Oświecenie to proces destrukcyjny i rozczarowujący

Opublikowano: 14.02.2018 | Kategorie: Paranauka, Publicystyka, Społeczeństwo

Uwaga! Chciałbym Cię przestrzec przed tym, co uważa się za rozwój duchowy, a co wcale nim nie jest! Na końcu tej duchowej ścieżki czeka Cię wielkie rozczarowanie… I tak właśnie ma być. Jestem przyzwyczajony do demaskowania prawdy nielubianej i niechcianej, której nie ma nawet w mediach nazywających siebie „niezależnymi”. Ale przecież owo rozczarowanie jest jednocześnie upadkiem iluzji.

Tak wielu wyobraża sobie rozwój duchowy. A jak jest w praktyce?

Pisałem kiedyś, że odpowiedzi na trudne człowiecze pytania są, choć wielu mówi, że ich nie ma. Ale są one bardzo rozczarowujące i trudne do zaakceptowania. Bo to nie tak miało być… Bo nie tego uczyli nas rodzice, dziadkowie czy nauczyciele w szkole.

„Oświecenie jest procesem destrukcyjnym, nie ma nic wspólnego z byciem lepszym lub szczęśliwszym. Oświecenie jest upadkiem iluzji, dostrzeżeniem fasady pozorów i udawania. Jest całkowitym wykorzenieniem wszystkiego, co uważaliśmy za prawdziwe.”

BOLESNY UPADEK ILUZJI W DUCHOWOŚCI

Wielu ludzi zaczyna się interesować duchowością ezoteryczną ponieważ albo chcą rozwiązać swoje problemy, albo dodać sobie mocy, poweru, czegoś ekscytującego, niczym takiej kokainy do potęgi entej. Wielu ludzi chce osiągnąć zagubione przed laty szczęście. Różne szkoły, nauczyciele duchowi, autorzy ezoterycznych doktryn nęcą i kuszą. Kuszą spełnieniem, odczuwaniem stanu permanentnej nirwany, spotkania bratniej duszy.

Jednak to nie jest prawdą. Muszę Cię zmartwić, ale to kolejna zasłona dymna, jedna z wielu, którą spotkasz. Wielu ludzi poszukuje w tym procesie czegoś, czego tam nie ma i nigdy nie będzie. Jest cała masa książek, często uznanych, opisujących błogość nirvany, pełne sukcesów życie, metody na unikanie cierpień… Nęcą, kuszą, obiecują i opisują coś, czego nie ma. To jest ta zasłona iluzji, i konfrontacja z nią często jest bolesna. Bo miało być tak pięknie, bezproblemowo, „oświeceniowo„. A nie jest.

FRUSTRACJA EZOTERYKÓW I DUCHOWI GURU Z FEJSA Z FOLIĄ ALUMINIOWĄ NA GŁOWIE

I często powoduje to ogromną frustrację bądź popadanie w fanatyzm. Powszechne są na tym etapie gwałtowne zmiany obieranych ścieżek i metod duchowych. Często zdarza się radykalizm i zwalczanie tych, którzy mają choć trochę inne podejście. Uwaga jest skoncentrowana na rzeczach które są tak naprawdę albo nieistotne, albo szkodliwe. Oszalały z bólu człowiek chce wiedzieć, czy otwierać czakry, czy zamykać, czy raczej tworzyć z nich jeden torus. A może zamykać tylko niektóre? Przecież każdy guru czy nauczyciel mówi inaczej i każdy uważa, że ma rację.

Poszukiwanie doktryn, miotanie się między nimi to cecha tego etapu. Kolejne doświadczenia, jakie się wtedy pojawiają, to szukanie coraz to nowych guru. Także tych guru facebookowych, którzy nakładają folie aluminiową na głowę i kręcą filmiki o gwałtach kosmitów. Często jest to etap szaleństwa związanego z ezoteryką i teoriami spiskowymi. Jest to także etap takiej „gorączkowej naiwności”, gdzie zdezorientowany i przerażony człowiek uwierzy we wszystko, byle tylko było to „spiskowe”, „alternatywne” czy „ezoteryczne”. Często wierzy się wtedy w teorie absurdalne i śmieszne. Naiwność jest niestety naszym „cieniem” do przepracowania. Jak to mówią – aby docenić normalność, trzeba popaść w szaleństwo.

ABY DOCENIĆ NORMALNOŚĆ I SPOKÓJ, TRZEBA POPAŚĆ W SZALEŃSTWO

Oświecenie to zmierzenie z najgłębszymi cieniami w podświadomości. To bardziej psychologia niż jakaś ezoteryka. Następuje rozpad dotychczasowego systemu wartości, także w sferze doktryn. Fanatyczny lewicowiec może odkryć, że jednak ma trochę poglądów prawicowych, które wypierał i negował, i może chwilowo być zafascynowany ideami prawicy.

Z kolei zwolennik skrajnej prawicy nagle może odkryć, że jednak trochę poglądów liberalnych ma, i może stać się na jakiś czas wręcz libertynem. A tu chodzi przecież o pogodzenie dwóch przeciwności. Lewica i prawica to tylko jeden z elementów układanki. Bo dochodzą jeszcze podziały takie jak: damska i męska część świadomości, słabe i silne cechy, i tak dalej. A tych cieni do rozwiązania jest znacznie, znacznie więcej.

W pewnym momencie powiesz zrezygnowany: „Okej… Wiem już to, to i to. Wiem że tyle rzeczy które uważałem za prawdziwe, okazało się kłamstwami, tylko opakowane w nowy, ezoteryczny papierek. Ale co dalej?! Pustka, próżnia? Czy to już wszystko? Naprawdę wszystko?!”

PRZESTAJESZ MEDYTOWAĆ, LICZYĆ NUMEROLOGIĘ, PATRZEĆ W TAROTA I ZACZYNASZ… ŻYĆ

Po przejściu procesu oświecenia (lol) następuje faza „zimnego wyłączenia”. Człowiek nie chce już medytować, nie chce czytać o jakichś kosmosach, numerologiach i cudach nie widach. Nie tylko dlatego, że już wie, że wiele tych duchowych teorii jest iluzją. Ale także dlatego, że taki człowiek zyskuje coraz większy spokój i zaczyna pragnąć realizować się w świecie materii. Materii, którą podczas tego uduchawiania się często zaniedbywał. Świat materii to oczywiście relacje międzyludzkie, związki, aktywizm obywatelski. Człowiek taki będzie starał się dalej przekazywać to, czego się dowiedział, ale będzie to robił już w inny sposób.

