Chińskie „dzieci golemy”

Opublikowano: 26.10.2019 | Kategorie: Nauka i technika, Publicystyka, Zdrowie

Liczba wyświetleń: 520

Zespołowi naukowców z Chin udało się zmodyfikować DNA urodzonych nie­dawno bliźniąt po to, by rzekomo dać im genetyczną odporność na zarażenie wirusem HIV. To wskazuje, że pewni naukowcy prowadzą niebezpieczne eks­perymenty w celu ostatecznego urze­czywistnienia wielkiego snu eugeniki – projektowania ludzi dostosowanych do indywidualnych potrzeb. Nazywam te dzieci Golemami, ponieważ będzie nam groziło wielkie niebezpieczeństwo, kiedy technologia zacznie manipulować DNA człowieka bez pewności, że rezultat bę­dzie stabilny lub zdrowy.

W starożytnym i średniowiecznym żydowskim folklorze Golem to istota stworzona magicznie w całości z nieoży­wionej materii, takiej jak glina. Golemy nie mają duszy. Podobnie ten chiński eksperyment, w którym rzekomo „po raz pierwszy udanie wyhodowano ge­netycznie zmodyfikowanych ludzi”, jest bardzo niepokojący.

Po pierwsze, oficjalna wersja opisy­wana szczegółowo przez chińskie me­dia i przez naukowca, prof. He Jiankui z Uniwersytetu Stanforda, nie brzmi prawdziwie. He, piastujący też stano­wisko prof. w Southern University of Science and Technology, oświadczył na konferencji poświęconej modyfikowaniu ludzkiego genomu w Hong Kongu 28 li­stopada (nagranie w serwisie YouTube), że z powodzeniem zmodyfikował dwa zarodki powstałe z nasienia dawcy z wy­nikiem pozytywnym na obecność wirusa HIV i wszczepił je zdrowej matce, która urodziła bliźniaczki na początku miesią­ca. Wykorzystał najpowszechniejsze na­rzędzie do „edycji genów”, CRISPR-cas9, do zdezaktywowania genu zwanego CCR5, który pełni funkcję „wrót” umoż­liwiających wirusowi HIV wniknięcie do komórki. He twierdził, że stworzył pierw­szych na świecie zmodyfikowanych ge­netycznie ludzi i ogłosił, że druga kobieta jest w ciąży z kolejnym z jego modyfiko­wanych genetycznie zarodków.

Inni naukowcy mocno skrytyko­wali He za uczestniczenie w doświad­czeniach mających na celu zmianę ludzkich genów. To, czego rzekomo dokonał – zmiana DNA ludzkich em­brionów poprzez edytowanie genów linii zarodkowej – skutkuje tym, że zmiany w takich genach mogą być przekazy­wane i dziedziczone przez następne pokolenia. Ponadto, jak ostrzegało kilku naukowców zaangażowanych w opraco­wanie CRISPR, He tak naprawdę zmie­nia ludzką pulę genową. „Możemy nie zobaczyć efektów tego procesu przez kilka następnych pokoleń” – powie­dział Dennis Lo Yuk-ming, przewodni­czący Wydziału Patologii Chemicznej z Chinese University.

Naukowiec, który pierwszy zasu­gerował rozwijanie napędów geno­wych w ramach edycji genów, biolog z Uniwersytetu Harvarda, Kevin Esvelt, publicznie ostrzegł, że rozwijanie edycji genów wraz z technologiami napędów genowych grozi niebezpiecznymi kon­sekwencjami, jeśli coś pójdzie nie tak, jak trzeba. Zauważa, że CRISPR często zawodzi, i wskazuje na prawdopodo­bieństwo powstawania mutacji spra­wiających, że nawet łagodne napędy genowe stają się agresywne. Podkreśla: „Zaledwie kilka zmodyfikowanych orga­nizmów może nieodwracalnie zmienić ekosystem”.

Komputerowe symulacje napędów genowych Esvelta wyliczają, że wyniko­wy zmodyfikowany gen „może rozprze­strzenić się wśród 99 procent populacji w ciągu zaledwie 10 pokoleń i utrzymy­wać się przez ponad 200”. Esvelt omówił edytowanie genów na przykładzie ko­marów. Teraz przechodzimy do modyfi­kowania genów ludzkich zarodków.

Konferencji poświęconej modyfiko­waniu genów w Hong Kongu, aa której prof. He po raz pierwszy dumnie ogłosił swoje wyniki, dramaturgii dodała jego odmowa odpowiedzi na pytania o to, kto finansował jego eksperymenty i dla­czego utrzymywał je w tajemnicy do momentu ukończenia. Chińscy oficjele twierdzą, że nie wiedzieli o projekcie He. Żadne niezależne źródło nie potwierdzi­ło oświadczenia He ani on sam nie opu­blikował go jeszcze w żadnym recenzo­wanym czasopiśmie naukowym.

