć tego nie mogą. No nie mogą. Jak nie chcą, nie mogą. Ani samodzielnie myśleć, ani samodzielnie eksplorować osobistych mocy duszy, którą sami są. Objawia się to na przykład całkowitym brakiem dostępu do snu. O astralnej przestrzeni nie wspominając.

Stwórca, Jedyny Bóg, Podtrzymujący i Sędzia, Allah Wielki i Potężny został doskonale opisany i wystarczy oczyszczać połączenie z Nim. Módl się, zachowój dobre czyny i kochaj.

WacekPlacek

Ja się magią i okultyzmem nie zajmuje tylko religioznawstwem i filozofią, za to wiem że ty masz paluchy w magi głęboko zamoczone ale niewiele z tego pojmujesz.
Martw się o swój mózg bo raczej kiepsko pracuje, nie potrafisz czytać ze zrozumieniem tekstów co potwierdzasz w każdej dyskusji, na 100% nie znasz Biblii i podejrzewam że także i Koranu bo do treści sobie dodajesz własne znaczenia tak aby pasowały do twojego nadrzędnego urojenia a to co w pismach niewygodne po prostu przemilczasz.
Twój stwórca jest iluzją twojej własnej chorej głowy, zwykły egregor, miliony ludzi ma takiego.

MasaKalambura

Dobrze dobrze Wacuś. Teraz się raczkiem wycofujesz? Myślisz że tak można? Ależ to tobą majta.

WacekPlacek

Tak sobie musisz powtarzać, inaczej czar twojego urojenia pryska.

MasaKalambura

Jesli pozycję filozofa wyłącznie gmerającego przy religii na własną rękę, tylko teoretycznie, bez testowania praktycznego; w czasie, w teraz i tu, w linii ciągłej od twego narodzenia do śmierci wciąż podtrzymujesz? Obiecujesz nie rzucać egregorami niekontrolowanych wybuchów gniewu, wtedy może mógłbym zatrzymać swą inkantację obronną.

Nauczony jednak praktyką w wiedzy, jak zwodniczym jest myśleć, że Lucynda napromieniowana naiwną ludziną przerywa kiedykolwiek, inkantancji nie odpuszczam.

Otwarcie definiując możliwy Egregor Obronny całkiem możliwy na początku drogi większości muzułmanów, przeradzający sie z czasem aż do ( w intencji wywołanej) najdoskonalszej obrony Rzeczywistego Jah. Wewnątrz śnienia Allah został zdefiniowany jednym wersem sury Bakara 255 tak przewidująco, czemuż by zatem miała służyć taka, sugerowana przez ciebie moja zła intencją splątana argumentacja w złej woli? Nie da się przesadzić i zbłądzić; jeśli trzymać się umiaru i środka.

Rozwój trzech poziomów poznania różnicy bogów zmyślonych przez ludzi od Prawdy El, przez warstwę egregorycznie właściwą dżinom i ich błędom interpretacyjnym Koranu tj Istot tylko energetycznych, aż do Rzeczywistości Absolutnej ich wymiaru, i wreszcie do Poziomu Końcowego wspólnego obu tym światom w Prawdzie Allah, Stwórcy Początku i Końca, jako Pewność Obecności i Pełni Wiedzy definiuje hiperprzestrzeń poziomów Islam, Iman i Ihsan. Jest zalecany, praktyką i intelektem, wiec powodzenia w przebijaniu kurtyny niewiedzy.

Żeby bowiem udowodnić powyższe twoje urojenia względem mej osoby, winieneś zacząć poznawanie. Zatem Fatiha i Bakara. Te dwie Wacuś masz na ten tydzień. Powodzenia.

kuralol

”3:54 Oni knuli podstęp i Allach knuł podstęp; a Allach jest najlepszy spośród knujących podstępy. 13:42 Knuli już podstępy ci, którzy byli przed nimi, lecz do Allacha należy wszelka chytrość. On wie, co zyskała sobie każda dusza, i niebawem niewierni się dowiedzą, do kogo należy ostateczna siedziba! ”

”Prawdą jest również, że pogańscy Arabowie nigdy nie zarzucali Mahometowi, że ogłasza on im innego Allaha od tego, którego już znali i czcili. Stąd „Allah” był pustynnym demonem jak wykazują archeologiczne dowody. Tak więc Mohamet usiłował osiągnąć swój cel na dwa sposoby. Poganom mówił, że wierzy w księżycowego boga Allaha. Żydom i chrześcijanom mówił, że Allah jest także ich Bogiem.”

”Cały ten koran to odwrócona biblia, tam niemal wszystko jest na zasadzie odwrotności, podejście do postu, do alkoholu, do kobiet, wyznanie wiary to zaprzeczenie, kłamstwo jest cnotą i tak dalej…”

http://przyjdzpaniejezu.pl/allah-bog-ksiezyca/

http://staraprawda.com/czy-islam-jest-religia-szatana/

”Podobno w Chinach publiczne propagowanie islamu zostało w zeszłym roku prawnie uznane za chorobę umysłowa, leczoną przymusowo w szpitalach psychiatrycznych.”

~~Masa na wszelki wypadek nie jedź do Chin.

WacekPlacek

@Masa
Jesteś mistrzem pustosłowia.
nie potrzebujesz niczego, ani dowodów, ani nawet poszlak aby posądzić kogoś że jest manipulowany przez jakieś demony, nie potrzebujesz tego sprawdzać, po prostu wskazujesz na kogoś kogo myślenie się nie podoba i bajka gotowa.
Podobnie z Lucyferem, możesz sobie zmyślać co zechcesz bo i tak niczego co zmyślasz nie sprawdzasz, nie weryfikujesz, nie argumentujesz nawet logicznie, po prostu wymyślona bajeczka i tyle, tak jak nikt Lucyfera nie widział tak i nigdy nie zobaczy.
Tak samo jest z twoim boziem, możesz sobie pozmyślać co tylko duszyczka zapragnie i tak niczego z tego co zmyślasz nie sprawdzasz i nie weryfikujesz, tak jak nie wiedziałeś co będzie jutro tak nadal nie wiesz, tak jak bozio milczy i się ukrywa tak i jutro będzie milczał i się ukrywał. Jak wszystkie ofiary okaleczenia umysłu przez monoteizm, nie sprawdzasz czy bozio jest, czym jest, gdzie jest i nie chcesz nawet sprawdzić, bo jak ktoś bredzi, że bozio jest dla niego najważniejszy a potem idzie ogląda tv, internet, chodzi do pracy itd, robi wszystko co inni tylko nie to co dla niego “najważniejsze”, czyli nie sprawdza ile warta jest jego wiara, to raczej wiadome, że tu nie chodzi o to aby to było prawdą, chodzi o ten komfort i pocieszenie psychiczne w BAJCE.
Różnica pomiędzy politeizmem a monoteizmem jest taka, że politeizm da się sprawdzać, właściwie to nie ma tam w co wierzyć, tam jest czysta praktyka bo tam zawsze wchodzisz w relacje z bogami przejawiającymi się jako określone siły natury. Monoteizmu nikt nie sprawdził i nikt nawet tego nie chce, to jest tylko kaganiec na umysł, energia ma iść w abstrakcje, w egregor którym potem się siły natury chętnie pożywią.

Myślisz że jak się pobawisz w astralu trochę snami i trochę pomedytujesz to czymś się różnisz od okultystów? Przecież oni tylko to robią, grzebią w astralu i nic więcej. To nazywasz swoją praktyką, liznąłeś trochę wyższych światów, pośrednio bo przez sen to jak przez szybę i myślisz, że jakąś wiarę praktykujesz. Co druga wróżka od wahadełek ma wgląd w te światy co i ty, może nawet i głębszy. Bozia jednak tam na pewno nie spotkałeś i próżno szukać.

MasaKalambura

Kuralol. Rozumiem ze pierwszy cytat z Koranu tłumaczący podstawy rozumienia Wszechwiedzy i praktycznych mozliwosci Wszechmocy ma być podparciem dla słuszności dwóch kolejnych.

Prawdą jest, że Arabowie znali pojęcie Allah, ale byli politeistami, zatem jakie mogli mieć podejście do idei Jednego Boga? Raczej tylko wrogie i raczej prymitywne. Ta sama sytuacja była, kiedy Pawel przyszedł do Greków albo Rzymian i uczył ich o Bogu Jezusa na podstawie pomnika dla Boga Nieznanego, jaki tam się znajdował. Cała zatem nauka to przejście od poziomu demonicznego lub antropomorficznego pojmowania czym Bóg jest, tak bowiem wierzą politeiści i bałwochwalczy, do pojęcia wielowymiarowego Absolutu, o czym uczył Muhammad, jak i Prorocy przed nim (pznw).

Zarzut, ze Koran jest odwróceniem Biblii, to dobre. W twoich ustach, człowieka który do Biblii się raczej nie przyznaje to co najmniej dziwne. Czyżbyś wprowadzał taktykę sprowadzenia wojny chrześcijańsko muzułmańskiej w celu zniszczenia ich obu?
Ale zajmijmy się tym z grubsza. Przykłady alkohol- to pewnie podstawa chrześcijaństwa, być na rauszu całe życie.
Post- bo Jesus nie pościł? A 40 dni kiedy nie jadł i nie pił – przecież to dokładnie opis postu muzułmanów, miesiąc bez jedzenia i picia w dzień. Jak to się ma do postu chrześcijan, kiedy tylko ograniczają spożycie mięsa zwierzat lądowych, zastępując to obrzarstwem rybami? I kto w ogóle pości dziś, chyba tylko najbardziej wytrwali bracia zakonni.

Podejście do kobiet, to jest dobre. Masz na myśli różnice pomiędzy Muhammadem a tzw św Tomaszem. Który głośno wątpił w człowieczeństwo kobiet?
Wyznanie wiary, to zaprzeczenie, że jest jakiś inny bóg obok Boga czyli czysty monoteizm od początku. Faktycznie przy politeizowaniu Trócą musi to być szok.

Kłamstwo może być cnotą tylko w trzech przypadkach, kiedy godzisz zwaśnione strony, kiedy komplementujesz żonę, kiedy prowadzisz działania wojenne dla zmylenia wroga (nie dotyczy traktatów i umów).

Rzeczywiście ale to zarzuty…
aż chyba z Chin zrezygnuję….

MasaKalambura

Wacus pustosłowie to twoja domena Demona bym powiedział. Tylko ktoś taki jak ty może wzywać się religioznawcą przyznając się do nieznajomości jednej z najważniejszych ksiąg jednej najwiekszych religii. Tylko taki głąb jak ty może wierzyć, ze wolno mu nawoływać ludzi do spirytyzmu, okultyzmu i wiary w szatana zamiast Boga, i jest to Ok względem Biblii, samemu w to nie wierząc i nie praktykując tego. Już samo to jest pustosłowiem granicznym. Nic bowiem nie wiesz o sednie okultyzmu czy lucyferianizmu do których zachęcasz, nie uczestnicząc w nich samemu. Twoja o nich wiedza z racji nieuczestniczenie to wierzchnia warstwa sprzedawana przechodniom. Jesteś w ten sposób ich szyldem reklamowym. Słupem drogowym. Pustym w środku napisem głoszącym: wejdź do domu szatana umieraj i oddaj mu dusze.

Ignorancja aż tak bardzo nie chroni. Możesz tego nie czuć, ale co wpis, tylko potwierdzasz. Najeźdźca ma na tobie używanie.
A ja nie mogę sobie pozwolić na duchowe ignorowanie niebezpieczeństwa z twojej strony, albo ze strony okultystow bawiących się marionetką Wackiem. Całe szczęście Islam dostarcza odpowiednich broni, pancerza i właściwego obeznana w sytuacji.

WacekPlacek

@Masa
zapewne nie jestem pierwszym który ci powie, że jesteś chory psychicznie? Musisz słyszeć to dość często.
Nie potrzebujesz niczego aby mnie oskarżać o “zachęcanie do lucyferianizmu” i “wiary w szatana”, nawet nie musisz czytać tego co piszę i raczej nie czytasz, zresztą czytać to nie potrafisz. Twoje upośledzenie i zasłona interentu pozwalają ci na to. Islam z pewnością uszkodził ci mózg permanentnie więc żadne nowe idee i zmiany ci nie zagrażają, tak jak majaczysz bzdury o boziu tak będziesz to robił do końca a potem po prostu znikniesz i tyle.

Fenix

Mit o Jezusie, ja tak go rozumiem . Ofiara,chciwy władzy sprzedaje ofiarę, oprawcy żołnierze na usługach władzy ,i sprawcy elity sprawujące władzę . Ten mit odtwarzamy w kółko ? Przed, mit o Zeusie z jego bogami , i półbogami ludźmi. Wzrost świadomości człowieka , stworzymy własny mit.

MasaKalambura

Tak Wacus. Bo nie mogę ja ani nikt inny przewinąć trochę i przeczytać kilku wpisów wyżej, jak otwarcie zachęcasz do spirytyzmu i okultyzmu lucyferianskiego, przy czym za chwile zaznaczasz, ze sam w nich nie uczestniczysz, a tylko studiujesz religioznawstwo, przy czym zaznaczasz ze nie religioznawstwo w ogóle, bo najważniejszych religii i wiar nawet nie tknąłeś, a tylko jakieś tam bajania.
Wacęty Wacęty…

WacekPlacek

@Masa
z racji tego, że jesteś tylko internetowym trollem to możesz wyczytywać w moich zdaniach co zechcesz, nigdy jednak nie przeczytasz tekstu ze zrozumieniem, należysz do tej większości która wedle badań tej zdolności nie posiada.
Jakbyśmy poszli do sądu to byś musiał udowodnić moje “opętanie przez demony” i zachęcanie do “szatanizmu” czy “lucyferianizmu” i tutaj żaden prawnik by z tobą do sądu nie poszedł na pewno bo, w moich wypowiedziach nie ma zachęcania do czegokolwiek, tłumacze tylko fakty. Twoja wiara właśnie jest zbudowana na sile pomówień i oszczerstw, tyle to warte.

Lucyfer jest zmyślony przez teologów po to aby ofiary monoteizmu straszyć, przez co unikają oni kontaktu z rzeczywistą wiedzą, bo w lożach masońskich, teozofii, ezoteryce, dawnych misteriach upatrują jakiegoś czczenia diabła z czego sami masoni i wszyscy ezoterycy się solidnie śmieją. W historii człowieka nigdy nie istniały żadne kulty szatańskie i lucyferiańskie, zmyślają to głównie teologowie i popkultura.
Monoteizm w rzeczywistości jest jedynym kultem szatana jak już, czyli przeciwnika Boga=Jedności, tylko monoteizm obecnie stoi na straży podziału ludzi na lepszych i gorszych, wybranych i niewybranych, jest antyhumanitarny, tylko monoteizm jeszcze bezkarnie pozwala sobie na wysuwanie nieuzasadnionych oszczerstw i osądów i tylko monoteizm wybiela mordy i terror nazywając je dobrem, zniewolenie nazywają wolnością, strach miłością.
Cała reszta ludzi musi się trzymać faktów, postępować zgodnie z prawem a jak zrobi coś źle to nie ma jak tego zła nazwać dobrem, po prostu ponosi konsekwencje. Wy psychopaci już dosyć nieszczęść sprowadziliście na tą planetę, czasy urojonego bozia dobiegają końca, ludzie się wkrótce przekonają, że bogów jest wielu a jeden to istnieje tylko jak Jedność wszystkich.

MasaKalambura

Oczywiście troll. Twoje ulubione odwracanie.

Jak chcesz do sądu to idź śmiało. Masz tu materiał dowodowy…
O swojej umiejętności rozumienia tematów znacznie łatwiejszych dałeś już świadectwo niemałe, śmiechu było co nie miara. Tematykę duchowości w twoim wykonaniu wystarczy tylko ekstrapolować na podstawie wiedzy o fizyce i ma sie ogląd na te bzdury jakie wypisujesz.

Lucyfer ma swoje kościoły, swoich wyznawców, swoje praktyki z którymi już przestał się kryć dość dawno. W USA jest to już nawet oficjalnie przez rząd federalny uznana religia. Tylko ślepy nie widzi w tym okultyzmu i spirytyzmu, ściśle związanego z magią zaklęć i urzywania duchów. I to od razu na początku. Jak tylko skończy się czytanie laurki reklamowej kościoła lucyfera i wejdzie o krok głębiej. Że ty taki głupi jesteś, by tego nie widzieć. Widać zasłania ci to bajeczka w którą sam wierzysz. A ganiaj się z Lucindą, i niech ci ziemia lekką będzie…

WacekPlacek

Lucyfer ma swoje kościoły? I co tam robią? Modlą się do Lucyfera? hahahaahaah, “o Lucyferze przyjdź, zapanuj nad światem, siej zło, nienawiść i zniszczenie”? Byłeś pewnie w środku i podsłuchałeś jak z diabłem rozmawiają. HEHEHE Chyba ci się pomyliło z Islamem bo o zło, terror i zniszczenie to się tylko u was modlą, wasz bozio błazen sadysta jest jedynym złem i jedyną tragedią człowieka, okultyzm to chce z tego bagna ludzi wyciągać. Gdyby nie działanie lóż masońskich to byś nawet nie mógł dzisiaj bezkarnie kłamać i oskarżać na necie, bo bozio by ci zatkał usta na wieki.

Strach ludzi przed okultyzmem wynika z upośledzenia mózgu przez monoteizm i ze zwykłej niewiedzy czym to właściwie jest.

MasaKalambura

Wacuś, to ciebie śmieszy? Ciekawe, tak właśnie jest. Masz tu wyznawców

https://youtu.be/h960FRiK_O8
https://youtu.be/3kaJVbTM2qE
https://youtu.be/6AOX-_HdFKQ
https://youtu.be/307wIjPXYBw

Widze, ze jesteś tak tępy, ze nawet nie wiedziałeś, ze na świecie ten kult, okult, ta prosta droga do Gehenny nie jest już tajemnicą. W Polsce to rzeczywiście może być jeszcze tajemnica ale bez przesady. Wacuś, mamy 21 wiek.

WacekPlacek

@Masa
Hahahahaha no cudownie się tu podsumowujesz. Idąc twoim “rozumowaniem”, albo konkretniej, mając tak samo uszkodzony mózg, powinienem teraz poszukać filmów lub doniesień o tych “posłannikach bozia” co głowy obcinają, wysadzają się w powietrze, gwałcą zwierzęta i terroryzują dzieci, kobiety i zrównać ich z tobą, do tego przypisać, że do tego namawiasz. Całe szczęście trollu, że to tylko interent i że nie żyjesz w rzeczywistości zbudowanej na swoich fobiach i urojeniach, siedział byś już dawno w kiciu za grzeszki współbraci w wierze :)

Lucyfera stworzyła teologia i popkultura tak jak pisałem i te filmy co wysyłasz są właśnie popkultura, są owocem waszych paranoi. Wśród tzw chrześcijan czy katolików w Polsce jest pełno psychopatów z opóźnieniem intelektualnym którzy słysząc okultyzm lub lucyfer, szatan mają już gotowy osąd w swojej chorej głowie, choć żaden nic z tego nie wie i nawet nie wie skąd te pojęcia się biorą i co oznaczają.
Co ciekawe słowo szatan oznacza przeciwnika i oskarżyciela. Któż jak nie monoteistyczny plebs ma zakazane poznawać to co oskarża i nakazane osądzać wszystko czego nie zna? Jedyne kulty satanistyczne jakie istnieją to Islam, Judaizm i Chrześcijaństwo w oficjalnej odsłonie. Tylko tam psychopaci działają przeciw braterstwu wszystkich ludzi, przeciw wolności, braku wojen, przeciw zakazowi eksploatacji planety i przeciw zniesieniu terroru chorych spaczonych obyczajów społecznych. Tylko tam możecie bezkarnie Oskarżać, czyli być niczym Szatan.
Wierzysz w błazna, żyjesz jak szatan, do tego masz uszkodzony mózg, pasowałbyś idealnie do tych filmików.

MasaKalambura

Tak Wacuś, tylko już się tak nie unoś, bo ci żyłka pęknie.
Tak się składa, że znam pisma Bławatskiej i Crawleya poznałem, i trochę inkantacji sekt judaizujących, wiec nie zmyli mnie ta degrengolada umysłowa, jaką tu promujesz, to braterstwo Lucka srucka, co to niby oświeceniowo broni się przed ciemnością. Żebyś ty chociaż otwarcie tak jak mężczyzna stanął i opisał domniemane błogosławieństwa technik okultystycznych, jak wyglądają, czym są na pierwszym planie oraz w planach głębszych, co dają, jakie są zalety czy wady albo ograniczenia, prawdziwy obraz i odlamy sekciarskie wewnatrz tego ruchu.
Ale co ty możesz powiedzieć więcej niż plotki i reklamy. Nie uczestniczysz w tym, sam to przyznałeś, a okult ujawnia się dopiero głębiej zaangażowanym praktykom. Pusta gadanina od ciebie płynie. Wacęty

Masz tu info z WM dzisiejsze:
https://ia801401.us.archive.org/16/items/rwm-2019-03-17/pp-Rewolucja-koscio%C5%82a-Lucyfera.mp3

WacekPlacek

@Masa
Nie mogę ci nic napisać o technikach okultystycznych bo żadnych takich technik nie znam, są dla wtajemniczonych i nie kupisz sobie w księgarni żadnej książki gdzie się tego możesz nauczyć, można tylko zgłębiać podstawy teoretyczne i całe szczęście bo w rękach psychopatów monoteistów to już by naszej planety nie było, zresztą już narodowi socjaliści w Niemczech przy wsparciu Watykanu się tym bawili, bo Nazizm z tego wyrósł i owoce tej zabawy wszyscy znamy.
Pisałem też że zajmuje się filozofią i religioznawstwem a nie praktykami okultystycznymi, to ty ciągle mnie o nie oskarżasz i nawet samemu potem wykazujesz, że twoje oskarżenia są bezpodstawne.

Link który wysłałeś jest wyśmienity :) zapoznałem się z kawałkiem. Cudowny opis choroby umysłowej autora tej audycji, dyletanctwo level hard, profesjonalnie to się nazywa zaburzenia afektywne dwubiegunowe, albo depresja maniakalna dwubiegunowa. Podobne przyciąga podobne więc audycja idealnie dla ciebie.

MasaKalambura

Skoro nie znasz technik okultystycznych, to po co w ogóle to reklamujesz ludziom? Robisz to cały czas – czyżby znów niezauważanie własnych czynów wyparte technikami Najeźdźcy?

Z teorii opisanych przez Bławatską i Crawleya wynika wzywanie duchów – najgorszy możliwy grzechów jeszcze wybaczalnych, oraz politeizm – grzech niewybaczalny po smierci. Wprost i bezspornie.

Jedyne co ukryte to nazwy demonów i ofiary im składane, aby były skłonne działać w imieniu okultystów.

Weź ty się Wacek zajmij może filozofią. Choroby które wymieniasz doskonałe – dobrze pamietam jak już ci je ktoś nam obu dobrze znany zdiagnozował. Klasyczny tępy Wacuś umie tylko powtarzać i błaznować…

kuralol

a mnie się podoba wpis nr 96 ~~Wacka aż go zapisałem w pliku tekstowym

Monoteistyczne religie Abrahamowe to przekręt na skalę światową, to nieszczęście ludzkości. Oczywiście źli ogłupieni ludzie są i nie neguję tu ich istnienia, a także istnienia Lucyfera itp straszydeł. Uciekając przed tymi straszydłami ofiary wpadają w właściwy obłęd i fanatyzm.

Dzicy ludzie wyznawcy politeizmu prali się zwykle o jedzenie, płodne kobiety, stada owiec. Jakoś trudno jest mi znaleźć starodawne konflikty z bogami w tle. Zazdrosna bozia, która zabrania nawet myśleć o innych boziach dopiero pojawia w wiadomej rasistowskiej mitologii monoteistycznej. Nawet w Mahabharata bogowie prali się jedynie o baby a nawet wojna była o 5 wiosek! które były fajnym łupem dla tych ”bogów” – noż jaja jakieś?! Nie prali się między sobą o to który z ich jest większą i wspanialszą bozią! Chcieli materialnych spraw. Za to monoteizm napuszcza ludzi na siebie w imię pustych słów i teoretycznych ideologi z d. koczownika wziętych. Dzicy przynajmniej wiedzą o co się między sobą piorą (np wojna Trojańska) a monoteiści mordują się w imię chorych konstruktów myślowych. Już pora by ludzkość się wyzwoliła z tego monoteizmu bo inaczej czeka nas 3WŚ jak zapowiedzieli masoni ostatnia wielka wojna religijna. Niech no zgadnę kto najbardziej w takiej wojnie ucierpi … monoteiści oczywiście.

~~Masa w jednym zdaniu skazałeś większe pół ludzkości… ”oraz politeizm – grzech niewybaczalny po smierci. Wprost i bezspornie.” – Kto ci daje prawo do takiego oceniania? Jakoś teraz dzięki tobie rozumiem Chińczyków – porozmawiali sobie z takimi jak ty Muhammedami i doszli do wniosku że tylko psychiatryk tu coś może zdziałać.

WacekPlacek

Masa, mógłbym ci napisać abyś poszedł do lekarza, ale nie wierzę w to, że są zdolni ci pomóc :) zresztą pewnie każdego psychiatrę też o satanizm posądzisz bo masz właśnie taki mechanizm obronny wszczepiony w mózg.

Nigdzie nic nie piszę o okultyzmie a już na pewno o Bławatskiej bo jest taką samą wariatką jak i ty sam. Podobne przyciąga podobne więc żadnej mądrej książki w rękach mieć nie będziesz. Niestety takie prawa natury :)

MasaKalambura

Bo ty Wacek sam nie wiesz o czym piszesz, co wychwalasz, co krytykujesz, co z czym się wiąże, jakie są duchowe konotacje danych czynów słów i ich odpowiedników w świecie ducha, astralu i ostateczności. Umiesz tylko ględzić wyuczone bzdury i czasem nawet sensowne regułki na tematy, których nie ogarniasz w żaden sposób. Ani praktycznie, bo praktyka wymaga nie być leniem. Ani intelektualnie, bo bez praktyki są to tylko słowa bez znaczenia.

