Polsko-izraelska wojna o prawdę

Opublikowano: 31.01.2018 | Kategorie: Historia, Polityka, Prawo, Publicystyka

Polska, jak mało kto na świecie, ma prawo do walki z oszczerczym terminem „polskie obozy śmierci”. Takowe nigdy nie istniały, ale od lat w debacie publicznej ten pogląd funkcjonuje. Nieoczekiwanie cios w tej sprawy padł ze strony naszego dotychczasowego sojusznika. Nowelizacja ustawy o IPN obudziła demony w Izraelu, stawiając pod znakiem zapytania lata przyjaźni polsko-izraelskiej.

Przez wiele lat, w wolnej Polsce, rządy od lewa do prawa musiały praktycznie co chwila reagować na pojawiające się na Zachodzie określenia „polskie obozy śmierci”. Termin tak głęboko zakorzenił się w zachodnim opinio communis, że używali go nawet najwięksi przywódcy wolnego świata, m.in. Barack Obama. Lata dyplomacji i edukacji nie przyniosły skutku. Nie dziwi mnie zatem, że nacjonalistycznie nastawiony rząd postanowił wziąć sprawę w swoje ręce. Sejm przyjął niedawno uchwałę mająca penalizować używanie określeń o „polskich obozach śmierci”, ale nie to obecnie budzi kontrowersje w polskiej debacie. Ustawa zakłada bowiem karanie grzywną lub więzieniem za „sugerowanie współodpowiedzialności za Holocaust narodu polskiego”.

Nagle niczym deus ex machina na ustach wszystkich pojawił się wnet znienawidzony „szmalcownik”. Dla jednych jest on przykładem tego, że Polacy aktywnie i masowo brali udział w mordowaniu Żydów. Dla drugich jest to przykład nie reprezentujący państwa, a jedynie jednostkowe zbydlęcenie. Trudno jednoznacznie ocenić, kim w istocie był „szmalcownik”. Historyk Jan Grabowski zakładał, że szmalcownicy rekrutowali się spośród wszystkich warstw etnicznych i społecznych okupowanej Polski, a ich liczebność szacuje się na kilka tysięcy. Byli zatem obywatelami państwa polskiego i jako tacy byli jego reprezentantami, dodając polską cegiełkę do dramatu Holocaustu. Szantażowali i oddawali na śmierć setki Żydów… ale i Polaków.

To trudna lekcja historii, o której nie wolno zapominać. Nie wolno jej też przekłamywać, a mam wrażenie, że od lat „polskiego szmalcownika” wykorzystuje się tylko po to, by obarczać Polskę winą jej własnego oprawcy – nazistowskich Niemiec. Co gorsze, powoli powstaje kłamliwy obraz pokazujący, że jedynym narodem winnym Holocaustu byli Polacy. Niemców coraz częściej opisuje się jako ponadnarodowy twór zwany „nazistami”, a cały Zachód zapomniał, że to m.in. Francja Vichy samodzielnie, bez niczyjej zachęty wspomagała niemiecką maszynę śmierci.

Spór o art. 55 zaniepokoił zarówno Polaków, jak i Izraelczyków przede wszystkim dlatego, że niektóre zapisy nowelizowanej ustawy mogą uniemożliwić jakiekolwiek badania czy publikacje dotyczące choćby wspomnianych „szmalcowników”. Rzecz w tym jednak, że w ustawie przewidziano dwa wyjątki od karania za publiczne poruszanie tematu współodpowiedzialności i współuczestnictwa narodu polskiego lub państwa polskiego w zbrodniach nazizmu – działalność kulturowa i działalność naukowa. Ustawa ma przede wszystkim walczyć z oczernianiem Polski w szeroko rozumianych mediach i to moim zdaniem krok w dobrą stronę. Pojawiają się głosy, że zamiast penalizacji, potrzebujemy dyplomacji. Ta jednak od lat nie przynosi skutku. Może dura lex sed lex odniesienie skutek.