Choroby i defekty ciała pozostaną, choć będziesz trochę spokojniejszy. I z tymi chorobami też będziesz musiał się zmierzyć, korzystając z medycyny naturalnej lub farmaceutycznej. A najczęściej z obu medycyn, bo nie oszukujmy się, tak często jest, jeśli leczenie jest prowadzone mądrze, przez kogoś kto się zna na nim. Robert Anton Wilson i wielu innych Wielkich Wtajemniczonych mówili, że to tylko przystanek przed następnym procesem. Czyli przed prawdziwą iluminacją, przed odczuwaniem właśnie tej nirvany, przed dokonywaniem cudów i dostępem do Kroniki Akaszy… Wilson nazywał takich ludzi „Iluminatami”.

Ja jestem sceptyczny wobec takich twierdzeń, ale oczywiście nie wykluczam. Nie wykluczam także tego, że ewolucja świata idzie w stronę globalnej świadomości. Ale przecież nie mogę uwierzyć bez dowodów, bez sprawdzenia tego samemu. Tu i teraz bazuje na tym, co wiem i co zweryfikowałem.

ŚWIAT JEST W PORZĄDKU I JEST NA DOBREJ DRODZE

Wiem tyle, że w pewnym momencie zyskujesz ogromne poczucie i przekonanie, że świat jest na dobrej drodze i jego celem jest ewolucja i wspieranie nas, zagubionych, ślepych i śpiących „dzieci”. Zyskujesz ogromną pewność, że jungowska nieświadomość zbiorowa, monoteistyczny Bóg czy gnostycki Demiurg (to różne nazwy tego samego) nie są złymi strażnikami planety więziennej, ale są naszymi opiekunami, którzy robią co mogą, tylko my nie chcemy lub nie możemy pozwolić sobie pomóc.

Zyskujesz także pewność, że choć trwa wyzysk, że choć mafie są chronione przez państwa, a korporacje i banki drenują zasoby planety, to te wszystkie zło jest i będzie demaskowane a potem pokonywane. Zyskujesz również pewność, że żadne „byty astralne”, żadni archonci i żadni „straszni magowie” nie zabierają Ci energii, ale robią to Twoje własne, nieuświadomione programy podświadomości. Teraz już wiesz, że są to właśnie te wewnętrzne podświadome programy, i że nie wiedząc o nich, dokonywałeś projekcji, np na nieistniejących archontów czy na ludzi których oskarżałeś o wampiryzm, a którzy byli zupełnie niewinni.

Wiedza o tym to siła, to potęga, to prawdziwe oświecenie.

Autorstwo: Jarek Kefir
Zdjęcie: Prosa1960 (CC0)
Źródło: Jarek-Kefir.org

30 komentarzy
  1. WacekPlacek 14.02.2018 16:18

    Oświecenie to pojęcie które można zastosować zawsze kiedy wychodzi się z jednej iluzji. Była nawet taka epoka zwana Oświeceniem a którą dzisiaj zalicza się do iluzji. Lepiej mówić o przebudzeniu lub oświeceniu duchowym aby uniknąć nieporozumień.
    Ezoteryka to tylko nazwa określające wiedzę ukrytą za pozorami, wiedzę najgłębszą i elementarną w przeciwieństwie do egzoteryki czyli wiedzy powszechnej, uproszczonej, ogólnej i bardzo pozornej. Nie ma nic wspólnego z przebudzeniem bo to ma miejsce w sercu, a ezoteryka to kolejne głębsze programy rozumu. Dwa oddzielne światy.
    Nirvana to tylko jeden ze stanów duchowych w które się wchodzi, które się osiąga i nie ma ten stan nic wspólnego z destrukcją i rozczarowaniem bo rozczarowanie przeżywa tylko człowiek głęboko nieświadomy (czyli w tym rozumieniu, nieoświecony). Człowiek w stanie nirvany odczuwa nieustającą błogość.
    Numerologia, święta geometria, czakry, astrologia, feng shui, ajurweda itd itd to są tylko różne nauki, ezoteryczne czyli bardziej głębokie i konkretne od nauk powszechnych/przyrodniczych. To nie ma nic wspólnego z oświeceniem, można być „ciemnym” jak noc a znać dobrze numerologie lub pracować z czakrami itp. Oświecenie duchowe, albo inaczej przebudzenie to doświadczenie pustki, dzięki czemu można zrozumieć iluzję wszystkich myśli i odczuć. Bez tego doświadczenia nie ma mowy o oświeceniu. Oczywiście stan ten można stracić i ponownie zatopić się w oceanie iluzji co często ma miejsce. Dlatego szkoły duchowe przygotowują do tego, aby stan ten nie był epizodycznym doświadczeniem a czymś stałym w życiu.
    Archonci, demony, wampiry energetyczne itp to są nazwy dla zjawisk energetycznych które zarządzają procesami podświadomości człowieka, więc mówienie, że „to tylko programy podświadomości” niczego nie daje, nie wyklucza też tych wcześniejszych. Te programy podświadomości mają swoją siłę i cechy charakterystyczne, trzeba je ponazywać aby rozpoznać i móc przepracować i obecne pojęcia robią to dobrze, nie ma potrzeby z tego rezygnować.

    Stan depresji czy też odczucie nihilizmu którego często się doświadcza poszukując oświecenia wynika z tego prostego faktu, iż jeszcze oświeconym się nie jest a jedynie myśli się o oświeceniu i rozumie się je intelektualnie. Oświecenie duchowe nie jest myślą, ani doświadczeniem odbieranym przez rozum czy pamięć. Ludzki rozum dochodząc do konkluzji, że wszystko jest tylko pozorem i wrażeniem zaczyna wpadać w panikę bo to oznacza śmierć ego, a ego jest fundamentem rozumu, więc naturalnie człowiek czuje się źle. Oświecenie to stan serca a nie rozumu a tam lęków, rozczarowań, paniki itd nie ma. Człowiek odzyskując dostęp do serca przejmuje kontrole nad rozumem który przestaje być domem dla ego (czyli sztucznej tożsamości tworzącej podświadomość) a zaczyna być zwykłym narzędziem ciała tj, noga czy ręka.

  2. Szwęda 14.02.2018 17:25

    Nie ma złotego środka dla wszystkich ludzi. Każdy musi sam się męczyć: dla większości ludzi życie to męka, wysiłek, harówka itp. Bezcenna jest zdolność do cieszenia się rzeczami i nierzeczami małymi, tanimi, prostymi. Lepiej nie oczekiwać wielkiego szczęścia, bo to może być źródłem większych mąk niż te zwykłe, powszednie.

