Straszna twarz wojującego ateizmu

Opublikowano: 10.08.2016 | Kategorie: Publicystyka, Wierzenia

Liczba wyświetleń: 16

Miałem pytanie do Pana Boga, ale odpowiedział, że nie teraz, bo jest zajęty. Nie wyglądał na zajętego, ale Pan Bóg to inteligent, pracuje głową, więc nie zawsze widać, że pracuje. Ja już od dawna jestem niewierzący, ale on powiedział kiedyś, że jemu to nie przeszkadza. Prosił tylko, żeby nie łazić i nie opowiadać o tym ludziom. Jak zapytałem dlaczego, odpowiedział, że to niekulturalnie, że jest w tym jakaś agresja, brak szacunku dla tych, którzy wierzą.

Próbowałem wyjaśniać, że przecież nie chodzę od domu do domu i nie oferuję niewiary, nie wrzeszczę na rynku, że Bóg to lipa, nie urządzam pielgrzymek, ani nie domagam się lekcji ateizmu w szkołach.

Pan Bóg zwrócił mi jednak uwagę, że eksponuję moją niewiarę w mediach społecznościowych jak również podczas spotkań towarzyskich, co samo w sobie nie jest jeszcze grzechem, ale może ludziom sprawiać wielką przykrość.

Zapytałem, czy nawet tym, co sami zaglądają na moją stronę? Zaskoczył mnie trochę, bo powiedział, że tym najbardziej, że ludzie przychodzą z ufnością, spodziewają się życzliwości, a spotyka ich przykrość.

Próbowałem się usprawiedliwiać, że przecież ja ich do niczego nie namawiam, nie wysyłam im maili, chociaż sam nieustanie dostaję różne propozycje, a to kredyt mi proponują, a to chcą, żebym coś sobie za darmo przetestował, albo żebym sobie powiększył penisa, często oferują mi zbawienie, albo tylko próbują wyłudzić dane mojego konta bankowego. Rozpędziłem się w tym moim rozgoryczeniu i nawet zapytałem, czy nie ma na nich kary bożej.

Pan Bóg uśmiechnął się łagodnie i powiedział, że nie może zarządzać potopu w świątek i piątek, a poza tym z obecną ilością wielkich jednostek pływających, to mogłoby się okazać mało skuteczne, albo zgoła szkodliwe, tylko rozpusty by było więcej, podczas takiego długiego rejsu.

Pomyślałem, dlaczego zaraz potop, czy nie można bardziej wybiórczo, są pioruny, są inne metody, Pan Bóg ma tysiące sposobów, mógłby takiego internetowego łobuza potraktować złamaniem nogi, albo tylko zarazić wirusem uczciwości, ale to mu chyba do głowy nawet nie przychodziło.

Prawdę mówiąc, wpędził mnie trochę w poczucie winy, zacząłem się nawet zastanawiać, czy rzeczywiście uprawiam ateistyczny prozelityzm. Fakt, nie kryję się z moim ateizmem, nie wierzę w cuda, nie tylko w cudowną produkcję napojów wyskokowych i zagryzek, ale również w cudowne stworzenie wszechświata, czy to dla samej hecy, czy wyłącznie na chwałę bożą. Bądźmy jednak uczciwi, ateiści nie przyjmują uroczyście niemowląt do ateistycznej wspólnoty, nie urządzają człowiekowi konfirmacji, kiedy mógłby rozpocząć drogę do samodzielnego myślenia, nie straszą wiecznym potępieniem, nie domagają się koncesji dla telewizji „Rzucam”, ogólnie ten nasz prozelityzm do niczego nie podobny, ani miecza, ani stosów, ani łamania kołem, ani wykorzystywania prawa państwowego do zmuszania innych, żeby myśleli tak jak ja. Widziałeś gdzieś ateistycznych misjonarzy – zapytałem zdenerwowany.

A Dawkins, Dennett, Harris, Hitchens – zaczął wyliczać triumfalnie. Hitchens umarł, możesz go sam zapytać jak ten ateistyczny prozelityzm wygląda – powiedziałem z irytacją.

– Chyba w bajki wierzysz – odpowiedział Pan Bóg. Przekonując mnie, że książki to taki sam prozelityzm jak zakony misyjne.

Powiedziałem mu, że to jest logika dla ubogich, że to porównanie jest zwyczajnie nieuczciwe. Ateiści prezentują argumenty dorosłym ludziom, nie wmawiają głupstw malutkim dzieciom, są gotowi uwierzyć w duchy, pod warunkiem prezentacji ducha, lub pośrednich dowodów na ich istnienie. Uczciwej dyskusji nie wolno nazywać prozelityzmem, a ewangelizacji uczciwą dyskusją.

Pan Bóg nie był przekonany i powoli traciłem nadzieję, że go kiedykolwiek przekonam. Machnąłem ręką i zgodziłem się, że jestem wojującym, agresywnym ateistą.

Ale to było już dość dawno. Teraz czytałem artykuł o roślinie, która tak upodobniła swoje nasiona do zwierzęcych odchodów, że żuki gnojaki toczą je w ustronne miejsce i zagrzebują w ziemi. Zafrapowało mnie ile milionów przypadkowych mutacji trzeba, żeby upodobnić orzeszek do gówna. Niby tylko ciekawostka, ale wiadomo, nauka na to pytanie nigdy nie odpowie, a Pan Bóg mógłby, ale zbył mnie, powiedział, że teraz jest zajęty, pracuje.

Autorstwo: Marcin Kruk
Źródło: ListyzNaszegoSadu.pl

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI: , ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

45
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
supersebi900
Użytkownik
supersebi900

widać nie tego boga autor pytał….w koncu tylu ich na swiecie nadal jest ze cięzko się połapac o która mitologie chodzi;)bo to ze jest to postac fikcyjna i zyjąca wylacznie w ludzkim mózgu nie trzeba specjalnie udowadniać.Problem tylko w tym ze za duzo na świecie ludzi leniwych lub naiwnych,poznac to po ich twarzach -wiele razy widziałem ten strach w oczach kiedy przyparci argumentacją bali sie swiata bez bajki o bogach.Pozdarwiam wszystkich myślących!

realista
Użytkownik

że co? że “życie było by totalnie idiotycznym samo-przeczeniem, coś a la życie współczesnego ateisty”??? co to ma znaczyć? czy w “rozumowaniu” wierzącego jedynie bóg nadaje życiu sens? to ja się pytam czyje życie jest totalnie idiotyczne… .. .

realista
Użytkownik

cyt.:”Udowadniać wszystko pragnie światopogląd „ateistyczno-naukowy””

udowadniać? a dlaczego nie “poszukiwać odpowiedzi”?

cyt.:”wychodzi z góry z wcześniej przyjętego na ślepo założenia, że…”

zakładasz założenie z góry, a to zwyczajne poszukiwanie wyjaśnienia. dało rezultaty niezliczoną ilość razy. że bakterie wywołują choroby też nie było wiadomo od początku. doć nie widać.

cyt.:”Samo-zaprzeczenie i idiotyzm objawia się tym, że stara się tu definiować życie jako coś z góry martwego ”

nonsens. to ty definiujesz życie jako coś martwego. to twoja wizja, nie ateistów. spłycasz pojmowanie go w swoim rozumowaniu.

cyt.:”Fizyk sobie nie przeczy o ile dopuszcza możliwość interpretacji teologa”

to twoja wizja. fizyk bada fakty, teolog domysły. to nie jest w najmniejszym stopniu równoważne.

