Ludzie nie boją się wychodzić po zmroku. Żyjemy normalnie

Opublikowano: 27.09.2023 | Kategorie: Publicystyka, Społeczeństwo

Liczba wyświetleń: 2896

Relacja pana Jacka Słomy, rolnika z przygranicznej miejscowości, którego pole ciągnie się na długości 3,5 km wzdłuż granicy. Relacja warta przeczytania szczególnie teraz, w kontekście filmu Agnieszki Holland „Zielona granica”.

Pamiętam, jak w sierpniu 2021 na granicy pojawiło się wojsko. Kosiliśmy wówczas pszenicę na tym samym polu, na którym dziś sieję pszenżyto (zdjęcie). To było 8 bądź 9 sierpnia 2021 roku. Widziałem strażników granicznych, którzy musieli wybierać, które grupy migrantów zatrzymują, a które odpuszczają. Nie mieli wystarczającej ilości funkcjonariuszy do tego zadania. Pamiętajmy, że wówczas nie tylko nie było płotu na granicy, ale też żadnej innej choćby tymczasowej bariery.

Już wtedy widzieliśmy kilkunasto- a czasem kilkudziesięcioosobowe grupy migrantów, które przemierzały polne drogi, włamywali się do pustostanów, budynków gospodarczych (w tym kilkukrotnie do mojego garażu i domu po mojej babci), kilkudziesięcioosobowa grupa przeszła przez pobliską wieś, ciągając za klamki w drzwiach zaparkowanych pod domami aut. W sierpniu moja mama przestała chodzić po zmroku do ogrodu. Moja żona zabrała dzieci i pojechała na jakiś czas do Białegostoku. Podczas szturmu na granicę w Kuźnicy, rodzice zabierali dzieci ze szkoły, inni widzieli wszystko z okien własnych domów (kilkaset metrów od granicy).

Nasze pola nomen omen graniczą z granicą na odcinku 3,5 km. Widziałem wszystko od początku. Gdy powstał płot tymczasowy z drutu, nocami po drugiej stronie było widać ogniska migrantów. Ci nocami potrafili rzucać w naszych żołnierzy nie tylko kamieniami i butami (serio), ale także płonącymi badylami, od których zapalała się trawa a czasem uprawy z pól. Żołnierze gasili to łopatami i swoimi butami.

Każde auto potrzebuje serwisu, wymiany filtrów, olejów. Udostępniliśmy pro publico bono w deszczowe dni naszą halę w tym celu dla żołnierzy. Pamiętam rozmowę z kierowcą wojskowej karetki, który mówił mi o połamanych szczękach, nosach, obojczykach, pękniętych czaszkach naszych żołnierzy, których odwoził z granicy.

Pamiętam Usnarz i lament, który mu towarzyszył. Byłem tam, zanim pojawiła się telewizja. Takich Usnarzy było więcej, np. pod Minkowcami, Jurowlanami itd. Znikały po dwóch dniach gdy nie było zainteresowania mediów i aktywistów. Do dziś niektórzy nie wiedzą, że pobocznym efektem pojawienia się mediów, było pogorszenie sytuacji bytowej migrantów w Usnarzu.

Pamiętam w końcu spotkania z migrantami. To byli bardzo konkretni ludzie, którzy wiedzą, czego chcą. Jedni wzbudzali zaufanie inni nie. Zawsze jednak pierwszą rzeczą, o którą prosili, była podwózka do Niemiec lub jakiegoś większego miasta. Za tym szły oferowane sumy w dolarach. To było dla mnie zrozumiałe, po to się tu znaleźli. Od początku wiedzieli, w jaką grę przyszło im grać. Przyjmowali wodę i jedzenie, choć nie takiej pomocy ode mnie oczekiwali. Dla mnie pomocą było jedzenie i woda, koce termiczne itp. Dla nich podwózka do Berlina. Nigdy nie spotkałem człowieka głodnego, czy chorego (nie wykluczam, że takich nie ma).

To były trzy różne postawy migrantów, które zmieniały się względem tego, z kim przyszło im się spotkać. Inaczej zachowywali się wobec żołnierzy i strażników, inaczej wobec mediów i aktywistów. Myślę, że najbardziej szczerzy byli wobec nas – autochtonów. To żadna tajemnica, rozmawiałem o tym także ze znanymi aktywistami, też tak to widzą.

Anegdoty, przykłady i inne zdarzenia mogę przytaczać do jutra, jednak nie o to w tym chodzi. Od początku pisałem, że mamy do czynienia z kryzysem granicznym, zaś migracja jest jednym z jego elementów.

Dziś z perspektywy czasu wiemy jeszcze więcej. Dziś już nie relacjonuję wam sytuacji z granicy tak jak jeszcze rok temu. Z prostego powodu. Na moim odcinku jest bardzo spokojnie. Płot odciążył żołnierzy i Straż Graniczną. Daje tak potrzebny na reakcję czas. Migracja przeniosła się tam, gdzie tego płotu nie ma. Nikogo nie dziwi widok żołnierzy, nikt nie płacze, że żołnierz wszedł do sklepu z bronią. Moje dzieci bawią się spokojnie pod domem, w czasie gdy ja jestem w polu. Ludzie nie boją się wychodzić po zmroku. Żyjemy normalnie.

Autorstwo tekstu i zdjęcia: Jacek Słoma
Źródło: MediaNarodowe.com


TAGI:

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

7 komentarzy

  1. MasaKalambura 27.09.2023 12:20

    Przy granicy z Białorusią może jest lepiej, ale powróciły gangi wymuszające haracze. Pojawiają się bandyci u zwykłych ludzi znowu jak w latach 90-tych. Chcą kasy za “ochronę”. Policja musi sobie przypomnieć, jak rozbijać mafię.

  2. Tott24 27.09.2023 13:22

    MasaK… ty tak poważnie? Czytasz wywiad z mieszkańcem a i tak wiesz lepiej… podziel się skąd masz tą wiedze? Haracze za ochronę?

  3. MasaKalambura 27.09.2023 19:28

    Jeden przypadek to przyjaciele mojej obecnej klientki. Drugi medialny to doniesienia Otoki Frąckiewicza z PituPitu.

    I nie chodzi tu o granicę tylko wnętrze kraju. Ale nacji nikt nie chce podać. Z dużym prawdopodobieństwem nie Białoruś, a raczej nasi napadnięci przez Rosjan koledzy. Ukraińcy lub Gruzini.

  4. Doctor Who 27.09.2023 21:56

    Tott24 wiedzy oficera prowadzącego MK nie przeskoczysz. Nawet nie pytaj.

  5. MasaKalambura 28.09.2023 06:57

    Ty DW z pewnością nie przeskoczysz.

  6. najzwyklejszy 28.09.2023 12:32

    Powinni strzelać gumowymi, najwyższy czas. Tak, jestem tysiąc razy za i kilku znajomych a w Polsce w setkach tysiącach lub milionach, też za. Wystarczy posłuchać rozmów na moim osiedlu. Holland to kobieca Zełeńska, dla mnie szmatława judaszowa antypolka chociaż dopiero od niedawna widzę co robi. Na szczęście, chociaż późno. Spalić te mainstreimowe judaszomedia, z ich redaktorami rusoukraińcami.

  7. Doctor Who 28.09.2023 15:11

    Wiem MK. Czymże jest jeden człowiek wobec wyspecjalizowanej komórki.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.