  3. MasaKalambura 14.02.2018 18:38

    Aby zbudować nową wizję świata opartą na prawdzie trzeba porzucić i rozwalić w pył dotychczasową wizje opartą na iluzji własnych oczekiwań i fałszu, którym jesteśmy karmieni od dziecka. Jest to nieuniknione.

    Jednak oparcie się w tej przemianie na Stwórcy łagodzi szok, zaufanie Mu zmniejsza stres, a miłość do Niego uwalnia odrobine niezbędnego szczęścia potrzebnego dla zdrowia i utrzymania się z cierpliwością na nowej Prostej tym razem Drodze do wyzwolenia.

    Nie pokładamy nadziei w nikim innym. Żadnym guru nauczycielu przyjacielu ludzkim. Oni mogą nas tylko zawieść. Oprócz tych, których zesłał Bog Sam utwierdzając ich proroctwem. Tych słuchać warto. Reszta to tylko nasi bracia. Tylko Bóg i On sam jeden godzien jest zaufania. Tylko z Nim przejście będzie możliwie najdelikatniejsze, a przy tym szczęśliwe i nacechowane sensem.

  4. Fenix 15.02.2018 10:07

    @Masa ” Tylko Bóg i On sam jeden godzien jest zaufania. ” On ,to kto ?
    Bóg i Ja, człowiek w jednym, zaufania godny, trójca jednym!

  5. WacekPlacek 15.02.2018 10:22

    @Masa daj sobie spokój z taką radą. To pułapka. Nie możesz ufać czemuś czego nie znasz i nie możesz zbliżać się do czegoś czego nie znasz. Stwórca nie łagodzi szoku ani stresu, On eliminuje te stany całkowicie (ex definitione). Jeśli więc odczuwasz stres to znaczy że ze Stwórcą/Źródłem nie obcujesz bezpośrednio, po co więc karmić się halucynacją, że opieram się o coś z czym nie obcuje i czego nie znam, czyli się o nic nie opieram. Poszukiwanie Oświecenia to droga w Ciemność, z nieznane, czy będzie tam Stwórca to się dopiero okaże, uczą, że jest, że warto ale to są tylko przekazy innych. Nie można ścigać doświadczeń innych ludzi, to jest największa iluzja, można się nimi jedynie zainspirować ale podstawowe nastawienie to nie wiara, nie nadzieja w coś tam czy na coś tam, ale tylko miłość do życia i samego faktu doświadczania i podróżowania przez życie. Poznajesz siebie przez zaprzeczenia, przez doświadczenia tego czym nie jesteś, co sztucznie sobie tylko wyobraziłeś o sobie i w ten sposób dochodzisz do korzeni, zdzierasz te warstwy jak z cebuli, ale co tam jest na samym dnie egzystencji tego nikt nie wie i nie ma sensu ufać, że cokolwiek tam jest bo to ufność w kreacje własnego umysłu który się boi i sobie zmyśla historyjkę aby się nie bać. Nie wiesz, dlatego szukasz, jak wiesz to już nie szukasz. Więc jak ktoś się „opiera” o Stwórce to przestaje Go szukać, w końcu przecież zakłada że jest o Niego oparty.

  6. Brev 15.02.2018 12:10

    Naszym głownym zadaniem celem jest przetrwanie.

    Dlatego natura każe zakładać niektórym aluminiowe czapki, na wszelki wypadek, aby w przypadku każdego, nawet najbardziej nieprawdopodobnego scenariusza zapewnić przetrwanie gatunku.

  7. montansky 15.02.2018 21:31

    Chciałem dodać komentarz ,ale kiedy przeczytałem „wackaplacka” to w zasadzie trafnie wyjaśnił istotę oświecenia, przebudzenia czy jak w końcu to zwać. Od 5-ciu lat zajmuję się tym aby być
    świadomym na jawie i świadomym we śnie,czy mi się uda – nie wiem. Jednak moje życie się odmieniło, inaczej postrzegam otaczającą rzeczywistość przestając oceniać czy fragmęntaryzować ,
    a to pozwala poczuć jedność ze światem który zaczyna odwzajemniać tym samym. Walka to jak kopanie się z koniem jest z góry skazana na porażkę, niestety nie rozumieją tego politycy ani tzw.
    narody i wieża Babel ma się w najlepsze.

  8. Atos 15.02.2018 21:44

    @WacekPlacek 14.02.2018 16:18
    Wacek , Nobel za te dwa posty.
    https://youtu.be/LKJKxseB1Ds
    https://youtu.be/YFizoyGnxH4

  9. Krzysztof Zamojski 17.02.2018 16:28

    Witam
    Wacek Placek zmusiłeś mnie swymi wypowiedziami do zarejestrowania się na tym portalu. Śledzę Twoje wypowiedzi i nabieram coraz więcej szacunku do Ciebie i do Twoich testów. Ja zgłębiam podobną wiedzę już od trzydziestu lat i prawdę mówiąc Twoje tematy naprowadzają mnie….na zupełnie inny tok myślenia. Być może schematy którymi się posługiwałem, były dla indywidualnych osób. Trzymaj tak dalej i pisz. Pozdrawiam Krzysztof

  10. realista 17.02.2018 18:59

    Nobel dla Wacka i stado fanów…
    świat się kończy :DDD… .. .

  11. MasaKalambura 17.02.2018 19:37

    Ego Wacka po trzykroć nie może.
    Ufać.
    Znać.
    Znaleźć.

    To pułapka, w jaką popadł. Nihilizm motoryki intencji woli.

    Jego Bóg jest nim zawsze. Stąd brak mu strachu. Jest nieśmiertelny.
    Brak mu cierpliwości na rozmowy śmiertelników.

    A śmiertlenym być to czuć strach przed śmiercią. Chorobą. Niełaską Ukochanego Ukochanej. Przed błędem wieczności. Szaleństwem. Samotnością w cierpieniu. Bólem Ostatecznym.

    To jest strach każdego, kto świadom jest słabości człowieka bez wiary. I nadziei. I miłości.

    To obłęd wmawiać ludziom, ze światło odnajdą w ciemności. A on to zrobił. I dostał Nobla.
    Czy twoje szaleństwo ma granice?

    Jeśli szukasz Ostatecznej Granicy poznania, nigdy nie wchodź w ciemność. To pułapka. To zasadzka. Jeśli masz osiągać takie kresy, lepiej byś zrobił, jakbyś nie robił nic zupełnie.

    Nie warto ruszać w drogę bez Miłości. Do Boga który jest prawdą. I tą prawdą swieci w ciebie. I nie ma ciemności.

