O Unii Europejskiej słów kilka

Opublikowano: 08.05.2019 | Kategorie: Polityka, Publicystyka

Liczba wyświetleń: 105

W 1989 r. rozpoczęliśmy szaleńczy bieg ku samozagładzie narodowej, który częściowo dokonał się w roku 2004, a dzieła dokończono w roku 2007 ratyfikując niezgodnie z polską Konstytucją, Traktat Lizboński. Wszystkie demoliberalne partie polityczne od lewa do prawa, uczestniczące w hańbie narodowej, jaką był „okrągły stół” dla własnej korzyści materialnej, wepchnęły Polskę w łapy europejskich banksterów.

Mamiono polski naród, dobrobytem, demokracją i wolnością, aby w spokoju można było grabić i niszczyć, polskie stocznie, huty, kopalnie, przemysł i zakłady produkcyjne. Wprowadzono system, który przy udziale polskojęzycznych mediów, w metodyczny, a zarazem skuteczny sposób, sprowadził polski naród do roli wasala i „robola” pracującego na potęgę europejskich korporacji.

Lata obecności w tym pseudo-demokratycznym tworze, doprowadziły do zubożenia gospodarstw domowych i ogólnej biedy milionów Polaków. Finansowi euromagicy prześcigają się w karmieniu nas statystykami, które mówią o tym, iż wzrosły nam pensje i ogólnie jesteśmy bogatsi. Tym wszystkim cwaniakom można zadać jedno pytanie, skoro jest tak dobrze, to, dlaczego jest tak źle? Dlaczego dług publiczny w roku 2004 wynosił 432 mld złotych, a obecnie wynosi 880 mld złotych? Dlaczego stopa bezrobocia w 1990 r. wynosiła 6,4%, a teraz wynosi 13,4%? Dlaczego zadłużenie sektora samorządowego wzrosło od 16,5 mld złotych w roku 2003, do 71,6 mld złotych w roku 2013? Dlaczego miliony Polaków związani są na kilkadziesiąt lat umowami kredytowymi z niepolskimi bankami? Kto na tym zarabia i dlaczego sprzedaliście Polskę!? Dlaczego kształcicie bezrobotnych: 5 mln ludzi z wyższym wykształceniem, co stanowi 28% zdolnych do pracy, nie ma środków do życia? Dlaczego za pieniądze polskiego robotnika kształcicie kadry europejskim korporacjom? Dwa miliony Polaków wyjechało za „chlebem” do innych państw.

Od 2004 r. do dzisiaj, zatrudniliście 100 tysięcy ludzi w administracji publicznej, to jest tylu ile mieszka obecnie w Chorzowie. Rozumiem, że to są głosy przy urnach wyborczych, ale dlaczego naród polski ma się składać na ich pensje (i to całkiem pokaźne) w porównaniu do innych sektorów gospodarki? Ci wszyscy euroentuzjaści mówią „budujemy autostrady, infrastrukturę, dzięki środkom unijnym”, ale zapominają dodać, że Polska także wpłaca pieniądze do unijnego worka i przyjdzie czas, gdy Polska będzie więcej wpłacać niż otrzymywać z budżetu unijnego. Nie jest to więc unijna darowizna, ale pożyczka z odroczonym terminem spłaty. Oprócz tego, należy zdać sobie sprawę, że aby dostać coś z UE trzeba posiadać tzw. wkład własny, czyli mówiąc wprost, należy wziąć kredyt w niepolskich bankach, bo 90% banków obecnie należy do obcego kapitału. Jeszcze nasze wnuki będą spłacać te kredyty.

Bezsensowne marnotrawienie środków unijnych, na różnego rodzaju nikomu nie potrzebne szkolenia, gdzie korzyści z tych szkoleń odnoszą tylko firmy i firemki prowadzące szkolenia, pozakładane przez kolesi w celu wyłudzenia środków unijnych. Osobiście nie znam ludzi, którzy po odbyciu takich szkoleń powiedzieliby „dzięki szkoleniu dostałem pracę, albo mój byt się poprawił”. Środki na to przeznaczone także zaliczane są do ogólnej sumy dotacji unijnych. Sumując naszą składkę do budżetu unijnego, koszty biurokracji, koszty przygotowania wniosków przyjętych, a także tych nieprzyjętych, prefinansowanie projektów, współfinansowanie ze środków publicznych, a także z tych prywatnych, można z całą odpowiedzialnością powiedzieć, że do tych unijnych „darowizn”, w latach 2007-2013, dołożyliśmy kilka miliardów euro.

Co nam więc dało członkostwo w tym oszukańczym tworze, wynaradawiającym państwa członkowskie? Kolosalne zadłużenie, prywatę, rozwarstwienie społeczne, nędzę milionów Polaków tych w kraju i łzy rozłąki tych za granicą, wyprzedaż polskiej ziemi, grabieżczą działalność zagranicznych korporacji i banków, ogólną hucpę politykierów uprawianą na narodzie polskim. Taki jest dzisiaj obraz okupanta pod nazwą Unia Europejska.

