Siostro katoliczko, Bracie katoliku – zatrzymaj ustawę antyaborcyjną!

Opublikowano: 06.07.2016 | Kategorie: Prawo, Publicystyka, Seks, Wierzenia

Liczba wyświetleń: 176

Proszę Was najbardziej na świecie – nie pozwólcie by wypowiadała się w waszym imieniu grupka sfrustrowanych mężczyzn, których zasługą nie są prace badawcze, odkrycia naukowe, talenty i zdolności. Ci mężczyźni sami z powodów egoistycznych, nie altruistycznych zdecydowali, że nie będą mieć dzieci. Decyzję o tym, że kapłani w kościele katolickim nie będą zakładali rodzin podjęto nie ze względu na jakieś przesłanki ideologiczne, a jak najbardziej pragmatyczne – budowanie majątku kościoła.

Moja Siostro katoliczko, Mój Bracie katoliku.

Piszę do Was, bo czuję się bezradna i przerażona, przeczuwam bardzo złe rzeczy, i wiem, że tylko współpraca, rozmowa, poszukiwanie podobieństw a nie różnic, ma jeszcze sens. 5 lipca 2016 r. do Sejmu wpłynął projekt ustawy antyaborcyjnej przygotowanej przez Instytut Ordo Iuris. Teraz rozpocznie się proces legislacyjny.

Jestem ateistką. To znaczy, że nie wierzę w istnienie boga. Żadnego. Nie wierzę w Buddę, Allaha, Jezusa, Haszem, pana Makarona, pana Boga, Ducha świętego, Zeusa, i wszystkich innych wymyślonych przez ludzi panów i panie. Nie wierzę w kreacjonizm, w niepokalane poczęcie, zmartwychwstanie, Ewę z żebra Adama, w sąd ostateczny, niebo i piekło. W życie po śmierci też nie. Nie odczuwam emocji: miłości, lęku, smutku ani radości z faktu, że co roku pod koniec grudnia rodzi się mały Jezusek, a po 4 miesiącach, zabity przez ukrzyżowanie – zmartwychwstaje.

Nie jestem z tego tytułu gorsza.

Ani lepsza. Tak jak Ty nie jesteś ani lepszy, ani gorszy z powodu swojej wiary. Jesteśmy INNI. I to jest jedyne.

Z mojego punktu widzenia- wszyscy bogowie i boginie są tak samo ważni dla swych wyznawców i tak samo nieważni dla mnie. Rolą takich, jak ja jest utrzymywanie równowagi między światami wyznawców każdej religii i światem realnym.

Tak, jak stan zdrowia, dieta, upodobania czy preferencje seksualne, tak światopogląd religijny jest prywatną sprawą każdego człowieka. Do czasu, gdy nie potrzebuje pomocy drugiej osoby i po taką pomoc się zwróci do kogoś, rzecz jasna.

Ale wcześniej – nawet jeśli ktoś jest wyznawcą małej zielonej kulki albo syna kobiety i boga – nie może być obiektem żartów, drwin czy osądu. Podobnie, jak osoba wiedząca, że każdy człowiek to zbiór atomów, które są niezmienne od pra-wybuchu. Jesteśmy inni, a podstawą naszej różnorodności jest umiejętność przeżycia swojej dawki lat w poszanowaniu godności innych i szacunku dla siebie samego.

Nie śmieję się i nie toleruję publicznych żartów z osób modlących się, ubierających z powodu wyznawanej religii tak czy inaczej, chodzących pieszo do różnych miejsc w „pielgrzymkach”, leżących na ziemi, klęczących w różnych miejscach. Nawet stawianie kwiatków i świeczek pod muralem Jana Pawła II (wymalowanym na fragmencie muru wzdłuż torów), choć było być może jedynym w świecie przypadkiem oddawania czćci graffiti, nie bawiło mnie, a raczej szczerze martwiło.

Siostro katoliczko, Bracie katoliku.

Nie wiem, czy zastanawialiście się kiedyś, jak wasza religia wpływa na życie innych Polaków, na przykład takich jak ja – nie wierzących w żadnego boga, albo takich, którzy podobnie jak wy wierzą, ale akurat w inne bóstwo.

Czy interesowaliście się jak wasze zwyczaje, tradycje, formy kultu wyglądają od zewnątrz, czy wchodzą w obszar wspólny, czy dają się jakoś wytłumaczyć, jakie budzą emocje?

Być może, i tego nie mogę wykluczyć, nie jest wam to do niczego potrzebne. Może nie chcecie wiedzieć, bo inny punkt widzenia nie jest dla was interesujący.

Ponieważ ja staram się śledzić wszystko co mówicie i robicie w stosunku do takich jak ja, wychodzę z założenia, że i was interesuje – co myślę, co mówię i czuję.

Ta pierwsza, najbardziej zasadnicza różnica między nami jest łatwa do opisania. Ty wierzysz w coś, w co ja nie wierzę, i nie mogę uwierzyć, że Ty w to wierzysz. A ty nie wierzysz, że ja mogę nie wierzyć. I nigdy, i nigdzie, a już na pewno nie łatwo i przyjemnie, nie zmienimy swojej wiary i niewiary.

Myślę, że ty też nie wierzysz w niepokalane poczęcie, ale nie poddajesz w wątpliwość tego, czy było tak czy nie. I nie wierzysz w to, że wszechświat powstał w 7 dni. Więc wiesz, że te wszystkie opowieści są jakimiś metaforami, sposobami zrozumienia czegoś, co zostanie poznane i opisane wiele lat później. Że dajesz sobie radę z tym, że nie wszystko w religii jest dosłowne, że jedno się mówi, a inne myśli i robi… Najbardziej dojmujące (i dołujące) jest jednak to, że ludzie uwielbiają panować jedni nad drugimi, narzucać swoją wolę, czynić poddanymi, bezkrytycznymi. I to wszystko daje im religia. Dla mnie religia wyprowadzona ze świątyń, kaplic, synagog, meczetów staje się złem. Narzędziem do niszczenia, do narzucania swojej woli i wyobraźni innym.

I to jest pewnie drugi element, który uniemożliwia nam porozumienie. Ale są rzeczy, które nas łączą, które są wspólne, absolutnie fundamentalne. To nasze człowieczeństwo. Nasze mitochondrialne DNA, obojętne na chwilowe mody, prądy, tendencje. Na religie, politykę, interesy narodowe.

Siostro, Bracie – Wasza religia jest wasza sprawą. Wasze modlitwy, Wasze obrzędy, nakazy, zakazy i postanowienia.

Mój racjonalizm jest moją sprawą.