Choroby umysłowe byś leczył, a sam za siebie nie weźmiesz się, bo leniem jesteś i, nie bójmy się powiedzieć tego otwarcie, bezrefleksyjnym głupcem. Tylko bowiem głupek zachwala rzeczy przez siebie nie sprawdzone. Raz dlatego, że wychodzi to od razu w rozmowie, dwa dla tego, że rzeczy te są szkodliwe, a cena za zgubne rady w sferze ducha idzie na źle doradzającego, razem z ceną zła, które przez tę radę słuchający uczynił.

MasaKalambura

Kuralol, ja skazałem? To Bóg skazał. A właściwie ludzie się tym parający sami siebie skazują, o ile mieli możliwość poznać Boga, ale woleli tkwić w politeizmie i bałwochwalstwie. Nie zależy mi na tym by znaleźli się oni w najgorszym z miejsc. Robię co w mej mocy, by tam nie wchodzili. Ale nie zabronisz człowiekowi błądzić, bo cię zaraz oskarży o chęć zmiany jego przyzwyczajenia.

Kiedy widzę kretyńską reklamę Wacka politeizmu, za który jak piszesz połowa planety pójdzie na zniszczenie w Gehennie, szlak mnie trafia. I reaguję. Ale co mogę prócz pisania.

Twoje oskarżanie monoteizmu powtarzane za tym śnieżnym ludkiem mogło by może i ładnie brzmieć, gdyby tylko pozostać na poziomie Wackowej ignorancji. W rzeczywistosci Prawo Boga wprowadzało zawsze najlepsze rozwiązania, stosowane po dziś dzień ( nie znam człowieka, który jest w stanie skutecznie zaatakować Dekalog; ani innego obalającego Prawa Miłości Jezusa). Dla ludów wychodzących z ciemnicy politeizmów do monoteizmów oznaczało to zawsze potężny awans intelektualny i moralny dla całych wielkich społeczności, które po wiekach rozdzielenia wśród wielu bogów, wreszcie mogły stać się jednym ludem jednego Boga. Oczywiście z czasem to się degradowało i perturbowalo, ludzie są tylko ludźmi, ale nie bez powodu ludzkość wybierała ostatecznie jedność w Jednym Bogu. Bo Chiny komunistyczne to tylko krótka historyczna aberracja. Podobnie jak była Rosja, i już nie jest.

Patrząc również na różnice pomiędzy tym, jacy byli Arabowie przed Islamem – mordy plemienne, traktowanie kobiet jak rzecz, niewolników jak bydło, kantowanie w handlu, brak cnoty słowa, niesprawiedliwość i bezład. Dopiero Islam uczynił z nich wielowiekową potęgę zdolną prześcignąć pod każdym względem wszystkie pozostałe ludy świata razem wzięte. Islam przemienił ich w ludzi godnych zaufania, dzięki czemu tylko dzięki handlarzom arabskim uczciwie traktującym kontrahentów, islam przyjęły Malezja Indonezja i daleka Azja czy Afryką. Bez jednego żołnierza. Sami. To wszystko tylko dzięki sprawiedliwemu prawu, i moralnemu ideałowi człowieka do jakiego dzięki Koranowi i Jednemu Bogu ludzie zaczęli dążyć, zamiast prostackiego materializmu. Dzięki dobremu traktowaniu braci w wierze i braci ludzi pośród mężczyzn, kobiet, dzieci, niewolników, a nawet roślin i zwierząt. Można by tak pisać bez końca.

WacekPlacek

No cóż, ja tutaj niczego nie wychwalam za to krytykuję twoje pustosłowie, oszczerstwa, urojenia i kłamstwa.
Nie mam pojęcia o jakiej praktyce piszesz, zazwyczaj pisanie i czytanie to teoria, praktyka jest gdzie indziej.
Sam nie wiesz czym jest okultyzm choć codziennie rujnujesz sobie nim zdrowie psychiczne. Jest to zwykła nauka, taka jak każda inne tylko zakryta dla zmysłów, dlatego się nazywa okultystyczna, zabawa ze snami to jego spora część.
Tak jak lekarz poznaje wnętrze ciała, tak okultysta poznaje wnętrze psychiki i rzeczywistości ponadzmysłowej. Cała Biblia to nic innego jak okultyzm, rytuały, składanie ofiar, praktyki magiczne. Wam, owcom tego zabraniają, bo to jest wiedza dla ludzi dojrzałych, niedojrzali raz robią sobie tym często krzywdę (np twój przypadek) a dwa, monoteizm musiał wytępić pogaństwo, więc zakazywał plemionom lokalnie czerpać moc z sił natury, sam za to bardzo chętnie tą moc przejmował, bo wszystkie religie są na okultyzmie postawione z Islamem na czele. Zwykła polityka a nie żadne nakazy waszego durnego bozia. Szukano sposobu na centralizacje władzy i go znaleziono w tępieniu praktyk ludowych i pogaństwa. Islam jest zlepkiem praktyk pogańskich ujednoliconych pod jedną imperialną tyranię władzy, chrześcijaństwo tym jest, judaizm także. Was psychopatów nigdy nie interesował bozio, poszukiwanie co to właściwie jest, człowiek także was nie interesował ani świat bo jedyny ślad w historii jaki pozostawiacie to cierpienie i zniszczenie. Interesuje was za to diabeł, wszędzie go szukacie, wszędzie polujecie i non stop tylko o tym myślicie: gdzie jest to zło, gdzie ta ciemność, kto jest ten najgorszy, kogo by tu jeszcze posądzić o to i o tamto. Masoni dali wam wiedzę dzięki której stoją katedry, dali druk dzięki któremu czytacie (próbujecie) dali wam konstytucje i prawa, dali demokracje i wolność wyboru a wy ciągle na straży na nich polujecie i ciągle te rogi doklejacie, bo nic was nie przeraża tak mocno jak WIEDZA. Owca nie chce wiedzieć, chce tylko śnić.
Najszybciej zło w lustrze znajdziecie, tam najwięcej ciemności, bo światła na 100% na tą planetę nie przynieśliście, ani jednego dnia waszej psychozy nie można do tego zaliczyć.

Ty masz internet i pustosłowie, zmyślanki bez pokrycia oraz super urojenie którym się chwalisz aż o mdłości przyprawia. Za mną stoją fakty, jakbyśmy mieli rozstrzygać w sądzie, to bym przyniósł tony materiału, ty byś na kratce z notesa dał tylko linki do portali tupu prisonPlanet lub innych internetowych durnot gdzie chore umysłowo dzieci trwonią swój czas na popisy dyletanctwa.

kuralol

~~Masa, lepiej doprecyzuj który Bóg skazał politeistów? Ten od nieskończonej miłości ten od miłosierdzia co siedzi na chmurce, może bogini płodności to zrobiła, czy może egotyczny jahwe ? Lepiej sobie jasno i precyzyjnie to określ żeby nie było błędu u podstaw.

MasaKalambura

Tak Wacuś, tony materiału i cała kupa śmiechu.

Kuralol, politeistow skazali oni sami. Nie wejdą do jedności bo zaprzeczają Jedynemu.

WacekPlacek

Ja to bym Masa chciał aby tutaj było trochę śmiechu. Problem w tym, że w waszych oczach to zazwyczaj trwoga lub nienawiść. Tyle “światła” na was spływa.
Cóż byście zrobili bez zła i bez diabła? Wypadało by przyznać że ludzie są słabi, omylni, popełniają błędy i wszystkiego nie wiedzą i to dotyczy każdego, że w życiu trzeba się uczyć nieustannie. Nie moglibyście osądzać i zła wytykać, nie moglibyście przelewać krwi, bez diabła musielibyście się uczyć i poznawać jak mieć Boga w sobie, jak żyć z Bogiem w sobie, co to właściwie jest ten Bóg, trzeba by było to wszystko osobiście sprawdzić i jakoś dotknąć, bo nigdy nie byłoby pewności czy należycie do tych “dobrych ludzi” i czy czasem nie jesteście solidnie umoczeni w iluzji i błędzie. Jest jednak diabełek i nie musicie nic, wystarczy tylko recytować dogmaty (które swoją drogą nie mają nic wspólnego z treścią Pisma) i tylko wskazywać na tych co z dogmatami się nie zgadzają, to już wam wystarcza aby zakwalifikować się jako “dobrzy ludzie” a wiadome, że dogmat obiecuje iż dobrych ludzi boziu bierze do nieba.

Mogło by być śmiesznie, ale niestety wasze “polowanie na zło” czyni naszą rzeczywistość także wysoce tragiczną.

Fakty są takie, podział na monoteizm i politezim został stworzony w średniowieczu przez teologię, nie wynika z Pisma.
Jest Drzewo Poznania dobra i zła oraz Drzewo Życia. Człowiek chce odzyskać stan Adama z raju który karmi się Drzewem Życia ale w międzyczasie jest tutaj na Ziemi, jest Lucyferem i tutaj także może poznawać, czyli zjadać z tego drugiego drzewa. Tym właśnie jest nauka, gnoza, okultyzm i tym są Pisma św. Są poznawaniem.
Wasze wewnętrzne zakłamanie monoteiści wynika z tego, że chętnie spożywacie owoce poznania, bo korzystacie z wszystkiego co daje ludzka wiedza, nauka i poznanie, gdyby nie loże wolnomularskie to żadna świątynia w Europie by nie stała. Tak samo chętnie korzystacie z tego co daje poznanie okultystyczne, bo wszystkie Pisma i szkoły duchowe są zbudowane na tym poznaniu, cała Biblia tym jest. Dogmat jednak to wasz kaganiec na umysł, bo macie wręcz zabronione samodzielnie poznawać, dla was to jest Diabeł, zło i każdy kto zgłębia rzeczywistość, jej otchłanie jest z góry zły, ale to co już przyniesie z tej otchłani jest dla was dobrem i ze smakiem to zajadacie.
Nikt nie musi zjadać z drzewa poznania, kto ma odwagę świadomie umrzeć i zmartwychwstać ten w bezpośredniej linii łączy się z Drzewem Życia. Kto jednak nie ma tej odwagi aby śmierci zaglądać w oczy, musi iść drogą węża, czyli drogą poznania, czyli sinusoida, raz na górze, raz na dole, raz błąd raz sukces, raz dobrze a raz źle. Wszystkie ścieżki która są w czasie i nie są bezpośrednie, są ścieżkami Drzewa Poznania. Nie da się tam poznać tylko dobra i wasze osądy ludzi którzy poznają zło, są niczym innym jak uosabianiem Szatana na Ziemi. W ten sposób sami stąpacie ścieżkami zła, lecz nieszczęście wasze i cała tragedia w tym, że słabo chcecie Poznawać, więc cierpienie idzie na marne.

MasaKalambura

Tak Wacuś, umiejętność rozpoznawania zła i odróżniania go od dobra czyni rzeczywistość nieznośną. Szczególnie lucyferianiom, z ich relatywizacją zła i dobra ekstremalną, tak, że zalegalizować można mordy, a akt homoseksualny traktować jak sakrament kolejnego wtajemniczenia.

Nie mój drogi, monoteizm wprowadzony od czasów Abrahama, ale znany wcześniej przez Noego i jego potomstwo itd, stoi twardo za trzonem moralnym, którego podstawowa treść opisana została w Dekalogu, ktory to trzon wyraźnie odgranicza czyny dobra od czynów zła. Politeizm uznając za występek duszy przeciw zjednoczeniu ze Stwórcą. Ludzie i duchy świadomie prawo przekraczający opowiadają się za złem i zepsuciem. Spełniający je opowiadają się za dobrem. Ta wiedza jest na tyle prosta, że można wymagać jej od 12 latków. Ale nie od Wacka. Bo jemu marzy się świat nie ścigający morderców, złodziei, gwałcicieli i kłamców.

Ot folzof

WacekPlacek

@Masa,
Może jakiś pasterzy kóz na pustyni byś nabrał na to, że posiadasz jakąkolwiek umiejętność. Ja wiem, że nawet czytać ze zrozumieniem nie potrafisz. Jak możesz odróżniać skoro masz zabronione poznawać? Nie znasz nawet Biblii.
Nikt chyba nie osiągnął większych wyżyn w relatywizacji zła niż muzułmanie i raczej nikogo ze sprawnym umysłem nie muszę do tego przekonywać, fakty mówią same za siebie. Od zawsze przynosicie tylko ciemność i tyranię, jedyne światło jakim łudzicie to to sztuczne od Księżyca i jedyne widzenie jakie ofiarujecie to te nocne półcienie snu.
Top się dalej w swoich fobiach i lękach, ropa się skończy, skończy się także wasz obłęd na tej planecie, o ile Chińczycy was nie wytępią prędzej.

MasaKalambura

Tak Wacuś, ty wszystko wiesz, wszystkie książki masz na swojej półce, i w ogóle naj.

Ale żeby filozof nie wiedział, że o filozofii antyku wie wyłącznie dzięki Arabom. No tak, ot filologzof…

WacekPlacek

Dzięki kulturze arabskiej wiemy wiele, ale na pewno nie dzięki wyznawcom monoteistycznej religii. Oni to burzyli i niszczyli wiele, gdyby mogli to by zniszczyli wszystko, wszystko przecież to zło i diabeł.

MasaKalambura

Wacku bredziszewski, a właśnie dzięki kulturze monoteistycznej Islamu, która rozprzestrzeniwszy się z Arabii na więszość ówczesnego świata cywilizowanego, rozwinęła go pod każdym względem, ratując dzieła przeszłe od zniszczenia i zapomnienia, a następnie produkując przeolbrzymi, w Europie do dziś w większości mało poznany wkład w ich rozój na wszystkich poziomach nauki. Ale nie tylko bo również sztuki czy architektury, jednak w specyficznym, orientalnym kształcie.

To czym straszysz, obecna degrengolada w świecie Islamu jest dalekim cieniem, a czasem niestety nawet parodią tego, czym była kultura Islamu przez piewszych kilka wieków istnienia. Jednak nie wymagam od ciebie takiego wglądu w historię kultury. Tylko ty potrafisz chwalić się religioznastwem nie znając podstaw największych religii. Tak samo jest pewnie z twoją filozofią bo jest tak z całą pewnością z fizyką. Kultury po twych pornograficznych wybuchach nie spodziewam się żadnej, chyba że kultury zadnej. Cały Wasuś jestes teoretycznie tylko, wirtualnie.

Ot filozadof…

WacekPlacek

No tak, pewnie by piaskiem wszystko zawiało, bo ludzie przed Islamem nic nie tworzyli.
Wasz monoteizm, dogmaty i osądy świata wcale nie są potrzebne do tego aby tworzyć jakąkolwiek kulturę, o ile wiem została ustawiona ogniem i mieczem i do dziś wyznawcy się z tymi narzędziami szerzenia wiary jakoś nie chcą rozstać.
Świat by sobie poradził bez Islamu, kwitłby zaratusztrianizm i ewentualnie chrześcijaństwo. Kilkaset wojen mniej, kilka milionów istnień zachowanych, humanizm i prawa człowieka objęły by więcej istnień.

MasaKalambura

Bawimy sie teraz w co by było gdyby? Niezwykle to filozoficzne.

Wacuś, nie zrozumiałeś, Arabowie przed Islamem nie mieli specjalnego zainteresowania nauką. Sztukę uprawiali, szczególnie poezję. Nic dziwnego, że Koran przyszedł właśnie do nich w tramtym czasie. Jednak dopiero Islam z nauki uczynił obowiązek, z praworządności i sprawiedliwości stadard, z dobroczynności jałmużny i pomocy innym filar wiary i tak dalej i tak dalej. Prawa człowieka powiadasz? To co dziś nazywa sie prawami człowieka i prawami socjalnymi Islam wprowadził 14 wieków przed Europą. Ale co ty możesz o tym wiedzieć. O ile wiesz, a ile nie wiesz…

WacekPlacek

Zmyślasz, że aż boli.
Masz na myśli że Sumer, Babilon, Asyria, Persja, Hetyci, Egipt to brak zainteresowania kulturą? Może nomadzi na piaskach pustyni arabskiej nie mieli żadnego zainteresowania kulturą i nadal nie mają żadnego, eksploatują planetę nad potęgę, zanieczyszczają środowisko, wyzyskują klasy biedniejsze (swoich pobratymców muzułmanów) i gnębią kobiety.
Powstała luka po Grecji i Rzymie na Bliskim Wschodzie, Arabowie wykorzystali sytuację aby mieczem, oszustwem i przemocą uzyskać władzę w terenie bo wcześniej byli zerem, dosłownie niczym w porównaniu do sąsiadów. Ujednolicili stare pogańskie kulty księżycowe, poprzyklejali coś z antyku i ot tak sobie powstała nowa religia która zmiotła morderstwami ślady po wszystkim co było wcześniej. Całą kulturę i naukę i tak rozwijano w Bagdadzie gdzie nie żyli żadni Arabowie a Persowie którzy nawet nie są Semitami. Gdyby Persja nie była słaba a Cesarstwo Wschodnie nie było ogarnięte wizjami końca świata i ideami chrześcijańskiego miłosierdzia to Arabom nic by się nie udało i nie byłoby żadnego islamu, prawosławie i zaratusztrianizm dominowałby w tym rejonie co by oszczędziło cierpienia milionom istnień, więc sobie tą dobroczynność i jałmużnę daruj bo to są epizody przy waszym świętym dżihadzie.

MasaKalambura

Brawo Wacuś, to tylko jedno wielkie terrorem wprowadzone imperium, ludziom wciśnięto na siłę prawo Koranu, i przez kolejnych 14 stuleci wbijano wiarę na sile. Jak już wspomniałem wcześniej nie licząc Malezji, Indonezji czy Afryki środkowej i zachodniej do, których żadne miecze nie dotarły, tylko handlarze i tylko na podstawie wiedzy zdobytej od tych handlarzy i podczas obserwowania ich uczciwości te olbrzymie połacie ziemi same się zislamizowały.

Bóg nie przyszedł z ostateczną wersją Prawa w jakimś bezsensownym momencie, tylko właśnie z premedytacją wybrał najmniejszy i najsłabszy naród w tamtym czasie, i uzbroiwszy go w Swoje Słowo dał im siłę pobić w boju i intelektualnie ówczesne potęgi Bizancjum i Persję, tak ze te z radością podjęły temat i same stały się potęgami wewnatrz Państwa Muzułmańskiego budując jeszcze dalej jego trzon intelektualny, wzbudzając na nowo dyskurs naukowy i filozoficzny islamu z Antykiem wydobytym z niepamięci, czego pokłosiem był najwspanialszy rozwój nauki w dziejach końca pierwszego tysiąclecia naszej ery. Zatrzymany masakrą mongolską, którego najazdu nie zdołali odeprzeć (masakra Bagdadu 1000 000 ludzi), ale nawet Mongołowie, dziki lud azjatycki po najechaniu ziem muzułmańskich sam poddał się Bogu, rozprzestrzeniając Islam jeszcze dalej.

Tak na zakończenie, wiesz Wacus, byłem przed chwilą na obiedzie u mojego kolegi Ujgura z Kirgistanu, opowiadał mi jak jego rodzina w Chinach jest teraz traktowana ze względu na swą wiarę. Jak małe dzieci zmusza się by zamiast Boga partę komunistyczną nazywać Akbar. A jak nie to obóz koncentracyjny a czasem śmierć.
Bardzo to ciekawe historie. Ależ ci twoi chińscy przyjaciele wspaniali…

WacekPlacek

Ziemie same się islamizowały? No wybitnie ciekawa teoria historyczna, bo z tego co wiadomo to wszędzie do dziś się tam islamizuje terrorem i nie było ani jednego dnia wytchnienia. Wszystkie mniejszości religijne które na tych ziemiach funkcjonowały są systematycznie prześladowane i tępione po dziś dzień, a na Islam dobrowolnie to zazwyczaj przechodzą życiowi frustraci, którzy są słabi wiarą bez korzeni i przywiązania do swojej tożsamości rodzimej. Równie dobrze możesz powiedzieć że Rosjanie sami się Sowietyzowali, o ile pominiesz że Sowieci Rosjan wymordowali a resztę zastraszano do samego końca. Wystarczyła garstka psychopatów dorywająca się przemocą do władzy oraz filozofia dyktatury i terroru i można wprowadzać każde piekło jakie się zechce.
Żadne Bizancjum i Persja z żadną radością nie podjęły tematu, jesteś królem kłamstwa.
Mordowano ludzi u władzy i podstawiano ich swoimi, jest to esencja kultury arabskiej która słynie z zimnej wyrachowanej logiki jak i z bujania w abstrakcjach przez co mamy współcześnie spaczoną antyludzką i antybiologiczną naukę.
Antyk słyną z dyskursu bo tak jak i Aleksander Wielki tak i Rzym nie mordowali za wierzenia. Islam żadnego dyskursu nie podjął bo nie było z kim, każdego wymordował, przyswoił sobie osiągnięcia po które reszta sięgała w wyprawach krzyżowych aby ratować resztki tego co zostało. Gdyby nie wyprawy krzyżowe to cała wiedza by przepadła bo muzułmanie byli tak oświeceni, że jeszcze w połowie XX wieku żyli cywilizacyjnie jak za Mahommeta, jedyny rozwój to Persowie i kontakt z indoeuropejskimi Wandalami w Hiszpanii i im ta kultura zawdzięcza cokolwiek pozytywnego jak już.

Chińczyków się bój, ten lęk przynajmniej oparty na realiach, bo oni wkrótce będą imperium numer jeden na tym świecie, a wtedy żaden meczet na tej planecie się nie ostoi i wierz mi, że cały świat będzie przy tym śpiewał i tańczył.

MasaKalambura

Wacuś, nie boję się nikogo oprócz Boga. Chińczyków też nie. Niech sobie tworzą imperium cyberiady ateistycznej. Pożyjemy zobaczymy, jak to się rozwinie.

Co się tyczy oceny Islamu, przecież nic nie wiesz. Nic nie przeczytałeś, nie znasz ludzi jedynie propagandę. Zatem czym jest ocena jaką wystawiasz? Konfabulacją ignoranta. Cały ty.

WacekPlacek

Masa, nie mam zakazane poznawać i się uczyć więc wiem więcej od ciebie. Nie czytasz książek w których Islam jest rozpracowany, z historii ogólnodostępnej też wybierasz sobie tylko to co najmilsze dla oczu i ucha i liczysz, że na twoje kity ktokolwiek tu się nabierze?
W pismach ezoterycznych/okultystycznych Księżyc jest rozpracowany, wiadome jest co przynosi.
Muhamet może i miał doświadczenie z własnym El, wielu w tamtych czasach miało takie doświadczenie wewnętrznej integracji, czyli spotkanie z Bogiem w sobie, choćby św. Augustyn (zresztą w Biblii jest podane że na morzach i pustyniach inni elohim nie operują i nie mają wpływów), ale wyżej jest jeszcze nadduch czyli św. Trójca o której Muhamet nie miał pojęcia, za to Arabowie chętnie zwęszyli okazje aby zrobić z niego kolejnego proroka i zbudować sobie system władania owcami. Jedyny kontakt z duchowością przekazują Sufi którzy są wybitnie okultystyczni, ale swoją drogą są przez dużą część muzułmanów prześladowani, reszta ma urojenia i bredzi o abstrakcjach. Tak zresztą jest i w innych obłędach monoteizmu, tylko kabaliści wiedzą czym jest S.T. bo przeciętny Żyd żyje abstrakcją i fantazją o jakimś boziu co go wybrał jako ulubieńca i mu ziemię przepisał na stałe, podobnie w chrześcijaństwie tylko gnostycy, katarzy, różokrzyżowcy znają Ewangelię i właściwą duchowość, reszta majaczy i nigdy żadnego kontaktu z Bogiem i światem ducha nie miała, potrafi tylko polować na zło i osądzać.

Arabowie podbijają, mordują i zagarniają wszystko dla siebie, budują sobie pałace, haremy, domy rozpusty i przepychu, reszcie społeczeństwa zakładają klapki na mózgi, relatywizują kłamstwo i przemoc, nakazują wojskowy rygor, wieczne szpiegowanie sąsiada i odwracanie wzroku od ich przepychu i rozpusty, co powoduje frustracje energii seksualnej z drugiej czakry, co nam daje negatywny stosunek do kobiet i niekontrolowane wybuchy agresji, każdy psycholog to wie i to widać po was z samego daleka, nie trzeba się znać nawet. Zresztą w diagnostykach karmy zawsze podają, że dusze rodzą się w Islamie z powodu nagromadzenia złej karmy. Pierwsze objawienie Gabriela to zwiastowanie poranka, narodzin światła po nocy, drugie objawienie Gabriela to zwiastowanie ciemnego Księżyca Lilith i to w islamie widać aż nad to wyraźnie, bo tam energia seksualna, najświętsza z energii, kundalini jest uwięziona w dwóch skrajnościach: albo frustrowana przez pospulstwo udające fałszywie czystość i widzące w biologi i płodnym życiu pornografie, albo jest totalnie rozwiązła w haremach u szejków gdzie prostytutkom każą jadać odchody i się przy tym masturbują. To jest wasz cały świat islamu, nienawiść do Matki Ziemi i do jej ducha płodności – Lilith jest waszą realną boginią i możecie sobie wzywać Allaha ile chcecie, tego faktu i tak nie da się zmyć.
To jest cała wasza piękna historia, przez Bagdad szedł jedwabny szlak gdzie dostawała się cała wiedza z Chin, Tybetu, Indii, tam była przetrzymywana i o nią trzeba było się bić i negocjować, ot cały wasz “dyskurs z antykiem”. Arabowie chętnie dzięki tej zaadoptowanej wiedzy wszystko tworzyli, bo przecież na pewno nie zdobyli ją dzięki czytaniu Koranu, to Koran spisano dzięki czytaniu wiedzy innych i to z takim zrozumieniem jak u ciebie, bo do dziś nikt nie ma pojęcia jakim cudem islam może być przydłużeniem tradycji Biblii, skoro w S.T. jest mowa o wielu bogach co tworzą świat, człowieka, walczą z innymi bogami a w N.T. jest mowa o Bogu Ojcu, Synu Bożym i Duchu św. czyli św. Trójcy? Do czego tu się właściwie islam odwołuje skoro zaprzecza całej treści, to nikt nie ma pojęcia. Także Arabowie budowali sobie pałace ale ofiary islamu przespały w ciemnocie i zacofaniu ponad tysiąc lat nie wnosząc do historii naszej planety niczego prócz frustracji energii i nienawiści.