    Możesz popełniać błędy. Możesz grzeszyć nawet, ale gdy widzisz światło, idziesz do Niego z ufnością. Skruszony, ale z pełną intencją i ze zwartą zdecydowaną wolą bycia z Nim idziesz dalej. Znając Go choć Go nie znając.

    Czasem nie jesteś z Nim. Mimo iż zawsze bliski Niego. Bo wielka jest Chwała. I daleki Tron. Ale idąc do Niego i naprawiajac błędy, które będąc takim uczyniłeś zbliżasz się. A On zbliża się zawsze szybciej.

    Jednak nie jest wielką sztuką nic nie robiąc nie popełniać błędów. Większą jest robić coś z miłością. Bo, nawet wtedy czasem grzesząc, ale w szczerym poszukiwaniu Boga bliżsi Mu jesteśmy niż tylko czekając.

  12. Atos 17.02.2018 21:15

    „Cechą głupoty jest dostrzegać błędy innych, zapominając o swoich.”
    Horacy

  13. Atos 17.02.2018 21:43

    @ realista 17.02.2018 18:59
    Miło , że znasz język prasłowiański.
    Rzeczownik stado jest w polszczyźnie dziedzictwem prasłowiańskim, pochodzi z psł. wyrazu *stado ‘stojąca gromada zwierząt’, formacji pochodnej od czasownika *stati ‘stanąć, zatrzymać się, podnieść się’, kontynuującej praindoeuropejski rdzenny morfem *sta- (*st(h)ā) ‘stać’. Ten morfem był bardzo produktywny i zachował się we wszystkich chyba językach wywodzących się z praindoeuropejszczyny, tzn. w rodzinie języków słowiańskich, romańskich, germańskich, greckich, bałtyckich…
    Odziedziczone wyrazy stawały się bazą derywacyjną dla innych formacji, np. w języku polskim od wyrazu stado utworzono słowo stadny, a od niego – stadnina.
    Od czasownika stać pochodzi też wiele innych rzeczowników, m.in. stadło (np. małżeńskie), stan (i… stanik), staw (stawiać i… przystawka) i wiele, wiele innych.
    Praindoeuropejski morfem rdzenny *sta- odnajdziemy m.in. w grec. stádion (stąd zapożyczenie w języku polskim stadion) czy łac. stadium (por. zapożyczenie stadium).
    Wszystkie wymienione w pytaniu wyrazy mają wspólne praźródło – kontynuują praindoeuropejski morfem rdzenny *sta-/*st(h)ā.
    Myślę, że nie miałeś na myśli?
    „Albo też gromada zwierząt jednego gatunku, trzoda, sfora, tabun 2. tłum, gromada, chmara”. 
    Wówczas musiałbym napisać coś ..

  14. WacekPlacek 18.02.2018 09:40

    @Masa
    Światło możesz znaleźć tylko w ciemności, bez niej nawet nie wiedziałbyś co to jest światło. Taki jest sens jej istnienia, tej ciemności, UŚWIADOMIENIE sobie z czym masz do czynienia, kim jesteś poprzez doświadczenie tego kim byś być nie chciał.
    Myślisz, że Ty i On zbliżacie się do siebie, zakładasz więc, że coś Was dzieli. Co to takiego stoi na drodze, co czyni tą drogę, ten dystans? Nie czasami ta ciemność? Szukasz więc światła w ciemności i to nie jest nihilizm bo ja nie sugeruje zaprzestania działania. Ja sugeruje tylko abyś się nie opierał o to czego szukasz, bo to kłamstwo, skoro szukasz to znaczy że nie masz w niczym oparcia prócz siebie samego i swoich kreacji. Jak znalazłeś to dystans znika, znika rozdzielenie, jesteś tym samym czego szukałeś.
    Twój problem polega na tym, że gonisz swój własny ogon, z racji tego, że nasze rozdzielenie ze Stwórcą jest iluzją, nie dostrzegamy, że światło które widzimy jest poświatą, śladem, ogonem komety którą jesteśmy my sami. Krążymy w koło starając się złapać własny koniec i to nazywamy Bogiem. Dlatego w niektórych tradycjach oświeceniowych uczy się bezruchu, bezdechy i ciszy, bo tylko wtedy dostrzegasz, że sam jesteś czystym światłem i tym czego szukasz. W Religiach podanych egzoterycznie natomiast uczy się ucieczki przed ciemnością i gonitwy za światłem, czyli tej zabawy z samym sobą i to jest już tak długo powtarzane i tak mocno zaawansowane, że choć ja o tym wiem, (skoro to piszę) to i tak nie potrafię się z tego wyzwolić, a co dopiero ci którzy tego nie wiedzą.

  15. MasaKalambura 18.02.2018 10:13

    A twój problem to utożsamianie różnych poziomów jasności z ciemnością.
    Nie muszę wkraczać do krainy mroku ani posiłkować się jej wskazówkami ani nawet upodabniać się do niej odkąd wiem ze nic z nią wspólnego nie mam bo jestem światłem, dzieckiem światłości. I jako takie upodabniam się do swego Źródła poprzez rozjasnianie się, oczyszczanie powierzchni świecącej z brudów ciemności i dbałość o czystość paliwa którym świece. Oliwą miłości jaką pałam ku Jedynemu.

    Nic, ale absolutnie nic nie mam z ciemności, i do niczego mi ona nie służy. Mogę świecić w mroku ale wtedy i mrok znika. I tym bardziej niczemu nie służy. Idzie precz.

