Od Big Pharma do Big Dharma

Opublikowano: 18.07.2018 | Kategorie: Publicystyka, Zdrowie | RSS komentarzy

„Badania medyczne zrobiły tak niebywały postęp, że dziś praktycznie nie ma już ani jednego zdrowego człowieka” – Aldous Huxley.

„Zawody medyczne są kupowane przez przemysł medyczny, nie tylko w kwestiach praktyki medycznej, ale także nauczania i badań. Instytucje akademickie tego kraju godzą się na to, by stawać się płatnymi agentami przemysłu farmaceutycznego. Uważam to za niegodne” – Arnold Seymour Relman (1923 – 2014), Profesor Medycyny Uniwersytetu Harvard i były redaktor naczelny „New England Medical Journal”.

„Ta sprawa przeciwko nauce jest dosyć oczywista: duża część literatury naukowej, przypuszczam, że połowa, może najzwyczajniej w świecie być nieprawdziwa. Nadszarpnięta badaniami opartymi na zbyt małej próbie z mizernymi wynikami, niemającymi podstaw analizami wyjaśniającymi, jawnym konfliktem interesów a także z obsesją gonienia za modnymi trendami o małej wartości – nauka uczyniła zwrot ku ciemności” – dr Richard Horton, redaktor naczelny czasopisma „The Lancet”.

Przechadzając się w internetowej sieci znalazłem różne dane dotyczące naszego zdrowia i tego, co zwie się mianem Big Pharma. Ponieważ dane, które postanowiłem przytoczyć pochodzą z różnych lat, niektóre z pewnością wymagają aktualizacji. Ponieważ wiele zjawisk, które obserwujemy oraz towarzyszące im procesy mają obecnie tendencję wykładniczego wzrostu, można więc założyć, że liczby, którymi się posługuję są raczej wyższe.

Dane, które przedstawiłem opatrzyłem komentarzami; w zakończeniu umieściłem całość w uniwersalnej perspektywie skoku ewolucyjnego.

USA: Ponad trzysta tysięcy ludzi rocznie umiera w USA z powodu pomyłek personelu lekarskiego, nieudanych interwencji chirurgicznych, infekcji nabytych w szpitalach (łatwiej tam niż gdziekolwiek indziej „złapać” jakąś chorobę, ponieważ z łatwością rozmnażają się tam superbakterie – uodpornione na antybiotyki) i efektów ubocznych lekarstw. Niektórzy lekarze (dr Robert Mendelsohn) twierdzą, że szpitale stały się jednym z najbardziej niebezpiecznych miejsc na świecie.

Według National Institute of Health (największy instytut badawczy rządu USA) 40% wszystkich preparatów farmaceutycznych jest potencjalnie rakotwórczych. Oszacowano, że w ciągu ostatnich dziesięciu lat medycyna okaleczyła 191 milionów i zabiła ponad 8 milionów Amerykanów – to znaczy więcej niż wszystkie straty wojenne pierwszej i drugiej wojny światowej razem wzięte.

Francja: Jak podaje Francuskie Ministerstwo Zdrowia, 1,3 miliona osób rocznie jest hospitalizowanych we Francji z powodu efektów ubocznych lekarstw; z tych samych powodów dwadzieścia tysięcy rocznie umiera.

Anglia: W Anglii co roku umiera 70 000 ludzi od leków przypisanych na receptę.

Europa: W 2008 roku Komisja Europejska oszacowała, że we Wspólnocie Europejskiej skutki uboczne lekarstw zabijają 197 000 osób rocznie.

Świat: Oszacowano, że w ciągu ostatnich dziesięciu lat około osiem milionów ludzi zmarło z powodu prawidłowo przypisanych i zażytych leków. Przykładem jest niedawno wycofany w trybie pilnym z rynku europejskiego, sprzedawany również w Polsce lek przeciwzapalny Vioxx, który tylko w USA spowodował prawie 60 000 zgonów i 140 000 zawałów serca. W Wielkiej Brytanii – ponad 10 000. Słynny też jest francuski skandal w sprawie stosowanego przy leczeniu cukrzycy Mediatora. Liczbę spowodowanych przez niego zgonów w samej tylko Francji szacuje się na 2000). Według Światowej Organizacji Zdrowia 33% chorób jest powodowane przez lekarzy (choroby jatrogenne).

Skutki dla ocalałych z leczenia. Statystyki te wpływają na ciągły wzrost ceny lekarstw. Firmy farmaceutyczne kalkulują bowiem koszt możliwych procesów sądowych, jakie mogą je czekać w następstwie wprowadzenia na rynek szkodliwych „medykamentów” i porównują te wyniki ze spodziewanymi zyskami. Następnie podnoszą cenę „leku” tak, by zrekompensować sobie wydatki z tytułu przewidywanych odszkodowań.

Szczepionki. Aluminium, rtęć, formaldehyd, fenol, polysorbat 80 – te silne neurotoksyny i trucizny są składnikami dzisiejszych szczepionek. Spośród możliwych powikłań czy efektów ubocznych szczepionek wymienia się poszczepionkową śmierć (tak zwany syndrom nagłej śmierci czy śmierci łóżeczkowej), autyzm (wzrost o ponad 700%), astmę, atopowe zapalenie skóry, alergie, nowotwory, poronienia, cukrzycę typu 1, zespół Guillaina-Barrégo, ciągnącą się latami egzemę, nieustanny płacz, skoliozę, zaburzenia nerwu wzrokowego, drgawki, paraliż, stwardnienie rozsiane, zapalenia ucha środkowego, zapalenie mózgu prowadzące do jego nieodwracalnych uszkodzeń, zaburzenia mentalne, agresję, nadpobudliwość i wynikające stąd trudności w nauce i inne – gdyż nie jest to bynajmniej koniec tej listy. Sporo zaszczepionych dzieci ma trudności w pisaniu, czytaniu, liczeniu, cierpi na analfabetyzm; ze względu na powszechność zjawiska stanowią też one bezprecedensowe wyzwanie dla szkolnictwa i społeczeństwa.

Po raz pierwszy w historii nowożytnej stan zdrowia obecnej generacji dzieci jest gorszy niż stan zdrowia rodziców. Każdego roku rodzi się w Europie osiem milionów dzieci kalekich. Co trzecie dziecko w Polsce rodzi się z alergią. Na dziesięcioro europejskich dzieci troje jest niepełnosprawnych.

Celowo zwracam uwagę na dane dotyczące dzieci, gdyż w kontekście powyższych statystyk można słusznie domniemywać, że istnieje jeśli nie ścisła to przynajmniej pewna zależność między jednym a drugim. Szczepionki są tylko częścią obrazu. Współczesna medycyna przekonuje nas energicznie, że od dziecka trzeba zażywać chemikalia garściami. Od maleńkości wmawia się dziecku za pomocą wszechobecnych i specjalnie dlań spreparowanych reklam, że musi co chwilę coś brać (ma się rozumieć, że jego system immunologiczny to jakiś prehistoryczny relikt). Najmniejsze kichnięcie, katar, chrypka, zadraśnięcie, siniak, stan podgorączkowy są idealną okazją, by sięgnąć do niosącego zbawienie wiaderka z chemią. Potem, jako dorosła osoba człowiek na ogół już nie zastanawia się nad tym, że można inaczej i odruchowo sięga po pigułki a propos wszystkiego i niczego. I o to chodzi.

Psychiatria. „Psychiatria jest prawdopodobnie najbardziej destruktywną siłą, jaka mogła dotknąć społeczeństwo w ciągu ostatnich sześćdziesięciu lat” – Thomas Szasz, profesor emeritus psychiatrii.

Szacuje się, że środki psychotropowe zabijają każdego miesiąca ponad 3000 osób. Dochód z pięciu leków psychotropowych, które sprzedają się najlepiej wynosi więcej niż PKB połowy krajów wziętych każdy z osobna. W sumie psychiatria odnotowuje każdego roku 330 mld dolarów przychodu i wydaje 22 miliardy na marketing.
Skądinąd największy odsetek samobójstw w świecie lekarskim jest właśnie wśród psychiatrów; wiele masowych strzelanin wywołali ludzie będący pod wpływem środków psychotropowych.

Leczenie stało się jednym z najbardziej dochodowych biznesów świata, w którym zdrowie pacjenta stanowi mało istotny element. Ilość nieistniejących chorób, które wymyślono i stworzono wyłącznie dla potrzeb przemysłu farmaceutycznego mogłaby się znaleźć w książce rekordów Guinnessa (w USA, od czasów drugiej wojny światowej tylko w dziedzinie psychiatrii odnotowano wzrost oficjalnie uznanych chorób mentalnych od 26 do 395!). Najszybciej rozwijającym się ekonomicznie sektorem przemysłowym na świecie są prywatne szpitale. Koncerny farmaceutyczne generują miliardowe profity, które przewyższają o sto osiemdziesiąt procent inne branże przemysłu. W 2002 roku dziesięć największych korporacji farmaceutycznych zarobiło więcej niż pozostałe czterysta dziewięćdziesiąt pośród pięciuset najbardziej dochodowych firm świata. W światowym rankingu najbardziej lukratywnych gałęzi przemysłu, szacowany na bilion dolarów przemysł farmaceutyczny zajmuje poczesne drugie miejsce, zaraz po zbrojeniowym.

Nie tak dawno prasa donosiła o głośnych skandalach, w które były uwikłane największe koncerny farmaceutyczne. Za rozmaite nadużycia firmy te zostały skazane na wypłacenie astronomicznych odszkodowań: Astra Zeneca została skazana na wypłacenie 198 mln dolarów, Eli Lilly na 1,4 miliarda dolarów, Pfizer na 2,3 miliardy dolarów za swoje praktyki marketingowe [1], GSK (GlaxoSmith) na 3 miliardy dolarów za zatajanie informacji o zagrożeniach związanych z przyjmowaniem leków, za przekupywanie lekarzy, oszustwa przy promowaniu leków itd. Czyżby pierwsze oznaki rozpadu?

Jak widać, medycyna przestała się utożsamiać ze szczytnym hasłem Primum non nocere [2] i czasami wydaje się być zupełnym zaprzeczeniem tego, co legło u podstaw jej szlachetnych dążeń. Przedsiębiorstwa farmaceutyczne stały się dzisiaj jedną z głównych przyczyn chorób i śmierci. Trudno się dziwić ludziom, którzy zadają sobie pytanie dlaczego proceder uprawiany przez koncerny farmaceutyczne nazywa się uporczywie leczeniem podczas, gdy istnieją słowa niewątpliwie trafniej oddające jej istotę. Wznoszą się głosy – i to wśród lekarskiej braci – mówiące o ludobójstwie.

Przypuszczam, że szczególnie tym ostatnim nie chodzi o kwestionowanie bezsprzecznych osiągnięć medycyny (np. w dziedzinie chirurgii), ani też często bezgranicznego poświęcenia i oddania lekarzy, lecz o system leczenia, który w gruncie rzeczy – nic nie leczy. Współczesna medycyna to medycyna choroby: koncentruje się wyłącznie na eliminowaniu objawów, nie sięgając przyczyn. A te znajdują się na poziomie duszy – pojęcie, którego na próżno by szukać w podręcznikach anatomii. Istniejący paradygmat ducha i duszy nie obejmuje.

Spotkałem się z opinią, że obecnie lekarze niszczą zdrowie. Uniwersytety z kolei niszczą wiedzę. Rządy odpowiadają za ograniczenia wolności. Prasa i media doprowadziły do degrengolady wartości rzetelnej informacji. Religia i jej przedstawiciele kojarzą się często z nadużyciami natury moralnej. Banki i spekulacje doprowadziły do naruszenia fundamentów zdrowo funkcjonującej ekonomii i gospodarki. Trudno zaprzeczyć, że sporo jest w tym prawdy i zapewne podobne statystyki jak powyższe, można by przedstawić w przypadku innych otaczających nas zjawisk i systemów. Jeżeli jednak spojrzymy na te dane z szerszej perspektywy i potraktujemy je jako symptomy toczących się głębiej procesów, wówczas stanie się oczywiste, że nasza cywilizacja jako system, wraz ze swoimi licznymi podsystemami, weszła w fazę globalnego kryzysu. A jedną z podstawowych prawidłowości procesów ewolucyjnych jest ta, że radykalne, skokowe zmiany są stałą w naturze, zaś kryzys – poprzedza wszelką zmianę. Gdy ta się dokona, rozpoczyna się zupełnie nowy etap, który charakteryzuje się zwiększonym poziomem świadomości i wolności.

Ewolucyjne przyspieszenie (zwiększona szybkość i złożoność zachodzących zmian) i globalny kryzys wskazują na to, że właśnie w takiej epokowej chwili się znajdujemy. Wszystkie procesy się nasilają – pozytywne i negatywne, jest to dialektyka ewolucji – i będą się nasilać, aż do chwili globalnej transformacji. I tak jak na początku czasu energia wyłoniła się z osobliwości, potem materia z energii, następnie życie z materii i życie świadome z życia, tak teraz przygotowujemy się do następnego wielkiego skoku.

Czym będzie następny etap? Jeśli będzie! Co pojawi się po życiu świadomym? Na poziomie jednostki – życie samoświadome, na poziomie cywilizacji – społeczeństwo wspólnego dobra, synergiczne, żyjące w harmonii z kosmosem, a które nazwałem dla potrzeb tej wypowiedzi: Big Dharma [3].

Tylko właśnie – czy będzie? Jest bowiem niemałe ale: homo sapiens, który stawia pod znakiem zapytania sukces całego przedsięwzięcia. Poprzez nasze egoistyczne wybory, których świadectwa daliśmy niejednokrotnie, możemy stać się przysłowiową kością w gardle procesu ewolucyjnego.

Zdarza się, że zaczynam wątpić. Natenczas włączam Czesława Niemena i słucham: „Lecz ludzi dobrej woli jest więcej i mocno wierzę w to, że ten świat, nie zginie nigdy dzięki nim…” I znowu serce bije żywiej. I znowu wszystko staje się możliwe.

Autorstwo: Wiktor Gołuszko
Źródło: MediumPubliczne.pl

PRZYPISY

[1] Dawanie lekarzom łapówek, by przypisywali takie a nie inne recepty jest nielegalne. Natomiast nie są nielegalne działania marketingowe mające na celu promowanie leków a polegające na ofiarowywaniu lekarzom różnych urlopów, ekskluzywnych rozrywek, pobytów w luksusowych hotelach. Przemysł farmaceutyczny przeznacza na te wydatki 14 miliardów dolarów rocznie.

[2] Primum non nocere (z łac. – po pierwsze nie szkodzić), jedna z naczelnych zasad etycznych w medycynie. Autorstwo tej zasady nie jest znane, lecz zgodnie z tradycją przypisywane jest Hipokratesowi.

[3] Dharma (skt.) – wieloznaczny termin, który można rozumieć jako właściwe postępowanie, które jest zgodnie z porządkiem wszechświata.

TAGI: , , , , ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU: Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

172 komentarze

  1. WacekPlacek 04.01.2018 10:27

    To nie jest problem dotyczący tylko i wyłącznie przemysłu i wina przemysłu. Akurat sami sobie (wiec wszyscy PO RÓWNO ponoszą odpowiedzialność) wykreowaliśmy taki model ekonomiczny który wszystkie aspekty naszego życia, żywienie, bezpieczeństwo, zdrowie, podporządkował pod handel i pod zwykłą ludzką chciwość i chęć bogacenia się, nikt nas nie zmusił. Destrukcja żywności jest przecież nierozerwalnie związana ze zdrowiem, tak samo jak destrukcja środowiska i czyni to wszystko handel i pośpiech, pogoń za zyskiem. To jest jeden aspekt problemu i już chyba powoli staje się oczywisty dla wszystkich choć i tak nikt swojego życia nie chce zmieniać i nakręca tą pętle jeszcze mocniej uczestnicząc aktywnie w tym procederze.
    Za chwilę wystartuje kolejna WOŚP czyli 13sta składka do ZUS (choć tych 12 wcześniejszych Polacy płacić nie chcą i nie chcą się składać na „sprzęt ratujący życie”… no ale tak już ma każdy „naród wybrany”) która nabija kieszenie firmom farmaceutycznym produkującym ten przeceniony, często o 1000% marże sprzęt i cała Polska ruszy wspierać ten przekręt myśląc, że „pomaga”. Trudno się dziwić powiedzeniu – piekło jest wyścielone dobrymi intencjami – bo ono oddaje los Polaków, nieustannie wspieramy przestępców i przekręty, dlatego historia sprawiedliwie tak brutalnie nas traktuje i będzie to robiła nadal.
    Podobnie każdy się cieszy z dotacji do rolnictwa i myśli, że ma lepiej a każda dotacja oznacza jeszcze większe podporządkowanie produkcji żywności pod prawa rynku, pod handel a więc pogorszenie jej jakości i pogorszenie naszego stanu zdrowia. Rolnictwo to największy skarb Polski, sprzedajemy to co najcenniejszy za błyskotki. Jest tysiące sytuacji dziennie którymi zasilamy to błędne zabójcze koło handlu i na koncerny nie można zwalić winy, bo sami to wspieramy i to mocno.

    Druga strona problemu, o wiele groźniejsza, to sama nauka i cywilizacja. Nauka obecnie jest religią i to niezwykle groźną. Ten sam Umysł który w Średniowieczu tłumaczył jak powstał świat, czym jest człowiek, co to jest życie, jaki sens wszystkiego, co stanowi prawo i co jest dopuszczalne czyli bezpieczne a co nie, tłumaczy dziś to samo w ten sam sposób, czyli w sposób dyskryminujący wszystko co próbuje być alternatywne i się temu sprzeciwiać. Ludzie próbują i testują wiele rzeczy ale rzadko kiedy chcą się przyznać do tego, że to tylko próba, taki eksperyment, przypuszczenie, bądź też wiara a nie fakty i pewna wiedza. Cały świat dał się nabrać na to, że Nauka coś wie, tak jak kiedyś dał się nabrać na to, że Kościół wie. Tymczasem jedni i drudzy tylko przypuszczają i tylko eksperymentują, czasami mają wyniki a czasami nie. Stan naszego zdrowia pokazuje, że tutaj wyniki i wiedza jest marna.
    Gdyby ludzie pamiętali, że lekarz ani biolog nie wie czym jest zdrowie, choroba i jak działa organizm człowieka, a jedynie próbuje się dowiedzieć i być może jest dopiero na szczeblu początkowym, na wstępie do wiedzy, to by byli ostrożniejsi, to by tak często nie chodzili do lekarza, nie uważali ich za wysłanników bogów tak jak kiedyś uważali za takich kapłanów, nie brali by takiej ilości leków tylko dlatego, że reklama lub lekarz powiedział, że to pomoże.
    Człowiek wiarę nazywa wiedzą w dzisiejszych czasach, a więc nie ewoluował z pozycji w jakiej był w średniowieczu zbytnio do przodu, pozmieniał jedynie nazwy swoich zachowań które są identyczne w istocie, mogą jedynie tracić lub zyskać na intensywności ale ich istota, czyli ciemna i ślepa wiara w to co mówi ktoś inny, pozostała nienaruszona.

    Kolejna kwestia jest też taka, że neonazizm jest żywy i bardzo aktywny. Big Farma jak i cała UE jest zbudowana przez neonazistów i oni kontynuują drogę eugeniki zapoczątkowaną przez hitlerowców. Właściwa nauka jest tajna i bardzo brutalna bo eksperymentuje na żywym organizmie ponad wszelką etyką.
    Zalewają plebs lekami tylko po to aby robić testy i sprawdzać jak i na co organizm reaguje, pozytywną wiedzę zachowują dla siebie, tam (czyli w świecie elit) o wiele rzadziej ktoś choruje na coś poważnego, nie jedzą też tej samej żywności co plebs, ich dzieci nie uczą się tego samego w szkołach itd, bo wiedzą jak dbać o zdrowie i strzegą przed plebsem tej wiedzy bardzo mocno. Internet teraz tą sprawę zmienia, wiedza wypływa dzięki czemu możemy o tym pisać i próbować się uwalniać, bo zwalczyć się tego nie da, ale można nie wspierać i żyć inaczej, bez wiary w autorytety, samodzielnie.

  2. gajowy 04.01.2018 10:44

    @WacekPlacek
    Problem nie jest z nauką tylko z biznesem. Obecnie 90% badań medycznych jest zlecanych przez biznes a tylko 10% to badania poznawcze (czyli naukowe), zwykle o niskim budżecie. Prawdziwy naukowiec/badacz ma zawsze z tyłu głowy że wiedza którą dysponujemy to więdza cząstkowa. Nie znaczy to że jest mało użyteczna, po prostu jej skuteczne stosowanie wymaga określonej strategii. Nie wiem czy kiedyś miałeś do czynienia z naukowcami – to bardzo skromni ludzie. To biznes narzuca retorykę że ustalenia z ich laboratorium należy przyjmować bezkrytycznie.
    Ja osobiście tylko dlatego że interesuje się nauką wiem że oficjalna medycyna to oszustwo a dokładniej napędzanie rynku zbytu.
    Co do wątku neonazistów – czyżbyś czytał Rath’a?

  3. realista 04.01.2018 11:02

    cyt.:”Nie wiem czy kiedyś miałeś do czynienia z naukowcami – to bardzo skromni ludzie.”

    Wacek nie miał nigdy do czynienia ani z prawdziwymi naukowcami, ani z prawdziwą nauką. jemu się wydaje, że nauka to powtarzanie czyichś urojeń. nie ma najmniejszego pojęcia o weryfikowalności nauki, o jej pragnieniu, ani o jej rozumieniu. zmyślił sobie własną wizję nauki i wciska ją natrętnie innym.

    Wacek na przykład uważa, że bakterie i wirusy nie powodują chorób… .. .

  4. pudson 04.01.2018 12:49

    przydałby się nowszy artykuł, w końcu to 15 lat.
    O przewałach w wielkich korporacjach, bez różnicy jakiej branży chyba każdy zdaje sobie sprawe.

  5. WacekPlacek 04.01.2018 13:50

    @gajowy
    biznes swoją drogą. Problem jest w tym, że ludzie za bardzo wierzą i ufają wiedzy cząstkowej otoczonej dodatkowo hasłem naukowa. My nie mamy kontaktu z naukowcami zazwyczaj, jedynie z mediami które utwierdzają ludzi w przekonaniu – naukowe= prawdziwsze.
    To, że ktoś bada serce przez dziesiątki lat nie gwarantuje tego, że wie jak działa w pełni i wie jak rozwiązać problemy zdrowotne serca.
    Nauka stawiana jest na aksjomatach, na założeniach wyjściowych które są prawdopodobne 50/50. Wystarczy, że tutaj jest błąd, czyli już na starcie, a cała reszta staje się mało trafna lub całkiem błędna.

    @realista
    Ja nie uważam, że bakterie nie powodują chorób, to naukowcy uważają że powodują, ja WIEM że nie powodują i tu jest różnica, nie mam tutaj opinii. Mogę siadać do debaty z każdym noblistą i potrwa ona dosłowną chwilę, bo bardzo łatwo wykazać, że objaw nie jest chorobą a jej zakończeniem, procesem oczyszczania i procesem naprawczym więc nic co towarzyszy objawom nie może być powodować choroby, to nawet można wyczytać w książkach do biologii.

  6. realista 04.01.2018 13:56

    tworzysz własne definicje, więc nie da się z tobą rozmawiać.
    siadać to ty se możesz do debaty z każdym, ale to, że ją wygrywasz, to tylko twoje urojenia. jak do tej pory ośmieszasz się z każdą swoją wypowiedzią na temat szczegółów nauki…

    objaw to objaw, choroba to choroba. objawy mają bardzo różne pochodzenie, a nawet objawy mogą świadczyć o braku choroby. to co piszesz jest czasem tak idiotyczne, że ciężko to skomentować… ja myślę, że ty jeśli czytasz coś o nauce, o ile w ogóle czytasz, to zwyczajnie nie rozumiejąc tego roisz sobie własne znaczenia użytych słów i określeń (z czym mieliśmy do czynienia w twoich postach tutaj) i dlatego zmyślasz sobie i to, co rzekomo mówi nauka, i to, co potem uważasz za własną wiedzę… .. .

  7. WacekPlacek 04.01.2018 14:29

    @realista
    Definicje są kwestią filozofii. W filozofii niczego się nie dowodzi empirycznie a jedynie logicznie i systemów filozoficznych jest wiele. To są właśnie te aksjomaty, te założenia wyjściowe które się bierze na wiarę. Akurat nauka odrzuciła sobie połowę filozofii i wybrała sobie drugą połowę, tą bardziej materialistyczną i kartezjańską. Co się udało osiągnąć dzięki temu to się udało, co nie oznacza, że poznanie jest już wyczerpane i zamknięte, jest jeszcze bardzo wiele i bardzo wiele nowych odkryć schowa do lamusa te obecne.

    Choroba to choroba? Serio? A co to jest? Kiedy rozpoczyna się proces zaburzenia homeostazy, bo przecież tylko przy stanie pełnej równowagi organizm pracuje bez zakłóceń, czyli jest w pełni zdrowy?
    Po przebytej chorobie człowiek jest bliżej powrotu do homeostazy czy dalej? Jak nie bierze leków i odchoruje swoje (czyli wypoci i wydali toksyny bez dodawania nowych, czyli zbędnych leków) to jest bliżej homeostazy, jak zacznie brać leki i zakłóci proces oczyszczania, to oczyszczenie nie następuje i objawy się przedłużają aż do stanu kiedy organizm daruje sobie jakiekolwiek oczyszczanie i przerywa proces przesuwają chorobę w stan chroniczny, więc jest dalej od homeostazy i tutaj masz odpowiedź, dlaczego czasami objaw powoduje pogorszenie sytuacji przez co łatwo się nabrać na iluzję, że on sam jest chorobą.
    Stąd dalej są bardzo proste wnioski i nie trzeba uciekać się do sofistyki i rozdrabniać na szczegóły z których nic nie wynika prócz tego, że może tak a może i nie tak, czyli klasyczna ucieczka przypartego do muru naukowca, wraca do prawdopodobieństwa 50/50 aby tam go nie można było zagiąć.
    Jakby bakterie powodowały jakiekolwiek choroby to by atakowały powtórnie zaraz po przebytej chorobie kiedy organizm jest jeszcze słaby i niezregenerowany. Tak się dzieje tylko wtedy kiedy pojawia się lekarz ze swoimi magicznymi lekami, w normalnym chorowaniu objaw po ustąpieniu nie wraca bo jego funkcją biologiczną jest oczyszczanie. Organizm dostaje kolejną szansę na jakiś czas, którą oczywiście może zmarnować i powtórzyć wszystko.
    Przyczyny chorób są też proste, zaczynają się od myślenia i higieny psychicznej, z niej wynika cała reszta.

  8. realista 04.01.2018 14:34

    cyt.:”Definicje są kwestią filozofii.”

    NIE, nie są.

    cyt.:”Choroba to choroba? Serio?”

    tak, serio. twoje dywagacje to w zasadzie bezwartościowe gdybanie. zanim się zaczniesz wypowiadać o bakteriach wartałoby, żebyś czegoś się o nich dowiedział, bo klepiesz takie bzdety, że głowa boli. nie masz pojęcia o tym jak działa układ odpornościowy, więc zmyślasz sobie zarówno wersję naukową jak i własną, tak jak wyżej pisałem…

    cyt.:”Przyczyny chorób są też proste, zaczynają się od myślenia i higieny psychicznej, z niej wynika cała reszta.”

    :O… .. .

  9. WacekPlacek 04.01.2018 14:49

    Definicje nie są kwestią filozofii…? No bardzo ciekawe, właśnie podważyłeś całą spuściznę naukową nie tylko Europy ale i Świata.
    Wiesz co to jest ontologia i epistemologia? Tutaj nawet religia z całą teologią i dogmatyzmem się pochyla ale dla ciebie można przecież poznawać bez zdefiniowania tego czym jest poznanie i jak poznajemy.

    I ty się niby znasz na nauce…brawo.

  10. realista 04.01.2018 15:00

    nie, nie są. definicje są po to, by uzgodnić znaczenie używanych określeń, tak jak mieliśmy okazję to przerabiać już kilkukrotnie, gdzie okazywało się, że nie masz na myśli tego, co pisałeś, tylko to, co masz na myśli, a jedynie używasz określenia, które ci akurat do tego pasuje.
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Definicja
    oczywiście nie dziwi mnie absolutnie, że masz własną definicję definicji.
    twoje uciekanie się do bezpłodnych dywagacji na temat filozoficznych rozważań obnaża jedynie brak precyzyjności twojego myślenia uniemożliwiający ci przeprowadzanie konkretnych, trafnych analiz logicznych czytanego tekstu, co w połączeniu z nieznajomością znaczenia (definicji) użytych określeń skutkuje absolutnym brakiem zrozumienia zagadnień naukowych.
    potrafisz jedynie żonglować słowami, co również właśnie pokazałeś w powyższym poście… .. .

  11. WacekPlacek 04.01.2018 15:18

    Ale ja właśnie o tym piszę cały czas mówiąc o założeniach wyjściowych. Jeżeli się UMÓWISZ, czyli przyjmiesz jedną określoną metodologię poznawczą wynikłą np z materializmu i redukcjonizmu i zdefiniujesz chorobę jako np stan zapalny albo niewydolność to utożsamisz ją z objawem. Usuwasz wtedy objawy co nie oznacza, że postępujesz właściwie i właściwie się umówiłeś, bo mogłeś popełnić błąd już na starcie, czyli przy założeniach wyjściowych.
    W ujęciu holistycznym np pokrewnym systemom filozoficznym przeciwnym materializmowi i redukcjonizmowi, takim jak np idealizm, egzystencjalizm itd człowiek jest istotą duchową czyli w języku naukowym psychiczną w pierwszej kolejności a od strony materialnej jest istotą energetyczną w pierwszej kolejności. Przy takim założeniu nigdy nie dojdziesz do wniosku, że stan zapalny jest tożsamy chorobie bo wiesz jak działa psychika i wiesz jak działa energia czyli fizyka i wiesz że jakaś mała bakteria nie może doprowadzić do takich zakłóceń psychicznych i energetycznych, działać przeciw prawom wedle których się przejawiają. Stąd idą dalsze bardzo proste wnioski, tj np że organizm sam wywołuje i przerywa objawy kiedy tylko zechce, wszystko zależy od wibracji i programu na który wejdziemy, lub pod który się podepniemy nieświadomie, bo najczęściej robimy wszystko nieświadomie.

    Na tym polega właśnie to co opisałem wyżej, są rożne filozofie i różne założenia wyjściowe które mogą unieważniać całe biblioteki książek przepełnionych tzw wiedzą wynikłą z innych założeń.
    Ty sobie myślisz, że to że teraz ludzie się umówili operować taką terminologią i filozofią postępowania jest jakoś święte i tego nie wolno zmieniać, bo przecież nie można tu popełniać pomyłki, naukowiec jest kimś nieomylnym niczym bóg. Zastanów się co się działo zanim ludzie się tak umówili, ile lat wyśmiewania i zaprzeczania przez takich jak ty musiało minąć, zanim ludzie zaczęli stosować nowe metodologie.

  12. realista 04.01.2018 15:24

    chcąc być rozumianym i dyskutować musisz się stosować do przyjętych definicji. jeśli choroba to nie choroba, to równie dobrze mogą jej nie powodować nie bakterie. to jest wtedy pozbawione sensu, nie ważne iloma to okrasisz „holistykami” i „idealizmami”, bo mówisz NIE NA TEMAT.
    suma sumarum jednak człowiek CHORY na gruźlicę UMIERAŁ z powodu zakażenia bakteriami, których organizm nie potrafił zwalczyć, a medycyna nie umiała mu w tym pomóc.
    przykro mi, nie mówisz ani o chorobach, ani o bakteriach, ani o nauce. dyskutujesz ze swoimi własnymi urojeniami… .. .

