Koreańscy oficerowie wspomagają w Syrii wojska Assada

Opublikowano: 07.06.2013 | Kategorie: Polityka, Wiadomości ze świata

Liczba wyświetleń: 2

Konflikt syryjski ma też azjatyckie oblicze. Okazuje się, że po stronie Assada walczą również żołnierze z Korei Północnej. To już kolejna nacja zaangażowana w tą krwawą wojnę.

Wciąż trzeba powtarzać, że nie ma czegoś takiego jak rebelianci syryjscy. To sformułowanie wypromowane przez zachodnie media. Oczywiście sunniccy Syryjczycy istnieją i walczą w tej wojnie przeciwko Assadowi, ale jest ich stosunkowo niewielu a reszta żołnierzy walczących po tej stronie konfliktu to najemnicy zwerbowani przez Al-Kaidę.

Państwa zachodnie oraz sunnickie reżimy z regionu oferują im broń i szkolenia. Wiemy na pewno o zaangażowaniu ze strony Kataru, Arabii Saudyjskiej czy Francji. Mniej więcej rok temu pojawiły się informacje o pojmaniu oficerów francuskich. Nikt już nie ukrywa, że po stronie rebeliantów jest jakiś wspólny front. Nie ma nawet, z kim rozmawiać w sprawie ewentualnego pokoju. Mimo to media utrzymują linię wedle, której toczy się tam nierówna walka ze złym tyranem prowadzona przez uciśniony naród.

Nie można też powiedzieć, że po stronie Assada armia jest jednolita narodowościowo. Nikt już nie ukrywa, że w walkach o Al-Qusair brali udział bojownicy z Hezbollah, których przecież też należy nazywać terrorystami. Poza tym pojawiają się informacje o zaangażowaniu w konflikt ze strony Iranu, który również wysyła tam swoje oddziały. Nie ma na to mocnych dowodów, ale takie informacje podają izraelskie media.

Dyrektor organizacji na rzecz praw człowieka w Syrii, Rami Abed A-Rachman stwierdził, że ma informacje o obecności konsultantów z Korei Północnej. Mają to być oficerowie znający język arabski i podobno uczestniczą w działaniach na froncie. Gdy do tego weźmiemy pod uwagę, że największym sprzymierzeńcem Alawitów w Syrii jest Rosja to jasne okazuje się, że mamy tam dokładnie zarysowany stary konflikt Wschodu z Zachodem.

Gdyby nie Rosja prawdopodobnie już dawno NATO prowadziłoby naloty na cele w całym tym kraju. Groźby prezydenta Putina względem Izraela z pewnością przeraziły państwa zachodnie wspierające ten mały kraj z wszystkich sił. Nagle okazało się, że Izrael nie może wszystkiego i znalazł się ktoś, kto nie boi się tego, co zrobi Benjamin Netanjahu.

Wojna domowa w Syrii przypomina trochę podobny konflikt w Hiszpanii, do którego doszło w latach trzydziestych ubiegłego wieku. Wtedy wojna ta została wykorzystana przez Niemców do przetestowania technologii wykorzystanych potem do podboju Europy. Jak to się potem skończyło wiemy. Oby tym razem było inaczej, bo jeśli konflikt Wschód-Zachód wyeskaluje się do poziomu konfliktu globalnego, Polska znowu stanie się państwem frontowym.

Na podstawie: www.thecommentator.com
Źródło: Zmiany na Ziemi

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI: , , ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

1
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Jedr02
Użytkownik
Jedr02

Hezbollach to organizacja libańskich szyitów. I w programie mają pogonienie Żydów, ale względem Palestyny nie patrzą narodościowo, a religijnie, chcą tam władzy Muzułmanów, ale pewnie najchętniej szyitów :) Z Hamasem więc chyba pomyliłeś, z którym się w gruncie rzeczy zgadza twój opis.