  16. WacekPlacek 18.02.2018 11:54

    @Masa
    Jasność ma poziomy, Światło ich nie ma.
    Czyste jest czyste, reszta ma już stopnie zabrudzenia. Czarne jest też czarne i reszta to tylko stopnie zbrukania ciemności. Światło jest dla mnie niewidzialne, i metafizycznie i dosłownie fizycznie, dlatego jasności nie uznaje za Światło. Żaden pojedynczy zmysł nie doświadcza Światła, Ono jest doświadczane całościowo, ale nasza mowa jest zniszczona, upośledzona przez pismo dlatego ścigamy własny ogon bo mamy wypaczone pojęcia.
    Malarz nie stworzy pięknego obrazu mając tylko białą farbę, szuka balansu w odcieniach i tak potrafi uchwycić piękno. Problem jest wtedy kiedy ktoś myśli, że tylko białe lub tylko czarne jest piękne, dlatego mamy tą walkę dobra i zła i to jest największa nasza iluzja, nie ma walki dobra i zła, światło świeci w ciemności i to jest piękne, nic to nie musi z niczym walczyć, współistnienie jest święte.
    Każdy świeci w mroku więc prędzej czy później każdy przenika mrok w takim samym stopniu, jeśli ciemność na daną chwilę cię nie pociąga, to znaczy, że już ją w tym miejscu poznałeś, jeśli pociąga ale to wypierasz iluzją nieskalaności to sobie szkodzisz, bo skoro pociąga to znaczy, że chciałeś i to już się stało, kwestia tylko tego kiedy opadniesz z sił i przestaniesz się opierać.
    Ciemność nas pociąga bo jest lekko oświetlona a to wynika z naszego dystansu (stopnia nieświadomości) i ta gra odcieni jawi się jako coś pięknego, więc to jest coś naturalnego, że tego pragniemy. Nienaturalna albo błędna jest nasza nieświadomość tego faktu, iż to piękno odcieni wynika tylko z tego, iż jesteśmy w pewnym dystansie od tego co tam rzeczywiście jest, jak już się zbliżymy to się okazuje, że jest harmonia jasności i ciemności i wszystko jest doskonałe. Z racji tego, że dystansu nie chcemy skracać (czyli nie poszerzamy świadomości) a błędnie zakładamy, że piękno które się jawi jest czymś stałym, czymś „na prawdę”, to wpadamy w pułapkę powtarzania tego samego aktu, czyli chcemy utrzymać stały, ten sam dystans aby czar nie prysnął. Świat jest w wiecznym ruchu i zrobić się tego nie da, więc czasami dystans jest siłą nam wydarty (zazwyczaj przez nasze pragnienia zachowania jakiegoś innego piękna w innym miejscu) i wtedy pojawia się ból rozstania. Tak się rodzi uczucie głodu. Sufi głoszą, że ten kto nie zna głodu ten nie zna Boga, bo jak się pozna głód, to się wie, że nie ma głodu, że jest tylko Bóg w Tobie i Ty w Nim.
    Im bardziej jesteś świadomy tym bardziej tworzysz doskonałą harmonię światła i ciemności z tym, czego doświadczasz. Im bardziej nieświadomy, tym dystans większy i proporcje światła i ciemności są zaburzone, wtedy to zależnie od pozycji coś się jawi jako piękno albo jako brzydota i wtedy albo skracamy dystans albo go dalej zwiększamy – to jest ta walka dobra ze złem i największą pułapką nie jest sama walka, bo choć jest zbędna to dzięki niej „dzieją się rzeczy”, pułapką jest akt powtarzania w koło tego samego, przywiązania się do chwilowego piękna i próba zakrzywiania rzeczywistości tak, aby to piękno każdego dnia się powtarzało (przez co pozbawiamy się możliwości doświadczania innego jak i ostatecznego piękna).

    Jak jakiś fanatyk torturuje na wojnie swojego wroga, zadaje mu okropne cierpienie to nie dlatego, że widzi piękno w cierpieniu drugiego człowieka, ale dlatego, że widzi, że ten drugi człowiek zasłania mu jakieś inne piękno, coś mu zabiera i czuje ogromną przyjemność w tym, że dokonuje aktu sprawiedliwości, że okrutnie karze wroga, bo widzi, że ta kara osłabia wroga i przywraca jego utracone piękno. To jest właśnie ta właściwa ciemność, niewidzialna ciemność jako coś przeciwnego do niewidzialnego światła. Ciemność która pociąga, jest już czymś innym jest odcieniem, jakimś stopniem zmieszania i nasze przywiązania do tych różnych form zmieszania sprawiają, że każdy walcząc o swoje przywiązanie do czegoś tam, czasami odsłania to co niewidzialne, doświadcza czasami czystej światłości lub czystej ciemności, ale dzieje się to nieświadomie, jest to wynikiem zbiegu okoliczności i takie doświadczenie jest zawsze chwilowe. Aby to nie było chwilowe trzeba przestać przywiązywać się do piękna odcieni, można je podziwiać, tym jest droga życia, tym podziwianiem, ale jak chcemy je zatrzymać to wtedy igramy z losem i wpadamy we własne sidła, wtedy będziemy zabijać, aby zachować coś na stałe.

  17. WacekPlacek 18.02.2018 12:59

    @Masa
    Masz podany mit i jak go dobrze rozszyfrujesz to wychodzi coś takiego:
    – Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię – czyli poprawnie tłumaczone – na początku Bóg stworzył rzeczywistość nieskończoną i skończoną (dlatego jak idziesz „do nieba” to do świata nieskończoności, nieograniczonych możliwości)
    – Ziemia zaś była bezładem i pustkowiem: ciemność była nad powierzchnią bezmiaru wód, a Duch Boży unosił się nad wodami – czyli poprawnie tłumaczone – Rzeczywistość skończona była pierwotnie bez praw i porządku, beż żadnej struktury geometrycznej itp, była tylko potencją skończoności i była niczym woda, (jako właściwość nie pierwiastek) nad którą nie było niczego (ciemność) prócz czystej przestrzeni, czyli Eteru który jest Duchem Bożym.
    – Wtedy Bóg rzekł: Niechaj stanie się światłość; I stała się światłość – czyli poprawnie tłumaczone – w skończoności (ziemi jako bezmiarze wód) pojawia się pierwsze coś co jest nie jest „bezładem i pustkowiem” czyli potencja się urzeczywistniła i powstaje w przestrzeni (Eterze, czyli w Bogu) jego Syn, czyli Logos, czyli Coś aniżeli Nic – Światłość.

    Następnie mamy podział wód, czyli ziemi, czyli skończoności, na to co dziś nazywamy ziemią i to co nazywamy atmosferą. Tak się wyłaniają dalej 4 elementy, woda, ogień, ziemia i powietrze, nad którymi jest piąty, Eter (Duch Boży).
    Eter czyli obecnie próżnia z każdej strony otacza każdy atom, czyli skończoność, atom jest wodą/ziemią w której świeci światło, podzielone na 4 elementy. potem są rośliny które są świadomością i tym co nazywamy życiem, odczuwaniem, potem mamy gwiazdy czy też ciała niebieskie które są bogami, czyli przewodnikami wyznaczającymi w skończoności, na ziemi kierunki i zależności, potem mamy ptactwo i zwierzęta morskie czyli to co się nazywa aniołami i demonami, te pierwsze na górze te drugie na dole (to są inteligencje) a potem są zwierzęta, czyli cały świat astralny, cały konstrukt psychiczny, emocjonalność jako pole doświadczeń dla świadomości, a na końcu całe to dzieło stworzenia się zebrało i Bóg rzekł – uczyńmy sobie – czyli RAZEM skopiujmy to wszystko ze Mną aby ktoś mógł tego doświadczać. Człowiek jest „na podobieństwo” więc jest podobny Stwórcy jak i temu co przez te 6 dni zostało stworzone, dlatego się mówi – Jak na górze tak i na dole, bo Człowiek jest duplikacją Boga i 6 dni stworzenia, ma to wszystko w sobie, w środku – jest to wyjaśnione w „drugim opisie stworzenia człowieka” (Rdz 2.5,6). Ma w sobie więc niebo i ziemię, ma ciemność i bezmiar wód ale także Ducha Bożego jak i Syna czyli Światło, ma w sobie rośliny, zwierzęta a także i bogów z Zodiaku. Walka i ucieczka jest tylko z samym sobą i od siebie samego bo „wychodząc z raju” utraciliśmy pamięć i wiedzę o tym, że to wszystko posiadamy w sobie.