życie to nie jest martwy mechanizm, to ŻYWY mechanizm. a czy jest coś więcej to kwestia domysłów, albo też zostanie zbadana… .. .

lboo
Użytkownik
lboo

@supersebi900: “notabene wiemy która część przysadki mózgowej jest odpowiedzialna za tworzenie potrzeby wiary”

Korzystając z Twojej logiki można by dojść do wniosku że internet nie istnieje, bo jego źródłem jest karta sieciowa ;)

realista
Użytkownik

okej, widzę że nie mam o czym z tobą rozmawiać. ezoteryka jest udowodniona a bakterie nie powodują chorób. no to nara… .. .

supersebi900
Użytkownik
supersebi900

@Iboo to nie logika ale efekt badań naukowych…dowiedziono że w czlowieku można stymulować posiadanie wiary lub ją wyelimonować.Robiono testy na religijnych ludziach i dowiedziono że wiara po stymulacji przedniej częsci przysadki nie była im juz potrzebna do normalnego zycia.Przestali mysłeć religinie i poszukiwac boga-sami zajęli sie swoja egzystencją.

piqlis
Użytkownik
piqlis

Świetny artykuł, a co najważniejsze zabawny, gratki dla autora, i oby tak dalej :)

lboo
Użytkownik
lboo

@supersebi900: Odetnij zasilanie od karty sieciowej to internet zniknie. Czyli poprzez stymulacje karty sieciowej możemy włączać lub wyłączać internet, oznacza to więc że internet nie istnieje.
Tyle warta jest Twoja logika.

Jeżeli ktoś straci w pewnym momencie np. wzrok, to przestanie odbierać wzorce wzrokowe, przestaną zatem interesować go kolory, filmy, krajobrazy. Czy to oznacza że świat kolorów przestał istnieć?
To że nie jesteś w stanie czegoś postrzegać przy pomocy dostępnych Ci narzędzi nie koniecznie oznacza że to coś nie istnieje. A Twój przykład z logicznego punktu widzenia niczego nie udowadnia, co starałem się wykazać przykładem z kartą sieciową.
Nie jest moim celem udowadniać Ci istnienie ponadmaterialnej rzeczywistości. Wierz w to uważasz za słuszne, natomiast przykładem który podałeś, czy ogólnie zastosowaną logiką nie jesteś w stanie obalić istnienia takowej.

realista
Użytkownik

życie nie jest “martwym mechanizmem”. przestań powtarzać te brednie, które tylko sobie ubzdurałeś. im więcej nauka odkrywa mechanizmów, tym wszystko staje się logiczniejsze. nie rozumiesz, bo nie ogarniasz, sztucznie ograniczasz i wypaczasz znaczenie. potrzebujesz zagadkowego przewodnika. nie zastanawia cię, czy on też musiałby “działać” na jakichś mechanizmach? gdzie kończą się mechanizmy a zaczyna boskość? umiesz rozstrzygać takie rzeczy?… .. .

realista
Użytkownik

cyt.”Dla Ciebie jest martwym, dla mnie nie.”
no przecież to nie ja tak twierdzę, tylko Placek. nie świruj… .. .

edit:
cyt.:”Czemu tak usilnie zmierzasz do tego żebym podzielał Twoją opinie?”
w ogóle nie pisałem do ciebie.

i jeszcze przypisujesz mi nie moje twierdzenia. nie masz pojęcia co myślę o Stwórcy, więc się o tym lepiej nie wypowiadaj, bo strzelasz kulą w płot raz za razem… .. .

lboo
Użytkownik
lboo

@realista: Przepraszam, nie odczytałem nie.
Skasowałem, bo nie miało sensu.

realista
Użytkownik

Placek, filozofujesz bez większych podstaw. wolna wola jest określeniem umownym, przypadek czy chaos postrzegany jest przez nas niezwykle prymitywnie, celowość jeszcze bardziej. pakowanie więc w to wszystko boga jest tylko ucieczką przed akceptacją fenomenu chaotycznego (o wiele bardziej skomplikowanego niż nam się wydaje) żywego mechanizmu wszechświata, w tym i nas, węglowych istot biologicznych. nie sądzę, abyś miał mandat do pouczania mnie w kwestii rozumienia wszechświata, ja na te pytania odpowiadałem sobie wielorako dekady temu, i może nawet bardziej go rozumiem niż ty z tą twoją “filozofią”. ułamek moich dociekań ująłem np. w http://john5408.wix.com/realista#!mikroopowiadania/csrl . i nie zależy mi na kolejnej, wtórnej rozmowie. odbyłem takich już dziesiątki. myśl, dociekaj, nie daj się robić w trąbę. 3mka… .. .

realista
Użytkownik

nie masz racji. życie jak najbardziej jest “mechaniczne”, a organizmy decydują na podstawie różnych czynników jak postąpią. podlegają ograniczeniom woli bo mogą wykonywać jedynie ruchy, które… mogą wykonywać. ich ciała to “wielkie”, fizykochemiczne mechanizmy. to nie jest martwe. rośnie, rozmnaża się, odżywia i defekuje.
więc zastanów się czy ty przez różne określenia nie rozumiesz czegoś innego, niż powinieneś… .. .

realista
Użytkownik

znowu nie masz racji. mechanizm to nie wyłącznie maszyna. i to ty zacząłeś o żywych i martwych mechanizmach, więc ty sobie zadawaj te pytania. pofilozuj se z kimś innym, a jak jesteś zmęczony to odpocznij… .. .

realista
Użytkownik

ale to TY definiujesz jakieś maszyny. to jest TWOJA sztuczna definicja. życie się na nią nie łapie, ale jest mechanizmem. to TY uważasz, że wybór musi wywoływać jakiś nadnaturalny czynnik. skąd wiesz, że nie jakiś mechanizm? cała mechanika może prowadzić do bogactwa mechanizmu odczuwania przez istotę będącą sumą mechanizmów, środowiska będącego również sumą mechanizmów.
myślę, że nie masz pojęcia co się da a co nie. skąd twoje założenie, o niepewności wyniku? skąd twoje założenie, o życiu i matwocie związanymi z wyborem? to twoje definicje, ja się z nimi nie zgadzam w takim ujęciu. patrzysz na to z prymitywnie ludzkiego punktu widzenia. zwierzęta nie działają wedle takiego rozróżnienia, a żyją. koralowiec nie wybiera sobie miejsca, a bakteria “zeżre” wszystko co może zeżreć. życie jest życiem, a nie wiecznym zastanawianiem się nad wyborem. losowość to nie ograniczenie wyniku a pula rozmaitych wyników.
algorytmy to znacznie ciekawsza i bardziej zaawansowana dziedzina niż sobie prawdopodobnie wyobrażasz… .. .

realista
Użytkownik

cyt.:”na to pytanie nie udzielisz odpowiedzi, możesz sobie ją tylko zmyślić.”

tego nie wiesz.

o jakim wybieraniu przez siebie piszesz? na jakiej podstawie twierdzisz, że ODZYSKUJESZ energię? uważasz, że tak to działa?

co kwestia wyboru ma do samego życia? życie to proces. to TY się do jakichś maszyn ciągle odwołujesz. dyskutujesz sam ze sobą? ja nie mam z tym problemu. postrzegam życie jako ciąg przyczynowo-skutkowy. sam proces wyboru jest tylko jednym z elementów, i wcale nie najważniejszym. ponieważ organizmy działają, to i podejmują akcje, co wiąże się z wyborem, ale po co temu nadawać priorytetowe znaczenie i na tej podstawie wyciągać wnioski i tworzyć definicje?
wybierasz czy twoja nerka ma w danej chwili zwiększyć dostarczanie sodu do krwi? nie? więc jest martwa?
czy wybór czy idziesz w lewo czy w prawo jest życiem? a jeśli leżysz sparaliżowany to żyjesz mniej?
nie tak to działa chłopie, ogarnij się.

ja to rozumiem, co chcesz przez to co piszesz powiedzieć – że istnieje coś, co odróżnia życie od zwykłego automatyzmu – wola. i ta wola jest dla ciebie niemożliwa do udowodnienia fizycznego.

ale ja mam inne zdanie, uważam, że świadomość jest skutkiem, a nie przyczyną. i pewnie, nie udowodnię tego tak jak i ty, i nawet mi na tym nie zależy. ale to nie znaczy, że nikt i nigdy tego nie udowodni, więc już tak się nie zaklinaj i nie twórz nowych definicji, skoro już piszesz, że coś “nie oznacza dowolności pod którą sobie można wkleić co się komu podoba”. i nie doczepiaj kolorów bo też ich widzę nie ogarniasz… .. .

