Dzieci psychicznie nie dają rady

Opublikowano: 27.12.2020 | Kategorie: Edukacja, Wiadomości z kraju, Zdrowie

Liczba wyświetleń: 1303

Problemy psychologiczne spowodowane lockdownem są coraz częstsze u dzieci – alarmują specjaliści i nauczyciele. Wsparcie psychologiczne dla dzieci jest niezbędne.

„Są dzieci, które zasypiają z bólem głowy z powodu czasu spędzonego przed komputerem. Patrzę z perspektywy nauczyciela, dyrektora i rodzica. Uczniowie naprawdę potrzebują wsparcia psychologicznego. W naszej szkole mogą spotykać się z pedagogiem face to face. Przychodzą na te spotkania, aby porozmawiać, uzyskać wsparcie. Uważam, że taka pomoc jest niezbędna i nie ma co czekać, aż uczniowie wrócą do szkoły, bo potrzebują wsparcia już teraz” – mówi Magdalena Prokaryn-Dynarska, dyrektorka jednej ze szkół podstawowych w Lublinie z rozmowie z „Głosem nauczycielskim”.

Edukacja zdalna od początku budzi wiele kontrowersji. Z jednej strony brakuje sprzętu do nauki domowej dla dzieci i młodzieży, łącza internetowe się wytrzymują przeciążeń, nauczyciele z własnej kieszeni muszą kupować sprzęt niezbędny do prowadzenia zajęć. Ponad 150 tys. dzieci jest pozbawionych w ogóle dostępu do edukacji w dobie pandemii.

Z drugiej strony dzieci uczestniczące w lekcjach online też ponoszą konsekwencje tego systemu. Pozbawione kontaktów z rówieśnikami i nauczycielami, zmuszone siedzieć przed komputerami wiele godzin, boleśnie odczuwają tego skutki. Rodzice alarmują, że wiele dzieci zaczęło mieć stany depresyjne, problemy ze snem i koncentracją. Do tego odizolowanie od kolegów i koleżanek i stres związany z lękiem przez zarażeniem się koronawirusem.

Niektóre szkoły skróciły czas lekcji z 45 do 30 minut, ponieważ szczególnie młodsze dzieci nie były w stanie tak długo skupić uwagi i uczestniczyć aktywnie w zajęciach. „U nas lekcje zdalne są lustrzanym odbiciem stacjonarnego planu zajęć, z tą różnicą, że lekcje online są skrócone do 30 minut plus 10 minut przerwy. Musieliśmy je skrócić, żeby uczniowie nie musieli siedzieć przed komputerem non stop do 15.30, a potem jeszcze odrabiać pracę domową” – opowiada Prokaryn-Dynarska.

Wszystkie patologie polskiego systemu edukacji zostały uwidocznione w czasie pandemii. Brak elastyczności, nierealne kryteria oceniania, przeładowanie dzieci materiałem podczas lekcji i potem prac domowych dały o sobie znać.

„Dzisiaj przeciętny uczeń 6 klasy siedzi przed komputerem od 8.00 do 15.00, a potem jeszcze kolejne godziny poświęca na wykonanie prac domowych. Dla zdrowia i psychiki to zabójcze- mówi jedna z matek 6-klasistki w rozmowie z naszym portalem. „Dzieci są ospałe, blade i przepracowane. Mają problemy ze snem. Wcześniej robiliśmy wszystko, żeby nasze dzieci korzystały z komputerów jak najmniej, a teraz są zmuszone spędzać przed monitorem 8 godzin dziennie” – dodaje.

Koszmar dzieci będzie trwał. Tegoroczne zimowe ferie będą musiały spędzić w domach, dodatkowo z zakazem wychodzenia na dwór. Rząd zaproponował godzinę policyjną dla dzieci trwającą od 8.00 do 16.00, czyli dzieci będą mogły wyjść tylko wcześnie rano, lub po zmroku. Takie traktowanie najmłodszych jest nie tylko niezrozumiałe, ale i szkodliwe dla ich zdrowia. „Z koniecznością pozostawania w domach wiąże się nie tylko ograniczona możliwość utrzymywania kontaktów międzyludzkich, ale także znacznie mniejsze możliwości podejmowania aktywności ruchowej i kontaktu z przyrodą, co stanowi kolejny niekorzystny czynnik, mający wpływ na nasz dobrostan psychiczny” – mówi dr n. med. Tomasz M. Gondek, specjalista psychiatra, członek komitetu Early Career Psychiatrists Committee Europejskiego Towarzystwa Psychiatrycznego w rozmowie z portalem „Puls Medycyny”.

A Ministerstwo Edukacji nadal nie widzi problemu.

Autorstwo: Rut Kurkiewicz-Grocholska
Zdjęcie: Free-Photos (CC0)
Źródło: Strajk.eu

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Liczba głosów: 8, średnia ocena: 5,00 (max 5)
Loading...

TAGI: , , , ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

1
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Irfy
Użytkownik
Irfy

To znaczy… chyba pojmuję, jaki cel przyświecał tej bandzie bezmózgich ameb zwanej „polskim rządem”. Zapewne chodziło o to, żeby w czasie, kiedy wszelkie wyjazdy są mocno utrudnione a wszelkie zajęcia „pozaszkolne” uniemożliwione, młodzież w wieku 13-17 lat nie urządzała sobie party alkoholowo-narkotykowo-seksualnych pod nieobecność rodziców. Równocześnie chce dać do ręki jakąś „broń” tym rodzicom, którzy pracują zdalnie. W stylu „Nie możesz iść do Andrzeja, bo jak cię po drodze złapie policja, to ja zapłacę karę i jeszcze będę cię musiał/a wyciągać z policyjnego dołka”.

To mimo wszystko strawniejszy argument od powiedzenia prawdy z gatunku „nie możesz iść do Andrzeja, bo przyćpasz, pochlejesz a w międzyczasie zrobisz dziecko jakiejś nawalonej kretynce”. Tyle że jak zwykle zakaz został wdrożony siermiężnie i byle jak. „Złota młodzież”, czyli wszelkie klasowe gwiazdy albo klasowa „finansowa elita” i tak będzie miała to gdzieś. Po prostu krzykną w pustkę „wychodzę!” a zapracowani ojciec z matką, o ile w ogóle będą w domu, odkrzykną „tylko nie daj się złapać!”. Za to po tyłku oberwą wszelcy outsiderzy, którzy i bez głupich rządowych decyzji mają przechlapane.

Przy okazji oberwie się też co bardziej strachliwym rodzicom, zmuszonym wytrzymać dwa tygodnie z wkurzonymi i odciętymi od kontaktów fizycznych z płcią przeciwną nastolatkami. Jakby mnie w wieku 15-17 lat ktoś usiłował zamknąć w domu w czasie ferii, to bym z tego domu zwiał na cały okres. Do jakiegoś squatu, czy gdziekolwiek. Albo wymykał się przez okno, po linie z prześcieradeł. W efekcie więcej będzie z tego złości, wkurzenia i napięć, niż pożytku. Czyli klasyka tematu.