  13. realista 04.01.2018 15:33

    podam ci taki mały przykład: ja twierdzę, że znam Anię. ty wchodzisz ze mną w dyskusję, że nie znam, że to jest ułuda. ale ja się upieram, opisuję jak wygląda, jaki ma głos, gdzie byliśmy razem, o czym rozmawialiśmy. ale ty się dalej upierasz, bo przecież czym jest poznanie? nie znam jej, bo nie można poznać człowieka! epistemologia, ontologia, idealizm, sralizm.
    tyle, że ja biorę telefon, wykręcam numer, i umawiam się z Anią do kina. ale przecież WEDŁUG CIEBIE „JA JEJ NIE ZNAM, BRAWO”… .. .

  14. WacekPlacek 04.01.2018 15:36

    Ja jestem rozumiany doskonale kiedy piszę, że objaw nie jest tożsamy chorobie. Dla kogoś rozumiejącego metodologie naukową i funkcjonowanie poznania jest to jednoznaczne z wyjściem z powszechnej umowności co do stosowania definicji, jak są dalsze pytania to rozwijam, jak nie ma ograniczam się tylko do zaznaczenia tego faktu, że nie wszystkie założenia nauki są trafne.
    Żaden człowiek nie umiera z powodu zakażenia czymkolwiek, aby doszło do niekontrolowanego przez sam organizm rozprzestrzenienia się bakterii to pierwsze w organizmie musi się znaleźć dla nich odpowiednie pożywienie, czyli ogromna ilość toksyn nagromadzonych wcześniej i tutaj jest przyczyna śmierci. Bakterie jedzą, wirus musi się swobodnie przemieszczać, to trzeba wcześniej zaprosić do siebie, samo nie przyjdzie.

  15. realista 04.01.2018 15:43

    ale nikt nie twierdzi, że objaw jest tożsamy chorobie! właśnie w tym rzecz! dyskutujesz ze swoimi własnymi urojeniami znaczenia definicji!

    cyt.:”Żaden człowiek nie umiera z powodu zakażenia czymkolwiek,”

    tak jak żaden człowiek nie umiera z powodu wojny, albo z powodu upadku, tylko od upływu krwi bądź uszkodzenia funkcji organów… Wacuś, ogarnij się, serio.

    cyt.:”w organizmie musi się znaleźć dla nich odpowiednie pożywienie, czyli ogromna ilość toksyn nagromadzonych wcześniej”

    dżizes… bakterie nie żywią się toksynami… właśnie pisanie takich idiotyzmów zdradza, że jesteś zwykłym naukowym ignorantem… .. .

  16. Atos 04.01.2018 15:48

    @Wacek.
    Tylko niektóre bakterie są „złe”. Bez wielu z nich nie moglibyśmy żyć (a one bez nas). Ten idealny układ, z którego korzystają obie strony – symbioza – niestety nie odpowiada sporej części bakterii (setkom tysięcy ich gatunków). Na szczęście tylko niektóre z nich zatruwają nam życie, w walce o własne. Bez niektórych bakterii nie moglibyśmy żyć. Ale co do wirusów, mogłoby ich nie być wcale! To wyjątkowo sprytne i złośliwe kawałki białka. Trudno nawet powiedzieć o nich, że żyją, a mimo to kombinują, kombinują i replikują na naszą zgubę. 
    Wobec takich bakterii (zwanych chrobotwórczymi) byliśmy kiedyś niemal bezbronni (przeciw nim mieliśmy jedynie inne gatunki konkurujących z nimi… bakterii). Aż do chwili, gdy odkryto, że w przyrodzie istnieją substancje, potrafiące podstępnie z nimi walczyć. Nazwano je antybiotykami, czyli „przeciw życiu”. Nie zabijają one bowiem bakterii tak, jak robią to środki chemiczne, ale sprawiają, że te zyskują jakiś „feler” (na przykład zbyt cienką osłonkę), który na dłuższą metę nie pozwala im przetrwać.W przeciwieństwie do bakterii, wirusów nie można nawet nazwać organizmami. To opakowane w osłonkę z białka fragmenty kodu genetycznego. Dlaczego tylko fragmenty? Bo wirusy nie umieją samodzielnie żyć, a do rozwijania się w innych organizmach wystarczy im tylko część informacji: mówiąca jak się powielać. I to właśnie jest „rozkaz”, którym skłaniają inne organizmy do tego, by je produkowały.Wirusy są znacznie bardziej niebezpieczne od bakterii. Po pierwsze wszystkie są złe. Po drugie nie działają na nie antybiotyki, a naszym jedynym sprzymierzeńcem w walce z nimi, jest nasz system odpornościowy: armia białych ciałek krwi, którą zresztą wirusy umieją taktycznie wyprowadzać w pole. Jakby tego było mało, jest i „po trzecie”. Oto wyszło na jaw, że winę za nagłe „uzłośliwienie” bakterii niegroźnych dotąd dla człowieka, ponoszą właśnie wirusy! Na przykład bakteria odpowiedzialna za epidemie cholery: Vibrio Cholerae nie jest z gruntu zła. Nabiera niebezpiecznych cech (zaczyna wytwarzać toksyny cholery) dopiero w wyniku „zarażenia” wirusem.

  17. Aida 04.01.2018 16:07

    Niezła dyskusja :D

  18. WacekPlacek 04.01.2018 17:20

    @realista jak nikt nie twierdzi skoro większość postępowań przy leczeniu skupia się na usuwaniu objawów, walce z bakterią lub stanem zapalnym? Przecież to jest właśnie to o czym piszę.

    Bakterie nie są złe Atos, w naturze nie występuje zło, zło jest tylko w cywilizacji, w sztucznej działalności człowieka. Natura nas obdarowała bakteriami i chorobami aby oczyszczały nas z różnych toksyn, ale nie toksyn tylko chemicznych ale tych związanych z np wyziębieniem lub przemęczeniem, bo toksyna to w rzeczywistości blokada w przemianie materii, blokada w utlenianiu komórek przez co obumierają. Taką blokadą jest choćby zimno, nie niska temperatura jako taka (bo każdy inaczej odczuwa zimno w danej temp) ale uczucie zimna, zmarznięcia, jest to sygnał od organizmu, że przy tej temperaturze już się nie może prawidłowo utleniać, bo jak wiadomo wszystko się zwęża i komórki obumierają, dlatego boli i telepie. Dlatego np częściej chorujemy zimą, z niedotlenienia i dotlenienie jest najlepszym sposobem na sezonowe przeziębienia, nie leki które tylko pogarszają problem. Dlatego też potrzebny jest śluz czy flegma przy katarze lub kaszlu, bo wydalamy wtedy te bakterie jak już zrobiły swoje. Człowiek który lekami to usuwa uniemożliwia organizmowi oczyszczenie się ze złych programów i stąd właśnie się biorą wirusy, z działalności człowieka, są to nagromadzone programy w systemie ludzkim które zadomowiły się na stałe choć biologicznie nie ma dla nich funkcji ani miejsca, przez co szukają pożywienia a szukają na zasadach elektromagnetyzmu, podobne przyciąga podobne. Z racji tego, że nie mają odpowiednika w przyrodzie, szukają w kosmosie albo w ziemskich oparach i głębinach, w promieniowaniu z poza atmosfery ziemskiej i my tymi wirusami ściągamy na siebie promieniowanie kosmiczne, radioaktywne, zmieniamy swoje dna, swoją strukturę atomową, mieszamy się z czymś obcym, z czymś nienaturalnym. Jest to konieczne w ewolucji ale obecnie jest rozwinięte już do takiego stopnia, że wyrywa się z poza kontroli, opanowuje nas totalnie i jak jesteśmy w sklepie i ciągnie nas do półki ze słodyczami albo z alkoholem choć wiemy, że nie powinniśmy, to ten pociąg, to pragnienie i wszystkie myśli są wywołane przez te wirusy, bo to jest elektromagnetyzm, to szuka podobieństwa, szuka swoich struktur atomowych aby rosnąć w siłę bo wszystko działa zgodnie z elektromagnetyzmem.
    Także bakterie i wirusy nie są złe z zasady ani nie można ich podzielić na takie kategorie, zły może być nasz stosunek do nich, ich zastosowanie i stężenia. Natura dała nam bakterie tak jak i zwierzętom, aby jadły to czego my nie strawimy, wirusy są natomiast wynikiem zaistnienia naszej inteligencji, bo w momencie kiedy człowiek powiedział pierwszy raz NIE procesom naturalnym, naturalnemu biegowi rzeczy, zatrzymał coś w sobie i to coś zachowało się tak jak woda, ona póki płynie jest czysta, jak stoi zaczyna powoli gnić, psuć się. Myśmy zatrzymali wodę życia i stworzyli własny rozum statyczny (choć mieliśmy naturalny, ten płynący w wiecznym ruchu) który jest ułomną inteligencją, otworzyliśmy w ten sposób „portal kosmiczny” (stąd te wszystkie mitologie o wojnie bogów, anunnaki itd), wtedy rozpoczęło się bombardowanie ziemi promieniowaniem kosmicznym. To nie jest zły proces, to jest zwykła ewolucja, bez tego nie ma rozwoju, nie ma naszej inteligencji takiej jak ją obecnie znamy czyli racjonalnej, analitycznej, ale trzeba wiedzieć, że sami to zainicjowaliśmy bardzo dawno temu pierwszym oporem przeciwko ewolucji.
    Tak samo niczym złym nie są grzyby i szkodniki „atakujące” rośliny, dziś wiadomo, że rośliny tworzą rodziny, kolonie i co kilka sezonów muszą mieć nieurodzaj, słaby sezon, muszą dać się opanować przez grzyby i szkodniki bo to przyśpiesza komunikację i wzbogaca ich materiał genetyczny, dzięki temu się lepiej adaptują, my niestety stosując opryski rujnujemy je jako gatunek, to samo robimy ze zwierzętami hodowlanymi, to deewolucja. Podobnie jest z nami, potrzebujemy czasami chudych lat, trochę brudu, trochę chorób, gorączki, jakiegoś wirusa, potrzebujemy słabości, ułomności i grzeszków do ewolucji, do rozwoju i wzbogacenia informacyjnego. To nie jest złe, zły jest tylko nasz stosunek czyli czas, miejsce i proporcje, bo w momencie kiedy zmyślimy sobie dogmat istnienia zła, to zaczynamy walczyć z grzybem, bakterią, ludzką ułomnością przez co walczymy z samą ewolucją i rozwojem z samym sobą. Ona się broni i wtedy walka staje się czymś na serio, przybiera dramatyczny obraz i to obserwujemy dziś. Rak jest wynikiem naszej walki z bakterią, wirusem i toksyną, przez co to się mutuje i wymyka z pod kontroli. Te obce struktury atomowe mają dziś ogromną samodzielność, to są programy energetyczne tak silne, że zdolne wpajać do umysłów wszelkie fanatyzmy i autodestrukcyjne działania, odpowiadają z głupotę tłumu, za terroryzm, konsumpcjonizm, alkoholizm, zboczenia itd. To astrologia i Zodiak, którego kiedyś nie było nawet widać na niebie, bo człowiek tego wtedy jeszcze nie zaprosił.

    Większość naukowców jest tego nieświadoma, walczą ze złem bo błędnie założyli, że w naturze jest zło i niechcący czynią szkodę. Są jednak tacy na szczycie, neonaziści i niektórzy neoglobaliści którzy doskonale wiedzą co jest grane i wiedzą o wszystkim co tu napisałem. Ich celem jest całkowite wykluczenie człowieka z ewolucji, stworzenie syntetycznego świata gdzie nikt nie będzie musiał się już rozwijać ani uczyć, bo ten świat będzie rajem na ziemi, jak w grze komputerowej, jak w filmie. Oni umyślnie mutują te bakterie i rozwijają wirusy bo chcą pokonać całą Naturę, wyczerpać ją, wyzwolić się z procesów ewolucji i stać się panami samych siebie.
    Ja natomiast w nieskończonym doskonaleniu się i ewoluowaniu nie widzę problemu i z tamtej ekipy nie jestem i tego co robią nie popieram.

  19. realista 04.01.2018 17:30

    cyt.:”Bakterie nie są złe Atos, w naturze nie występuje zło, zło jest tylko w cywilizacji”

    no i właśnie tu jest ten twój błąd definicji. rozpatrujesz tutaj jakieś filozoficzne „zło”, podczas gdy tak naprawdę jest mowa o szkodliwej działalności bakterii, szkodliwej dla organizmu, w którym żyją, a nie rozprawianie o relatywności dobra i zła. nie ta dziedzina.
    dlatego twoje wywody nie mają sensu. po prostu znowu piszesz w zasadzie nie na temat, i na dodatek tworzysz sobie dalej własne definicje, np. „toksyna to w rzeczywistości blokada w przemianie materii, blokada w utlenianiu komórek przez co obumierają”. nie, ty nie piszesz o toksynach, bo toksyny to co innego, stworzyłeś sobie znowu własną definicję.

    nawet nie wiadomo jak skomentować taki na przykład stek bzdur: „pragnienie i wszystkie myśli są wywołane przez te wirusy, bo to jest elektromagnetyzm, to szuka podobieństwa, szuka swoich struktur atomowych aby rosnąć w siłę bo wszystko działa zgodnie z elektromagnetyzmem”.
    pewnie elektromagnetyzm to u ciebie też co innego niż u wszystkich…

    tak to my się, panie, nigdy nie porozumiemy… .. .

  20. WacekPlacek 04.01.2018 17:46

    @realista
    Nie ma szkodliwych bakterii. One zaszkodzą tylko wtedy kiedy stworzymy im warunki do tego aby wymknęły się z pod kontroli a tu każdy przypadek jest indywidualny. Czasami otoczenie zewnętrzne sprzyja bakteriom przez co organizm nie potrafi ich wydalić wtedy kiedy należy, czasami osłabienie wewnętrzne temu przeszkadza, a czasami my naszym leczeniem przeszkadzamy. Tu nie ma reguły tutaj każdy przypadek jest czymś indywidualnym więc nie podzielisz żadną metodą bakterii, bo u jednego mogą być często potrzebne a nawet konieczne a innego zabiją.

  21. realista 04.01.2018 17:53

    są szkodliwe bakterie, i nasze organizmy wiecznie z nimi walczą.
    są też neutralne bakterie, są pożyteczne, są szkodliwe i pożyteczne jednocześnie.
    gatunków bakterii są miliony.
    ale nie jest tak, że te same bakterie jednemu są potrzebne, a drugiego zabijają. nie w takim uproszczeniu, w jakim piszesz. wymyślasz sobie pierdoły dla uzasadnienia swoich wymysłów, bo nie znasz i nie chcesz znać faktów.
    śmieszne jest gdy piszesz o „wydalaniu bakterii”… nawet nie wiesz, jak się błaźnisz… .. .

  22. WacekPlacek 04.01.2018 18:37

    Nie można wykazać obiektywnie szkodliwości żadnej bakterii jeśli wie się jaka jest ich rola. Nie ma szkodliwych organizmów żywych, coś takiego jest nieweryfikowalne ani empirycznie ani logicznie, to jest dogmat.
    Niczego nie rozumiesz z tego co napisałem. Za każdym razem jak masz katar bakteria jest tobie potrzebna aby cię oczyściła, jeśli jednak nie potrzebujesz kataru, czyli takiego oczyszczenia to ta sama bakteria będzie ci szkodziła, ale ona się do ciebie nie dostanie w warunkach naturalnych, więc nie masz tego kataru, musisz stworzyć anomalie, sztuczne warunki tj np warunki eksperymentalne, laboratoryjne albo szpital polowy, alby wypić roztwór z taką bakterią aby to się dokonało i ci zaczęła szkodzić.

  23. realista 04.01.2018 18:58

    cyt.:”Nie można wykazać obiektywnie szkodliwości żadnej bakterii jeśli wie się jaka jest ich rola.”

    można. a używając słowa „rola” nadajesz im jakieś antropomorficzne funkcje. bakterie sobie nie wybierają, co będą robić. one po prostu żyją, i powoduje to różne skutki.

    cyt.:”Za każdym razem jak masz katar bakteria jest tobie potrzebna aby cię oczyściła,”

    nie. za każdym razem katar jest sposobem na oczyszczenie się organizmu z bakterii. a nie bakterie są sposobem, na oczyszczający katar.

    cyt.:”ona się do ciebie nie dostanie w warunkach naturalnych, (…) musisz stworzyć anomalie, sztuczne warunki”

    to są nonsensy. tezy wzięte z czapy. wszystko sprowadza się do ilości bakterii, która zaczyna być nie do ogarnięcia przez system odporności, przez co następują zatrucia, uszkodzenia tkanek itp.
    męczące jest twoje zmyślanie… .. .

  24. arthur 04.01.2018 19:03

    Ta ewangelia wg. Wacka jakaś długa taka…
    Brak mi tu jakiegoś dobitnego credo, w rodzaju:
    „a układu odpornościowego to nie ma”. Czy coś.

  25. WacekPlacek 04.01.2018 19:10

    @realista
    Nic nie kumasz, masz zakorzeniony w głowie dogmat o złu, błędach, przypadku w naturze, to jest XIX wiek, dogmaty zmyślone po to aby wywalić religię z nauki, zwykła walka ideologiczna.
    Katar jest potrzebny do wydalenia bakterii ale one wcześniej są tobie potrzebne do odżywiania się tym, co dla ciebie nie stanowi składników odżywczych. To nie są szkodliwe organizmy. Lew nie jest szkodnikiem dla roślinożercy, musi zabijać aby regulować przyrost populacji, aby pozbywać się słabych i chorych, aby populacja się nie rozpasła a doskonaliła. Jak ty sobie właściwie wyobrażasz ewolucję? Chyba tak jak ci neoglobaliści, najlepiej jak jej nie ma wcale, jak wybijemy wszystko co nas zmusza do przezwyciężania własnej natury i w stagnacji będzie już zawsze cacy.
    Nie dogadamy się, to fakt ale nie zarzucaj mi że zmyślam bo wykładam ci wiedzę starszą niż znana nam historia, ta widza była chowana przez stulecia, ludzie rzucali się w ogień aby ją zachować więc nie zmyślaj, że to tylko urojenia.

  26. WacekPlacek 04.01.2018 19:21

    Układu odpornościowego nie ma arthurze. zadowolony? „Było sobie życie” taka kiedyś animacja leciała w Tv. Leukocyty i układ immunologiczny to jest właśnie historyjka godna takiej bajki a nie współczesnej nauki gdzie mamy cybernetykę, fizykę kwantową i od dawna wiadomo, że ładunek elektromagnetyczny determinuje wszystko i można zwykłym sygnałem dźwiękowym zmienić cała bajeczkę o walce krwinek z „obcym”.

  27. realista 04.01.2018 19:29

    cyt.:”Nic nie kumasz, masz zakorzeniony w głowie dogmat o złu, błędach, przypadku w naturze,”

    ale to ty piszesz coś o złu i dobru w bakteriach, a nie ja.
    ja piszę o tym, że są bakterie, które szkodzą organizmowi, a ty (psudo)filozofujesz i piszesz coś o dogmatach i religiach. dobrze się czujesz?

    cyt.:”Katar jest potrzebny do wydalenia bakterii ale one wcześniej są tobie potrzebne do odżywiania się tym, co dla ciebie nie stanowi składników odżywczych.”

    BZDURA. bakterie chorobotwórcze to nie te same bakterie, co ci pomagają w jelitach choćby. mieszasz różne aspekty, bo brak ci wiedzy. uwierz, że piszesz głupoty, i postaraj się zdobyć wiedzę na ten temat!

    cyt.:”To nie są szkodliwe organizmy. Lew nie jest szkodnikiem dla roślinożercy, musi zabijać aby regulować przyrost populacji, aby pozbywać się słabych i chorych, aby populacja się nie rozpasła a doskonaliła. Jak ty sobie właściwie wyobrażasz ewolucję?”

    wrzucasz do jednego wora zupełnie różne rzeczy. szkodliwość bakterii polega na produkowaniu toksyn, które zatruwają organizm, niszczeniu tkanek i upośledzaniu ich funkcji. to nie ma nic wspólnego z selekcją naturalną jak w przypadku ewolucji. dziwi mnie, że się na nią powołujesz, zważywszy na demonstrowane przez ciebie niezrozumienie tematu ewolucji w naszych poprzednich dyskusjach…

    zarzucam ci, że zmyślasz, bo zmyślasz. a że na podstawie jakiejś rzekomo przedhistorycznej wiedzy, którą też zapewne sobie dośpiewałeś, to nie ma większej różnicy.
    jak piszesz bzdury to oczekuj, że napiszę, że to bzdury… .. .

  28. realista 04.01.2018 19:32

    no właśnie…
    układu odpornościowego nie ma…
    ładunek elektromagnetyczny determinuje wszystko…
    można zwykłym sygnałem dźwiękowym zmienić cała bajeczkę o walce krwinek z „obcym”…

    i takie brednie właśnie stanowią wiedzę Wacka, przedhistoryczną i obiektywną, bo niezależną od badań i doświadczeń. wiedzę natywną dostępną tylko umysłowi Wacusia…
    wierzyć się nie chce, że można być takim ignorantem… .. .

  29. WacekPlacek 04.01.2018 19:52

    @realista za dużo się naoglądałeś obrazków i grafik komputerowych ilustrujących nasze życie wewnętrzne. Nie potrafisz myśleć od zera, od podstaw tylko próbujesz wiecznie porównać to co piszę z tym co masz wyuczone. Jak ty właściwie chciałbyś kiedykolwiek odkryć coś nowego jeśli jesteś niewolnikiem tego co już niby odkryte?

    Nie ma bakterii chorobotwórczych, nie czytasz uważnie. Budujemy cywilizację, w tym procesie bawimy się chemią, tworzymy różne kombinacje i syntetyki na które natura nie wypracowała u nas żadnych biologicznych mechanizmów. Na tych naszych dziełach żywią się nowe, zmutowane bakterie które się najszybciej adaptują. One nie produkują żadnych toksyn. Niby jak to miało by być możliwe, to jest przecież zaprzeczeniem praw fizyki, one się żywią toksynami a potem w konsekwencji naszym ciałem, jeśli ciało ma taką błędną polaryzację, jest źle odżywione i naładowane, jak biolog ogląda ludzkie ciało pod mikroskopem to mu się wydaje, że to bakteria narobiła tyle szkody, tymczasem ta bakteria tu tylko je i sprząta a ją samą sprzątają inne „pozytywne” bakterie i jest to proces nieustający.
    Te toksyny dostarczamy sobie my sami, nieustannie, w każdej sekundzie w różnej formie, wystarczy wypić złą wodę a ona już odtworzy u nas w środku Genesis, czyli narodziny życia i tam „z niczego” urośnie już zmutowana bakteria i będzie jadła to co w tej wodzie ma złą strukturę, jadła nas samych. Jeśli to zwalczasz antybiotykami to zwalczasz czyściciela, bo zła struktura atomowa twoich tkanek i komórek pozostaje a sprzątacza sobie usunąłeś, jesteś źle naelektryzowany co jest idealnym warunkiem dla tego aby utworzyć nowy program – raka.

    Nie ma czegoś takiego jak antygen i walka leukocytów z najeźdźcami, to się nadaje jedynie na bajki dla dzieci. Ten pozorny spór jest warunkiem twojego istnienia, dzieje się nieustannie, bez przerwy i jak go zatrzymasz to umierasz bo antygen to nic innego jak przeciwna polaryzacja, jak minus dla plusa jak inny odwrotny, lub niecałościowy spin dla cząsteczki elementarnej. Na tym polega cały obieg krwi i bicie serca, na języku binarnym 0 i 1 i antygen jest tutaj 0.
    Ewolucja to ruch, to zmiana i muszą do tego wystąpić przeciwieństwa.

  30. PanOdkrywca 04.01.2018 19:57

    WacekPlacek 04.01.2018 19:52

    „Nie ma bakterii chorobotwórczych….”

    „Nie ma czegoś takiego jak antygen i walka leukocytów…”

    „antygen to nic innego jak przeciwna polaryzacja…”

    To, że jedno drugiemu zaprzecza, to jeszcze małe miki, ale ty naprawdę nie wstydzisz się taką ignorancją chwalić? I udawać, że nie tylko bierzesz merytorycznie udział w dyskusji, ale i jej ton próbujesz nadawać?

  31. realista 04.01.2018 20:03

    cyt.:”Nie potrafisz myśleć od zera, od podstaw tylko próbujesz wiecznie porównać to co piszę z tym co masz wyuczone.”

    myślenie od zera zamiast nauki? to już wiadomo dlaczego piszesz takie głupoty…

    cyt.:”Jak ty właściwie chciałbyś kiedykolwiek odkryć coś nowego jeśli jesteś niewolnikiem tego co już niby odkryte?”

    nie można odkryć czegoś ignorując wszystkie dane, badania, i zmyślając wszystko od podstaw.

    cyt.:”Nie ma bakterii chorobotwórczych,”

    są.

    cyt.:”Na tych naszych dziełach żywią się nowe, zmutowane bakterie które się najszybciej adaptują.”

    poruszasz tu inne aspekty. mieszasz tematy.

    cyt.:”One nie produkują żadnych toksyn. Niby jak to miało by być możliwe, to jest przecież zaprzeczeniem praw fizyki,”

    produkują toksyny i żadnym prawom fizyki (fizyki??? skąd fizyki?) to nie przeczy.

    cyt.:”one się żywią toksynami a potem w konsekwencji naszym ciałem”

    bakterie NIE ŻYWIĄ SIĘ TOKSYNAMI!

    cyt.:”wystarczy wypić złą wodę a ona już odtworzy u nas w środku Genesis, czyli narodziny życia i tam „z niczego” urośnie już zmutowana bakteria i będzie jadła to co w tej wodzie ma złą strukturę, jadła nas samych.”

    COOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOO????????????????????????

    ja pier…
    dramat, dramat, dramat…
    wypisujesz takie debilizmy, że po prostu wymiękłem. nie będę już z tobą dyskutował. jesteś zwyczajnie obłąkany.
    nie mam siły odpowiadać na ten stek bzdur i urojeń ignoranta… .. .

  32. realista 04.01.2018 20:08

    cyt.:”wystarczy wypić złą wodę a ona już odtworzy u nas w środku Genesis, czyli narodziny życia i tam „z niczego” urośnie już zmutowana bakteria i będzie jadła to co w tej wodzie ma złą strukturę, jadła nas samych.”

    ja to sobie chyba gdzieś zapiszę, jak te „teorie” ze słońcem i ziemią jako przeciwnymi wirami i światłem, co się nie porusza i tymi ptakami, co telepatycznie się zlatują do karmnika… .. .

    PS. a może to taki żartowniś megawielkiego kalibru???

  33. WacekPlacek 04.01.2018 21:33

    Pan Odkrywca

    Niczemu tutaj nie zaprzeczam, my się umawiamy na pewne nazewnictwo jak walka, jak organizmy chorobotwórcze, jak antygen ale nie można temu nadawać statusu ontologicznego, czyli uznawać, że to istnieje bo wtedy podejmujemy błędne działania. To tylko symbolika skracająca komunikacje ale nie podstawa do definiowania i tworzenia teorii naukowej. Są sytuacje w których bakteria zachowuje się tzw chorobotwórczo, czyli uczestniczy w nasilaniu się objawu ale nie można z tego wyciągać wniosku, że istnieje bakteria chorobotwórcza i że bakterie wywołują choroby. To jest błąd metodologiczny i nadinterpretacja.

    Podobnie słowo toksyna jest tylko symbolem, nazwą sytuacji a nie bytem, rzeczownikiem, jakimś związkiem organicznym, czasami jest to związek organiczny, czasami ładunek elektromagnetyczny na takiej samej zasadzie jak czasami czynienie mniejszego zła wywołuje większe dobro, nie piszę tutaj rozprawy naukowej aby wchodzić w szczegóły, odnoszę się do ogólnego rozumienia praw natury i ewolucji i staram się używać pojęć jak najbardziej ogólnych.

    @realista
    Bakterie żywią się toksynami, to słowo u mnie oznacza przeciwieństwo probiotyków a nie „truciznę” bo to co się podaje w powszechnej definicji toksyny, jako trujący związek organiczny jest tym samym co ten tzw antygen, jest przeciwną polaryzacją, warunkiem życia, bo życie nie polega na stagnacji „tych dobrych żyjątek” ale na nieustającym umieraniu i naradzaniu się na nowo, my musimy mieć te wszystkie „trucizny” w sobie.
    Trucizną dosłownie, czyli czymś jednoznaczie destrukcyjnym jest tylko niewłaściwe miejsce, czas i proporcja, nigdy żaden związek organiczny.
    W Indiach jest tyle samo szamanów leczących jadem węża co i lekarzy akademickich, choć dla naszej nauki jad węża to definitywnie trucizna i zło do zwalczania.

  34. realista 04.01.2018 22:07

    cyt.:”to słowo u mnie oznacza”

    u ciebie każde słowo oznacza coś innego, niż oznacza. dlatego rozmowa z tobą nie ma najmniejszego sensu.
    z resztą czytanie tych bredni, które wypisujesz, też nie ma żadnego sensu. zwykłe urojenia okraszone jakimiś truizmami bez związku.
    nie chce mi się… .. .

  35. WacekPlacek 05.01.2018 07:27

    u mnie każde słowo oznacza to co prawidło ma oznaczać i co oznaczało przez tysiące lat, zanim naukowcy nie zaczęli sobie opowiadać bajek o jakiejś wojnie układu odpornościowego ze złem w naturze. Mogę tylko życzyć powodzenia w łykaniu leków i niszczeniu „szkodników”.
    Całe szczęście tak jak góra nie może istnieć bez dołu a lewo bez prawa, tak „dobre” bakterie nie mogą istnieć bez tych „złych” bo jedne i drugie są elementarnym warunkiem przemiany materii, bez tego nie ma biologii, więc projekt naukowców polegający na pokonaniu natury i biologii nigdy się nie powiedzie. Co się powiedzie to okaleczenie milionów istot żywych, całych populacji i pokoleń. Hitler, Mao, Stalin byli by tutaj pod wrażeniem.

  36. realista 05.01.2018 08:12

    to ty nie opowiadaj bajek, że wiesz co prawidłowo oznaczają słowa, tylko się naucz używać języka jak wszyscy, bo to podstawa. chyba, że cię przerasta poznanie i stosowanie słów w ich właściwym znaczeniu. no tak, wtedy musiałbyś pojąć co znaczą, a ty potrafisz tylko przestawiać szyk w zdaniu i odtwarzać cudze myśli. a jak już coś sam wymyślisz, to jest to zmyślona niedorzeczność…

    „złe” bakterie „są elementarnym warunkiem przemiany materii”… JP… .. .

  37. WacekPlacek 05.01.2018 08:53

    Nawet jeśli nie zrozumiałeś moich słów, to w następnym poście wytłumaczyłem ich znaczenie i jak do tego się odnoszę. Więc się już nie wykręcaj, bo prócz powtarzania wykutych na pamięć regułek nie potrafisz ani wykazać ich prawdziwości (bo dla ciebie są prawdziwe tylko dlatego, że jest tutaj przytaczasz) ani nie potrafisz wykazać kiedy i w czym się mylę. Jedyne co robisz to łapiesz za słówka i wycinasz z kontekstu.

  38. realista 05.01.2018 09:11

    nie tłumacz znaczenia słów, tylko stosuj właściwe zgodnie z ich znaczeniem.
    wielokrotnie tłumaczyłem ci na chłopski rozum wiele rzeczy, podawałem przykłady i mówiłem na przykład o własnych eksperymentach, programach, algorytmach i innych, więc mi nie pieprz, że powtarzam coś wykutego. nie sądź po sobie, dobrze?
    bakterie nie odżywiają się toksynami, tylko je produkują. wiadomo to, ponieważ bakterie do badań się hoduje na pożywkach, i bada produkty ich przemiany materii. całkowicie ignorujesz dostępną wiedzę i nie tylko wycinasz z kontekstu słówka, ale i znaczenie słówek wycinasz z kontekstu.
    ty niczego nie dowodzisz ani nie wykazujesz, tylko wypisujesz absolutnie zmyślone fantazje. a jak coś piszę w kontrze to to ignorujesz, więc nie pisz, że nie potrafię wykazać w czym się mylisz, bo mylisz się we wszystkim zaczynając od stosowania niewłaściwych określeń i własnych definicji… .. .

