Arogancja władzy

Opublikowano: 18.02.2020 | Kategorie: Polityka, Prawo, Publicystyka

Liczba wyświetleń: 1026

Ekipy rządzące Polską po roku 1990 zbiły kapitał polityczny i otrzymały władzę na fali krytyki i walce ze zjawiskami arogancji i nieposzanowania obywateli przez poprzedników, którzy przez 45 lat władali Polską Ludową. Ekipy te miały rodowód solidarnościowy, zrodzony w wyniku legendy pierwszego, ponad 10 milionowego związku zawodowego, który od 1980 roku stał się realną siłą polityczną. We wszelkich złożonych deklaracjach i programach składały uroczyste zapewnienia, że nie dopuszczą do arogancji władzy i nieposzanowania człowieka pracy. Zapewnienie to stało się jednym z filarów politycznych przemian i transformacji. Ludzie w to uwierzyli.

Od roku 1989 roku mamy w Polsce nieprzerwanie rządy formacji politycznych nawiązujących do etosu Solidarności. Odpowiedzialne są one za zmianą ustroju politycznego, przebudowę państwa, reorientacją sojuszy międzynarodowych. Także za poziom życia Polaków i perspektywy rozwoju oraz bezpieczeństwo narodowe. Mimo tzw. wojny na górze w 1991 roku i rozejścia się elit posierpniowych i praktyki politycznej rządzących Polską z ideałami Solidarności, cały czas jedna lub druga zmiana tego układu wygrywa wybory i rządzi. Ocenę tego ponad 30-letniego okresu rządów wystawi historia. Trzeba mieć nadzieję, że będzie to ocena obiektywna, nietendencyjna i nie będzie opierać się o propagandowe zaklęcia wykorzystywane w bieżącej walce politycznej. Dziś takiej oceny sformułować nie można, choć obiektywizacja okresu Polski Ludowej dla dobra psychicznego całego polskiego społeczeństwa byłaby potrzebna.

Wielu Polaków, ale również międzynarodowa opinia publiczna z zainteresowaniem obserwują rozwój sytuacji w naszym kraju, szczególnie po ostatnich wyborach parlamentarnych i bardzo emocjonalnie zapowiadającej się kampanii do majowych wyborów prezydenckich. Warto tutaj przywołać wyniki dwóch ostatnich sekwencji wyborów parlamentarnych, stanowią one bowiem klucz do sytuacji w naszym kraju. W obydwu wyborach ze względu na zbiegi okoliczności i ordynację wyborczą opartą o regułę d’Hondta zwyciężyło Prawo i Sprawiedliwość. Opozycja parlamentarna rozsypała się. PiS uzyskało w roku 2015 – 18,8 proc. poparcia ogółu elektoratu, a w roku 2019 – 21,8 proc. Ze względu na układ sił stało się jedynym beneficjentem, który nie mając poparcia faktycznej większości, przyjął założenie, że zwycięzca bierze wszystko, mimo zapisanych w tradycji i Konstytucji reguł demokratycznych.

W latach 2015-2019 mieliśmy do czynienia z łamaniem Konstytucji przez rządzących, lub niedopuszczalnym naginaniem jej do własnych interesów, z klasyczną korupcją polityczną stosowaną przez rządzących wobec społeczeństwa i szeregiem innych dolegliwości w praktyce demokratycznej. Zatrważająca była i jest praktyka łamania zasad współpracy z organami Unii Europejskiej, zapisanych m.in. w Traktacie Lizbońskim.

PiS to ugrupowanie nietrzymające się zasad konstytucyjnych, prowadzące politykę z pozycji siły. Jak wynika z praktyki, każda władza jest arogancka, choć to ukrywa. Mechanizmy rządzenia wtłoczone w paradygmat demokracji liberalnej ograniczają tendencje i możliwości sprawowania władzy wbrew woli obywateli i instytucji demokratycznych. Totalna władza zawsze podkreśla swoją siłę, jest arogancka jawnie i nic nie robi sobie z opinii obywateli. Objawienie się tego zjawiska w pełnej krasie w Polsce, właśnie dziś, na fali przygotowań PiS do wyborów prezydenckich, świadczy o determinacji, ale również pewności własnej siły. Jest też wynikiem słabości opozycji, która nie wykorzystała wcześniej, czy to w ramach ekip o orientacji neoliberalnej, czy też centrolewicowej możliwości polskiej demokracji, realizując realne zapisy Konstytucji z 1997 roku.

Dziś wszyscy przywołują karygodne przykłady posłanki Joanny Lichockiej, sędziego Macieja Nawackiego, czy wcześniej prof. Krystyny Pawłowicz. Wskazują one na absolutną arogancję wobec zasad państwa, ustaw, Konstytucji czy powagi Sejmu i zasiadających tam przedstawicieli narodu. Może problemem nie byłoby zachowanie wspomnianych funkcjonariuszy, gdyby była odpowiednia reakcja ze strony partii rządzącej. Ale jej brak, a osoby łamiące zasady są albo awansowane, albo nie spotyka je napiętnowanie ze strony rządzących. Mamy do czynienia z tolerancją wobec łamiących zasady z własnego obozu, a więc akceptacją tej drogi działania. Posłanka Lichocka, pomimo nagrań ewidentnie wskazujących na jej karygodny gest, wyraziła jedynie możliwość sformułowania przeprosin, nie przeprosiła.