Co do Chińczyków to problem ateizmu ich nie dotyczy, gdyż jest to reakcja obronna przed teizmem znana tylko tam gdzie się pojawiła choroba monoteizmu. Chiny przechowują najstarszą wiedzę świata, od nich wszystko wychodzi, wiedzą, że Wielki Duch Tao jest Energią a theos, czyli bogowie to są istoty ze szczebli ewolucji/emanacji. Dzięki Chinom cały świat się dowie, że Bóg jest Energią której nie można bezcześcić i frustrować tak jak u was, która tylko zintegrowana jako całość/ jedność, nie frustrowana w żaden sposób, swobodna, daje super moc, oraz że bogowie to istoty realne z którymi można nawiązać kontakt, w przeciwieństwie do waszej czystej abstrakcji.

MasaKalambura

Wacuś nie masz zakazane, a jednak nie znasz najważniejszej z Ksiąg Islamu, ani jednej ksiegi hadisów, żadnej z sir, ani jednej z ksiąg o historii początków państwa muzułmańskiego pisanych przez uczonych Islamu. Jedyne co znasz to przednie banialuki drugiej wrogiej strony, która co ciekawe opierała się na pismach muzułmańskich, bo innych zrodel z tamtego okresu i miejsca brak. Wiem bo czytam sporo, Islam nie dość ze nie zakazuje czytania to do tego przymusza. Kolejny twój bzdecik wśród wielu innych.
Czyli jednak masz zakazane, ale o tym nie wiesz. Twój pan Lucjan Podmózgi nie da ci ich wziąć do ręki. Pewnie dlatego, ze bardzo źle działa na jego obecność samo brzmienie Koranu w oryginale. Najmocniej Bakara, którą polecałem ci na początku tygodnia. Jest ona używana przez egzorcystów. Czyż to nie ciekawe.

Po przeczytaniu tragmentu o braku problemu ateizmu u chińczyków padłem ze śmiechu. Proszę napisz coś jeszcze.

WacekPlacek

Masa, nikt waszych ksiąg nie czyta bo nic z tych ksiąg nie wynika i niczego na ten świat prócz relatywizacji zła nie przynieśliście. Mam książki o filozofii muzułmańskiej i to mi wystarcza aby zrozumieć, że powtarza się tam dokładnie to samo co jest w każdej innej księdze tylko używa się innych terminologii. Scholastyczne spory o to czy emanacja światła schodzi z tej czy z tamtej strony, czy ta abstrakcja umysłu jest tym czy tamtym, czy ten dżin jest tu czy tam. Wszystko jest o wiele przystępniej i czytelniej podane w Kabbale, co więcej ta nie nawołuje do mordowania ludzi bo w żadnego diabła ani bozia się nie wierzy, a jedynie uznaje się, że energia ma aspekty pozytywne, kreujące i negatywne, destrukcyjne.
Muzułmanie czytają Koran codziennie od tysiąca lat i co? I nic, totalne zero, frustrowanie energii seksualnej, terror, wyniszczanie planety, cywilizacyjny i duchowy regres. Żaden, prócz mistyków Sufich niczego nie dokonał, niczego nie zmienił w tym upośledzonym społeczeństwie od stuleci. Codzienne poranne pokłony dla egregora i tyle.

Każda kultura ma swój system metafizycznym oddający relacje obszaru materii z rzeczywistością ducha. Systemy te różnią się tylko tym, że każda kultura jest gdzie indziej zakorzeniona w klimacie i geografii więc relacja materii do ducha będzie inna.
Przeciwieństwem tego są Dogmaty wiary w religiach które wypaczają metafizykę, zamieniają ją w teologie która spekuluje o czystych fantazjach umysłu. Masy niestety znają tylko dogmaty wiary i na tym polega ich cała tragedia i upośledzenie, a ci co dają im te dogmaty, zabraniają im studiować metafizyki bo to przecież sam diabeł Lucyfer musi pisać.

MasaKalambura

Dobre, mamy jasność. Religioznawca co ksiąg religijnych nie czyta. Filozof co dzieł filozofów nie zna. Pusty w środku, wydmuszka słowotwórcza. Brawo Wacek.
A Lucyna bezpieczna. Nikt jej Slowem Boga nie podrażni. Nosiciel śpi jak spał.

kuralol

”A słowo stało się ciałem i zamieszkało pomiędzy nami” Jak to się zaczyna? Na początku było słowo… itd. Jak wiemy Abraham miał problemy, była susza, nie było co jeść, mało kobiet, ogólnie nędza. Więc siedział na kamieniu myślał i charczał sobie coś pod nosem… i słowo ciałem wnet mu się stało! Wymyślił plemiennego boga, który będzie wspierał tylko jego bandyckie wędrowne plemię i kasował konkurencie do koryta (czyli do żarcia i kobiet). Mowa w jego plemieniu była charkotliwa i nie umiał jak większość plemion wychwalać bogów na A tj Adonai, może konstrukcja krtani ludów pustynnych na to nie pozwalała z powodu kurzu i piasku, ale szły im za to dobrze pochrząkiwania na hhhiiijjjj więc szczytem werbalnym stała się bozia której imię było najwyższym tonem jakie plemię mogło wycharczeć: IIIIHHHHWH i to stąd mamy całe późniejsze mioty plemiennych boziów na Ihwh Isis oraz Iesua wiadomo, a potem w kolejnych wybranych przez plemienną radę starszych imion typu Izzak Ismael Jakub Jonasz itp.

Wracając do tematu. Pojawia się dużo wskazówek, że zaczęło się to w momencie jak człowiekowate zaczęły MÓWIĆ tz porozumiewać się werbalne co było bardzo dawno temu. Jak bardzo dawno ? Podobno 40 tyś lat temu. Wiem że upraszczam za co przepraszam, ale staram się przekazać tylko pewną myśl upakowaną w komentarz internetowy. Dlatego się nie rozpisuję. Nie wiem jak oni wynaleźli mowę … zgaduję że jak neandertale jedli na żywca jakiegoś nieszczęśnika to ten ryknął na nich AAAAA więc pomyśleli, że jak się idzie do bozi to trzeba wydawać dźwięki na AAAAAA. Może rzucali w przepaść to co było przeznaczone do zjedzenia żeby mięso zmiękło i ofiary kierujące się w locie do bozi też robiły aaaaaa, które wprowadzało plemię neandertali w ekstazę umysłowo taneczno intelektualną. Licho wie jak to z nimi było. Co by nie wymyślić faktem jest, że pierwszy bozio był na A. I nie da się temu zaprzeczyć! Idąc tym tropem można rozpoznać kręgi kulturowe wielu plemion np B Ben = Syn czyli drugi po bozi ojcu … serio polecam prześledzić imiona boziów wraz z lingwistycznymi zdolnościami plemion. Są tacy co maja ogromny problem z R ale świetnie im wychodzi S itd itp.

WacekPlacek

@Masa
A jakbym przeczytał Koran to cóż by się w tej dyskusji zmieniło? Jest tam mowa o cudownym boziu co miłować nakazuje ale jakoś Islam tak jak ty czytać nie potrafi i zamiast miłować od początku swojego istnienia tylko nienawidzi, osądza i morduje? Czy może nakazy dotyczące braku tolerancji religijnej i wojowania są święte i nagle jak je przeczytam to “zrozumiem” że to ten sam boziu co miłować nakazuje chce nie miłować? Komu wciśniesz kit, że Koranie jest słowo Boga prócz frustratom i życiowym nieudacznikom na końcach świata? Przecież wszyscy prócz was wiedzą, że Arabowie to sobie zmyślili aby budować własne imperium.
Zaczynasz pustosłowiem i na pustosłowiu kończysz.

MasaKalambura

Zmieniło by tyle, ze dałbyś mi choć minimalny powód, by traktować słowa, które wypowiadasz serio.
A tak jesteś sobą łot filolozoolog.

WacekPlacek

@kurarol
Tu masz tyle racji co się i mylisz. Powiązanie z językiem jest takie jak piszesz ale nie zapominajmy, że te Pisma są spisywane już językami fonetycznymi, czyli takimi gdzie ludzka mowa jest już wysoce rozwinięta.
Takiej postaci jak Abraham nigdy nie było, podobnie jak Mojżesz czy Noe, tzn były jakieś postacie ale ich imiona oznaczają zarówno ich funkcje. Abraham oznacza Nie-brahma, bo przedrostek A jest zawsze negacją w językach semickich. Brahma to bóstwo tworzące, kreator, nie-brahma oznacza w tym kontekście pozycję Abrahama, jest to pozycja która oznacza to samo co Grecy nazywali Zeusem a Rzymianie Jowiszem a w Hinduizmie Atman, jest to w rzeczywistości nasza własna Jaźń, nasz Duch, nasz wewnętrzny Adam bo historia Izraela to nie jest historia żydów czy jakiegoś tam plemienia, ją tylko Hebrajczycy zachowali na piśmie choć znana była na całym świecie, u Słowian także. Izrael oznacza Zodiak, 12 plemion to 12 znaków zodiaku i jak jest tam mowa o Abrahamie to jest tam mowa o naszym indywidualnym duchu. Pięcioksiąg mówi o archetypach które są w każdym człowieku, z tym, że nie wszyscy homo-sapiens to są ludzie, bo są też tu istoty z innych planet ale to inny temat. Każdy człowiek wywodzi się od Abrahama bo każdy ma w sobie Ducha i Jaźń do przebudzenia.
Możesz poczytać co to jest Atman albo w kabale sefira Chesed aby lepiej pojąć, ludzie doświadczając przebudzenia Jaźni spotykają się z Bogiem, tak jak Abraham ale jeżeli ktoś jest niewyedukowany i nieprzygotowany to będzie myślał że ten jego indywidualny Bóg jest tym jedynym i to wszystko co istnieje, stąd monoteizm jako religie abrahamowe choć słowo A-Brahma przestrzega właśnie przed tym aby nie popadać w pułapkę monoteizmu, bo to słowo oznacza – nie-stwórca.
W rzeczywistości (tzn wedle pełnych nauk) są wyżej inni bogowie tak jak w greckich mitach ponad Zeusem są giganci czy tytani i tego monoteizm w swoich ograniczeniach nie chce zaakceptować. Jest to zwykły wynik nieuctwa, dyletanctwa teologów i cwanych spisków rożnych nieuczciwych założycieli religii.

@Masa
Sorry ale jakbym przeczytał Koran to bym nabrał większej wiedzy o Koranie i nic więcej. Moje zdanie o islamie za to by się nie zmieniło, bo nie zasłonie sobie oczu żadną książką, widać i słychać z daleka co robi ludziom nieumiejętność czytania starożytnych pism i wiara, że bozio kazał je spisać.

MasaKalambura

Jedno by się zmieniło, miałbyś wiedzę. A tak jak głupi byłeś tak i pozostałeś.

WacekPlacek

Ty przeczytałeś i wiedzy nadal nie ma.
Tyle już gadasz o tym “najeźdźcy” a nadal nie znasz jego głównej agendy, a raczej ich agendy.
Tak jak osoby żyjące w rozpuście, zmysłowości i przesadnej namiętności i fantazji, również względem bozia, budują sobie nową planetę, lucyferyczną na którą ich dusze będą się wcielać po śmierci, tak samo osoby żyjące wyłącznie prawem, surowymi nakazami i zakazami, techniką, materializmem i zimną wyrachowaną logiką pragnący kontroli, również sobie budują nową planetę, na którą zmierzają po śmierci. Takich planet jest wiele i wszystkie zbiorczo się nazywają… Piekło. Kto najbardziej chce uciec z tej naszej planety do bozia? Jedno jest pewne, szejk co teraz leży z prostytutkami w haremie na pewno nie wyląduje na tej samej co ten wierny recytator prawa szariatu.

MasaKalambura

Wacuś, to zamiast zajmować się bezprawną oceną innych opisz praktykę planety, na którą się wybierasz pracując czynami. Bo teorią się nie idzie.

Ja opiszę tobie moją.
Moja to ta (inszaallah), na którą idą ci, którzy nie kłamią, nie zabijają bezprawnie, nie zazdroszczą, nie cudzołożą, nie kradną, którzy dobrze traktują rodziców, zachowują dane słowo, kochają Jedność w Bogu Jedynym, opisanym Atrybutami Koranu, dają jałmużnę, poszczą i modlą się i starają się być najdoskonalszą wersją siebie nie na pokaz, nie fałszywie, nie jak hipokryci ale szczerze, z oddaniem służąc ludziom ku zadowoleniu Boga, dając im to, co sami by sobie życzyli od innych otrzymywać.

WacekPlacek

Wiele kłamstw już napisałeś, więc chyba się tam jednak nie wybierasz.
Taki tekst to sobie przypisuje każdy wierzący i uznaje, że wystarczają intencje.
Już ci teraz mówię, kochając swoją abstrakcję, nie kochasz a fantazjujesz o miłości a więc masz już bilet w określone miejsce wykupiony i to chyba nie jest tam gdzie chciałeś.

Jak widać dalej masz problem z czytaniem ze zrozumieniem. Nie żyjesz tutaj po to aby sobie budować jakikolwiek dom na innych planetach, czy to niebo czy piekło, żyjesz aby urzeczywistniać Raj na Ziemi, na tej Ziemi, tylko wtedy wypełniłeś przykazania Pisma.

Buduj dalej, im szybciej odlecicie tym lepiej dla tych co zostaną.

MasaKalambura

O, nawet nie zaskakujące, wszak nie masz nic, żadnej praktyki. Żadnej budowy przyszłości ostatecznej świadomie nie prowadzisz. Kierujesz się wyłącznie na zewnątrz, bo nie prowadzisz inwentaryzacji wnętrza. Tak samo na jawie (nie umiesz odpowiedzieć na pytanie), jak i w podświadomości (nie analizujesz treści snów, nie dopuszczasz ich do jawy).

Ale planetę, na którą trafisz będziesz miał przypisaną. I jest tylko jeden grzech powodujący zakaz jej opuszczenia kiedykolwiek, jeśli okaże sie Gehenną, jedną z jej 7 bram.

WacekPlacek

Skąd ty wiesz co ja mam a czego nie mam? Już książki okultystyczne i ich autorów osądzasz bez czytania, prześwietlasz także przez internet rozmówców? To masz nakazane w Koranie – sądzić to czego nie znasz?
Ja nie buduje żadnej przyszłości, bo każdy kto buduje przyszłość dostaje szpica w tyłek i leci na którąś planetę najeźdźców, w tą przyszłość którą sobie zbudował i taką jaką sobie zbudował, zazwyczaj jest to mocno rozczarowanie, stąd nazwa – piekło. Możesz albo coś robić dla stworzenia albo dla samego siebie, jak robisz coś dla przyszłości lub przeszłości to robisz dla abstrakcji, czyli światów pozaziemskich.
Moje życie jest tutaj i teraz, zajmuje się tak sobą jak i moim otoczeniem, staram się poznawać i naprawiać co nie działa bo po to się tu urodziłem, na pewno nie po to aby grzebać we snach, bo tam gdzie ja się edukuje nie jest to zalecane bez wcześniejszego oczyszczenia tutaj na jawie.
Sny to tylko twoje niezrealizowane podświadome pragnienia, każdy kto ma pragnienia ma je dlatego, że jest niezadowolony a więc chce uciec z tej Ziemi, w jakimś stopniu, z Tu i Teraz, ja staram się oczyszczać z takich pragnień i skupiać na poznaniu kim jestem i gdzie jestem, dlatego sny to analizuje jedynie na jawie bo w astralu nie da się niczego oczyszczać, dlatego że materia jest o wiele potężniejsza, całe lata twojej pracy może zniweczyć głupia kłótnia z kasjerką w Tesco lub co gorsza, z kimś na forum w Internecie. Te zabawy są tylko dla ludzi żyjących na pustyni i w odosobnieniach, tylko tam mają sens.
Nawciskali ci kitu abyś zasilał energią czyjeś nieba i za kogoś odwalał robotę.
Nie potrafisz nawet czytać ze zrozumieniem, nie masz zdolności do samo analizy, zdolności do krytycznego analizowania tekstu i myślenia w wielu perspektywach, ty już od dawna opuściłeś tą planetę, nawet jak się budzisz to i tak siedzisz nadal w astralu a ciało ci tylko ciąży.

MasaKalambura

Wacuś jak narazie to ja przestawiłem tu dwóch autorów literatury okultystycznej, ktorą miałem nieprzyjemność poznać. Ty żadnych. Wiec jeśli już osądzam, to nie po okładce, tak jak ty Koran.

Po drugie analiza snów jest zawsze na jawie. W trakcie zwykłego snu, świadomego śnienia czy OBE informacja od podswiadomosci, nadświadomości albo od Boga (przyszłość) przychodzi. Dopiero po obudzeniu można ja zinterpretować.

Tzw kity to wciskasz ty sam, gdy nie mając wiedzy silisz się na analizę składu religii, której boisz się poznać. I wychodzą Lucynowe kwiatki.

To zdradzisz wreszcie te praktykę, ten ideał jaki starasz się zrealizować. Tę planetę, na którą się wybierasz?

kuralol

~~Masa twój raj to: inszaallah = Naozobil lach = If Allach Wills = Jeśli Allach Będzie (niech będzie wola Allacha)

Coś mi się zdaje że to jest przecież takie typowo katolickie ”niech będzie twoja wola” = dalej tkwimy w tym samym pustynnym środowisku ? To może być straszny grzech gdy połapią się o co chodzi wyznawcy z spranym mózgiem przez Allach-a utną ci głowę jak się w teoretycznej kiedyś-przyszłości zorientują się żeś jest wyznawcą katolicyzmu. A ty tam chcesz z nimi (katolikami) do nieba iść zamiast ”zaginąć w akcji” jak każdy praworządny muzełmanin i iść do nieba gdzie dają te 40 letnie dziewice wraz z atrakcjami na wieki wieków amen.

MasaKalambura

Nie mówi się nigdy, będzie tak i tak, bez dodania, jesli zechce Bóg. Jest to zasada Koraniczna. To oznacza po prostu uznanie, ze bez zgody Najwyższego nic się nie dzieje. Poza tym wspominanie Boga to dobry uczynek.

Islam to kontynuacja nauki proroków Boga Jedynego. Podobienstw z chrześcijaństwem i judaizmem jest bardzo wiele. To w koncu to samo Boskie Źródło. Tylko inni przekaziciele, inne czasy i tym samym inni odbiorcy, oraz inny czas dekompozycji.

WacekPlacek

@Masa
Ja nie przeczytałem książki okultystycznej? Haahah, dobre. Jesteś mistrzem snucia oszczerstw jak tylko brakuje ci argumentów, aby wyładować gniew musisz coś na kogoś pozmyślać.

Jak możesz analizować sny skoro analizować nie potrafisz? Odkąd ci ktoś wcisną, że twoje wierzenia i życzenia oraz nadzieje = prawda, to straciłeś kontakt tak z prawdą jak i z samodzielnością intelektualną. Nie potrafisz niczego przeanalizować, jedynie znasz techniki jak robić uniki i z niczym się nie mierzyć.
Budujesz czyiś pobyt w niebie, sam tam nie trafisz, trafisz za to w miejsce które wykreowało twoje ego z lęków i nadziei. Tam będzie mieszkał taki boziu jakiego nosisz w sobie, a z tego co tutaj wypisujesz to ja nie zazdroszczę.

MasaKalambura

Takie to twoje czytanie ze zrozumieniem.
Nie napisałem ze nie czytałeś, tylko nie przytoczyłeś nazwiska autora w rozmowie ze mną.

Analiza snów w Islamie to sunna Wacuś. Tłukę to w ten twój niezbyt mądry łepek od początku naszych rozmów. A ty nawet w powyzszym cyklu zdążyłeś to moje przywiązanie do warstwy snów kilkukrotnie wyśmiać, aż tu nagle kolejny wielki odwrót kota ogonem, bo wnioskuję o tobie na podstawie twego do snów podejścia.
Nawet gdy analizuje sny wedle symbolicznego klucza zawartego w tradycji Biblijnej i Koranicznej, analizując je robie w tym temacie więcej od ciebie. Pajacyku.

Wacuś na podstawie twojej nauki przestawiłem ci ideał planety na którą z większym lub mniejszym przyszłym sukcesem staram się trafić. To Bóg zadecyduje nie ty, choć wiem, ze masz ambicje być Bogiem, Lucynda ci to wszeptuje, stąd cała dyskusja. I po raz kolejny pytam ciebie, jaka jest twoja praktyka i twoja planeta.

WacekPlacek

@Masa
Jak możesz analizować sny skoro nie potrafisz dokonać analizy, przecież nie potrafisz rozróżniać treści, potrafisz ją tylko przyrównywać do pism podanych przez kapłanów (choć jesteś na tyle niedojrzały, że myślisz że to bóg napisał)?
W Biblii nie ma żadnych kluczy bo byś musiał znać staro-hebrajski i znać wartość numeryczną liter a ty nawet nie wiesz co słowo elohim znaczy, nie wiesz też co oznacza słowo Allah bo w Koranie to nie jest wyjaśnione. Jesteś królem żenady i komedii, planeta na którą się wybierasz z pewnością zaistnieje i będzie tam tyle twoich ideałów co prawdy w twoich słowach. Ja też mogę powiedzieć, że jutro spadnie śnieg i w to wierzę a więc jest to prawda. Jak ten śnieg nie spadnie to moja strata i jak się okaże żeś upośledzony i jedynie o ideałach fantazjujesz to także twoja strata. Obawiam, się że można wiedzieć więcej o tym dokąd zmierzasz, niż ty sam o tym wiesz.

Na brak argumentów reagujesz lękiem i złością. Stąd te twoje ciągłe pomówienia i osądy. Poproś sen aby ci pokazał twój własny lęk i gniew, zapewne będzie to kilka nocy solidnych koszmarów. Jak to przeżyjesz bez załamania nerwowego to wtedy sobie czytaj te swoje sunny, zobaczymy ile to warte i zobaczymy czy lęk oraz gniew zniknie. Jak na razie robisz z z wszystkiego solidną komedię.

p.s.
Jakbyś poczytał coś z okultyzmu to byś się dowiedział, że sunny są niczym innym jak stąpaniem ścieżką wydeptaną przez kogoś innego (np Mahometa). Zrób jeden malutki błąd a już stąpasz inną i nawet o tym nie będziesz wiedział.
Ty ścieżki Mahometa nie znasz, bo byś musiał czytać Koran w języku oryginalnym i mieć pewność z pierwszej ręki, że nikt inny tam niczego nie dodał od siebie. Bawisz się bombą ze smoczkiem w ustach i do tego jeszcze nawołujesz innych. Po tym wiadomo, że jesteś psychicznie chory.

MasaKalambura

Wacusiu kochaniutki, projektujesz na mnie swe własne lęki i wybuchy gniewu.

Jak mogę dokonać analizy? Na wiele sposobow. Albo poprzez wykorzystanie garnituru symboliki dostarczonego przez pisma święte- dajmy na to symbolika zawarta w snach Józefa- Słońce Księżyc i gwiazdy kłaniające się jako jego rodzina oddająca mu cześć w przyszłości. Sen Faraona siedem kłosów i siedem krów jako siedem lat dostatku itd. Jest tu pomocny również sen Abrahama, jak składa syna w ofierze. Tu znowu symboliki nie ma żadnej, Abraham widział swą przyszłość.

Analizując wyłącznie powyższe w polaczeniu z doświadczeniem własnego śnienia zauważam, ze symbole nie są stałe a zmienne, odpowiednie psychice śniącego. Zamiast zatem kopiować symbole trzeba raczej starać się odgadnąć własne przy wykorzystaniu kolorystyki symboliki znanych z pism na podstawie głównie własnego doświadczenia.

I tak właśnie doszedłem, że kiedy śni mi się ze łowię ryby, po ich rozmiarze i tym czy udało mi się je zdobyć lub czy uciekły, oceniam prognozowaną przez Stwórcę w moich snach przekazaną przyszłość w biznesie, jaki prowadzę ja sam i moi bliscy, którzy tez mi się śnią czasem.

Ta nasza z tobą i Kuralolem rozmowa tez mi się przyśniła. W sposób tak symboliczny, ze dopiero twoje planety uzmysłowiły mi czego ten sen dotyczył i co zapowiadał.

Tak tez i pytam po raz ostatni, jaka jest twoja praktyka i planeta mierniaczku.

Ps sunna to tradycja. Naśladowanie charakteru i zachowań najlepszych to praktyka. A znajomość tłumaczenia znaczenia daje większy ogląd niż nie czytanie wcale.