  18. realista 18.02.2018 13:19

    z tego co piszesz wynika, że nie mówisz o świetle nawet, kiedy rozmawiamy o optyce.
    to po co piszesz „światło” i twierdzisz, że naukowcy nie rozumieją czym jest światło, zaprzeczasz jego właściwościom, wykorzystaniu go do zdobywania wiedzy o otaczającym nas świecie, skoro to ty piszesz o czymś innym?
    dlatego proszę cię – nie wypowiadaj się o nauce i naukowcach naśladując język nauki, bo ty nie piszesz o nauce i rzeczywistości, tylko o wrażeniach i przenośni. lubisz sobie „pofilozofować” i pożonglować słowami, i to ci wychodzi, można się nabrać. ale na temat nauki głosu nie zabieraj, bo nie masz o teoriach naukowych bladego pojęcia… .. .

  19. WacekPlacek 18.02.2018 13:43

    @realista
    A skąd wiesz, że naukowcy rozumieją co to jest światło? Dla nich to „promieniowanie fali elektromagnetycznej”. Więc zapytaj naukowca co to niby promieniuje i konstruuje tą falę? Bo skoro fala i skoro promieniowanie to coś jest tego źródłem, co niby? Nie wyjdzie czasem, że fala to woda (ziemia była bezładem i pustkowiem: ciemność była nad powierzchnią bezmiaru wód Rdz.1,2) z której wyłania się światło? Woda to stan (właściwość) materii „poza horyzontem zdarzeń” czyli bezmiar i pustkowie, czyli wtedy jak materia jest tylko potencją, jest nieobserwowalna, nierejestrowana, 0 w języku binarnym i z tego wyłania się pierwsze Coś rejestrowanego, Coś co ma jakąś właściwość, czyli masę spoczynkową jeszcze zero ale ma już spin czyli 1 w języku binarnym, czyli jest to foton, coś co przenosi oddziaływania, to jeszcze nie jest byt, to jest dopiero proces tworzący byt, coś co nadaje właściwość temu co potem ma już masę, czyli jest bytem.
    Moje rozumienie nie koliduje z tym rozumieniem naukowców, wyciągam później z tego tylko inne wnioski, bo to co się nazywa „promieniem światła” nie jest światłem ale materią na danej przestrzeni która geometrycznie tak ma rozprowadzane oddziaływania. Musisz najpierw mieć oświetlone otoczenie aby zobaczyć jakiś promień, czyli nie widzisz światła, widzisz zawsze materię już oświetloną, czyli jakoś naładowaną elektromagnetycznie. Foton jest niewidzialny, jest procesem, można o nim wywnioskować implicite ale bezpośrednio nie można go zaobserwować.

  20. realista 18.02.2018 14:44

    cyt.:”A skąd wiesz, że naukowcy rozumieją co to jest światło?”

    ważniejsze w tym jest to, że ty o świetle nie piszesz.

    cyt.:”Dla nich to „promieniowanie fali elektromagnetycznej”. Więc zapytaj naukowca co to niby promieniuje i konstruuje tą falę? Bo skoro fala i skoro promieniowanie to coś jest tego źródłem, co niby?”

    odpowiedzi na twoje pytania istnieją, tylko tobie nie chce się o tym dowiedzieć. dlatego właśnie cię proszę, żebyś nie wypowiadał się na tematy których nie znasz i nie rozumiesz, bo wprowadzasz czytelników w błąd.

    naprawdę ci się wydaje, że nikt przed tobą tych pytań nie zadał i nikt na nie nie odpowiedział? masz ludzi za idiotów?…

    światło to nie woda, tylko ty używasz takich analogii, niekonkretnych skojarzeń wybranych właściwości lub znaczeń.

    cyt.:” bo to co się nazywa „promieniem światła” nie jest światłem ale materią na danej przestrzeni która geometrycznie tak ma rozprowadzane oddziaływania. Musisz najpierw mieć oświetlone otoczenie aby zobaczyć jakiś promień, czyli nie widzisz światła”

    mnóstwo razy ci tłumaczyłem, że mylisz promień światła z potocznym promykiem słonka. promień to nie jest widziana kreseczka światła, tylko trajektoria poruszania się fali świetlnej, fotonów. a światła nie zobaczysz „z boku”, dopóki nie odbije się od czegoś (materii) i nie trafi w twoją źrenicę jakaś choćby niewielka jego część. błagam, zrozum to…

    cyt.:”Foton jest niewidzialny, jest procesem,”

    wręcz PRZECIWNIE. jedyne co widzimy, to fotony, i to o określonej energii… .. .

  21. MasaKalambura 18.02.2018 15:00

    Jak można pisac takie andruty androny? Jasność ma poziomy a nie światło. Cechy światła to jasność, nasycenie, temperatura, moc, ilość lumenów, barwa.

    Nie ma światła czarnego. Albo masz światło albo ciemność. Ciebie pociąga ciemność, bo przez swoją nichilistyczna naturę masz skłonność do nicości. Jednak nie wyciągaj wniosków o swietle na podstawie ciemności. To błąd. Wielki bezsensowny błąd.

  22. WacekPlacek 18.02.2018 15:36

    @realista
    piszesz dla samego zaczepiania, jak zwykle, nic nie masz do powiedzenia.
    Jak widzisz „fotony” o określonej energii to nie nazywasz tego już fotonem, bo to ma już ładunek, masę i nazywasz to inaczej, elektron, atom, pierwiastek itd. Więc jedyne co widzisz to materię naładowaną energetycznie ale nigdy bezpośrednio nie widzisz fotonów, czystego światła. Warunkiem i budulcem wszystkiego jest światło ale ja piszę na klawiaturze z danego materiału a nie na świetle, więc w fizyce światło jest nieobserwowalne, jedynie materia, czyli dzieło stworzone, zbudowane, akt stworzenia ale nie sam budulec i proces budowania, o tym możesz jedynie wnioskować pośrednio.
    Nie pisałem też, że światło to woda, pisałem wyraźnie ale masz elementarne braki w czytaniu ze zrozumieniem. Woda jest określeniem właściwości jaką posiada materia(skończoność) w stanie potencjalnym, czyli w żaden sposób jeszcze nieuporządkowanym i nieokreślonym.