Potrzebujemy jednak sojusznika w tej walce. Do tej pory był nim Izrael. Od lat przeciwnikiem określenia „polskie obozy śmieci” był Szewach Weiss czy Ronald Lauder, szef Światowego Kongresu Żydów. Jeszcze w listopadzie 2016 r. premier Szydło spotkała się z premierem Netanjahu i podpisali wspólne oświadczenie, o sprzeciwie wobec „używania błędnych terminów” takich jak m.in „polskie obozy”. Polska od lat był z kolei jednym z nielicznych krajów UE wspierających politykę Izraela na Bliskich Wschodzie. W czasach gdy europejskie liberalne i lewicowe rządy przy każdej okazji wypominały Izraelczykom, że ich działania wobec Palestyńczyków to kalka tego, co Żydom robili Niemcy, Tel Awiw zawsze mógł liczyć na wsparcie Warszawy. Dziwić może zatem ten nagły wybuch polsko-izraelskiej wojny o prawdę historyczną, u podstaw której leży jedynie ludzka żądza władzy i najprawdopodobniej polityka wewnętrzna Izraela.

Bombę podłożył bowiem lider izraelskiej opozycyjnej partii Jesz Atid, Jair Lapid. To właśnie ten polityk jako pierwszy głośno zaprotestował przeciw nowej ustawie o IPN. Napisał na Twitterze: „zdecydowanie potępiam nową ustawę przyjętą w Polsce, która jest próbą zaprzeczenia udziału wielu polskich obywateli w Holocauście”. Teraz gdy premierzy Morawiecki i Netanjahu postanowili w ramach gaszenia dyplomatycznego pożaru podjąć konstruktywny dialog w sprawie nowej ustawy, Lapid dolał oliwy do tego ognia. Z mównicy w Knesecie powiedział wprost: „nie będziemy negocjować w sprawie pamięci o poległych. Ta ustawa musi zostać pogrzebana w polskiej ziemi, która przesiąkła krwią Żydów”. To kolejne bulwersujące słowa, które w żaden sposób nie przybliżają nas do porozumienia. Lapidowi jednak budują silny elektorat w kraju, któremu grożą przedterminowe wybory do Knesetu.

Żydowski polityk nie tyle zaatakował Polskę, co powiedział uwikłanemu w kilka skandali premierowi Netanjahu – sprawdzam! Wydaje się, że premier Izraela widząc co się święci, nie mógł nie poprzeć kontrowersyjnych słów Lapida i tym samym stworzył obraz Izraela, w którym nikt nie słyszał o polskim wkładzie w ratunek dla tysięcy Żydów. Niepokojący nie jest jednak fakt tej dyplomatycznej i politycznej gry, jaka wybuchła wokół „polskich obozów”, a to, że stanowią one pożywkę do rozbudzenia politycznych emocji w obu naszych krajach. Budzą się oto straszne demony nienawiści – Polacy atakują Żydów, Żydzi Polaków. Zegar tyka… a bomba nie została rozbrojona.

Autorstwo: Marcin Sałański
Źródło: Histmag.org
Licencja: CC BY-SA 3.0

TAGI: , , , ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU: Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

7 komentarzy
  1. Husar 31.01.2018 13:32

    Może Polacy w końcu pójdą po rozum do głowy? Przecież wystarczy znać dobrze dzieje narodu polskiego. Od tysięcy lat tłumczemy się z nacjami europy zachodniej i ludami bliskiego wschodu. Dlaczego ich podejście do nas miałoby się zmienić ?
    Jak trzeba było być naiwnym aby pozwolić sobie na wymazanie narodowości we własnym państwie i zastąpić ją terminem administracyjno prawnym jakim jest „obywatel” . Mało tego nadać temu obywatelowi takie same przywileje co rodzimy członek narodu to już w ogóle dyskryminacja Polaków. Gdybyśmy mieli jasno rozdzielone te kwestie dziś żydzi nie stanowiliby dla nas żadnego problemu, a tak to sami się im podajemy na tacy takimi zagrywkami z czasów rozbiorów.
    Polska to nie jest kolonia aby naród i mieskańcy nosili miano obywateli, czyli zbiorowości podporządkowanych pod status prawny na zasadach prawa morskiego -handlowego.
    Polska to państwo dziejowe narodwe, jednego etosu etnicznego Słowian. I nikt inny nie tworzył naszej historii i dziejów .
    Może należałoby zgłebiać temat skąd żydzi mieli tyle kamienic, jeżeli w ogóle je mieli aż tyle ? Czy nie było to też tak, że zaborcy i bracia bolszewicy zabierali Polakom Słowianom i dawali żydom ?