WacekPlacek

@Masa
Haha, to jest śmiech przez łzy.
Tak sobie chłopie możesz zmyślać co zechcesz. Nie znasz treści Biblii bo byś musiał znać hebrajski alfabet i czytać Torę po hebrajsku, do tłumaczenia możesz sobie zmyślać co zechcesz. Jesteś jak zwykła wróżka z bazaru, raz ci się trafi a raz nie, bo to wszystko nie jest zbudowane na żadnej wiedzy a tylko na twoich fantazjach i życzeniach, to co miłe od bozia to co niemiłe to od Lucjana hahahaha. Najśmieszniejsze jest to, że innych posądzasz o opanowanie przez demony, choć ty własnego umysłu już od dawna nie posiadasz, jesteś cały z nich zlepiony.

Moja praktyka jest taka, że ja najpierw się uczę, myśleć poprawnie, samodzielnie, potem uczę się podstaw wiedzy bo żyje w kraju i miejscu gdzie nie mam nauczyciela który by mógł mną kierować, a na końcu dokonuje interpretacji. Ty niczego jeszcze nie umiesz a już sny tłumaczysz, no komedia doskonała. Ludzie po 40stce rozpoczynają 20 letnie studia Kabały po to aby móc przeczytać Torę ze zrozumieniem a ten już wie wszystko bo dostał Biblie w obrazkach na urodziny :)

Mam szacunek do wszystkich religii, nawet częściowo za ich egzoteryczną stronę ale jak z tobą tutaj piszę, to się utwierdzam w przekonaniu, że Islam powinien być zmieciony z tej planety bo to najgorsza tragedia jaka mogła spotkać człowieka.

MasaKalambura

Wacuś nauka i interpretacja to nie jest praktyka głąbuniu. Praktyka to zestaw działań, to czyny. Czy tak trudno temu Lucusiowi, co ci tłumaczy to co widzisz pojąć, o co pytam? Planetę docelową osiągasz nie przez przez słowa jakie poznałeś czy pojęcia z jakimi się zetknąłeś, nie przez deklaracje jakie o sobie samym innym przedstawiasz, a i tu już nie do końca, bo fałszywe świadectwo to grzech. Liczy się to, co robisz. Praktyka. O nią pytam bęcwałku. Porzuć że wreszcie tę durną instalację.

W snach (zwykle) nie śnią się arabskie czy hebrajskie słowa, tylko obrazy. Baranku. Zatem kiedy widzisz obraz nie ma znaczenia jakim językiem go opiszesz, tylko czym on jest, co przedstawia i co może symbolizować. Śnią już małe dzieci. Juz dziecko zatem może się o swoim własnym śnieniu uczyć. O wiele ważniejsze jest bowiem w ogóle snów zapamiętywanie. Analiza to kolejny wieloletni krok. Wiedza przychodzi z doświadczeniem. To praktyka. Ja ją mam, ty deklarujesz, choć zdarza ci się często z niej kpić, co stawia tę deklarację w bardzo wątpliwym świetle. Szczególnie że dopiero wiek 40 lat jest twoją granicą startową.

Szkoda, że nie udało mi się ciebie nawrócić na Islam. Ale to nie człowiek nawraca, tylko Bóg. Jedynie przeciwstawiłem się twoim durnowatym politeistyczno okutystycznym zapędom.

WacekPlacek

@Masa
Problem z wami upośledzonymi monoteizmami i wszelkimi izmami jest taki, że to was odczłowiecza. Zapominacie, że jesteście ludźmi, tylko ludźmi a są omylni. Uważacie, że dzięki lekturze pisma jesteście już pólbogami co pomyłek nie dokonują.

Ja rozumiem, że zawierzyłeś księdze ale jesteś omylny tak jak każdy i możesz się pomylić w jej odczytaniu i interpretacji. Są sunnici, szyici, sufi, jest filozofia muzułmańska, oznacza to, że tekst nie jest łatwy do odczytu i interpretacji, że ludzie się spierają o jego właściwą treść od stuleci. W Biblii jest wyraźny przekaz, że naszą misją nie jest ucieczka na żadną planetę ale uzdrowienie tej obecnej, więc jesteś zdecydowanie opętany przez swojego najeźdźce sokoro masz o innych planetach sny.
Co z tego, że w śnie śnią ci się obrazy skoro sięgasz do Pisma jak to słownika aby je tłumaczyć, choć nie masz pojęcia czy potrafisz to pismo odczytać? Skąd wy wszyscy opętańcy macie taką pewność, że dobrze zrozumieliście tekst skoro tak uparcie zwalczacie z nienawiścią wiedzę i sceptyczny proces uczenia się?
Jesteś wróżką z bazaru i niczym więcej, przewyższam cię praktyką bo każda rzecz jaka mi się przytrafi jest interpretowana nie wedle moich życzeń, fantazji i upodobań ale na podstawie ciężkiej długoletniej pracy nad studiowaniem ludzkich mądrości i wskazówek i nie mam pewności czy robię to poprawnie, po owocach dopiero poznaje.
Nigdy nie pragnąłem być wróżką albo pseudo-magiem więc niczego ci nie zazdroszczę, wręcz odwrotnie, współczuje, bo masz umysłowy regres, cofasz się do poziomu średniowiecza gdzie takich samozwańczych pseudo-alchemików można było spotkać na każdym rogu.

MasaKalambura

To nie monoteizm nas odczłowiecza, tylko ci co nas nienawidzą, nie mając ograniczeń moralnych odczłowieczają nas w związku z tym, że deklarujemy swój monoteizm. To podszept Lucka, on nienawidzi każdego, kto nie życzy sobie go mieć za kompana.

Nigdzie nie twierdziłem też że jestem nieomylny, albo że muzułmanie są nieomylni. To przecież ja zwracam uwagę, że świat Islamu jest w tak złym położeniu, bo muzułmanie odeszli od religii, zagubili naukę, porzucili modlitwę, zniszczyli jedność jaką przez tyle wieków byli, zapomnieli bogactwo duchowe, jakiego źródłem jest Koran i sunna, i teraz cena naszego życia spadła bardzo. Opisuję islam i proroków jako wzór, do którego dąże a nie którym jestem. Stąd InszaAllah. Ja bym bardzo chciał, ale czy się uda, czy jestem na właściwej ścieżce o tym Bóg decyduje, nie moja opinia, ani tym bardziej twoja.

Co wynika z obrazów, że mi się śnią?
A no to z tego, że mam dzieki temu całą ich kolekcję w swej pamięci. Mam również całą kolekcję przygód, jakie mi się przytrafiły, i których opis senny był taki to a taki – to jest do odnalezienia, dopasowania. I na podstawie tego właśnie rozkodowuję swą własną symbolikę, mając wiedzę z ksiąg, jakiego typu symbolikę otrzymywali inni, jak ja ludzie. NIe ma tu znaczenia jaki użyto język, większą ważność ma znaczenie słów które język opisuje. I tak samo jak nie mogę mieć 100% pewności ich znaczeń, tak i ty jej miec nie możesz. Stąd właśnie praktyka osobistego śnienia jest wg mnie ważniejsza niż to, jakim językiem księgi opisują sny innych ludzi.
Nie wiem skąd uroiło ci się, że zwalczam czytanie ksiąg i naukę ich zarówno w oryginale (jak ktoś języki zna) oraz w tłumaczeniu (jak ktoś musi na tłumaczy się zdać). Jest dokładnie na odwrót. Sam polecałem ci tutaj księgę kontynuację Starego i Nowego Testamentu. A ty negujesz sensowność czytania ksiąg tłumaczonych, po co zatem tłumacze? Ty sam z racji swego zaślepienia nienawiścią do mnie (jest w tym troszkę mojej winy, drażnię cię jak bym lwa za ogon ciągnął) porzucasz możność sprawdzenia (na początek) łączności tych dwóch z Koranem, co powinno być conajmniej ciekawe dla szczerego poszukiwania wiedzy z Ksiąg.

Wróżką nie jestem, bo nikomu nie wróżę. A sobie mogę szukać wiedzy gdzie tylko mi się podoba. W snach ukryta została ostatnia z dróg proroczych, dostepnych ludziom zgodnie ze słowami Muhammada. Więc co dziwnego, że chcę poznać własny sen? Dziwne jest to, że ktoś tego poznac by nie chciał.

Przewyższasz mnie praktyką? Jaką praktyką?

WacekPlacek

@Masa
Nie w tym problem, że coś twierdzisz ale w tym, że sam nie wiesz co twierdzisz. Pominąłeś klasę podstawową i od razu hop chcesz iść na studia.
Nie twierdzę, że jest coś złego w świadomym śnieniu, twierdzę, że nie wiesz co to jest i co robisz. Najpierw musisz się ustabilizować i osiągnąć balans tutaj w zwykłym empirycznym umyśle racjonalnym, nauczyć myśleć krytycznie, samodzielnie, poznać budowę psychiki i emocji, zbadać sprawy rzetelnie. Dopiero potem możesz iść na eskapady.
Nie znasz Koranu jeżeli nie przestudiowałeś, nie przestudiujesz jeśli jesteś wierzącym monoteistą. Musisz przeczytać to sceptycznie, jakbyś nic nie wiedział i w nic nie wierzył, dopiero tedy poznasz tekst, i wtedy wyda on ci się głupi więc będziesz musiał rozpocząć studia nad Koranem i to potrwa bardzo długo. To w trakcie studiów nad Koranem ma ci się zbudować wiara a nie pod wpływem zauroczenia, bo zauroczenie to emocje a nimi zarządza ten twój wyklęty Lucyfer, myślisz że to jest takie proste, że nie ma dostępu do Pism i oczu co je czytają? Zwątpienie jest równie ważne co i wiara, bez zwątpienia nie ma silnej wiary bo nie masz miary tej siły, masz tylko opętanie fanatyzmem który rujnuje twój umysł.

Bawisz się w zwykły newage’owy okultyzm gdzie poliżesz trochę innych wymiarów i stanów świadomości i już myślisz, że wchodzisz w nową erę gdzie czeka na ciebie coś takiego co się zwie – przyszłość, a tam sobie już wstawisz coś ze swoich wierzeń. To tak nie działa, na tej planecie masz Drzewo Życia do którego biegnie linia bezpośrednia pomijająca ewolucje i okultyzm, jest to jednak droga Golgoty, tylko dla ludzi z odwagą bo musisz przejść przez Ogień który cię spali. Masz też Drzewo Poznania czyli Ewolucja i okult czyli poznanie tajemne, pokrętna długa droga węża i tam nie ma zmiłuj się, tam też Ogień pali ale pomalutku, nie ma że coś jest od Lucjana, poznajesz wszystko co cię przyciąga bo i tak musisz, i tak cię przyciągnie, nie ma co się opierać. Jak nie jadasz z tych dwóch drzew to albo UCIEKASZ, czyli “Najeźdźca” już ci kupił bilet na którąś ze swych planet, albo generalnie nie jesteś człowiekiem tylko kosmitą i po prostu tęsknisz do domu.
Musisz się dowiedzieć kim jesteś i co tutaj robisz, z którego drzewa jadasz a to nie jest takie łatwe. Sny mogą ci w tym pomóc ale nie myl tego z praktyką religijną, bo sny ci pomogą tak samo jak wszystko inne, jest to i tak rozmowa z samym sobą. Praktyka religijna zaczyna się dopiero wtedy jak załapiesz że nic nie wiesz i jesteś totalnie sam, że twoja wiara to może być zdecydowanie za mało aby dojść gdziekolwiek.
Ja również nie mam praktyki religijnej dlatego żadną się nie chwalę, bo ja jeszcze nie wiem, że nic nie wiem. Cięgle pokładam wiarę i nadzieję w swoich konceptach, choć z dnia na dzień dostrzegam ich złudność.

MasaKalambura

Wacuś nie śnisz, a radzisz śniącemu od lat. Nie czytałeś Koranu, a opowiadasz o nim komuś, kto czyta go w oryginale i we wszystkich dostępnych tłumaczeniach.

Nie masz praktyki. Nie praktykujesz niczego. Wiec czego chcesz nauczać praktyka. Człowieku ogarnij się.
Ty mnie chcesz nauczać wiary? Politeista okultysta w teorii? Żałość bierze.

WacekPlacek

@Masa
Ja ci niczego nie radzę ani w śnieniu ani w sprawach Koranu. Rozpisujesz idiotyzmy w sieci więc ci tłumaczę, że tak śnienie jak i lektura Koranu solidnie upośledziły ci mózg i lepiej jak sobie nadrobisz zaległości a z tamtym trochę odpuścisz. Nie jesteś w stanie nawiązać żadnych relacji z człowieczeństwem bo jesteś opętany i nie masz zdolności do samodzielnego analizowania i krytycznego rozumowania. Możesz czytać Koran ile chcesz, będzie ci tylko szkodził a i tak go nie przeczytasz, bo pomijasz podstawówkę w której uczymy się czytać poprawnie.

Jarek Bzoma prowadzi bloga o śnieniu progresywnym. Są tam wszystkie te informacje które ja zdobyłem bez śnienia zwykłymi studiami nad lekturą książek. Może tam się czegoś nauczysz? Wypowiada się mniej krytycznie o Islamie niż ja.
Istnieje jednak ryzyko, że i Jarka zaliczysz do propagatorów lucyferianizmu lub cokolwiek podobnego, tak głęboko możesz być już uszkodzony.

MasaKalambura

Wacuś bęcwałku to twoja praktyka właśnie.
Praktyka śnienia – blog pana x.
Praktyka duchowości – książka tego i tego
Praktyka tantry – film na youtube

Wacek nie gotuje, on ogląda Okrasę. Nie zna sztuk walki, ale kupił poradnik Brusa Lee. Prawa jazdy nie ma, ale często widzi auta. Gitarę w ręku zastąpił krótkim kursem korespondencyjnym. Domu nie zbuduje, ale prenumeruje Muratora. Niczego nie naprawi, ale może ściągnąć schemat. Pływanie, boi sie wody, ale czytał kursy żabki i kraula. Podróże? Po co, przecież ma przewodniki. Po prostu alfa i Romeo.

Planeta Wacka – nie wiadomo, pomiędzy książką a książką nie zapracował wiele. Nie kontrolował siebie ani tu ani tam.
A wiedza którą posiadł, nie zdatna do niczego, Wacus nie naumial się przekładać jej w czyny. Nie zdążył zachwycając się pojemnością swego mózgu, nieświadomy starczego uwiądu. A Lucek śmieje się z dala, kolejny frajer do kolekcji…

WacekPlacek

@Masa
Inżynier najpierw idzie na studia zanim zacznie budować mosty. W innym wypadku jego budowla może być tak nieudana, że będzie zagrażać innym ludziom.
Takim zagrożeniem właśnie jest twoja praktyka, jak i większości monoteistów, bo jak na razie, to jak bazarowa wróżka, napisałeś o tym że radzisz się w sprawach biznesowych a resztę wykorzystujesz na to aby kłamać, osądzać ludzi i treści wypisując bzdury w internecie o rozmówcach, o Lucyferze czy Biblii, monoteizmie, politeizmie itp. To są właśnie wszystkie twoje czyny, aż błyszczysz “światłem”, obawiam się jednak że tym sztucznym, Księżyca.

Ja piszę na forum WM aby ludzi wyciągać ze złudzeń i błędów bo coś przestudiowałem i dzielę się tym z innymi, ty po to aby szerzyć wiarę i w iluzję oraz złudzenia wpakowywać, to są właśnie twoje czyny, będziesz pisał o ideałach prawdy choć potrafisz tylko kłamać, że wiesz coś czego nie wiesz. Wyobraź sobie, że zanim się wygłosi prawdę, najpierw trzeba przestudiować co to słowo może oznaczać.
Całe twoje bajanie nie ma poparcia w faktach tylko w twojej wierze, cała twoja wiara nie ma poparcia w faktach tylko w twoich pragnieniach i nadziejach, całe twoje pragnienia i nadzieje nie są poparte w faktach, kreują ją ci których łapiesz podczas śnienia, także przygotuj się na kolejne sny o planetach, już jedną nogą tam jesteś, ja się nie wybieram na żadną, mój dom jest tutaj.

MasaKalambura

Ojojoj, nie rozpłacz się.
twój wpis 132
“Tak jak osoby żyjące w rozpuście, zmysłowości i przesadnej namiętności i fantazji, również względem bozia, budują sobie nową planetę, lucyferyczną na którą ich dusze będą się wcielać po śmierci, tak samo osoby żyjące wyłącznie prawem, surowymi nakazami i zakazami, techniką, materializmem i zimną wyrachowaną logiką pragnący kontroli, również sobie budują nową planetę, na którą zmierzają po śmierci”

To jest prawie dokładnie opisana droga dusz w Islamie. Tutaj opisałeś twoją wizję piekła hipokrytów. Islam też tak opisał jedną z bram Gehenny, krtórą przeciwstawia Ogrodom Raju, do którego trafiają dusze wyzwolone z cierpienia, które za życia podążały szczerą, szlachetną i pełną poświęceń drogą miłosierdzia dla ludzi i miłości do Boga, Stwórcy Wszystkiego i Jedynego Sędziego.

Zatem nie wybierasz się nigdzie, ale wybierasz się? Znowu Lucka Strucka rozdwojenie jaźni?

Wacuś same studia nie uczynią cię inżynierem. Mając ten tytuł dopiero stajesz się nim w praktyce pracy. Wiem, bo inzynierem jestem.
Tak samo ty może i przestudiowałeś to czy tamto, ale guzik wiesz, bo nie sprawdziłeś nic w praktyce. Nie doradzasz zatem, tylko móndrkujesz słabym ego, podnosząc tym swą samoocenę. Realizując i przenosząc na innych lęki przed nieznanym, o którym czytałeś tylko i boisz się poznać, albo kierując ku zgubnym dla dusz ludzkich praktyk, których sam nie tykasz nawet, ale udajesz inaczej, i dopiero przyciśnięty stwierdzasz, że jesteś tylko znawcą z kanapy.

Nieznane pozostaje dla ciebie nieznane, nawet jak przeczytasz wszystko co dostępne, poznanie przychodzi z praktyką.

Tak samo dziedziny snów, obcowania ze Stwórcą (religia) sztuki tantryczne, gotrowanie, budowanie, grę na instrumentach albo w gry, sporty, podróżowanie, kobiety i mężczyzn, życie. Praktyka Wacku, praktyka.

WacekPlacek

@Masa
Darował byś sobie te brednie o praktyce już.
Czego ja nie sprawdziłem w praktyce a ty sprawdziłeś? Ja sprawdziłem wszystko co tutaj piszę, bo sprawdziłem co głoszą dane nauki i piszę to co głoszą określone nauki. Piszę co oznacza słowo Lucyfer, skąd się wywodzi i czego dotyczy bo to sprawdziłem, piszę o Biblii bo to sprawdziłem wszystko. Ja nigdzie nie napisałem, że Biblia jest “słowem bożym” i to jest święta prawda, ja tylko sprawdziłem co głoszą te nauki i wykłócam się z tobą bo ty niczego nie sprawdziłeś i wypisujesz bzdury. Nie wiesz niczego o Bogu z praktyki więc po co o nim cokolwiek wypisujesz, przecież ani tobie nie powiedział że napisał Koran ani ci nie powiedział że Lucyfer się nie pokłonił, niczego ci nie powiedział bo to zwykła twoja fantazja i nie znajdziesz głupiego który uwierzy, że miałeś choć na ułamek sekundy kontakt z Bogiem i cokolwiek od niego wiesz, jakbyś miał to byś ani sekundy nie spędził na tym forum, więc wszystko co piszesz to są niesprawdzone w praktyce twoje wierzenia i pobożne życzenia. Nazywając to prawdą kłamiesz.

Kogo obchodzi jakie ty techniki stosujesz aby poznawać wyższe światy, tych technik jest niezliczona ilość, najpierw trzeba się nauczyć co to jest poznanie aby się nimi bawić. Ja idę za Jiddu Krishnamurtii i odrzucam wszystkie bo wszystkie są bzdurą, trenuję samą uważność, uczę się medytacji w każdej sekundzie, uczę się, to jest moja praktyka, uczenie się uważnego życia, ale jakie to ma znaczenie? To forum nie jest do tego aby się chwalić swoim osobistym życiem, zresztą ty się niczym nie chwalisz, powtarzasz że masz praktykę co jest pustosłowiem, równie dobrze możesz ją mieć w dłubaniu w nosie. No i co z tego? twoja praktyka niczego nie potwierdza z tego co tutaj wypisujesz o lucyferjanach i monoteizmie jak i o całej reszcie.

MasaKalambura

Oczywiście Wacuś, oczywiście…

kuralol

Potwierdzam. Jestem z całkowicie odmiennej szkoły niż Wacek, ale wnioski odkryłem / zdobyłem takie same jak on. ~~Masa jak staniesz oko w oko przed nieznanym to nic po tych wszystkich zapisanych bajeczkach, zauważ że twoja praktyka może pochodzić z tego co znane. Jak przychodzi co do czego, to zawsze cofnie cię do rdzenia, a pominie bajeczki. A to są przecież bajeczki to jest tylko tonal – powtórki. Żyjąc, sam wybierasz, które odloty tonala ci odpowiadają – taka jest cena konformizmu osób żyjących w emanacjach tonala. Pisałem już wcześniej na tym forum, nie ma dowodów na to, że ta cywilizacja wyszła poza tonalne zdobycze Lema Clarka Asimova Dicka. Sorki, ale czytając twoje rozpaczliwe wpisy dostrzegam że to co takim jak ty nie weszło (jeszcze) do opisu świata (tonal) wzbudza jedynie lęk i odrzucenie.

WacekPlacek

@kuralol@Masa

To działa w ten sposób:
Załóżmy, że człowiek dostaje prawidłowe wychowanie. Praktycznie nikt tego nie dostaje, jesteśmy ogłupiani ale niech będzie, że ktoś ma szczęście i wieku dorosłym posiada zdolność do krytycznego rozumowania.
Taka osoba czyta Koran i tam dowiaduje się, że pismo to pochodzi od Boga i że krytyczne rozumowanie ludzi to marność, boskie rozumowanie jest ważniejsze. Po przeczytaniu takiej lektury człowiek krytycznie rozumujący zacznie pytać – skąd ta pewność, że ta treść od Boga, człowiek nienauczony krytycznego rozumowania nie zada takich pytań, albo uwierzy, że to słowo boże albo nie uwierzy, nie będzie jednak badał i drążył tematu.
Biorąc pod uwagę fakt, że większość nie jest dobrze wychowywana to zazwyczaj krytycznego rozumowania uczy się etapami i jak ma szczęście to się nauczy na starość. Gorzej jak przed starością taka osoba przeczyta ten Koran i uwierzy, że jest to słowo boże. Wtedy już się nie można nauczyć nigdy krytycznego rozumowania bo cała ludzka mowa i mądrość jest bezwartościowa wobec słowa bożego. Nie można już posiąść zdolności do krytycznego rozumowania bo Bóg swoją księgą wyręcza nas w tej kwestii.
Człowiek krytycznie rozumujący, niewierzący, zapyta – czym to się więc różni od opętania? Jak inaczej nazwać brak zdolności do krytycznego rozumowania połączone z bezgraniczną wiarą, że się potrafi rozumować bo tym rozumowaniem przewodzi wyższa instancja? Przecież opętanie polega na oddaniu własnych zdolności kognitywistycznych jakiejś innej istocie.
Niestety osoba która nie rozwinęła krytycznego rozumowania a uwierzyła, że jakieś pismo pochodzi od Boga, nie jest zdolna odpowiedzieć na pytanie czy jest opętana czy nie. Nie jest taka osoba zdolna odpowiedzieć na żadne pytanie, bo na wszystkie pytania odpowiedzi udzielił już sam Bóg w swojej książce. Co gorsze taka osoba nawet nie jest zdolna odpowiedzieć na pytanie czy dobrze to słowo boże zrozumiała, nie posiada już zdolności do krytycznego rozumowania, więc na to pytanie także powinien odpowiedzieć Bóg w swojej książce a tam jest napisane, że tak, bo kto podąża za tym słowem ten…robi dobrze. Nie trzeba tu rozumieć niczego, wystarczy przeczytać i podążać za słowem a jak to podążanie wygląda to już każdy ma swój sposób.

Uwierzenie w to, że jakieś pismo pochodzi od Boga bez krytycznego sprawdzenia czy tak rzeczywiście jest, to zwykłe opętanie, pytanie tylko przez kogo? Bóg tu mówi w piśmie sam za siebie, a diabeł co na to mówi? Nic. Pozostaje więc pytanie dlaczego diabeł nie napisał swoich ksiąg? dlaczego nie wydał dzieła na swoją obronę? Ja jakbym był diabłem, to bym Boga uprzedził, podał się za niego samego, napisał księgę i w ten sposób sprawił, że jeśli Bóg by napisał swoją, to już nie mógłby powiedzieć, że to słowo boże, bo patent już zarezerwowany. Bóg będąc tym Naj, uprzedzić się jednak nie da, więc z automatu zawsze jest pierwszy. Dlaczego więc Koran jest dziełem ostatnim z cyklu tych bożych?
Tyle wiemy o tym co ten diabeł porabia i gdzie jest ale nikt nie wie dlaczego nie wydał swojej księgi na swoją obronę? Przecież diabeł ma mącić w głowach i dzielić, więc dlaczego nie robi tego pismem? A może jednak robi? Może te “słowa boże” jedyne co uczyniły dla świata to pomąciły w głowach i bez przerwy dzielą ludzi? Niestety osoba która uwierzyła, że czyta słowa Boga, nie odpowie na to pytanie, bo nie ma czym.