Z ubolewaniem patrzę na ewolucję polskiej demokracji parlamentarnej w kierunku anarchii i dyktatury. Zawodzą mechanizmy oparte na solidarnościowych założeniach zmian z roku 1980. Może nadchodzi czas, aby przywołać historyczne już, ale trwałe, demokratyczne wartości Daszyńskiego i Witosa sprawdzone w latach II RP.

Autorstwo: Andrzej Ziemski
Źródło: Trybuna.info

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Liczba głosów: 3, średnia ocena: 3,67 (max 5)
Loading...

TAGI: , ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

8
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
cacor
Użytkownik
cacor

Kultura parlamentaryzmu już dawno osiągnęła poziom rynsztokowy. Jedyna rzecz, która mnie zastanawia, to, kto na takich buców głosuje?
Jeszcze większe buce?

MasaKalambura
Użytkownik
MasaKalambura

Nie posiadając mandatu faktycznej większości? Na jakiej podstawie to stwierdzenie? To, że niektórzy nie głosują wcale nie znaczy, ze nie wybierają albo nie mają preferencji, albo ze są nieświadomi aktu wyboru poprzez niewybieranie (nie głosujący wybierają wygranych- jedna z najstarszych zasad demokracji większościowej).

MasaKalambura
Użytkownik
MasaKalambura

Zamiast metody D’Hondta powinno się stosować właśnie zasadę, że niegłosujący głosują na wygranych. Wyrażają milczącą zgodę, aby rządzili nimi wybrani przez tych co do wyborów idą. Zatem ich głos przechodzi na zwycięzców.

I tak w ostatnich wyborach
PiS 43%, KO 27%, SLD 12%, PSL 8%, Konfederacja 11%, przy frekwencji 61%. Stąd 39% obywateli nie głosowało oddając tym samym swój głos zwycięzcom. (43%z 61%) 26% + 39% = 61% miejsc w Sejmie dla PiS, a reszta proporcjonalnie z pozostałych 39%.

Byłby spokój i wszyskich głos byłby brany pod uwagę. Czy go oddali czy nie. Demokracja rzeczywista.

Fenix
Użytkownik
Fenix

@Masa, wybór mniejszego zła, to wybór dżumy albo cholery ? Wybieram zawsze swoje najwyższe dobro . Ja chcę być zdrowa/y!
Nie arogancka władza to “Ja” dzielący władzę.Innych władza jest arogancją , ludzi obrazą.
Referendum , jedno prawo naszym! Zgoda większości ludzi , zmieni system.

rok2
Użytkownik
rok2

W ostatnich wyborach głosowało ok.18 000 000 wyborców. Ok 8 000 000 głosowało na PiS , ale ok 10.000 000 na inne ugrupowania

cacor
Użytkownik
cacor

@Masa
dyt.: “Zamiast metody D’Hondta powinno się stosować właśnie zasadę, że niegłosujący głosują na wygranych. Wyrażają milczącą zgodę, aby rządzili nimi wybrani przez tych co do wyborów idą. Zatem ich głos przechodzi na zwycięzców”.
Równie dobrze można “przekazać” głosy na najmniej liczną partię, która dostała się do sejmu.
A tak całkiem serio, czy ktoś w ogóle zastanawiał się, dlaczego ludzie tak mało ochoczo chodzą na wybory?
Pomijam różnego rodzaju referenda – gdyż te mają tylko wagę opiniotwórczą, a rządzący w żaden sposób nie są zobligowani do zastosowania się wobec wyników.

MvS
Użytkownik
MvS

Demokracja parlamentarna została wprowadzona po to, by nic nie można było zrobić. Literalnie KAŻDA inicjatywa wyborców ma prowadzić do stworzenia spolaryzowanego układu, w którym jeśli nie głosujesz na opcję zółtą, to na pewno głosujesz na niebieską. A jeżeli jesteś przeciwko niebieskiej, to jesteś zmuszony zagłosować na żółtą. Jeżeli ktoś nie głosuje, to i tak oddaje głos na wygranych (matematyka). Jeżeli chce wyrazić głos sprzeciwu to musi oddać głos nieważny. Ale ilu ludzi to robi ?

“Gdyby wybory zmieniały cokolwiek, to politycy dawno by je zdelegalizowali”
Emma Goldman

Maximov
Użytkownik
Maximov

Moim zdaniem to właśnie powszechne prawo głosu grzebie demokrację, gdyż wypowiadają się ludzie, którzy nie mają najczęściej pojęcia o konsekwencjach swego wyboru.