Nad tym wszystkim jest jednak coś, co jest nasze wspólne – solidarność ludzi. Więc proszę Was najbardziej na świecie – nie pozwólcie by wypowiadała się w waszym imieniu grupka sfrustrowanych mężczyzn, których zasługą nie są prace badawcze, odkrycia naukowe, talenty i zdolności, a coś, czego zrozumieć nie mogę, tytuły i nominacje. Ci mężczyźni sami, z powodów egoistycznych, nie altruistycznych zdecydowali, że nie będą mieć dzieci. Decyzję o tym, że kapłani w kościele katolickim nie będą zakładali rodzin podjęto nie ze względu na jakieś przesłanki ideologiczne, a jak najbardziej pragmatyczne – budowanie majątku kościoła, celibat załatwiał sprawy dziedziczenia przez dzieci kapłanów (i zwróćcie uwagę, że ten majątek nie jest wspólny dla członków kościoła, a tylko dla zwierzchników).

A mimo to, z powodów stricte politycznych, interesują się płciowością, rozmnażaniem, prawami reprodukcyjnymi.

Teoretycznie powinni skupiać swoje zainteresowanie wyłącznie na sobie i na was, bo jesteście zadeklarowanymi katolikami. W praktyce – wcale o was nie chodzi, bo przecież zakładając, że traktujecie nakazy i zakazy kościoła serio- narzucanie ustawowe całkowitego zakazu aborcji- zupełnie was nie dotyczy. Podobnie jaki n vitro. Pewnie już inaczej jest w kwestiach antykoncepcji i np. badań prenatalnych, ale w tej układance nie można zjeść ciastka i mieć ciastka, albo excusez-moi, być trochę w ciąży. Więc obowiązują was wszystkie te nakazy, które dla mnie, dla moich przyjaciół i najbliższych – są nie do przyjęcia. Zakładam, że przestrzegacie ich i wprowadzenie sankcji karnych niczego nie zmieni w waszym życiu.

Wyobraźcie sobie, jak bardzo decyzje podjęte w imię przestrzegania zasad religii wpłynie na życie nas wszystkich, ludzi nie mających z Waszą wiarą nic wspólnego.

Ilu z moich znajomych nie zostanie nigdy rodzicami? Ilu będzie przechodziło nieskończone piekło żałoby? Lęku? Ile dziewczyn, i ilu chłopaków (bo ciągle pomija się chłopaków i mężczyzn, a ich przecież też dosięgnie opresyjne prawo) zamiast radości będzie rozważało desperacki krok?

Bardzo wielu młodych ludzi już teraz ma głęboko zaszczepione stereotypy. Indoktrynowani jakimś koszmarem pt.: „Niemy krzyk” (propagandowy film katolicki, który w fałszywy sposób przedstawia zabieg aborcji), walcowani lekcjami „wychowanie do życia w rodzinie”, prowadzonymi przez panie od niemieckiego – wychodzą ze szkoły z jakąś pseudo-wiedzą i wyobrażeniami, że wkładka wewnątrzmaciczna to coś podobnego do kosiarki, masturbacja prowadzi do więzienia, a homoseksualizm to choroba psychiczna.

W XXI w. dzieciaki mają większe opory przed wizytą u lekarza, albo kupnem prezerwatywy niż przed pierwszym stosunkiem. Tylko Wam mogę za to podziękować… Temu, że pozwalacie utrzymywać tę hipokryzję, że sami związani sznurem wstydu, nie pozwalacie żyć w świecie akceptacji dla siebie i swojego ciała dzieciakom. Ani seks, ani antykoncepcja nigdy nie były i nie są złe. Ani badania prenatalne, ani In vitro. Ani aborcja, jeśli jest jedynym wyjściem. Każda osoba, która była kiedykolwiek w ciąży, nawet tylko przez kilka tygodni wie, że jest to stan, którego nie można porównać z niczym innym. Nie tylko ze względów fizjologicznych, ale może nawet głównie, ze względu na całkowitą zmianę samoświadomości. Będąc w ciąży nie zapomina się o tym ani na moment. To co najważniejsze – to rozwój medycyny prenatalnej, dbanie o medyczne, socjalne i techniczne ułatwianie życia kobiecie w ciąży. Oraz przestrzeganie jej prawa do wyboru.

Wszystkie inne pomysły – wsteczne, mroczne, opresyjne – są od ponad 100 lat(!) pomysłami mężczyzn, którzy owładnięci rządzą władzy, chcą uprzedmiotowienia, wręcz uprzemysłowienia rozmnażania ludzi.

Proszę WAS, Siostry i Bracia, powiedzcie księżom, powiedzcie politykom, że nie pozwalacie im na dzielenie nas, ludzi. Nie zgadzacie się na narzucanie wiary, na to żeby wnuczek ukrywał się przed dziadkiem ze swoimi problemami, żeby córka bały się prosić o pomoc matkę. Nie pozwólcie na to, żeby wasza wiara stała się przyczyną tragedii.

Siostro katoliczko, Bracie katoliku – zatrzymaj ustawę antyaborcyjną!

Autorstwo: Anna Karolina Kłys
Źródło: MediumPubliczne.pl

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI: , , , ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

24
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Fenix
Użytkownik
Fenix

Kto stanowi prawo ? Politycy- posłowie. Co zrobić by prawo było moim prawem ? Wybierać prawo, nie wybierać polityków-osłow!

pikpok
Użytkownik
pikpok

A kto dał Ci prawo do zabijania?