realista
Użytkownik

przecież to TY postawiłeś tutaj teorię, że życie bez boga jest martwym mechanizmem, nie ja. zastosuj się do własnych rad.

nic nie wiesz, bo polegasz na swoim założeniu, że nie możemy. przed wynalezieniem matematyki nie potrafiliśmy wyrazić ruchu planet, o których nic nie wiedzieliśmy przed wynalezieniem teleskopu. nie zakładaj z góry czegoś, czego nie potrafisz ogarnąć.

dobrze powiedziane, bóg jest zapychaczem.

oczywiście, że można stworzyć logiczne i racjonalne wyjaśnienie bez obecności boga. to tylko tobie jest to trudno sobie wyobrazić. nauka nie bełkocze, tylko jej ewidentnie nie pojmujesz. nie umiesz mówić jej językiem. ale to twoja, nie jej wina.

przecież napisałem, że nie mogę udowodnić, ale to i tak wcale nie przeczy mi samemu. jaki argument mam znaleźć? bo nie wiem o co ci chodzi. nikt nie udowodnił źródła świadomości, więc co niby jest przewałkowane? na youtube to jest nawet niebocentryzm, żartobliwe to źródło wiedzy… .. .

realista
Użytkownik

ja w ogóle nie próbuję nic obalać. sprzeciwiam się tylko nazywaniu przez takich jak ty życia współczesnych ateistów “totalnie idiotycznym samo-przeczeniem”.

jeśli powołujesz się na logikę, to używaj logiki. w szkołach nie uczą “logiki i teorii poznania oraz bytu”. uciekasz do ładnych acz bełkotliwych sformułowań i obszernych wypowiedzi, które maja podkreślić twoją elokwencję, ale jak już wspomniałem – dyskutujesz tutaj sam z sobą.

nie rozumiesz analogii? co mój przykład nieznajomości ruchu planet ma wspólnego z istnieniem wcześniejszego świata? ja piszę o tym, że ciężko wyrokować o czymś, co jest albo nie jest możliwe, jeśli się nie dysponuje pełną (lub wystarczającą) wiedzą.

oczywiście, że nikt nie był maszyną, ale to TY coś piszesz o maszynach, nie ja. to ty chcesz przez to coś powiedzieć. coś negatywnego w odniesieniu do braku boga. ja mówię o mechanizmach, które działają czy chcesz czy nie, bo mają taką możliwość. i życie też na nich się opiera, choć nie tylko na nich.

nie wypowiadaj się o naukowcach i o ich bełkocie, bo powtarzam – nie rozumiesz języka nauki… .. .

realista
Użytkownik

nigdy nie mów nigdy, i postaraj się zrozumieć mój przykład, bo go nie rozumiesz widać.
piszesz o jakichś epokach, jakby to przeczyło temu, co ja piszę. skąd pomysł, że następna “epoka” będzie skręcać w stronę boga, a nie pełniejszego zrozumienia np. mechanizmów kwantowych?

sam piszesz “dla człowieka przed matematyką, we „wcześniejszym” świecie gwiazda czy planeta była czymś innym, on miał bogów i tytanów i jego koncepcje były nieracjonalne”. skąd więc pomysł, że mieszanie boga do big bangu nie wyda się przyszłym pokoleniom dokładnie tym samym? przeczysz sam sobie, bo założyłeś pewien stopień racjonalności w racjonalności, i rzeczywistości w rzeczywistości. więc nie pisz, że “to się nie zmieni” albo, że jest jakaś “skończona liczba możliwości poznawczych”, bo właśnie tego nie wiesz tak, jak “wcześniejsi” nie znali matematyki, więc nie wiedzieli co jest, a co nie jest w niej możliwe. bo zmiana perspektywy zawiera się właśnie w racjonalnych możliwościach poznawczych. tak jak mechanika klasyczna i prawa Newtona nie przestały obowiązywać po odkryciu mechaniki kwantowej.
ja się spodziewam np. odkrycia w przyszłości sposobów wykorzystania “pola umysłowego”, jako bazy danych i nośnika informacji, bo mam przeczucie, że takie pole istnieje. i z czasem nauka poprzez kolejne odkrycia potwierdzi i ogarnie temat. wtedy takie rzeczy jak telepatia czy jasnowidzenie, albo ewolucja i co tam jeszcze stanie się dla współczesnych tak oczywiste, jak dla nas forma gazowych reaktorów tysiące lat świetlnych od nas vs. wyobrażenie “w gwiazdach Zeusa”… .. .

realista
Użytkownik

cyt.:”Ja piszę tylko o tym co dziś można powiedzieć logicznego.”

nie. piszesz, że nigdy czegoś nie zbadamy lub nigdy się nie dowiemy. a logiczne jest (jak pokazałem w przykładzie), żeby jak pokazuje doświadczenie, nie zakładać z góry co jest lub nie jest możliwe.
i tu wpadasz właśnie w pułapkę, którą sam najpierw naświetlasz. jak najbardziej jest możliwe obronienie np. ewolucji logiką i bez “zapychacza”, a jak wiemy już wielokrotnie i stale, “zapychacz” okazywał się zbędny. zwyczajnie nie odkryliśmy jeszcze wszystkich mechanizmów, ale te, które odkryliśmy dają nam podstawy do dalszych poszukiwań.
zastosuj się do własnych rad i miej [na to] otwarty umysł. chęć poszukiwań odpowiedzi bez udziału “zapychacza” doskonale rozumiem, bo wielokrotnie okazywało się to skuteczne.
a w przeciwną stronę? well… jakoś nie zauważyłem… .. .

paullenburg
Użytkownik
paullenburg

W moich oczach to obydwaj macie sporo racji….

Osobiscie jestem po srodku,ze tak powiem.. :-)
Cenie sobie nauke i jej wszelakiej masci odkrycia oraz idacy za nimi postep…
Wierze rowniez,ze wszystko nie powstalo sobie ot tak z niczego a wiec tym samym wierze w jakas sile sprawcza. W jakiegos kreatora (kreatorow)…

Ogolnie bardzo ciekawa ta Wasza rozmowa…
Podoba mi sie Wasz sposob przelewania mysli na slowa…

realista
Użytkownik

przypisujesz racjonalizmowi coś, czym nie jest, ani nawet nie stara się być.
racjonalizm nie polega na zmyślaniu, w wręcz przeciwnie, więc to co piszesz ma się nijak do tematu.
i coś ty się tak racjonalizmu uczepił? czy ja coś na ten temat pisałem? metodologia naukowa jak na razie dobrze sobie radzi, a ja tylko spodziewam się dalszych odkryć (które stale się pojawiają, jak historia wielokrotnie pokazywała) a nie udowadniania wszechświata na grzbiecie żółwia. to raczej przeciwieństwo racjonalizmu tak, jak picie taboretu z cytryną, co zdajesz się właśnie robić.
i oczywiście, że niewidomy jest w stanie pojąć czym jest światło czy kolor, jedynie nie ma możliwości tego sobie wyobrazić poprawnie tak, jak my. my też jesteśmy ślepi na fale rentgenowskie, a chyba nie powiesz mi, że “nie ma możliwości aby [nam] wyłożyć w teorii, racjonalnie, co to jest”. próba łączenia przeciwieństw to jedynie taki chwyt, oswajanie dysonansu poznawczego. ja tam pojmuję przeciwieństwa jako dwa równe wektory o tym samym kierunku i przeciwnym zwrocie o wspólnym puncie początkowym, i jakoś łatwo mi to sobie wyobrazić… bez boga… .. .

realista
Użytkownik

a może można. skąd wiesz, że nie? powtarzam – wielokrotnie w historii uważano coś za niemożliwe bądź zupełnie inne niż wiemy obecnie, że jest. pojmij to w końcu!

arbitralnie stwierdzasz, że coś, czego NIE MÓWI nauka jest nieprawdą (bo, nie), i w związku z tym sprzeczne z metodologią naukową teorie, których NIE głosi, nigdy nie będą udowadnialne, bo metody, o których jeszcze nie wiemy nie pojawią się…
naprawdę nie mam ochoty dalej pomagać ci dyskutować z samym sobą… .. .

