,,Raport Pileckiego”, czyli znów zakłamują historię z naszych podatków

Opublikowano: 05.10.2023 | Kategorie: Kultura i sport, Publicystyka

Liczba wyświetleń: 1739

Film „Raport Pileckiego” nieprzypadkowo wszedł do kin akurat przed wyborami. Partia rządząca chciała pochwalić się długo oczekiwaną kinową produkcją o polskim bohaterze. Niestety film nie zachwyca fabułą, jest pełen błędów historycznych i sprawia wrażenie niskobudżetowego, choć kosztował 38 mln złotych!

„Raport Pileckiego” został w całości sfinansowany z pieniędzy państwowych poprzez Polski Instytut Sztuki Filmowej i Polską Fundację Narodową oraz ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Za produkcję odpowiada Wytwórnia Filmów Dokumentalnych i Fabularnych oraz Telewizja Polska – Agencja Kreacji Filmu i Serialu.

Film historyczny czy „psychologiczny”?

Gdy trzy lata temu jako autorka dwóch książek o rtm. Witoldzie Pileckim („Duchowość i charakter Witolda Pileckiego” oraz „Kto zdradził Witolda Pileckiego?”) starałam się skontaktować z twórcami filmu, usłyszałam od prof. Jana Żaryna, że jest to film psychologiczny i producenci nie są zainteresowani konsultacją historyczną. Zdziwiły mnie te słowa, gdyż nawet w przypadku filmu „psychologicznego” niezbędna jest wiedza na temat życia głównego bohatera, tym bardziej że jedna z moich książek miała właśnie na celu opisanie charakteru „ochotnika do Auschwitz”.

Przez kilka lat prowadziłam intensywne badania w archiwum Instytutu Pamięci Narodowej, Studium Polski Podziemnej, Instytucie Sikorskiego i Muzeum Auschwitz-Birkenau, rozmawiałam z osobami, które znały Pileckiego, a także dotarłam do wielu nieopublikowanych wcześniej dokumentów. Wszystkie swoje badania prowadziłam oddolnie – bez wsparcia rządowych funduszy. W Londynie udało mi się znaleźć i po raz pierwszy opublikować nieznany wcześniej dokument, w którym Witold Pilecki przedstawił historię swoich awansów wojskowych – ze względu na konspirację musiał ukrywać, że już przed II wojną światową, pod przybranym nazwiskiem, awansował do stopnia kapitana.

Wokół produkcji „Raportu Pileckiego” krążyła aura tajemniczości. W 2020 roku reżyser Leszek Wosiewicz został zastąpiony przez Krzysztofa Łukasiewicza, czyli reżysera i scenarzystę filmu „Orlęta. Grodno ’39”, w którym zamiast polskiego młodego obrońcy Grodna, Tadeusza Jasińskiego, głównym bohaterem okazała się fikcyjna postać – żydowski chłopiec o imieniu Leon. Dzisiaj między reżyserami toczy się spór o wizerunek rtm. Witolda Pileckiego. Wosiewicz napisał listy ze skargami m.in. do prezydenta, premiera, ministra kultury i prezesa IPN-u.

Rzeczywiście w filmie pojawiają się sceny, które nie mają nic wspólnego z prawdziwą historią, a nie są neutralnym dodatkiem do fabuły, tylko poważnie godzą w wizerunek rtm. Pileckiego. Podczas pracy nad książką wielokrotnie słyszałam od osób, które znały Rotmistrza, że był nad wyraz punktualny i nigdy się nie spóźniał. Tymczasem w filmie pojawia się scena, w której Pilecki ma wyrzuty sumienia, ponieważ spóźnił się na spotkanie, a czekający na niego koledzy z organizacji TAP (Tajna Armia Polska) zostali aresztowani przez Niemców i wywiezieni do Auschwitz. Tak naprawdę nic takiego nie miało miejsca.