Niccolo
Użytkownik

Siostro/Bracie Ateist(k)o, możesz sobie wierzyć, możesz nie wierzyć, ale zabijanie dzieci przez swoją nie dojrzałość, nie usprawiedliwia tak haniebnego czynu jakim jest dzieciobójstwo, które było swego czasu popularne za czasów ST. Mam nadzieję, że ten rytuał nie powróci do łask, bo czy wierzysz, czy nie (nie ma to znaczenia), to zrozum że są ludzie którzy chcą przywrócić dawny kult (ofiary) i uprawiają go po cichu. Jest to też część postępującej depopulacji (trzeba być wyjątkowo ślepym by tego nie zauważyć).
Wykorzystują oni takie myślenie i chcą przyzwyczaić ludzi do takiej wygody, do oderwania się od odpowiedzialności za swoje czyny (norma wśród feministek, czy niedojrzałych dziewczyn). Mam nadzieję autorko (bo wątpię, że autorze), że dojrzejesz i poznasz słowo ,,odpowiedzialność”. Chcesz uprawiać seks, czy też odnosić się ze swoim ciałem za pieniądze? Twoje życie, ale pamiętaj o zabezpieczeniach (prezerwatywy, czy tabletki antykoncepcyjne, szczególnie jak gumka pęknie) i możliwych konsekwencjach. W aborcji naruszasz prawo do życia. Lepiej takie dziecko oddać (masz chyba nawet jakieś okna życia), niż wyskrobać i iść zadowolona jakby nic się nie stało. Ludzie, którzy lekceważą życie, sami na nie nie zasługują. Niestety znając ludzką głupotę jak do zakazu aborcji nie dojdzie, to głupie nieodpowiedzialne małolaty będą ją uprawiać bardzo często (szczególnie że żeńska płeć jest najbardziej podatna na manipulacje, co jest spowodowane ich konsekwentnym talentem do przystosowania się do społeczeństwa, a więc i do promowanej mody w mediach). To naprawdę przykre. Jednak w dzisiejszym świecie dochodzi do coraz większej ilości wynaturzeń.
Nie pozdrawiam i mam nadzieję, że autorka i jej podobne osoby się ogarną na przyszłość. To nie jest już kwestia religii, ale sumienia, moralności, dojrzałości, czy dobrego wychowania.

realista
Użytkownik

pewnie, niech się rodzą nieuleczalnie śmiertelnie chore dzieci, wszak dbacie o nie wszystkie, co nie? a jak kobieta umrze przez ciążę, to co tam, bóg tak chciał…

nie zrozumiem nigdy takiego okrucieństwa… .. .

Niccolo
Użytkownik

@realista Świetne usprawiedliwianie dzieciobójstwa. Typowe.
Prawo dopuszcza by pozbyć się ciąży, gdy życie kobiety jest zagrożone. Co do “śmiertelnie chorych dzieci”. Wydaje mi się, że dla matki (tej prawdziwej), ten pierwszy kontakt z dzieckiem (dotknąć, zobaczyć) powinien być radością. Gdyby kochały swoje dziecko, towarzyszyła bym im również nadzieja. Lekarze nieraz zdiagnozowali, że dziecko nie ma szans przeżyć, czy że będzie niepełnosprawne, a okazało że się mylili. Przykro mi, że coraz więcej matek goniąc za wygodą, pozbywa się swoich sumień (tracą przecież przez to przecież szaleńcze lata). Prawdziwym okrucieństwem jest to, jakie stają się dzisiaj młode “matki”.
Kobietom o takich poglądach proponowałbym, aby zapewniły sobie kastrację. W tedy ich marzenia się ziszczą, bez zabijania niczemu niewinnych dzieci. Aborcja jest dzieciobójstwem i jako dzieciobójstwo powinna być traktowana.
Jak to ktoś powiedział

“Jestem przeciwny aborcji, bo jak pokazuje życie, wyskrobano nie tych, co trzeba”

“Jeśli możemy zaakceptować to, że matka zabija swoje dziecko, to jak możemy mówić innym ludziom, by nie zabijali drugiego człowieka”

“Sądzę, że zezwolenie na przerywanie ciąży oznacza planowe niszczenie tego, co z całą pewnością jest życiem człowieka. Uważam, że jest to niedający się niczym usprawiedliwić akt barbarzyństwa. Przyznaję, że niechciana ciąża stanowi trudny dylemat. Ale szukanie rozwiązania w umyślnym, aktywnym niszczeniu oznaczałoby odrzucenie wspaniałych twórczych możliwości ludzkiego rozumu, rezygnację ze społecznej aktywności w obliczu trudnych problemów socjalnych. Byłoby to haniebne uznanie wyższości siły nad rozumem.”

“Wśród wszystkich przestępstw przeciwko życiu, jakie człowiek może popełnić, przerywanie ciąży ma cechy, które czynią z niego występek szczególnie poważny i godny potępienia. Tym, kto zostaje zabity, jest istota ludzka u progu życia, a więc istota najbardziej niewinna, jaką w ogóle można sobie wyobrazić.”

“Zauważyłem, że wszyscy którzy są za aborcją, zdążyli się urodzić.”

“Żyjemy dlatego, że nie wykonano na nas aborcji.”

“Życie człowieka zaczyna się z chwilą poczęcia: to nie jest artykuł wiary, to jest elementarny fakt biologiczny.(…) Aborcja jest zabójstwem, to pewne.”

“Życie nie tylko można, ale trzeba jasno definiować: rozpoczyna się od poczęcia. Osoba poczęta jest istotą ludzką, nie ma takiego momentu podczas życia płodu, w którym mogłoby dojść do zmiany niczego w coś, przekształcenia czegoś, co nie jest osobą, w człowieka. Życie jest nieprzerwanym procesem – od swojego początku, od zapłodnienia, do końca.”

Fenix
Użytkownik
Fenix

@ Niccolo mam nadzieję że będziesz wspierać każdy akt żebraczy w TVP na chore dzieci. Mam nadzieję ze biskupi z politykami zadbają o te narodzone ułomnie i chore, tworząc szpitale umieralnie w Polsce i zajmą się niepełnosprawnymi dziećmi. Zawsze można podrzucić chore lub zdrowe dziecko do kościoła i sejmu ,chcieliście to macie i proszę się nimi zająć .
Za słowami ustaw prawa , czynów oczekujemy.
Po owocach ich poznacie, zdrowe czy chore będą rodzić ?

Fenix
Użytkownik
Fenix

Kastracja w wieku 12lat , czy będzie dozwolona prawem ? Lepsza będzie sterylizacja chemiczna .
Powołanie dziecka do życia przez przypadek , a usuwanie przypadku zabronione prawem?

Dziecko począć chciane , rodzić zdrowe i żyć odpowiedzialnie . Ja tego chcę i każdemu dziecku życzę kochających odpowiedzialnych rodziców i nauczycieli .

realista
Użytkownik

nieeee, to nie jest świetne usprawiedliwienie dzieciobójstwa (???). co tam życie matki, co tam choroba dziecka… smacznego: https://www.google.pl/search?q=P%C5%82%C3%B3d+arlekin&tbm=isch

i tak całość rozbija się o DEFINICJĘ, boście sobie ubzdurali, że glut jest już pełnoprawnym człowiekiem. a najlepsza jest taka np. obrzydliwa hipokryzja: “jak pokazuje życie, wyskrobano nie tych, co TRZEBA”… .. .

korz0n4god
Użytkownik
korz0n4god

Szanowna pani Anno Karolino Kłys na wstępie pragnę powiedzieć, że bardzie się cieszę z głosów sprzeciwu jakie pojawiły się pod twoim wpisem, wpisem który zawiera w sobie bardzo dużo sprzeczności.