realista
Użytkownik

cyt.:”Twierdzę tylko, że o niektórych kwestiach wiadomo, że są niemożliwe w danym ujęciu”

a ja twierdzę, że nie masz pojęcia o tym, czy twoje “ujęcie” jest kompletne.

cyt.:”czy weryfikacja empiryczna/naukowa powstania czegoś z niczego”

znowu fail, bo nie chodzi o coś z niczego, tylko na przykład czasoprzestrzeń z fazoczęstotliwości, o której JESZCZE nie wiemy, że istnieje. ROZUMIESZ?

cyt.:”nie oznacza że to dotyczy wszystkiego. Akurat te przykłady o których pisaliśmy są niemożliwe”

AKURAT skąd wiesz, że konkretnie te? błądzisz…

cyt.:”aby twój żywy mechanizm się potwierdził, musisz zdefiniować jakoś inaczej pojęcie mechanizmu lub życia”

wystarczy, że nie będziemy rozmawiać o TWOJEJ definicji mechanizmu życia, bo akurat mechanizmy biologiczne to całkiem spory dział nauki. więc może przestań w końcu pisać głupoty, proszę…

cyt.:”skąd wiesz, że nie ma takiej możliwości albo że jej nigdy nie będzie.”

nigdy nie widziałem czegoś takiego ani nie widziałem przesłanek, które by potwierdzały taką możliwość. trup jest trupem a ciecz nie utrzyma ciężaru człowieka, choć nartniki radzą sobie doskonale. nie wierzę w Jezusa. czy coś takiego będzie możliwe? może będzie. i co z tego?

cyt.:”Twoim sposobem rozumowania może na serio głosić teorię latającego żółwia na równie z każdą inną.”

DOKŁADNIE PRZECIWNIE! to ty piszesz o potrzebie boskiego pierwiastka aby coś uznać za żywe, albo aby ewolucja była możliwa, a nie ja. i sam żadnych dowodów nie masz. ja opieram się na doświadczeniu i metodach naukowych. a te zaprzeczają latającym żółwiom.
nauka nie głosi teorii, których nie umie potwierdzić, wręcz przeciwnie – uznaje tylko to, co potwierdzić można. to jest właśnie teoria. są też hipotezy, jeśli nie mamy falsyfikowalnej odpowiedzi, i uznajemy, że “to w tamtym kierunku”, tylko nie wiemy jak daleko. zarzucasz nauce coś, podczas kiedy jest dokładnie odwrotnie.

więc nie pisz czegoś, czego nikt nie mówił, a co wymyśliłeś sobie sam, bo to jest właśnie ROZMOWA Z SAMYM SOBĄ.

realista
Użytkownik

taa… najpierw piszesz “Twoim sposobem rozumowania może na serio głosić teorię latającego żółwia na równie z każdą inną. ”
a potem WYMYŚLASZ przykład, który jest sprzeczny z tym co ja mówię i używasz go jako argumentu, by udowodnić mi, że “Na dzień dzisiejszy jest jednak [moja koncepcja] niemożliwa”…
O JAKIEJ MOJEJ KONCEPCJI PISZESZ?

cyt.:”Skoro nie wiesz, że coś istnieje to nie możesz wiedzieć czy się potwierdzi”

JA NICZEGO NIE GŁOSZĘ, podaję przykład możliwości istnienia zjawisk, o których jeszcze nie wiemy, a których WEDŁUG CIEBIE nigdy nie odkryjemy, bo jest to niemożliwe, choć historia wielokrotnie pokazywała co innego. ja nie wiem co istnieje, a czego nie wiemy, ale nie zakładam, że się nigdy nie dowiemy. a ty przeciwnie, twierdzisz, że coś JEST, a czegoś nie odkryjemy, i to dowodzi, że coś jest. no wybacz, i ty coś mówisz o logice?

uczepiłeś się mechanizmu i w kółko to powtarzasz, próbując wykorzystać w jakiś sposób przeciw temu, co mówię ja. życie opiera się na przemianach fizykochemicznych, a TO TY TWIERDZISZ, że jest czymś więcej niż jakimś “mechanizmem”, który sobie ubzdurałeś, a o którym nikt tu nie mówi w zasadzie oprócz ciebie. nauka nie musi zapełniać luki, która według ciebie istnieje, bo ona nie istnieje, więc co ma niby nauka zapełniać?

twój przykład z dodawaniem jest absurdalny. nie muszę ci tego udowadniać, bo nie jest to kwestia sporna. nie mogę ci także udowodnić, że możemy odkryć coś, o czym teraz nie wiemy, ale mogę podać i podałem ci przykłady z historii. jeśli tego nie rozumiesz to naprawdę nie ma sensu dalsza rozmowa, tym bardziej, że naprawdę powoli nie wiem o co tobie właściwie chodzi, bo stale dyskutujesz sam ze swoimi urojeniami. jak tak ma wyglądać dalsza rozmowa to naprawdę spasuję… .. .

realista
Użytkownik

twój przykład z 2+2 nie przystaje do twojego twierdzenia, że nauka nigdy nie udowodni big bangu czy jakoś tak. gdzie tu logiczny punkt wspólny?

twierdzisz, że dowiedzenie czegoś jest niemożliwe, a ja że nie masz podstaw, aby tak twierdzić, bo historia zadała kłam takim twierdzeniom już nie raz. tym bardziej, że sam postulujesz coś, czego w żaden sposób sam dowieść nie możesz, więc pewność wynika jedynie z wiary w swoją słuszność. tylko nie kombinuj za wiele, bo jeśli On faktycznie jest to wie, że kombinujesz. :P

okej, myśl sobie co chcesz, ale nie pisz bzdur o życiu ateisty, które jest “totalnie idiotycznym samo-przeczeniem”, bo tylko wkurzasz. łudź się, że jak potrzebujesz do wszystkiego bozi, to że pójdziesz do raju. powodzenia… .. .

realista
Użytkownik

cyt.:”Czas i przestrzeń nie ma początku i końca, tak jak NIC nie generuje czegoś, bo NIC nie istnieje. To jest błąd logiczny”

nie. jedyne co możesz powiedzieć, to to, że nie znamy na chwilę obecną odpowiedzi na pytanie w jaki sposób zaczyna się i kończy przestrzeń, albo co było przed jej powstaniem. na takiej samej zasadzie, jak starożytni nie znali odpowiedzi na to, w jaki sposób można stać po drugiej stronie kuli ziemskiej i nie spaść z niej, bo nie wiedzieli o grawitacji. moja “fazoczęstotliwość” miała ci to uświadomić, ale najwyraźniej cię przeceniłem… .. .

PS. twój kierunek jest łatwiejszy. nie trzeba wtedy odpowiadać też na pytanie skąd wziął się bóg…

realista
Użytkownik

ja cię rozumiem, że chcesz przekazać, że są rzeczy pewne, jak w tym przypadku na pewno niemożliwe. ale właśnie próbuję ci uświadomić, że właśnie ty się mylisz.
masz całkowitą rację, teoretycznie według twojej wiedzy jest pewne, że 2+2=4. a ja się w tej chwili założę z tobą i udowodnię, że twoja wiedza jest niekompletna, bo 2+2=11.
druga sprawa – to ty popełniasz błąd logiczny i błędnie zakładasz, że jest tak jak myślisz, i do tego co myślisz szukasz odpowiedzi. wielokrotnie już pisałem, że historia zadaje kłam takiej argumentacji.