MasaKalambura

Kuralol o ile wiem wejście w astral jest odpowiednikiem Nagula. Nie jest to szczególnie trudne, wystarczy upór, szczera intencja i wieloletni trening połączony z dogłębną rekapitulacją (to chyba wiesz). Obecność tam po latach pozwoliła mi na bardzo osobliwe odczytanie Koranu dla tamtej strony. Wszystko pasuje. Doskonale uzupełnia Koran i Sunna nauki Don Juana, tak żeby obecność Nagula w wyzwoleniu nie była potrzebna. Klasycznie przez smierć i zmartwychwstanie.
Zarówno co do miejsca „On Pan dwóch wschodów i dwóch zachodów.”
Jak i zamieszkujących je istot – dżiny, świadomosci nieorganiczne.
Podobnie droga nieskazitelnego wojownika. Dla człowieka z Europy znacznie łatwiej stać się nieskazitelnym wojownikiem islamu niż indiańskim. Tak czy siak droga prosta.
Jeśli widzisz w tym, co pisałem rozpacz to jest to odbiór zupełnie fałszywy. Jedyna rozpacz jaka mnie bierze, to ta wynikająca z czytania bredni Wacka Sracka. Naczytał się kniżek, niczego nie sprawdził (wg niego sprawdzenie to przeczytanie, praktyka to siedzenie na fotelu) a móndrkuje, że głowa boli. Tfu!! Jiddu Krishnamurtii jego rozczochrane.

Wacek, oczywiście masz rację. Pozdrów Lucka. On pisze mnóstwo książek. Nie rozumiesz albo nie chcesz zrozumieć, że udziela własnego umysłu ludziom. Indianie nazwali to Najeźdźcą, Muzulamnie dżinem Iblisem, a wśród ludzi kultury judeochrześcijańskiej to Lucek. Przykładem mogą być wszystkie te dzieła, w których jak twierdzisz Wacęty wmawia się ludziom, ze stary czy nowy testament zachęca symbolicznie do kultu wielu bogów. Totalna bzdura. Przychodzi Koran, doktryna Tauhid, wyjaśnienie tych bzdur, ale Lucjan nie odpuszcza. Dalej to samo. I Wacek bredzi, bo Jiddu Krishnamurtii jego w twarz!

WacekPlacek

@Masa
No wszystko by się zgadzało. On (diabeł) udziela własnego umysłu ludziom a ty po lekturze Koranu i “sprawdzeniu w astralu” (no tutaj przyznam, że płakałem ze śmiechu, każda newagowa wróżka sprawdziła wszystkie swoje urojenia w astralu i je tam potwierdziła, astral ma właśnie to do siebie, ale cóż może o tym wiedzieć osoba która nie sprawdza tego co zamierza sprawdzać? Ten Don Juan to też dobry, książki Castanedy znam) nie jesteś już człowiekiem, jest już nadczłowiekiem wybranym przez bozia i ten bozio “chroni” twój umysł przez to że ci go odebrał i wstawił swój własny, boski :)
Jesteś pięknym przykładem upośledzenia przez monoteizm. Wy “pół-bogowie” już możecie osądzać resztę, bo macie doświadczenia halucynogenne, a więc potwierdziliście dzięki temu, że pisma są od boga i do niego prowadzą, gdyż ci co pisali pisma mieli także podobne doświadczenia. Wstąpił na drugi szczebel i już wie, że jego drabina do nieba prowadzi :)

Fajnie by było jakbyś przeczytał kiedyś coś z czarnej magii, tamta też potwierdza prawdziwość Pism, oj sorry, zapomniałem że odkąd cię “umysł bozia” prowadzi to ty już czytać nie potrafisz, przecież przez twój umysł sam Bóg czyta
a on wie zanim się dowie :)

Ludzi którzy sobie uszkadzają mózgi zabawą w astralu to jest więcej niż mniej, wszyscy zaczynają od lektury “pism bożych”.
Dlatego słucham przestróg Jiddu Krishnamurti i za twoją “praktykę” :) to dzięki.

p.s.
Pamiętam, że Don Juan wspominał, że tylko głupiec podąża jedną ścieżką, bo ścieżek jest wiele. Pamiętam tam także, że mówił coś o ścieżkach serca, czyli tych pomijających emocje (astral). No ale pewnie twój boski umysł musiał to przeoczyć, podobnie jak przeoczył politeizm S.T. oraz Boga Ojca, Syna Bożego i Ducha św. w N.T. :)

kuralol

Chodzenie w astral bez wiedzy i analizy to głupota. Wacek nazywa to ”krytyczne rozumowanie” a ja pod tym terminem mam analizę. Dlatego zadawanie się z bytami nie ma sensu bez dogłębnej analizy tego co one żądają od ludzi. Tym bardziej sprawdzanie i potwierdzanie czegokolwiek taką metodą to już zupełny odlot. Przecież one nie powiedzą ci nic więcej ponad to co dotychczas zrozumiałeś i przeanalizowałeś. Dla mnie jest to niepojęte jakim sposobem można te zbrodnicze systemy wyzysku z ksiąg Abrahamowych podpiąć pod naturalną wiedzę indian ameryki środkowej.

Podam ci zwykłe fizyczny ćwiczenie jak można sprawdzić czy masz zaburzenia w trawieniu i zaburzenie emocjonalne, w uczuciach, zaburzenie rozumowania, mózg uszkodzony oraz dewiacje egotyczne. Jakbyś spotkał Don juana to on by cię taką metodą sprawdził. Oto proste ćwiczenie: Ręce do przodu otwarte kciuki do góry łokcie na zewnątrz dłonie do siebie, teraz należy klasnąć z tył za plecami ale klasnąć zewnętrznymi stronami dłoni jedna o drugą, łokcie są ustawione do wewnątrz w kierunku kręgosłupa na wysokości nerek wątroby lub wyżej, wnętrze dłoni na zewnątrz, a kciuki nadal do góry. Nie wolno obracać dłoni, robisz wymachy i klaskasz za plecami. Proste? Wynik mówi o tym jakie masz na kręgosłupie ustawienie pierzastego węża czyli energii kundalini tej z ziemi i ciała wycelowanej do prawidłowej pracy mózgu i dalej do nieba. Każdy prawdziwy nauczyciel na wschodzie czy na zachodzie czy w australii tak sprawdza zanim nauczy cię choćby prawidłowego dłubania w nosie. A ci którzy tego nie umieją zrobić sami są tylko egoistami i uczą egoizmu gdyż do ich głowy nie dociera pełny obraz, czyli spektrum rzeczywistości w której fizycznie przebywają. Dlatego uważam że tylko liniowy przekaz daje nadzieje człowiekowi, który może się kiedyś czegoś nauczy w przyszłości. Idź do swoich mułłów i uczonych w piśmie rabinów i im to sprzedaj, może dzięki temu coś zrozumieją i zejdzie z nich choć trochę opętanie w którym tkwią.

MasaKalambura

Na tapczanie siedzi len
Jiddu Krishnamurtii cały dzień

WacekPlacek

Masa, twoje posądzanie Juddu Krishnamurtii o nauczanie czy zachętę do lenistwa jest tyle warte co cała reszta osądów. Pustosłowie.
Spróbuj choćby 15 min dziennie posiedzieć w stanie w którym żaden bozio z umysłu i żadna emocja z astralu do ciebie nie przemawia, spróbuj to osiągnąć przez 5min dziennie lub choćby 1min to zobaczysz kto tu się leni.

Ścieżka serca (Tiphereth – Mojżesz, Jezus) zaczyna się powyżej Hod i Netzach, czyli powyżej astral-mental. Jest to miejsce naszej woli i duszy. Jak nauczał Don Juan, pierwsze co człowiek spotka na swojej drodze to strach i to jego trzeba pokonać. Bez pokonania strachu nie wyjdzie się poza astral-mental. Ty Masa nie wyjdziesz, bo masz nakazane bać się Boga.
Dziś rano czytałem Mistrza Eckharta, kazanie 22 – “Człowiek nie powinien bać się Boga, bo kto się Go boi, unika Go”.

MasaKalambura

Na tym polega twoja praktyka. Przeczytał mistrza. Poczytał o zbawiennym wpływie medytacji. I tyle. Praktyka – 0

Tak jak powiedziałeś, ścieżka serca powyżej astral i mental. Zatem najpierw astral, potem mental. A potem to…

A Wacek siedzi na tapczanie.
Przez minutę mózg mu stanie?
On o medytacji czyta
To czytanie nie praktyka.

WacekPlacek

@Masa
Pocieszasz się bez przerwy tym, że sobie wyobrażasz co ja w domu robię? Cóż byś zrobił bez oszczerstw? Cała twoja “praktyka jak i wiara” na tym zbudowane. Na kłamaniu, że inni są gorsi od ciebie. Przecież nie wiesz co robię więc po co o tym wypisujesz?
Medytacje nad uważnością sprawiają, że wszystko co przychodzi z astrala i mentala jedynie obserwuje i pozwalam temu pójść dalej (oczywiście na tyle na ile mi się udaje), na tym polegają nauki Jiddu Krishnamurtii, to nie jest droga węża którą stąpasz, to jest poszukiwanie serca, czyli siebie samego. Nie zatrzymuje się więc przy żadnych migających światełkach z astrala, bo tam wszystko co świeci to odbicia tego twojego najeźdźcy, jakbyś się coś wyedukował przed praktyką to byś wiedział, że wszystko poniżej 5 szczebla serca (Tiphereth to Słońce, to Apollo) jest odbiciem się światła jedynie. Jaka więc różnica czy z tym praktykujesz czy nie? Bez serca i tak to nie ty cokolwiek działasz ale działają tobą.
Myślisz, że sama chęć pójścia drogą wojownika wystarcza? Na początek dobre i to ale to nie oznacza, że stąpasz tą drogą. Bez serca nie jesteś jeszcze na tej ścieżce, po co więc tutaj się przechwalasz i osądzasz skoro obydwaj jesteśmy w tym samym miejscu? Różnica jest taka, że ja wiem o tym, jak daleko mi jeszcze do tego czego pragnę, ty myślisz, że już byka z rogi złapałeś i na nim siedzisz. Ja się uczę, ty przez ten swój podział na “umysł bozia” i “umysł diabła” nie możesz się niczego nauczyć. Swoją drogą umysł Boga zaczyna się od poziomu 8 dopiero, my ogarniamy tylko pierwsze 4, czasoprzestrzeń 4 wymiarową.

MasaKalambura

Ty Wacus nie ogarniasz niczego. Nie wszedłeś do przedpokoju (astral) a o salonach rozprawiasz.

To nie jest coś, co sobie możesz wybierać. Drogę do wyższych poziomów przechodzi się przez niższe. Na poziome jawy i medytacji możesz sobie wybierać co chcesz oglądać. Ale na poziomie ducha przy rzeczywistych wędrówkach tamtędy musisz przejść. A skoro nie byłeś tam, nie chrzań o poziomach wyższych.
Ten twój Jiddu Krishnamurtii był tam, stad może o tym nauczać. O tym co tam i wyżej. Dlatego naucza aby się w ten rejon nie zagłębiać, bo w praktyce zwyczajnie musisz przez niego przechodzić aby wyjść dalej. Stad nauka o unikaniu pułapek astralu.

Widzę jak ze swego dyletanctwa praktycznego starasz się zrobić atut. Ale działać to może na takich jak ty sam teoretyków kanapowych.

Na tapczanie siedzi leń
Wacek tępy niczym pień

WacekPlacek

@Masa
Jakbyś cokolwiek wiedział z Biblii jak i z nauk Krishnamurtii to byś wiedział, że w astral się nie wchodzi, my w nim jesteśmy, z niego się wychodzi, w ten sposób że rozpuszczasz emocje, uczysz się dyscypliny i “wyższego rozumu” z poziomu 6-7. Astral w snach to nic innego jak oglądanie tego samego tylko z innej perspektywy, niepełnej bo jesteś odcięty od poziomu fizycznego, za to możesz stamtąd widzieć ciut lepiej światy wyższe, ale to tylko widzisz, i tak musisz się budzić i wchodzenie na poziomy odbywa się z jawy, jawa czyli wszystkie 12 poziomów jednocześnie.
Niewykluczone, że Islam uczy jak się pozbywać przywiązań do emocji, czyli do astrala poprzez astral, takie są ścieżki węża, jest ich tyle co i szkół i tradycji. Ty jednak nie zrozumiałeś, bo myślisz że praktykując jedną technikę, masz przewagę nad innymi i twój umysł jest “wolny od najeźdźcy”. Równie dobrze możesz rozpracowywać swoje życie emocjonalne i mentalne na jawie w ten sposób, że nie pozwalasz temu zaistnieć w sobie. Tym jest medytacja, jest poznawaniem iluzji tych światów a nie wchodzeniem na któreś ścieżki, bo wszystkie ścieżki są wydeptane przez poprzedników, w ten sposób nigdy nie jest się na ścieżce własnego serca a zawsze na czyiś.

Aby się dostać do serca “wystarczy” pozbyć się strachu przed śmiercią, uzyskujesz wtedy jasność umysłu i wgląd w kronikę Akasza, wtedy widzisz astral i mental “z góry” czyli możesz nim sterować a nie on tobą, za to na górze dalej są wyzwania, pułapki i umysł najeźdźcy. Jak pójdziesz na górę to wkraczasz dalej na drogę węża, jak zostaniesz przy sercu to cię spala ogień i albo cię spali albo dostaniesz się linią bezpośrednio na samą górę. Wielu zeszło z drogi serca i w ten sposób pozakładało własne religie i dziś wierni utrzymują ich w tych wyższych stanach ekstazy swoimi urojeniami.

Jak widzisz mogę o tym wszystkim wiedzieć z samych książek i mogę wybrać czy idę drogą długą i koślawą ale bezpieczniejszą bo przez tradycje już wydeptaną, czy ryzykuje i idę tam gdzie mnie zaprowadzi serce, w niewiadomą. Na razie nigdzie nie idę, na razie się uczę i przez to odkrywam na którą drogę wejdę. Ty nie ucząc się zostałeś na drogę wepchany przez emocje, przez astral, pozostaje ci tylko zaufać, że wepchało cię tam coś dobrego a nie złego, nic więcej, bo Lucyfer różni się tym od Chrystusa, że Lucyfer daje nam emocje miłości (światło odbite), Chrystus daje nam miłość serca (światło).

WacekPlacek

Zresztą wedle antropozofii Steinera oprócz tego, że na dole, poniżej 5(serce) jest Lucyfer, czyli światło odbite, świat czasoprzestrzeni 4 wymiarowej, i my jesteśmy tym Lucyferem skoro tu żyjemy, to jeszcze wyżej 5 jest tzw Aryman który jest powiązany z Saturnem, Jowiszem, Marsem, czyli 8,7,6, i jest demiurgiem Jahwe co się podawał za elohim Jehovah.
Lucek kusi na lewej stronie, Aryman na prawej.

MasaKalambura

To jest właśnie to. Na razie nigdzie nie idziesz. Narazie czytasz na tapczanie i wydaje ci się ze znać drogę i iść nią to to samo.

Owszem mając ciało astralu nie opuszczasz. Natomiast duchem owszem opuszczasz Tak podczas śnienia jak i głębokiej medytacji. Tego nie znasz, choć czytałeś o tym. Uczucie rozdwojenia.

Ja na natomiast ruszyłem w drogę prostą. Drogą serca kochającego swego Stwórcę, będącego daleko ponad tworami astralu mentalu i co tam jeszcze ludzie nie wymyślą, miłością wyrażaną w codziennej modlitwie, w medytacji nad Jego Absolutem, w miłości do braci i sióstr poprzez rozpuszczającą serce jałmużnę, która zmywa grzech i obciążenia karmiczne. Taka to ścieżka wojownika plus wiele wiele więcej.

Niewielka jest bowiem szansa spotkania mistrza, który pomoże wejść w ostateczność tak jak się wchodzi do ogródka, jak to uczynił Jezus. Bliska zeru. Droga przez smierć i zmartwychwstanie natomiast 100 % pewna. Tak wiec ociąganie się z decyzją pójścia w dobre uczynki i zbieranie odważników wagi dobra jest szaleństwem. Kto z nas wie kiedy przyjdzie smierć?

WacekPlacek

@Masa,
Obawiam się, że jesteś gościem który wali głową w mur i krzyczy – “co wy wiecie o waleniu głową w mur, macie w tym praktykę? Przecież pukam do domu Boga, zaraz mi otworzy.”
Martw się więc o to żeby ci śmierć tych drzwi nie otworzyła zamiast tyle snuć domysłów o tym co inni robią/nierobią i przez co są opętani.

Dla tych “ociągających się” to coś robisz, ale nie wiadomo właściwie co, wygląda jak solidne walenie głową w mur, ja to poznaję właśnie po twojej głowie.

taka tam

@WacekPlacek,
– dziękuję za sporą dawkę wiedzy…czytałam z wielkim zaciekawieniem pomimo mojej wczesniejszej lektury rudolfa steinera, osho, gurdzejewa, e.tolle jak równiez lektury tzw świętych ksiąg głównych religii oraz całosciowgo podejscia jogi wraz z jej filozofią
– podziwiam twoją wiedzę i ścieżkę, którą obrałeś….niezależność myślenia oraz dociekliwość w docieraniu do prawd
– podziwiam również twoją cierpliwość oraz brak reakcji na epitety jakimi zostałes uraczony po każdym prawie poście…ja wyznaję zasadę aby sie z koniem nie kopać kolokwialnie mówiąc
– jeszcze raz dziękuję za ogromną dawkę bardzo ciekawych, pouczających wypowiedzi

WacekPlacek

@taka tam
Dzięki, cieszę się, że nie była to tylko zwykła sprzeczka.

MasaKalambura

Wacuś, sen to mała śmierć.

WacekPlacek

@Masa,
Ta duża to zmarnowane wcielenie w życiu ziemskim. Podobno każdy musi się nauczyć minimum jednej rzeczy aby uznać, że jego wcielenie miało sens i nie mam tu na myśli ludzkiej wiedzy i ludzkich nauk.

Człowiek jak sobie nie uświadomi tej jednej nauki przypisanej do postaci którą tu odgrywa, to niezależnie ile osiągnie progresu w praktykach duchowych, ile przyswoi mądrości z książek, i tak jego dusza spada w dół.

MasaKalambura

To tłumaczy bierność i brak działań. Podobno to mało.

Mozna również oprócz zniechęcenia, beznadziei i ogólnego otępienia, wstąpić na drogę prostą, drogę ku zbawieniu. Wystarczy ustanowić na nowo świadomą łączność ze Stwórcą, definiując ją na podobieństwo Adresu IP jako Boga Proroków (Mojżesza, Jezusa, Muhammada) Boga Jedynego, odnawiać je stale w aktach czci, modlitwy, medytacji i przed każdym zaśnięciem, kiedy wykonujesz czynności pożegnalne z tym światem jakbyś miał się już nigdy nie obudzić (mała smierć) oraz czynność oddania w związku z tym duszy Bogu. Oraz uwalniać się z grzechu, karmicznego przywiązania z tym światem ściągającego nas ku Gehennie. To robi się poprzez ćwiczenie nieskazitelności działań oraz dobroczynność, a także post.

Nie jeden powie, ze to ułuda, bo podobno to czy tamto. Ale oni już przegrali. Poddali się i trwają jak umarli.

Bóg poprzez Proroków powiedział jednak, ze zawsze jest nadzieja, dokąd żyjesz możesz uratować dusze i wejść do ostateczności jako zwycięzca. Wystarczy wesprzeć się na Bogu.

To lepsze niż beznadzieja.

WacekPlacek

@Masa
Ja tu beznadziei i bierności nie głoszę. Chcesz sobie chodzić po ścieżkach po których Pismo każe stąpać, to sobie chodź. Nie będzie to jednak twoja własna ścieżka. Ważniejsze jest dlaczego idziesz tędy którędy idziesz.
Człowiek żyje tutaj aby się uczyć, aby sobie uświadamiać, wedle pewnej tradycji, każdy w jednym wcieleniu musi minimum jedną rzecz sobie uświadomić, głównie odpowiedzieć sobie na pytanie po co tutaj jest i po co cierpi. Takich odpowiedzi nie udzieli żadne pismo, każdy musi je znaleźć w sobie.
Monoteiści mają tu gotową odpowiedź zbiorczą niestety – żyją i cierpią dla nagrody w niebie… nagrody za życie i cierpienie. Ja w tym sensu nie widzę.

MasaKalambura

Żyje po to by kochać. Boga i bliźniego. To jedyny cel stworzenia człowieka i dżinów. Cierpię, kiedy nie kocham ja albo bliźni. Kiedy kocham cierpię mniej, a czasem wcale To odpowiedzi monoteizmu.

Podaj swoje

WacekPlacek

@Masa
Tak wiem, znam odpowiedzi monoteizmu, żyje się tam dla…patosu.
Tam nawet jak zabijają miliony to podniośle aby poczuć, że to z “miłości”.

p.s.
Nic nie zrozumiałeś, takich odpowiedzi udzielasz sam sobie w ciszy, bez użycia słów, przemawia do ciebie serce. Tym się nie chwalisz, o tym nie piszesz i nie gadasz. Nie kochasz żadnego bliźniego bardziej niż on ciebie, bo wszystko co spotykasz to twoja własna energia(miłość) która wraca.

Jest ogromna różnica pomiędzy uświadomieniem sobie jak to jest być ptakiem, mieć skrzydła, latać, a pomiędzy samym wyobrażeniem jak to jest, samą spekulacją myśli. Wyobraź sobie więc, że wkładasz palce do ognia, a potem włóż te palce do tego ognia, wtedy zrozumiesz różnicę pomiędzy wyobrażeniem sobie a uświadomieniem sobie.

MasaKalambura

O kłopotach z realizacją pierwszej części celu życia napisałem w drugim zdaniu. Nie czyn w swej głowie obrazu muzułmanina nieludzkim. Muzułmanin, monoteista to człowiek, słaby, pełen wad i pożądliwości. Jego siłą jednak może być i często jest przywarcie do pierwszej części. Kiedy uda się mu zrealizować sercem i czynem miłosierdzie dla Boga, który nie opuszcza nas na sekundę i widzi wszystko. Który mieszka w sercach innych istot czujących, wtedy jest na drodze prostej i ma szansę, powtarzam szansę na ratunek i wyzwolenie.

Taka odpowiedz jest jednocześnie nauką jak i wskazówką.

Co wskazuje twoja pseudofilozoficzna zagadka? Jak jest odpowiedz twojej filozofii? Nie dość ze nie znaczy w praktyce nic ponad słowa, to jeszcze nie daje żadnych szans na wyzwolenie. Twoje słowa.

WacekPlacek

@Masa
Historia ostatnich 2tyś lat to historia “cierpienia z powodu braku kochania” i tutaj nie trzeba nikogo przekonywać.
Skoro monoteizm głosi miłość to w czym problem? Po co przykazania, dogmaty, zakazy nakazy i te całe wojny i spory? Przecież miłość zawiera wszystko w sobie jako jeden pakiet. Potrzeba całej księgi, duchowieństwa, obrzędów aby kochać drugiego człowieka? Jest potrzeba kaznodziejstwa i nawracania skoro celem jest tutaj miłość?
O miłości do Boga zapomnij, jest to kłamstwo wszechczasów i szczyt egoizmu, bo jest to miłość do własnego pragnienia, do własnej wiary, rodzaj samouwielbienia.

Monoteizm odczłowiecza i jest przeszkodą w miłości bo czyni z tego zwykły patos, pustosłowie, zwykłe hasło i dogmat, ludzie zakochują się w swoich fobiach i wyobrażeniach a potem kłamią nazywając to miłością do bliźniego lub co gorsze, Boga.
Mamy wyobrażenia o tym jak to kochamy to i tamto ale świadomości kochania czegokolwiek nie mamy za wielkiej, bo miłość to nie jest emocja, to nie zakochiwanie się i nie można tego stanu w sobie wywołać na życzenie. Tak jak nie możesz uświadomić sobie jak to jest być ptakiem na życzenie, możesz jedynie o tym snuć domysły i wyobrażenia, tak samo nie możesz kochać na życzenie, nie wystarczy sobie to wyobrażać i powiedzieć, że chcę i tak trzeba. Jeżeli poświęcasz się i ponosisz straty, cierpisz dla drugiego człowieka, to budujesz w sobie miłość, dopiero zaczynasz i tyle ile w tobie jest tej świadomości tyle tylko zbudowałeś. Emocje i myśli to jest astral i mental, miłość się zaczyna od serca dopiero.
Cierpienie nie jest brakiem miłości, Chrystus cierpiał na krzyżu. Miłość to ogień, nie rozróżnia dobra od zła.

Moja zagadka nie jest pseudofilozoficzna, masz sobie uświadomić kim jesteś a nie wyobrazić kim jesteś. To nie jest zagadka mentalna. Jak nie wiesz co to Świadomość, to nic nie stoi na przeszkodzie abyś się uczył, choć na przeszkodzie z pewnością stoi tutaj oficjalna religia.
Nie wszyscy się tu wcielają aby się uczyć od razu górnolotnych stanów tj. miłość. Niektórzy mają się nauczyć nie kraść, inni nie zabijać, inni nie cudzołożyć itd. Jak ktoś całe życie ma bomby fruwające nad głową, dorasta potem, chwyta z karabin i zabija to raczej nie o miłość w jego wcieleniu chodzi ale o to aby zrozumiał (UŚWIADOMIŁ SOBIE) czym jest przemoc i agresja.

MasaKalambura

Odpowiedziałeś sobie sam na pytanie.

Kochanie i cierpienie to nie jest wyłącznie uczucie, to przede wszystkim czyny. Jeśli kochasz, nie zabijasz bezprawnie; nie kradniesz, nie cudzolozysz, nie kłamiesz i nie dajesz fałszywego świadectwa, nie pożądasz ani zazdrościsz innym. W tak welu wariantach, ze potrzebna jest do tego księga wraz z jej tłumaczeniem praktycznym (Koran i sunna).