  39. WacekPlacek 05.01.2018 09:25

    Czym jest pot? Jest to składnik odżywczy dla ciebie, czy coś co wydalił organizm w procesie przemiany materii? Tym jest właśnie toksyna i jest to jedyna prawidłowa definicja, jest to ta materia która na dany moment czasu nie może zamienić się w nic pożytecznego dla organizmu. Wydychamy dwutlenek węgla, on jest dla nas wtedy toksyczny co nie oznacza, że sam w sobie jest toksyną bo rośliny się nim żywią i on do nas wraca i tak, jest nam potrzebny.
    Nie ma trujących związków organicznych, jad węża nie jest toksyną, staje się nią wtedy kiedy nie odżywia, nie łączy się z systemem, jest niepotrzebny.
    Bakterie nie produkują toksyn, bakterie właściwie nie należą do biologii, nie są zwierzątkami, to jest ciągle tylko chemia, to jest przedłużenie procesów przemiany materii, nie ma królestwa bakterii więc używanie pojęć typu, odżywanie się, rozmnażanie itp w stosunku do bakterii to jest błąd, to jest błąd wynikły z błędnego założenia wyjściowego, wziętego NA WIARĘ, z błędnego zdefiniowania czym jest życie, bo ta definicja którą podaje biologia jest nieprawdziwa.

    Powtarzam raz kolejny, gdyby każdy myślał tak jak ty to postęp nie byłby możliwy. Ja podważam definicje, czyli założenia wyjściowe, te błędne aksjomaty które przyjęła nauka i przez które nie osiąga dalszych sukcesów a szkodzi. Tymczasem ty piszesz, że mam urojenia bo śmiem to podważać, dla ciebie dogmat jest tu święty i nienaruszalny. Tymczasem każdy przełom i postęp w nauce zaczyna się od podważenia założeń wyjściowych.

  40. realista 05.01.2018 10:00

    no właśnie o tym mówiłem – zmyślasz sobie to, co mówi nauka, bo nie jesteś w stanie tego zrozumieć, bo nie znasz podstawowych pojęć. napisałeś np. taki nonsens:
    „Tym jest właśnie toksyna i jest to jedyna prawidłowa definicja, jest to ta materia która na dany moment czasu nie może zamienić się w nic pożytecznego dla organizmu.”
    OTÓŻ NIE, to nie jest prawidłowa definicja. toksyny to:
    „trucizny organiczne wytwarzane przez drobnoustroje, rośliny i zwierzęta.”
    zaraz powiesz, że trucizna to pojęcie względne. owszem, wystarczy znać i rozumieć definicję: „Trucizna – substancja, która po dostaniu się do organizmu, w określonej dawce, powoduje niekorzystne zaburzenia w jego funkcjonowaniu, inne niekorzystne zmiany w organizmie lub śmierć.”

    twoje meandrowanie jest bez sensu, do niczego nie prowadzi. to ty przekonujesz, że nadawane są bakteriom etykietki dobra i zła, po czym z tym dyskutujesz. pojmij wreszcie, że to są uproszczenia, i bakteriologia nie zajmuje się dobrem i złem, tylko bakteriami.

    bakterie PRODUKUJĄ TOKSYNY, czy ci się to podoba czy nie. i oczywiście „należą do biologii”, bo są organizmami żywymi. całe życie to tylko chemia, tylko na wyższym poziomie organizacji.

    śmieszne jest, bo z każdym następnym zdaniem jeszcze bardziej się ośmieszasz…

    cyt.:” nie ma królestwa bakterii więc”
    znów nieznajomość definicji:
    „bakterie – grupa mikroorganizmów, stanowiących osobne królestwo. Są to jednokomórkowce lub zespoły komórek o budowie prokariotycznej.”
    (a ty co, wyobrażasz sobie, że to takie królestwo z królem bakterią, królową bakteriową, księżniczką bakteriówną, złym smokiem bakteriokiem i rycerzami bakteriarzami? bo jak tak, to jeszcze proponuję się zainteresować definicją królestwa w biologii).

    cyt.:”używanie pojęć typu, odżywanie się, rozmnażanie itp w stosunku do bakterii to jest błąd,”
    ponownie nieznajomość i niezrozumienie:
    „Odżywianie – proces życiowy polegający na pozyskiwaniu przez organizm ze środowiska pokarmu (a dokładniej zawartych w nim składników odżywczych).”
    „Rozmnażanie, reprodukcja – właściwy wszystkim organizmom proces życiowy polegający na wytwarzaniu potomstwa przez organizmy rodzicielskie”

    cyt.:”błąd wynikły z błędnego założenia wyjściowego, wziętego NA WIARĘ, z błędnego zdefiniowania czym jest życie, bo ta definicja którą podaje biologia jest nieprawdziwa.”

    i tu dochodzimy do sedna – wszystko ma niewłaściwą definicję, klasyfikację i znaczenie, bo TO WACEK FORMUŁUJE DEFINICJE I OKREŚLA CO JEST CZYM NA PODSTAWIE PRZEDHISTORYCZNYCH FANTAZJI W SWOJEJ GŁOWIE…

    …albo może po prostu nie zna i nie ogarnia właściwych definicji, dlatego kompletnie nic nie rozumie z tej głupiej nauki, i myśli, że nikt inny również, więc pewnikiem wiedza polega na powtarzaniu po innych… .. .

  41. PanOdkrywca 05.01.2018 10:13

    Podziwiam realistę, ja po wpisie, np

    WacekPlacek 04.01.2018 21:33

    „To tylko symbolika skracająca komunikacje ale nie podstawa do definiowania i tworzenia teorii naukowej. Są sytuacje w których bakteria zachowuje się tzw chorobotwórczo, czyli uczestniczy w nasilaniu się objawu ale nie można z tego wyciągać wniosku, że istnieje bakteria chorobotwórcza i że bakterie wywołują choroby.”

    wymiękłem.

    Okazuje się, bowiem, że nie istnieje np Treponema pallidum, a Paul Ehrlich wprowadził w błąd kapitułę Nagrody Nobla.

  42. Aida 05.01.2018 10:21

    Wacek się świetnie nadaje do pisania książek fantastycznych. Całą fabułę może oprzeć w świecie przez siebie wymyślonym i regułach nim rządzących. Takie wackowe uniwersum.

  43. WacekPlacek 05.01.2018 10:25

    O i jest, klasyka w twoim wydaniu. Recytacja świętych regułek. One oczywiście są tak święte, że już do końca istnienia układu planetarnego pozostaną niezmienne bo zostały stworzone przez świętych bogów nauki, tych samych bogów którzy kilka lat temu grzyby „atakujące” rośliny zaliczali do szkodników produkujących toksyny a dziś piszą, że grzyby są konieczne do rozwoju populacji, służą do komunikacji i już takimi „szkodnikami” nie są.
    Ja oczywiście nie znam tych regułek, krytykuje je, podważam ale ich nie znam…no cudownie i pot nie jest toksyną, to tylko bakterie jedzące pot wytwarzają toksyny… no wręcz idealny scenariusz na następny odcinek bajki „Było sobie życie”.
    Tylko czekać na kolejne animacje jak nasz układ immunologiczny tworzy jednostki policji do walki z inwazją obcych drobnoustrojów.
    Takie pytanie, zastanawiałeś się dlaczego procesy oczyszczania się są najaktywniejsze w nocy, jak śpimy? Myślę, że to chodzi o to, że druga zmiana przychodzi do pracy a pierwsza wraca do swoich domów odpoczywać :)

  44. WacekPlacek 05.01.2018 10:28

    @Adia i Pan Odkrywca
    Wasza fantastyka polega na tym, że walczycie z chorobami i wygrać nie możecie i nazywacie to wiedzą.
    Oczywiście macie setki argumentów obalających moje teorie (które nie są moje, właściwie są pisane przez wielu uczonych), jestem nimi przytłoczony.

  45. PanOdkrywca 05.01.2018 10:29

    „zastanawiałeś się dlaczego procesy oczyszczania się”

    Z ciekawości- jakie oczyszczanie? Że się naskórek złuszcza, czy że zwiększamy produkcję moczu, który zawiera toksyny?

    PS

    ” moje teorie (które nie są moje, właściwie są pisane przez wielu uczonych)”

    Jakieś przykłady, nazwiska, teorie, itp?

  46. realista 05.01.2018 10:44

    cyt.:”Recytacja świętych regułek.”

    to nie jest recytacja regułek, tylko definicje określeń, którymi operujemy opisując zjawiska. jeśli tego nie pojmujesz, jest z tobą jeszcze gorzej, niż myślałem.

    ironizowanie o „świętych bogach nauki” jest pozbawione sensu. to tylko definicje KONIECZNE do tego, by mówić o tym samym, a nie jak ty, tłumaczyć, że się mówi o czymś innym niż się mówi. nie można mieć pretensji do słownika, że zawiera regułki. PO TO ISTNIEJE! widać, że tego nie pojmujesz, po idiotyzmach, które wypisujesz.

    cyt.:”Tylko czekać na kolejne animacje jak nasz układ immunologiczny tworzy jednostki policji do walki z inwazją obcych drobnoustrojów.”

    po tym i innych podobnych tekstach o grzybach i bakteriach widzę, że faktycznie problem z definicjami leży u podstaw twojego otępienia. budowałeś swoją wizję świata na dziecinnych wyobrażeniach (wypatrywałeś idącej Pani Wiosny?:))). od samego początku najprawdopodobniej zmyślałeś sobie własne definicje nie trudząc się poznaniem znaczenia wyrazów, przez co kolejne określenia stawały się dla ciebie niezrozumiałe, przez co śmieszne i niedorzeczne. dlatego odrzuciłeś je wszystkie i zwróciłeś się do nowo poznanej przez ciebie dziedziny, jaką była żonglerka słowna (tylko tyle z niej wyciągnąłeś) – filozofia. jest ona pozornie prosta, bo polega na relatywizowaniu, swoistym wykręcaniu kota ogonem, co w twoim przypadku jest łatwe i naturalne, bo twój świat natywnie polega na braku solidnych podstaw, na nieświadomości, więc łatwo skakać w nim z tematu na temat mimo braku powiązania, i łatwo ignorować przesłanki, których się nie zna i o których istnieniu nawet się nie wie.
    tak, krytykujesz regułki, ale ich nie znasz, dlatego wcale ich nie podważasz, a tylko demonstrujesz, że nie wiesz o czym mówią, przez co nawet nie wiesz, że ich nie podważasz…
    jesteś bardzo CIEKAWYM człowiekiem… .. .

  47. WacekPlacek 05.01.2018 10:56

    @Pan Odkrywca
    Jak to jakie oczyszczanie? Na czym polega odpoczynek? Po co śpimy, jak to się dzieje, że rano mamy więcej energii? Bo co? bo nad ranem „szkodliwe bakterie” śpią? A dlaczego serce zaczyna znowu bić pod wpływem prądu z respiratora? Bo zostało oczyszczone z zakłóceń energetycznych, z toksyn, dlatego pisałem że toksyna to nie tylko chemia, to wszystko co na dany moment prowadza przesadną nierównowagę, przekleństwa i pornografia nawet są toksyną. To samo oczyszczenie energetyczne następuje w nocy.
    Przecież przez noc odbywają się wszystkie procesy naprawcze, najpierw góra, serce, potem wątroba, nerki na końcu jelita, nad ranem, jeśli się budzisz o jakiejś porze w nocy nieustannie to znaczy że dany narząd źle pracuje i nie może się właściwie oczyścić, budzi cię bo szuka pomocy. Oczyszczanie się to nie tylko chemia i drobnoustroje widziane przez biologów, nasz organizm to energetyka w pierwszej kolejności, to złożony system. Na świecie powstają urządzenia energetyczne do leczenia uszkodzeń mechanicznych, we Francji w szpitalach leczy się prądem, bioenergetyką, już nie mówiąc o quantum-medicine a wy tkwicie w regułach z XIX wieku i mi fantastykę zarzucacie.
    Bakterie w naszym organizmie rozwijają się i rosną w siłę tylko w tedy kiedy mamy toksyny a toksyną jest głównie zła energetyka, złe pole.

    Co do nazwisk to polecam zacząć od początku, Hipokrates, Awicenna, Paracelsus, wszyscy wiedzieli to co napisałem na samym początku – objaw nie jest tożsamy chorobie, jest procesem oczyszczania się, samoleczenia się organizmu.
    Nie ma sensu abym wysyłał do linków związanych z alternatywną medycyną wschodnią, z chińską ( która właściwie wychodzi z założenia aby jak najmniej ingerować w organizm, czyli niczego nie zwalczać kiedy nie ma konieczności) z Quantum-medicine, z bioenergetyką, z Nową Germańską Medycyną itd bo tego jest masa w internecie, ludzie się dzięki temu leczą z raka, z cukrzycy z chorób „nieuleczalnych” no ale jak ktoś to uważa za fantastykę, to pewnie fantastyką jest uczucie zdrowia tych co skorzystali a „prawdą i realnością” są tylko kolejki do lekarzy i nieustanne wcinanie leków. Dlatego polecam zacząć od starych ksiąg i klasyków, od Greków i Arabów, tam jest wytłumaczone czym jest choroba a czym leczenie.

  48. realista 05.01.2018 10:58

    cyt.:”A dlaczego serce zaczyna znowu bić pod wpływem prądu z respiratora?”

    Wacek, już ci kiedyś pisałem, że defibrylator (nie respirator, ale kto by się tam definicjami przejmował) nie powoduje wznowienia pracy serca, to jest filmowy fałsz, taki jak wybuchające samochody.
    przecież ty się z każdym zdaniem błaźnisz, chłopie… .. .

  49. WacekPlacek 05.01.2018 11:00

    @realista
    Z tobą już skończyłem, ty nie zajmujesz się treścią ale moją osobą i przypisywaniem mi różnych cech i intencji. Najlepiej sobie wyobraź, że WacekPlacek to program komputerowy, może wtedy zaczniesz czytać ze zrozumieniem.

  50. realista 05.01.2018 11:02

    cyt.:”dlatego pisałem że toksyna to nie tylko chemia, to wszystko co na dany moment prowadza przesadną nierównowagę, przekleństwa i pornografia nawet są toksyną.”

    o właśnie! – potwierdzenie ostatniego akapitu z mojego komentarza #46.
    zmyśliłeś sobie swoją własną definicję na podstawie potocznego określenia toksyczności, i próbujesz podważyć na jego podstawie procesy mówiące o toksyczności w jej prawidłowym znaczeniu.
    to się przecież kupy nie trzyma, nie widzisz? nie mówisz o toksynach, o których jest mowa w nauce, więc i nic nie podważasz. bredzisz… .. .

  51. realista 05.01.2018 11:05

    cyt.:”ty nie zajmujesz się treścią ale moją osobą i przypisywaniem mi różnych cech i intencji.”

    ależ DOKŁADNIE zajmuję się treścią, jaką piszesz! zobacz jak bardzo próbuję cię nakierować na używane definicje, byśmy mogli się porozumieć. ty natomiast stale wymyślasz nowe, nikomu nieznane definicje, i uparcie odmawiasz* uzgodnienia języka, a przy tym uniemożliwiając porozumienie…
    a że to wynika „z twojej osoby” to przecież nie moja wina… .. .

    *cyt.:”Bakterie w naszym organizmie rozwijają się i rosną w siłę tylko w tedy kiedy mamy toksyny a toksyną jest głównie zła energetyka, złe pole.”
    naprawdę tak bardzo masz w dupie definicje?

  52. PanOdkrywca 05.01.2018 11:11

    „dlaczego serce zaczyna znowu bić pod wpływem prądu z respiratora? Bo zostało oczyszczone z zakłóceń energetycznych, z toksyn”

    Co ma prąd do toksyn, to chyba tylko ty wiesz, choć w to wątpię.
    A co respirator z prądem, to chyba na zasadzie zasilania urządzenia.
    Respirator jest związany z oddychaniem, to sztuczne płuco, w uproszczeniu.
    Ty, jak widać, piszesz co wiesz, ale czy wiesz, co piszesz?

    „Bakterie w naszym organizmie rozwijają się i rosną w siłę tylko w tedy kiedy mamy toksyny a toksyną jest głównie zła energetyka, złe pole”

    Dobrze, że choć „głównie” dodałeś, choć sensu merytorycznego to nadal nie ma.

    PS A co mi w takim razie choćby o osteoporozie powiesz? Mam rozumieć, że kiedyś nie występowała, bo ludzie nie mieli jej świadomości? Czy też jest to wymysł farmacji, choć stopień wapnia w szkielecie można zbadać…?

  53. WacekPlacek 05.01.2018 11:32

    Pomyłka, chodziło o defibrylator a nie o respirator. Sens jest taki, że ładunek elektryczny może tak samo zakłócić system jak i go przywrócić do normy.
    Osteoporoza to jest stan chroniczny, to nie jest infekcja, bo infekcja to kontakt z „obcym” organizmem i on jest potrzebny, staje się niebezpieczny tylko wtedy kiedy ten kontakt jest w niewłaściwych proporcjach (nie rozumiem tego zarzutu o brak sensu merytorycznego, sens jest w tych proporcjach), , czyli np mamy za dużo toksyn które ułatwiają rozwijaniu się szczepów tych „obcych”. Jak mamy mało toksyn to infekcje są mało groźne i są wręcz zbawienne bo organizm się dzięki nim uczy i rozwija.
    Stany chroniczne/przewlekłe to nasza wina a nie działanie z zewnątrz. My wypracowując różne nawyki czy to psychiczne, czy to związane z ruchem, czy to z żywieniem i programujemy swoje ciało. Jeśli się zaprogramujemy np na siedzący tryb życia to mamy problemy z kręgosłupem i tutaj żaden lek nie pomoże, nic. Jedyna możliwość to przeprogramować się na właściwy tryb, na inne działanie mięśni wokół kręgów. To programowanie działa tak samo jak chodzenie na siłownie, codziennie podnosimy ciężary, dostarczamy białka i nasze mięśnie się programują odpowiednio, mnich kung fu programuje się na to aby chodzić po gwoździach i jego ciało się zaprogramuje na to i te gwoździe nie przebiją mu skóry.
    Choroby kości są związane głównie z odwodnieniem organizmu, z unikaniem soli i minerałów albo nadmiarem metali i innych toksyn w organizmie, ze zbyt słabym ruchem lub zbyt dużym ruchem, wszystko zależy od tego jak jesteśmy zaprogramowani.

  54. realista 05.01.2018 11:41

    dlaczego negujesz to, że bakterie produkują toksyny, a nie żywią się nimi? naprawdę tak bardzo nie chcesz przeczytać badań na ten temat? żeby stawiać takie nadzwyczajne tezy trzeba mieć cokolwiek na poparcie ich. a ty uważasz, że wiedza o toksynach to skąd się wzięła? ktoś zmyślił i reszta powtarza? nikt tego nie bada?
    a ty wszystko wiesz bez nauki? zazdroszczę normalnie…

    cyt.:”Jak mamy mało toksyn to infekcje są mało groźne i są wręcz zbawienne bo organizm się dzięki nim uczy i rozwija.”

    od d… strony. organizm, a konkretnie system odpornościowy, „uczy” się walki z drobnoustrojami, dzięki czemu potrafi opanować infekcje, czyli np. ograniczyć populację bakterii do nieszkodliwego minimum, produkującego mało toksyn. tylko w tym kontekście mówi się pozytywnie o kontakcie z bakteriami chorobotwórczymi.

    reszta wypowiedzi to straszne truizmy… ale przynajmniej nie totalne bzdury, jak inne… .. .

  55. WacekPlacek 05.01.2018 12:34

    Neguję to ponieważ neguję definicję toksyny stosowaną przez współczesną biologię. Toksyną nie jest to co ma antygen i pobudza ten tzw układ immunologiczny. To są środki oczyszczające, jak się zatrułeś to dostałeś zbyt dużą dawkę w zbyt krótkim czasie a nie dlatego, że coś jest trujące samo w sobie w swej naturze.
    Na tym polega homeopatia i leczenie jadem węża (które ma długą tradycję i jest potwierdzone tysiącami przypadków wyleczonych), dostajesz mniejszą dawkę po to aby organizm jeszcze raz spróbował to wykorzystać… do czego? Do energii, do procesu spalania, bo organizm stykając się z tym co jest mu przeciwne wytwarza na tym „konflikcie” całą swoją elektryczność. Cała przemiana materii jest zainicjowana przez ścieranie się przeciwieństw, twoje ciało ma energię w wyniku procesów spalania a one są wynikiem min. „walki” systemu immunologicznego. Jak nie ma tej „walki” to jest stagnacja i umierasz, wyziębiasz się.
    Dlatego kluczowy jest tlen i kluczowa jest woda, bez wody się spalisz, bez tlenu nie przemieścisz tej energii, nie rozłożysz jej…to jest niczym kontrolowany pożar.
    Jogini w Indiach są często poddawani różnym badaniom lekarskim, i chwalą się że często lekarzom wychodzi, że powinni nie żyć, że wszystkie funkcje życiowe u nich ustają. Bo praktykowanie Jogi jest praktyką uspokajania ruchu ciała, czyli uspokajania i wygaszania tego pożaru, masz wtedy świadomie doświadczyć śmierci, z własnej woli aby się przekonać, że śmierci nie ma, na tym polega ta praktyka. My chcąc żyć, pobudzamy naszą biologię czyli pożar i ten pożar musimy kontrolować, jeśli tego nie robimy to on nas spala i umieramy nieświadomie, nie poprzez świadome wygaszenie ale poprzez spalenie. W religiach nazywa się to spalenie piekłem, albo drugą śmiercią, bo jest to nieprzyjemne dla duszy, która nigdy nie umiera. Dlatego np w jodze je się tylko to co jest jare i mało odżywcze, co nie wzmacnia ciała, nie buduje mięśni ani tkanek, zwykłe roślinki i korzonki, bo chodzi o stopniowe ugaszanie pożaru czyli wewnętrznych ruchów przeciwnych ładunków.

  56. WacekPlacek 05.01.2018 12:42

    Zwróć uwagę na taki prosty fakt jak otyłość. Ona jest wynikiem nagromadzenia zapasów wody. Człowiek czując lęk przed śmiercią i przetrwaniem programuje się i wydaje organizmowi niechcący sygnał, że jutra może nie być. Organizm zamiast wykorzystać wodę do procesów spalania, zaczyna ją wykorzystywać do gromadzenia tkanki tłuszczowej. Ona sama w sobie jest zakonserwowaną energią, zapasem i tam wewnątrz niej płonie ogień, robi się ciepło i to ciepło zakłóca inne procesy w organizmie, np sprzyja stanom zapalnym, sprzyja odwodnieniom itp, wtedy staje się ono toksyną, bo jego nie powinno być, ono przeszkadza, w ruchu, w myśleniu, w elastyczności, w przemianie materii, obciąża więc jest definitywnie toksyną. Organizm tu sam będzie szukał drobnoustrojów aby pozbyły się tego tłuszczu, więc osoby otyłe mają zawsze osłabiony układ odpornościowy bo system dostaje sprzeczne dane, z jednego mózgu idzie info – gromadź zapasy na potem, z drugiego mózgu idzie info – to przeszkadza w trawieniu, trzeba się tego pozbyć. Taki człowiek jest nieustannie i chronicznie chory, bo jest nosicielem nadmiaru toksyn, które tutaj są tkanką tłuszczową.

  57. realista 05.01.2018 12:48

    cyt.:”Neguję to ponieważ neguję definicję toksyny stosowaną przez współczesną biologię.”

    to jest strasznie głupie. definicja to definicja. albo ją stosujesz, albo pleciesz bzdury.

    cyt.:”Toksyną nie jest to co ma antygen i pobudza ten tzw układ immunologiczny.”

    no tu po prostu pleciesz bzdury.
    a to wszystko z niewiedzy czym są toksyny i antygeny…

    cyt.:”a nie dlatego, że coś jest trujące samo w sobie w swej naturze.”

    nic nie jest „trujące w swej naturze”, bo wszystko sprowadza się do konkretnych reakcji. nikt oprócz ciebie nie mówi czegoś takiego, i gdybyś choć przeczytał definicję, to byś o tym wiedział. ale to ty ubzdurałeś sobie, że coś, np. bakterie są „złe” i sam z tym polemizujesz tak jak teraz!

    cyt.:”Do energii, do procesu spalania, bo organizm stykając się z tym co jest mu przeciwne wytwarza na tym „konflikcie” całą swoją elektryczność.”

    :O
    elektryczność czyli – zgaduję – coś innego niż elektryczność?

    cyt.:”Dlatego kluczowy jest tlen i kluczowa jest woda, bez wody się spalisz, bez tlenu nie przemieścisz tej energii, nie rozłożysz jej…to jest niczym kontrolowany pożar.”

    wiesz co… pieprzysz takie głupoty, że aż się wierzyć nie chce…
    ja rozumiem, mieć inne poglądy, ale ty piszesz takie bzdury, że to się w pale nie mieści…
    to jest kolejny przykład na to, że nie rozumiejąc pojęcia „spalanie” wyobraziłeś sobie, że chodzi o pożar. potem już na tym obudowałeś sobie fantastyczną wizję, przez co jak widać nigdy nie zrozumiałeś już reakcji utleniania… bezradny więc wobec natłoku informacji, których nie byłeś już w stanie przyswoić, wymyśliłeś sobie bajkową wizję, rzekomo przedhistorycznej wiedzy, o ognikach, elektromagnesikach, duszkach i wróżkach zębuszkach… taki właśnie nowoczesny neandertalczyk.

    już rozumiem, skąd u ciebie przekonanie, że myślenie jest bezwartościowe i SZKODLIWE. ty nie wiesz po prostu czym jest. nigdy tego nie robiłeś.

    coraz lepiej cię rozumiem… .. .

    PS. cyt.:”bo jest nosicielem nadmiaru toksyn, które tutaj są tkanką tłuszczową.”
    nadal UPARCIE odmawiasz używania określeń zgodnie z ich definicjami. DLACZEGO TO ROBISZ??? upierasz się jak dziecko albo jakiś niedorozwój.

  58. arthur 05.01.2018 12:59

    Wacek, okłamałeś mnie wtedy:
    „Układu odpornościowego nie ma arthurze”
    czy teraz:
    „a one są wynikiem min. „walki” systemu immunologicznego. Jak nie ma tej „walki” to jest stagnacja i umierasz”?
    A, i z tymi dwoma mózgami możesz rozwinąć?
    Zakładam, że nie chodzi o żaden splot trzewny np.?

  59. WacekPlacek 05.01.2018 13:11

    Nie okłamałem cię arthurze, ja ani nie przepisuje czyjejś teorii ani nie tworze własnej. Używam różnych przykładów i terminów aby pokazać i udowodnić mój główny kontekst, moją tezę (która jest nie dosłownie moja, bo uznawana w wielu alternatywnych i starych tradycjach), że pojęcie walki z chorobą, walki z bakterią jest złym podejściem do problemu. Nie znam innej terminologii aby nazwać to co się obecnie nazywa systemem odpornościowym dlatego korzystam z tego pojęcia i piszę – system immunologiczny, albo pasożyt, albo infekcja aby zaprezentować, że te „dobre” żyjątka w nas „walczą” z tymi „złymi” tylko z pozoru. W rzeczywistości to nie jest walka, to jest proces taki sam jak tworzenie się pary podczas gaszenia ogniska wodą, zwykłe procesy, ani dobre ani złe, zależne od praw fizyki.

    @realista nie kumasz, że pożar i woda to tutaj uogólnienia, ja zdaje sobie sprawę z tego, że to jest bardziej złożone, ale sprowadza się do takiego ogółu. Szkoda twojego czasu na powtarzanie, że plotę bzdury.

  60. arthur 05.01.2018 13:13
  61. WacekPlacek 05.01.2018 13:26

    Dzieci to lat 7 nie chorują, a jedynie ściągają na siebie choroby rodziców lub też poprzednich pokoleń/dziadków. Dziecko do lat 7 jest idealne, dosłownie i zawsze niewinne. Jego ciało reaguje automatycznie, jak zje coś nieodpowiedniego, od razu boli go brzuszek bo organizm od razu musi się oczyścić i to wydalić. Dlatego objawy nie są tożsame chorobie, choroba jest wtedy kiedy objawy powracają nieustannie albo w nieświadomości mamy program który je ściąga. Dlatego dziecko po przekroczeniu 7 lat może już mieć swój własny program swoją własną chorobę, czyli nawroty objawów lub czynniki je wywołujące (co i tak jest winą wychowania). Wcześniej dziecko ściąga choroby rodziców czy też opiekunów i jest to program biologiczny ewolucji, z perspektywy gatunku lepiej aby umarło dziecko i za rok narodziło się nowe, niż aby rodziciel umarł i nie płodził już wcale, więc do lat 7 wszystko jest winą rodziców, dosłownie. Jeśli natomiast matka umiera przy porodzie, to oznacza, że jest już tak „zepsuta”, że to jej ostatnie dziecko, wtedy jest odwrotnie, organizm poświęca matkę dla ratowania dziecka.
    To jest proste i to się obserwuje w naturze dosłownie wszędzie.

    A co do systemu odpornościowego jeszcze, to używamy pojęcia odporności aby sobie coś tam wytłumaczyć, ale tak dosłownie to nie ma czegoś takiego w naturze. W Naturze jest tylko czas i proporcje, jest wszystko podległe prawom fizyki i tzw słaba odporność jest niczym innym jak niewłaściwym wykorzystaniem swojej dotychczasowej energii i potencji, zaburzeniem proporcji w tym co możemy zrobić z ciałem a w tym co robimy. Ciało fizyczne mamy na 130 lat życia w obecnym stanie Ziemi, zużywamy je (czyli przemęczamy) średnio już około 60-70 roku życia i jak potencja jest wykorzystana to jedyne co można zrobić to umrzeć albo ukraść energię, a jak kradniemy energię różnymi sztuczkami syntetycznymi to następne pokolenia płacą ten dług, dlatego rodzi się dużo dzieci z chorobami przewlekłymi, spłacają za swoich dziadków.

  62. realista 05.01.2018 13:36

    cyt.:”W rzeczywistości to nie jest walka, to jest proces taki sam jak tworzenie się pary podczas gaszenia ogniska wodą, zwykłe procesy, ani dobre ani złe, zależne od praw fizyki.”

    problem polega na tym, że nikt nie twierdzi, że to nie są „zwykłe procesy, ani dobre, ani złe”, ani że nie są „zależne od praw fizyki”. to ty sobie ubzdurałeś, że określenie „walka” znaczy w nauce coś innego, bo rozumujesz po łebkach i bez żadnego wgłębiania się i rozumienia o czym nauka mówi, ani nawet co znaczą konkretne określenia… o „złych bakteriach” mówi się dzieciom, upraszczając by zrozumiały, żeby nie brać brudnych paluchów do japy. ty się chyba na tym etapie zatrzymałeś… .. .

  63. WacekPlacek 05.01.2018 14:17

    Skoro się chemioterapią walczy z rakiem to znaczy, że każdy walkę rozumie dosłownie, podobnie z antybiotykiem.
    Są sytuacje kiedy organizm sobie wyraźnie nie radzi, trzeba mu pomóc, trzeba coś zwalczyć…ale to są tylko określone sytuacje, zazwyczaj u osób wybitnie osłabionych. Zasada jednak choroby i chorowania nie jest oparta na walce naszego ciała z czymkolwiek tylko na programach i energiach jakie emitujemy. Jak ktoś rozumie zasady to wie kiedy co zastosować, jak się zasad nie ustali to każdy sobie interpretuje twierdzenia naukowe po swojemu i dziś większość postępowań to zinterpretowanie słowa walka dosłownie. Choroba nie zawsze jest czymś złym i szkodliwym, powtarzanie chorób jest złe.