Postanowiłem, że i ja napiszę kilka słów od siebie.

Wydaję się mi, że grunt po którym pani stąpa nie jest niczyi jakim ateizm może się wydawać.
Ateizm to też jest wiara. A ziemi niczyjej nie ma, tam gdzie człowiek myśli, że stąpa po gruncie niczyim stąpa po gruncie szatana. Rozwijając tę myśl wspomnę o sprzecznościach jakie wynikają z samego pani tekstu. Pisze pani, że żadna religia pani nie przeszkadza, a jednak nie ma pani problemu z sianiem wątpliwości i ubliżaniu religii chrześcijańskiej. Zgodzę się z tym, że niestety pojawiają się księża którzy wykorzystują swój sakrament do egoistycznych celów, tak samo jak są i małżeństwa które nie traktują swojego sakramentu poważnie, a który jest tak samo ważny jak sakrament kapłaństwa. Każdy ma swoją wolną wolę i zostanie osądzony przez samego Boga.
Na szczęście jest wielu którzy swój sakrament traktują poważnie i z oddaniem powierzając się przez Niepokalane Serce Maryji Ojcu Niebieskiemu . I z tego jestem dumny. Że właśnie to prawdziwi chrześcijanie oddani Kościołowi jaki ustanowił Bóg, a poprzez miłosierdzie którym Go umocnił Chrystus podpisali się w obronie życia nienarodzonych dzieci, gdzie i ja mam swój wkład. Pokazali swoje prawdziwe przywiązanie do wartości jakie ofiarował nam Stwórca, potwierdzając tym samym, że prawdziwy chrześcijanin jest miłosierny i dba o życie drugiego człowieka, bo tym jest zarodek poczęty w łonie matki.
Potwierdzili również swój mocny patriotyzm i przywiązanie do wartości każdego Polaka, wartości płynących od Boga, a zapewnionych nam w naszej Konstytucji, wystarczy przeczytać samą preambułę.
Kończąc dziękuję wam kochani bracia chrześcijanie za każdy oddany podpis, który nie jest tylko podpisem w obronie życia poczętego, jest również głosem oddanym w obronie Maryji, Boga Ojca, Jezusa Chrystusa i Ducha Świętego. Amen.
Niech pewnością słusznej decyzji złożenia podpisu będzie dla was głos herezji napisanych przez panią Anne Karolinę Kłys w naszym kierunku.
Niech Bóg was wszystkich Błogosławi.

realista
Użytkownik

no ale jak “dba o życie człowieka”, skoro zagrożenie życia matki jest dla was niczym? jak “dba o życie człowieka” skoro nieuleczalna i śmiertelna choroba, na którą skazujecie dziecko jest dla was niczym? jesteście hipokrytami, którzy (wbrew biblii) coś sobie ubzdurali, i gęby se wycieracie sekciarskimi sloganami.
błogosław się sam… .. .

Fenix
Użytkownik
Fenix

Boże chroń mnie przed twoimi wyznawcami, dodaj rozumu , zmień służalczość i zniewolenie religijne w przypomnienie , kim jest każdy ? Korzystam z wolnej woli i tych praw które sam wybieram, nie narzucamy innym !

SenZen
Użytkownik
SenZen

@feniks
Masz rację
Każda religia opiera się na tym :) Na prawach i obowiązkach, na służeniu bogu.
I o to właśnie chodzi…
Można wyznawać religię,
albo ludzi,
albo boga…..
(naukę też można wyznawać.. szczególnie tą współczesną – prymitywną (nie będę wyjaśniać…))

Aborcja? ja jestem na tak.
Dlaczego? hmmm a czemu nie?
Tzn.. no i co z tego że to jest zabijanie?
A krowy czy świnki na codzienny obiadek to nie żałujecie?
Czemu stawiacie granicę AKURAT przy zabijaniu człowieka?
Czym różni się np. dźgnięcie w nienawiści człowieka przez człowieka od dźgnięcia psa? Od tak po prostu, za nic.. No czym? Ja nie widzę różnicy….
Czym różni się człowiek od innych zwierząt? Przecież TAKŻE jesteśmy zwierzętami.
ŻYJEMY – to jest ważne, najważniejsze! Nie to jaką mamy formę czy to jak widzimy świat – bo idąc dalej tym tropem wchodzimy na grząski grunt – usprawiedliwiania zabijania za ideologię.

Czemu zabicie nienarodzonego człowieka jest gorsze od wybijania setek na wojnie przez dorosłych?
Oni też nie mieli wpływu na to czy się narodzą. Tak jak ten dzidziuś w brzuszku który jest teraz zgniatany i łyżeczkowany…
No ale co z tego? Każdy ma potencjał to rzeczy dobrych i rzeczy złych. Nie wiemy kim będzie człowiek później.
Mówienie że powinno się dawać możliwość nienarodzonym dzieciom jest hipokryzją. Dlatego bo możliwość to potencjał do robienia czegoś. A pomimo szansy na dobroć jest szansa na zabijanie przez tego nienarodzonego jeszcze człowieka.
A więc szanse są równe. A więc – to, czy usunąć, powinno zależeć GŁÓWNIE od matki, ale TEŻ od ojca.
I nikogo innego. A na pewno nie od papieża czy polityków.

I tyle w temacie.