cyt.:”Potrafisz sobie wyobrazić brak czasu i przestrzeni,”

oczywiście, a ty nie? patrzysz z perspektywy rezultatu, ze śmiesznej ludzkiej pozycji, próbując wyrokować o tym, czego nie jesteśmy w stanie zrozumieć czy wyobrazić sobie… pomijam już twoje niezrozumienie zagadnienia (rozumiesz “wybuch” dosłownie)
po pierwsze tutaj znowu sobie zaprzeczasz, bo nie potrafisz sobie wyobrazić tego, czego nie potrafisz sobie wyobrazić (tak jak twoje “o czym myślisz jak nie myślisz”), co nie znaczy, że nie da się tego opisać.
po drugie błędnie rozumiesz czas czy też początek czasu, bo nie znane ci są zagadnienia transformacji, a to właśnie próbowałem ci zasugerować pisząc o “fazoczęstotliwości”. dla nas czas jest ciągły i trudno jest ci wyobrazić sobie coś innego, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby czas nie istniał, bo jest tylko transformacją innych właściwości. wystarczy wtedy poznać transformatę odwrotną i już można działać dalej. przykładem jest transformata Fouriera, o której pewnie nie masz pojęcia, a masz z nią do czynienia stale. pozwala ona zamienić np. czas na pulsację, co wykorzystuje się przy zapisywaniu muzyki albo filmów. nie zdajesz sobie sprawy, że te są przesyłane w postaci danych o pulsacji, które są dopiero przekształcane w dziedzinę czasu. dzięki temu mamy przeogromne możliwości manipulacji sygnałem.
POWTARZAM, problemem tutaj nie jest to, że coś jest niemożliwe, tylko że brakuje ci kompletnej wiedzy, aby móc to z całą pewnością powiedzieć.

dlatego to nie nauka zmyśla bzdury, tylko tacy jak ty, którzy nauki nie ogarniają, i muszą czymś zapełniać swoje dziury w wyobraźni. i to właśnie wynika z ideologii, a nie metody naukowe, w których trzeba dowodzić i argumentować.

i dlatego mylisz się pisząc o “idiotycznym samo-zaprzeczeniu”, oraz uważając, że tylko bóg może stanowić odpowiedzi na twoje pytania. ucieczka w irracjonalizm może i jest wygodna, ale FAŁSZYWA, o czym nas przekonała historia już niejednokrotnie. zawsze jednak znajdą się ludzie określający ze swojej małej perspektywy, na które pytania nie ma sensu szukać odpowiedzi… .. .

realista
Użytkownik

sam masz problemy z elementarną logiką, bo to, że TY sobie czegoś nie umiesz wyobrazić i opisać, to nie znaczy, że się nie da. to jest właśnie twój problem, i stąd właśnie tak mocna wiara w zapychacze. ja prościej nie umiem już napisać.

skoro czas to według ciebie tylko symbol, nazwa, i nie ma go, to jak możesz zaprzeczać, że można sobie wyobrazić jego brak? gdzie tu logika, kolego?

pulsacja opisuje coś w czasie, ale samym czasem NIE JEST, więc to ty czegoś tu nie kumasz. ja to stosuję w praktyce.

cyt.:”nie da tego zrozumieć za pomocą żadnej racjonalnej dosłowności o czym ci piszę tutaj post za postem.”

a ja ci uświadamiam, że właśnie tu popełniasz błąd, bo to TY nie rozumiesz, a nie NIE DA się tego zrozumieć.

cyt.:”Nie masz żadnego pojęcia w naszej mowie do opisania konkretnie, racjonalnie i naukowo tego co chcesz tutaj przekazać, bo to wykracza poza racjonalizm.”

ależ mam, tylko ty odmawiasz zaakceptowania tego. ZAŁOŻYŁEŚ, że to wykracza poza racjonalizm i kręcisz się w kółko.

cyt.:”logika służy tylko do tego co sobie można wyobrazić, reszty zrobić się nie da.”
cyt.:”nie mają żadnych narzędzi poznawczych aby to weryfikować, już nie mówiąc o tym żeby coś opisać.”

i tu popełniasz błąd zakładając, że są rzeczy, które są nielogiczne. NIE, po prostu nie rozumiesz skąd się biorą, nie wiesz jak je badać i nie znasz możliwości ich opisania. TY nie znasz.

to jak, zakład, że 2+2=11?… .. .

realista
Użytkownik

cyt.:”są tylko próbą, żałosną próbą opisania tego, czego pojąć racjonalnie się nie da.”

NIE, to kwestia sposobu opisu i rozumienia zjawisk. nie masz o tym widać pojęcia, bo chcesz zatrzymać się i rozłożyć ręce, bo “się nie da”. wielu było takich przed tobą, a jakoś stale pojawiają się nowe odkrycia.

cyt.:” sam się uczepiłeś że nasze obecne zdolności poznawcze są obiektywne.”

wręcz PRZECIWNIE, nigdzie tak nie twierdziłem. podawałem nawet przykłady z historii. to ty starasz się narzucić założenie, że utknęliśmy w miejscu i NIE DA się czegoś, a moje twierdzenie, że będzie to możliwe w przyszłości nazywasz bajaniem. piszesz nieprawdę albo nie rozumiesz.

cyt.:”jak coś działa poprawnie to czy może jutro zadziałać poprawniej? Nie może, bo skuteczności czy prawdy się nie stopniuje.”

może, i też podawałem przykład mechaniki klasycznej i kwantowej. no mówię, rozmawiasz sam ze sobą i nie słuchasz co się do ciebie mówi. taka “rozmowa” mija się z celem… .. .

PS. ZAKŁAD?

realista
Użytkownik

cyt.:”Wyobraź sobie bezczasowość, nicość, brak czasu i przestrzeni. Kto ci broni? Nikt.”

przecież napisałem, że sobie wyobrażam. to ty sobie nie wyobrażasz i twierdzisz, że się nie da. TY!

cyt.:”Proszę więc zaprezentuj bezczasowość, bo na pewno nie jest to pulsacją, sam przecież napisałeś, że ona opisuje coś w czasie.”

nie będę nic prezentował, bo to zagadnienia skomplikowane, a ty sobie i tak nie umiesz albo nie chcesz wyobrazić (co stale podkreślasz), o czym świadczy już twoje niezrozumienie pulsacji. po co mam się wysilać? ja nie twierdzę, że to JEST pulsacja, tylko podałem przykład transformacji. ale nie chwytasz, więc czego oczekujesz, mam tu rozprawy naukowe dla opornych pisać?

cyt.:”Wszystko inne jest dziedziną fantastyki lub wiary.”

z tym, że JAK POKAZUJE HISTORIA z czasem wiara się kurczy, a fantastyka za sprawą nauki staje się faktem. więc co jest bardziej prawdopodobne?

nudzisz już, lepiej zainteresuj się nauką, to może przestaniesz wszystkie SWOJE dziury w wiedzy zapychać bogiem… .. .

paullenburg
Użytkownik
paullenburg

Wyjasnienia jakie proponuje nauka sa czasami rownie optymistyczne jak zakladanie istnienia Boga….
Rozumiem jednak doskonale dlaczego wiare w Boga mozna nazywac droga na skroty czy na latwizne a nauke prawdziwym poszukiwaniem prawdy… Czesto bardzo slusznie zreszta …
Z drugiej strony takze w samej wierze w Boga (stworce,kreatora ,sile sprawcza niepotzebne sobie skreslic .. :) moze byc wbrew pozorom wiecej logiki niz niektorzy zawziecie zakladaja…

Ciezko bedzie Wam dojsc do porozumienia smiem twierdzic .. ;)

Czytalem kiedys bardzo ciekawa ksiazke pewnego niemieckiego biochemika (Hoimar von Ditfurth). ,,Nie tylko z tego swiata jestesmy ” . Probowal on z lepszym badz gorszym skutkiem pogodzic w niej nauke z wiara …

Jestem najmniej odpowiednia osoba zeby komus polecac jakies lektury…. Nie robie wiec tego…
Powiem tylko ,ze pewne jej fragmenty byly bardzo ,bardzo interesujace… Szczegolnie patrzac przez pryzmat Waszej dyskusji powyzej….