Zacznij od tego, bo to niszczy duszę. Aby osiągnąć wyzwolenie nie wystarczy tego nie czynić, musi iść za tym intencja, musi iść za tym uczucie. Nie czynisz innym tego co sam nie chcesz by tobie czyniono, bo kochasz siebie i chcesz być kochanym, a kiedy kochasz współodczuwasz. To czynisz innym co chciałbyś by tobie czyniono. Nie wystarczy się powstrzymać od czynienia zła, wyjdź pierwszy z czynieniem dobra. Jałmużna. Pomagaj rodzinie, kochaj i wspieraj rodziców, pomagaj biednym, wspieraj sierotę, twój sąsiad twym przyjacielem, posiadania wrogów unikaj; nie wolno obrażać się na brata czy siostrę na dłużej niż trzy dni, potem pogódź się z nim. I tak dalej i tak dalej.

Powiesz wtedy, robię to wszystko ale uczucia nijak wzbudzić nie mogę. Dobrze mówisz, bo czucia kluczem jest twoje serce. Serce, które budzi się do miłości kiedy czynisz dobro. Ale potrzebuje źródła energii, bo miłość to energia działania, energia życia. Jej źródłem jest Stwórca. On, Wszechwiedzący, nigdy cie nie opuszcza, jest w każdym momencie z tobą, wie o tobie wszystko, wspiera cię w twych zmaganiach, zapewnia wyjście z trudności, ratunek i wszelkie zaopatrzenie potrzebne abyś mógł realizować miłość. Skup się na tym, że czynisz dobro nie dla tych ludzi, tylko dla Boga mieszkającego w twoim sercu. Dla Boga który przenika serca wszystkich. Dla Boga który tchnął w nas nieco ze Swego ducha, aby uzyskanie połączenia z Nim, ze Źródłem Życia, Źródłem Miłości było łatwe i proste. Bóg jest Jeden on Bóg Proroków. Posiadający Najpiekniesze Imiona. Wiekuisty. Kiedy wiesz to, już z Nim się połączyłeś/aś.

Kiedy nareszcie nauczysz sie z Nim łączyć, kochaj Go w aktach czci. Módl się tak, jakby stał przed tobą. Proś go o wszystko, dziękuj za wszystko czym cię obdarował. To jest twój jedyny prawdziwy Przyjaciel, Wszechmocny. Zarowno w tym tym co dobre jak i tym co złe. Bo nie człowiek a Bóg wie, co jest dla niego dobre czy złe. A nauka poprzez wiele sprawdzianów prowadzi. Czcij zatem Boga, wspominaj Go, na Niego nakieruj swoje serce a będziesz miał/a miłość i będziesz szczęśliwy/a, i nie będziesz cierpieć, a cierpienia zadawane tobie przez innych przestaną się liczyć. Bo On jest zawsze blisko i w każdej potrzebie przybywa.

WacekPlacek

@Masa
To twoje cliché już wypalone tak że sam popiół został.

Ty tu nie żyjesz po to aby być dobry, albo aby być aniołem. To niemożliwe, wystarczy cię sprowokować tu na forum i już “miłość znika” a zaczyna się irytacja i przezwiska. Wszystkie te twoje truizmy natura będzie testowała w życiu i wiele razy oblejesz, bo to zupełnie nie na tym polega. Uciekasz od życia w iluzje i fantazje o ideałach. Najpierw poznaj kim jesteś, dopiero wtedy zaczniesz się naprawiać, inaczej tylko uciekasz od samego siebie w fantazje o jakimś Bogu.
Mamy się uczyć i rozwijać Świadomość aby znać siebie i działać świadomie. Bez Świadomości, pierwsza lepsza sytuacja odbiegająca od normy cię wybija i już instynkty przejmują kontrolę.
Na byciu dobrym można sobie solidnie zbudować pychę, próżność, zakłamanie, lenistwo. To, że nie będzie się to objawiać społecznie nie oznacza, że tego nie ma, to, że nikt cię złym nie nazwie i sam nie będziesz dostrzegał zła w sobie, nie oznacza, że go w tobie nie ma.
Czym innym jest dobro społeczne, czym innym dobro moralne religii, czym innym dobro w naturze i ewolucji, czym innym jest dobro dla Serca.

Ja nie uważam że jałmużna i pomoc biedakom jest czymś koniecznie dobrym, podobnie jak szacunek do rodziców, bo nie wszyscy zasługują.
Niech lewa ręka nie wie co czyni prawa – głosi Pismo. Jeżeli dajesz jałmużnę wiedząc o tym, to budujesz pychę, jeżeli za bardzo pomagasz nieudacznikom i leniom, niszczysz całe człowieczeństwo, jeżeli wspierasz złych rodziców to marnujesz życie jakie ci dali. (zresztą przykazanie z Biblii nie dotyczy ziemskich rodziców ale Ojca i Matkę w Niebie, Jezus uczył, że kto nie ma swoich rodziców w nienawiści ten do Królestwa Niebieskiego nie wejdzie. Zarówno przykazań nie można odczytać dosłownie ani zalecenia Jezusa).

MasaKalambura

Wacus, policz zaczepki z twojej strony, twoje pomawianie i inne agresywne słowno-intelektualne zlepki, dodaj do moich, i masz w praktyce bilans zastosowania prawa: co chcę by mnie czyniono innym daję. W formie skrajnej oko za oko. Prawo to nie zostało nigdy zniesione, jedynie rozwinięto je znacznie w stronę miłosierdzia. Nauczając, ze przebaczenie jest lepsze. (ja ci wybaczyłem ale nie odmówiłem sobie reakcji, bo byś na głowę wlazł) Zawsze jednak można doń wrócić bez moralnych strat. Zysków co prawda tez żadnych, bo zyski są głównie z miłosierdziem. Ale strat też większych nie widzę. Na moje emocjonalne zaangażowanie w dopierniczaniu ci pismem nie licz. Linia nerwów płaska jak u psychopaty, za którego mnie bierzesz. Chcesz, to masz. Może trochę śmiechu…

Jesus uczył nienawidzieć rodziców, No brawo. To jest twoje rozumienie i nauczanie, No zwyczajnie dramat.
W dekalogu jest takie dodatkowe prawo w prawie: jak kto troszczy się o swoich rodziców, tak jego dzieci troszczyć się będą o niego. Ty i te twoje symbole…
Jezus nie nakazał nienawidzić rodzica tylko wskazał to, co i ja wyżej napisałem. Nie czyn nic ze względu na miłość do tych osób czy rzeczy. Rób wszystko dla Boga, z taką intencją działając zdobędziesz prawdziwą miłość i osiągniesz zwycięstwo.
Dokładnie z tego samego powodu lewa ręka niech nie wie co czyni prawa. Jałmużna zaś jest dobra przedewszystkim dla dającego. Pod warunkiem ze skryta. Inaczej wzbudza pychę i złe uczucia.

Właśnie dlatego, że zbawienie nie przychodzi łatwo ty, ambitny inaczej, hołdujesz zasadom nie przynoszącym ratunku z założenia.
Natomiast rzeczywiście ambitny człowiek wie, że łatwe to nie jest od początku, ale mimo to próbuje przez ciągły trening. Znając możliwość hackowania systemu nagród i kar wynikających z czynów dzieki miłosierdziu oraz, a moze przedewszystkim dzięki wierze i miłości szczerej do Boga, ambitny czyni swe trudne zadanie z dnia na dzień prostszym. Mimo stale obecnych potknięć, pracuje by zmniejszać ich ilość bardziej i bardziej. Stabilizując życie do stanu drogi środka i umiaru osiąga spokój coraz większy i większy, i tak buduje ducha. Bo zrzucając z siebie grzechy i napięcia w codziennej modlitwie dokonuje stale zachodzącej rekapitulacji życia, oczyszczenia i energetycznego wzmocnienia u Źródła, z którym dokonuje połączenia i synchronizacji. Dzięki temu osiągając coraz większy wgląd w Ostateczność. I osiągając coraz większe zbliżanie do Stwórcy, co ocenia po trafności przewidywań śnienia. Im kto bliżej, tym sen bliższy prawdy i przy tym coraz częściej. Procz tego jest jeszcze co najmniej kilka innych wskaźników. Ten jednak należy do mocnych.

Tak pracujący wytrwale i do samego końca wierny zwiększa swe szanse na ratunek. Ale tylko zwiększa. Ostateczna ocena do Boga na Sądzie należy.

WacekPlacek

@Masa
Ty mi wybaczyłeś a ja ci niczego wybaczyć nie musiałem, bo niczego mi nie uczyniłeś. Tu się różnimy, Ty czujesz gniew, złość, nienawiść ale masz strach przed karą Boga (swoją drogą ten strach sprawia, że drogę do Serca masz zamkniętą) więc to tłumisz i nie okazujesz, lub tonujesz i przez to myślisz, żeś od tego wolny.
To kłamstwo wam monoteistom pozwala się stawiać wyżej ludzi, uznawać siebie za pół-bogów, ta umiejętność zakładania masek i fałszu pod którym tłumicie wszystkie negatywne emocje. Znam to doskonale, wywodzę się ze środowiska tych “pobożnych”.

Ty myślisz, że jeżeli powstrzymasz okazanie negatywnej emocji, do tego nie z potrzeby serca ale ze strachu przed Okiem i karą, to jesteś wolny od negatywnych emocji. Hehehe. Skoro się powstrzymałeś to znaczy, że to w tobie jest i ma się dobrze, wciskasz to tylko z powrotem niczym pryszcza w skórę.
Możesz wypisywać bzdury o miłosierdziu ile wlezie. Na tej planecie fałsz monoteistów zna już każdy i nikt się nie nabierze na to, że macie choć promil miłości do drugiego człowieka w sobie. Dla was wszystko jest dla bozia, czyli dla własnego samouwielbienia bo kochacie tylko to własne pragnienie, swoją drogą zrodzone ze strachu przed karą i potrzebą nagrody, reszta to proch i pył, dlatego w swej historii monoteizm (jak i wszystkie izmy) przyniósł tylko owoce nienawiści i zniszczenia, nigdy pokoju i braterstwa.
Aby nie okazać negatywnej emocji należy mieć świadomość tego, że prowokacja się zbliża, wtedy człowiek się robi ostrożny i obchodzi się z energią jak z gorącym naczyniem. Bez Świadomości tego kim jesteś, co robisz, co się dzieje, żadne modlitwy do tego urojenia nikomu nigdy nie pomogły i nie pomogą. Ze słowem -miłość- na ustach monoteiści niszczą i nienawidzą od początku istnienia, bo miłości im brak, dlatego tyle o tym plotą.

p.s.
Jezus nie uczył nic o miłości do Boga. Kłamiesz w każdym swoim zdaniu.

kuralol

Miłości można uczyć się na kotach. Koty w domu nie są dekoracją tylko po to aby było nam miło. Miłość jest wtedy gdy widzimy że kot jest bezpieczny zdrowy i wesoły, wtedy robi się przyjemne uczucie w sercu.

~~175 Większość ludzi których znam to ich życie i cierpienie motywuje jedynie do tego by nie trafili do piekła. Nagrodę w niebie to już im monoteistyczni kapłani skutecznie wybili z głowy, głosząc tezy że nikt nie zasługuje na niebo. Religijni ludzie wszystko robią ze strachu, a nie z miłości, a im są starsi tym robią się gorsi.

MasaKalambura

Tak jak myślałem, skrzywdzony w młodości mści się w starości. Biedny Wacuś. Na zasadzie: na złość mamie odmroził sobie uszy. Można i tak.

Jezus uczył wyłącznie miłości do Boga. Pisząc, ze to kłamstwo, zamykasz cudnie cały temat.

Mt22,36-40
„Nauczycielu, które przykazanie w Prawie jest największe?»On mu odpowiedział: «Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem9. To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy».”
Mt 6,9-13
„Wy zatem tak się módlcie:
Ojcze nasz, który jesteś w niebie,
niech się święci imię Twoje!
Niech przyjdzie królestwo Twoje; niech Twoja wola spełnia się na ziemi, tak jak i w niebie.
Chleba naszego powszedniego3 daj nam dzisiaj;
i przebacz nam nasze winy, jak i my przebaczamy tym, którzy przeciw nam zawinili;
i nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie, ale nas zachowaj od złego! ”

Co można dodać?
Acha, ze to wszystko inaczej, każde slowonznaczy co innego, a sens o miłości do Boga jest w rzeczywistosci ukrytym przekazem, by Boga nie kochać. Może nawet ze Boga nie ma wcale. To Wacuś. Dodajmy, Wacuś, który postanowił od Boga odejść, zwąchał się z Lucyndą, i działa na szkodę wszystkim w tym przedewszystkim sobie, nawet nie ukrywając, że żadnych szans na ratunek mieć nie może.

PS, współczuję ludziom, którzy nie wierzą w miłość szczerą prawdzwą i uniwersalną. Ale nie współczuje ludziom, którzy próbują te wiarę odbierać innym. Tym na pohybel…

WacekPlacek

@Masa
W cytowanym prze zemnie fragmencie o nienawiści do rodziców nie ma mowy o miłości do Boga, ale o naśladowaniu Chrystusa. Tak jak Chrystus (światło-Słońce) świeci nad całą Ziemią i nie wybiera na swoich i nieswoich, wiernych i niewiernych, bliskich i obcych tak samo i Niebo jest nad każdym i nie dyskryminuje, tak i ty masz robić aby naśladować, gdyż przywiązanie do rodziny, bliskich, siebie, religii, kraju, to dyskryminacja i nie prawdziwa miłość, zwykłe instynkty. Oczywiście ty sobie wycinasz tylko wygodne fragmenty, resztę pomijasz i wychodzi twój fantastyczny zlepek.

Przykazanie mówi wyraźnie aby miłować Pana Boga… Swego, a nie Boga/Allaha lub kogokolwiek innego. Pana Boga Swego czyli własnego El którego każdy nosi w samym sobie, bo każdy jest połączony z Ojcem, czyli Źródłem swojego jestestwa i to połączenie jest wewnątrz a nie na zewnątrz. Totalne przeciwieństwo monoteizmu gdzie miłuje się jakiegoś boga uniwersalnego, abstrakcyjnego gdzieś daleko, boga “wszystkich” albo co gorsza, muzułmanów, chrześcijan, żydów itd. który do tego jeszcze święte książki pisze :)

Sens to jest taki, że się czyta całość a nie wycina same wygodne fragmenty. Jak się przeczyta całość to jest jasne, że boziu monoteizmu nie istnieje, jasne jest, że ludzie dyskryminują na dobro i zło a więc nie naśladują Chrystusa, a więc nie wypełniają jego nauk, a więc nie miłują Boga SWEGO, za to mają niezłą kukłę w wyobraźni do której zanoszą wszystkie brudy z prośbą aby wyprał i potem nagrodził za udawane posłuszeństwo.
Jak się przeczyta całość to staje się jasne, że musisz najpierw znaleźć Boga w sobie aby móc wypełniać przykazania. Nie można miłować Boga Swego jeśli się nie wie kim się jest i się nie wie które uczycie i myśl pochodzi od Niego a które od Stworzenia. Nikt nie decyduje o tym co poczuje i pomyśli za kilka minut, to się pojawia, przychodzi i nie wiadomo skąd i od kogo. Dopiero jak człowiek się tego dowie, dopiero wtedy ma możliwość wypełnić przykazania.

MasaKalambura

Nie. Nienawiść jaką Jezus uczy, to nienawiść do rzeczy przyziemnych, do materializmu, który więzi tutaj dusze, i nie pozwala rozwinąć skrzydeł duszy. To napisałem wyżej, i to pisze teraz. Duszę rozwija miłość do Boga której uczył Jezus.

Boga Swego, Boga Mojżesza, Jezusa i Muhammada. Boga Proroków, Boga przekazującego przyszłość. Boga, który przenika dusze wszystkich istot. Boga, który tchnął w nas nieco ze swego ducha, ułatwiając tym kosmiczną identyfikację rzeczywistego Źródła Życia, Boga, Allah, od wytworów ludzkiej wyobraźni, które przerasta pod każdym względem.

Można zatem kochać Boga Swego, Boga który istniał zawsze, Boga Mojżesza, który jest składową duszy. Nie należy za to wymyślać sobie swego Boga.

Ładnie Wacuś, ale kłamiesz po czym konfabulujesz. Jezus uczył kochać Boga. Wystarczy przeczytać całość pisma by z łatwoscią stwierdzić, ze bredzisz.

To z resztą było jasne od początku każdemu, kto choć odrobine je zna. Natomiast do niedawna nie było jasne czemu tak konfabulujesz. Teraz to proste. Wiara lucyferiansko hiduistyczna, która tak zaciemniła twą intencję, nakazuje ci utrzymywać się na poziome medytacyjnej autohipnozy, która ma prawdopodobnie uśmierzyć świadomy ból drogi upadłych, którą z pełną wiedzą podążasz. Aby nie być w tym buncie, wywołanym jakąś traumą z dzieciństwa, samemu, ściągasz w ten obłęd i innych.

WacekPlacek

@Masa
Jezus uczył miłości do Boga? A jak? Każde słowo Ewangelii to nauka jak kochać Boga? To po co Koran? Tam też uczą miłości do Boga? Upgrade do miłości do Boga? Nowsza wersja z aktualizacjami, miłość w 4K?
Jak ktoś uczy tabliczki mnożenia i uczeń się nauczy to musi iść do innego nauczyciela dalej uczyć się tego samego?
Skoro Jezus nauczał miłości do Boga to po co cała reszta, po co te pisma, podziały, wojny, teologia i kapłani? Skoro żeś się nauczył to sam stań na placu i wygłaszaj te puste bzdety i też będziesz jak prorok uczył miłości do Boga. Patos jest dziś taki łatwy do osiągnięcia.

Otóż możesz sobie wyobrazić różowego bałwana co na czekoladowym rydwanie mknie przez chmury z waty cukrowej, modlić się do niego i go codziennie “miłować”. Who cares? Możesz zmyślać co zechcesz. Pustosłowie, zwykła schizofrenia, nic więcej.

Życie jest inne, trafia się nieprzewidziana sytuacja, wybija z równowagi i się okazuje, że zamiast “miłości” jest lęk, gniew, lenistwo, chciwość itd. Niezależnie od tego jakiego bozia sobie “miłujesz” to nie zmienia faktu, że nie potrafisz wywołać w sobie uczucia prawdziwej miłość i powstrzymać innych ciemnych emocji kiedy chcesz i jak chcesz. Praktycznie wcale nie masz nad tym kontroli, więc ani nie kochasz ani nie nienawidzisz, po prostu majaczysz w śnie.

Jezus uczył Świadomości. Uczył Światła, reszta to cienie i majaki senne.

MasaKalambura

Naukę Jezusa celnie podsumował Pawel. Kto miłości by nie miał, byłby jak miedź brzęcząca czy cymbał brzmiący.

Tak, Jezus nauczał świadomości pogrążonej w świetle miłości. Do Boga Jezusa i Boga naszego.

A po co Koran? Ostateczne wyjaśnienie….

Pa

WacekPlacek

@Masa,
Życie jest inne, trafia się nieprzewidziana sytuacja, wybija z równowagi i się okazuje, że zamiast “miłości” jest lęk, gniew, lenistwo, chciwość itd.

Najpierw szkoła podstawowa, potem studia.
Na nic są nauki o miłości, nikomu tego nie trzeba powtarzać i żadnych proroków do tego nam nie trzeba. Ludziom brak Świadomości, miłości to mają pełno, po prostu kochają nie to co trzeba, np jakiegoś Boga.

MasaKalambura

No to do szkoły Wacuś

https://youtu.be/Gh8Lv6Wu-_Q

WacekPlacek

@Masa
No pięknie się podsumowujesz. Moje wyrazy współczucia.
Jak w twoim życiu może pojawić się jakakolwiek duchowość skoro jesteś wręcz opętany skrajnym materializmem?
Twoja dusza aż kwiczy z bólu i rozpaczy za duchem, stąd ten ciąg pustych frazesów o miłości i Bogu, po prostu w twojej rzeczywistości tego najbardziej ci brak, jesteś na skraju przepaści i teraz rozumiem, że jakbyś choć na chwilę przestał sobie wkręcać, to byś po prostu spadł w tą otchłań materializmu lub innego izmu, bo wszystkie są tym samym, wrogie życiu, człowiekowi jak i Bogu.

Już w pierwszych minutach filmu widać (a oglądnąłem tylko 20 minut), że ktoś pominął podstawówkę i poszedł od razu na studia. Na Filozofii pierwsze czego się uczysz to obalać błędy logiczne którymi przepełniony jest ten idiotyczny film, bez tego nie puszczą cię dalej. Przynajmniej kiedyś tak było.
Skoro masz punkt to to czarne tło nie ma końca w ramach ekranu youtuba, jest nieskończone więc nie możesz stwierdzić ruchu (już pomijam fakt, że potrzeba tu obserwatora z okiem na tyle rozwiniętym aby było zdolne do śledzenia, już to wystarczy aby wszystko wywalić w kubeł). Muszą być minimów dwa punkt plus OBSERWATOR, czyli TRÓJCA aby działo się cokolwiek, i tu i tak nie ma jeszcze czasoprzestrzeni. Do niej potrzebne są punkty odniesienia, czasoprzestrzeń zaczyna się od sześcianu, czyli 8 punktów plus obserwator i punkt wewnątrz co nam daje 10 – Drzewo Życia.
To są podstawy których uczą w szkołach. Jak muzułmanin może nie wiedzieć, że ojcem czasu jest Chronos czyli Saturn//Sześcian skoro w Mecce muzułmanie odprawiają saturnalia? Choć wy myślicie pewnie, że to dla Allaha. To nawet ja wiem, że strona rytualna w kulturach semickich jest poświęcona Saturnowi i tak było zawsze.
Czasoprzestrzeń to tylko sen umysłu z poziomu 1-4 już na poziomie 5, poziomie serca jej nie ma, bo patrzysz na nią z góry, gdyż 5 to Akasha czyli Eter a eter jest substancją na której utkana jest przestrzeń.
8-Saturn, 5-Słońce, 2-Księżyc – Czas, Przestrzeń, Witalność/Ruchliwość, dopiero z tego tworzy się materia. 3-Merkury i 4- Wenus czyli astral-mental lub odwrotnie. W Kosmosie nie obserwuje się przeszłości a przyszłość, przeszłość to nasze geny i to co wewnątrz ciała. Taka jest kolejność.
Bzdury które wygłasza na ten temat współczesna nauka są żenującym objawem schizofrenii, bo ja mam półkę książek gdzie wszystko jest obalone, biblioteki są wypełnione takimi książkami gdzie się wykazuje niedorzeczności materializmu i współczesnej fizyki, ale wy od opętania – izmami – nie macie możliwości nawiązać żadnej komunikacji tak z człowiekiem jak i z duchem, a więc z wiedzą.

Rudolf Steiner przestrzegał, że Islam a bardziej kultura arabska wprowadziła do nauki skrajny materializm który zna tylko rzeczy martwe i wszystko traktuje jak zbiór martwych punktów, stąd pewnie potrzeba do tego zmyślać bozia który punktami porusza (choć nie wiem po co są wtedy prawa fizyki potrzebne). Trudno się ze Steinerem nie zgodzić:

https://sites.google.com/site/waldorfwatch/islam

Będziesz się karmił tymi bzdurami to potrzeba wygłaszania przed lustrem pustych trywialnych frazesów będzie wzrastać. Skończysz gadając ze swoim obłędem i umrzesz, nic więcej. Wróć do podstawówki i naucz się podstaw.

MasaKalambura

Wacuś, nie pokochasz Boga, dokąd nie docenisz wielkosci Jego stworzenia. Tylko twój ateizm, podobnie jak u tego naukowca, tylko on czyni ten materializm bezdusznym.

Ja widzę w tym jedynie Doskonałego Stwórcę przy pracy.

Do szkoły Wacuś, do szkoły.

WacekPlacek

Schizofrenia jest dziełem człowieka. W niej się rozkochujesz jak na razie, gdyż obawiam się, że Bóg tylko nie zamaczał palca w fantazjach i ułudach które tworzą współcześni fizycy.

MasaKalambura

Czym jest schizofrenia wiesz z pewnością.

Ja myslę, ze nie ma się co na rzeczywistość obrażać. Jest jaka jest. A Bóg Wielki i Potężny włada nią on line non stop. I jest to piękne.

WacekPlacek

@Masa
Obawiam się, że w fantazjach rzeczywistość jest trochę inna od tej która Jest.

MasaKalambura

Rzeczywistość jest jaka jest. Podobnie Bóg jest Który jest.
Natomiast ludzie mogą otworzyć się na prawdę, przyjmując to co jest, albo tworzyć własne co do nich fantazje.

WacekPlacek

@Masa
To jaka jest rzeczywistość i prawda? Nie sądzisz, że Bóg tutaj nie przemawia za pomocą żadnego pisma czy dogmatu, dał jedynie Świadomość dzięki której możesz się dowiedzieć i bez rozwoju tej Świadomości niczego się nie dowiesz? Nie sądzisz, że jeśli Bóg istnieje to tylko to jest tu faktem i żadnych innych faktów nie ma?
Możesz wierzyć w co zechcesz ale wiara ci tutaj nie odpowie na pytanie czy warto było. Jeżeli liczysz na to, że po śmierci się przekonasz to marnujesz życie bo akurat po śmierci tracisz intelekt, narzędzie, czyli tą świadomość dzienną/przytomność, którą my wszyscy nieświadomi przez pomyłkę, z nieświadomości, nazywamy Świadomością. Dla 90% istot na tej planecie po śmierci nie ma niczego, bo nie mają żadnego narzędzia którym by mogły się przekonywać co jest. Trafisz w astral ale cóż z tego będziesz wiedział, nie będzie już MasyKalambury który może to spamiętać i przeanalizować, nie będziesz nawet wiedział co to Islam, Bóg, co to Ziemia bo pamięć się rozpuszcza w kilka dni po śmierci. Będziesz gonił za światłami i kolorami na tyle świadomie na ile udało ci się rozwinąć Świadomość tutaj i teraz. Albo trafisz znowu na Ziemię albo w świat swoich “ideałów” inną planetę którą nazywają piekłem, bo one są zawsze karykaturą tego co sobie nieświadoma istota wyobraża. Patrząc na to co wypisujesz, to ci się nie udało więcej niż większości istot na tej planecie. Używasz 5% mózgu jak większość i tyle masz świadomości. Naukowcy jak i cała reszta populacji ma taką Świadomość jak ślepy który pierwszy raz dotyka drzewo i mówi, że to noga słonia.