  64. WacekPlacek 05.01.2018 14:30

    Chorobę można zdefiniować w bardzo prosty sposób. Człowiek ma 3 „mózgi” czyli centra nerwowe, ośrodki zarządzania.
    1 – motoryczny związany z energią seksualną, tutaj kluczowe są nerki i wątroba.
    2 – emocjonalny związany z sercem i płucami, z tlenem.
    3 – intelektualny związany z pracą mózgu.
    Nasze problemy wynikają z tego, że te 3 „mózgi” nie są zgrane i wydają sprzeczne rozkazy. Mózg chce cukru bo chce myśleć, serce alkoholu bo chce fajnych emocji, a nasz żołądek chce robić zapasy energii bo chce być silny aby zapładniać jak najwięcej partnerów.
    Jeżeli np ośrodek motoryczny pracuje na poziomie „dżungli”, czyli jedz ile wlezie, gromadź tłuszcz i wodę bo tłuste samce i czy samice są oznaką dobrobytu w tej dziczy, a nasz mózg się naczyta o dietach i będzie jadł tylko warzywka, a serce będzie do tego od rana do wieczora w korporacji, all work no fun to będziemy mieli konflikty wewnętrzne i sprzeczne działania. Wtedy choroby pojawiają się bardzo często i ludzie potem narzekają, że dieta nie działa i czują się po niej jeszcze gorzej.

  65. realista 05.01.2018 14:34

    cyt.:”Skoro się chemioterapią walczy z rakiem to znaczy, że każdy walkę rozumie dosłownie, podobnie z antybiotykiem.”

    Z CZYM TY TUTAJ DYSKUTUJESZ? ze swoją własną interpretacją???

    cyt.:” Zasada jednak choroby i chorowania nie jest oparta na walce naszego ciała z czymkolwiek tylko na programach i energiach jakie emitujemy.”

    nie. zasada jest taka, aby ograniczyć a najlepiej wyeliminować drobnoustroje, które produkują toksyny i niszczą tkanki. „zwykłe procesy, ani dobre ani złe, zależne od praw fizyki”… .. .

  66. WacekPlacek 05.01.2018 14:50

    I co udaje się wyeliminować te drobnoustroje które niszczą tkanki? Widziałeś organizm idealny, który nie ma tych „toksyn” i „zniszczonych tkanek”? Możne tkanki nie są po to aby trwać w stanie nienaruszonym ale po to aby się niszczyć i odbudowywać, dzięki czemu mają szansę być lepsze w następnym pokoleniu? Jak to byś chciał aby ewolucja działała jeśli udało by się wyeliminować na stałe te drobnoustroje?
    Stanisław Lem już o tym spekulował jakby to było, chyba to opisał w „Wizja lokalna”.

  67. Aida 05.01.2018 15:07

    Na innych źródłach opieracie swoją wiedzę, stąd ta burzliwa wymiana zdań. Realista klasyczne, naukowe podejście, medycyna konwencjonalna, Wacek książki zapewne Zięby i tego Rosjanina (zapomniałam nazwisko). Nie dojdziecie do porozumienia.

  68. realista 05.01.2018 15:12

    cyt.:”I co udaje się wyeliminować te drobnoustroje które niszczą tkanki?”

    tak, udaje się.

    cyt.:”Widziałeś organizm idealny, który nie ma tych „toksyn” i „zniszczonych tkanek”?”

    nie, ale nikt nie twierdzi, że taki organizm istnieje.

    cyt.:”Możne tkanki nie są po to aby trwać w stanie nienaruszonym ale po to aby się niszczyć i odbudowywać,”

    tak, ale nie poprzez ich niszczenie tak, jak to robią bakterie.

    cyt.:”dzięki czemu mają szansę być lepsze w następnym pokoleniu?”

    tkanki NAPRAWIANE nie są lepsze w „następnym pokoleniu”. tak jak skóra po zabliźnionych ranach nie jest lepsza, tylko ma blizny.

    cyt.:”Jak to byś chciał aby ewolucja działała jeśli udało by się wyeliminować na stałe te drobnoustroje?”

    drobnoustroje nie mają wiele wspólnego z ewolucją.
    wiemy, że wyeliminowanie drobnoustrojów nie jest ani możliwe, ani zapewne nie byłoby korzystne, choćby z powodu konieczności „zajęcia czymś” układu odpornościowego… .. .

  69. PanOdkrywca 05.01.2018 15:15

    WacekPlacek 05.01.2018 13:26

    „Dzieci to lat 7 nie chorują, a jedynie ściągają na siebie choroby rodziców lub też poprzednich pokoleń/dziadków. Dziecko do lat 7 jest idealne, dosłownie i zawsze niewinne.”

    Muszę mojej pani dr pediatrii zwrócić uwagę, że się nie zna.
    Albo nie- muszę młodszemu synowi zwrócić uwagę, żeby nic od nas w domu nie ściągał.
    Tylko, co z dziećmi, które się z różnymi dysfunkcjami i chorobami rodzą, albo pojawiają się takowe na etapie życia płodowego? Choć tutaj jeszcze można dzielić włos na czworo, ile takowych wynika z wad genetycznych przekazanych przez rodziców i/lub wynika z ataku środowiska zewnętrznego/rodziców.

    Chciałbym coś napisać, ale Admin może się zdenerwować.
    Napiszę więc delikatnie- ty o tym wszystkim masz taką wiedzę, jak świnia o lotach w kosmos.

  70. realista 05.01.2018 15:30

    cyt.:„Dzieci to lat 7 nie chorują, a jedynie ściągają na siebie choroby rodziców lub też poprzednich pokoleń/dziadków. Dziecko do lat 7 jest idealne, dosłownie i zawsze niewinne.”

    cóż za kuriozalne stwierdzenie… dzieci jak najbardziej chorują. nie widziałeś chorych dzieci? jeszcze 100 lat temu kilkanaście procent dzieci nie dożywało 7 roku życia. a ty mówisz o IDEALE? chyba, że… no tak! pewnie masz własną definicję choroby!
    no bo cóż to znaczy „ściągać na siebie chorobę rodziców”?
    albo „poprzednich pokoleń”?
    umiesz to jakoś logicznie rozwinąć bez pisania takich żenujących ogólników?
    sądzisz, że chorują winni? winni czego?… .. .

  71. WacekPlacek 05.01.2018 15:39

    @realista
    Tkanka zniszczona to tkanka zniszczona, obojętnie jak bo to nie o samą tkankę chodzi ale o ewolucje całego systemu o poszerzenie materiału genetycznego o nowe informacje, jeśli wyeliminujesz „obcego” to twój organizm już się niczego nowego nie dowie i nie nauczy. Homeopatia właśnie tak działa, dajesz mniejszy roztwór tego czym się strułeś i organizm ma możliwość przyswoić sobie tą informację, wcześniej został opanowany do przesady i „się bronił”, nie było jak się uczyć bo w stresie tylko uciekasz niczego się nie uczysz. Po to ci się niszczą tkanki na różne sposoby aby organizm jako całość uczył się jak może w przyszłości zbudować sobie lepsze tkanki, to się nie będzie odbywało dosłownie i zauważalnie tak, że za każdym razem tkanka jest lepsza. Jeden osobnik ma tylko kilka takich prób w życiu, pozostałe są skutkami ubocznymi czegoś innego. Jak Europejczycy przybyli do Ameryki to przywieźli nowe drobnoustroje, przybyli z szablami i armatami z armią i podejrzanymi zamiarami, kontakt z nimi przez tubylców był pełen napięć i stresów, wtedy organizm się nie uczy normalnie ale na błędach, za pomocą ofiar. Jakby Europejczycy przybywali wolniej, z łagodniejszą postawą to by działali jak szczepionka, tubylec miałby czas aby poznać coś nowego, organizmy Indian miałby by czas aby się nauczyć żyć z nową chemią i nie było by żadnych chorób i epidemii. Czas i proporcje tylko to się liczy.

    @PanOdkrywca
    Możesz śmiało powiedzieć pani dr pediatrii że się nie zna, bo rzeczywiście się nie zna a to widać po tym jak co raz więcej dzieci jest chorych (czyli noszących choroby dorosłych) i możesz zawalić dziecko lekami i chemią. Życzę zdrowia i powodzenia, oczywiście robisz wszystko jak najlepiej, ty jesteś niewinny, dziecko niewinne, winna jest ta zła natura i te złe choroby i bakterie. Don Kichot miał większe szanse wygrać z wiatrakami, niż współczesna pediatria pomóc dzieciom.
    Dzieci przejmują choroby wcześniejszych pokoleń i rodziców, bez tego nie ma ewolucji.

  72. WacekPlacek 05.01.2018 15:52

    @realista
    „Ściąganie chorób dorosłych” jest bardzo proste. Masz materiał genetyczny, kod, czyli zapis działania programu w danej populacji. On musi się gdzie przejawić, wypełnić, zużyć, jeśli nosi go matka i jest w ciąży to przekazuje ten materiał informacyjny dziecku i to dziecko musi zamanifestować cały problem. Gdyby to się nie działo, to by nas już na ziemi nie było, wszyscy ludzie w wieku rozrodczym odrobiliby swój materiał (tzw swoją karmę) czyli przepracowali nowe informacje i wszyscy by chorowali, wtedy to populacja by nie dała rady tego ogarnąć i mamy epidemię i eksterminacje gatunku.

    Te wszystkie cuda syntetyczne które twoi cudowni naukowcy opracowują w dniu dzisiejszym a jutro nazwą lekiem będą musiały być wdrożone, czyli się zamanifestować i nasz organizm będzie musiał to przepracować, przerobić i oddzielić ziarno od plew” czyli nauczyć się co się przyda a co nie. Tego się nie da zrobić w jednym pokoleniu bo narzuciliśmy zbyt duże tempo, więc się rozkłada na kilka.
    Dodatkowo do lat 7 dziecko z matką stanowi tj nierozerwalny jeden organizm, jak matka jest smutna, to dziecku też coś zacznie dolegać.

  73. Atos 05.01.2018 16:10

    @PanOdkrywca.
    To nie tak , co dotyczy @Wacka.
    Trzeba te nauki znać, ażeby jego zrozumieć.
    Problem, że jest za dużo mieszaniny na raz u Wacka , nie potrafi tego jasno uzasadnić.
    Pisanie , że nie ma wiedzy to nieprawda.
    Gdy się spotykają dwie odmienne świadomości to trudno znaleźć wspólny język.
    Coś jak to:
    http://www.bochenia.pl/sacrum-i-profanum/2017/wrzesien//mistrz-i-pan-wlasnego-ja.html

  74. realista 05.01.2018 16:10

    cyt.:”o poszerzenie materiału genetycznego o nowe informacje,”

    materiał genetyczny nie poszerza się poprzez naukę i spotkania z „obcymi”.

    cyt.:”Homeopatia właśnie tak działa,”

    o ile działa w ogóle. nie zauważyłem, więc się nie wypowiadam.

    cyt.:” Jakby Europejczycy przybywali wolniej, z łagodniejszą postawą to by działali jak szczepionka,”

    bzdura. wystarczy jeden nosiciel, który zarazi nieodpornych, i rozpoczyna się epidemia.

    cyt.:”co raz więcej dzieci jest chorych (czyli noszących choroby dorosłych)”

    dżizes, jak ty zmyślasz i fantazjujesz… .. .

  75. realista 05.01.2018 16:16

    cyt.:”Masz materiał genetyczny, kod, czyli zapis działania programu w danej populacji. On musi się gdzie przejawić, wypełnić, zużyć, jeśli nosi go matka i jest w ciąży to przekazuje ten materiał informacyjny dziecku i to dziecko musi zamanifestować cały problem.”

    WHAT?!
    nie mam siły już na te kretynizmy i fantazje człowieka, co nie wie czym jest kod genetyczny i wciska takie niedorzeczności.
    odpadam… .. .

  76. WacekPlacek 05.01.2018 16:21

    Jeden nosiciel zaraża nieodpornych tylko na filmach hollywoodzkich, w przypadku kolonizacji Ameryki jak i wszystkich innych nosicieli jest wielu i zawsze stykają się w sytuacjach stresowych. Stres prowadzi do dysfunkcji tego tzw „układu odpornościowego”
    Wszystko co obce to nowe informacje a nowe informacje to wzbogacenie informacyjne, to proste, my to wszystko przepracowujemy choć obecnie już ewolucji biologicznej u człowieka nie ma, jest dewolucja i każdy rozwój jest przypominaniem sobie nieaktywnych i zapomnianych cech. Ewolucja za to była p.n.e

    Atos masz rację, ja pracuję i piszę bardzo szybko, potem wracam do pracy i niepotrzebnie mieszam nie umiejąc przekazać prostej myśli, zazwyczaj zaczynam od grubego działa i nie dziwię się że ludzie odczytują to jako absurd. Niestety nie mam za bardzo czasu na prawidłowe wprowadzenie do tematu, choć paradoksalnie na głupie przepychanki z realistą poświęcam go tyle co mógłbym poświęcić na prosty zamysł nad zwięzłym i czytelnym przekazaniem myśli. Mój błąd.

  77. realista 05.01.2018 16:22

    BAJKI PISZESZ.
    zamiast marnować czas na ich pisanie, i na rozmowy ze mną (z których i tak nie wyciągasz żadnych wniosków), lepiej poczytaj podstawy wszystkich nauk, które tak negujesz, bo ich nie znasz… jak je poznasz to może zajarzysz, jakie niedorzeczności wypisujesz.

    informacja genetyczna jest przekazywana i nie następuje jej zmiana i nabywanie (prócz zjawiska mutacji i epigenetyki). pisząc takie rzeczy piszesz zwyczajnie nieprawdę… fantazjujesz… wciskasz kit… .. .

  78. WacekPlacek 05.01.2018 17:04

    No a czy nie jest tak, że ewolucja odbywa się dzięki mutacjom? Przecież to mam na myśli, masz nowe informacje i musisz coś z nimi zrobić, one muszą się zmutować, teza + antyteza = synteza(mutacja). Gdybyś nie miał „obcych” w sobie to byś cały czas operował tą samą pulą informacyjną a z niej byś nie wykombinował za wiele.
    W biologi dzieją się podobne rzeczy co w sferze kultury, nowa idea łącząc się ze starą ideą daje nową syntezę czyli prawdę/wiedzę. Dlatego to co ja piszę, i to co dziś tworzą różne środowiska alternatywne to są dopiero nowe idee, coś obcego, z tego dopiero wyjdą nowe prawdy, teorie, systemy. Ja wyrażam się na razie mglisto i ogólnie, proponuje nowe spojrzenia jedynie.

  79. realista 05.01.2018 17:15

    te rzeczy nie mają ze sobą związku, a zmiany nie następują tak, jak piszesz. DNA nie uczy się od „obcych” i nic nie przerabia. choćbyś bardzo chciał.
    w biologii NIE DZIEJĄ się rzeczy podobne do kultury.
    masz jedynie minimalną rację w tym, że są pewne mechanizmy ekspresji genów, które pozwalają na pewną swobodę „realizacji programu”, ale dopiero je poznajemy, i nie chcę wciskać kitu i fantazjować jak ty. poczytaj sobie o tym sam (jak już skończysz podręcznik z podstawówki) pod hasłem „epigenetyka”… .. .

  80. WacekPlacek 05.01.2018 17:38

    No ja to upraszczam oddając tylko zasadę. Wiadomo, że jest to trochę bardziej skomplikowane, mniej przewidywalne ale wiadomo też, że mutacje odbywają się dzięki „skażeniom”, napromieniowaniom, ogólnie dzięki kontaktom z tym co jest zazwyczaj toksyczne i niebezpieczne albo obce.

  81. realista 05.01.2018 19:30

    no to jeszcze się zorientuj gdzie zachodzą te mutacje, które „przenoszą się” na potomstwo.

    cyt.:”No ja to upraszczam oddając tylko zasadę.”

    tyle, że właśnie zasady nie oddajesz… .. .

  82. WacekPlacek 05.01.2018 19:50

    Nie widzę tutaj żadnego związku z tym co wyżej pisałem. Co za znaczenie gdzie zachodzą?

  83. PanOdkrywca 05.01.2018 20:09

    WacekPlacek 05.01.2018 15:39

    „@PanOdkrywca
    Możesz śmiało powiedzieć pani dr pediatrii że się nie zna, bo rzeczywiście się nie zna a to widać….”

    Wiesz… ja jednak bardziej wierzę w jedną z lepszych w Polsce neonatolożek, która uratowała setki jak nie tysiące noworodków, niż pacjentowi, który myli defibrylator z respiratorem, twierdzi że dzieci ( do 7 roku życia ) nie chorują, że otyłość to nadmiar wody, itp itd…

  84. realista 05.01.2018 21:56

    cyt.:”Nie widzę tutaj żadnego związku z tym co wyżej pisałem. Co za znaczenie gdzie zachodzą?”

    no właśnie wiem, że nie widzisz…
    a chodzi o to, że różnica jest zasadnicza, wręcz dyskwalifikująca twoje dywagacje.
    :D
    jak myślisz? jakie może mieć znaczenie gdzie zachodzi mutacja? hmmm… .. .

  85. WacekPlacek 05.01.2018 22:17

    @PanOdkrywca
    Pozostaje mi życzyć dużo zdrowia i powodzenia w wierze, ja nie namawiam do wiary w cokolwiek, każdy ma swój rozum i na zrozumieniu bym polecał polegać bardziej.
    W przyrodzie nic nie ginie, lekarze ani nikt inny nie mogą nikogo od niczego uratować a za te setki domniemanie „uratowanych” jest bardzo wysoka cena, tysiące „nieuratowanych”.

    @realista
    Ja nie myślę, ja wiem, że to jest bez znaczenia w przypadku tematu jaki tutaj poruszam.

  86. realista 05.01.2018 22:53

    hahaha, komiczne. to jest błoga nieświadomość, kolego. nieświadomość, że się pisze bzdury…
    oczywiście, że fakty i rzeczywistość nie mają dla ciebie znaczenia. w końcu ty opowiadasz bajki, urojenia, i nawet nie starasz się, żeby to miało jakiś sens. to jest zwykła fikcja… .. .

    PS. nie wiem, czy jest sens ci pisać o tej mutacji, skoro to dla ciebie bez znaczenia…

  87. WacekPlacek 06.01.2018 07:12

    @realista
    Zwlekasz i czekasz aż coś napiszę abyś mógł mnie łapać za słówka i znowu odchodzić od tematu?

    Niezależnie co masz na myśli mówiąc o miejscu mutacji, to nie ma powiązania z tym, że czynnikiem je wywołującym jest w dużej mierze kontakt z czymś obcym i toksycznym. Być może chodzi ci o to, że przekazywane są mutacje tylko z komórek płciowych? Nie wiem, ale jeśli tak to wyraźnie nie rozumiesz nawet o co chodzi w ewolucji i jak działa.

  88. realista 06.01.2018 16:38

    cieszy mnie, że już wiesz, gdzie zachodzą te, przekazywane potomstwu, mutacje. i jednocześnie absolutnie nie dziwi, że mimo to nie potrafisz nadal wyciągnąć logicznych wniosków co do własnych fantazji.

    widzisz, z jednej strony mówisz o kontakcie z „obcym”, co powoduje „poszerzenie materiału genetycznego o nowe informacje”, a potem ignorujesz sposób przekazywania materiału genetycznego. to jest całkowity bazjel.

    dlatego możesz sobie mówić, że to ja nie rozumiem ewolucji, ale to co sam piszesz świadczy wprost o tym, że ty nie masz o niej najmniejszego nawet pojęcia. z resztą już to nie raz udowodniłeś, jak z tymi kręgami żyraf, co wg ciebie żyrafom wyrosły… ekspert od ewolucji, kurka wodna… .. .

  89. WacekPlacek 06.01.2018 19:21

    @realista
    Ale bredzisz, co z tego, że przekazywane są mutacje tylko z komórek płciowych, o to właśnie chodzi, dziecko nie jest kserokopią rodzica a syntezą obojga. To co się dzieje w komórkach płciowych jest zdeterminowane przez to co się dzieje w pozostałych obszarach, w komórkach somatycznych. Przecież plemnik to nie jest jakieś osobne uniwersum które nie jest zależne od reszty ciała.
    Jest to jak najbardziej logiczny i potrzebny mechanizm bo mutacje u rodzica zazwyczaj są dla niego samego czymś albo zbędnym albo szkodliwym i destrukcyjnym, więc pierwszy „przesiew”, pierwsza „brama celna” jest w komórkach płciowych, tam zachodzi pierwsza tj aktualizacja i uogólnienie wszystkich mutacji z komórek somatycznych i to jest zwieńczone mutacją komórki płciowej, potem to jest przekazane dziecku. Dziecko ma to na razie w formie „czynnika zapalnego”, jeszcze nie gotowej cechy, ma to wywoływać pewne reakcje w środowisku i organizmie i sprawdzać/szukać (na zasadzie przyciągania, elektromagnetyzmu) gdzie i jak ta cecha może się połączyć z innymi, bo jak wiadomo pojedyncza mutacja to za mało, więc musi być cały szereg różnych abyśmy widzieli empirycznie jakąś dużą zmianę. To jest proces rozłożony na pokolenia zanim zaowocuje czymś konkretnym i namacalnym.
    Oczywiście twoi naukowcy wiedzą z tego cały guzik podobnie jak i ty sam, bo myślą że wszystko to fikuś mikuś losowanie lotto i raz może nóżka, raz ogon a raz trzecie oko…więc idź łyknij cyjanek i zobacz, może wylosujesz złoto w kiblu dzięki tym rachunkom prawdopodobieństwa. W świecie faktów jest tylko 100% i 0%, prawdopodobieństw nie ma.

    Nie tylko, że jesteś zabetowany na wszelki możliwy postęp w nauce to jeszcze nawet sam nie kumasz rzeczy które bronisz, pozostaje ci przywołać te zmyślone przez ciebie żyrafy tylko, albo kalkulator… napisz sobie jak to nie wiem jak działa.

  90. PanOdkrywca 06.01.2018 20:11

    WacekPlacek 06.01.2018 19:21

    „bo jak wiadomo pojedyncza mutacja to za mało, więc musi być cały szereg różnych abyśmy widzieli empirycznie jakąś dużą zmianę.”

    Fiu fiu… wydawało mi się, że np stan chorobowy jest dużą zmianą stanu organizmu.
    A jest całkiem sporo chorób, w tym śmiertelnych, które są następstwem mutacji jednego genu.

  91. WacekPlacek 06.01.2018 22:38

    @PanOdkrywca
    Ale jakiego genu? Człowiek przeżyje bez palca ale bez serca już nie bardzo. Geny „kluczowe” dla funkcjonowania organu/organizmu są zazwyczaj „domykające” lub „fundamentalne” więc są albo dachem albo fundamentem całej konstrukcji.
    U rodzica konstrukcja się burzy, jest chory i komórki płciowe uczą się, efektem ich nauki jest ich mutacja, czyli wniosek wciągnięty z doświadczenia choroby jakiejś partii organizmu, to jest przekazane dziecku albo jako pierwsza cegła nowej konstrukcji, ewentualnie cały fundament albo jako poprawka do starej konstrukcji, wszystko zależy od konkretnej sytuacji.
    W de-ewolucji/inwolucji jest odwrotnie, dziecko otrzymuje chorobę, czyli plany wadliwej konstrukcji nie po to aby rozwijać swoje własne cechy ale po to aby rozwijać inne cechy całej populacji poprzez edukację czyli te związane z intelektem, poprzez obserwację cierpienia dziecka. U zwierząt jak są chore potomstwa to zwierzęta reagują próbą zmiany środowiska, uczą się szukać nowego otoczenia, o ile mogą, u ludzi jak są chore potomstwa to ludzie też się uczą, rozwijają intelekt i serce, bo starają się zrozumieć dlaczego dzieci są chore i nabyć empatii (choć medycyna tego nie robi, ona ma dogmat złej natury i chce tylko pozbyć się objawu problemu, ewolucja intelektu pojawia się tu niechcący jedynie jako konsekwencja obcowania z tym problemem).
    Już wyżej pisałem – jesteśmy na etapie inwolucji, zwierzęta także, wszystko na to wskazuje bo się biologicznie zwija, gatunki wymierają a jedyne co rośnie w siłę to intelekt, rozumność i też empatia, współczucie, dzieci będą chorowały, przyroda będzie wymierać, to są procesy naturalne i to się dzieje w każdym cyklu precesji Ziemi, co 26tyś lat połowa to jest rozkwit gatunków a druga połowa to jest ich wymieranie i rozwijanie jakiejś cechy która będzie podstawą działania w nowym cyklu, w naszym okresie jest to mózg i serce, to będzie przyszłością, nowi ludzie generalnie nie będą potrzebować nóg, być może jeszcze ze dwa cykle i mamy zupełnie inne istoty bez dolnych, znanych nam części ciała. Przynajmniej ja sobie taką prognozę postawiłem biorąc pod uwagę analizę starożytnych tekstów i to jacy byliśmy kiedyś (ludzie giganci, dinozaury itp).
    Nienaturalne jest tylko tempo które sami narzuciliśmy. Można się wielu rzeczy nauczyć obserwując dorosłych ale to trzeba trochę przyhamować ten tzw „postęp”, tych lekcji nie musi Natura nam wbijać do głów cierpieniem dzieci, jesteśmy już na tyle przepełnieni informacjami, że możemy przechodzić wszystkie procesy z minimalnym cierpieniem.
    Zawsze, w każdej sytuacji są dwie opcje dla zrodzenia nowego (Atena to bogini -sztuki, wojny i mądrości). Aby otrzymać dzieło, czyli coś nowego możemy wybrać albo mądrość albo wojnę. Wybiera się obecnie wojnę a mądrość jest już tylko na pogorzeliskach, po fakcie, po szkodzie.

  92. realista 07.01.2018 00:03

    z tymi wyrastającymi kręgami u żyraf to był twój niedorzeczny pomysł. przykład z kalkulatorem wymyśliłeś, by obśmiać algorytmy wykorzystujące losowość. wybacz, ale nie sposób nie odnieść wrażenia, że nie masz pojęcia w temacie.

    cyt.:”więc idź łyknij cyjanek i zobacz, może wylosujesz złoto w kiblu dzięki tym rachunkom prawdopodobieństwa. W świecie faktów jest tylko 100% i 0%, prawdopodobieństw nie ma.”

    i takimi właśnie tekstami udowadniasz, że nadal nie masz pojęcia czym jest prawdopodobieństwo.

    dlatego podejmę pewną próbę, i może w końcu zrozumiesz sam, skąd wiadomo, że czegoś nie rozumiesz. to będzie tylko przykład.

    powiedzmy, że rozmawiamy o matematyce, i ktoś stwierdza, że matematyka jest zmyślona i oderwana od rzeczywistości, i to tylko powtarzanie wyuczonych regułek. w toku rozmowy więc argumentuje, że np. 2-4=-2, co jest bezsensowne i zmyślone, bo przecież nie da się od dwóch jabłek odjąć czterech jabłek, i nie ma czegoś takiego jak minus dwa jabłka. i choć w zasadzie miałby rację co do tych jabłek, to jednocześnie myliłby się co do samej matematyki i jej stosowania, i takim stwierdzeniem udowadniałby, że nie rozumie działań z udziałem liczb ujemnych, a więc i matematyki, choć jabłka z całą pewnością nie mogą być minus dwa.
    przyznasz, że taki ktoś nie rozumie matematyki, bo wiesz czym są liczby ujemne, jak i do czego się je stosuje, choć wszyscy się zgodzimy, że minus dwa jabłka nie istnieją, prawda?

    podobnie z prawdopodobieństwem w twoim przypadku. gdzieś na wczesnym etapie edukacji [prawdopodobnie] nie zrozumiałeś, nie wyjaśniono ci właściwie, czym jest prawdopodobieństwo, losowość. to nie jest coś podobnego do prawdy. to nie jest potoczny przypadek, fuks. nie jest to też wielka niewiadoma. jest to po prostu pewna miara służąca nam do określania liczbowej wartości zachodzących zdarzeń. i tak jeśli powiemy, że rzut monetą da przypadkowy wynik, to nie mamy na myśli, że może wyjść słoń, tylko że może to być zarówno orzeł jak i reszka. jeśli powiemy, że prawdopodobieństwo wyniesie 50%, to nie znaczy, że otrzymamy orłoreszkę: półorła-półreszkę. nie znaczy to też, że jak wyrzucimy reszkę, to w następnym rzucie wyjdzie orzeł. ALE zrób 1000 prób, a wynik będzie bardzo bliski 50%. zrób 1000 razy po 1000 prób, a zbliży się jeszcze bardziej. tak to DZIAŁA! dlaczego? ch. wie, ale właśnie tak jest.

    podam ci mniej oczywisty przykład – ciśnienie gazu. wiesz co to jest? jest to siła, z jaką cząsteczki, miliardy cząsteczek gazu uderzają w daną powierzchnię. przypadkowo poruszające się cząsteczki uderzają z różną siłą w przypadkowe miejsca, i odbijają się dalej. chaos. a jednak całą swoją liczbą dają przewidywalną wartość. mimo, iż to tylko prawdopodobna ilość cząstek z prawdopodobną prędkością uderza w prawdopodobne miejsce, my używając prawdopodobieństwa możemy obliczyć konkretną wartość – ciśnienie. nie otrzymujemy PRZYPADKOWEGO wyniku, z czapy wziętego.

    dlatego widzisz, gdy piszesz „myślą że wszystko to fikuś mikuś losowanie lotto i raz może nóżka, raz ogon a raz trzecie oko…” to wiadomo, że nie rozumiesz co myślą naukowcy, bo tak NIE myślą, tylko tobie się tak wydaje, bo nie rozumiesz czym jest losowość, o której mówią. podobnie gdy piszesz „aktualizacja i uogólnienie wszystkich mutacji z komórek somatycznych i to jest zwieńczone mutacją komórki płciowej” też pokazujesz, że nie znasz tego procesu biologicznego, bo to jest wielokrotnie przebadana i odrzucona bzdura. i elektromagnetyzm też tu nie ma zastosowania (okej, masz własną definicję, i nie chodzi o elektromagnetyzm, tylko o „elektromagnetyzm”), i wiarygodności twoim wywodom nie dodaje.

    JEDNAK – zarzucasz mi zabetonowanie, a już po raz kolejny olałeś coś, o czym wielokrotnie pisałem, a co jest nową dziedziną, kontrowersyjną, której jestem zwolennikiem – epigenetykę. i teraz różnica między nami jest taka, że ja nie odrzucam WSZYSTKIEGO, ja odrzucam ewidentne bzdury, którym przeczą BADANIA, oraz zdobyta i potwierdzona, również przeze mnie samego, WIEDZA. odrzucam zmyślone mechanizmy i wynikające z braku wiedzy KONFABULACJE. jestem natomiast zwolennikiem badań i wniosków, które uzupełniają proste, genetyczne podejście, nawet jeśli są kontrowersyjne, a jednak są ku temu logiczne i empiryczne przesłanki. podobnie jak jestem zwolennikiem „reaktora” we wnętrzu Ziemi, „pola świadomości” czy dodatkowego oddziaływania fizycznego, i z tego powodu na pewno mógłbym być potraktowany jak spiskowy oszołom i pseudonaukowiec. ale nie zmyślam bajek pod płaszczykiem otwartości umysłu w kontrze do zabetonowanych guzik-naukowców…

    proszę cię, zacznij od poznania nauki, zrozumienia co mówi, a potem przemyśl i ponownie sformułuj swoje „wierzenia”, bo jak na razie po prostu piszesz głupoty o minus dwóch jabłkach, i o tym, że koła w samochodzie napędza warczenie silnika, im wyższe tym koła w większym strachu szybciej uciekają… .. .