Wciaz naprawde interesujacej dyskusji swoja droga … :)

realista
Użytkownik

paradoksalnie uważam, że Stwórca może istnieć, tyle że postrzegam go prawdopodobnie zupełnie inaczej niż boga, którym zapychane są dziury. dla mnie ewentualnie kwestią nader interesującą jest “jak On to zrobił”, a nie “on to zrobił, więc nie wiadomo i nigdy nie będzie wiadomo jak”… taka delikatna różnica. bo np. gdybym ja był stwórcą (oho!;), to wymyśliłbym ewolucję, a nie wyczarowywał gatunki. dlatego spodziewam się, że jak już to Stwórca spowodował rozpoczęcie transformacji czegoś w czasoprzestrzeń i cząstki elementarne, co MUSIAŁO poskutkować powstaniem istot inteligentnych. nie ma tu miejsca na czary-mary, a ja myśląc tak nie nazwałbym się “wiernym”. pozostaje tak czy siak pytanie, kto przetransformował coś w to coś, co Stwórca mógł przetransformować w czasoprzestrzeń, i tak dalej… we Wszechświecie obserwujemy hierarchiczność objawiającą podobne mechanizmy w zupełnie różny sposób, a łączy to wszystko matematyka. myślę, że to dzięki niej będziemy zbliżać się do odpowiedzi. ile to zajmie? nie wiem, wieczność? ;)… .. .

realista
Użytkownik

cyt.:”zatem popełnisz błędy natury logicznej. ”

to ty właśnie popełniasz błąd logiczny oczekując, że przykład będzie nie odnosił się do czasu. to jest właśnie powód trudności wytłumaczenia osobie bez wyobraźni czegoś takiego.

co masz na myśli pisząc o horyzoncie zdarzeń? stosujesz to jak wytrych. to może odpowiem – poza horyzontem zdarzeń czas przestaje istnieć tak, jak przed powstaniem wszechświata. wyobraź to sobie i masz odpowiedź na pytanie co było przed.

ja nie twierdzę, że wiem co tam jest, ale że istnieje możliwość opisania tego. to ty przecież piszesz, że są rzeczy, których na pewno się nie dowiemy, bo to niemożliwe. przeczysz sam sobie?

oczywiście, że w TE jest wszystko do pogodzenia, tylko brak ci wyobraźni lub wiedzy, bądź po prostu ZAKŁADASZ, że się nie da. zastosuj się do własnych rad i spojrzyj od przeciwnej strony. nie od strony rezultatu, a od strony możliwości, które dopiero poskutkowały rezultatem…

nie wychodzą same zaprzeczenia, tylko mechanizmy są zbyt mało poznane. nie wiem, sądzisz że nagle nauka przestanie się rozwijać i tak już pozostanie? jeszcze niedawno nie mieliśmy pojęcia o kwarkach, gluonach czy bozonach, i też niektórzy twierdzili, że coś tam jest z czymś tam sprzeczne, a jednak zmierzamy w kierunku odpowiedzi. naprawdę, nie zakładaj z góry, bo JAK POKAZUJE HISTORIA nigdy się to nie sprawdza… .. .

realista
Użytkownik

cyt.:”do czego dojdziemy? Do pojęcia omnipotencji, wszechrzeczy, wszechmocy czy Boga który jest zbiorem wszystkich możliwości na raz.”

nie, dlaczego? spójrz jaka jest różnorodność formacji galaktyk, jak różne są planety i ich orbity. a to wszystko w zasadzie jedno równanie F=GMm/r^2. można o tym napisać całe książki, ale to będzie opis dokładnie tego, co wynika z tegoż właśnie wzoru. skomplikowany? nie. jego efekty skomplikowane? jak najbardziej.
spójrz z takiej strony a wszystko stanie się dla ciebie bardziej zrozumiałe, no chyba, że lubisz komplikować rzeczy by widzieć w nich boga… .. .

realista
Użytkownik

cyt.:” Skąd wiedzieć, że nie ma wzoru matki który rozpoczyna i wyjaśnia wszystko?”

a no właśnie. prawdopodobnie właśnie taki wzór jest. tyle, że myśląc o nim rozumiesz go bardzo prymitywnie, stąd wychodzą ci bzdury. z niczego nie trzeba się wyłamywać, to właśnie twoje błędne założenie. pomijasz wartości, które do wzoru się podstawia i iterację czyli wzajemne oddziaływanie jego czynników… .. .

realista
Użytkownik

cyt.:”Popełniasz całą masę błędów, takich elementarnych.”

NIE, to ty je popełniasz. nie muszę podawać żadnych definicji, bo to ty się czepiasz tego zagadnienia. ja uznaję, że nie ma sprawy. to ty się odwołujesz do horyzontu zdarzeń. to ja pytam PO CO? czego to ma dowodzić?

ja nie piszę również o DOŚWIADCZANIU braku czasu, tylko o opisie takich zjawisk, na przykład na drodze matematycznej. to ty mnie ciągniesz w niewłaściwą stronę, a ja cały czas ci tłumaczę, że nie tędy droga.

cyt.:”tylko konkretów ci brakuje. To „coś” o czym piszesz, chciałbym abyś to wreszcie zaprezentował”

nie zaprezentuję ci tego, bo nie wiem czym to jest. prób wyjaśnienia istnienia transformacji nie jarzysz, więc zamykasz mi drogę do porównań. zainteresuj się fizyką kwantową na przykład i sam zobaczysz, jak niemożliwe staje się opisywalne. i nie wypisuj, że coś niemożliwe jest, bo już wielokrotnie ci pisałem, że historia zadaje kłam takim twierdzeniom. nie trzymasz się faktów ani odrobinę. przestań pisać w kółko to samo… .. .

realista
Użytkownik

cyt.:”ale wtedy jaki jest sens abyśmy dyskutowali?”

no właśnie już dawno napisałem, że nie ma sensu, bo w kółko piszesz o tym samym, czyli że coś jest niemożliwe bo nie, mimo, że dałem ci przykłady, że takie założenia są błędne.

na przykład to, że piszesz teraz, że “zjawisko jest tylko w czasie”, co jest założeniem błędnym w tym kontekście, w którym rozmawiamy. na przykład odrzucasz transformację Fouriera, która wcale nie jest w czasie, choć tak ją możemy pozornie interpretować, i taki jej PRZYKŁAD tylko podałem. odnosić się ona może na przykład do przestrzeni, i po przekształceniu operacje nie odbywają się wtedy ani w czasie, ani w przestrzeni, tylko ich powtórna transformacja daje taki efekt. musisz to najpierw zrozumieć.
to jest tylko przykład na to, że mylisz się mówiąc, że coś jest nie do wyobrażenia. matematyka dysponuje wieloma narzędziami do wyobrażania zjawisk dla ciebie niewyobrażalnych, które mogą nie mieć NIC wspólnego z czasem. ogarnij najpierw o czym próbujesz dyskutować… .. .
https://pl.wikipedia.org/wiki/Transformacja_Fouriera

PS. nie chcesz się jednak założyć, że 2+2=11?

realista
Użytkownik

cyt.:”Matematyka jest martwa, widziałeś kiedyś liczbę albo odcinek sam w sobie? Doświadczyłeś tego? Przecież to są abstrakcje”

przechodzisz sam siebie w kwestii niezrozumienia. właśnie matematyka nie jest martwa, tylko ty nie dostrzegasz jej związku z rzeczywistością. przykład równania na grawitację – to nie są głupie literki, to są konkretne wartości konkretnych właściwości. i o to chodzi, że nie musisz doświadczać odcinka, aby jego długość wyrażona liczbami dała ci odpowiedź na wartość grawitacji, której nie widzisz, ale odczuwasz jej skutek stojąc na krążącej wokół Słońca planecie. naprawdę tego nie pojmujesz?… .. .

realista
Użytkownik

cyt.:”Odmówiłeś podania definicji czasu, więc poprzez czas możesz rozumieć sobie co tylko ci się podoba”

nie czuję się zobligowany do tego, aby taka definicję podawać. jest to z resztą bez znaczenia, bo JAK JUŻ PISAŁEM prowadzisz mnie w niewłaściwą stronę, a to ja ci tłumaczę, że NIE TĘDY DROGA.