MasaKalambura

Strasznie dużo poświęcasz fantazjowaniu o mnie.
Lepiej byśzrobil jakbyś nic nie robił.

Bóg przemówił do nas za pośrednictwem proroków.
Dał nam świadomość, której rozwój uzależnił od poziomu miłosierdzia, jaki osiągnęliśmy.
Utwierdził proroków przez proroctwo, które się spełniło.
I nas utwierdza dzięki wizjom, które daje nam w snach, które się spełniają.

Tak Ten Który Jest potwierdza rzeczywistość która staje się, jak przekazał.

WacekPlacek

@Masa
Skąd wiesz co zrobił Bóg? Rozmawiałeś czy jedynie fantazjujesz?
Z tego co powszechnie wiadomo jeśli wizje w snach się spełniają to znaczy, żeś opętany. Nie czytałeś Fausta?
Tylko prorokowi wizje się spełniają, reszta kreuje swoje ułudy.
Ty już jesteś wyżej niż prorok, ty już wiesz co Bóg zrobił a czego nie, co dał a czego nie dał, ty nie mając żadnej świadomości tego co wypisujesz masz już “nadświadomość boską”.
To nie jest moja fantazja o tobie, to jest analiza tego co tu głosisz i jak głosisz.

kuralol

Lono jest tylko teraz. Lono rozpuszcza się z twoim ciałem po kilku dniach. W Tybecie twierdzą że silne Lono zostaje czasem dłużej pod postacią demonicznej Jarwy. Masa – Wacek znowu ma rację. Twoi prorocy budują tylko myślowe konstrukcje kolejne iluzje. Bóg jest w nas, skąd ta wasza mania pośredników władców skarbonki i wiedzy. To zwykłe nieuctwo i lenistwo pozwala zrzucić odpowiedzialność na ”proroków” – bo oni już wiedzą więc ja nie muszę się starać i rozwijać własnej świadomości gdyż przede mną zrobił to jakiś ”prorok.”

MasaKalambura

Fantazjujesz Wacuś o mnie aż do przesady. Zakochałeś się?

Skąd wiem co Bóg zrobił, od Boga, z pism, które dał ludziom. Jak rozpoznaję, ze to nie fantazja? Otóż właśnie przez ścisły związek przepowiedni, jakie dostali prorocy z rzeczywistością, w której się spełniły. I nadal spełniają. Proroctwa Muhammada opisują zjawiska naszych czasów. Pwt, 18,21-22
„Jeśli pomyślisz w swym sercu: «A w jaki sposób poznam słowo, którego Pan nie mówił?» – gdy prorok przepowie coś w imieniu Pana, a słowo jego będzie bez skutku i nie spełni się, [znaczy to, że] tego Pan do niego nie mówił, lecz w swej pysze powiedział to sam prorok. Nie będziesz się go obawiał.”

Jednym z tych zjawisk, proroctw jest właśnie rozlanie się ducha w dniach ostatnich. Zapowiedziane jeszcze w starym testamencie i nowym testamencie. Gorąco w niego wierzą katolicy i chrześcijanie wielu innych sekt. W islamie zostało ono zapowiedziane właśnie w ten sposób. W dniach ostatnich sny wiernego Bogu zwykle będą pokazywać to, co nastąpi dniach następnych. Jak mówiłem wielokrotnie śnienie to ostatnia z dróg proroczych po Ostatnim Proroku i Wysłanniku.

Nie jestem zatem prorokiem, tych już nie będzie po Muhammadzie(PZN) ale mogę korzystać z ostatniej z pozostawionych ludziom ponadczasowych pasm informacyjnych. Dostępnych ludziom miłującym Stwórcę.

Dziwne, że jakieś Akasze tutaj reklamujesz, a nie załapałeś ze jako takie są to właśnie obszary informacji ostatecznej. Zatem ponad czasowej. Ty opisałeś co, a ja piszę jak tam dotrzeć. Tym się różni teoria od praktyki. Wacjęty.

WacekPlacek

@Masa
Daleki jestem od fantazji na twój temat, już mnie znowu nie posądzaj o coś czego nie potrafisz udowodnić i wykazać :)

Nie odpowiedziałeś na pytanie skąd wiesz co Bóg zrobił, skąd wiesz, że dał jakiekolwiek pisma ludziom?
Dostęp do Kroniki Akasza może mieć każdy, wielu ma i miało, choćby sam Steiner i to co on wygłasza się także sprawdza, na tyle na ile sprawdza się każda przepowiednia. W Biblii jak na razie wszystkie przepowiednie tak się sprawdziły, że jeden napisał A a drugi napisał B w ten sposób aby potwierdzić to pierwsze A. Równie dobrze ja mogę przepowiedzieć, że jak ludzkość wejdzie w erę Wodnika do strefy Euro już nie będzie. Nic więcej się nie sprawdziło więc kitów tutaj nie wciskaj, proroctwo nie na tym polega, że dajesz przepowiednie światu o przyszłości bo to zwykłe wróżbiarstwo. Prorocy nie wygłaszają niczego co dotyczy rzeczywistości umieszczonej w czasie i przestrzeni. Poszedłeś na studia pomijając podstawówkę, dlatego powołując się na Biblie zajmujesz się wróżeniem choć jest ono tam zakazane. Proroctwo odsłania wyższe światy dla przebudzającej się Świadomości tak aby miała jakieś punkty odniesienia i się nie pogubiła. Nie ma obowiązku za tym podążać bo to dotyczy tylko ewolucji, człowiek może dokonać Rewolucji i przejść prostą drogą do góry, drogą wojownika idąc przez otchłań pomijając resztę, jest to jednak niebezpieczne dlatego miłosierdzie jest tutaj największą zawleczką bezpieczeństwa.
Drogi wojownika nauczał Budda, Dionizos i Apollo, Chrystus, współcześnie Jiddu Krishnamurtii, Eckart Tholle po części a także np Don Juan. To nie byli prorocy. Nie znam Koranu więc nie wiem czego nauczał Mahommet.

Z tego co wiem o czarnej magii, to np w chrześcijaństwie zakazuje się wszelkich praktyk służących odsłanianiu przyszłości bo to powoduje, że się schodzi z drogi serca a wchodzi na ścieżkę ego, które znając przyszłość zaczyna kalkulować opłacalność decyzji i nie może uczyć się bezwarunkowej miłość, uczy się za to uczyć warunkowych, czyli egoistycznych.
Jeżeli śni ci się woda/powódź to jest to zapowiedź testu który otrzymasz, zostaniesz albo poddany próbie zmiany, odcięcia od przywiązań albo już byłeś poddany takiej próbie, tylko tyle masz z tego wiedzieć, tyle aby być czujnym. Jeżeli się dowiesz czegoś więcej to już oszukałeś test a więc pomogła ci w tym jakaś istota demoniczna.
Mogłeś coś więc źle zrozumieć, bo żadnych wizji od Boga w snach nie dostaniesz, Bóg przemawia wszystkim w każdej sekundzie, jest w każdej wizji i fantazji, rzecz tylko w tym że większość jest zanieczyszczona naszymi własnymi kreacjami, i kreacjami innych ludzi czyli demonicznymi. Jesteśmy na podobieństwo Boga stworzeni, umysłem budujemy światy i te 5% Świadomości które obecnie mamy jest wystarczające do tego aby się połapać w tym, że żyć należy ostrożnie bo się nie wie co się właściwie robi i tworzy choć ma się boską moc w rękach. Uczymy się tego ile jeszcze nie wiemy, tego że nic nie wiemy, to jest dopiero szkoła podstawowa, i dopiero jak to sobie Uświadomimy, to zaczynają się następne klasy.

MasaKalambura

Powiedziałem ci, ale ty odmawiasz zrozumienia. Wiem od Boga za pośrednictwem Proroków, których proroctwa potwierdzają ich prawdomówność. Sprawdzalność na poziomie rzeczywistosci materialnej daje prawdopodobieństwo na poziomie rzeczywistosci ducha równie wysokie.
Może wedle ciebie proroctwa Biblii się nie spełniły. Wedle mojego rozeznania spełniły się i dalej się spełniają. A już Muhammada spełniają się tak bardzo, że obecność czasów ostatecznych dziś przestała być pytaniem. Bliskość zaś Godziny graniczy z pewnością.

Dostęp do Akaszy może mieć każdy. W śnieniu mam to i ja. Oprócz ciebie. Ty nie masz.

Zastanawiałeś się może czemu? Czemu nie masz? I czemu mimo ze nie masz, pouczasz o niej kogoś kto ma?

WacekPlacek

@Masa
Dobra koniec tej komedii.
“Masz dostęp do kroniki Akaszy i wiesz o Bogu za pośrednictwem Proroków”. No super, każdy ma przed oczyma to samo pismo co ty, i ty “wiesz” co u Boga, cała reszta nie wie, może jedynie wierzyć.
Jesteś psychicznie chory, ta “akasza” to potwierdza. chciałem ci pomóc.

MasaKalambura

Lekarzu ulecz siebie…

WacekPlacek

Z bagna w którym ty siedzisz już się dawno temu wygrzebałem, więc uleczyłem.

MasaKalambura

Co widać po kontroli rzeczywistosci ostatecznej, jaką posiadłeś.
Ups, No tak. Fantazjowania moc co najwyżej.

WacekPlacek

Bagno o którym wspomniałem to właśnie to złudne przekonanie o “kontroli rzeczywistości ostatecznej” w którym ty drzemiesz. Każdej bazarowej wróżce większość urojeń się sprawdza, one też Biblią machają.
Pochodzę z bardzo bogobojnej katolickiej rodziny, też żyłem iluzjami bozia oraz tego, że wiem po jakich ścieżkach stąpam, do czasu aż sobie uświadomiłem, że nie wiem nic. Z Biblii jak i całej ezoteryki można nauczyć się tylko jednego – drabina biegnąca w dół jest lustrzanym odbiciem tej biegnącej w górę. Każdy stąpa po jakiś szczeblach ale jeśli człowiek wpierw nie pozna kim sam jest, to nie ma żadnej opcji na to aby wiedzieć czy się wspina do góry czy schodzi w dół.
Bóg tutaj żadnych znaków na niebie ani w pismach nie zostawił, dał Syna (którego wy błędnie degradujecie do roli jakiegoś proroka nic z tego nie pojmując) czyli dał każdemu ziarno Świadomości do ręki aby ludzie mogli być WOLNI.
Możesz siebie poszukać w przypowieści o siewcy z N.T. tam jest mowa o takich którzy byli posiani na drodze, czyli tych co omijają podstawówkę i od razu biegną na studia.

MasaKalambura

Czyli z bogobojnego zmieniłeś się w bogobojnego po swojemu. Dalej żyjąc programami kotolicyzmu, z tym ze lekko podrasowałeś je judaizującym hinduistycznym lucyferianizmem, który nie dał ci nawet żadnej nadziei na ratunek, z góry stwierdzając: będziesz Wacus potępiony chocbys nie wiem jak się starał. Pozostałeś wierny Synowi, ale to już nie jest Jezus syn Maryi, tylko Chrystus Lucyferus deus. Zaszczepka świadomości, jaką zesłał twój bóg, w którego wierzysz jakoś tak średnio, boziem go zwąc. Bardzo to ciekawe.

Dla mnie ta świadomość, którą tak wielbisz, to Najeźdźca. Świadomość dał nam Najwyzszy Bóg kiedy tchnął w każdego z nas nieco ze Swego Ducha. Aby do niej dotrzeć na nowo, trzeba najeźdźcę zrzucić z siebie. Bo ta łajza gnębi niemal wszystkich, oprócz dzieci i tych którzy się jej pozbyli. Jest to akt tak wyraźny i pamietny, że jeśli go nie pamiętasz w swym życiu, znaczny to że najeżdźca cię trzyma. Ty Wacuś tego problemu nie masz Ty uważasz to za właściwe.

Kiedy jednak ktoś uparty tego zerwania z najeżdżcą, zwanym tez szatanem świadomie dokona, pozostaje sam jak palec. Bez wsparcia ducha, na którym dotąd opierał całą swą świadomość. Ta samotność dla kogoś, kto nie ma wsparcia w nikim z ludzi, kto tego dokonał, jest tak przytłaczająca, że większość rezygnuje z tego, i wraca do starego.
Jest jednak inna możliwość. Dokonania tego ze wsparciem od Stwórcy. Trzeba tylko do Niego przylgnąć.
Islam jest religią stworzoną dla ludzi porzucających wszelkie pośrednictwo w kontaktach z Bogiem. Modlitwa, i pozostałe akty czci wykonywane regularnie bylueują taką wież i zaufanie. Teraz porzucenie niechcianego doradcy odbywa się systematycznie. Islam uczy, jak odpychać i wywalać z doświadczania tę namolną i ulierdliwą niczym kleszcz szatańską smołę myślową.

W pewnym momencie ta chwila przychodzi. Szatan odpuszcza i przestaje być tobą. Przestaje być twą myślą. Odsuwa się i od tej chwili słyszysz go jako obcą myśl. Nigdy cię nie opuści. To pewne. Obiecał to Stwórcy, ze wolno mu próbować do śmierci podsuwać musli zwodnicze. Ale odtąd może tylko próbować. Na wszystkie sposoby. I im bliżej do Boga Najwyższego się zbliżysz, tym strategia się zmienia, częstotliwość również.

Natomiast w sytuacji, kiedy dokonałeś rozdzielenia będąc pełen wiary w Boga i ze zbudowaną silną więzią opartą na praktyce religijnej, akt ten pozostając trudnym wstrząsającym wręcz wydarzeniem, jest jednocześnie łatwiejszy. Bo możesz teraz mieć oparcie na swym Stwórcy. Możesz teraz budować trwały mechanizm dusza-ciało, kiedy elementy duchowej rzeczywistosci przenikają do rzeczywistosci materialnej i na odwrót. Kiedy zatapiasz się w Duchu Prawdy, tak iż przeżycia w duszy śniącej stają się odzwierciedleniem duszy w ciele materialnym – proroctwo snu. I jie tylko. Bo zaufanie do Boga buduje zaufanie do Intuicji, i duchowość człowieka wzrasta. Oczywiście czasem tez maleje. Jesteśmy ludźmi. Ale przy udziale szczerze praktykowanej religii srednia wzrasta.

WacekPlacek

@Masa
Jakbyś wiedział o czym mówisz to mógłbym dalej odpisywać. Problem w tym, że nie masz nawet pojęcia co napisałeś. Same wewnętrzne sprzeczności – twoje motto – powoływać się na Biblie i robić wszystko co jej przeczy, powoływać się na Don Juana i robić wszystko co sprzeczne z jego naukami. Masz szczęście że Islamu nie znam, bo bym cię tutaj pięknie wypunktował, choć i tak nic by to nie dało.

Osoba która ci pisze, że podąża za naukami Krishnamurtii nie może być ani bogobojna, ani katolicka, hinduistyczna, lucyferiańska itd ale jak sobie pofantazjujesz w ten sposób to się dobrze śpi :).
Ja to po prostu wszystko wiem z książek, bo się o tym dowiedziałem i się tym dzielę, nie jestem tak zatopiony w bagnie jak ty aby w to wierzyć. Dla mnie to tylko koncept umysłu, jak wszystko inne. Nie ma nic z prawdy w równaniu 2+2=4 ale jest to praktyczny i pożyteczny koncept, daje moc jak dobrze użyjesz, nie ma więc sensu z tego rezygnować.Tak jest z Biblią i całą resztą. To co mnie wyzwala ciebie zniewala, więc twoja praktyka tutaj na tej planecie nie zrobi na nikim wrażenia, boś godny pożałowania i masz solidny problem gdyż choroba umysłowa cię pożera.
To co piszesz o najeźdźcy to prawdziwa komedia, proponuje ci otworzyć biznes wróżbiarski, zarobisz z pewnością :)

Cała tragedia polega na tym, że wszystko co piszesz jest w pewnym sensie prawdą choć tego nie wiesz. Twoja świadomość nigdy nie zaistnieje, bo w tej kwestii jesteś już wyręczany i właściwie ręce, nogi, mózg toś musiał od diabła dostać za karę. Bóg nie stwarza Syna, bóg tylko rodzi klęczące w pokorze owce co beczą na wszystko z nienawiścią co nie klęczy tylko stoi.
Nic z ziemskich rzeczy nie jest ci potrzebne do zatapiania się w astralnych fantazjach, Bóg stwórca mógłby równie dobrze cię nie stwarzać, bo po co dawać komuś mózg skoro można tam od razu wpisać Koran? Twoje istnienie na tej planecie nie ma najmniejszego sensu, co dla wyczulonej osoby jest już sygnałem, żeś tyłem stanął do Stwórcy, ściągną spodnie i się wypiął. Tak właśnie działa Islam, przeciw stworzeniu, przeciw Stwórcy, na klęczkach dla egregora pokłony, w końcu tylko do tego mamy kręgosłup i kolana.

MasaKalambura

No miło się czyta te twoje fantazje. Niestety nie praktykujesz nic, sam to przyznałeś, wiarygodny nie jesteś wcale. Przeczytałeś, pomieszałeś, oszalałeś.

Kriszna priszna na fotelu,
Żegnam Lucka przyjacielu.

WacekPlacek

No jak na razie to mam większą praktykę od ciebie. O jedno urojenie mniej.

MasaKalambura

Tak, na fotelu. Już przerabialiśmy temat.

WacekPlacek

Tak, przerabialiśmy – ani jednej minuty bez szumu myśli i swoich urojeń na fotelu nie wysiedzisz. Podstawówki nie zdał, pobiegł od razu na studia, a że nie przyjęli to sobie zmyślił własne.

MasaKalambura

Wysiedzisz wysiedzisz, zapytaj Kuralola jak zdobyć energię na OOBE.
Właśnie to pozwala mi sądzić, że nawet tego nie umiesz.

WacekPlacek

Swoje newage’owe wróżbiarstwo zachowaj dla siebie. Ja żadnej energii na OOBE nie chcę zdobyć, mnie ewolucja nie interesuje w praktyce, jak przechodzisz klasy solidnie, jak należy, to wszystko samo przychodzi zgodnie z potrzebami.
Ty szkołę ominąłeś, jesteś przesycony żądzą i pożądaniem bozia, jak każda ofiara Księżyca, jak każdy potomek Ismaela, posiano cię na drodze i cię teraz ptaki spożywają. Cała twoja “praktyka” pięknie odżywia istoty z wyższych poziomów, ciebie samego wcale.
Jakbyś miał pojęcie o czymkolwiek to sama postać Jiddu Krishnamurtii by ci odsłoniła o moich poglądach wszystko.

MasaKalambura

Tak, zawsze jak cię do ściany przycisnąć, takie bączki puszczasz.
Ja nie chce, a co mi to, jestem ponad to, to może być niebezpiecznie, a to a tamto.

Wacuś po uzbieraniu odpowiedniej ilosci milczącej energii stany astralne wzbudzają się same. Ty guzik zbierasz, bo guzik medytujesz. Jesteś pusty jak wydmuszka.

WacekPlacek

Sztuka polega na tym aby stany astralne się nie wzbudzały wcale, bo to domena ego i przesłania to serce. Człowiek który jest pod wpływem myśli i emocji nie może wejść do ogrodu Edenu, czyli dostać się do Serca. Pisałem ci, że z astrala się wychodzi, ci którzy go zgłębiają robią to tylko w celach naukowych i edukacyjnych, na pewno nie jest to droga wojownika prosto do góry, jest to zwykły okultyzm.

Jesteś książkową ofiarą Demiurga, przestrzegają przed tym wszędzie. Demiurg hoduje ludzi dla ich myśli i emocji, nazywa się to ewolucja biologiczna, łańcuch pokarmowy itd. Wyższe zajada sukcesy niższego, klasyczna piramida. Demiurg jest wrogiem Świadomości, bo wychodzą mu wtedy gracze z gry. Bóg nie jest Architektem, czyli Demiurgiem, nie stworzył ziemskiej rzeczywistości czasoprzestrzennej ani materialnej, jego pierwiastki (żywioły) są tylko tutaj, Sam jest Stwórcą/Ojcem Życia a nie Śmierci (każdy projekt, blueprint jest martwy, jak to w architekturze) a Ojciec rodzi Syna nie po to aby mu służył na kolanach, aby go hodował i się nim odżywiał. Ojciec chce aby Syn go kiedyś przerósł. To się nazywa rewolucja, w przeciwieństwie do ewolucji, koła samsary.

Wszystko można, nie wszystko buduje i przynosi korzyść. Możesz sobie zgłębiać astral tak jak botanik zgłębia sobie roślinki a chemik pierwiastki. Nie ma nic w tym złego o ile nie robisz tego dla własnej korzyści a dla ludzkości.
Daruj sobie jednak te brednie o boziu i o tym, że masz umysł wolny od “najeźdźcy”. Z tego co wypisujesz to nie masz jeszcze/już umysłu a do bozia ci tak blisko jak i daleko, jest duża opcja że Go mylisz z Demiurgiem.

MasaKalambura

Domena ego Wacuś, to jawa.

Do astralu wchodzi się w celach szkoleniowych. Dobrze Wacuś, nareszcie. To podstawówka. Potem dopiero są studia.
Nie idziesz na studia bez podstawówki.
Kto to tu wypisuje ciągle?

WacekPlacek

Wymyślasz sobie co ci wygodne, dlatego od razu widać, żeś żadnej szkoły nie kończył.
Klasy są tutaj, w Malkuth, w królestwie na Ziemi, na Jawie a na Jawie masz popędy, emocje i myśli czyli masz Księżyc, Merkury i Wenus, ciało witalne/eteryczne, astralne i mentalne. Opuszczając ciało fizyczne opuszczasz szkołę i wchodzisz do ośrodków badawczych, to miejsca pracy, fabryki Demiurga, to się niczym nie różni od wiwisekcji na ciele fizycznym, to nie są szkoły, bo jak nieuk pójdzie do roboty to robi krzywdę tak sobie jak i innym, stąd mamy świat jaki mamy. Od Serca zaczyna się życie i Eden, tam się już nie pracuje ani nie uczy, tam Tworzysz.

Bawisz się astralem, zaniedbujesz mental bo w rozumowaniu wyręcza cię Koran a popędy, czyli to za co odpowiedzialny jest Księżyc masz całkiem zbrukane, bo bozia pożądasz a pożądanie jest grzechem. Kto pożąda ten chce więcej niż dostaje, ten się boi że nie ma lub straci. Tymczasem sztuka polega na UŚWIADOMIENIU sobie, że Bóg jest, że nic ci nie grozi, że masz wszystko co trzeba i lęk jest zbędny. Można to zrobić tylko w ciszy absolutnej, gdyż świat stworzony to chaos i szum myśli, emocji, instynktów i popędów. Tylko z totalnej ciszy wyłania się rzeczywistość najpierw Serca czyli dusza a potem Nieba czyli Ducha, przecież jest napisane że Bóg jest w Niebie a nie na Ziemi.

Nie skończyłeś żadnej podstawówki, grzebiesz w swoim ciele astralnym nie mając pojęcia co robisz. Równie dobrze możesz sobie rozciąć brzuch i wyciągać ze środka co brzydkie i boli.

Masz przypowieść o świecy w N.T.
Ci rzucenie na drogą mają problem z ciałem eterycznym, bo mają za duże popędy przez co nie mają zdolności rozumienia Słowa, mają tylko żądze i przez to pracują na poczet orłów, czyli istot wyższych, rozwijają wiele zdolności ale samo niewiele z tego wiedzą, są jak avatary dla ludzi przyszłości. To są właśnie ci bez podstawówki co do praktyki gorliwi za bardzo.
Inni mający problem z astralem czyli z emocjami to ziarna rzucone na skały, emocje nimi targają przez co są niestali, słabi i ulegli bo pragną tylko miłych doznań a te niemiłe ich strącają w dół.
Jeszcze inni rzuceni w ciernie to ci z nieprzepracowanym mentalem, rozumieją Słowo ale ich rozum każe im wielbić stworzenie, bo przecież jest tyle pięknych rzeczy na tym świecie, warto o nie dbać (to jest właśnie Lucyfer-Wenus) więc bardziej starają się zrobić coś dla rzeczy ziemskich niż dla Nieba i Świadomości.
Tylko Ziemia/Jawa ma żyzne gleby, tylko na Jawie można wykiełkować. Reszta jest ulotna.

Cóż muzułmanie, ludzie pustyni mogą wiedzieć o płodności ziemi? Słońce/Jezus dla nich za ostre, uciechę znajdują tylko w świetle Księżyca, dlatego nie są od Izaaka a od Ismaela.

MasaKalambura

Wacuś znowu w świat fantazji odpływasz.

Astral to szkoła podstawowa. A przed tym jest jeszcze żłobek, sztuka śnienia bez OOBE. To tam rozgrywa się największa pokusa ego, folgowanie sobie we wszelakich możliwych fantazjach w spełnianiu wszystkich możliwych pożądliwości, które ego musi powstrzymywać na jawie. Nie dziwota, że wolisz w to się nie zagłębiać. Mało kto lubi oglądać siebie zupełnie odartym z ograniczeń jawy.