andrzejz
Użytkownik
andrzejz

Szanowna Pani Anno , bardzo dziękuję za miły list, którego treść jak sądzę wypływa z Pani szczerej troski oraz niestety z głębokiej niewiedzy. Choć , jak z samego faktu iż list Pani uznaję za kierowany także do mnie wynika, jestem chrześcijaninem i katolikiem, to moja odpowiedź nie ma nic wspólnego z moją wiedzą na temat tego, że Bóg istnieje oraz wiarą w to że Jezus Chrystus jest Jego Synem oraz z tego ,że jestem katolikiem. Zwracam uwagę na świadome użycie w poprzednim zdaniu słów wiedza i wiara. Uzasadnienia tego nie będę rozwijał gdyż wymagało by to zbyt wiele miejsca. Skupię się tylko na sprawie zasadniczej, która jest głównym powodem , który skłonił Panią do napisania listu do mnie.
Moje poparcie dla prawnego całkowitego zakazu eksterminacji dzieci przed urodzeniem nie ma nic wspólnego z moją wiarą w Boga i wyznawaną religią, nie jest wynikiem moich poglądów a tym bardziej namową innych osób. Jest ono po prostu efektem logicznego myślenia ,elementarnej wiedzy oraz akceptacji fundamentów które leżą u podstaw naszej cywilizacji. Te fundamenty to filozofia grecka , która już długo przed początkiem naszej ery stworzyła niepodważone do dziś definicje prawdy ,dobra i piękna ; prawo rzymskie oraz moralność chrześcijańska ( cała etyka zachodniej cywilizacji oraz kodeksy prawne obowiązujące we wszystkich krajach do niej należących została zbudowana na podstawie dekalogu i nauki płynącej z Nowego Testamentu oraz prawa rzymskiego) . Zgoda na zabijanie bezbronnych i niewinnych ludzi leży w sprzeczności z każdym z tych trzech fundamentów. Z tym faktem chyba się Pani zgodzi ? Bo jeżeli nie, to może Pani nie czytać dalszej części tego tekstu.
W tym miejscu musi Pani odpowiedzieć sobie na zasadnicze pytanie. Co lub raczej kto to jest człowiek ? W jakim momencie o danym jednostkowym bycie biologicznym, istocie, możemy obiektywnie powiedzieć, że zaistniała ona jako człowiek. Ten moment czasu musi być precyzyjnie wyznaczony co do sekundy bo w przeciwnym razie nie wiemy od kiedy należy objąć ten byt ochroną na jaką sama Pani się zgodziła przechodząc do czytania tej części tekstu. Czy potrafi Pani ten czas wyznaczyć ? Co mówi o tym nauka :
Jeśli informacje niesione przez plemnik i komórkę jajową napotkają siebie, połączą się, zdefiniowana jest nowa istota ludzka. Ludzka konstytucja zapisana w chromosomach jest już całkowicie określona. Ta konstytucja jest wyjątkowa, niepowtarzalna i charakterystyczna dla danej osoby. Nigdy wcześniej nie wystąpiła i nie powtórzy się więcej.
Jeżeli Pani zdaniem połączone w jedno plemnik i komórka jajowa to nie jest człowiek to w takim razie co to jest. Płód , zarodek a może coś innego. Jeżeli to nie jest człowiek, to kiedy zaczyna nim być. Jak się urodzi ? To znaczy kiedy? Jak już wyjdzie z łona matki. To znaczy konkretnie kiedy ? A jak tylko głowa wyszła z łona to już, czy jeszcze nie ? A jak ramiona już wyszły ? A jak jeszcze stopy nie wyszły to co? A tydzień przed urodzeniem to człowiek, czy nie? A miesiąc, a dwa miesiące , a pięć ? Czy człowiekiem jest tylko ten płód , którego oboje rodzice chcą żeby się urodził? A ci , których nie chcą to nie są ludzie?
Niech Pani to przemyśli. Na tym w zasadzie mógłbym zakończyć, ale jeszcze tylko kilka uwag.
1. Poczęcie nie jest wynikiem nieszczęśliwego zbiegu nie dających się przewidzieć okoliczności. Jest rezultatem świadomego, w większości przypadków działania dwóch osób a w nielicznych przypadkach przynajmniej jednej z nich. Seks jest przyjemny i należy z tej przyjemności korzystać. Ale uprawiane seksu to świadome działanie dojrzałego człowieka, a każde działanie ma swoje skutki.
Każdy rozumny człowiek musi sobie zdawać sprawę z tego, że jest sam odpowiedzialny za swoje działanie. Jeżeli mamy taką fantazję by skoczyć z trzeciego piętra na betonowy chodnik to musimy liczyć się z tym , jakie to może mieć konsekwencje. W najlepszym przypadku złamiemy sobie jedną lub dwie nogi. I do nikogo nie możemy mieć pretensji o to ,że cierpimy, przez dwa miesiące leżymy z nogami w gipsie, a często już do końca życia nie odzyskujemy pełnej sprawności. Gdy decydujemy się na współżycie seksualne to musimy liczyć się z tym, że w wyniku naszego działania może się począć dziecko. Nikt za nas konsekwencji tego nie może wziąć na siebie, bo to był nasz wybór. Każdy wie a raczej powinien wiedzieć, że nie ma środków antykoncepcyjnych dających 100% pewność zabezpieczenia.
2. Gdy mamy do czynienia z poczęciem dziecka w wyniku gwałtu. To gwałciciel staje przed sądem, ma obrońcę, prawo powoływania świadków i inne prawa chroniące każdego człowieka. Gdy jego wina zostaje mu udowodniona zostaje skazany na karę więzienia, ale poczęte w wyniku jego czynu niewinne dziecko według obecnie obowiązującego prawa , bez sądu i możliwości obrony zostaje natychmiast skazane na karę śmierci za winę swojego ojca.
3. Ze współczuciem i wzruszeniem przyjmujemy doniesienia medialne o dzieciach dotkniętych bardzo ciężkimi chorobami, wymagającymi drogich kuracji. Wielu z nas przyłącza się do akcji zbierania pieniędzy na ich leczenie. Ale nigdy nie słyszałem tego typu kampanii medialnych dotyczących dzieci u których wykryto jakieś poważne choroby przed ich urodzeniem. Często w takich przypadkach nie dajemy tym dzieciom szansy na wyleczenie tylko mówimy im jesteście nam niepotrzebne, nie macie prawa żyć bo zanim się urodziliście my wiemy że będziecie chore.
Ponieważ w swoim liście skupia się Pani głównie na tym aby poinformować czytelników o tym w co Pani nie wierzy oraz przedstawia Pani swoje poglądy na temat tego co niby my katolicy myślimy i robimy to na koniec pragnę Panią zachęcić do tego aby zdobyła Pani jakąś choć podstawową wiedzę w co tak naprawdę Pani nie wierzy oraz co to jest naprawdę filozofia chrześcijańska czyli to jakie prawdy wypływają z nauki Jezusa Chrystusa. Wie Pani co jest główną przyczyną schyłku naszej cywilizacji, która kiedyś panowała nad całym światem a o fundamentach, której wspominałem na początku. Jest nim fakt ,że od jakiegoś czasu ludzie przestali się posługiwać wiedzą tylko wyrażają i przedstawiają swoje poglądy. A niestety człowiek oprócz tego, że jest wspaniałą istotą ma dwie bardzo destrukcyjne cechy. Pierwsza to dążenie do tego aby żyć na koszt i odpowiedzialność innych a druga nie mniej ważna to ta, że dostosowujemy swoje myśli, poglądy do swojego zachowania czyli wyborów jakich w życiu dokonujemy. Przykład : ponieważ seks jest przyjemny więc go chcemy, w wyniku uprawiania seksu może począć się nowy człowiek, ale tego nie akceptujemy bo go nie chcemy, więc mówimy to nie jest człowiek i możemy się bez problemu pozbyć tego czegoś. Pozdrawiam

realista
Użytkownik

pisząc “wiedza na temat tego, że Bóg istnieje” zdradzasz swoją niewiedzę, czym wiedza i wiara są. dyrdymały to uzasadniające nie sprawią, że będzie to prawdą. a zarzucanie (tak, ZARZUCANIE) ateistom wiary jest żenującym odwracaniem kota ogonem. jak to ktoś słusznie zauważył, to tak jak stwierdzenie, ze nie zbieranie znaczków jest hobby… .. .

