Brzemię Zachodu

Opublikowano: 20.07.2022 | Kategorie: Publicystyka, Społeczeństwo

Liczba wyświetleń: 1221

W San Antonio w Teksasie, znaleziono ciężarówkę w naczepie której znajdowało się 46 ciał imigrantów. Ale ta tragedia stanowi dopiero przedsmak naszej przyszłości. Ryzyko śmierci z wycieńczenia czy udaru w transporcie jest ceną, którą mieszkańcy Globalnego Południa są gotowi zapłacić w poszukiwaniu miejsca do życia.

Szkody i koszty zawsze w największym stopniu koncentrują się w najuboższych populacjach. Mechanizm rozwarstwienia jest prosty: zyski się prywatyzuje, a straty uspołecznia. W 2008 roku wielki biznes napędzał konsumpcję trefnymi kredytami do momentu, gdy miliony ludzi na całym świecie stracili dom, pracę i życiowe oszczędności. Żaden z prezesów czy menedżerów bankowych z Wall Street nie został za to postawiony w stan oskarżenia. Kiedy w najtrudniejszych okresach pandemii koronawirusa dochody 99% ludzkości spadały, a w państwach rozwijających się ludzie umierali na ulicach przez załamywanie się kolejnych systemów ochrony zdrowia, majątek dziesięciu najbogatszych osób na ziemi się podwoił – bogactwo miliarderów nigdy w historii nie rosło tak szybko. Logika kryzysu klimatycznego jest dokładnie taka sama – biedni odczują go znacznie mocniej niż bogaci, a właściwie już go odczuwają.

Dzisiejszy kryzys głodu i ubóstwa w Afryce Wschodniej to dla nas kolejne przypomnienie o tym, że o katastrofie klimatycznej należy mówić w czasie teraźniejszym, nie przyszłym. W Kenii ponad 15 milionów ludzi nie ma dostępu do czystej wody. 4 miliony jest w kryzysowym stadium głodu, a ceny zbóż rosną wykładniczo. Coraz częściej występują konflikty o wodę i pożywienie. W Etiopii zamknięto 2000 szkół, by dzieci i młodzież mogły zająć się rolnictwem i zaopatrywać tamtejsze wojsko. O 15% wzrosło niedożywienie dzieci i o 50% kobiet w ciąży. W Somalii 60 000 dzieci było hospitalizowane z powodu głodu w samym kwietniu. W Sudanie Południowym 3/4 gospodarstw domowych jest niedożywione i najprawdopodobniej nie zostanie już udzielona im pomoc humanitarna. Wskaźniki, które zawsze były obecne w tej części świata, osiągają nieznany nam dotąd pułap. Afryka Wschodnia przeżywa dzisiaj najgorszy deficyt opadów od 70 lat. To najdłuższa i najbardziej destrukcyjna susza od 1981 roku. Mieszkańcy regionu w tym roku najpewniej będą musieli przetrwać piątą nieudaną porę deszczową z rzędu. Kryzys rolnictwa w połączeniu z ograniczeniem importu żywności, uwarunkowanym wojną w Ukrainie, stał się makabryczny w konsekwencjach. Świat zaczyna płonąć na naszych oczach, a ofiary tej katastrofy potrzebują natychmiastowej pomoc.

Kto powinien ponieść koszty tej pomocy? Odpowiedź nie powinna wzbudzać kontrowersji, bo przecież rozsądek odszkodowania jest niemal globalnie uniwersalny – jeśli coś zniszczyłeś, to za to zapłać.

Płacić zatem powinny kraje bogate, które wedle szacunków Oxfam wniosły 92% historycznej nadwyżki emisji CO2. Płacić powinny gigakorporacje, bo przez ostatnie 30 lat to one wypuściły do atmosfery 72% gazów cieplarnianych. Płacić powinni najzamożniejsi, bo dwudziestu topowych miliarderów produkuje 8000 razy więcej dwutlenku węgla niż łącznie miliard najbiedniejszych.