  93. WacekPlacek 07.01.2018 07:46

    @realista
    Nie wiem po co mi to piszesz, ja to rozumiem. Nie dlatego krytykuję prawdopodobieństwa. Tam gdzie nie ma pełnego rozpoznania są konieczne, problem w tym że nauka wszędzie używa prawdopodobieństw które służą jako sofizmaty dzięki czemu nie trzeba brać na siebie żadnej odpowiedzialności za to co się robi.

    Matematyka to tylko język, nic więcej. Słowa są nośnikiem kłamstwa, ze znaczenia wyjawia się prawda. Słowa to tylko symbole, rzeczowniki nie mają realności, są jak drogowskazy, nie mają swej istoty ani esencji, każdy rzeczownik to tylko emergentyzm, są to pewne nazwy zbiorów a ich części składowe są tym samym i tak w nieskończoność.
    Jak ktoś mówi o liczbach ujemnych to oczywiste, że nie mówi o rzeczywistości, posługuje się pewnym zwrotem i z niego dopiero wyłania się jakieś znaczenie, sens i to tylko jest rzeczywiste.

    Co do samego tematu mutacji to są one prawdopodobne w szczegółach jedynie. Aby je rozpoznawać potrzebna jest numerologia/szyfrologia i pisanie pewnych algorytmów, tego językiem chemii ani biologii nie da się rozpoznać. Można za to przewidywać ogólne wyniki i tego nauka nie robi bo nie chce brać odpowiedzialności za swoje poczynania. Już dziś można przewidzieć jakie antybiotyki doprowadzą do jakich zmian u człowieka, co zniszczą ale biolodzy wolą się trzymać dogmatu, że każdy wynik jest losowy aby nie wyszło, że wielu nieszczęść można było uniknąć. Dlatego to skrytykowałem, bo obecna biologia jest w XIX wieku, w dogmatach a fizyka już w XXI (choć w szkołach się uczy nieaktualnej fizyki z XIX wieku), taka jest rozbieżność w nauce.

  94. realista 07.01.2018 10:04

    cyt.:”Nie wiem po co mi to piszesz, ja to rozumiem.”

    zrozum, że po tym co piszesz widać, że nie rozumiesz. :D
    i potwierdzasz to pisząc:
    -„problem w tym że nauka wszędzie używa prawdopodobieństw które służą jako sofizmaty”.
    właśnie to nie są sofizmaty, bo nauka poprzez konkretne definicje, dowody oraz falsyfikowanie dąży do unikania wieloznaczności i opiera się na logice. a prawdopodobieństwo pozwala na nie stanie w miejscu. a ty się trzymasz definicji?
    albo:
    -„Matematyka to tylko język, nic więcej. Słowa są nośnikiem kłamstwa”
    nie. matematyka to opis rzeczywistości. nie jest tak, że matematyka swoje, a rzeczywistość swoje. to ty używając słów, wieloznaczności i sofizmatów zaciemniasz i wprowadzasz w błąd. matematyka nie. to jej podstawowa właściwość…
    -„biolodzy wolą się trzymać dogmatu, że każdy wynik jest losowy aby nie wyszło, że wielu nieszczęść można było uniknąć.”
    biolodzy nie twierdzą, że każdy wynik jest losowy. właśnie w ten sposób ty używasz sofizmatów. losowe jest tylko wystąpienie błędu (i to nie do końca) w biologiczn-chemicznym procesie kopiowania.
    -„obecna biologia jest w XIX wieku, w dogmatach a fizyka już w XXI (choć w szkołach się uczy nieaktualnej fizyki z XIX wieku), taka jest rozbieżność w nauce.”
    absolutnie nie. fizyka obecnie korzysta głównie z matematyki, a biologia przeżywa bum w dziedzinie mikro. obie to zupełnie inne podejście niż w XIX wieku, a mimo to nie można powiedzieć, że fizyka newtonowska jest nieaktualna.

    niestety to wszystko potwierdza to, co pisałem wcześniej. i uwierz, to widać bo brzmi, jak dla matematyka te nieszczęsne minus dwa jabłka… .. .

    PS. a to jest najlepsze…
    cyt.:”Aby je rozpoznawać potrzebna jest numerologia/szyfrologia”

  95. WacekPlacek 07.01.2018 10:53

    cyt: „nauka poprzez konkretne definicje, dowody oraz falsyfikowanie dąży do unikania wieloznaczności i opiera się na logice”.
    Taka jest teoria, w praktyce już tak nie jest. Ty jesteś tak zaczarowany i indoktrynowany, że myślisz że wszystko dzieje się zgodnie z regułami i ściśle wedle naukowych metod i że one same jak i same definicje są perfekcyjne i święte. Pewnie dlatego masz nieprzerwany sen o tym, że matematyka wiernie odzwierciedla rzeczywistość, tymczasem w realności nigdzie nie znajdziesz minus dwóch jabłek, więc matematyka jest tylko językiem, jak każdy inny i odzwierciedla na tyle na ile język potrafi, pełnej wierności tutaj nie ma i nigdy nie będzie.

    Otóż wystąpienie „błędu” w procesie kopiowania nie jest losowe, jest przewidywalne i nie dzieje się o tak bez powodu. Jeśli chcesz poznać szczegóły to musisz odszyfrować algorytm wedle którego modyfikuje się kod (dlatego pisałem o szyfrach i numerologi bo każdej literce G U A C można przypisać wartości liczbowe i Żydzi zrobili to już kilka tyś lat temu, dlatego najmniej z wszystkich chorują i są nacją najdoskonalszą), bo „błędy” w naturze nie występują i to pojęcie niepotrzebnie wprowadza zamieszanie ale jakże się przydaje przy sofizmatach kiedy biolog chce sobie pozmyślać różne cuda, jak np R. Dawkins który zmyśla wszystko.
    W ogółach za to możesz przewidywać gdzie będzie dochodziło do modyfikacji i jakie będą tego ogólne skutki, nie potrzebujesz wtedy odniesienie do DNA nawet. Jest np oczywiste, że jak się zbija gorączkę choć ta jeszcze nie zagraża życiu to pojawią się modyfikacje (błędy) w kodzie dna, najczęściej dochodzi wtedy do uszkodzenia mózgu. Podobnie oczywiste jest jak się podaje szczepionki, antybiotyki itp.
    Twoja XIX wieczna biologia za to myśli, że jak masz geny rodziców czy dziadków którzy mieli raka to masz losowo 50/50 szans na raka. Więc każe np robić badania mammografią przez co dostarcza szkodliwego promieniowania komórkom i rzeczywiście w połowie przypadków aktywuje te szkodliwe geny tym promieniowaniem z badań mammograficznych, w ten sposób kreuje się raka piersi. Tymczasem jakby ktoś rozumiał jak to działa i że tu nie ma losowości to wiedziałby, że nie ma opcji na raka nawet jeśli się otrzymuje takie wadliwe geny, kiedy się wie jak tego nie aktywować. Tutaj los i prawdopodobieństwa nie mają nic do rzeczy, wystarczy wiedzieć gdzie rodzice popełnili błąd i samemu go nie popełniać, w ten sposób ewoluuje nasz intelekt i serce, bez tego jest zwykłe, stopniowe wymieranie i biologia dziś ten proces zwijania się gatunku przyśpiesza a nauka czyli rozwój rozumu i serca jest przypadkiem, po szkodzie.
    Ty żyj dalej iluzją, że wszystko się robi idealnie jak w dzienniczku.

  96. realista 07.01.2018 11:14

    cyt.:”Ty jesteś tak zaczarowany i indoktrynowany, że myślisz że wszystko dzieje się zgodnie z regułami i ściśle wedle naukowych metod i że one same jak i same definicje są perfekcyjne i święte.”

    wręcz przeciwnie. fascynuje mnie zdobywanie wiedzy, podważanie i odkrywanie jej. np. astronomia, gdzie co chwile okazuje się, że należy coś zweryfikować, bo trafiamy na nieznane dotąd zjawiska. w genetyce czy biochemii, gdyż dokonujemy nowych odkryć. ja je śledzę, analizuję. ty IGNORUJESZ.

    cyt.:”dlatego masz nieprzerwany sen o tym, że matematyka wiernie odzwierciedla rzeczywistość”

    nic takiego nie pisałem. matematyka to narzędzie opisu, nie „odzwierciedlenia”. ty widzę masz po prostu problem z tym, w jaki sposób matematyka tę rzeczywistość opisuje. prawdopodobnie miałeś problemy z zadaniami z treścią. i zostało ci to do dzisiaj.

    cyt.:”„błędy” w naturze nie występują i to pojęcie niepotrzebnie wprowadza zamieszanie ale jakże się przydaje przy sofizmatach kiedy biolog chce sobie pozmyślać różne cuda, jak np R. Dawkins który zmyśla wszystko.”

    zamieszanie jest w twojej głowie. Dawkins nie zmyśla nic, opiera się w większości na badaniach i dowodach. ty je IGNORUJESZ.

    cyt.:”Twoja XIX wieczna biologia za to myśli, że jak masz geny rodziców czy dziadków którzy mieli raka to masz losowo 50/50 szans na raka”

    nonsens. nie o to chodzi. znowu wypowiadasz się o czymś, czego nie rozumiesz i pokazujesz, że nie wiesz na czym polega…

    to była znowu strata czasu, nadal wypisujesz bzdury, które tylko udowadniają, że faktycznie nie ogarniasz. dobra, koniec, zmyślaj se dalej. ja mam ciekawsze rzeczy do roboty. nara… .. .

  97. WacekPlacek 07.01.2018 11:35

    Może i cię fascynuje zdobywanie wiedzy ale z perspektyw i nowych spojrzeń jakie ja tu w skrócie prezentuję nie chcesz korzystać, wolisz mielić w koło stare i grzęznąć głębiej w starych szczegółach. Twoja sprawa, tylko pytanie po co tyle ze mną dyskutujesz skoro cię nowe podejścia do interpretacji badań nie interesują i uważasz je za bzdury?
    Chcesz to badaj po swojemu, jak dla ciebie to są bzdury to szkoda abyś marnował czas i je czytał, ja tu nie wykładam teorii naukowych bo to nie miejsce, ja tylko inspiruje do zaglądania w inne książki niż te oficjalnie naukowe. Jak nie zakwestionujesz wszystkiego co wiesz to nigdy nie będziesz miał okazji spojrzeć na to ponownie z innej perspektywy.

  98. realista 07.01.2018 12:15

    cyt.:”z perspektyw i nowych spojrzeń jakie ja tu w skrócie prezentuję nie chcesz korzystać”, „skoro cię nowe podejścia do interpretacji badań nie interesują”

    to nie jest nowe spojrzenie, tylko fantazjowanie wbrew znanym i zbadanym faktom. nie opierasz się na żadnych badaniach. w tym właśnie rzecz. wieszasz psy na nauce i naukowcach z powodu NIEWIEDZY w temacie i prezentujesz fantazje, które PRZECZĄ faktom, jako prawdziwą wiedzę.

    ja to uważam za SZKODLIWE… .. .

    PS. „dyskusje” z tobą przypominają mi rozmowy z wyznawcami płaskiej Ziemi. nie docierają do nich najprostsze nawet fakty, z którymi nie da się dyskutować. można je tylko zignorować. a jest to możliwe jedynie, kiedy się nie rozumie np. twierdzenia Talesa (perspektywa) czy podstawowych funkcji trygonometrycznych. tyle, że ci ludzie twierdzą, że je rozumieją, i się nawet na nie powołują. a wystarczy przecież to zweryfikować rysując zwykły trójkąt, co prowadzi do wniosku, że nawet tego nie potrafią. wystarczy doba obserwacji, by odrzucić praktycznie wszystkie ich twierdzenia…

  99. PanOdkrywca 07.01.2018 12:25

    realista 07.01.2018 12:15

    Ale wiesz, że takim porównaniem obrażasz wyznawców teorii płaskiej Ziemi?

  100. WacekPlacek 07.01.2018 12:33

    Jak mam się opierać na badaniach skoro się bada tylko wedle jednej i określonej metodologii? Jak piszę, że bakterię nie powodują chorób bo choroba jest czymś innym niż się powszechnie uważa, to przecież sobie tego nie wysysam z kosmosu tylko tłumacze to przez 90 wpisów dlaczego tak właśnie jest, wyciągam wnioski z tych samych badań co wszyscy tylko inaczej, a szerzej jest to wytłumaczone w wielu książkach, również u klasyków medycyny. Co chcesz więcej tutaj? Wiesz ilu ludziom się polepsza dzięki alternatywnym terapiom? Ilu ludzi wyszło z tzw chorób „nieuleczalnych”? Setki tysięcy. A ilu naukowców je bada i się temu przygląda? Żaden, oni zaprzeczają faktom, zaprzeczają temu że ludzie zdrowieją i że to działa, twierdzą że jedyne co można to chorować i czekać aż oni kiedyś sobie z tym poradzą. Bredzisz człowieku, masz zamknięty umysł 90% badań o których czytasz to są wymysły i bzdury i życie cię uczy tego codziennie ale i tak nie widzisz i nie zobaczysz bo żeś się jeszcze nie rozwiną do tego poziomu i w tym wcieleniu już tego nie zrobisz.

  101. realista 07.01.2018 12:44

    cyt.:”wyciągam wnioski z tych samych badań co wszyscy tylko inaczej”

    no, to że „inaczej” to nie ulega wątpliwości. tylko ciekawe o jakich badaniach piszesz, skoro te twoje „wnioski” badaniom przeczą…

    cyt.:”Bredzisz człowieku, masz zamknięty umysł 90% badań o których czytasz to są wymysły i bzdury i życie cię uczy tego codziennie ”

    ty masz tak otwarty umysł, że aż ci mózg wypadł i się gdzieś zagubił…
    i się o badaniach nie wypowiadaj, bo nie masz o nich pojęcia, IGNORANCIE.
    nawet jak dostałeś linka do badań w związku z wydłużonymi kręgami żyraf, to nie przeczytałeś i dalej bredziłeś o wyrastających kręgach pisząc, że naukowcy nic nie wiedzą. takie to twoje „inne wnioski”. mi wystarczą takie twoje właśnie wpadki by zobaczyć, że masz zwyczajne urojenia z niewiedzy.

    starałem się uzmysłowić ci to, gdzie popełniasz błąd. masz to w dupie, więc dyskusja nie ma sensu. będę się więc zatem ograniczał do wyśmiewania twoich urojeń… .. .

  102. WacekPlacek 07.01.2018 12:59

    Jakim badaniom przeczą moje wnioski? Od 100 wpisów czekam od ciebie na argument? Są badania udowadniające, że objaw choroby jest chorobą? Są badania udowadniające, że przyjęta definicja choroby jest poprawna? Obserwował ktoś kiedyś zachorowywanie kogokolwiek? Spójrz ile wpisów napisałem, ile podałem przykładów, do ilu wątków się odnosiłem i porównaj to ze swoimi wpisami gdzie na każdy mój argument masz odpowiedź – bzdura i właściwie tyle.
    Nie potrafisz stawiać tezy ani antytezy, nie wiesz co to argument i kontrargument, nie potrafisz odczytywać badań ani dokonywać ich interpretacji, jesteś tylko powielaczem czyiś myśli, ja z tobą rozmawiam dla rozrywki, jestem pewny że moja wiedza o każdej dziedzinie przekracza twoją niezależnie jak często napiszesz, że jestem ignorantem. Pytanie teraz czy ty się dobrze bawisz nie dając kontrargumentów tylko zajmując się moją osobą i wklepywaniem w klawiaturę bzdura,bzdura, bzdura, już pewnie masz starte te przyciski. Obyś się dobrze bawił, bo jak nie to masz poważne problemy zdrowotne.

  103. WacekPlacek 07.01.2018 13:30

    https://www.youtube.com/watch?v=ThLtcy3R62Q
    Tu jest film na którym jest po części zaprezentowana moja „zmyślona” teza. Jest opisane jak to bakterie gruźlicy wywołują kaszel który nie jest chorobą a oznaką zdrowienia, bo każdy objaw jest oznaką usuwania/czyszczenia programu choroby z organizmu. Choroby są zawsze niewidoczne i bezobjawowe, objaw jest zawsze usuwaniem choroby, jej końcem i jest to potwierdzone nie tylko przez tą Nową Germańską Medycynę ale i inne alternatywne terapie.

    Teraz poczekam od ciebie na te badania które temu przeczą.

    Kuba za czasów embarga nałożonego przez USA nie miała dostępu do żadnych leków, musiała uciec się do stosowania ziołolecznictwa i alternatywnych terapii, pomimo biedy i niedożywienia obywateli statystyki zdrowia były równe tym z USA, czyli państwa które na leczenie ludzi przeznacza najwięcej budżetu z wszystkich krajów świata.

    Również czekam na badania potwierdzające, że medycyna akademicka w USA jest skuteczniejsza od tej alternatywnej na Kubie.

  104. PanOdkrywca 07.01.2018 13:40

    WacekPlacek 07.01.2018 13:30

    „bakterie gruźlicy wywołują kaszel który nie jest chorobą a oznaką zdrowienia, bo każdy objaw jest oznaką usuwania/czyszczenia programu choroby z organizmu.”

    Kaszel nie jest oznaką zdrowienia- kaszel, to odruch bezwarunkowy służący oczyszczeniu dróg oddechowych z zanieczyszczeń wszelkiego rodzaju. Od pyłu, gdy np pracujesz piłą i tniesz drewno, do śluzu, czyli zanieczyszczonej, nagromadzonej wydzieliny oskrzelowej, będącego możliwym objawem choroby.

    Dwa- przywołujesz bakterie gruźlicy, gdy kilka wpisów wyżej twierdziłeś, że nie ma bakterii chorobotwórczych :-)

  105. WacekPlacek 07.01.2018 13:59

    PanOdkrywca
    Dokładnie sam to samo napisałeś. Kaszel nie jest oznaką tego że jesteśmy chorzy ale tego że oczyszczamy swoje drogi oddechowe. Więc lepiej odkaszleć swoje niż biec do lekarza po lek który sprawia, że przestajemy kaszleć. Przecież większość leków ma tak weryfikowaną skuteczność, mają jak najszybciej usunąć objaw. Wszystkie stany zapalne, gorączki, wydzieliny itd to są objawy oczyszczania się organizmu z czegoś tam, możemy wspomóc organizm w tym procesie i wtedy pomagamy ale jak usuwamy stany zapalne itp to jesteśmy nieoczyszczeni, choroba przechodzi wtedy na program przewlekły.

    W filmie z linku jest ogólnie wyjaśnione dlaczego bakterie gruźlicy są konieczne i dlaczego znajdują się w naszym organizmie i dlaczego nie są złe i chorobotwórcze. To żaden błąd ani żadna inwazja, mają nam służyć, problem jednak w tym, że one nie myślą, więc jeśli dostarczymy im warunków do rozwoju to się rozmnożą i będzie ich za dużo i wtedy nie będą nam służyć, zaczną nas zabijać bo jak zjedzą toksyny to potem będą jeść nas samych.

  106. PanOdkrywca 07.01.2018 14:29

    WacekPlacek 07.01.2018 13:59

    „Więc lepiej odkaszleć swoje niż biec do lekarza…..”

    Ale oczywiście, pod warunkiem, że nie jest to kaszel wywołany np, nawet niech będzie, zakrztuszeniem się, a nie np gruźlicą, zapaleniem płuc, albo nowotworem.
    I tu twój misterny konstrukt bierze w łeb- tobie się ubzdurało, że objawy choroby są jednocześnie obiektywnymi znakami, że organizm samodzielnie sobie doskonale i skutecznie radzi. A tak, niestety nie jest.

    Natomiast „gratuluję”, jeśli wierzysz, że Mycobacterium tuberculosis jest dla organizmu potrzebna i niezbędna (?). Tym bardziej, im bardziej prątki gruźlicy nie ograniczają się do jednego nosiciela, ale drogą kropelkową przenoszą się na otoczenie.

  107. realista 07.01.2018 14:30

    cyt.:”Nie potrafisz stawiać tezy ani antytezy, nie wiesz co to argument i kontrargument, nie potrafisz odczytywać badań ani dokonywać ich interpretacji, jesteś tylko powielaczem czyiś myśli”

    hipokryta.

    nasza rozmowa wygląda tak:
    ty: „teza + antyteza = synteza(mutacja). Gdybyś nie miał „obcych” w sobie to byś cały czas operował tą samą pulą informacyjną”
    ja: „materiał genetyczny nie poszerza się poprzez naukę i spotkania z „obcymi”.”
    ty: ”o poszerzenie materiału genetycznego o nowe informacje,”
    ja: „informacja genetyczna jest przekazywana i nie następuje jej zmiana i nabywanie (prócz zjawiska mutacji i epigenetyki).”

    ty nie podajesz argumentów. ty stawiasz tezy, których nie masz czym poprzeć, a tezy te przeczą badaniom, stanowiącym podstawę naszej wiedzy. sam pisałeś, że to jest w książkach, a ja tylko powtarzam… więc co mam ci pisać? po prostu się z tym zapoznaj, bo odrzucasz udokumentowane doświadczenie setek naukowców, które jest poparte w praktyce.
    jeśli informacja genetyczna gamet NIE ZMIENIA się w wyniku kontaktu organizmu z bakteriami, co potwierdzają badania (mam ci podać na tacy?), to znaczy, że jeśli piszesz, że się zmienia, to piszesz bzdury, co odnotowuję w swoich komentarzach. i tyle. jakbyś chciał, to byś się zapoznał z mechanizmem dziedziczenia, bo jest o tym tysiące opracowań. ale nie chcesz, wolisz zmyślać rzekomo „nowe interpretacje”.

    cyt.:”czekam od ciebie na argument? Są badania udowadniające, że objaw choroby jest chorobą?”

    nikt nie twierdzi, że objaw to choroba. i już ci pisałem raz, że objaw może np. świadczyć o zdrowiu, i dwa, że wiedziałbyś o tym, gdybyś przynajmniej rozumiał definicję cholernego objawu!

    cyt.:”Są badania udowadniające, że przyjęta definicja choroby jest poprawna?”

    to następna rzecz, której nie pojmujesz, i próbuję ci to wytłumaczyć od setek postów – DEFINICJA TO DEFINICJA, a nie twierdzenie! definicji się NIE UDOWADNIA. udowadnia się twierdzenia czy teorie. definicja to tylko znaczenie wyrazu. jak można zbadać i udowodnić definicję?! błaźnisz się takimi tekstami, ale uparcie odmawiasz zapoznania się choćby z definicją definicji!

    cyt.:”Również czekam na badania potwierdzające, że medycyna akademicka w USA jest skuteczniejsza od tej alternatywnej na Kubie.”

    w ogóle nic nie piszę odnośnie medycyny. nie wiem coś ty se ubzdurał. wcale nie uważam, że PODEJŚCIE czysto „proszkowe” do leczenia jest dobre. nie byłeś nigdy łaskaw zapytać mnie o zdanie i imputujesz mi tylko wszystko złe w nauce, co tylko możesz.

    cyt.:”Jest opisane jak to bakterie gruźlicy wywołują kaszel który nie jest chorobą a oznaką zdrowienia”

    no jasne. a jak człowiek jest coraz bardziej chory, to zapewne przestaje kaszleć? no, w końcu przestaje…
    miałem do czynienia z gruźlicą. powiem ci jedno – pieprzysz… .. .

  108. realista 07.01.2018 15:02

    cyt.”zaczną nas zabijać bo jak zjedzą toksyny to potem będą jeść nas samych.”

    bakterie NIE JEDZĄ TOKSYN, tylko produkują.
    czy nie wystarczy, że przeczytasz sobie wyszukując o odżywianiu i toksynach w googlu? mam ci ja wyszukać i najlepiej zacytować? żebyś mógł powiedzieć, że powtarzam?
    mówi się do ciebie JAK DO CHOLERNEJ ŚCIANY!!!… .. .

  109. WacekPlacek 07.01.2018 16:21

    @PanOdkrywca
    Tutaj jest problem, że to tobie się ubzdurało, że ja twierdzę iż objawy choroby są jednoznaczne z tym, że organizm sobie z czymś doskonale radzi. Ja nigdzie czegoś takiego nie napisałem ani nawet implicite nie sugerowałem.

    Kaszel jest zawsze oznaką tego samego – niedotlenienia, czy to zapalenie płuc, czy grypa, czy nowotwór jest to zawsze jeden i ten sam sygnał, w naszym organizmie komórki są niedotlenione i obumierają, wydzielina/flegma to ten syf co po nich zostaje jak i po innych produktach których w naszym organizmie być nie powinno. To jest mechanizm biologiczny, organizm się oczyszcza a nie radzi sobie. Jak mamy zapalenie płuc to prócz kaszlu mamy jeszcze gorączkę i ból, to są już dwa dodatkowe objawy. Ból jest zawsze oznaką – nie ruszać gdzie boli, nie przeszkadzać, odpoczywać, zapalenie, gorączka jest zawsze sygnałem – wygrzewać się bo w tym cieple organizm ma łatwiej, stan zapalny jest tu konieczny i nie można zwalczać zapalenia, nigdy, chyba że utrzymuje się za długo i gorączka przekracza skalę bezpieczną dla przeżycia. Nic więcej nie trzeba robić i zapalenie płuc przechodzi, i ja to testowałem na sobie wiele razy. Tylko raz w życiu kiedy jeszcze byłem pod opieką rodziców mama dawała mi leki „przeciwzapalne” na tzw grypę, i wtedy trafiłem do szpitala z niewydolnością nerek, którą powinienem mieć do dziś, bo lekarze mnie już na dializy wpisywali ale jakoś ich „wiedza” się nie chce sprawdzać bo od 20 lat nic mi nie jest. Od tamtej pory żadnej choroby nigdy nie leczyłem, nawet czosnku nie jem zapobiegawczo, wszystko się rozwija i przechodzi samo idealnie jak w dzienniczku o ile w tym nie przeszkadzam i pozwalam aby się spokojnie rozwijało… no i usuwam przyczyny bo bez tego ani rusz. Zresztą dbanie o zdrowie jest tak proste, że rzadko kiedy cokolwiek mi dolega.

    Diagnoza nowotworu natomiast to najgorsze co człowiek może sobie uczynić, bo rak nie jest chorobą i nie ma takiej choroby. Natura nie gra z nami w gierki i nie czekała tysięcy lat aż sobie zbudujemy mikroskopy. Zarówno one jak i teleskopy nie oddają wiernego obrazu ale przekłamany wynikły z matematyki gdzie są linie proste, liczby ujemne itd czyli wszystko to czego w naturze nie ma. Natura nam dała organizm idealny który się z nami komunikuje systemem nerwowym, to jest jego jedyna funkcja nerwy=komunikacja. Jeśli nowotwór zaczyna się objawiać kaszlem to jest to znak, że głównym czynnikiem go wywołującym było długotrwałe niedotlenienie organizmu (a dziś niedotlenione jest jakieś 90% populacji świata cywilizowanego/zachodniego), musimy to wyeliminować, jeśli to zrobimy i są jakieś inne czynniki powodujące nowotwór to organizm da nam o tym znać kolejnym objawem, jakąś niedoczynnością albo bólem, wtedy to musimy to odczytać i to wyeliminować, czyli usunąć przyczynę. To się wszystko odbywa bez żadnej wizyty u lekarza, bez szkodliwego i rakotwórczego prześwietlenia, bez zbędnych i idiotycznych badań krwi i moczu, wszystko jest nam podane na tacy, wystarczy tylko otworzyć oczy i uszy. Większość chorób jest zmyślona, jest to wynik redukcjonizmu i przesadnej specjalizacji. Większość problemów to brak tlenu/ruchu i dobrej czystej wody plus zła dieta. Tutaj nie trzeba niczego nazywać żadną nazwą.
    Nic też się nie dzieje nagle, poważne choroby dają nam dużo sygnałów ostrzegawczych kiedy są jeszcze w małym rozkwitającym stadium. Oczywiście w Tv reklamują tyle środków wyłączających te sygnały ostrzegawcze, że przeciętny człowiek pół życia z nowotworem ćwiczy jogę, biega, je warzywka i myśli że świeci przykładem i robi jak należy. Większość diet serwowanych jako zdrowe, np zero tłuszczu i soli to najlepszy przepis na wyniszczenie organizmu np kości.

    W złe i niebezpieczne bakterie sam wierzysz, ja wiarą obdarzam tylko to czego na pewno nigdy się nie dowiem. Empiria jest poznawalna więc nie obdarzam jej wiarą, albo wiem albo nie wiem i tutaj wiem, że nie ma niczego jednoznacznie niebezpiecznego w świecie ożywionym, niebezpieczne są tylko proporcje i w tym filmie miałeś wytłumaczone kiedy i jak gruźlica nie jest niebezpieczna. Jadem węża ludzie leczą…z sukcesami, więc jest potrzebny.

    @realista
    Powtarzasz się więc i ja bym musiał. To już nie jest zabawne.

  110. realista 07.01.2018 16:38

    cyt.:”Zarówno one jak i teleskopy nie oddają wiernego obrazu ale przekłamany wynikły z matematyki gdzie są linie proste, liczby ujemne itd czyli wszystko to czego w naturze nie ma.”

    czyli jednak… :(

    masz rację. to nie jest już zabawne. miałem nadzieję, że to jakiś rodzaj ponurego żartu, ale ty naprawdę jesteś „taki”… .. .

  111. WacekPlacek 07.01.2018 16:49

    @realista Kiedyś się dowiesz, że pod mikroskopem i w teleskopie widzisz tylko swój umysł, jego odbicie a nie empirie. No ale to zaraz po tym jak ktoś uaktualni definicję słowa empiria.

  112. realista 07.01.2018 16:57

    nie, mój drogi. przez teleskop i przez mikroskop widzę fotony wyemitowane przez obserwowane obiekty.
    ty nigdy się tego nie dowiesz, bo nie patrzysz przez nie i jesteś zaślepiony przez własne fantazje i urojenia… .. .

  113. WacekPlacek 07.01.2018 17:26

    A skąd wiesz, że są jakiekolwiek fotony? Energia z mikroskopu czy teleskopu musi tak samo być podjęta przez twój wzrok i przetłumaczona przez mózg na obrazy i myślo-kształty jak i energia z innych obiektów. Różnica tylko taka, że jest to w dużej mierze energia samego mikroskopu i tworzywa przez i na które patrzysz i w dużej mierze taki obraz widzisz.
    Żeby oko zobaczyło drzewo w oddali, mózg musi pominąć wiele detali drzewa a do swojego procesora wprowadzić informacje o otoczeniu wokoło drzewa i pomiędzy nim a tobą z całego spektrum jakie widzi oko. Dlatego w oddali widzisz rzeczy mniejsze, bo dostajesz większą ilość danych a wszystkich nie wyświetlisz świadomości w spektrum widzenia. Drzewo się nie zmniejsza, tylko dane widzenia się powiększają i aby to upchać drzewo musi być małe, tak działa perspektywa. Teraz sobie pomyśl jak wiele uproszczeń i jak wiele musi pominąć teleskop aby ci wyświetlić obraz innej galaktyki? Na ile to jest realne a na ile uogólnienie? To tak jakbyś oglądał chmarę ptaków na niebie w rzeczywistości ale widział czarną kropkę przesuwającą się po błękitnej planszy. Jakbyś nie wiedział, że coś takiego jak ptaki istnieje, to byś mi tu wciskał kit, że badania naukowe udowadniają poruszające się czarne kropki po błękitnej planszy.
    Jeszcze masa przygód przed tobą, zapewniam.