Tak już na zakończenie Wacuś, piszesz że astral nie jest ścieżką wojownika. Że don Juan tego nie uczył. Tak się składa, że to jego nauki wyodrębniają kilka bram śnienia. Wszystkie trzeba przejść po kolei, i nie ma przeskakiwania, jak sobie to ślicznie ubzduraleś. Otóż ostatnia brama została opisana mniej więcej tak:
Wychodzisz w Nagul do sobowtóra (ciało astralne) i widzisz swoje materialne ciało jak śpi. Widząc je odwracasz się i ruszasz w nieznane.

WacekPlacek

@Masa
Raczej nie wiesz co słowo – fantazjować – oznacza, więc sobie daruj. Masz elementarne problemy z czytaniem na poziomie dosłownej szkoły podstawowej.
Już z dobrą dekadę studiuje tą tematykę, wszystkie newage’owe wróżki i psychopatów rozpoznaje od dawna, bardzo łatwo ich poznać bo jest ich więcej niż mniej, ale ty przebijasz wszystkich.

Don Juan pisze o ścieżce Serca. Z racji tego, że w Ameryce duch jest najbliżej śmierci i jest zanurzony w materię najgłębiej, wszelkie sukcesy zawdzięcza się roślinkom psychodelicznym a nie praktykom medytacyjnym, a wiadome jest, że nie zaczniesz od razu od najmocniejszej, co pokazuje przykład edukacji Castanedy. Przechodzisz testy i próby, uczysz się pod okiem nauczyciela, sam nie wybierasz, to ciebie wybierają, co również pokazuje przykład Castandy ale także i innych jak np Robert Monroe czy R. Steiner. Oni zostali mianowani do penetrowania tych obszarów i cały czas byli przewodzeni, sami tam nie włazili, bo tylko głupek idzie do pracy budować światy bez przeszkolenia. Dla takich głupków są właśnie planety ich “ideałów”. Być może właśnie tam zmierzasz.
Całe nauki Don Juana sprowadzają się do przestrogi aby nie schodzić ze ścieżki Serca np w astral, bo nie warto i przekonał się na własnych błędach (pójście w nieznane to nie jest pogoń za urojonym boziem i instruktarzem z Koranu, to nie jest penetracja snów). Jeżeli serce cię poprowadzi w astral, to tylko z jakąś misją, na pewno nie za boziem bo on jest w innym kierunku.
Ty “wyczytałeś” tam coś odwrotnego, jeszcze majaczysz coś o kronice Akaszy, bo właśnie nawet czytać nie potrafisz. W astralu możesz czyścić karmę, o ile ktoś mądry tobą kieruje bo sam nie wiesz jak, nic więcej. Możesz ją także czyścić i na jawie a nawet powinieneś jeśli nie masz przewodnika po astralu. Oczyszczanie karmy nie ma nic wspólnego ze ścieżką wojownika, jest to zwykła ewolucja, każdy musi to robić bo taka jest cena życia na tej planecie, dzięki temu uzyskujesz balans i większe bezpieczeństwo, ale to nie jest drabina do Nieba. Ewolucja to koło, Niebo jest w środku, Serce jest w środku. Ciche serce wchodzi w głębie środka, głośne serce lgnie na zewnątrz, do obrazów, idei i wyobrażeń.

Mógłbym ci wytłumaczyć jak wszystko działa po kolei i co jest czym, ale nie ma to najmniejszego sensu bo i tak już wiele poodsłaniałem. Potrzebujesz kursów wieczorowych z nauki czytania i masz solidny problem z żądzą.

MasaKalambura

Znowu te twoje fantazje.

Astral i kolejne poziomy od niego to właśnie Nagul don Juana. W systemie jaki tam zaprezentowano, z udziałem szamanów i całego ich kramu rzeczywiście poziom to nieosiągalny dla nas samodzielnych poszukiwaczy.
Natomiast nie ma tam ani ostrzegania przed astralem. Ani całego tego zamyślonego na poczekaniu przez ciebie lucyferiansko hinduistycznej papki. Jest to uznana droga do milczącej wiedzy. Która jest do udźwignięcia tylko dla niektórych.

Jest za to prosta droga poszukiwania połączenia z duchem i duszą.
Poziom jawy, nieskazitelność w działaniu i utrzymywanie wewnętrznej ciszy.
Poziom snu, przekraczanie kolejnych bram śnienia na astralu kończąc.

Wraz z opanowaniem tych dwóch równoległych dróg dochodzi się do ustanowienia więzi z ciałem bliźniaczym tzn ciałem astralnym właśnie. Nastepnie połączenie tych dwóch pozwala uzyskać pełnię władzy i swiadomosci nad nimi obydwoma jako jednością materialno-duchową, i to zarówno na jawie jak i w trakcie śnienia, co pozwalało na wejście w nieznane.

Oczywiście astral a dokładniej świat ducha sam z siebie ma kolejne poziomy nazywane przez niektórych mentalnym i dalszymi. Jednak następne osiąga się zaczynając od tego. Nie ma to już tak wielkiego znaczenia, bo przejście jest płynne. A najtrudniej jest tam wejść właśnie. Dlatego cały wysiłek większości poszukiwaczy skupia się na tym. Aby oczyścić się wewnętrznie; przebudować świadomość ku nieskasitelnosci, opanować intencję jako koezalezną siłę i całą resztę tak, by możliwe było wejście w astral i dalej.

Możesz tu w nieskończoność powtarzać te rególki, jakie wyryłeś na pamięć. Masz duże doświadczenie w tyciu na pamięć niedoszły filozofie. Jednak wiedza ta to nie są regułki, tylko zasady postępowania. To wytyczne są, i jako słowa same z siebie nieznaczą nic.

Skoro nie wykonujesz nic oprócz siedzenia na fotelu próbując nie myśleći łudząc się ze właśnie Krisznujesz. A samo niemyślenie nie dało jeszcze efektów podróży duchem. I nie musi być ten astral. Może być mental. Może być i czysta energia. Skoro żadnego postępu nie zrobiłeś, bo jak piszesz tylko czytasz i zwlekasz z decyzją wyruszenia w konkretną drogę, To twoje rady są na nic. Z resztą to w tym twoim pisaniu jest uderzające. Ty nie pokazujesz jak osiągnąć jakikolwiek postęp. Żadnej praktyki prócz siedzenia na fotelu.

WacekPlacek

@Masa
Nie wiem czy nie zauważyłeś, ale sam nie pokazujesz również żadnych osiągnięć, prócz tego że masz problemy z logiką i czytaniem tekstów ze zrozumieniem.
Widać wyraźnie, żeś dziecko newage i się naczytałeś bzdur z internetu.

Człowiek który ma dostęp do Serca, ma przebudzoną Świadomość NIE POSIADA SNÓW. Sny to tylko niezrealizowane żądze i lęki, nic więcej. To nie jest rzeczywistość ducha, nie ośmieszaj się nawet. W śnie oglądasz to co sobie o rzeczywistości ducha wyobrażasz, oglądasz to jak przez szybę w sklepie, jak w tv. Jedyne co tam możesz robić to uważnie obserwować co ci się śni a potem z tego wyciągać wnioski na jawie i żyć tak aby ci się niechciane sny nie powtarzały. Sen to takie uzupełnienie treści dla dziennej świadomości.
Don Juan nie był śniącym, nie po to wcinał roślinki aby sobie fantazjować i majaczyć. Nie ma żadnych wyższych poziomów śnienia, bo sny są z poziomu ciał eterycznych, astralnych i mentalnych, to ich wiwisekcja. Wyżej jest Serce, ośrodek twojej woli, twoja dusza, tam już nie ma nieuświadomionych żądz i lęków bo tam aby się dostać nie możesz mieć żądzy i lęku, to jest już poziom Jezusa i Mojżesza. W śnie to sobie możesz oglądać tak jak w Tv Trwam sobie oglądasz bajkę o Biblii, nic więcej.
Do podstawówki osiołku i naucz się czytać. Biblie już ośmieszyłeś, teraz ośmieszasz i Don Juana.

Jesteś ofiarą newage i Internetu. Jak wielu myślisz, że istnieje coś takiego jak “rozwój duchowy” i ze możesz wchodzić na wyższe poziomy :)
Nic takiego nie istnieje, ludzie nieświadomi pracują dla demiurga i egregorów. W jednym wcieleniu są na ścieżce wchodzącej (wtedy wydaje im się że się rozwijają duchowo), w następnym wcieleniu są na ścieżce schodzącej i wracają skąd przyszli. Nikt się duchowo nie rozwija bo ewolucja nie polega na rozwoju. Człowiek ma tylko ziarno Świadomości, jak ono zakiełkuje to wchodzi w inny świat, uwalnia się z pod władzy demiurga i egregorów, żyje już innym życiem i podlega innym prawom niż my tu na Ziemi.

WacekPlacek

@Masa
Zabawne, że ciągle powtarzasz słowo fantazjować, choć nie wiesz co oznacza.
Jak Don Juan czy inny szaman się zamienia w kruka, to się zamienia na prawdę, ludzie z niższych poziomów świadomości tylko tego nie potrafią dostrzec. Ty możesz jedynie mieć sen, że jesteś krukiem. Jak tobie się śni, że się poparzyłeś ogniem, to budząc się nie masz ran po poparzeniu. Jak Don Juan lub szaman ma wizję, że go pali ogień, to ma poparzoną skórę. Taka różnica fantasto pomiędzy byciem nagualem a byciem schizofrenikiem.

MasaKalambura

Właśnie dlatego że nie śnił, jedną z ksiąg zatytułował sztuka śnienia.

Widzę że kopię się z koniem.

WacekPlacek

@Masa
Nie wpadłeś na to, że to Castaneda był uczony sztuki śnienia w celu OGLĄDANIA innych światów, oswojenia się z nimi a nie Don Juan?
To samo robił Robert Monroe z OOBE, z tym że miał przewodnictwo innych osób. Możesz sobie pooglądać jak w Tv, jak w wirtualnej grze, przecież to przed chwilką napisałem, co nie oznacza, że jesteś na ścieżce wojownika bo ta ścieżka to sztuka samej obserwacji i nauki niezależnie na jakim poziomie się znajdujesz i co oglądasz.
To, że się bawisz ogniem nie oznacza, że jesteś mistrzem ognia i już zmierzasz do krainy szczęśliwości. Ja znam książki Castanedy, Monroe, znam to o czym mówi Jarek Bzoma na swoim blogu i nic na mnie nie zrobiło wrażenia bo ja to wszystko wiedziałem zanim oni napisali to co tam napisali, z innych bardziej “przyziemnych” książek. Nie oglądałem tego jedynie i oglądaniem tego nie jestem zainteresowany bo nie wychylam się przed szereg, nie dokarmiam żądz i tak mam ich sporo tutaj na jawie. Cała ta wiedza i wszystkie te publikacje są tylko po to aby pchać ludzkość i ewolucje do przodu, sterują tym istoty wyższego poziomu, tak dobre jak i złe, to nie ma nic wspólnego z rozwojem osobistym, a Magia Chaosu której nauczał Don Juan to wręcz deptanie monoteizmu i jego bzdur, nie mam pojęcia jak sobie to wszystko łączysz, pewnie tak jak inni newagowcy, trochę poczytają, doświadczą trochę halucynacji czy śnienia i już “się rozwijają duchowo”.

Jaki cel życiowy miał Don Juan (nie Castaneda), co chciał osiągnąć? Chciał się jedynie uczyć i podążać za sercem aby, jak sam wspomniał, nie być pożartym przez bogów (demiurgów). To samo ja tutaj piszę. Twoja praktyka nie ma znaczenia, nie ważne co robisz, ważne jak to robisz, czy się uczysz i żyjesz w zgodzie z sobą/serce (a więc pierwsze musisz poznać siebie), czy też się nie uczysz tylko żądza pcha cię w eksploracje nowych wyobrażeń i doświadczeń, również a nawet głównie tych związanych z ideą Boga.
Równie dobrze można osiągać super moce i zostać czarnym magiem bo pułapki są na wszystkich poziomach, nawet bogowie w nie wpadają. W ewolucji jest dobro i zło po równo, nie ma lepiej i gorze, na każdym poziomie jest go tyle samo.

kuralol

~~Masa. Wacek znowu ma rację. To nie są poziomy astralu, o jacie. Każde ciało śni swoje odrębne sny. Zrób taki eksperyment: Jeden dzień postu z olejem rycynowym i szybkie czyszczenie, dzień wcześniej albo na drugi dzień idź kup sobie w sklepie wątróbkę wieprzową albo wołową to dla muzełmanów, tak z 0,5 kilograma. Umyj wątróbkę w zimnej wodzie, zblanszuj cebulkę z czosnkiem na patelni, potem ładuj paski wątróbki do zapełnienia całej patelni. Następnie zjedz wieczorem po godzinie 16 wszystko na pusty żołądek i nic więcej nie jedz w tym dniu. W nocy będziesz miał na 100% sen z poziomu czerwonej czakry podstawy. Doświadczysz wieprzowej rekapitulacji czyli mega strachu srania pod siebie ze złości i bezsilności, a potem umrzesz. To był sen ciała fizycznego wieprza. Człowiek ma inne ciała i są też inne sposoby na wejścia w sny tych ciał. A ciał jest tyle ile czakr. Na ostatniej najwyższej mieszka Niszczyciel, dlatego naukę zaczynamy zawsze od czakry podstawy i się wspinamy do góry. Nawet w UFO o tym wiedzą i piszą to samo np w najnowszym NEXUS-ie 2 (124) jest na końcu właśnie w tym temacie artykuł.

Don Juan był jednym z najwybitniejszych widzących na Ziemi. Widział kto ma ciało świadome. Ba, mógł w ten ”kokon” zaglądać do środka. Normalni widzący widzą tylko nieprzenikniony kokon. Znowu Wacek dobrze napisał. Wiedzę zdobywasz przez mitologię śniąc / marząc o wyższych sprawach poszerzasz swoje horyzonty wyzwalasz się z poziomów zwierzęcości. Te książki Castanedy to bełkot, one nic nie znaczą jak nie ma się klucza, który ten bełkot właściwie ustawia. Ludzie tkwią w ślepych zaułkach przez to traktowanie dosłownie co tam jest napisane. A Castaneda opisał wesołe historyjki, a pominął milczeniem ciężką monotonną pracę nad sobą… np on miał 4 pasy mistrzowskie w karate ale ani słowem o tym w książkach, bo to by było niekomercyjne. Rozumiesz Masa coś z tego co napisałem?

MasaKalambura

Rozumiem. Wiedzę zdobywasz przez naukę i praktykę. To właśnie pisałem Wackowi. Pomijanie praktyki, w tym wypadku praktyki śnienia eliminuje z doświadczania naukę teorii. Zatem samą naukę w praktyce.

Dojście do astralu to podstawa od której zaczyna się rzeczywista nauka o duchu. Kiedy ducha masz dopiero możesz go poznać. Dopiero kiedy wiesz, jak do niego dotrzeć, zaczynasz go poznawać. Siedzenia na fotelu to jie nauka.

Co z tego, ze Wacek umie to ładnie opisac. Już pominę to, jak wiele pisze dokładnie na odwrót. Rzeczy które pisze możesz znaleźć w necie. Ale o swoim duchu dowiedz się będąc nim.

WacekPlacek

@Masa
Jak człowiek jest chory to może sobie wykonać badania krwi, zrobić prześwietlenie i postawić diagnozę. Może też to pominąć, spojrzeć na same symptomy, paznokcie, język, oczy i postawić taką samą diagnozę, robi tak np medycyna chińska i totalna biologia. Nie potrzebujesz wiwisekcji do posiadania wiedzy o sobie, możesz ją zrobić ale to nie jest konieczność. Życie jest za krótkie na szperanie w każdym zakamarku, a świadome śnienie to tylko wiwisekcja swojej psychiki ziemskiej, cielesnej, nic więcej.
Jeżeli myślisz, że świadome śnienie to nieodzowny etap to NIC Z TEGO NIE WIESZ. Więc na co ci praktyka skoro nie wiesz co robisz?

Świadomość i ludzka psychika nie jest indywidualna, jest to wspólne dla całej ludzkości, to obszar, powierzchnia w której jesteśmy zatopieni. Nikt nie ma własnego umysłu, własnej psychiki, własnej świadomości dosłownie, tylko potocznei się tak wyrażamy ale dosłownie to posiada się jedynie Duszę czyli własną pozycję co daje indywidualną perspektywę oglądu, oraz Ducha (El, Jaźń) czyli superpozycję w której łączą się przeciwieństwa bo Jaźń to nic innego jak świadomość tego, że dusza i duch jest Jednym, że ma się indywidualność a pomimo tego jest się połączonym z wszystkimi nierozerwalnie, z całą ludzkością.
Jeżeli ty myślisz, że jest Umysł najeźdźcy i Umysł Boga i ty masz ten drugi a inni ten pierwszy to po prostu majaczysz we śnie. Umysł jest jeden dla wszystkich, to Jowisz, Zeus, Demiurg Jahwe, różnica tylko w tym w którą stronę jest obrócony, albo w świat stworzenia i cieni albo w świat światła, czyli stwórcy. To w którą stronę jesteś ty odwrócony to twoja karma, niezależne od ciebie bezpośrednio, to twoja skrętność, twój “spin” który dostajesz jeszcze przed urodzeniem i tego nie zmienisz żadną opcją. Co wcielenie dostajesz i tak odwrotny “spin”. Nie w tym więc leży wolność człowieka.

Rozwoju świadomości nie ma, bo świadomość podróżuje wraz z całym układem planetarnym i się rozwija samoczynnie. My żyjemy na różnych powierzchniach, pierścieniach świadomości (a la pierścień Saturna albo płyta gramofonu) Można jedynie dokonywać skoku na inne obszary, na inne pierścienie, ale to trzeba zmutować swoje DNA, zostawić swoje stare ja, czyli przeżyć małą śmierć i się odrodzić jako ktoś nowy. 6 pierścieni można pokonywać etapami (dla monoteistów jest to niemożliwe bo oni nie potrafią zostawiać swojego urojonego ja, monoteizm im zabrania), na 7 pierścień trzeba wskoczyć, nie można tego zrobić etapem, trzeba wskoczyć w ciemność i niewiadomą, umrzeć już dużą śmiercią i zmartwychwstać. 7 pierścień to brama Saturna, za nim jest św. Trójca, wyżej twój Allah.
W snach możesz się poznawać i naprawiać, tak jak lekarz to może robić otwierając ludzki ciało, badając komórki i krew. Nic więcej, to czy przeskoczysz na inny pierścień jest uwarunkowane, czyli zależne od karmy, twoich wysiłków i tego jaki masz “spin”. Jak ktoś spada w dół, to lepiej żeby sobie górą głowy nie zawracał, i szybciej i mocniej spadnie w dół, tym lepiej się odbije do góry w następnym życiu. Tutaj nie mamy wolności, zawsze jednak możemy iść w Serce czyli olać to czy spadamy czy się wznosimy bo Serce nie ocenia.

Ścieżka Serca Don Juana pomija etapy i pierścienie, jest po środku około 4 pierścień (czarka) choć nie dosłownie, bo jest z boku, ciut po lewej. Tam każdego dnia musisz być gotowy na dużą śmierć, czyli każdym aktem dokonujesz skoku w niewiadomą zupełnie tak jakbyś skakał z 6 na 7 pierścień każdej minuty. W Magii Chaosu nie uznajesz dobra i zła, żadnych dogmatów ani nauk okultystycznego, ewolucja cię nie interesuje. Magia Chaosu to to czego domyślił się F. Nietzsche. Liczy się tylko to ile możesz otrzymać mocy z chwili obecnej a ile mocy ci chwila obecna kradnie, czy szukasz serca czy błądzisz. Nic więcej się nie liczy.
Ty sobie wycinasz tylko to co wygodne, co sprawia, że twoja praktyka może się okazać stratą czasu.

WacekPlacek

W ezoteryce mówi się, że Ziemia jest na 4 etapie ewolucji, czyli tj. 4 pierścień świadomości, czakra splotu słonecznego. To jest pierścień świadomości Ziemi bo nasza planeta ma swoją świadomość.
Ludzkość jest na etapie 5 pierścienia, etap świadomości ludzkości, rasa aryjska, 5 czakra gardła.
Celem ewolucyjnym Ziemi jest nauka miłości i wszystkiego co typowe dla 4 czakry. Celem ewolucyjnym ludzi w obecnym okresie precesji jest natomiast nauka wyrażania się, sztuka komunikacji, to co typowe dla czakry gardła, po to i tylko po to mamy świadomość dzienną, przytomność racjonalną. Naszym problemem jest obecnie język, to przez język się dzielimy i zabijamy, kochamy i nienawidzimy.
Sam świat snu, astralny analogicznie to 3 pierwsze czakry. Penetrując te “pierścienie” świadomości schodzimy w dół i jedyne po co to można robić to tylko po to aby jakoś uzdatnić pracę na poziomie 5, czegoś się nauczyć, coś uzupełnić, ale 5 to jest teraz główna misja ewolucyjna ludzkości. W czasach Atlantydy ludzie znajdowali się na poziomie 4 czakry, czyli najbliżej Serca, więc samo kierowanie się w te rejony docelowo byłoby regresem. Oczywiście człowiek ucząc się musi się oglądać za siebie, więc penetruje się niższe pierścienie gdyż są naszą podświadomością, konstytuują nas, ale progres tutaj to 6 czakra, czyli 6 zmysł, 3 oko, szyszynka, jasnowidzenie itd. Ludzkość i tak tam trafi czy tego chce czy nie chce ale jeszcze nie teraz, choć już teraz te wszystkie książki i publikacje, to całe OOBE i UFO ma ludzi do tego przygotowywać. Człowiek tu pracując na rzecz ewolucji odrabia pańszczyznę w pewnym sensie, jego indywidualny interes jest poza ewolucją, jest poza 7 czakrą, od 8 wzwyż. Prowadzi tam tylko Serce lub mozolna droga węża etapami, ale tej drugiej nie da się przyśpieszyć, bo ta druga jest uzależniona od pozycji całego układu planetarnego w naszej galaktyce, od Zodiaku.

MasaKalambura

Wacuś, Wacuś; Wacuś.

kuralol

Tak. Świadomość jest wspólna. Don Juan i inni wyprzedzili nas w rozwoju. Są tam, w warstwach cebuli. (Las capas de cebolla.) Nie mogą przejść przez kolejną bramę. Czekają na nas w pewnym charakterystycznym miejscu żółtego świata. Tysiące oświeconych też tam tkwi. Czekają kiedy reszta ich zbiorowej duszy osiągnie tak jak oni poziom 7 i dopiero wtedy wspólnie przejdą wyzwolenie. To dlatego jedyną rzeczą, która ma sens na tym świecie jest pomoc bliźnim. A materialne pasożytnictwo jest tego całkowitym zaprzeczeniem.

WacekPlacek

No właściwie człowiek to ma tylko 3 opcje do wyboru:
1 albo się zatraca i skupia na dawaniu bliźnim, jest to droga ascetyczna, można powiedzieć buddyjska, wschodnia.
2 albo jest się tym który szuka własnej indywidualności w świecie penetrując nieznane i interesuje go własna moc i niemoc tylko i jest to droga zachodnia, wywodząca się właśnie z tej tradycji od Abrahama gdzie celem jest zbudowanie Siebie, JA, podobna do don Juana.
3 Istnienie, skupianie się zawsze na Tu i Teraz, na niekończącym się zgłębianiu świadomości Istnienia bez rozmyślania o przeszłym i przyszłym.

Jeżeli każdy rozpozna siebie to wszyscy rozpoznają Ducha i Jaźń czyli zobaczą, że są Jednym. Jeżeli każdy się zatraci na rzecz bliźniego to wszyscy także rozpoznają Ducha i Jaźń, zobaczą że są Jednym. Obie drogi kończą się tym samym happy endem i najlepiej wybrać tą która pasuje do lokalizacji geograficznej i wychowania, bo w końcu my, nasz dusza wybiera sobie właśnie to wcielenie a nie inne, lub ma przydzielane, więc nie ma sensu tutaj zmiana bo to ucieczka od losu.
3 droga to już może prowadzić prosto do wyjścia, może choć nie musi zaowocować tym, że się od reszty odłączamy i stajemy się bogiem, ale tego nie można chcieć ani pragnąć, bo w 3 opcji nie interesuje cię jutro. Możesz się stać kimś tylko dla innych, na zewnątrz, dla siebie Jesteś który Jesteś i nic więcej. Polska leży pomiędzy Wschodem i Zachodem, dla nas albo 3 opcja najlepsza albo zatracenie się w nihilizmie i rosyjskim fatalizmie :)

Prawdziwym złem nie jest ani Lucyfer ani Aryman, czyli sztuczne światło i ciemność. Prawdziwym złem jest Nihilizm, czyli ignorancja, lekceważenie wszystkiego, nie wybieranie niczego, odwrotność 3 drogi. Jest nawet przestroga w apokalipsie przed tymi co nie są ani zimni ani gorący. Oni właściwie psują cały sens wszystkiego i jest to Zło realne, jego istnienie polega właśnie na tym, że Bezsens Istnienia nie istnieje a i tak można wybrać to jako opcję. 3 opcja niesie więc ze sobą ogromne szanse ale też i największe zagrożenie.

MasaKalambura

Kuralol.
Czekają na Sąd.

kuralol

Jak na dole tak na górze. Jedyną osądzającą instancją jest serce, to ono zapisuje wszystkie twoje czyny. W odpowiednim momencie zostają one jedynie wyświetlone i to wtedy odbywa się to co jest powszechnie nazywane jako sąd ostateczny. Wcale nie robi tego bozia na chmurce. To człowiek sam sobie robi podsumowanie. Prawdopodobnie ten ”osąd” polega na porównaniu do wzorów Adamy (matrycy ludzkiej to jest ona obojnacze połączenie kobiety i mężczyzny, Adam to kolejny wymysł) a ona jest bardzo surowa. Z twoimi poglądami ~~Masa to nie wiem jak ty przed nią staniesz…

pl Polski
X