USA zablokowały 84 tysiące stron “przez pomyłkę”

Opublikowano: 17.02.2011 | Kategorie: Świat komputerów, Wiadomości ze świata

Liczba wyświetleń: 659

STANY ZJEDNOCZONE. Nadmierna troska o bezpieczeństwo użytkowników często kończy się zupełnie inaczej niż pierwotnie planowano.

Niedawno stowarzyszenie MPAA zasłynęło z faktu grożenia odcięciem od internetu Google, jednak rząd Stanów Zjednoczonych również ma niemałe ambicje.

Tym razem w ramach projektu “Operation Protect Our Children” rząd USA zablokował tysiące domen, a ich właściciele i odwiedzający zostali przywitani niezbyt miłym komunikatem: “Reklamowanie, dystrybucja, transport i odbiór dziecięcej pornografii jest przestępstwem federalnym, za które grozi do 30 lat więzienia oraz 250 tysięcy dolarów grzywny.”


Komunikat wyświetlany na wyłączonych stronach.

Jak się okazało, 84 tysiące stron, na których wyświetlono tego typu komunikat, w rzeczywistości niczym nie zawiniły. Rząd zablokował je zwyczajnie… przez pomyłkę.

Wszystkie witryny znajdowały się w domenie mooo.com należącej do dostawcy FreeDNS. Po niespodziewanej blokadzie, szybko opublikowano komunikat, w którym czytamy: “Freedns.afraid.org nigdy nie pozwalało na tego typu naruszenia w ramach swoich usług DNS. Pracujemy nad tym, by mieć całe to wydarzenie jak najszybciej za sobą.”

Jak zauważa serwis TorrentFreak, w pamięci wyszukiwarki Bing wciąż zachowały się dowody na niewinność właścicieli witryn, którzy zwykle umieszczali na nich informacje na temat swoich firm. Jak się więc okazuje, kontrolowanie internetu, nawet pod pretekstem walki z treściami nieodpowiednimi dla dzieci, może mieć realne konsekwencje także dla właścicieli stron nienaruszających prawa.

Opracowanie: Adrian Nowak
Na podstawie: TorrentFreak
Źródło: Dziennik Internautów


TAGI: , , , ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

2 komentarze

  1. wjmm 17.02.2011 10:50

    Dlaczego ludzie tam nie protestują?? Czy nie ma żadnych organizacji walczących o prawa internautów?? Nie do końca znam realia amerykańskie, ale chyba dosyć się tam szanuje prawa. Czy właściciele zablokowanych stron nie mogli by pozwać tych ludzi do sądu np?? Jak tak dalej pójdzie coraz więcej ludzi będzie rozwijać darknet, czy rządom o to chodzi?? Zresztą nie taki jest chyba cel internetu, żeby musieć się kryć z legalną działalnością.

  2. Razjel666 17.02.2011 18:01

    wjmm , amerykanie się cieszą jak mają co żr*ć i tv z 2000 kanałami … internet im wisi. Niestety taka prawda.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.