cyt.:”wypisujesz co ci się tylko podoba i przeczysz sobie nieustannie nie zważając na żadne zasady.”

nie, po prostu to ty nie rozumiesz o czym piszę. zacząłeś od tego, że musi istnieć bóg, który stworzył wszechświat z niczego, bo nie ma możliwości określenia niczego i jest to nawet niewyobrażalne. więc podaję ci przykład tego, że wyobrażanie sobie nicości jako braku czasoprzestrzeni i używanie tego jako argumentu PRZECIW możliwości wyobrażenia sobie tej nicości jest właśnie LOGICZNYM BŁĘDEM wynikającym z TWOICH ZAŁOŻEŃ. nie określam nic ponadto, że mogę to sobie wyobrazić, bo NAM INNE TAKIE możliwości, które podpowiada matematyka, a o których tobie nic nie wiadomo. transformacja jest dla ciebie czarną magią, a od tego powinieneś zacząć próbę zrozumienia zagadnienia, które SAM poruszasz.

cyt.:”Dlaczego ten pierwszy ma mu uwierzyć?”

jeśli “ten drugi ma jakieś przesłanki”, których nie można zweryfikować, to okej. niech pierwszy wierzy w co chce. problemem jest, jeśli pierwszy nie dopuszcza takich przesłanek z powodu swojej ignorancji, nie bo nie. “jakieś grawitacyje mnie tu wymyśla, głupoty jakieś…”

cyt.:”I tak dziś, razem z fizykami nie posiadacie dosłowni NICZEGO co mogłoby w jakikolwiek sposób nakierować i określić czy ta fantazja może być choć hipotezą, już nie mówiąc o prawdzie.”

ALE o jakiej fantazji ty piszesz??? jak na razie nauka tłumaczy tak wiele zjawisk (których zdaje się nawet ułamka nie ogarniasz), że nie wiem gdzie ty się doszukujesz fantazjowania. możesz konkretniej?

cyt.:”Po co mi wysyłasz linka to Transformacji Fouriera, przecież pisze że to jakiś operator liniowy na jakiś przestrzeniach…”

jakiś operator na jakichś przestrzeniach… dajcie spokój… podaję ci takie linki, żebyś zrozumiał jak niewiele rozumiesz, jak dużo FANTAZJUJESZ z powodu swojej niewiedzy. ja nie muszę tego rozkładać, ja to już wiem, ja to stosuję W PRAKTYCE. to ty uważasz, że są rzeczy niemożliwe, które dla mnie są MOŻLIWE i OCZYWISTE, i próbujesz mnie przekonać argumentami, które wiem, że są błędnie sformułowane. to ty musisz popracować i zdobyć wiedzę, która pozwoli ci zweryfikować swoje założenia i dostrzec błędy, które popełniasz formułując je.
jak na razie nawet nie rozumiesz przykładów, które ci podaję. daremne moje zaangażowanie… .. .

PS. 2+2=11, zakład? nie ciekawi cię to?

realista
Użytkownik

cyt.:”Jeśli nie czujesz się zobligowany do podania definicji pojęcia którym się posługujesz, to jak możesz się posługiwać pojęciem, skoro nie wiesz co ono oznacza?”

błąd logiczny. wiem co oznacza czas. ale nie ma to znaczenia, czy go tutaj będziemy definiować czy nie.

cyt.:”.Nigdzie nie pisałem że Bóg musi istnieć, tylko że jest to najlogiczniejsze wyjaśnienie na jakie obecnie stać racjonalny rozum. Jest to symbol który godzi sprzeczności.”

na jedno wychodzi. jak już pisałem – wielokrotnie okazywało się, że (pozorne) sprzeczności lub brak wyjaśnienia tłumaczy z czasem rozwijana nauka. ty twierdzisz, że czegoś nie da się wyjaśnić czy wyobrazić, a ja twierdzę, że zakładasz to bezpodstawnie.

cyt.:”pojęcie NIC oznacza brak WSZYSTKIEGO, nie tylko czasoprzestrzeni.”

właśnie NIE, z tego co piszesz wynika, że w twoim wyobrażeniu NIC oznacza brak WSZYSTKIEGO, czego doświadczasz, czyli czasoprzestrzeni. a to właśnie błędne założenie. o tym i o hierarchiczności pisałem już wyżej. zaczęło się od Big Bangu, więc nie rozszerzaj teraz definicji w nieskończoność.

cyt.:”Masz sobie jakieś tam możliwości, których tutaj nie prezentujesz nigdzie”

dałem ci przykład jednej transformacji Fouriera, który nic ci nie powiedział. sądzisz, że coś by ci dało gdybym dalej brnął w bardziej zaawansowane wyjaśnienia? przecież już Fourier to dla ciebie nieogarniona abstrakcja i fantazja…

cyt.:”i do tego dla ciebie matematyka nie jest abstrakcją.”

dla mnie matematyka ma jasne odniesienie do rzeczywistości nawet, jeśli bezpośrednio nie doświadczam idealnie prostej linii bez grubości. ty naprawdę tego nie ogarniasz? bo nie chce mi się aż wierzyć… nic dziwnego, że zapychasz wszystko bogiem.

cyt.:”zera (czyli nicości)”

swego czasu toczyłem tutaj dyskusje a propos nicości, szkoda, że admin skasował moje posty, mógłbym się do tego odwołać.

cyt.:”chyba, że 2+2=11 ale tutaj jest ten problem, że będziesz musiał do tego coś dodać i zmienić.”

widzisz, to jest właśnie interpretacja. nie oszustwo. po prostu ty patrzysz na to bez wiedzy, co oznaczają symbole i definicje, dlatego jest ci trudno zaakceptować różne metody opisu, gdzie sedno się nie zmienia. trudno ci zrozumieć, że zarówno 2+2=4 jak i 2+2=11. pomijasz w uproszczeniu rzeczy dla innych oczywiste i dlatego potrzebujesz boga do zapchania dziur.

to nie oszustwo, już wyjaśniam – używając cyfr przyjmujesz DOMYŚLNIE, że liczby są reprezentacją dziesiętną. ale nie jest to wcale oczywiste. istnieją różne systemy liczbowe, i na przykład mógłbyś wyśmiać mnie, gdybym napisał, że, wieżę Eiffla zbudowano 7E lat temu. ale to ja miałbym rację, bo tak jak ty nie napisałeś 2(10)+2(10)=4(10), tak ja nie napisałem, że 2(3)+2(3)=11(3). ale jest to prawda, bo jak słusznie napisałeś – to tylko symbole. za tym kryje sie TYLKO JEDNA PRAWDA, że ** + ** = ****…

dlatego warto patrzeć za symbole i nie czepiać się idealnie prostej, nieskończenie cienkiej linii, a zrozumieć, że kiedy łączy ona Słońce z Ziemią to jej długość ma 149 milionów kilometrów, i to jest istotne, a nie że w rzeczywistości nie możesz jej dotknąć.

podobnie jest kiedy ludziki czepiają się ewolucji i innych zjawisk, których nie można dotknąć. no nie tak działa świat, ale to jak działa możemy zrozumieć i rozumiemy już dużo, dla niektórych widać nawet za dużo… .. .

realista
Użytkownik

cyt.:”Jak nie definiujesz co dla ciebie oznacza czas to ja nie mam pojęcia o czym piszesz,”

czas jest dla mnie tym samym, czym dla ciebie – wielkością fizyczną, nie ma więc potrzeby go definiować.

cyt.:”nie mam pojęcia co przekazujesz Fourierem,”

no wiem, że nie masz. dlatego tłumaczyłem, że to co my odczuwamy jako czas może być transformacją czegoś innego, co jest niezależne od czasu, a co możemy ująć matematycznie, więc rozważania na temat niemożliwości wyobrażenia sobie tego, co poza czasem są nieuzasadnione. brak ci wyobraźni właśnie (nie fantazji, nie myl tego). transformacja Fouriera właśnie ukazuje możliwość opisu czasu czy przestrzeni w oderwaniu od naszego standardowego ich rozumienia. ale nie chwytasz… szkoda.