Pilecki uciekł z Auschwitz, dopiero gdy Niemcy zrezygnowali z karania śmiercią dziesięciu więźniów za ucieczkę jednego. Wcześniej nie podejmował prób, gdyż nie chciał mieć nikogo na sumieniu. W filmie nie jest to wyjaśnione, a wręcz można z niego wywnioskować, że Niemcy najprawdopodobniej po ucieczce Pileckiego zamordowali dziesięciu jego współwięźniów.

W innej scenie, która nie ma żadnego związku z prawdą historyczną, Pilecki rozkazał likwidację domniemanego „kapusia” bez sądu i konsultacji z władzami organizacji, co spotkało się z dezaprobatą jego organizacyjnego kolegi dr Deringa. Nic takiego nie miało miejsca! Wiemy o jednej sytuacji, w której – w wyniku raportu Pileckiego – podziemie wykonało wyrok na żydowskim szmalcowniku, który wydawał swoich współbraci w ręce Gestapo. Ta historia, choć prawdziwa, nie została pokazana w filmie. Zapewne twórcy obawiali się reakcji środowisk żydowskich.

W objęciach poprawności politycznej

Rzeczywiście film jest poprawny politycznie i nic nie mówi o roli Żydów w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego (MBP). Widz nie dowie się, że ukazani w filmie śledczy, którzy torturowali Pileckiego, to Żyd (Józef Różański vel Goldberg) i Ukrainiec (Eugeniusz Chimczak). Podobnie jak przy innych produkcjach, można odnieść wrażenie, że Polacy byli w więzieniu mokotowskim maltretowani przez swoich rodaków. Oczywiście wśród funkcjonariuszy byli również Polacy, ale sam rtm. Pilecki wysyłał na Zachód informacje o czołowej roli Żydów w MBP i urzędach bezpieczeństwa.

Podziemie antykomunistyczne pozyskiwało informacje od Wacława Alchimowicza, który w wielu publikacjach był niesłusznie posądzany i o zdradę, i o wsypanie grupy Rotmistrza. Nic takiego nie miało miejsca, a w ostatnich latach rodzina Alchimowicza zaczęła walczyć o dobre imię współpracownika Pileckiego. Może właśnie dlatego film „Raport Pileckiego” nie powiela oszczerstw na jego temat. Zabrakło też ciekawych informacji pozyskiwanych przez Alchimowicza: o sfałszowanych wynikach wyborów, o sfałszowanym referendum, o warunkach w więzieniach, o roli Żydów w MBP itp.

Zamiast tego śledztwo pokazane w filmie toczy się głównie wokół postaci Józefa Cyrankiewicza i ewentualnych dokumentów z Auschwitz, które mogłyby go kompromitować. W rzeczywistości ten temat nie był przedmiotem śledztwa przeciwko Pileckiemu, który najprawdopodobniej nigdy nie spotkał Cyrankiewicza w Auschwitz. Już podczas kręcenia filmu przeciwko takiej fałszywej narracji protestował dr Adam Cyra – kustosz z Muzeum Auschwitz. Być może właśnie z tego powodu wątek Cyrankiewicza pojawiający się w filmie ostatecznie nie prowadzi do żadnej konkluzji.

Zmiana reżysera i niedopracowana fabuła sprawiają, że oprócz przekłamań historycznych film jest po prostu nudny. „Jak historia o rtm. Pileckim może być nudna?” – zapytał mnie ktoś w komentarzu na „Twitterze”. Rzeczywiście jest to jedna z ciekawszych historii, a dobrze opowiedziana chwyta za serca nie tylko Polaków. Jednak w „Raporcie Pileckiego” twórcy nie zbudowali żadnego napięcia, nie pokazali bohaterstwa ani siły ducha Rotmistrza, a do tego montaż sprawia, że widz niezaznajomiony wcześniej z historią łatwo zgubi wątek. Miałam okazję oglądać przedstawianie teatralne przygotowane przez uczniów jednej ze szkół im. rtm. Pileckiego – było o wiele ciekawsze niż ten film. Niestety kolejne miliony z naszych podatków zostały zmarnowane.

Autorstwo: Anna Mandrela
Źródło: NCzas.com


TAGI: , ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.