  114. realista 07.01.2018 17:35

    teleskop nic nie upraszcza, tylko rejestruje fotony. wiemy, że istnieją, bo prowadzone było mnóstwo eksperymentów, i takie wypłynęły z nich wnioski. oczywiście wiem, że nie masz o nich również pojęcia.
    świadomość nie ma tu nic do rzeczy. obecnie zarówno teleskopy jak i mikroskopy rejestrują światło (i nie tylko) i zapisują je w plikach. nie ma tu żadnego związku z tym, czy ktoś na to patrzy, czy nie.
    obiekty w oddali widzisz mniejsze ze względu na geometryczną właściwość przestrzeni, gdzie wielkość kątowa obiektu zmniejsza się proporcjonalnie do odległości.
    nie ma czegoś takiego jak realny obraz. jest po prostu obraz – odebrane fotony.
    przykładu z ptakami nie skomentuję, bo nie chcę nawet wiedzieć, co ty byś za kit wciskał. zapewne coś o świadomości i energii tłumaczonej przez mózg. parodia… .. .

  115. WacekPlacek 07.01.2018 17:45

    Komputery też rejestrują światło/energię i potem mamy to w plikach. Nigdy jednak nie trzymałem w rękach pliku, ikonki, kursora myszki. Tak samo rzeczywiste jest to co ci podają mikroskopy i teleskopy, świat Umysłu to jest 4 wymiar i to nie jest już empiria, to jest nieskończona rzeczywistość w której możesz wszystko zrobić ale nie wszystko się zamanifestuje empirycznie. Zdrowie cielesne jest czymś empirycznym i tutaj lepiej mikroskopów w to nie mieszać…właśnie dla zdrowia.

  116. realista 07.01.2018 19:30

    cyt.:”Nigdy jednak nie trzymałem w rękach pliku, ikonki, kursora myszki.”

    nigdy też nie będziesz trzymać w rękach tekstu, który do ciebie piszę. absurdalny argument.

    cyt.:”świat Umysłu to jest 4 wymiar i to nie jest już empiria, to jest nieskończona rzeczywistość w której możesz wszystko zrobić ale nie wszystko się zamanifestuje empirycznie.”

    świat twojego umysłu rzeczywiście nie jest niczym ograniczony, a już na pewno nie faktami… .. .

  117. WacekPlacek 07.01.2018 19:55

    No nie powiedziałbym że taki absurdalny, w plikach na komputerze jest przechowywana ogromna ilość informacji z których większość ma swą realność/namacalność tylko i wyłącznie w komputerze. Podobne informacje są w sekwencjach DNA i podobne pliki z informacjami, jak sam wspomniałeś, są odbierane/zapisane przez teleskop. Ich realność/namacalność także jest tylko i wyłącznie w komputerze.
    Jak dla mnie to mega argument ale cóż ty możesz wiedzieć o argumentach…

  118. realista 07.01.2018 21:07

    zdefiniuj „realność”… .. .

  119. Maximov 07.01.2018 21:59

    @realista
    (a ty co, wyobrażasz sobie, że to takie królestwo z królem bakterią, królową bakteriową, księżniczką bakteriówną, złym smokiem bakteriokiem i rycerzami bakteriarzami? bo jak tak, to jeszcze proponuję się zainteresować definicją królestwa w biologii).
    Genialne hasło! :D
    Spłakałem się ze śmiechu!
    Jak zawsze szacun za wytrwałość!

  120. WacekPlacek 07.01.2018 22:15

    Realność czyli zmieskość, empiryczność albo trójwymiarowość. Bo dosłownie to realne jest każde doświadczenie, nawet przewidzenia i sny (sny właściwie to są bardziej realne niż to co na jawie ale to inny temat). To co jest empiryczne, w klasycznym sensie, tym oświeceniowym, czyli jest ziemskie, to jest to co jest urzeczywistnione, czyli dostępne moim trzem ośrodkom nerwowym – motoryczny, emocjonalny, intelektualny. To jest coś nad czym mogę pracować i co mogę zmieniać, wpływać cała swoją naturą. To co nie jest urzeczywistnione jest tylko potencjalne a jak wiemy o potencjach mogę sobie tylko myśleć ale ich nie mogę doświadczyć w żaden sposób. Życie potencjami jest wirtualnym życiem, trochę okaleczonym bo ośrodek motoryczny jest w pełni nieświadomy, nie mamy do niego dostępu a ośrodkiem motorycznym rządzi tzw gadzi umysł, istot zimnokrwistych, to nas pozbawia człowieczeństwa.

    Jeśli człowiek np gra w grę komputerową to ma doświadczenia ale o nich zupełnie nie wie, nie jest ich świadom bo cała jego uwaga jest pochłonięta przez rzeczywistość wirtualną gry czyli potencjalną i nawet nie wie co się z nim wtedy dzieje, co on właściwie przeżywa, największy dar i szczyt ewolucji – świadomość siebie samego – znika, jej drobne i spontaniczne przejawy rozbłyskują czasami w intelekcie ale emocje i ruchy ma całkowicie zautomatyzowane i podległe grze i procesom nieświadomym.

    Ludzie obecnie są na tym etapie, twoi naukowcy grają w grę, nawet się nie ocierają o życie i realia, ci pierwsi klasyczni, oświeceniowi wiedzieli dużo więcej niż współcześni, choć też wiele było pomyłek.
    Celem człowieka jest rozwój świadomości. To co nauka nazywa świadomością, nią nie jest, to tylko myśli o świadomości, czyli znowu…potencjalna świadomość.

  121. realista 07.01.2018 23:00

    masło maślane okraszone odrobiną „trudnych” wyrazów… :D
    …czyli to, co Wacuś lubi najbardziej.

    a tak czy siak obraz z teleskopu to odebrane przezeń fale elektromagnetyczne, pochodzące z różnych dalekich obiektów, pozwalające nam zrozumieć ich budowę i zjawiska, którym podlegają, dzięki wiedzy, jaką już zdobyliśmy.
    a ty będziesz dalej bajki opowiadał :D… .. .

  122. WacekPlacek 08.01.2018 06:52

    no to jak empiria i trójwymiarowość to za trudne wyrazy i masło maślane to sobie wyobraź, że realne jest to co rzuca cień i odbija światło. Reszta jest abstrakcyjna czyli wykreowana przez umysł jako coś potencjalnego, przyszłego lub przeszłego.
    Potrafi bakteria lub wirus rzucić cień poza ekranem mikroskopu? A elektron? A galaktyka odbija światło?
    Jeszcze trzech wymiarów dobrze nie ogarnąłeś, prymitywne rozumy zimnokrwistych tobą rządzą a już się pchasz w czwarty wymiar i wiedzą to nazywasz.
    Twój teleskop z całej otrzymanej wiązki energii musi dokonać uogólnienia, ewentualnie kondensacji wedle metodologi jaką mu określiłeś. Dostarcza ci jakieś mały% wiedzy o tym co rzeczywiście się dzieje i taka ilość wystarcza aby ktoś siedział, obliczał, dumał o tym przez całe życie, a nic nie wiedział o trójwymiarowym świecie który jest naokoło niego i z którego jest zbudowany, nie wiedział nawet kiedy postępuje świadomie a kiedy jest popychany przez nieświadome impulsy.
    Bakterie to nie są organizmy, nie należą do żadnego królestwa, nie rzucają cienia, nie odbijają światła, są abstrakcją wykreowaną przez mikroskop, to tylko część chemii a chemia jest tworem ludzkiego umysłu, podobnie jak matematyka która wytworzyła cały ten obserwowany Wszechświat z tymi galaktykami. Chemia to tylko język, w tym przypadku język mediacji pomiędzy fizyką a biologią.

    Obecnie mamy prymitywną wiedzę o 3wymiarowym świecie i na tym się trzeba skupić, 4 wymiar ma tylko służyć komunikacji ale jak na razie odkrycie baterii i wirusa czy nowych układów planetarnych robi tylko masę zamieszania. To wszystko będzie kiedyś porzucone bo tym sposobem ludzkość się nie dogada.

  123. realista 08.01.2018 09:35

    hahaha, jesteś absolutnie przekomiczny. :D

    twoja definicja jest idiotyczna. z jednej strony sprowadza się do absorbowania i emitowania li tylko fotonów, a z drugiej strony obserwacji tych fotonów próbujesz odebrać wartość informacyjną, zmyślając jakieś „uogólnienia” i „kreowanie abstrakcji”. zabawne. twierdzisz, że wirus czy bakteria nie potrafi rzucić cienia? odbić światła? że elektron nie jest rzeczywisty? co to znaczy, że „galaktyka odbija światło?”? co to wg ciebie galaktyka? :DDD
    a powiedz mi, żuczku, dźwięk na przykład jest realny? a temperatura może jest realna? a co powiesz o polu elektromagnetycznym? jest realne, czy nie?

    ja nie ogarnąłem 3 wymiarów, ale to ty nie wiesz czym jest kąt padania promieni światła na powierzchnię kuli…

    żałosne są te twoje teksty. z tego co piszesz wyłania się smutny obraz człowieka, który mimo, iż potrafi układać wyrazy w zdania, nie ma najmniejszego pojęcia jak jest skonstruowany świat, a mimo to wydaje mu się, że wie lepiej niż wszyscy ci, którzy ten świat badają… .. .

  124. WacekPlacek 08.01.2018 09:54

    Wartości informacyjnej nie próbuję tutaj niczemu odbierać. Znać polska mowa, potrafić czytać zdania ze zrozumiem? Myślę, że pierwszej klasie podstawówki już byś miał ogromne problemy z rozumnym czytaniem.

    Jak się poruszasz po ciemku podczas huraganu to coś się dzieje, jakieś informacje masz co nie oznacza że wiesz co się dzieje i gdzie właściwie jesteś i w takim miejscu jest właśnie fizyka i taką „wiedzę” dostarczają ci te teleskopy i mikroskopy.
    Biologia jest zacofana, bada ślady i nazywa to rzeczywistością. fizyka jest natomiast zbyt do przodu i gdyby przestała zajmować się fantastyką a uczyła się z chemii więcej to by zauważyła, że wszystko jest żywym organizmem bo wszystko podlega prawom przyciągania i odpychania oraz prawom powiązanym z entropią czyli dążeniem do równowagi i nierównowagi oraz prawom wibracji. Natomiast gdyby biologia widząc, że ma do czynienia z kodem zaczęła się uczyć z matematyki to by również zauważyła, że wszystko jest żywe i wszystko w empirii może opisać językiem matematyki, przestałaby bredzić o truciznach, chwastach i szkodnikach i groźnych bakteriach. Takim o to sposobem poznaliby królestwo minerałów, roślin i wraz z psychologią królestwo zwierząt. 3 wymiarowy świat, bo królestwo ludzi jest na 4 wymiarze na którym jeszcze nie jesteśmy, tylko o nim śnimy, aby tam się dostać trzeba mieć w pełni rozwiniętą korę mózgową i szyszynkę, otworzone tzw „trzecie oko” albo inaczej, rozwinięty kolejny szósty zmysł.
    Rozumiesz? Oczywiście, żartuję :) to jasne że nic z tego nie rozumiesz, dla ciebie to dużo za wcześnie, na razie siejemy tu ziarna, jeszcze sporo minie zanim zaczną kiełkować.

    Dźwięki, temperatura, kolory istnieją tylko jako właściwości psychiczne.

  125. realista 08.01.2018 11:22

    cyt.:”Myślę, że pierwszej klasie podstawówki już byś miał ogromne problemy z rozumnym czytaniem.”

    no, pewnie. i pewnie dlatego rozumiem definicje, w przeciwieństwie do ciebie. :DDD
    w końcu, jak twierdzisz, myślenie jest szkodliwe…

    cyt.:”Wartości informacyjnej nie próbuję tutaj niczemu odbierać”

    najpierw piszesz, że nie próbujesz, a potem piszesz „i w takim miejscu jest właśnie fizyka i taką „wiedzę” dostarczają ci te teleskopy i mikroskopy.”
    nie widzisz, że sobie zaprzeczasz? ogarnij się…

    cyt.:”przestałaby bredzić o truciznach, chwastach i szkodnikach i groźnych bakteriach.”

    nie mogę ci wytłumaczyć, że to ty bredzisz, że coś takiego mówi BIOLOGIA…
    dramat…
    to ty sobie ubzdurałeś coś takiego, i sam z tym dyskutujesz. ILE RAZY MOŻNA CI TO PISAĆ?!

    cyt.:”to by również zauważyła, że wszystko jest żywe i wszystko w empirii może opisać językiem matematyki”

    Znać polska mowa, potrafić czytać zdania ze zrozumiem? to przeczytać co to znaczy biologia, i dlaczego nie zajmuje się kamieniami, gwiazdami i kopaniem się z koniem.

    cyt.:”Dźwięki, temperatura, kolory istnieją tylko jako właściwości psychiczne.”

    bzdura. to są zjawiska obiektywne, można je niezależnie zaobserwować, zarejestrować, wywołać, zbadać szczegółową charakterystykę, i nie ma to żadnego związku z psychiką. człowieka nawet przy tym być nie musi. nie mam pojęcia ile ty jeszcze jesteś w stanie takich kretynizmów napisać, ale twoje możliwości w tym wydają się nieograniczone… .. .

  126. realista 08.01.2018 11:32

    cyt.:”teleskop z całej otrzymanej wiązki energii musi dokonać uogólnienia, ewentualnie kondensacji wedle metodologi jaką mu określiłeś.”

    moje pytanie jest więc następujące, czy mógłbyś mi przedstawić zasadę dokonywania uogólnienia i mechanizm kondensacji oraz przybliżoną instrukcję określania metodologii teleskopowi?
    skoro twierdzisz, że tak się dzieje, to musisz coś na ten temat wiedzieć, prawda?

    cyt.:”jasne że nic z tego nie rozumiesz, dla ciebie to dużo za wcześnie, na razie siejemy tu ziarna”

    chętnie poznam tę prawdziwą wiedzę o prawach przyciągania i odpychania, entropii i wibracji. tylko je przedstaw, poprzyj, uzasadnij. chcesz siać ziarna? proszę bardzo, wytłumacz mi to na konkretnych przykładach, zaczynając od teleskopu… .. .

  127. WacekPlacek 08.01.2018 12:25

    bardzo prosto, jak sobie teleskop ustawisz na podczerwień, to zobaczy podczerwień, jak na ile fale to inne, a jak chcesz to zsumować to ci zsumuje i uogólni. Pytanie tylko skąd wiesz o czymś takim jak podczerwień? Teleskop ci powiedział i tu masz błędne koło.
    Ktoś zbudował teleskop który oddaje podobieństwo obrazu do tego co widzi oko i myśli że skopiował mechanizm widzenia oka, tymczasem zrobił tylko coś podobnego bo my obrazy widzimy częściowo obiektywnie/bezpośrednio a częściowo są wykreowane z pamięci przez nasz mózg, czyli stworzone, tak widzi oko żywej istoty. Jakbyś nie miał pamięci to byś widział wszystko kompletnie inaczej niż jest, trudno nawet powiedzieć jak.
    W rzeczywistości nie ma czegoś takiego jak promienie albo fale, energia wibruje w każdym miejscu czasoprzestrzeni z określoną częstotliwością i suma tego tworzy rożne wrażenia.
    Teleskop jest przedłużeniem tego mechanizmu który odpowiada z dostrzeganie światła widzialnego i za jego pomocą ogląda się inne „niewidzialne” rodzaje światła. Problem w tym, że to co odpowiedzialne ze ogląd światła widzialnego służy do oglądu światła widzialnego, jeśli patrzysz tym sposobem na „niewidzialne” to zmyślasz, nad-interpretujesz rzeczywistość, to nie jest jej bezpośredni ogląd a zniekształcony ogląd. Im głębiej/dalej sięgasz tym więcej musisz pominąć i bardziej zniekształcić. To przypomina sytuacje w której będąc istotą budowaną z cieczy, z wody chciałbyś zbadać ocean w którym pływasz. Nie załapiesz tego bo ty myślisz, że opis jest rzeczywistością, że te wszystkie nazwy są prawdziwymi obiektami.
    Prawo przyciągania i odpychania już ci tłumaczyłem w dyskusji o protokomórkach, jak to się tworzą idąc za zasadą ciepła i zimna, porządku i nieporządku. Wyśmiałeś więc co tu mam powtarzać.

  128. realista 08.01.2018 12:55

    cyt.:”jak sobie teleskop ustawisz na podczerwień, to zobaczy podczerwień, jak na ile fale to inne,”

    co to znaczy „ustawiać na podczerwień”? jak się „ustawia” teleskop?

    cyt.:”Pytanie tylko skąd wiesz o czymś takim jak podczerwień?”

    może z badań nad promieniowaniem elektromagnetycznym?…

    cyt.:”my obrazy widzimy częściowo obiektywnie/bezpośrednio a częściowo są wykreowane z pamięci przez nasz mózg, czyli stworzone,”

    mylisz dwa mechanizmy – widzenie jako odbieranie światła przez oko i widzenie jako rozumienie i interpretacja obrazu. to nie to samo.

    cyt.:”Jakbyś nie miał pamięci to być widział wszystko kompletnie inaczej niż jest, trudno nawet powiedzieć jak.”

    skąd ten wniosek? widziałbyś to samo, co widzi teleskop, aparat, kamera, oko… czyli w zasadzie tak samo, tylko bezmyślnie.

    cyt.:”W rzeczywistości nie ma czegoś takiego jak promienie albo fale, energia wibruje w każdym miejscu czasoprzestrzeni z określoną częstotliwością i suma tego tworzy rożne wrażenia.”

    a to nie wyklucza, a wręcz potwierdza promienie i fale. wiesz co to są fale? tyle, że bez sensu mówić o wrażeniach, skoro są to zjawiska obiektywne.

    cyt.:” jeśli patrzysz tym sposobem na „niewidzialne” to zmyślasz”

    nonsens. jeśli patrzysz na obraz w podczerwieni oddany za pomocą jasności, to patrzysz na obraz tak, jak gdybyś mógł dostrzegać podczerwień. to nie jest zmyślanie, tylko umożliwienie obserwacji. „zniekształcenie” polega tylko na oddaniu charakterystyki jednego zakresu fal w innym zakresie.

    także jakoś nic nie wytłumaczyłeś, słabe te ziarna…

    a to to już w ogóle jakiś bezsens: „To przypomina sytuacje w której będąc istotą budowaną z cieczy, z wody chciałbyś zbadać ocean w którym pływasz. Nie załapiesz tego bo ty myślisz, że opis jest rzeczywistością, że te wszystkie nazwy są prawdziwymi obiektami.”

    nazwa to nazwa, a nie prawdziwy obiekt. opis to opis, a nie rzeczywistość. co ty za głupoty piszesz? czym są nazwy i opisy wg ciebie?… .. .

  129. WacekPlacek 08.01.2018 13:52

    Ziarno jest pod ziemią na razie nie zobaczysz.

    Jak myślisz dlaczego nie widzimy jak sokół, albo jak mucha, albo jak zwierzęta nocne?
    To co przeżyjesz dziś jutro będzie w twej pamięci i to wspomnienie będzie wpływało na postrzeganie jutrzejszego dnia.
    Mamy pamięć doświadczeń z całej ewolucji i na dzień dzisiejszy suma wszystkich doświadczeń sprawia, że odbieramy takie częstotliwości a nie inne i to dotyczy wszystkich zmysłów. Bez pamięci odbierałbyś wszystko na raz, czyste światło i ja tego nie zmyślam, o tym pisało wielu filozofów, min Noblista H. Bergson.
    Masz więc dziś zmysły takie a nie inne bo takie miałeś przeszłe doświadczenia, to one decydują co wybrać a co pominąć z całego spektrum zdarzeń. To jest właśnie empiria, stan dzisiejszy, teraźniejsza realność. Jeżeli to przedłużasz i patrzysz tam gdzie zmysły nie mogą to patrzysz na to przez pryzmat swojej teraźniejszości i doświadczeń, nie patrzysz bezpośrednio, czyli w teraźniejszości. Mikroskop widzi przeszłość a teleskop przyszłość. Jedno jest wspomnieniem, drugie marzeniem, żadne realnością.

    To łatwo zrozumieć jest porównasz to do analizy historii i fantastyki. Jeśli zastanawiasz się jak zbudowano piramidy to patrzysz na to przez pryzmat swoich czasów jak i doświadczeń, czyli wyobrażasz sobie że tam były rusztowania i robotnicy bo tylko to znasz. Podobnie jak myślisz o przyszłości to sobie wyobrażasz latające samochody albo super wysoki las wieżowców, bo to znasz ale teraz pomyśl, czy człowiek w średniowieczu miałby takie same fantazje co do przyszłości? Latające auta i las drapaczy chmur? Podobnie z przeszłością, czy na pewno człowiek potrzebował rusztowań i robotników, czy materia była wtedy równie ciężka, czy jego psychika funkcjonowała tak samo jak nasza?
    To jest morze spekulacji i tym samym jest „wiedza” z mikroskopu i teleskopu.
    Teraźniejszość umożliwia ci wgląd tylko w to na co pozwala ci twoja własna kondycja, twoje zmysły. Jeśli je będziesz przedłużał technologią to oglądasz przyszłość i przyszłość i im dalej tym bardziej tylko mniemasz. Jeżeli rozwijasz zmysły to wtedy widzisz rzeczy bezpośrednio i jak rozwiniesz kiedyś „szósty zmysł” to zobaczysz to co widzisz pod mikroskopem i w teleskopie, 4 wymiar ale to będzie się różniło od tego jak to teraz widzisz, im dalej/głębiej tym bardziej.

  130. realista 08.01.2018 15:14

    cyt.:”Jak myślisz dlaczego nie widzimy jak sokół, albo jak mucha, albo jak zwierzęta nocne?”

    pytanie jest nieprecyzyjne. nie widzimy tak, bo mamy inaczej skonstruowany narząd wzroku. mamy czopki i pręciki, które są czułe na 3 różne zakresy widma -zielony, niebieski i czerwony. dlatego odbieramy obraz tak, jak odbieramy.

    cyt.:”Mamy pamięć doświadczeń z całej ewolucji i na dzień dzisiejszy suma wszystkich doświadczeń sprawia, że odbieramy takie częstotliwości a nie inne”

    pamięć nie ma tu nic do rzeczy. wielokrotnie rozmawialiśmy o selekcji naturalnej i mutacjach. nie widzę powodu ani przesłanek, ani tym bardziej mechanizmu, by uważać, że to doświadczenia wpływają na informację genetyczną.

    cyt.:”Bez pamięci odbierałbyś wszystko na raz, czyste światło i ja tego nie zmyślam, o tym pisało wielu filozofów, min Noblista H. Bergson.”

    fizyczne właściwości odbierania światła nie mają żadnego związku z pamięcią. aparat zarejestruje obraz z najmniejszymi szczegółami działając tak samo jak oko. bez znaczenia co na to noblista Bergson.

    mylisz obiektywne zdarzenia z ich postrzeganiem i interpretacją. i tu jest problem, bo nie przekonasz mnie, że samo postrzeganie czegoś tę rzeczywistość stwarza, bo moje doświadczenia z obserwacją przez różnych ludzi z różnych miejsc tego samego czemuś takiemu zaprzeczają.

    cyt.:”Mikroskop widzi przeszłość a teleskop przyszłość. Jedno jest wspomnieniem, drugie marzeniem, żadne realnością.”

    nonsens.
    Mikroskop ani teleskop NIE WIDZĄ. to po pierwsze. a po drugie one tylko tak odbijają i zakrzywiają bieg światła, że pozwala to zarejestrować obraz obiektów, które to światło emitują/odbijają. to są szokująco proste urządzenia, których zasada działania jest do ogarnięcia przez 10-latka. są ludzie, którzy takie urządzenia konstruują sami. byłem jednych z takich ludzi, więc wiesz, nie mi takie głupoty wciskaj.

    cyt.:”jak rozwiniesz kiedyś „szósty zmysł” to zobaczysz to co widzisz pod mikroskopem i w teleskopie, 4 wymiar ale to będzie się różniło od tego jak to teraz widzisz,”

    niezły wytrych – 4 wymiar :DDD
    postaraj się bardziej, siewco… .. .

  131. WacekPlacek 08.01.2018 15:31

    Tak jak mówiłem, ziarno jest bardzo głęboko pod ziemią, jeszcze długo nie będzie kiełkować, pewnie pozostanie ci czekać do następnego wcielenia.
    Teraz to sobie tam wierz w losowanie, raz nóżka, raz ogon, raz trzecie oko i idź wcinać antybiotyki.
    Ja wiem, że oczy pracują tak a nie inaczej bo tak je ewolucja ukształtowała właśnie w odpowiedzi na doświadczenia przeszłe a nie w wyniku losowań rożnych opcji, bo ich jest niezliczona ilość i akurat „losują” się te co trzeba a nie dowolne.

  132. realista 08.01.2018 17:23

    ziarno jest bardzo głęboko w d… i tam jest jego miejsce jako zwyczajnej niedorzeczności. jak zwykle trochę popieprzyłeś i koniec, żadnych konkretów. i to zrozumiałe, bo jak się próbuje urojenia tłumaczyć, to tak właśnie wychodzi. to jak tłumaczyć sen albo przeżycia narkotykowe. wydają się takie barwne i intensywne, logiczne i spójne, do czasu aż spróbujesz je wyrazić. a wtedy lipa, panie…

    jesteś tak bystry, że można ci 10 razy nie tylko napisać, ale i tłumaczyć, że nie ma mowy o „raz nóżka, raz ogon, raz trzecie oko”, a ty dalej w kółko ten idiotyzm powtarzasz. żenujące.

    nie „wcinam” antybiotyków, bo mój system odpornościowy działa bez zarzutu. ale kiedy faktycznie byłem mocno chory, pomógł mi natychmiast.

    cyt.:”tak je ewolucja ukształtowała właśnie w odpowiedzi na doświadczenia przeszłe”

    nie odkryto i nie potwierdzono takiego mechanizmu, który ZMIENIA dna pod wpływem doświadczeń. ale jeśli odkryjesz taki mechanizm, to masz nobla w kieszeni. spróbuj, mędrcze…

    cyt.:”a nie w wyniku losowań rożnych opcji, bo ich jest niezliczona ilość i akurat „losują” się te co trzeba a nie dowolne.”

    niestety, mimo WIELOKROTNEGO tłumaczenia ci na czym polega losowość, ty nadal kompletnie nie masz pojęcia o co chodzi. już nawet nie mówię o tym, czy się z tym zgadzasz, ale nie ogarniasz NA CZYM POLEGA. piszesz kompletne bzdury, dosłownie jak jakiś bezmózg powtarzasz jak katarynka.
    powtórzę ostatni raz – nie losują się te co trzeba, tylko rozprzestrzeniają się w populacji te cechy, które rodzice przekazują potomstwu.
    niestety ty tego nie pojmujesz, za trudne dla twojego genialnego umysłu… .. .

  133. WacekPlacek 08.01.2018 17:44

    Oj z pewnością ziarno jest tam gdzie napisałeś.
    Jakich konkretów szukasz? Wzory matematyczne? Badania? Badania nad czym? Wiesz co to są badania właściwie, jak się odbywają? Wiesz, że badania dziś przeprowadza grupa 5-10-15 osób i nikt potem tego nie weryfikuje bo nikt nie wydaje środków ponownie na to samo? Ty i cała reszta ciemnych owieczek z tej naukowej religii wierzycie w te badania, wierzycie w to co sobie tam zmyśla grupka osób i tą wiarę nazywasz konkretem i wiedzą. Ode mnie takich rzeczy nie oczekuj, ja wiem z własnego doświadczenia i tak też zostałem uczony, że wiedza pochodzi z osobistego doświadczenia i osobistego zrozumienia a nie z wiary w doświadczenia i zrozumienie innych osób, pobudzam więc umysł do samodzielnego myślenia poddając tylko tropy i perspektywy, nigdy nie serwuje nikomu dogmatów pod postacią hasła – badania, odkrycia itp bo to jest karma dla idiotów. Nie jestem kapłanem i za oszusta też się nie uważam.

    Więc jeśli czekasz na „odkrycia” czyli kolejny religijny dogmat w który będziesz i wierzył i rozpowszechniał to się zastanów jak ktoś kto WIERZY w dogmat, że mutacje nie są zdeterminowane a jedynie losowe może poszukiwać mechanizmów determinujących mutacje? Twoja nauka ma dogmat i już niczego więcej nie szuka, delektuje się wiarą.

  134. realista 08.01.2018 17:55

    cyt.:”Jakich konkretów szukasz?”

    no jakichkolwiek. piszesz np. ”teleskop z całej otrzymanej wiązki energii musi dokonać uogólnienia, ewentualnie kondensacji wedle metodologi jaką mu określiłeś.”
    a jak pytam „czy mógłbyś mi przedstawić zasadę dokonywania uogólnienia i mechanizm kondensacji oraz przybliżoną instrukcję określania metodologii teleskopowi?”
    to mi odpisujesz jakimś bełkotem o tym, że ”Mikroskop widzi przeszłość a teleskop przyszłość. Jedno jest wspomnieniem, drugie marzeniem, żadne realnością.”

    cyt.:”i nikt potem tego nie weryfikuje bo nikt nie wydaje środków ponownie na to samo.”
    no ale o czym mówisz? o badaniach nad działaniem teleskopu na przykład? badaniem nad odżywianiem się bakterii toksynami?
    ty grzęźniesz już na takim poziomie, więc o czym ty tu smarujesz, gościu?

    cyt.:”wiedza pochodzi z osobistego doświadczenia i osobistego zrozumienia a nie z wiary w doświadczenia”

    to się kupy nie trzyma, koleś. doświadczenie daje wynik, i nie potrzebna tu wiara. skąd masz wziąć osobiste doświadczenie w danym temacie bez zbadania tematu? zwykłe brednie!

    cyt.:”jak ktoś kto WIERZY w dogmat, że mutacje nie są zdeterminowane a jedynie losowe może poszukiwać mechanizmów determinujących mutacje?”

    równie idiotyczne jak stwierdzenie, że ateizm to wiara. znajdź taki mechanizm, a nie będę musiał w nic wierzyć, bo prostu uznam jego istnienie. jak na razie nic o tym nie świadczy, a badania DNA nie wskazują na istnienie takiego mechanizmu zmiany DNA.

    jeśli moja nauka delektuje się wiarą, to twoja to stek urojeń ignoranta, w które nawet wierzyć się nie da i tyle… .. .

  135. WacekPlacek 08.01.2018 18:29

    No masz wyraźny problem z czytaniem ze zrozumieniem, zatapiasz się w każdy detal ale gubisz kontekst.

    Czego nie rozumiesz z teleskopem, odbiera promieniowanie elektromagnetyczne, tych danych jest ogromna ilość ale obraz jaki ci podaje może być jeden. Czego tutaj nie pojmujesz? Twoje oko jest w stanie zobaczyć całą galaktykę? Tak samo działa monitor komputera, on ci nie wyświetla wszystkiego co się dzieje w komputerze i nie masz opcji zobaczyć wszystkiego na raz. Przecież teleskop to upraszcza i te ładne obrazki co widzisz w necie są jak czarna kropka na błękitnej planszy oddająca chmarę ptaków na niebie. Te wszystkie obrazy astronomiczne są jak Encyklopedia Britannica przetłumaczona na jedno krótkie zdanie. Jaką wiedzę może dać ci to zdanie o zawartości encyklopedii?