    @Masa
    Światło nie posiada żadnej cechy prócz – ekspansja. Nasycenie, temperatura, moc itd to są cechy oświetlonej materii. Jeśli światło jest alegorią do Stwórcy to chyba nie chcesz powiedzieć, że jest gdzieś „słabo nasycony Stwórca”?
    Kompletnie nie zrozumiałeś niczego z tego co wyżej napisałem, bo zakochałeś się w tworach własnej wyobraźni.

  23. realista 18.02.2018 16:21

    cyt.:”piszesz dla samego zaczepiania, jak zwykle, nic nie masz do powiedzenia.”

    wręcz przeciwnie, nie moja wina że nie rozumiesz o co cię proszę.

    cyt.:”Jak widzisz „fotony” o określonej energii to nie nazywasz tego już fotonem, bo to ma już ładunek, masę i nazywasz to inaczej, elektron, atom, pierwiastek itd.”

    bez sensu. jak widzę światło, to znaczy że fotony z których się składało już nie istnieją, bo weszły w reakcję z substancją światłoczułą co wywołało impuls nerwowy…

    cyt.:”Więc jedyne co widzisz to materię naładowaną energetycznie ale nigdy bezpośrednio nie widzisz fotonów,”

    nie. wręcz przeciwnie. zrozum – nasz zmysł wzroku jest pobudzany przez fotony, czyli widzimy TYLKO je. tak samo jak słyszysz jedynie zmiany ciśnienia powietrza.

    cyt.:”Warunkiem i budulcem wszystkiego jest światło”

    no nie, światło jest tylko jednym z elementów. proszę cię, przestań pisać głupoty. przyznaj, że nie chodzi ci o światło i fotony, o których mówi fizyka, tylko o jakieś tam niefizyczne bla bla bla i nazywaj to jakoś tam dla odróżnienia Xwiatło, i po sprawie. ale nie udawaj, że piszesz o tym samym co fizyka, bo wtedy nie – to co piszesz to po fizycznemu BREDNIE.

    cyt.:”Nie pisałem też, że światło to woda, pisałem wyraźnie ale masz elementarne braki w czytaniu ze zrozumieniem. Woda jest określeniem właściwości jaką posiada materia(skończoność) w stanie potencjalnym, czyli w żaden sposób jeszcze nieuporządkowanym i nieokreślonym.”

    a ja ci piszę od X czasu, żebyś do cholery zaczął stosować określenia w ich ustalonym znaczeniu, a nie wymyślał swoje własne definicje i wtedy oskarżał dyskutantów o braki w czytaniu ze zrozumieniem. to głupie i bezczelne.
    odkrywasz Amerykę, a wydaje ci się, że piszesz nie wiadomo jakie mądrości…

    ta twoja „woda” to w fizyce pole elektromagnetyczne, które fale zaburzają, albo ośrodek sprężysty zaburzany przez falę akustyczną, więc nie wiem po co tu wymyślasz, zamiast po prostu dowiedzieć się co już na ten temat wiadomo. zamiast fantazjować zacznij to ogarniać, bo życia ci nie starczy przy twoim obecnym stanie wiedzy… .. .

  24. MasaKalambura 18.02.2018 18:02

    Światło posiada wszytkie te cechy, które wymieniłem, kiedy jest u źródła. Źródło światła życia, Bóg, to Najjasniejszy. Od Niego bierze początek wszelkie istnienie i wszelka światłość – mądrość, potęga, sprawiedliwość, wiedza czy moc. Albo Miłosierdzie.

    Nie chcę powiedzieć, że jest gdzieś słabo nasycony barwą Stwórca. Chcę powiedzieć, że istnieje z pewnością wiele słabiej od Żródła nasyconych barwą, mocą lub z niższą temperaturą świecących odbić świartła, refleksów Jedynego. Nas, stworzeń Boga. I naszym, tych refleksów zadaniem jest przywrócenie wolą i intencją bezpośredniej ekspozycji na Źródło (w częstej modlitwie, medytacji i w wspominaniu Jedynego). A także korzystanie z jak najczystrzego paliwa pochodzącego od Źródła w nas dojrzewającego, czyli miłości własnej do Boga, paliwa zasilającego lampę wewnętrznego ognia, który jest synchronicznie zestrojonym reaktorem termojądrowym z Reaktorem Boga, nas wzbudzającym do drżenia i świecenia. Oprócz tego zadaniem naszym jest pozbycie się wszelkich brudów i zaciemnień z całej optyki, szkieł i zwierciadeł, jakim jest nasze ciało i czyny, które grzeszne będąc ciemność przynoszą, a miłosierne jasność i czystość. Piękno, harmonię i miłość.

    To nie prawda, że nic z tego, co napisałeś nie zrozumiałem. Zignorowałem to, bo masz zwyczaj zaczynania od błędnych założeń a potem na tym budujesz wielkie nic nie znaczące konstrukcje. Wszystkie one rozwala proste przyjżenie sie szczegółom, w których gubisz się i błąkasz.

  25. WacekPlacek 18.02.2018 18:33

    @realista
    po co ty właściwie czytasz moje wypowiedzi i do mnie piszesz?

    „bez sensu. jak widzę światło, to znaczy że fotony z których się składało już nie istnieją, bo weszły w reakcję z substancją światłoczułą co wywołało impuls nerwowy…” – przecież to właśnie cały czas piszę, nie widzisz fotonów, nie widzisz światła, widzisz tylko reakcje materii na kontakt ze światłem. To że sobie to nazywasz „substancją światłoczułą” nie zmienia tego faktu, ta substancja nie jest tym samym światłem skoro jest na światło światłoczuła, jest materią, czymś innym od „czystego światła” dlatego jest światłoczuła.
    „nie. wręcz przeciwnie. zrozum – nasz zmysł wzroku jest pobudzany przez fotony, czyli widzimy TYLKO je.” – jakim cudem widzisz tylko fotony skoro zdanie wyżej sam piszesz, że jak widzisz światło to fotony już nie istnieją? Sam nie wiesz co tu bredzisz, recytujesz jak komputer definicje wyryte na pamięć nie mając pojęcia nawet co oznaczają.