    Naród tworzy pańśtwo, czyli etos etniczny, wiara, język, kultura. Czy widzimy tu wpływ jakiś innego narodu jak nie Słowiański ?

  2. beth 31.01.2018 17:07

    w mojej ocenie te wieści nie wymagają komentarza-

    http://pikio.pl/izrael-przyjal-ustawe-ponizyli-polske-na-caly-swiat/

  3. emigrant001 31.01.2018 17:28

    @Husar
    Jeśli zauważysz, że 1% populacji posiada 50 % majątku świata to przestają mieć znaczenie określenia; państwo, etos, kultura. Bardziej niż być liczy się mieć.
    Polska to niestety jest kolonia zarządzana od 300 lat (z międzywojenną przerwą) przez podmioty zagraniczne. Teraz dojdzie jeszcze jeden podmiot „Szlachta Jerozolimska” uwłaszczona na polskich lasach państwowych na sumę 65 mld USD.
    Gdyby istniała polska racja stanu, można by się zastanawiać gdzie był błąd. W Polsce jeśli istnieje jakaś racja to trwa max 4 lata, choć raz zdarzyło się osiem, za czasów PO.
    Takie państwo nazywa się teoretyczne.

  4. beth 31.01.2018 17:37
  5. Husar 01.02.2018 07:47

    emigrant001

    Nie opowiadaj bajek, wartości takie jak jestestwo, naród , pańśtwo dziejowe, kultura są ponadmaterialne i ponadczasowe.
    To walcz o swoje państwo i naród, a nie gódź się z rolą niewolnika i poddanego twarom. Bo piszesz jakbyś już się zgodził na taką rolę.

    Póki żyjemy to walczymy o swoje, wiemy co się wydarzyło w przeszłości i co się dzieje teraz.

    Wróg działa na zasadzie zbiorowej, zjednoczenia. Nas poprzez inżynierie społęczną, ktorą sie w nas uderza , a która zabiera ludziom prawdę ( podstawowe definicje stanowiące fundamenty właściwej oceny rzeczywistości) i mącą w głowach, sprawiając wrażenie , że nic sie nie uda, nic nie możemy itd itp.
    Możemy i to dużo, dlatego nat tępią tak.
    Więcej wiary w siebie.

  6. emigrant001 01.02.2018 10:55

    Husar. Nie trzeba dorabiać filozofii do prostych pojęć.
    Przeciętny młody człowiek uczy się od społeczeństwa jak funkcjonować w zwykłym życiu i mimowolnie staje się jego trybem. Zanim nauczy się być musi najpierw mieć więc godzi się na rolę niewolnika systemu.
    Nie ma czegoś lub kogoś takiego jak WRÓG, jest tylko system tak zorganizowany aby niewolnik nie domyślił się, że jest niewolnikiem.
    Liberalne, neoliberalne pierdoły i wszelakie wariacje są po to aby tzw społeczeństwo goniło za własnym ogonem i nie wnikało w przyczyny dlaczego 1% ludzi posiada 50% majątku Świata.
    Świadomość nie jest kwestią wiary w siebie lub cokolwiek. Tak jak wiedza i mądrość nie zawsze podążają tą samą ścieżką, tak ludzie nie rozumieją tworzonego dla nich systemu. Nie szukajmy wrogów tam gdzie ich nie ma. Skupmy się na sprawach oczywistych, które nas dotyczą – PODATKACH.

  7. Fenix 01.02.2018 11:30

    @emigrant001 Brawo .” Skupmy się na sprawach oczywistych, które nas dotyczą – PODATKACH. ” Co z podatkami zniewolonych ? Zniewolonych , uwalniamy od podatków przez likwidacje podatków ,prawda.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.