    Pisałem ci o tym, że mechanizmy w szczegółach może znaleźć dziedzina zajmująca się numerami, kodami, szyframi bo to jest ogromna ilość czynników i twoja biologia mają ten dogmat losowości nigdy się tego nie domyśli, chyba że niechcący. W ogółach za to wystarczy zrozumieć prawa fizyki dotyczące zachowania się układów izolowanych i elektromagnetyzmu bo ciało działa tak samo. Nie przewidzisz wtedy dokładnie jaka to będzie mutacja ale przewidzisz kierunek, czyli czy będzie to ku wzrostowi entropii czy nie. Tu trzeba opracować nowy język i nową metodologię, ja się tym nie zajmuję, ja tylko tłumaczę dlaczego tzw „szkodnik” występuje w przyrodzie i dlaczego nie jest on z zasady szkodnikiem, spełnia swoją funkcję biologiczną, konieczną dla zaistnienia ewolucji. Ja nie muszę tego udowadniać badaniami, to się wnioskuje na sucho zastanawiając się nad tym jak może a jak nie może działać ewolucja, a jest tylko jedna opcja aby ewolucja mogła mieć miejsce i teoria Darwina jest tutaj wewnętrznie sprzeczna.
    Nie wiem czy wiesz ale zarówno „odkrycia” Darwina jak i „odkrycia” Einsteina zaczęły się od takiego filozofowania na sucho, nie od badań ale od ułożenia teorii leżąc i patrząc w sufit i tak samo może je obalać, bez wychodzenia z domu, bo badania praktycznie nie służą potwierdzaniu teorii ale korzystają z teorii aby coś stworzyć i wybudować, jakąś technologie.
    Pooglądaj sobie na youtube wykłady fizyka K. Meissnera to ci wytłumaczy, że fizyka zaczyna się od teorii, od rozmyślania a badania są na samym końcu. Wytłumaczy ci też czym jest opis a czym rzeczywistość.

    cyt:
    „skąd masz wziąć osobiste doświadczenie w danym temacie bez zbadania tematu?”
    A czy ja sobie czasem nie przeczę mówiąc, że obraz z mikroskopu nie jest realny a wcześniej, że bakterie i wirusy robią to i tamto? No pomyśl, jak to jest że mogę mówić to i tamto?
    Ja nigdy nie miałem osobistego doświadczenia obserwować jak bakteria lub wirus mi cokolwiek robi, więc posługuje się tym pojęciem, tak samo jak pojęciem elektronu i atomu choć ich nigdy nie widziałem, w celach komunikacji, aby przekazać pewną myśl. Ja to wszystko mogę opowiedzieć wierszem lub mówiąc o aniołach i demonach, każdy mój pogląd. Choć wiem, że nie ma żadnego atomu tak jak i nie ma bakterii to korzystam z tych pojęć i wyobrażeń, bo wszyscy to robią. w celu przekazania myśli. Nie muszę wierzyć w żadne badanie, przyjmuje do informacji, że ktoś coś twierdzi i staram się pojąć to swoją myślą, nie wierze tej osobie, jak to rozumiem i ma to sens to ok, jak nie ma to sensu i widzę sprzeczność to wiem, że ta osoba źle twierdzi – to jest moje osobiste doświadczenie z doświadczeniami innych ludzi i tylko taką drogę polecam.

  136. realista 08.01.2018 19:39

    cyt.”Czego nie rozumiesz z teleskopem, odbiera promieniowanie elektromagnetyczne, tych danych jest ogromna ilość ale obraz jaki ci podaje może być jeden. Czego tutaj nie pojmujesz?”

    ja? czego ty nie pojmujesz, że masz jakiś problem z teleskopem?

    cyt.:” Te wszystkie obrazy astronomiczne są jak Encyklopedia Britannica przetłumaczona na jedno krótkie zdanie. Jaką wiedzę może dać ci to zdanie o zawartości encyklopedii?”

    nawet, gdyby przyjąć, że proporcje zmyśliłeś poprawnie, to lepsze jedno prawdziwe zdanie, od zmyślonego elaboratu napisanego bez jej czytania.
    bo prawda jest jedna – bez jej czytanie możesz tylko zmyślać…

    cyt.:”Pisałem ci o tym, że mechanizmy w szczegółach może znaleźć dziedzina zajmująca się numerami, kodami, szyframi”

    to prawda, pisałeś. tylko co z tego, skoro to tylko teza bez pokrycia?

    cyt.:”bo to jest ogromna ilość czynników i twoja biologia mają ten dogmat losowości nigdy się tego nie domyśli, chyba że niechcący.”

    z tym, że właśnie biologia czy też biochemia, a ściślej genetyka, zajmuje się właśnie analizą tego kodu, tej ogromnej ilości czynników, i to nawet na tyle dobrze, że potrafi dokonywać świadomych zmian czy wręcz projektować kod. ty tu coś pieprzysz o dogmatach, a tymczasem wszystko to jest wykorzystywane w praktyce…

    cyt.:”za to wystarczy zrozumieć prawa fizyki dotyczące zachowania się układów izolowanych i elektromagnetyzmu bo ciało działa tak samo.”

    jakbyś je rozumiał, to byś ich nie wtryniał tam, gdzie popadnie i bez związku.

    cyt.:”ja się tym nie zajmuję, ja tylko tłumaczę dlaczego tzw „szkodnik” występuje w przyrodzie i dlaczego nie jest on z zasady szkodnikiem, spełnia swoją funkcję biologiczną, konieczną dla zaistnienia ewolucji.”

    już ci wielokrotnie pisałem, że nie masz po co o tym pisać, bo to wszystko wiadomo już od lekcji biologii w podstawówce. tyle, że nie rozumiesz samego mechanizmu, jakim jest dobór naturalny, bo to on faworyzuje zmiany, dające korzyść, poprzez przetrwanie i przekazanie genów, co samo w sobie jest logicznie korzyścią. dlatego nie ma tutaj żadnej sprzeczności w teorii ewolucji i to jest właśnie jedyna opcja.

    cyt.:”Nie wiem czy wiesz ale zarówno „odkrycia” Darwina jak i „odkrycia” Einsteina zaczęły się od takiego filozofowania na sucho, nie od badań ale od ułożenia teorii leżąc i patrząc w sufit i tak samo może je obalać, bez wychodzenia z domu”

    i tutaj właśnie bredzisz. to nie są teorie wzięte z czapy, a poparte były zarówno badaniami (np. zięby Darwina) jak i dyskusjami o fizyce, dowodami matematycznymi na wysokim poziomie czy innymi badaniami z fizyki. z przykrością stwierdzam, że znowu piszesz coś, co absolutnie nie ma pokrycia w rzeczywistości.

    cyt.:”Wytłumaczy ci też czym jest opis a czym rzeczywistość.”

    ty przestań już, bo to się robi nudne. to ty stale imputujesz, że opis to nie jest rzeczywistość, a ja ci stale odpowiadam, że jasne, że opis to nie jest rzeczywistość, tylko opis… no ileż można?… .. .

  137. realista 08.01.2018 19:50

    cyt.:”Choć wiem, że nie ma żadnego atomu tak jak i nie ma bakterii to korzystam z tych pojęć i wyobrażeń, bo wszyscy to robią.”

    jaja se robisz chyba… przecież to jest jakieś kuriozum…
    oczywiście, że skoro mówisz o bakteriach a potem piszesz, że ich nie ma, to sobie zaprzeczasz. masz niespójne poglądy. to cecha dysfunkcyjnych umysłów.
    skoro bakterii nie ma, to co widać pod mikroskopem wyhodowane z wymazu na pożywce? napisz wreszcie jak działa w takim razie mikroskop wg ciebie i co to jest to, co przez niego widać? bo unikasz konkretów, i uważam, że to dlatego, że jak próbujesz coś o tym napisać to wychodzą idiotyzmy, z których nawet sam sobie zdajesz sprawę.
    jeśli nie ma atomów, to dlaczego cała chemia (jako nauka) działa? oparta jest właśnie na atomach pierwiastków i cząsteczkach. jaką masz zatem teorię na wyjaśnienie fizyczno-chemicznej budowy materii?

    cyt.:”Nie muszę wierzyć w żadne badanie, przyjmuje do informacji, że ktoś coś twierdzi i staram się pojąć to swoją myślą, nie wierze tej osobie, jak to rozumiem i ma to sens to ok, jak nie ma to sensu i widzę sprzeczność to wiem, że ta osoba źle twierdzi – to jest moje osobiste doświadczenie z doświadczeniami innych ludzi i tylko taką drogę polecam.”

    to jest bardzo dziwne, bo i ja tak robię. dlatego to co piszesz kupy mi się nie trzyma z powodu tego, że nie masz nic na poparcie tego co mówisz, nie widzę w tym sensu, bo dostrzegam sprzeczność z moimi doświadczeniami i tym, co wiem i rozumiem. tak jak z tymi minus dwoma jabłkami – doskonale rozumiem liczby ujemne, dlatego wiem, że źle twierdzisz odrzucając matematykę z powodu „minus dwóch jabłek”… proste… .. .

  138. WacekPlacek 08.01.2018 21:36

    Skąd masz to prawdziwe jedno zdanie o Encyklopedia Britannica skoro jest ona alegorią Wszechświata? Byłeś tam, widziałeś, dotykałeś? Ty nawet to jedno zdanie zmyśliłeś z faktu że udało ci się zaobserwować z daleka samą encyklopedie. Spekulujesz sobie co jest w środku bo sobie ją nazwałeś „wielka księga” i to jest ten jeden zmyślony zwrot. Równie dobrze wszechświat może nie być wielki, równie dobrze teleskop może służyć za mikroskop i im dalej tym bardziej wgląd do środka niż na zewnątrz. Cokolwiek, wszystko to są zmyślanki i są one takie na jakie pozwala ci pamięć, bo mózg interpretuje nowe na zasadzie podobieństwa do tego co już mu znane.

    Biologia nie zajmuje się analizą żadnego kodu, biologia sobie na podstawie śladów spekuluje co tu kiedyś było. Widzi kwadratowy ślad i mówi, że tu żyły kwadraty. Wszystkie sztuczne mutacje zainicjowane przez biologie niszczą i osłabiają gatunki, powodują rozpad jakościowy i pogorszenie, nie ma ani jednej kreacji nowej jakości w przyrodzie, nowej populacji mającej miejsce w łańcuchu pokarmowym i ekosystemie i dostosowanej do tych słabnących warunków w jakich żyjemy. Wszystko jest po fakcie a to nawet małpa potrafi, to żadna sztuka robić krzyżówki, poprzemieniać sobie cechy jedną tu drugą tam, sztuką jest przewidywać przyszłość i tylko to jest prawdziwą wiedzą.
    Jak na razie przyszłość rysuje się w ten sposób, że wedle statystyk za 20 lat w co 5 rodzinie ktoś będzie miał raka lub cukrzycę a za 100 lat pół świata nie będzie miało dostępu do wody pitnej bo się karczuje lasy aby zasiać pola, gdyż nauka wyniszczyła żywność i trzeba jak krowy mielić coś w pysku od rana do wieczora aby mieć energię do życia.
    To jest cała ta „wiedza” naukowa i jej owoce.
    Kiedyś ktoś wymyśli jakąś nową teorię, np ekstra strun lub inną głupotę i powie że nie ma atomów, elektronów, są tylko struny i to co kiedyś było przeskakiwaniem elektronu na orbitę jest drganiem struny o innych parametrach, pojęcie atomu i pojęcie elektronu, fotonu itd ulegnie zapomnieniu, jak struny wejdą w użycie to w pewnym momencie nikt nie będzie wiedział co oznacza słowo atom lub elektron i wtedy ty będziesz już w którymś kolejnym wcieleniu, silą rzeczy wyewoluowany ale trafisz na odpowiednik samego siebie w tych czasach i ten ktoś ci powie – nie było żadnych elektronów i atomów, to były bzdury prymitywnych ludzi z XXI wieku, bali się burzy i gwiazd to sobie to pozmyślali, wtedy zobaczysz swoje lustrzane odbicie – człowieka wierzącego w realność pojęć wykreowanych przez obcych mu ludzi.

    Tyle, już mi się nie chce tego wałkować.

  139. realista 08.01.2018 23:04

    cyt.:”Skąd masz to prawdziwe jedno zdanie o Encyklopedia Britannica skoro jest ona alegorią Wszechświata? Byłeś tam, widziałeś, dotykałeś?”

    prawdziwe zdanie jest alegorią zdania na podstawie czytania.
    tak, widziałem. nie, nie byłem i nie dotykałem.

    cyt.:”Ty nawet to jedno zdanie zmyśliłeś z faktu że udało ci się zaobserwować z daleka samą encyklopedie.”

    nie. jeśli encyklopedia jest alegorią Wszechświata, to czytanie jest alegorią obserwowania widm, jasności, okresowości miliardów gwiazd, galaktyk, mgławic na wszelkich zakresach od fal radiowych przez podczerwień, światło widzialne, ultrafiolet aż do gamma.
    nawet nie masz pojęcia ile to treści. nigdy nawet alfabetu nie poznałeś, więc co ty możesz o tym powiedzieć?… ty sam tylko spekulujesz, i wydaje ci się, że inni też tak robią. nawet nie wiesz, jak można inaczej…

    cyt.:”Biologia nie zajmuje się analizą żadnego kodu, biologia sobie na podstawie śladów spekuluje co tu kiedyś było.”
    cyt.:”nauka wyniszczyła żywność i trzeba jak krowy mielić coś w pysku od rana do wieczora aby mieć energię do życia.”

    no nie wiem, koleś, ale chyba ci się coś zdrowo popierniczyło…
    zły adres.

    cyt.:”pojęcie atomu i pojęcie elektronu, fotonu itd ulegnie zapomnieniu, jak struny wejdą w użycie to w pewnym momencie nikt nie będzie wiedział co oznacza słowo atom lub elektron”

    wiesz, założyłbym się nawet, tylko nie będzie jak rozstrzygnąć kto wygrał.
    analogiczna sytuacja – choć twierdzisz, że mechanika newtonowska jest nieaktualna, to mylisz się, gdyż choćby nie wiadomo co pojęcie siły, przyspieszenia itp. pozostaną z nami na zawsze. tak samo będzie z atomami czy elektronami.

    cyt.:”Tyle, już mi się nie chce tego wałkować.”

    nie chce ci się wałkować, ale stale piszesz posty bez treści, z jakimiś urojeniami nie na temat. żal mi cię, że masz tak nikłe rozumienie nauki, ale zazdroszczę ci tej błogiej nieświadomości. nawet nie wiesz czego nie wiesz… to musi być bardzo odprężające… .. .

  140. WacekPlacek 09.01.2018 07:27

    @realista
    Jest rok 3592 ludzkość ma już w pełni rozwinięty mózg i serce, dzięki szyszynce każdy zrozumiał nową „teorię super-strun-fikuś-mikuś” i teraz wszyscy posługują się siłą telepatyczną szyszynki wypowiadając magiczne głoski Um, Am, Oh, Hah itd itd dzięki temu wprawiają materię w odpowiednie drgania i zachowuje się ona tak jak każdy chce, kreują rzeczy myślą i dźwiękiem. Pismo jest tylko runiczne, pisze się palcem po powietrzu wyzwalając przy tym wielką energię która po odczytaniu zanika. Język analityczny nie istnieje. Obecnie znana nam mowa zaniknęła. Nagle grupa dzieci bawiąc się w przesuwanie szczytów gór myślą i dźwiękiem odkrywa w szczelinie zamarznięte szczątki @realisty, trzyma on wtulone w siebie kilka książek z biologii, chemii i fizyki XXI wieku.
    (wprawdzie tutaj powinienem dodać – zdolność jasnowidzenia dzięki dotarciu przez szyszynkę do matrycy świadomości a więc kroniki Akasza, ale to pomińmy, ludzkość w tej fantastyce nie zna swojej przeszłości). Ludzie idą z tym odkryciem do Super-Starca co pamięta wszystko (bo nauki już nie ma, zniknęła wraz z ostatnim potopem). Super-Starzec mówi do nich telepatycznie:
    -drogie dzieci gwiazd, kiedyś ludzkość była zupełnie inna niż obecnie, odnalezione księgi wyjaśnią wam przyczyny ostatniego wielkiego potopu. Kiedyś ludzie mieli inna mowa, używali języka analitycznego, wierzyli w istnienie bytów wyłaniających się z zmyślonych przez nich samych pojęć, takich jak atom, elektron itp i przez to zniszczyli siebie i cała planetę. Ktoś kiedyś zrobił wielkie BOOM bo ignorowali wtedy prawa przyciągania i prawa wibracji, nie znali żadnych praw, myśleli że prawa się odkrywa i to co sami zmyślali nazywali prawdą, wierzyli w coś takiego jak siła i przyśpieszenie i z taką dużą siłą przy dużym przyśpieszeniu złączyli dwa zakazane dźwięki Dup i Siup przez co doszło do tak zwanego przez nich rozbicia atomu w ich świątyni ignorancji którą nazywali wtedy CERN i wielkie BOOM, okropna dziura powstała w ziemi, wody zaczęły wariować, niebo wariować, zalało wszystko. Gwiezdne dzieci parsknęły śmiechem – Super Starcze, Super Starcze opowiedz nam coś jeszcze o tych prymitywnych istotach – Super Starzec na to – to już nie dacie rady wytrzymać, będziecie się śmiać, wszystkiego wam nie powiem, ale zdradzę wam, że kiedyś wierzono, iż natura cokolwiek losuje i jak się coś wylosuje to albo przetrwa albo nie i to co przetrwało było zawsze niby lepsze od tego co było wcześniej, wierzono np że ptak nauczył się budować gniazdo etapami, a pająk etapami uczył się tworzyć pajęczynę, że tą umiejętność posiedli dzięki temu co nazywali naturalną selekcją, że te ptaki które nie potrafiły budować wyginęły, byli tak prości i naiwni, że wierzyli iż sami powstali etapami ze zwierząt, wierzyli, że np łosoś płynie w górę rzeki bo kiedyś któremuś dało to większe szanse na przetrwanie i rozmnożenie potomstwa i tak zostało…masa bzdur drogie dzieci, człowiek był wtedy tak prymitywny że halucynacje i sny nazywał rzeczywistością- dzieci gwiazd roześmiały się tak mocno, że któreś przez przypadek wypowiedziało zakazaną wibrację Dup – Siup i wszystko zrobiło wielkie BOOM. Tym razem jednak, będąc na 4 wymiarze każdy wiedział, że w przyrodzie nic nie ginie i BOOM to tylko koniec jednego snu.

  141. realista 09.01.2018 08:40

    takimi właśnie bajdami żyjesz? :DDD

    no ładne, tylko po co? wiesz, kiedyś taką właśnie nowele napisałem, byli telepaci żyjący w harmonii z przyrodą w czasach po wielkim BOOM, wszyscy byli przyjaźni i zajmowali się tym, co dawało im radość. też umiem tak fantazjować. ale żeby to zastępowało logiczne myślenie? chęć poznania? negowało podstawową strukturę i właściwości materii?

    ty się za dużo fikcji naoglądałeś i naczytałeś, i wszystko ci się popierniczyło. niestety życie to nie film. tutaj samochody nie wybuchają a defibrylator nie uruchamia serca, które stanęło. informacja genetyczna w gametach nie mutuje się pod wpływem kontaktu organizmu z drobnoustrojami, które nie żywią się toksynami. inaczej niż w fikcji filmowej nie definiujemy sobie rzeczywistości na potrzeby fabuły, gdzie Benjamin Button może młodnieć, Han Solo robi trasę na Kessel w 12 parseków, a Wallace z doszytym ciałem morsa nie tylko nie dostaje sepsy, ale i rozsmakowuje się w surowych rybach…

    w zasadzie tym tekstem ostatecznie potwierdziłeś, że odpłynąłeś, i rozmowa z tobą o nauce i rzeczywistości nie ma najmniejszego sensu.
    cóż… .. .

  142. WacekPlacek 09.01.2018 09:04

    Kto żyje bajkami to się dopiero okaże. Właściwie to się okazuje cały czas po liczbie chorób i zagrożeń które rosną dzięki „wiedzy” naukowej i jej stosowaniu ale to ignorujesz.
    Jakbym teraz się zjawił w średniowieczu i mówił, że ludzie kiedyś nie będą potrzebowali modlitw aby latać, że pojęcie aniołów i demonów jako sił sprawczych zostanie zastąpione innymi i że zasada pięciu żywiołów zostanie porzucona, będzie się stosować pojęcia pierwiastków to by reagowali tak jak ty – anioły i demony są prawdziwe, przecież to tysiące duchownych udowadnia, pięć żywiołów zawsze będzie stosowane, bo przecież to jest prawda. Tak samo jak ty oni kiedyś też byli niewolnikami pojęć i ignorowali każde inne spojrzenie. Tymczasem ja nie mam problemu ani z aniołami ani z elektronami, ani z pięcioma żywiołami ani z układem okresowym pierwiastków, w zależności od potrzeby korzystam i z tego i z tamtego, bo pojmuję uniwersalne zasady i prawa, przez co język mnie nie zniewala. Ty sobie żyj swoimi prawdami, życie weryfikuje. Zdrowia, cześć.

  143. realista 09.01.2018 09:29

    cyt.:”Właściwie to się okazuje cały czas po liczbie chorób i zagrożeń które rosną dzięki „wiedzy” naukowej i jej stosowaniu ale to ignorujesz.”

    właściwie to nauka od dawna mówi, że np. stosowanie antybiotyków spowoduje zaistnienie „superbakterii” (bo to jest biologiczny, ewolucyjny wniosek z postępowania), że w większości chorób wystarczy sam system odpornościowy, któremu należy tylko zapewnić odpowiednie warunki (np. witaminy) i że najlepsza dla człowieka jest „dieta neandertalska” itp. ty ŹLE ADRESUJESZ swoje pretensje. to nie o naukę chodzi, o a farmację, która ZARABIA na istnieniu chorób. nie o naukę chodzi, gdy mówimy o monokulturach szprycowanych roundupem, tylko o lobby żywieniowe i producentów chemii. bo biologia zależności ekosystemów poznała już dawno, uczy się o tym w podstawówce na przyrodzie. tyle, że przemysł ma to w nosie.
    prawdziwi naukowcy biją na alarm, że nauka jest źle wykorzystywana. ja niczego nie ignoruję, doskonale zdaję sobie z tego sprawę, tyle że nie mieszam tematów, bo doskonale rozumiem jak obszerna jest nauka.
    przykłady jakie podajesz są bez sensu. wręcz przeciwne do rzeczywistości. to dawni uczeni polegając na obserwacjach i logice odkryli, że Ziemia jest kulą, to Galileusz konstruując teleskop odkrył poprzez obserwację, że dookoła planet krążą księżyce, to Kopernik dzięki obliczeniom i danym obserwacyjnym odkrył, że planety obiegają Słońce, a Kepler uściślił te obliczenia i odkrył, że orbity mają kształt elips. a inni na podstawie urojeń i fantazji przedhistorycznych wierzyli w płaską, przykrytą kopułą Ziemię, gdzie bóg Słońce każdego dnia zapierniczał rydwanem wśród innych, migoczących na niebie bóstw…
    nie dostrzegasz w tym różnicy między poznawaniem a zmyślaniem, między przekonywaniem duchownych a nauczaniem naukowców (skutkujących praktycznym wykorzystaniem!), uważasz, że nauka zmyśla, a ty intuicyjnie znasz prawdę o wszechświecie bez konieczności poznania faktów, i nie przeszkadza ci jednocześnie „korzystać z tego i tamtego” i to negować pod płaszczykiem niezniewolenia. i jeszcze bajki piszesz zamiast konkretów…
    well… .. .

  144. WacekPlacek 09.01.2018 09:48

    Ja mam ten temat przestudiowany dość dokładnie i to nie o żadną farmację chodzi. Zanim rozwinęła się farmacja to była „wiedza naukowa” były „odkrycia” że bakterie to są takie złe i trzeba je zniszczyć. Dopiero po fakcie zorientowali się, że to droga donikąd bo będą się mutowały w nieskończoność, zaczęto wtedy badać ludy plemienne i zastanawiać się jak to jest, że im te bakterie nie szkodzą tak jak nam. Podobnie z roślinami, walili opryskami jak leci, bawili się genetycznie w wybieranie sobie cech ale po fakcie okazało się, że to upośledza rośliny, pozbawia ich kluczowych właściwości. Dopiero potem przyszedł przemysł oprysków, najpierw była „wiedza naukowa” i „udowodnione badania” że to my wiemy i jest wszystko cacy.
    Tak samo dzisiaj oni nie mają pojęcia nawet co to jest gen, nawet podstawy, bo gen jest zapisem doświadczeń przeżytych, w teraźniejszości, w realiach nie ma genów, a że przeszłość, również błędy, można powtarzać, to wiele z tego do się powtórzyć i to tworzy wrażenie realności. I tak ci „wiedzący naukowcy” widzą, że kobieta miała babcię z rakiem piersi i jej wciskają kit o tym, że jest coś takiego jak „szansa”, jak „ryzyko” i że to jest coś realnego, że tam w środku niej odbywa się właśnie losowanie i w każdej chwili ona może wylosować to co miała babcia, przez co każą jej się badać co kilka lat i sprawdzać, czy to zło czasem nie przyszło, więc biedna kobita się napromieniowuje szkodliwie co kilka lat, gdzie jej babcia mogła mieć raka przez to że żyła w ciężkich czasach albo wojny i przemysłu i to właśnie toksyczne promieniowanie się przyczyniło do tego nowotworu. Kobieta ta ma więc szansę przeżyć ponownie to co jej babcia, bo błędy można powtarzać w koło i robi to właśnie dostarczając sobie szkodliwe promieniowanie z mammografii i w ten sposób ma raka. Gdyby nic nie robiła, gdyby nie powtarzała błędów swoich przodków to żadne złe geny przodków się nie uaktywnią, bo jest to zapis przeszłości jedynie. Niestety nauka czyni wiele starań aby powtarzać te same błędy, oni nie badają ludzi zdrowych, badają ludzi chorych i na podstawie tych obserwacji tworzą normy i definicje funkcjonowania życia, powielają stary błędy.
    Mogę o tym pisać tygodniami, zbieram materiały o tym od 10 lat i skala tego jest przeogromna. Możesz wybielać naukę jak chcesz, póki to twoje dzieci nie staną się jej ofiarą.

  145. realista 09.01.2018 10:12

    cyt.:”bo gen jest zapisem doświadczeń przeżytych, w teraźniejszości, w realiach nie ma genów,”

    no to są te geny czy nie?
    w jaki sposób doświadczenia zapisują się w genach i jakim cudem można określić w związku z tym ojcostwo, pokrewieństwo czy dziedziczną chorobę genetyczną, skoro wg ciebie informacja genetyczna się zmienia?
    nie odpowiesz na to pytanie, bo się nie zmienia pod wpływem przeżytych doświadczeń. najwyżej napiszesz kolejną bajkę o złej nauce i naukowcach.

    cyt.:”Dopiero potem przyszedł przemysł oprysków, najpierw była „wiedza naukowa” i „udowodnione badania” że to my wiemy i jest wszystko cacy.”

    nauka ma to do siebie, że weryfikuje samą siebie, i poszerza wiedzę o rzeczywistości. sam bierzesz w cudzysłów te „udowodnione badania”, czyli jednak nie były udowodnione? czy były? w jaki sposób? może jakieś konkrety?

    cyt.:”bawili się genetycznie w wybieranie sobie cech ale po fakcie okazało się, że to upośledza rośliny, pozbawia ich kluczowych właściwości.”

    no wiesz, tyle że… od początków rolnictwa wybierano pożądane cechy. a później mutowano „na oślep”. teraz podmienia się geny precyzyjnie.
    https://www.crazynauka.pl/oto-jak-niektore-owoce-i-warzywa-wygladaly-zanim-je-udomowilismy/
    teraz można podmienić jeden gen uzyskując daną właściwość, ale ty takie rzeczy ignorujesz, no to nie wiem czy jest sens pisać o CRISPR… jest?

    cyt.:”wciskają kit o tym, że jest coś takiego jak „szansa”, jak „ryzyko” i że to jest coś realnego, że tam w środku niej odbywa się właśnie losowanie i w każdej chwili ona może wylosować to co miała babcia,”

    no niestety jest taka prawda, że organizm powstaje z „przepisu w genach”. jeśli przodek miał jakiś defekt genetyczny, to jest szansa, że jego potomek odziedziczył ten gen. bo tak już jest, że geny się dziedziczy – pół od tatusia, pół od mamusi. więc w organizmie nie zachodzi jakieś losowanie, jak to błędnie rozumiesz, tylko nie wiadomo czy ten gen został odziedziczony, i dlatego mówi się o ryzyku, a nie dlatego, że organizm gra z rakiem w ruletkę. serio nie zdajesz sobie sprawy, że pisząc takie głupoty demonstrujesz, że nie rozumiesz takich prostych rzeczy mimo, że już któryś raz ci tłumaczę na czym to polega?
    nie wiem jak można być tak ograniczonym… .. .

  146. WacekPlacek 09.01.2018 10:34

    Nic się nie zapisuje w genach i niczego nie dziedziczysz. Gen to twoja pamięć, doświadczenia się nie zapisują nigdzie tylko je przyciągasz wibrując na podobnych częstotliwościach. Wszystko przeszłe i przyszłe jest zapisane na matrycy czasoprzestrzeni, matrycy informacyjnej i ty to tylko odczytujesz, jesteś jak igła od gramofonu. Pisałem ci że pod mikroskopem oglądasz swój Umysł, pamięć a nie teraźniejszość a w twoim umyśle jest wszystko co możliwe. Twoje kości są zbudowane prawie identycznie do twoich rodziców a twoich dzieci kości będą prawie identycznie zbudowane do twoich bo rozwijasz się etapami i wibrujesz na podobnych częstotliwościach co twoi przodkowie. To prawie czyni różnicę bo to się zmienia, nigdy nie jesteś niczyją kserokopią i nie dziedziczysz żadnych genów, to jest twierdzenie nienaukowe i nieweryfikowalne empirycznie nikt tego nie obserwuje, to że korzystasz z prawie identycznego zapisu informacyjnego jest tym samym co korzystaniem z języka, ale przecież nie musisz z niego korzystać, możesz nauczyć się nowego albo stworzyć własny. To tak jakby powiedzieć, że mój ojciec przeklinał więc ja też będę.
    Po tym linku co wysłałeś udowadniasz tylko w jakim fantastycznym świecie żyjesz. Od kiedy to wysoka jakość energetyczna produktów (bo przecież w tym celu jemy) jest uzależniona od wyglądu i smaku? Najładniej to wyglądają i smakują dziś słodycze. Brawo, masz wręcz cudowną wiedzę, po tylu postach nie kumasz tego co sami naukowcy już kumają, rośliny muszą mieć zgniłe i brzydkie plony w swojej populacji, to jest konieczne do rozwoju, jak to eliminujesz to okaleczasz je genetycznie. Kiedyś jabłko zawierało tyle witaminy C co dziś 10 jabłek, choć było koślawe z wyglądu i pełne robaków. No ale przecież tu nie o odżywczość produktu chodzi tylko o to aby naukowcy mieli zabawę. Cudowna wiedza, jestem oszołomiony tym wszystkim, co za geniusz Dup-Siup.

  147. realista 09.01.2018 10:53

    cyt.:”Gen to twoja pamięć, doświadczenia się nie zapisują nigdzie tylko je przyciągasz wibrując na podobnych częstotliwościach.”

    okej, mój ty wibratorku… .. .

    PS. cyt:”Od kiedy to wysoka jakość energetyczna produktów (bo przecież w tym celu jemy) jest uzależniona od wyglądu i smaku?”

    a to nie jest link tak naprawdę o wyglądzie i smaku, tylko np. o wielkości, zawartości miąższu w całej masie całego owocu itp. a mi chodziło jedynie o POKAZANIE jak się zmieniły rośliny hodowlane na przestrzeni wieków. no ale ty musisz znowu swoje teorie wciskać…
    oczywiście możesz wpierniczać dziką marchew i bananki z pestkami. nikt ci nie broni…

  148. realista 09.01.2018 10:56

    cyt.:”Pisałem ci że pod mikroskopem oglądasz swój Umysł, pamięć a nie teraźniejszość”

    idiotyzm…
    pod mikroskopem oglądasz światło załamane w ten sposób, że skupiając się powiększa obraz. i tyle.
    skończ już pieprzyć, bo to jest żałosne… .. .