Afryka Wschodnia to soczewka historii Globalnego Południa, w której widzimy jak wiele się zmieniło, by wszystko pozostało tak samo. Z piekła systemu kolonialnego obarczonego ludobójstwem, niewolnictwem i niszczeniem kultur wyrósł system głęboko niesprawiedliwego kapitalizmu. Obcy kapitał wykorzystując słabość instytucjonalną Afryki, przejmował kontrolę nad kolejnymi kluczowymi sektorami w regionie w zamian za benefity dla grup trzymających władzę. Z pozoru niezależne państwa zmieniały się w skarbonki do rentownej akumulacji kapitału, narzucano im liberalizację rynków i usuwanie barier dla handlu zagranicznego. Światowe potęgi i międzynarodowe instytucje finansowe zaproponowały Południu model rozwojowy oparty na taniej, często nieetycznej produkcji dóbr dla Północy, co przyniosło ekstremalną eksploatację ludzi i środowiska. Aż w końcu dziś region, który żywił nadzieję na wydostanie się z kleszczy historycznej opresji, umiera w katastrofie klimatycznej. Katastrofie, którą spowodowały państwa-oprawcy i państwa-wyzyskiwcze. Tak jak w czasach kolonialnych znów giną ludzie, środowisko i kultury.

Bogate państwa mają moralny obowiązek partycypować w kosztach katastrofy, ale to też kwestia pragmatyzmu. To one dziś dysponują technologią, wykwalifikowaną kadrą i przede wszystkim zasobami potrzebnymi do uratowania Afryki i powstrzymania olbrzymich fal migracji i wojen klimatycznych, ale pomoc humanitarna to za mało. Powstać musi system finansowania kosztów adaptacji, który stanowi gruntowne przeciwieństwo obecnych dobrowolnych i doraźnych transferów na rzecz klęsk żywiołowych. System powinien opierać się na zasadzie odpowiedzialności za szkodę, a budżet budować na podstawie mechanizm podatku progresywnego, którego stawki wyznaczane byłyby przez wskaźniki historycznej emisji. Nowy i sprawiedliwy ład skonstruowany choćby w oparciu o Ramową konwencję Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu to dziś konieczność ostateczna. Afryka, szczególnie jej Wschodni region, nie ma szans na adaptację do warunków klimatycznego kataklizmu, więc potrzebujemy rewolucji. Potrzebujemy międzynarodowej odpowiedzialności i solidarności, nie zaś filantropii ad hoc.

Aktywizmem klimatyczny możemy wesprzeć ten kurs, ale pod warunkiem korekty kilku ważnych, ale niepełnych narracji, do których się przyzwyczailiśmy. Kolektywnie obwiniamy rządzących za dezynwolturę w przeciwdziałaniu zmianom klimatu, ale zapominamy, że sami kolektywnie jesteśmy winni zniszczenia świata Południa. Kładziemy środek ciężkości protestów na życiu przyszłych pokoleń, nierzadko pomijając, że w innej części świata ofiarami są dzisiejsze pokolenia. Powtarzamy słowo „przeciwdziałać” w stanowczo zbyt dużej dysproporcji do słowa „adaptować”. Nie chodzi o demobilizacje, bo aktywności potrzebujemy więcej niż kiedykolwiek wcześniej – chodzi o ukierunkowanie działania w kwestii klimatu na globalną sprawiedliwość.

Brzemię Północy to wciąż niezamknięty rozdział. Możemy rozliczać się z historią, obalając pomniki kolonizatorów, ale pamiętajmy, że to tylko sfera symboliczna. Prawdziwa walka trwa, a historia może mieć dla niej kluczowe znaczenie.

Autorstwo: Łukasz Michnik
Źródło: Trybuna.info

7

TAGI: , , ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

1 wypowiedź

  1. Dandi1981 20.07.2022 10:20

    Zapomnial zes dodac ze hiper inflacja jest ratunkiem dla wszystkich zadluzonych krajow bo jak chleb bedzie po 2 miliony zl to w koncu splaca dlug krajowy.
    Ale im bardziej chodzi o utrzymanie wyplacalnosci panstwa a inflacja im w tym pomoze, do tego masz mega zyski z sprzedazy paliw i energi do tego dojda zwiekszone podatki jak wszystko podrozeje.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.