Okazuje się, że nad projektem edy­cji genów wspólnie z He pracował dr Michael Deem, profesor bioinżynierii z renomowanego Uniwersytetu Rice’a. He Jiankui uzyskał doktorat na Uniwer­sytecie Rice’a w roku 2010 i w tym sa­mym roku zaczął pisać artykuły naukowe wspólnie z drem Deemem. Dr Deem jest podobno również powiązany finanso­wo z dwiema firmami modyfikującymi geny, które przedsiębiorczy He założył w Chinach. Dr Deem, który otrzymuje też środki z należących do rządu USA Narodowych Instytutów Zdrowia, nie prowadzenia eksperymentów w zakresie modyfikowania ludzkich genów i wszczę­to w tej sprawie rządowe śledztwo. Na swoje usprawiedliwienie dr Deem oznaj­mił, że chińskie prawo, które jest wyraź­nie niejasne w tej kwestii, nie zakazuje edytowania genów u ludzi.

Wynika to z tego, że Chiny uczestni­czą w wielu dziedzinach w technologicz­nym wyścigu z Zachodem. W ramach dziesięciu priorytetów rozwojowych ambitnej strategii Madę in China 2025 rząd wymienia jako priorytetowy obszar Biotechnologię.

Niestety chiński rząd nie wyklucza znanych ze swojej szkodliwości dzie­dzin biotechnologii, takich jak two­rzenie Genetycznie Modyfikowanych Organizmów, czyli GMO. W roku 2017 państwowa firma ChemChina przejęła szwajcarską Syngentę, największego na świecie producenta środków agroche­micznych i trzeciego co do wielkości pod względem posiadanych patentów na nasiona GMO. Jeśli chodzi o toksyczny środek roślinobójczy, glifosat, określony przez Światową Organizację Zdrowia jako „potencjalny kancerogen”, chińskie przedsiębiorstwa są zdecydowanie jego największymi światowymi producen­tami. W roku 2017 globalna produkcja glifosatu wyniosła 1065 000 ton, z cze­go 380 000 ton pochodziło z Monsanto, a 685 000 ton z chińskich firm.

Wygląda na to, że to Chiny stają się światowym liderem w edycji genów. W styczniu ubiegłego roku amerykań­ska National Science Foundation w swo­im corocznym raporcie zatytułowanym „Science and Engineering Indicators: 2018 Report” („Wskaźniki nauki i inży­nierii: Raport 2018”), podała, że chociaż USA wciąż przodują w rozwoju nauki i technologii, „ich globalny udział w tej dziedzinie maleje, podczas gdy udział innych krajów – zwłaszcza Chin – stale rośnie”. Modyfikacja genów i sztucz­na inteligencja były dwoma obszarami gwałtownego rozwoju Chin omówiony­mi w sprawozdaniu.

Ciągle nie jest jasne, czy pewne amerykańskie agencje rządowe, takie jak Narodowe Instytuty Zdrowia, fi­nansujące dra Deema z Uniwersytetu Rice’a nie łożą po cichu środków na projekty modyfikacji ludzkich genów autorstwa He, wykorzystując libe­ralny chiński porządek prawny. Albo czy tajna filia badawcza Pentagonu, Agencja Zaawansowanych Projektów Badawczych w Obszarze Obronności (Defense Advanced Research Projects Agency; w skrócie DARPA), również nie odgrywa w tym wszystkim roli.

Jak już wcześniej pisałem, program DARPA nazwany Insect Allies „ma na celu rozprzestrzenianie zarażonych ge­netycznie modyfikowanych wirusów w celu zmiany chromosomów zbóż bezpośrednio na polach”. Ta koncep­cja funkcjonuje pod pojęciem „dzie­dziczenia poziomego” w odróżnieniu od dominującej pionowej metody mo­dyfikacji GMO, która wprowadza two­rzone w laboratoriach modyfikacje do chromosomów określonych gatunków w celu tworzenia roślin GM. Genetyczne zmiany zbóż dokonywane byłyby w dro­dze „rozsiewania takich wirusów przez owady” w dzikiej przyrodzie.