korz0n4god
Użytkownik
korz0n4god

do realista:
nie zarzucanie tylko definicja, nie ma człowieka który nie wierzy w nic, z samej definicji ateizmu to wynika, niewiara w Boga jak to “ładnie” jest napisane, oznacza wiarę w to, że Bóg nie istnieje. Jak również jest zastępowany wiarą w “pewne religijne i duchowe systemy, takie jak formy buddyzmu, które nie wspierają wiary w bogów będących stwórcami i opiekunami świata[14], bywają opisywane jako ateistyczne[15][16]. Choć część ateistów skłania się w kierunku świeckich teorii, takich jak: humanizm[17], racjonalizm i naturalizm[18], to nie ma jednej ideologii lub zbioru zachowań, przy których obstawaliby wszyscy ateiści[19]. Więc ateizm jest zaprzeczeniem teizmu. Jest wiarą. Powtórzę się, nie ma strefy szarej. Strefa należy do Boga lub szatana. Co do tego drugiego to jasno widać, jak gubi wasze dusze po jadzie jakim tryskacie w naszą stronę,. A jak się nie możecie z tym pogodzić, posyłam jeszcze raz do naszej konstytucji i jej preambuły. Postulaty które tu głosicie noszą znamiona bestii. Czas to wszystkim pokaże.
My chrześcijanie udźwigniemy każdy krzyż, bo wiemy że służy on i wam, i nam.
Prawdziwy ateista, radykał, mój kolega biznesmen który prowadzi dużą firmę chrzci dzieci i je bierzmuje głosząc swoje poglądy radykalne poglądy i nie przeszkadza mu Boże błogosławieństwo, jakie mu niosę, tym samym mam dowód na to, że jego dusza jeszcze nie należy do złego ducha, bo tam gdzie on, tam i jad taki jak wasz. Ciekawy jestem ile z was ma dzieci, lub rodzinę, że w ogóle wypowiada się na ten temat :-]

Co do reszty czyli “zagrożenia życia kobiety”… Jest bardzo wiele dowodów, od par będących w związku małżeńskim, gdzie lekarz zalecił aborcje ze względu na zagrożenie zdrowia życia dzieci i matki, a przynajmniej był pewien, że będą to dzieci niepełnosprawne. Małżeństwa owe zdecydowały się tego nie robić, matkom nic nie jest, a dzieci są zdrowe… Wygrywają olimpiady, a miały mieć autyzm.
Dowodem na bestialstwo oraz skierowaną na szeroką skalę akcję przeciw rodzinie i życiu jest Mary Wagner i jej historia która ciągle trwa i na każdym kroku kobieta dając swoje świadectwo dostaje po nosie. Niech Bóg ją prowadzi.
Niestety w samym środowisku lekarzy jest wiara w pieniądz, szerzy się masoneria, a aborcja jest przemysłem, przemysłem na wielką skalę, ponieważ do tego dochodzi jeszcze handel organami dzieci nienarodzonych, dowodem są dane, że jedne z najbogatszych firm w USA i w Europie, to firmy zajmujące się aborcją.

Kuriozalne jest już mówienie o zdrowiu i życiu kobiety nie skazując ją na aborcję, która to zapewne pozostawia matkę nietkniętą i zdrową na ciele i umyśle… +++ W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego i to już na prawdę Amen.

Patrycy
Użytkownik
Patrycy

@korz0n4god

Litości, ateizm odrzuca twierdzenia teistyczne jako nieuzasadnione, ale nie jest twierdzeniem (czy jak piszesz wiarą) w nieistnienie boga/bogów. Ateista pozostaje w pozycji wyjściowej, neutralnej i nie spoczywa na nim ciężar dowodu. Udowodnić należy to, że coś jest, a nie, że tego nie ma. To tyle na temat logiki.

Piszesz dalej, że było wiele przypadków w których małżeństwa, wbrew zaleceniom lekarzy, nie decydowały się na aborcję. Widzisz, przynajmniej miały wybór, nikt nie nakazywał im aborcji i to jest dobre w przeciwieństwie do nakazu rodzenia dzieci kosztem zdrowia (również psychicznego) i życia ciężarnej kobiety.

Do tego właściwie sprowadza się kwestia aborcji: czyje życie liczy się bardziej (niestety tak trzeba postawić pytanie) – kobiety, czy jej potencjalnego dziecka? Druga sprawa to kto powinien decydować o płodzie znajdującym się w ciele kobiety – ona sama, czy jakiś obcy byt czyli państwo?

Czy reszta społeczeństwa ma moralne prawo nakazywać kobietom, żeby rodziły silnie zdeformowane dzieci, które nie przeżyją nawet pierwszych chwil po poczęciu? a gdy wiadomo, że dziecko będzie niezdolnym do samodzielnej egzystencji “małym potworkiem” (przepraszam za stwierdzenie i odsyłam do innych zakątków internetu, żeby zobaczyć o jakie dzieci mi chodzi) to czy rodzice mają poświęcać mu całe swoje życie jeśli tego nie chcą i dźwigać swój krzyż jak to pewnie widzą niektórzy katolicy – przeciwnicy aborcji? No i czy zgwałcone kobiety (a co gorsze, niepełnoletnie jeszcze dziewczynki) cierpiące jeszcze psychicznie z powodu tego co je spotkało można zmuszać do porodu niechcianych dzieci?