  149. WacekPlacek 09.01.2018 11:22

    Chyba masz na tyle elementarnej wiedzy aby się połapać że nukleotydy to związki organiczne a związki składają się z pierwiastków, a pierwiastki to zbiory atomów o określonej/jednakowej liczbie liczbie protonów w jądrze. Te wszystkie protony, neutrony i elektrony to nic innego jak „drgania” lub dyferencjacje energii o określonej częstotliwości co tworzy wrażenie masy i ich ruchu.
    Teraz jak badasz czyjeś DNA to nigdy nie badasz na żywo, tylko bierzesz od osobnika jakąś próbkę, czyli wydzielasz ją z układu termodynamicznego i wkładasz w inny układ co determinuje zachowanie się przecież tych wszystkich cząsteczek elementarny a więc i jakość pierwiastków. To jest 1 czynnik zniekształcenia. Potem następnym jest energia samej maszyny pomiarowej, np mikroskopu która przecież wchodzi w jakieś reakcje elektromagnetyczne z cząsteczkami z jakich zbudowane są nukleotydy. Kolejny czynnik zniekształcający, następnym jest czas w którym to się wszystko odbywa, zanim to zbadasz minie jakiś okres czasu, osobnik z którego pobrałeś próbkę może już być zmutowany milion razy – kolejny czynnik zniekształcający eksperyment. Masz więc 3 główne czynniki które mogą wpłynąć na wynik twojego pomiaru, nie masz jak tego zweryfikować bo nie wiesz w jakim stanie teraźniejszym jest osobnik, nie masz go jak bezpośrednio obserwować w chwili aktualnej, więc tylko mniemasz że zobaczyłeś wszystko tak jak jest. To jest jedna kwestia. Drugą jest ten „zapis” genetyczny i „dziedziczenie”. Gdzie to się niby zapisuje i czym jest tutaj ten „długopis” skoro nukleotydy są zbudowane z energii jak wszystko inne i ich obraz jest wynikiem tych podstawowych wibracji na poziomie elementarnym, a że wszystko jest tak samo zbudowane to jaka pewność że mikroskop wibruje tak jak trzeba? Czym właściwie jest mikroskop jak nie dawką energii dla obserwowanego obiektu także zbudowanego z energii? Nie ma żadnego zapisu nigdzie, pochylasz się nad materią ze swoją wibracją a ona odpowiada tobie wibracją podobną, współtworzysz więc wyniki pomiarów.
    To jest całą wiedza obserwacyjna, jest zależna od metody obserwacji, to metoda obserwacji determinuje w jakimś stopniu wynik. W jakim stopniu wynik determinuje metoda obserwacji? To możesz tylko sprawdzić po skutkach, to jest twoja wiedza, wiesz tyle ile zbudowałeś i stworzyłeś. Jeśli zbudowałeś ładne jabłko ale o słabszych właściwościach odżywczych to znaczy że jeszcze wszystkiego nie wiesz i to żaden wstyd ani żadna głupota, to zwykła pokora której brak dziś nauce jako całość, bo wielu uczonych jest pełnych pokory ale Nauka jako suma uczonych to jest bogini ignorancji a najwięcej ignorantów jest w tych dziedzinach które zajmują się życiem i człowiekiem.
    Tego problemu by nie było gdyby nauką zarządzała filozofia i wszystkie teorie nie byłyby weryfikowane na niewinnych ludziach, tylko przez filozofów pod względem zgodności logicznych (a ich brak we wszystkich głównych teoriach) metodą dedukcyjną.

  150. realista 09.01.2018 11:50

    cyt.:”Te wszystkie protony, neutrony i elektrony to nic innego jak „drgania” lub dyferencjacje energii o określonej częstotliwości co tworzy wrażenie masy i ich ruchu.”

    to trochę bardziej skomplikowane, ale oczywiście, że wiedzę o budowie materii posiadam. i trochę śmieszne jest, że ty mi o tym piszesz. :D

    cyt.:”Teraz jak badasz czyjeś DNA to nigdy nie badasz na żywo, tylko bierzesz od osobnika jakąś próbkę, czyli wydzielasz ją z układu termodynamicznego i wkładasz w inny układ co determinuje zachowanie się przecież tych wszystkich cząsteczek elementarny a więc i jakość pierwiastków.”

    zachowanie z pewnością tak, ale nie ma to znaczenia, gdyż struktura pozostaje niezmieniona.

    cyt.:”Potem następnym jest energia samej maszyny pomiarowej, np mikroskopu która przecież wchodzi w jakieś reakcje elektromagnetyczne z cząsteczkami z jakich zbudowane są nukleotydy.”

    przecież? skąd ten wniosek, że cząsteczki wchodzą „w jakieś reakcje elektromagnetyczne”? tak sobie zakładasz?

    cyt.:”czas w którym to się wszystko odbywa, zanim to zbadasz minie jakiś okres czasu, osobnik z którego pobrałeś próbkę może już być zmutowany milion razy”

    to dziwne, bo pobierając materiał w odstępach czasu nie obserwujemy zmian w zdrowych komórkach. :D
    nie masz racji.

    cyt.:”Gdzie to się niby zapisuje i czym jest tutaj ten „długopis” skoro nukleotydy są zbudowane z energii jak wszystko inne i ich obraz (bla bla bez znaczenia)”

    zapis to sama konstrukcja tegoż białka, które składa się z sekwencji stanowiących informacje. nie ważne, czy to drga, skacze, śpiewa czy recytuje. badamy chemiczny skład cząsteczki i otrzymujemy określoną sekwencję. jest to proces powtarzalny i tyle, potrafimy sekwencjonować ten zapis, kod, cząsteczkę. to, że nie masz zielonego pojęcia jak nic nie zmienia.

    cyt.:”Jeśli zbudowałeś ładne jabłko ale o słabszych właściwościach odżywczych to znaczy że jeszcze wszystkiego nie wiesz i to żaden wstyd ani żadna głupota,”

    oczywiście. dlatego nauka nie poprzestaje w staraniach.

    cyt.:”Tego problemu by nie było gdyby nauką zarządzała filozofia i wszystkie teorie nie byłyby weryfikowane na niewinnych ludziach, tylko przez filozofów pod względem zgodności logicznych (a ich brak we wszystkich głównych teoriach) metodą dedukcyjną.”

    niedoścignione marzenie niedoszłego filozofa, który ma żal, że filozofia się nie liczy… i nic dziwnego, bo samym snuciem bajek do niczego dojść nie można, co widać na twoim przykładzie… .. .

  151. WacekPlacek 09.01.2018 12:18

    Po tej eksperymentalnej „wiedzy” za to dojść daleko można, aż do samego grobu.
    Zwal sobie winę na firmy farmaceutyczne, może poczujesz się lepiej ale to i tak nie zmieni faktu, że właśnie w tej minucie setki pediatrów upośledza dzieciom naturalne mechanizmy biologiczne swoją „wiedzą” a tysiące kobiet będzie miało raka piersi tylko dlatego, że ktoś szuka „szansy” na odziedziczenie tego „złego” genu. Religia wiecznie żywa zbiera swoje żniwa.

    Pierwiastek to nie jest byt a proces, zawsze dąży do krystalizacji lub do rozpadu więc każdy kontakt z otoczeniem determinuje jakość pierwiastków, a co za tym idzie mutacje.

  152. Aida 09.01.2018 12:34

    @WacekPlacek
    Nie wiem czy masz dzieci, ale jestem ciekawa czy z z takim samym zachwytem zrezygnował byś z lekarstwa dla swojego dziecka, gdyby ciężko zachorowało. Może na 3 zdrowaśki do pieca? Albo głowa za okno na mróz przy zapaleniu płuc (stosowane doraźnie przy oczekiwaniu na przyjazd karetki). Albo rezygnacja z antybiotyku przy zapaleniu ucha. Można sobie gdybać, podważać osiągnięcia medycyny, ale ona sama się broni. Korzystaj sobie z ziołolecznictwa, medycyny wschodu, Ziębów i innych szamanów, ale nie dyskredytuj zasług konwencjonalnej medycyny w chociażby samym XX wieku.

  153. WacekPlacek 09.01.2018 12:51

    @Aida
    Zrezygnowałbym z wszystkiego jak leci. Nie chodzę do lekarza, nie jestem ubezpieczony, moja rodzina także z tego nie korzysta choć partnerka pracuje w szpitalu.
    Medycyna ma osiągnięcia w wyłączaniu naturalnych mechanizmów biologicznych człowieka. Na zapalenie ucha jak człowiek wypije sporo wódki to także przejdzie. Medycyna nie uleczyła ani jednej osoby na planecie Ziemia od czasów jej istnienia, choroba po prostu tak nie działa, że jak znikają objawy to człowiek jest zdrowy. Choroba to stan wewnętrznego konfliktu więc każda walka z czymkolwiek jest chorobą. Stany zapalne są wytwarzane przez sam organizm bo w cieple lepiej porządkuje się jego struktura. Każde użycie antybiotyku upośledza tą funkcję, niezależnie jak dziecko się uśmiecha i przytula do mamusi, zostało właśnie okaleczone i na starość będzie płaciło za to surową cenę. Atybiotyk można stosować tylko na dorosłych i tylko wtedy kiedy trzeba rano iść do pracy i nie ma się czasu na wylegiwanie w łóżku, wtedy się odkłada wszystko na inny raz.
    Jedyne postępowanie przy chorobach to wspomaganie organizmu, ale nigdy wspomaganie organizmu w walce z czymkolwiek, na wiele chorób najlepszym lekarstwem jest zwykły głód.

  154. WacekPlacek 09.01.2018 13:16

    Proszę mnie też źle nie zrozumieć. Medycyna ma środki aby pomóc ludziom, ja też byłem w szpitalu i korzystałem. Nie ma możliwości uleczyć nikogo bo choroba jest stanem wewnętrznego konfliktu i my jesteśmy nieustannie chorzy nawet jak się dobrze czujemy, to jest część procesu ewolucji i tylko my sami możemy się uleczyć, nikt inny. Mając wiedzę przy chorobie można albo asystować i wspomagać organizm albo mu przeszkadzać, tylko tak można się posługiwać wiedzą ale wyzdrowienie całkowite zależy już od samego chorego i to się dzieje w jego głowie, musi rozwiązać konflikty i pozbyć się błędnego programu.
    Problem jest też w tym, że pozmyślano wiele chorób których nie ma. Zapalenie płuc nie jest chorobą, dostajemy stanu zapalnego w płucach ale chorobą jest niewłaściwe dotlenienie organizmu które jest konsekwencją określonego stresu, złego trybu życia przez co wdychamy to co sami wydychamy. To się zaczyna w głowie od stresu, psychosomatyka tłumaczy jaki stres psychiczny wywołuje nieprawidłowe oddychanie. I tak jest ze wszystkim.
    Dobrze to tłumaczy też Nowa Germańska Medycyna aczkolwiek nie ręczę za to, że wszystko jest tam poprawne, lepiej nie wierzyć a zrozumieć.

  155. realista 09.01.2018 13:59

    cyt.:”Zwal sobie winę na firmy farmaceutyczne,”

    nic nie muszę zwalać, to jest oczywiste. gdybyś miał rzeczywiste pojęcie o nauce wiedziałbyś, że nauka wcale nie twierdzi, że faszerowanie organizmu chemikaliami to samo dobro. nawet sama farmacja to przyznaje w skutkach ubocznych w ulotkach.
    ponadto zgodnie z wiedzą biologiczną udowodnione wręcz jest, że pojawią się antybiotykoodporne bakterie. więc nie wiem o co tobie w zasadzie chodzi.

    cyt.:”Pierwiastek to nie jest byt a proces, zawsze dąży do krystalizacji lub do rozpadu więc każdy kontakt z otoczeniem determinuje jakość pierwiastków, a co za tym idzie mutacje.”

    no a jeżeli byt to właśnie proces? dlaczegoż sama energia nie miałaby być już CZYMŚ?
    skąd pomysł, że dąży do rozpadu?
    niby z jakiego powodu każdy kontakt (pierwiastka?) z otoczeniem miałby powodować mutację (czego?).
    używasz ogólników, do których nie można się konkretnie ustosunkować.

    cyt.:”Medycyna nie uleczyła ani jednej osoby na planecie Ziemia od czasów jej istnienia”

    serio? a ja myślę, że odkrycie antybiotyków i szczepionek uratowało miliony ludzi. mogę się powołać na statystyki, ale te już podważałeś bredząc coś o stresach związanych z wojną i niedotlenieniem czy coś takiego, więc sobie daruję. oby twoje dzieci nie zaraziły się jakąś wredną bakterią, bo ciebie to mi nie żal, możesz się leczyć sam – nie wiem – głodem i wódką, ale dzieci szkoda… .. .

  156. WacekPlacek 09.01.2018 14:09

    Żyjesz w świecie w którym jak ktoś wyzdrowieje to jest to zasługa lekarza, jak ktoś nie wyzdrowieje to jest to wina jakiegoś zła, to jest pokłosie tego umysłu religijnego który truł człowieczeństwo przez ostatnie 4 tyś lat.
    Widziałeś kiedyś pod mikroskopem człowieka którego zabija bakteria? Bo mi się wydaje, że bakteria może się jedynie rozwinąć się do przesady i są środki które to umożliwiają lub ograniczają, zależy kiedy i jak je użyjesz. Żadne leki więc nie pomogły nikomu a jedynie ich prawidłowe zastosowanie w prawidłowych okolicznościach.

    Tamtej zimy w mojej rodzinie po świętach parę osób złapało grypę. Mój ojciec który ma 70 lat i nigdy w życiu nie miał leku w ustach leżał dwa dni w łóżku, pił tylko herbatę, na 4 dzień już sobie coś dłubał w warsztacie. Moja ciotka lat 50 pobiegła do lekarza po antybiotyki i leżała w łóżku 2 tygodnie.
    Ja nigdzie nie krytykuję narzędzi, krytykuje myślenie ludzi którzy nie wiedzą kiedy i jak się nimi posługiwać, nawet jeśli czasami niechcący posłużą się nimi prawidłowo.

    Każdy kontakt pierwiastka który buduje twoje nukleotydy reaguje na otoczenie, gdyby tak nie było to byś nie mógł tworzyć nanotechnologii.

  157. WacekPlacek 09.01.2018 14:24

    Ty sobie myślisz, że jak leżą ranni żołnierze w szpitalu polowym i wszędzie szerzą się szczepy bakterii to penicylina była tym zbawczym cudem który uratował ich przed tym złem które się pojawiło tam „przypadkiem”.
    Prawda jest jednak taka, że natura nie przygotowała dla nas mechanizmów do prowadzenia wojny, zwierzęta nie wojują, więc człowiek najpierw tworzy jedną anomalie – wojnę i cały horror i stres tym wywołany (jak tutaj pomijasz czynnik takiego stresu w kwestiach zdrowia, to jesteś idiotą) czyli konflikty wewnętrzne u tych ludzi. Kolejna anomalia to kiepskie warunki bytowania, kolejna anomalia to położenie wszystkich rannych pod jednym dachem aby bakterie miały idealne warunki do rozwoju. Człowiek stworzył więc tutaj wiele czynników zagrażających życiu, samemu a potem znalazł środek który pozwala te czynniki na chwilę usunąć i uciszyć. Tych ludzi i tak te konflikty wewnętrzne pozabijały w późniejszym wieku (chyba że sami je rozwiązali) ale wielki sukces jest ogłoszony, kapłan wchodzi na ołtarz i trzyma w ręku „lekarstwo na zło”.

    Tak działają te wszystkie cuda, eliminują (a bardziej zamiatają pod dywan) problemy które same wcześniej stworzyły. Tym zdaniem można podsumować cały postęp naukowy.
    Tyle. Cześć.

  158. realista 09.01.2018 14:32

    cyt.:”Żyjesz w świecie w którym jak ktoś wyzdrowieje to jest to zasługa lekarza, jak ktoś nie wyzdrowieje to jest to wina jakiegoś zła”

    ależ wręcz przeciwnie. zło jako takie nie istnieje, natomiast lekarzy w większości należy brać w cudzysłów.
    nie wiem ile jeszcze razy mam ci pisać, że medycyna i nauka to nie są terminy tożsame, a ja sam uważam, że system odpornościowy potrafi sobie poradzić z większością chorób, i nauka to potwierdza.

    cyt.:”Widziałeś kiedyś pod mikroskopem człowieka którego zabija bakteria?”

    to miało być takie zabawne? czy jak? czy poważnie?
    nie, nie widziałem człowieka zabijanego przez bakterie, ale widziałem bakterie z wymazu. a potem po wyzdrowieniu widziałem brak bakterii w wymazie. hmmm, no tak, pewnie bakterie żywiły się toksynami powodującymi tę chorobę powstałą ze stresu i niedotlenienia…

    cyt.:”Żadne leki więc nie pomogły nikomu a jedynie ich prawidłowe zastosowanie w prawidłowych okolicznościach.”

    no a co to ku… znaczy prawidłowe zastosowanie w prawidłowych okolicznościach??? to już nie leki jeśli są „prawidłowo zastosowane w prawidłowych okolicznościach”???
    tych bredni się czytać nie da…

    cyt.:”Mój ojciec który ma 70 lat i nigdy w życiu nie miał leku w ustach leżał dwa dni w łóżku, pił tylko herbatę, na 4 dzień już sobie coś dłubał w warsztacie. Moja ciotka lat 50 pobiegła do lekarza po antybiotyki i leżała w łóżku 2 tygodnie.”

    no i świetnie. gratulacje. robię tak samo jak twój tata. ale jak miałem zapalenie oskrzeli i mało brakowało do zapalenia płuc, to jednak wspomogłem się antybiotykiem, i po 2 dniach było po chorobie. antybiotyki po prostu DZIAŁAJĄ.

    cyt.:”krytykuje myślenie ludzi którzy nie wiedzą kiedy i jak się nimi posługiwać, nawet jeśli czasami niechcący posłużą się nimi prawidłowo.”

    krytykujesz naukę nie za to, co mówi, a za to, co sobie uroiłeś, że mówi. ludzie są bezmyślni i wpieprzają antybiotyki na wirusy jak twoja ciotka, czym tylko wywołają problemy z antybiotykoodpornymi bakteriami. więc nie odwracaj kota ogonem i nie szukaj problemu tam, gdzie nie istnieje. uświadamiaj sobie ciotkę, ale nie pisz głupot, że leki nigdy nikogo nie wyleczyły. i mam w nosie sztuczki słowne tutaj, że to organizm się leczy sam, a leki tylko wspomagają bla, bla, bla, bla… więc sobie daruj taką gadkę.

    cyt.:”Ty sobie myślisz, że jak leżą ranni żołnierze w szpitalu polowym (…)”

    nie masz zielonego pojęcia, co myślę. sto razy muszę ci pisać, że ani ja, ani nauka nic nie określa „złem”. pieprzy ci się w bani rzeczywistość z tym, coś sobie sam uroił. jak zwykle pseudofilozofia i jakieś durne wtręty, których nigdzie nie napisałem… lecz się, mitomanie…

    cyt.:”Każdy kontakt pierwiastka który buduje twoje nukleotydy reaguje na otoczenie, gdyby tak nie było to byś nie mógł tworzyć nanotechnologii.”

    co ma do tego nanotechnologia, to tylko filozof może mi powiedzieć…
    nie każdy kontakt substancji chemicznej z inną powoduje jakieś zmiany. reakcje zachodzą w określony sposób, nie reaguje wszystko ze wszystkim i zawsze.
    chemik też z ciebie widać wybitny… .. .

  159. WacekPlacek 09.01.2018 14:50

    Nie dasz mi skończyć więc krótko.
    Lekarz się edukuje i czyta pisma naukowe, nie bada samodzielnie, nie poznaje więc co on i ludzie mogą wiedzieć o tych sprawach? Robią to co im się mówi, wierzą, co skrytykowałem w pierwszym wpisie.

    Jedz antybiotyki codziennie nawet jak ci nic nie dolega to zobaczysz, że „lek” zamieni się truciznę, właśnie przez okoliczności i to że antybiotyk usuwa ci objawy to nie jest powód do dumy, bo twoje ciało powinno samo usunąć objaw, to sygnał że zakończyło proces naprawczy, ty antybiotykiem się tu wtrąciłeś, takim o to sposobem twój los zaczyna się rządzić przypadkiem, który jest także tworem człowieka, w realiach go nie ma.

  160. Aida 09.01.2018 14:58

    @Wacek
    „Jedz antybiotyki codziennie nawet jak ci nic nie dolega to zobaczysz, że „lek” zamieni się truciznę, właśnie przez okoliczności i to że antybiotyk usuwa ci objawy to nie jest powód do dumy, bo twoje ciało powinno samo usunąć objaw, to sygnał że zakończyło proces naprawczy, ty antybiotykiem się tu wtrąciłeś, takim o to sposobem twój los zaczyna się rządzić przypadkiem, które jest także tworem człowieka, w realiach go nie ma.”

    Czy Ty sam ze sobą dyskutujesz? Nikt tutaj nie twierdzi, że leki są czymś najwspanialszym pod słońcem, po prostu są sytuacje kiedy trzeba zastosować jakiś lek np. antybiotyk i tyle. Jest to mniejsze zło. Wolę dostać czasami antybiotyk niż umrzeć.

  161. WacekPlacek 09.01.2018 15:11

    @Aida
    Nie napisałem, że takich sytuacji nie ma, wręcz przeciwnie, w zacytowanym fragmencie też tego nie pisałem.
    W wielu przypadkach np zapalnych, organizm sam ma 2-3 dni na ponaprawianie wszystkiego, jak po tym czasie jest gorzej to jest to sygnał, że sobie nie radzi i coś musimy robić, niekoniecznie antybiotyk, bo często możemy chorować w złych warunkach i wystarczy warunki zmienić, ale czasami można wspomóc i antybiotykiem, zwłaszcza jak za dziecka było się okaleczanym przez lekarzy, bo wtedy na starość naturalne mechanizmy immunologiczne są niesprawne w pełni. Jeśli jednak stosujemy antybiotyk od początku nie widząc nawet jak się choroba rozwija to się wtrącamy, przez co to działanie można porównać do zamazywania markerem migających kontrolek w samochodzie i udawaniu, że działa bez zarzutów. Antybiotyk usunie objawy, ale czy powinien? Ciało nie choruje przez przypadek, stanem zapalnym się oczyszcza i naprawia.

  162. WacekPlacek 09.01.2018 15:25

    @Aida
    Mogę dać ci radę, ale nigdy w to nie wierz, staraj się zrozumieć, bo wiara w dzisiejszych czasach jest niebezpieczna, to jest kłamanie samego siebie.

    Jak się przytrafi „choroba” to pierwsze co sprawdzaj tą listę;
    http://prawdaserca.pl/psychosomatyka/
    Musisz przypisać chorobie konflikt w samym sobie (zimowe przeziębienia są wynikiem niedotlenienia, więcej ruchu i czystej wody, nie ma potrzeby robić z tego choroby). Nad tym trzeba pracować nawet jak się nie ma objawów.

    Druga sprawa to zbadać warunki, czy ciało jest lub było dotlenione i nawodnione, czy jest rozciągane każdego dnia dzięki czemu jest prawidłowe krążenie w każdym zakamarku. Czy nie ma za ciepło albo za zimno itp. Jak nie, to to naprawić.
    Trzecia rzecz to słuchać ciała i nie walczyć, umożliwić mu aby działało, jak boli to nie ruszać, jak słabo to do łóżka itd.
    Czwarta rzecz to dieta i dobre nawadnianie, przy chorobie nie jemy.
    Jak po 2-4 dniach jest gorzej to wtedy można zacząć działać ostrzej różnymi środkami, wcześniejsze tzw zapobiegawcze działanie przy pierwszych objawach nie jest leczeniem a odkładaniem na później. Jak ktoś ma możliwość to lepiej odchorować niż przekładać na później.

  163. realista 09.01.2018 15:27

    no to z czym ty dyskutujesz?
    że lek nie jest lekiem, kiedy się go używa stale a nie w przypadku choroby? SERIO?
    i że użyty właściwie pozwala na zwalczenie choroby?
    czy ktoś tu pisał, że ciało choruje PRZEZ PRZYPADEK???
    że stan zapalny nie jest obroną organizmu?

    antybiotyk NIE USUWA OBJAWÓW, tylko UŚMIERCA BAKTERIE. różne antybiotyki robią to w różny sposób z różnymi bakteriami. czy powinien? TAK, DO TEGO SŁUŻY! ogranicza infekcję, kiedy organizm sobie nie radzi. a nie radzi sobie w różnych sytuacjach. i rany są jedną z takich sytuacji. i nieznane organizmowi bakterie także.

    weź się ogarnij i nie dyskutuj ze swoimi urojeniami, bo się przykro robi… .. .

  164. WacekPlacek 09.01.2018 16:18

    Dyskusja zaczęła się od tego, że bakterie nie powodują chorób bo objawy nie są chorobą. Bakterie się rozprzestrzeniają w nadmiarze w dogodnych do tego warunkach, zmieniając warunki eliminujemy ten problem, jak nie mamy możliwości to wtedy ratuje nas antybiotyk.
    Antybiotyki nie leczą z chorób i wynika to tak z powyższego zdania jak i z całej mojej dyskusji. To tylko środek na bakterie a pozbycie się bakterii nie jest jednoznaczne z wyleczeniem się a z usunięciem objawów. Objawy można usunąć w różny sposób, wystarczy się najeść witaminy C albo napić wódki.

  165. WacekPlacek 09.01.2018 16:40

    Najmądrzejszy człowiek to zazwyczaj ten który wśród obłąkanych prezentuje się jak Idiota. Dostojewski nawet o tym napisał książkę. W chorym społeczeństwie zdrowi są ci, którzy żyją i robią co innego niż wszyscy. Polecam zapoznać się z tym światem:

    https://www.youtube.com/watch?v=eZ_O90hgqMw

  166. realista 09.01.2018 16:41

    bakterie owszem – powodują choroby, a choroby mają objawy, a nie są objawami.
    oczywiste, że bakterie się rozprzestrzeniają w dogodnych warunkach. z samej definicji dogodne warunki to takie, w których bakterie się rozprzestrzeniają.
    jednak dla różnych bakterii te warunki są różne, i nie zawsze można je zmienić, i w takich wypadkach ratuje nas – masz rację – antybiotyk. w związku z czym antybiotyk poprzez uśmiercanie, pozbycie się bakterii leczy chorobę, bo choroba bakteryjna to właśnie namnożenie się bakterii. oczywiście pozbycie się bakterii nie kończy choroby, jeśli wliczymy konieczną regenerację tkanek, usunięcie wydzielin i toksyn z organizmu itp. jak i nie usuwa wszystkich objawów. w przypadku regeneracji oczywiście znakomicie pomaga witamina C, ale z tą wódką to ty już nie piernicz.

    więc tak ogólnie to powtórzę po raz kolejny – z kim ty tu dyskutujesz? z własnymi urojeniami?
    twierdziłeś, że systemu odporności nie ma, że bakterii nie ma, że nie powodują chorób, a teraz to już sam nie wiem – chyba są i powodują tylko objawy, tak?
    wiesz co?…
    …nie wiesz… .. .

    PS. nie lubię jak mi ktoś kaszle, a szczególnie kiedy mówi o chorobach „z duszy” i że nie bakterie je powodują. kuriozum.
    daruj se następnym razem…

  167. WacekPlacek 09.01.2018 19:43

    „Choroby bakteryjne” to są tylko wtedy jak sobie sam je potworzysz. Możesz wskoczyć do szamba i wymyślać na to lekarstwo, jak najbardziej. W realiach chorób bakteryjnych nie ma.

  168. realista 09.01.2018 19:51

    nie. w realiach choroby bakteryjne są. jeśli uważasz, że nie, to zapraszam do bliższego kontaktu z Escherichia coli, Clostridium tetani czy Shigella. oczywiście jako leczenie zalecam natlenianie, witaminę C i wódę… .. .

    PS. litości…

  169. WacekPlacek 09.01.2018 21:48

    No jasne, a ci co „leczą” tych „zarażonych” bakterią mają super maseczki i niewidzialne pole ochronne, lub ekstra „układ odpornościowy” którego nikt nie widział, no ale przecież jest bo skoro napisano, że jest to musi być i ich chroni czy jedzą, czy śpią, czy s…ją.
    Król jest tutaj nagi, nie wszyscy poddani jeszcze to widzą i ty jesteś wśród nich.

  170. realista 09.01.2018 22:14

    yhm…

    ja wymiękam… .. .

  171. polach 18.07.2018 17:55

    Wow Wacek kolego dałeś czadu jak zwykle , chylę czoła:)zdołałem większość co napisałeś przeczytać i pokrywa się to z moimi obserwacjami choćby odnośnie bakterii itp.Realista nie jest w stanie Ciebie zrozumieć bo ma na tyle „błędne” oprogramowanie że wszędzie widzi wojnę, walkę wroga i kij wie co jeszcze etc:)bez urazy :)
    Co to filozofia też nie rozumie i chyba Sokratesa nie chciał zrozumieć gdy tłumaczył logicznie że śmierci niema i nigdy nie było- że to zmiana stanu „ja” i to wszystko:)Pewnie też nie wie że np candida lubi toksynę jaką jest cukier(sacharoza) stąd jak jemy zbyt wiele cukru to się rozrastają jej szczepy i mamy problem:)(afty itp)- jak przestaniemy jeść cukier to wróci wszytko do normy, bo toksyny się skończą a candida umrze z głodu:)przy czym fajnie można pomóc uzupełniając inne bakterie, w przewodzie pokarmowym powinno być z tego co wiem około 20 tyś różnych bakterii i to one „jedzą”a nie my- abyśmy mogli fajnie funkcjonować w zdrowiu.Ale najważniejsze jest zdrowe pozytywne myślenie – zaburza je faktycznie pornografia, przekleństwa itp.
    Wszytko co Wacek napisał jest w rożnych książkach o np: pasożytach, u filozofów i część wiedzy zachowała się w nawykach kulturowych rożnych nacji, w naukach bliskiego wchodu, w Wedach i świętych księgach rożnych kultur.Realista jest znawca medycyny co ma jakieś 100 lat tkz. Rockefeller-owskiej i Pana od złych „bakterii” Louisa Pasteura- przez których dzisiejsza szalona farmacja zabija miliony na czym zarabia miliardy, a to wszytko w imię szlachetnej zasady „primum non nocere” która dziś jest rozumiana na opak…kosztem wielu cierpień mnóstwa istnień.
    Sława Wackowi!:)więcej takich Polaków a głupota i ciemnogród toczący nasz Naród szybciej się skończy.
    Pozdrawiam

    p.s Wacek poślij mi maila:) już miałem twego od Admina ale skasowałem z skrzynką gmail.(wysłałeś mi wtedy swoją grafikę: Św mikołaj z obrzynem:) do nicka dopisz …… małpa protonmailcom

  172. kuralol 18.07.2018 18:32

    Brat Aldousa Huxley był wysoko postawioną osobą w ONZ. Żyjemy w Huxleyowskiej rzeczywistości. Wszystko to co obecnie produkuje NWO (łącznie z tzw medycyną tabletkową) jest wynalezione właśnie przez niego. Ten ślepy ćpun to naczelny filozof dla gangu NWO, a my żyjemy w jego ”nowym wspaniałym świecie” gdzie rządzi soma terror sterowanie. Oczywiście realista nie zgodzi się z moją tezą, dlatego uprzedzę jego żale i już teraz poproszę o wykazie obszaru w tej cywilizacji całkowicie wolnego od somy terroru i sterowania. Eskimosi i inni którzy otwarcie plują tak jak ja na tę cywilizację się nie liczą. A dla tych co rozumieją już tylko mowę obrazkową, jest od lat gotowy film dokumentalny o tym co tu napisałem: https://www.youtube.com/watch?v=EcNXMjcOEiY Jest mocny Polski akcent w tym filmie!

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.