Rosja i Putin, czyli nieistniejące zagrożenie

Opublikowano: 04.10.2015 | Kategorie: Polityka, Publicystyka

Liczba wyświetleń: 515

Już dawno nie działo się tak wiele w tak krótkim czasie. Sytuacja na wielkiej szachownicy zmienia się nawet nie z dnia na dzień, ale niemal z godziny na godzinę. I miejscami jest tragikomiczna, zwłaszcza w zupełnie już absurdalnych i rozpaczliwych próbach amerykańskich mediów (bo już nawet europejskie spuszczają z tonu) prezentowania swojej publiczności alternatywnej rzeczywistości. Od wtorku, 29 września, Rosja wzięła sprawy w swoje ręce, a USA, na oczach całego świata, obudziły się z ręką w nocniku.

Rosja staje się w mgnieniu oka najnowszym straszydłem za sprawą neokonserwatystów, podżegaczy wojennych oraz przytakujących im mediów korporacyjnych, które bijąc przygotowawczo w wojenne bębny, pośpiesznie próbują przekonać ogłupioną opinię publiczną do tezy o zagrożeniu ze strony Rosji. Fakty pokazują, że takie przeświadczenie jest czystym absurdem, a jednocześnie dowodzą, że zagrożenie faktycznie istnieje, tyle tylko, że nie jest nim Rosja, lecz Stany Zjednoczone.

Kilka lat temu Stany pieniły się ze złości, czekając niecierpliwie na możliwość doszczętnego zbombardowania Syrii, a pretekstem do tego miało być rzekome stosowanie przez Asada broni chemicznej. Stany po raz kolejny posłużyły się wyświechtanym argumentem o konieczności bombardowania ludzi, by ich ocalić. Spytajcie „mieszkańców” Libii, Iraku i Jemenu, czy czuli się bezpiecznie w trakcie bombardowań. Libię udało nam się zrównać z ziemią w ciągu 77 dni, doprowadzając ten kraj do ruiny, wcześniej całkowicie zniszczyliśmy Irak, a teraz, dzięki naszemu nieocenionemu wsparciu i broni, robimy to samo w Jemenie, by rzekomo ocalić tamtejszych cywilów.

Nasza żądza zbombardowania Syrii sprzed kilku lat została udaremniona przez złych Rosjan, którzy wkroczyli na ścieżkę dyplomatyczną i sprawili, że Asad usunął broń chemiczną ze swojego kraju. Paskudni Rosjanie nie pozwolili nam na przeprowadzenie nalotów, zapobiegając temu dzięki dyplomacji. Czy to z tego powodu są obecnie naszym wrogiem?

Oczywiście nie udało się nas powstrzymać; znaleźliśmy inny pretekst, by bombardować Syrię. Pod przykrywką rzekomej walki z ISIS chcemy doprowadzić ten kraj do anarchii, takiej samej, jaką zafundowaliśmy Irakowi i Libii. Media korporacyjne, tuba wspierająca amerykański rząd, chcą byś uwierzył, że Stany są częścią światowej koalicji, która bierze udział w bombardowaniu Syrii, kiedy w rzeczywistości 99% nalotów to osobista robota Waszyngtonu. W każdym razie w ostatecznym rozrachunku chodzi o doprowadzenie Syrii do stanu chaosu, śmierci, destrukcji i przemocy, i jesteśmy na dobrej drodze ku temu. Tyle tylko, że ci nieznośni Rosjanie znowu się mieszają, wysyłając broń, by wesprzeć rząd Asada. Zdaje się, że nasza żądza przeprowadzania nalotów, sprawiła, że paskudne władze Rosji wyznaczyły nam nieprzekraczalną granicę. Zamierzają pomagać Asadowi i nie pozwolą na obalenie jego rządu.

Dzięki “Guardianowi” i innym brytyjskim mediom, bo amerykańskie specjalnie o tym nie donosiły, wiemy już, że w 2012 roku doszło do rozmów pomiędzy Rosją i Asadem, podczas których ustalono, że Asad albo podzieli się władzą, albo ustąpi. Stany zignorowały te rokowania i uznały je za niebyłe. Dlaczego? Ano dlatego, że naszym zamiarem było, i nadal jest, sianie w Syrii anarchii i doszczętne jej zbombardowanie. Nie interesują nas rozwiązania pokojowe, chcemy nalotów i wszechogarniającego chaosu, do czego sukcesywnie dążymy. A ci nieznośni Rosjanie po raz kolejni próbują temu zapobiec. Nie mogą zdusić w nas pragnienia bombardowania.