Takie sytuacje dla kobiety/przyszłych rodziców są czymś i tak już bardzo ciężkim do przeżycia i kuriozalnym dopiero jest myślenie, że arbitralny zakaz aborcji w czyś tu pomaga.

realista
Użytkownik

korzon, to co piszesz o wierze to absurd z tego powodu, że z takim podejściem wszyscy są wierzący, bo w coś nie wierzą. nie czujesz tego absurdu? no nie czujesz…

trzeba rozróżniać wierzenie w coś, przekonanie o czymś bez wyraźnych pobudek (np. wiara w ludzkość) od wiary religijnej, bo inaczej dochodzimy do absurdów, jak ty.

to tylko tacy jak ty wierzą, że “w sercu” jest albo bóg albo szatan. dla mnie to żałosne spłycenie. na miejscu waszego boga wstydziłbym się, ze moje dzieło postrzega mnie tak prymitywnie. ja to podaję jako przypowiastkę, że pewna dziewczyna kiedy się dowiedziała, ze jestem ateistą to zbladła, i powiedziała “czyś ty zwariował? chcesz iść do piekła?”…
tacy jak ty nie zauważają oczywistego nonsensu takiego spłyconego rozumowania. a ja nie jestem w stanie ani nie mam najmniejszego interesu, aby cię wyprowadzać z błędu…

ja mam dzieci, rodzinę, ale za cholerę nie wiem co miałeś na myśli pisząc o swoim koledze, ateiście – hipokrycie, który chrzci dzieci… ja swoich nie ochrzciłem, bo jestem uczciwy i nie będę przysięgał, że wychowam dzieci zgodnie z duchem katolicyzmu, bo nie wychowam, a wręcz przeciwnie. hipokryzja niby to chrześcijan mnie po prostu powala, nie mam najlepszego zdania o wierzących. moim zdaniem to szkodliwy dla psychiki światopogląd.

bajeczki o rzekomo chorych płodach, co wygrywają olimpiady, zostaw sobie dla swoich naiwnych braci w wierze, żebyście się mogli utwierdzać we własnych przekonaniach. akurat znam niejedną kobietę, która po aborcji żyje normalnie bez żadnej traumy. znam też takie przypadki, które pod presją kochających katolickich krewnych załamały się i właśnie nabawiły traumy, i też takie nie po aborcji, a po urodzeniu nieślubnego dziecka. znam też takie, które pozostawiono same sobie zaraz po tym, jak dzieci urodziły. obrzydza mnie takie wasze postępowanie.

żyj sobie i daj żyć innym. dobra, żartowałem, to nierealne. tacy jak ty nigdy na to nie pozwolą. na szczęście mam to gdzieś, tylko taki jakiś smród czuję… .. .

*piszę do ciebie o “takich jak ty”, bo sam się tu za przykład podałeś, i jeszcze jakieś modły odprawiasz, więc piszę stricte do takich jak ty, a nie uogólniam.

Maximov
Użytkownik
Maximov

Widzę, że temat znów wraca.
Aby się nie powtarzać zapoznajcie się z dyskusją pod tym artykułem:
http://wolnemedia.net/wiekszosc-polakow-przeciw-projektowi-ordo-iuris/

realista
Użytkownik

drogi bracie Wacku, myślałem, łudziłem się, że przez te miesiące kiedy nie rozmawialiśmy może zdasz sobie w końcu sprawę, że to “tylko wrażenie” i tę “energię o różnych wibracjach” nazywamy właśnie MATERIĄ. nie wiem dlaczego wolisz dalej ją sobie odrealniać, by myśleć o niej jak o czymś nieistniejącym, i móc sobie dowolnie podważać co ci się tylko podoba, ewentualnie dośpiewywać i nadinterpretować również wedle własnego uznania, zamiast spojrzeć na to właśnie szerzej, i uznać materię za emanację tychże wibracji, a więc równie realną jak one…
dziwi mnie również, że zamiast uznać naukę za restrykcyjną i uporządkowaną wiedzę o tejże emanacji, to nazywasz ją zbiorem mitów, a jednocześnie piszesz z całą pewnością o bogu i wypływającej z czarnych dziur energii… raczej oddzielając ziarno od plew ten właśnie pogląd bym odrzucił jako niczym nieuzasadniony mit.
dawno temu pisałem, że mój Stwórca musiałby być absolutnie czymś innym niż bóg religii ziemskich (o ile istnieje). pisałem, że duchowość czy świadomość może być taką samą konsekwencją zaburzenia jakiegoś ośrodka, jak dźwięk zaburzeniem powietrza. oddzielając więc ziarno od plew raczej wrzucę w kibel obrządki i czary mary obecnych religii niż naukę.
i niespodzianka – uważam, że nauka ma do “wyczajenia” prawdziwą naturę materii, energii i świadomości, będącymi konsekwencją różnych wibracji. i nastąpi to prędzej niż później. chociaż to raczej nie niespodzianka, bo też o tym już pisałem.

i na sam koniec – również uważam, że te kilka tygodni zanim płód nabierze pewnych cech i w jego budowie pojawią się organy umożliwiające życie, jak mózg i serce, to czas na ewentualną aborcję i nie jest to zamach na “osobne życie”… .. .

realista
Użytkownik

ale właśnie spieram się o bardzo fundamentalne podejście.
materia ISTNIEJE i jest emanacją wibracji. nikt nie twierdzi, że jest niezmienna, a wręcz przeciwnie – współczesna nauka postrzega ją jako kombinację ogromnej ilości cząstek elementarnych stale “zamieniających się miejscami” i stara się dojść do jak najprecyzyjniejszego jej opisu.

zjawiska duchowe nie są jednak materialne, tak jak materialnym nie nazwiesz dźwięku, choć jest on konsekwencją istnienia materii i bez niej nie istnieje.

stąd kamień jak najbardziej różni się od myśli, tak jak smak różni się od zmysłu równowagi, mimo że oba odczuwasz mózgiem za pomocą przewodzenia impulsów przez nerwy.

po prostu twoje wnioski są według mnie zbudowane na niewłaściwych założeniach, jak właśnie wyżej prezentowane przez ciebie ciągi myślowe. przypomina mi to jeden z pierwszych “filozoficznych” kawałów jakie zrozumiałem jako małe dziecko:
– czym się różni osioł od Księżyca?
– …
– NICZYM! bo to nie wiadro, i to nie wiadro!

problem nauka vs. zabobony polega na tym, że nauka dokumentuje i udowadnia, a zabobony po prostu sobie są, bez żadnego obiektywnego uzasadnienia. przedmiotem zabobonu może być cokolwiek, podczas gdy naukowo coś trzeba udowodnić i musi być to zgodne z innymi dziedzinami. dlatego stawianie równości między nimi, bo jedno i drugie nie są wiadrem, jest znacznym nadużyciem i – wybacz – brakiem wyobraźni i konsekwencji. bo wyobraźnia to nie fantazja, a umiejętność właściwego przedstawienia sobie modelu czy zależności w procesie myślowym…

ja jestem zwolennikiem “duchowości” naukowej. problem w tym, że nie potwierdza się ona w eksperymentach, więc jak miałbym opierać swoją wiedzę na obiektywnych przesłankach? są eksperymenty ze zwierciadłami Kozyriewa czy teoria pól Szypowa, i tu z wypiekami na twarzy, drżącymi rękami przekładam stronice książek chłonąc to, co wydaje mi się właśnie tą “duchowością” naukową, która odpowiada temu, co myślę o budowie wszechświata. ale nie przedstawiam tego jako pewnik, bo zwyczajnie tej pewności nie mam.

