Nie będzie referendum ws. „wielkiej Warszawy”

Opublikowano: 05.02.2017 | Kategorie: Polityka, Wiadomości z kraju

Liczba wyświetleń: 2

Jacek Sasin zapowiedział, że nie widzi powodów do pytania o zdanie na temat planowanej reformy mieszkańców stolicy i okolicznych gmin. Tymczasem plany na stworzenie „metropolii” krytykują po równo wszystkie partie opozycyjne i ruchy miejskie.

“Nie ma żadnej podstawy do robienia referendum, dlatego że referendum musi być wtedy, kiedy ingerujemy w gminy, jeśli gmina jest likwidowana, łączona, zmienia się jej granica. To wtedy referendum jest potrzebne” – powiedział poseł Jacek Sasin w „Śniadaniu w Trójce”. Jest więc jasne, że Prawo i Sprawiedliwość w sprawie „wielkiej Warszawy” będzie zachowywać się podobnie jak w przypadku poszerzenia Opola, czyli – delikatnie rzecz biorąc – nieszczególnie przejmując się opinią osób, których będą dotyczyć wdrażane przez nich zmiany. Jako że jest to projekt poselski, nie ma też konieczności prowadzenia konsultacji społecznych. Jednym słowem, wszystko stanie się ponad głowami mieszkańców.

Przeciwko pomysłom PiS opowiadają się wszystkie partie opozycyjne, nawet prorządzowy zwykle Kukiz’15. Zdaniem Platformy Obywatelskiej ten projekt to po prostu próba przejęcia władzy w stolicy przez obóz rządzący, który od lat przegrywa wybory w stolicy, osiągając wyższe wyniki w okolicznych gminach. – Nie sądziłem, że w tzw. działaniach reformatorskich PiS jest coś, co może mnie jeszcze zaskoczyć. Okazuje się, że może – mówił z kolei Jarosław Kalinowski z PSL. Wczoraj konferencję prasową w tej sprawie zorganizowała partia Razem. Jej działaczki podkreślały, że „księstwo warszawskie”, jak złośliwie nazywają nowy twór Sasina krytycy, nie opłaca się także mieszkańcom miejscowości podwarszawskich; szczególnie niszczące będzie dla tych, które znajdą się zaraz za granicą metropolii.

“Część gmin dołączy do aglomeracji, pozostałe zostaną przymusem dołączone do dalszych powiatów, z którymi nie mają obecnie nic wspólnego. Dostajemy informacje, że niektóre starostwa powiatowe rozważają wstrzymanie decyzji o inwestycjach w gminach, które nie wejdą do aglomeracji. Także pracownicy urzędów powiatowych nie wiedzą, jaka czeka ich przyszłość, skoro starostwa będą likwidowane” – tłumaczył Michał Mierzwa z warszawskich władz partii.

Co więcej, według projektu radni metropolitalni mieliby być wybierani w JOW-ach, najbardziej niedemokratycznym systemie głosowania, w którym największa liczba głosujących nie ma swojej reprezentacji. To oznaczałoby praktyczne wycięcie mniejszych ugrupowań i ruchów. Gminy, w których mieszka kilkanaście tysięcy ludzi miałyby tyle samo przedstawicieli do dzielnice Warszawy, np. Mokotów, gdzie żyje 200 tys. mieszkańców. Działacze miejscy obawiają się, że życie miasta zostanie podporządkowane interesom osób dojeżdżających do miasta z przedmieść.

„Podstawowym konfliktem, jaki z pewnością wystąpi, będzie walka o drogi. Z punktu widzenia mieszkańców Lesznowoli, Jabłonny czy Karczewa w centrum Warszawy nie są potrzebne żadne tramwaje, buspasy czy kolej miejska. Nie interesuje ich jakość życia w Śródmieściu czy na Pradze, bo dla nich Warszawa to przede wszystkim miejsce pracy. A do pracy się dojeżdża, by potem wrócić z niej do domu. W obliczu bardzo słabej i nierozwijanej sieci komunikacji podmiejskiej jest oczywiste, że powstanie ogromna presja na tworzenie kolejnych dróg dojazdowych do miasta. Jeśli ta presja przełoży się na głosy w nowej Radzie Warszawy, będzie to wojna, w której ofiarą padną ideały zrównoważonego rozwoju: miasta w ludzkiej sali, przyjaznego pieszym i zielonego, stawiającego na transport publiczny” – pisał w „Gazecie Wyborczej” Jan Mencwel z „Miasto jest nasze”.

Autorstwo: JS
Źródło: Strajk.eu

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI: , ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

3
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
rumcajs
Użytkownik
rumcajs

Oto ktoś kto podaję sie za obrońcę “demokracji’ wskazuje, że demokracja bespośrednia jest złem “wcielonym…”
“”Co więcej, według projektu radni metropolitalni mieliby być wybierani w JOW-ach, najbardziej niedemokratycznym systemie głosowania, w którym największa liczba głosujących nie ma swojej reprezentacji.””‘ nie jest demokracja. JOW to najbardziej zblizony do demokracji bezposredniej system, bo eliminuje partyjniactwo. Zatem to zdanie w moim pojeciu dyskwalifikuje autora, bo widze go jako manipulatora, i sławiciela partyjniackości.
Tak, JOW -sa “najbardziej nie demokratyczne” dla wszelkiej masci kombinatorów, i partyjniaków, bo sa dla nich…nieprzewidywalne, i nie moga praktycznie nic zakombinowac, np: ustalaniem list wyborczych. Ja w sumie wole ten “najbardziej niedemokratyczny” system, niz pseudodemokracje partiokratyczna.

agama
Użytkownik

megatrafny komentarz P. Kukiza: “Pytania na Niedzielę: jak długo jeszcze nasz Naród będzie sie godził na rolę pańszczyźnianych chłopów, z którymi nie liczy sie żadna władza? Kiedy w końcu Obywatele zażądają obnizenia progu frekwencyjnego przy referendum i obowiązku zastosowania się władzy do wyrażonej w niej woli Obywateli?
Kiedy wreszczie zdechnie w ludziach ten homo sovieticus, który krzyczy, że “referenda to pieniądze wyrzucone w błoto”?
Kiedy ludzie doznają “olśnienia” i zauważą, że to “polskie piekiełko” to nie problem personalny a strukturalny (ustrojowy), bo właśnie obecne PRAWO pozwala by NIEKONTROLOWANĄ w żaden sposób władzę mogli posiadac złodzieje, nieudacznicy, dyletanci czy przekrętacze?
Kiedy zrozumieją, że priorytetem jest pozyskanie przez Obywateli prawnych narzędzi do obywatelskiej kontroli nad władzą (własnie referenda, ordynacja większościowa), że bez tego lecimy po równi pochyłej w przepaść zafundowaną nam przez wciąż trwający postkomunistyczny ustrój?
A jeśli kiedyś przyjdzie czas “olśnienia” to ostatnie pytanie- czy nie będzie już za późno?
Amen :-)

https://www.youtube.com/watch?v=E-nY9sPMXQ4

https://www.facebook.com/kukizpawel/

sandvinik
Użytkownik
sandvinik

mogliby zrobić ogólnopolskie referendum, jako pytanie nr dwa proponuję pytanie czy te 25 lat za vat należy rozszerzyć na dowolne malwersacja z doprowadzeniem do strat osób prywatnych włącznie (było paru załatwionych biznesmenów w tym kraju), trzecie pytanie czy urzędnicy powinni odpowiadać majątkowo za wydawanie decyzji z rażącym pogwałceniem prawa :)))