Stany Zjednoczone wyreżyserowały obalenie demokratycznie wybranego przywódcy Ukrainy i na jego miejscu posadzili amerykańską marionetkę, ale za ten cały bałagan oskarżyli sąsiada zza miedzy, Rosję. Amerykańską opinię publiczną rozjuszyliśmy również oskarżając Rosję o ekspansję i aneksję Krymu, mimo że 99% jego mieszkańców wyraziło wolę przyłączenia się do niej i nie doszło do tego w drodze inwazji, nie było nawet jednej ofiary śmiertelnej. Media korporacyjne przekonywały Amerykanów, że Rosja zaanektowała Krym w wyniku militarnego najazdu. A to nieprawda; nie doszło do żadnej inwazji, żaden mieszkaniec Krymu nie zginął w procesie powszechnego zwrócenia się w kierunku Rosji.

W chwili obecnej pojawiają się różne doniesienia medialne o planach Stanów w sprawie rozmieszczenia na obszarze Niemiec broni jądrowej. Zgadza się, broń nuklearna na progu drzwi wejściowych Rosji! Co pomyślałbyś sobie w takich okolicznościach jako obywatel Niemiec albo jako Rosjanin, mieszkający całkiem niedaleko? To prowokacyjny, niemądry, niebezpieczny, militarnie agresywny krok w wykonaniu Stanów, a media mimo to jako złych kolesi nadal ochoczo prezentują Rosjan.

A zatem, kto jest agresorem? Ile państw w ciągu ostatnich 25 lat zbombardowała Rosja? A ile Stany? Poza granicami swego kraju Rosja ma tylko dwie bazy wojskowe, podczas gdy Stany… ponad 700. Więc, które z tych państw jest bardziej agresywne? Stany Zjednoczone od 1963 roku zabiły około 4-5 milionów osób. Ilu niewinnych cywilów uśmierciła w tym czasie Rosja? Roczny budżet obronny Stanów jest 10 razy większy niż Rosji, a zatem, kto jest najeźdźcą?

Amerykańskie Siły Specjalne stacjonują w 81 obcych państwach. Od 2001 roku ich budżet zwiększył się pięciokrotnie, a liczba żołnierzy podwoiła się. A zatem, który z tych krajów jest agresorem? Stany Zjednoczone planują rozmieszczenie broni jądrowej w Niemczech, przez 93% czasu swego istnienia od 1776 roku znajdują się w stanie wojny. W wyniku zbombardowania 16 państw na Bliskim Wschodzie wywołały jeden z największych kryzysów w historii ludzkości dotyczący uchodźców, uciekających przez amerykańskimi nalotami i destrukcją. A więc, kto jest agresorem: Rosja czy Stany? Nie zwracaj uwagi na to, co podają media korporacyjne, szukaj faktów gdzie indziej.

Autorstwo: Joe Clifford
Źródło oryginalne: GlobalResearch.ca
Tłumaczenie i źródło polskie: PRACowniA4.wordpress.com


TAGI: , , ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

3 komentarze

  1. BrutulloF1 04.10.2015 13:26

    USA wcale nie postrzega Rosji jako zagrożenie. Wyjaśnienie jest dziecinnie proste. Nie mają żadnych sił w Europie. Ostatnio 30 Abramsów przyjechało. No i te 20 atomówek do wymiany za stare. USA przyjęło w Europie taktykę zwalczania Rosji jak najmniejszym kosztem, stąd też potrzebni jej są tacy prokurenci jak Polska czy Rumunia, którzy przy okazji dadzą zarobić amerykańskiemu przemysłowi obronnemu. W naszym przypadku jest to o tyle proste, że wystarczy podsycić naszą rusofobię – co też dzieje się ustawicznie od majdanu. Do tego USA sieje dezinformację nt wielkości ruskiego wojska. Wikipedia to tak naprawdę narzędzie amerykańskich służb. W zeszłym roku z jakiegoś komputera w Chicago zmieniono kilka haseł w parę minut. Jedną ze zmian było skorygowanie liczebności rosyjskiej armii z 750 tys. do 3 milionów. Tusk potem te bzdury powtórzył publicznie. Jednym słowem Mamy się baaaać.

  2. emigrant001 04.10.2015 13:54

    Szkoda że Polska musi należeć do Neonazi American Terrorist Organization.

  3. heretyk 04.10.2015 22:12

    @emigrant001 aż muszę nauczyć się tego na pamięć.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.