    Nie będę stosował określeń o ich ustalonym BŁĘDNYM znaczeniu, bo bym musiał walić takie wykluczające wzajemnie się twierdzenia jak ty powyżej.

    @Masa
    Odbicia światła to nie światło jako Źródło, nawet psia kupa jest odbiciem od światła. Ustaliłeś sobie więc, (wedle sobie znanemu kryterium), że są odbicia „dobre” i są odbicia „złe”, czyli jaśniejsze i ciemniejsze. Gdzie przebiega granica… nie wiadomo. Myślisz więc, że kolekcjonując, lub otaczając się tymi „jaśniejszymi” jesteś otoczony dobrem a więc bliżej Źródła i na tym polega twój błąd i pułapka. Najjaśniejsza to jest wieczna zmarzlina i Słońce. Spróbuj się zbliżyć i zamieszkać tam rzeczywiście a nie tylko w fantazjach i słowach, wtedy dopiero będziesz mógł to nazwać „dobrem”.

    Zignorowałeś podstawowy fakt dlatego mnie nie zrozumiałeś – dystans od Źródła jest dystansem od Źródła, dlaczego go nie pokonać już teraz, właśnie w tej sekundzie? Jest coś ważniejszego? Najwidoczniej jest i musisz kochać bardziej te światłocienie niż samo światło. Ja się różnię tym od ciebie tylko, że się tego nie wypieram.

  26. realista 18.02.2018 18:52

    cyt.:”po co ty właściwie czytasz moje wypowiedzi i do mnie piszesz?”

    bo mnie denerwują głupoty, które wypisujesz… .. .

  27. realista 18.02.2018 18:57

    cyt.:”przecież to właśnie cały czas piszę, nie widzisz fotonów, nie widzisz światła, widzisz tylko reakcje materii na kontakt ze światłem.”
    cyt.:”jakim cudem widzisz tylko fotony skoro zdanie wyżej sam piszesz, że jak widzisz światło to fotony już nie istnieją?”

    NIE. widzisz fotony, czyli światło. TYLKO. i widzisz je dzięki ich „pochłonięciu”, tak samo jak jesz „pochłaniając” bułkę. zjedzenie jej oznacza, że już jej nie ma.
    jeśli zmieniasz sobie definicję, to teraz właśnie mamy przykład do czego to prowadzi.

    cyt.:”Nie będę stosował określeń o ich ustalonym BŁĘDNYM znaczeniu, bo bym musiał walić takie wykluczające wzajemnie się twierdzenia jak ty powyżej.”

    jakbyś znał i umiał stosować określenia, to byś może miał szansę zrozumieć, że te stwierdzenia się NIE WYKLUCZAJĄ. absurdem jest stwierdzenie, że ustalone znaczenie jakiegoś określenia jest błędne. określenie to określenie, i jak nie trzymasz się ustalonego znaczenia, to wtedy bełkoczesz i nic nie rozumiesz z tego, co inni próbują ci przekazać.
    twój wybór, sam robisz z siebie idiotę… .. .

  28. WacekPlacek 18.02.2018 19:26

    …dzięki ich „pochłonięciu” a co je niby pochłania, też fotony? Bo skoro widzę tylko fotony to jak mogę zobaczyć coś innego co je niby pochłania? Ta droga była już przerabiana przez Greków i nigdzie nie prowadzi. Wszystko jest światłem/energią, tak owszem, ale jest światło samo w sobie, i lokalizacja, miejsce w którym się znajduje, czyli przestrzeń oraz materia jako sposób, skutego tego jak się rozchodzi i manifestuje na różne sposoby. Doświadczasz światła całym sobą, ale zmysły odbierają tylko materię czyli to miejsce manifestacji bo same są materią, ona jest wypełniona Eterem czyli Informacją i jak mówisz, że widzisz, słyszysz, dotykach, rozumiesz to mówisz o odbiorze informacji. Jeśli patrzysz na żarówkę, płomień, Słońce to widzisz wszędzie powietrze będące w reakcjach chemicznych i fizycznych, informacje i ta przestrzeń falowo przenosi te informacje do ośrodka nerwowego i tam jest interpretowana jako jasność, ciepło, ostrość i wszelkie różne stany i odczucia ale nigdy nie jest interpretowana jako odczucie samego światła, zmysły tego nie potrafią odebrać, to możesz zrobić tylko całościowo a do całości to jeszcze nam brakuje 2 zmysłów.

  29. Atos 18.02.2018 19:38

    „Bądź tak uprzejmy i spróbuj przemyśleć następujący problem – na co by się zdało twoje dobro (światło ), gdyby nie istniało zło(ciemność ), i jak by wyglądała ziemia, gdyby z niej zniknęły cienie? Przecież cienie rzucają przedmioty i ludzie. Oto cień mojej szpady. Ale są również cienie drzew i cienie istot żywych. A może chcesz złupić całą kulę ziemską, usuwając z jej powierzchni wszystkie drzewa i wszystko, co żyje, ponieważ masz taką fantazję, żeby się napawać niezmąconą światłością? Jesteś głupi.”
    Michaił Bułhakow (z książki Mistrz i Małgorzata)

  30. MasaKalambura 18.02.2018 19:40

    Znowu te postodbytnicze porównania. Świetnie wpasowuje się w bezsensowność pierwszego zdania. Z reszta kolejne nie lepsze.

    Nie wiem gdzie znalazłeś te opisy o odbicialch lepszych i gorszych. O jaśniejszych i ciemniejszych. I moim rzekomym ich kolekcjonowaniu. Klasyczny brak rozeznania nihilistycznego poszukiwacza jasności w ciemnym czarnym mrocznym rogu. W miejscu dokładnie odwrotnym od zwykłego miejsca Źródła Światła. Czyli na środku i na podwyższeniu.

    Dystans od źródła jest dystansem od zrodla. Niezwykle odkrywcze. Tak. Jest nawet jak powtórzę to po raz trzeci. A pokonać go w całości nie da się w tej sekundzie bo to On wybierze Dzień i czas. Ja tylko mogę zbliżać się ideowo i przygotowywać jakościowo. Zsynchronizować swoje światło z Jego. Pod względem częstotliwości i jasności jak na moje ograniczone możliwości. Bo odbicie nie będzie nigdy Źródłem. Ale może być najlepsze jak na swoje mozliwosci.

    Ja wypieram się miłości do światłocieni jako źródeł. A ty mylisz jedno z drugim. Tym kończy się poszukiwanie oświecenia w ciemności. Światłowstręt. Albo zbytnia światłoczułość.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.