Autorstwo: Miecław Biały
Źródło: Autonom.pl

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Liczba głosów: 7, średnia ocena: 4,86 (max 5)
Loading...

TAGI: , ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

1
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
poray
Użytkownik

ATOS
Oczywiście że ten krótki artykulik jest powierzchowny, podobnie jak miejscami Twoja wypowiedź i moja poniższa. Problem w tym, że aby skomentować dzieło (neo)liberalizacji Polski należałoby napisać książkę wielkości encyklopedii. Ja nie mam na to czasu ani możliwości finansowych a Ty?:)

przechodząc do treści:
– rzecz jasna że to nie tylko PIS jest odpowiedzialny za obecny stan rzeczy ale cała pomagadalenkowa śmietanka, tylko czy to poza poszerzeniem perspektywy historycznej i czasowej coś zmienia?
-oczywiście że większość zachodnich krajów jest ogromnie zadłużonych (tak ma być na tym polega ten model ekonomiczno-gospodarczy), tylko czy to dobrze?
– nie do końca zgodzę się z Tobą, że państwo korzysta na otwartych granicach. Pytanie bowiem które państwo? Niemcy owszem, takie bantustany jak Polska z pewnością nie. Mechanizm liberalizacji polega na umożliwieniu przepływu (nieograniczonego barierami celnymi i podatkowymi) przepływu finansów, towarów, ludzi i informacji. Pozwala to na zalewanie słabszych państw tanim importem (eliminującym produkcję i usługi w kraju przyjmującym, popatrz jak się zmieniał struktura polskiego sektora MSP,z typowych usług typu rzemiosło, serwisy itp, stał się sektorem wsparcia inwestorów zagranicznych, tym bardziej, że lwia jego część to samozatrudnienia, czyli wcześniej zwolnieni z korporacji na których wymuszono samozatrudnienie w celu zmniejszenia kosztów własnych i uczynienia z byłych pracowników podwykonawców – taki mechanizm outsourcingu) oraz inwestycjami bezpośrednimi, które w odróżnieniu od lokalnej przedsiębiorczości korzystają z licznych ulg i wsparcia i jednocześnie w ramach “wzmożonej konkurencji” eliminują lokalne przedsiębiorstwa. Otwarte granice to także rzecz jasna emigracja, możliwość transferowania nieopodatkowanych zysków przez koncerny etc. etc. Rzecz jasna to także możliwość większego eksportu (czym się chwalą prosystemowi “profesorowie ekonomii” choć raczej spece od PR), z tym, że 61% “polskiego” eksportu to eksport koncernów zagranicznych, my z tego nie mamy nic. Podobnie jak w tym ujęciu znaczna część “polskiego” PKB, to puste cyferki.
– jak piszesz emigranci przysyłają pieniądze dobrze – to jedna strona kija. Druga to gospodarka polska i niewydolny rynek pracy. Gdybyśmy mieli suwerenną gospodarkę, ci ludzie pracowali by tutaj i wnosili dla społeczeństwa i państwa znacznie większe korzyści, choćby utrzymanie rent i emerytur. Obecny system nie jest niewydolny ze względu na niż demograficzny (kolejne kłamstwo specjalistów od PR), lecz wyniku braku dopływu środków do ZUS (oczywiście inna kwestia to niska wydolność tego molocha, który znaczną część środków przejada). A brak ten jest efektem niedoborów na rynku pracy, dławienia przedsiębiorczości, itd.
– pieniądze z UE tonie tylko “miękkie” środki czyli te przeznaczane na szkolenia itp. W większości to środki na inwestycje, tylko pytanie na co idą te inwestycje – to głownie rozbudowa infrastruktury, która jest konieczna dla ekspansji zachodnich inwestycji, z tym że istotnie (autor miał rację) obciążenia za nie spadają na jednostki samorządu terytorialnego, które się makabrycznie zadłużają w ramach brania tych środków. Ale tak ma działać ten mechanizm. To wszystkie mechanizmy są podręcznikowe, wystarczy wziąć podręczniki dotyczące makroekonomii, logistyki międzynarodowej, zarządzania itp. tego się uczy studentów, jak dać doić Polskę przez innych i zaspokajać potrzeby finansiery i koncernów.
– czy można inaczej a’propos otwierania granic – tak owszem można przykładem Azjatyckie Tygrysy (do czasu aż finansjera ponadnarodowa nie zorganizowała im kryzysów), Chiny i kilka innych państw, które chronią własne rynki, stosują ograniczona liberalizację i w znacznym zakresie protekcjonizm państwowy (dla strategicznych sektorów państwa i społeczeństwa w tym choćby MSP). Tylko że na to stać aby się gospodarczo postawić stać najsilniejszych, lub tych co nie maja rządu kacyków, więc my się tu nie kwalifikujemy:)
pozdrawiam