Otwarte nie znaczy dobre

Opublikowano: 06.05.2019 | Kategorie: Gospodarka, Wiadomości ze świata

Liczba wyświetleń: 283

Według najnowszych badań aranżacja układu biur w stylu open space nie sprzyja produktywności pracowników, a wręcz ją obniża.

Wyniki ubiegłorocznych badań Harvard Business School pokazują, że biura typu open space izolowały od siebie pracowników, którzy aż o 73 proc. obniżyli wzajemne interakcje w porównaniu do ludzi pracujących w biurach, gdzie pokoje są zamknięte. To ciekawy i zaskakujący wynik, ponieważ z założenia aranżacja open space ma sprzyjać kontaktom między pracownikami, dawać wrażenie równości wszystkich członków zespołu i poprawiać komunikację między nimi. Jednym z największych mitów otwartego biura jest to, że zachęca ono do współpracy pomiędzy współpracownikami, którzy, omijając ściany, spontanicznie wpadną na siebie i poprowadzą inspirujące rozmowy.

Największą wadą otwartych biur jest hałas. W 2014 roku producent mebli Steelcase przebadał 10 000 pracowników i stwierdził, że ludzie pracujący w systemie open space tracą do 86 minut dziennie z powodu hałasu panującego w tego rodzaju biurach. Inne badanie z 2013 r. wykazało, że prawie połowa badanych pracowników miała problem z akustycznym rozpraszaniem uwagi – w szczególności z podsłuchiwaniem rozmów, co stanowiło największą frustrację dla wielu osób.

W open space wszyscy widzą ponadto, co pracownik robi. Jedno z badań wykazało, że brak prywatności i wszechobecne poczucie bycia obserwowanym ma nieproporcjonalnie duży wpływ na pracowników płci żeńskiej. To właśnie kobiety czują się bardziej pod presją w tego typu otwartej przestrzeni. Przebadane w studium pracownice przyznały, że unikały całych sekcji biura, aby oszczędzić sobie „gapienia się” współpracowników lub całkowicie zmieniły sposób ubierania się, ponieważ przez cały czas czuły, że są oceniane.

Jak pisze serwis Pulshr.pl, badania wykazały, że otwarte biura nie tylko wpływają na obniżenie produktywności, komfortu czy poczucia bezpieczeństwa pracowników. Mogą one również nasilać rozprzestrzenianie się zarazków, zwiększając częstotliwość, z jaką pracownicy chorują. Tym samym zmniejszają ogólną wydajność.

Źródło: NowyObywatel.pl

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Liczba głosów: 4, średnia ocena: 5,00 (max 5)
Loading...

TAGI:

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

4
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Stanlley
Użytkownik

Ależ mi odkrycie – skoro ja do tego doszedłem pare lat temu to chyba muszę być jakimś geniuszem? A przecież nie jestem… Może to z tymi “naukofcami” jest coś nie tak że dopiero teraz takie wnioski wysunęli… a może wystarczyło oddolnie posłuchać pracowników co myślą o open space?

Ale to nie ma znaczenia – bo tu chodzi o kasę – open space jest poprosu wiele tańszy i tyle, więcej ludzi można upchać…

Komzar
Użytkownik
Komzar

Dokładnie tak @Stanlley, takie biura były tańsze więc je wypromowano. Jakoś prezesi siedzieli w ładnych zamkniętych gabinetach a nie w tych wspaniałych kreatywnych i przyjaznych, otwartych przestrzeniach.

SirNick
Użytkownik
SirNick

Zastanawialiście się po co tyle jest biurowców? W zasadzie czemu to służy?
Przecież większość w nich zatrudnionych uczestniczy w procederze legalnych machinacji bankowych, podatkowych itp…

Szwęda
Użytkownik
Szwęda

Jak patrzę na te biura z dykty, na filmach, bo na szczęście nie na żywo, to kojarzy mi się to ze szczurami w takich instalacjach laboratoryjnych czy coś podobnego. Zresztą chyba nie byłoby to porównanie mocno odbiegające od rzeczywistości.