cyt.:”Żyjesz urojeniem i nawet nie potrafisz tego nikomu wyjaśnić. ”

to właśnie ty żyjesz urojeniem, ja rozważam całe spektrum wyjaśnień, a ty mieszasz w to boga, bo nie umiesz sobie wyobrazić nawet jednego…

po co cytujesz “metody naukowe”? no tak właśnie działa nauka. ja nie używam żadnych innych “tajemnych alfabetów” niż nauka, staram się tobie otworzyć oczy właśnie na język naukowy, któremu zdajesz się zaprzeczać nazywając go fantazją. no już nie kombinuj, żeby wyszło na twoje. nie rozumiesz co to jest przykład? analogia?

moje wypowiedzi są klarowne, a ja to co piszę tłumaczę jak dziecku, ale ty nie chcesz tego słuchać i stale wracasz do swoich błędnych założeń. ja wyjaśniłem dlaczego bez konieczności angażowania boga i przy użyciu standardowej matematyki, że 2+2=4 jak i 2+2=11, to teraz ty mi wytłumacz dlaczego masz rękę, która ma 70 kilometrów i może strącać samoloty. tylko nie zmieniaj definicji tak, jak i ja nie zmieniałem… .. .

realista
Użytkownik

haha, zabawny jesteś? i kto tu sobie coś tworzy? no naprawdę, bez jaj…

czas nie jest nazwą, można go definiować różnie, w zależności od kontekstu czyli tematu rozmowy, ale tutaj rozmawiamy o jego fizycznym aspekcie, więc czas JEST wielkością fizyczną, praktyczną i mierzalną. poważnie, nie rób sobie jaj, bo się zaczyna robić żenująco.

ja nie uzasadniam niczego stworzoną abstrakcją matematyczną, tylko UZMYSŁAWIAM CI, ŻE ISTNIEJĄ SPOSOBY OPISU ZJAWISK, KTÓRYCH NIE POTRAFIMY SOBIE TAK PO PROSTU WYOBRAZIĆ, o których po prostu nie masz pojęcia.

zero jak najbardziej istnieje. tak jak i punkt bez rozmiarów. po tym co piszesz wnioskuję, że ty naprawdę po prostu nie rozumiesz nauk ścisłych. jakiś domorosły filozof humanista jesteś, a wypowiadasz się o rzeczach, które cię przerastają zwyczajnie.

cyt.:”tak samo zmyślona jak zero, którego starożytni nie używali, bo byli na tyle uczciwi aby nie zniekształcać poznania pod siebie.”

akurat “wynalezienie” zera pchnęło matematykę na nowe tory i otworzyło szersze perspektywy. można powiedzieć, że było właśnie pierwszym etapem wypracowywania opisu zjawisk trudnych do wyobrażenia. liczby ujemne też dla ciebie są abstrakcją? ułamki? to pierwiastki muszą cię przerażać, a całki to chyba mrożą ci krew w żyłach, co?

twoje przykłady mnie śmieszą. a co powiesz na mój? pracujesz na maszynie, która używa TYLKO ZER i jedynek. fajnie, nie?
jak najbardziej zero, czyli brak istnieje. jest informacją. np. tworzy wraz z czymś innym parę, dzięki której można przekazywać dane – błysk, brak błysku – kreska, kropka, alfabet Morse’a, mówi ci to coś? to taki najprostszy przykład, żeby dotarło, choć mam pewnie obawy…

oczywiście, że “bezczasowości” nie uzyskamy, a ty się tego spodziewasz, czy jak? ale uzyskujemy punkt w czasie. jakbyś kiedykolwiek zapoznał się np. z teorią sygnałów, to wiedziałbyś jakie to ciekawe zagadnienie, włączając w to właśnie całkowanie w czasie, dyskretyzację i temu podobne rzeczy. to wszystko WYDAJE SIĘ ABSTRAKCJĄ dla ludzi, którzy tego nie rozumieją.

TO TY NIE ŁAPIESZ TOTALNIE NICZEGO, po prostu nie mam z tobą o czym rozmawiać… .. .

PS. dasz wiarę, że istnieją pierwiastki z liczb ujemnych? o BOŻE!!!

realista
Użytkownik

zbaczasz z tematu w nieinteresującą mnie zupełnie stronę.

istnienie nie ma z człowiekiem nic wspólnego tak szczerze.

zero istnieje, oznacza brak albo różnicę między dwiema równymi wartościami, i w wielu innych postaciach. wynaleziono tylko jego zapis.

jeśli w twoim rozumie zero się nie mieści to zwyczajnie współczuję ci.

cyt.:”Tak samo jest z twoimi pierwiastkami liczb ujemnych, bezczasowością i wszystkim innym. To co jest poza empirią, czyli ludzkim doświadczeniem, jest tylko abstrakcją rozumu, nazwą i interpretacją zjawiska empirycznego.”

jak już pisałem, nie ogarniasz, nie mamy o czym rozmawiać. twoje doświadczenia jest nikłe, bo potrafisz zrozumieć tylko to, co można dotknąć. ponownie współczuję ci, bo akurat “moje pierwiastki z liczb ujemnych” są powszechnie stosowane, a więc “działają”, a ty nawet nie masz o tym pojęcia. żałosne.

cyt.:”Kup sobie książkę do logiki praktycznej, zaczniesz poprawniej konstruować zdania.”

logikę to ja mam mój drogi w małym palcu. jestem programistą, więc mi tu nie chrzań, bo widzę jakie głupoty wypisujesz, i aż mnie zatyka.
co to znaczy A+A=B? w jakim sensie to piszesz, bo nie można powiedzieć, że to jest poprawne czy niepoprawne, to tylko zapis, a swoim przykładem z 2+2=11 pokazałem ci, że pozory mogą mylić w obliczu braku wiedzy, a tym się właśnie wykazujesz.

cyt.:”Coś takiego jak grawitacja, masa, siła, pęd, energia, czas, przestrzeń to nie są BYTY ani żadne ciała które mogą być przedmiotem badań fizyki”

tu już przechodzisz sam siebie, bo najwyraźniej nawet nie dociera do ciebie, że można coś badać poprzez oddziaływanie, jakie wywiera. to są, wybacz, idiotyzmy. piszesz z punktu filozoficznego, czy raczej humanistycznego, a mnie to nie interesuje. ja piszę o narzędziach naukowych, a nie bajaniu o czasie i roli człowieka we wszechświecie.

NIE MASZ POJĘCIA O NAUCE, A SZCZEGÓLNIE FIZYCE, WIĘC KOŃCZĘ TĘ JAŁOWĄ DYSKUSJĘ, którą starasz się ściągnąć w stronę słownych, nieścisłych sztuczek zamiast opierać się na naukach w których kompetencji jest ten temat, jak na przykład ZARZUCANIE matematyce czy fizyce abstakcyjności, bo:
——UWAGA! —————————————————————————————————————
ta definicja zawiera naukę! czytasz na własną odpowiedzialność———————————————————————————————————————–
Abstrakcja – sposób rozumowania leżący u podstaw matematyki, polegający na odrzuceniu części cech przedmiotów fizycznych w celu wyeksponowania cech pożądanych. Wszystkie obiekty matematyczne powstały na tej drodze. Utworzone w ten sposób obiekty są obiektami idealnymi, a nie realnymi.

Abstrakcja często przybiera formy abstrakcji wielostopniowej. Przykładem może być geometria Euklidesa, która stworzyła system obiektów i związków między nimi, bazując na pierwotnych abstrakcjach punktu i prostej. Następnie na tej bazie powstały przestrzenie metryczne, jako abstrakt abstraktu, a w końcu przestrzenie topologiczne jako abstrakt przestrzeni metrycznych.
——————————————————————————————————————————————

i powiedz, że geometria euklidesowa nie działa, bo to tylko abstrakcja…

temat się wyczerpał, żegnam… .. .

realista
Użytkownik

nie masz pojęcia o logice, dlatego piszesz takie właśnie bzdety jak powyżej.
NIENAUKOWE…

zostań z tym tam, żółwiem… .. .