dodam jeszcze enigmatycznie, że mam w domu dwie czarownice, i sam też potrafię nieźle naginać rzeczywistość, co też kieruje mnie w stronę naukowości a nie religijności, bo widzę, że nie ma to związku z modłami i odprawianiem czarów (chociaż mamy też czarnego kota ;), a raczej z przekształcaniem energii do przeskoków między jakimiś potencjalnymi okolicznościami czy może bardziej zwiększania prawdopodobieństwa pewnych zdarzeń może i na poziomie kwantowym.

jednak inne wizje, do worka z którymi wrzuca się tę “moją” naukę, szkodzą bardzo takiemu naukowemu podejściu, tak jak hipoteza ludzi jaszczurów szkodzi prawdzie o zamachach na WTC. dlatego sprzeciwiam się temu co piszesz. po prostu moim zdaniem mieszasz wątki w nieuprawniony i szkodliwy dla “mojej” nauki sposób, mimo że generalnie są w twoich słowach czasem rzeczy, z którymi się zgadzam… .. .

PRZEPRASZAM WSZYSTKICH ZA OFFTOPIC, JUŻ NIE BĘDĘ.
w każdym razie długo sobie nie gadałem z Wackiem, a bywam tu rzadko i jakoś nie mam okazji się z nim spotkać, więc wykorzystałem okazję.

realista
Użytkownik

właśnie koncepcji zbiorowych złudzeń jestem przeciwny, i uważam, że istnieje świat obiektywny, w którym żyjemy. też kiedyś bajałem, że jesteśmy symulacją w symulacji, pisałem też opowiadania, do których cię odsyłałem swego czasu. ale po prostu uważam, że jest to nieprawdą. bo jeśli zamierzasz argumentować, że przecież wszystko może być złudzeniem, to ja nie mam najmniejszej ochoty na takie puste dyskusje, bo przeicież nie maja one wtedy najmniejszego sensu.

cząsteczka elementarna to nie koncept, to budulec jakiegoś poziomu. wszystko istnieje niezależnie od tego, czy to obserwujemy, i nie ma żadnego powodu aby twierdzić, że jest inaczej tylko dlatego, że z definicji jest niemożliwe by to stwierdzić.

nie znamy żadnej innej świadomości od naszej (którą z resztą wyżej zauważyłeś można zanegować złudzeniem), więc idąc dalej zakładanie, że WSZYSTKO ma świadomość jest pomnażaniem nieuzasadnionych (by nie powiedzieć wątpliwych) założeń.

nauka nie zajmuje się iluzją powierzchowności, tylko właśnie wnika w przyczyny i wnętrze. dlatego właśnie denerwuje mnie twój styl wypowiedzi, bo bezzasadnie wypowiadasz takie twierdzenia, które sa bzdurą. naprawdę. po prostu ewidentnie nic o nauce nie wiesz.

wydaje ci się, że świat jest jakoś tam niewytłumaczalny i magiczny, dlatego wytłumaczalnośc i logiczność jest ci przeszkodą. i to mnie denerwuje. wypowiadasz się o czymś, czego nie wiesz za pomocą takich stanowczych, a nieuzasadnionych twierdzeń.

jesteś zamknięty na obiektywne poznawanie świata, i wypełniasz tę lukę myśleniem magicznym. tworzysz swoją własną wizję świata, gdzie można rzeczy kształtować siłą umysłu, ale jednocześnie kwestionujesz obiektywność istnienia nie tylko tego ukształtowanego, ale i całego świata. se myśl co chcesz, ale po prostu wiedz, że jest tu widoczny dysonans i niekonsekwencja, oraz niestety brak wiedzy. oczywiście nie zgodzisz się z tym, ale na tym polega właśnie ludzkie zaślepienie i prawdziwe zamknięcie.

lepiej zamiast mi odpowiadać to przemyśl to po prostu. nie ciągnijmy dalej tej dyskusji. w końcu i tak nie istniejesz, jesteś tylko wytworem mojej wyobraźni… .. .

realista
Użytkownik

ta dyskusja donikąd nie prowadzi, bo opierasz się na niczym. jakby wystarczyło, że coś jest możliwe, bo nigdy nie wiadomo, albo że nie można dowieść, że nie jest możliwe. to nie znaczy jednak, że jest. żyjesz urojeniami, przykro mi.
a nauka działa na innej zasadzie, i tę wolę, choćby coś rzekomo ograniczała (a w szczególności wymyślanie niestworzonych rzeczy…).
żegnam na razie… .. .

realista
Użytkownik

no czyli przykładem udowodniłeś, że nie ma dla ciebie znaczenia co jest naprawdę, i nie interesuje cię dlaczego. i czy to w ogóle jakieś “moce”, czy np. zmiana diety, czy jeszcze coś innego nawet cię nie obchodzi. to właśnie uważam za podejście nonsensowne. bo dojście do prawdy i przekazywanie tej wiedzy innym jest dla mnie rzeczą dla ludzkości ważną. inaczej jest to szerzej bezużyteczne.
ja nie muszę czekać na dowody, bo sam “czaruję”, ale w przeciwieństwie do ciebie ogarniam “szerszy zakres”, bo prócz tego, że leczę się sam, to jeszcze mam wiedzę na temat działania organizmu, więc do samego “czarowania” się ograniczać nie muszę. myślę jednak, że ręce myjesz (jakby nie patrzeć zdobycz nauki), i obyś nie musiał skorzystać z antybiotyków przy jakimś paskudnym zakażeniu, bo jeszcze przyjdzie ci do głowy, żeby zamiast tego zawierzyć swojej “niewyjaśnionej a nieograniczonej mocy”…
nie wiesz co zmieni moje życie, a co nie, możesz wiedzieć jedynie, że twojego żadne dowody nie zmienią, bo ani cię nie obchodzą, ani o nich się pewnie nie dowiesz.
więc naprawdę taka dyskusja z fantastą do niczego nie doprowadzi. możesz tylko udowadniać jakim błogosławieństwem jest niewiedza z twojego punktu widzenia, ale tego chyba nie szanuję… .. .

realista
Użytkownik

okej, rozmowa jest bezcelowa. śnij dalej, pozdro… .. .