Grupa europejskich naukowców mocno skrytykowała projekt DARPA Insect Allies. Podkreślili oni, że DARPA nie przedstawiła żadnych uzasadnionych powodów na stosowanie insektów będą­cych niekontrolowanym środkiem wpro­wadzania syntetycznych wirusów do środowiska. Co więcej, uważają, że pro­gram Insect Allies można dużo łatwiej wykorzystywać jako narzędzie w wojnie biologicznej niż do rutynowych zastoso­wań w rolnictwie. „Znacznie łatwiej jest zabijać lub sterylizować roślinę z uży­ciem edycji genów, niż uczynić ją odpor­ną na herbicydy lub owady” – twierdzi Guy Reeves.

W tym momencie wydaje się, że chiński rząd zmierza do przejęcia kon­troli nad prof. He i jego badaniami. Nie wiadomo jednak, czy nie jest to kosme­tyczna próba rozmydlenia ogromnej kry­tyki, jaka spadła na He. Wcześniej w tym roku The Wall Street Journal doniósł, że według przeglądu artykułów opubliko­wanych w chińskich czasopismach na­ukowych od roku 2015 co najmniej 86 osób poddano eksperymentom w zakre­sie modyfikacji genów. Z treści tych ar­tykułów wynika, że wszystko zaczęło się w roku 2015, kiedy od 36 chorych na raka nerek, płuc, wątroby i gardła pobrano komórki, w których następnie zmodyfi­kowano geny i wszczepiono je z powro­tem do ciała, podobno w celu zwalczania przez nie nowotworów. Autorzy artykułu w The Wall Street Journalu podkreślili, że formalnie nie opublikowano żadnego badania klinicznego.

Cała dziedzina modyfikacji genetycz­nych, w tym Projekt Genom i paten­towane nasiona GMO, to trwające od wielu dekad marzenie pewnych bardzo wpływowych aktorów, takich jak ro­dzina Rockefellerów i Bill Gates. Jest to ni mniej, ni więcej tylko eugenika. Wszystkie ich plany opierają się na fatal­nym błędzie naukowego redukcjonizmu zakładającym, że całą złożoność życia można sprowadzić do samych genów, które można do woli modyfikować.

W niedawnym artykule mówiącym o błędach ekspresji genów, mianowicie o będącym wciąż nie udowodnioną hi­potezą założeniu, że tysiące chorób jest powodowanych przez dysfunkcję jakie­goś genu, naukowiec Jon Rappoport, który postrzega edytowanie genów jako „element agendy transhumanizmu”, przytacza słowa Gregory’ego Stocka, by­łego dyrektora programu nauczania me­dycyny, technologii i nauk społecznych na Wydziale Medycznym Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles: „Nawet gdyby przepadła połowa gatunków na Ziemi (w trakcie eksperymentów gene­tycznych), nadal pozostałaby olbrzymia różnorodność. Gdy ludzie w odległej przyszłości spojrzą wstecz na obecny okres historyczny, prawdopodobnie uj­rzą go nie jako erę zubożenia środowi­ska naturalnego, ale jako erę, kiedy na scenie pojawiła się cała plejada nowych form, czasem biologicznych, czasem technologicznych, a czasem będących kombinacją obu”.

Naukowcy, wśród nich niektórzy pierwotni wynalazcy technologii edycji genów, którzy wzywają do ogłoszenia globalnego moratorium na napędy ge­nowe i modyfikowanie genów, dopóki nie zostaną one definitywnie uznane za bezpieczne, być może zdobędą po­słuch po tych wstrząsających raportach o modyfikowaniu ludzkich genów przez Chińczyków. Coś, co wspierają Bill Gates i DARPA, nie może być „tylko dobre”.

W klasycznej opowieści o Golemie, podobnie jak o potworze dra Franken­steina, rabin musiał uciec się do pod­stępu, aby go zdezaktywować, w wyni­ku czego runął on na swojego twórcę i zmiażdżył go. Edytowanie genów ludzi łudząco przypomina ten mit o Golemie.

Autorstwo: F. William Engdahl
Tłumaczenie: Nexus
Źródło oryginalne: GlobalResearch.ca
Źródło polskie: Wolna-Polska.pl

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Liczba głosów: 3, średnia ocena: 5,00 (max 5)
Loading...

TAGI: , , , ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

1
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Dandi1981
Użytkownik
Dandi1981

Tak samo jak rosliny(gmo) mozna modyfikowac ludzi, beda odporni na choroby ale pojawia sie efekty uboczne. W wypadku roslin gmo jest to powodowanie raka oraz wyparcie innych rodzajow nasion.
W przypadku czlowieka gmo to bedzie wyparcie czlowieka z normalnymi genami bo kazdy chce miec dziecko co nigdy na nic nie zachoruje, i parwdopodobnie rozpad genow w 20 tym pokoleniu.