Śmiertelni wrogowie Kościoła

Opublikowano: 15.08.2017 | Kategorie: Historia, Publicystyka, Publikacje WM, Wierzenia | RSS komentarzy

Jak pokazuje historia, Katarzy mieli ciekawą przygodę z kościołem rzymskokatolickim, a ludobójstwo, którego Kościół się na nich dopuścił, budzi liczne kontrowersje, ponieważ powód papieża, który wydał rozkaz ich wymordowania, jest dowodem wyjątkowego egoizmu i pychy w utrzymywaniu władzy politycznej i duchowej.

Nazwa „Katarzy” pochodzi najprawdopodobniej od słowa „catharsis”, które oznaczało po prostu „czysty” lub „oczyszczony”. Ich nazwa wzięła się z ich stylu życia, w którym przywiązywali znacznie większą uwagę do spraw duchowym, porzucając w jak największym stopniu bogactwa i dobra materialne. W innym przypadku Katarzy uważali, że ich wiara jest znacznie czystsza i bardziej pozbawiona materialnych naleciałości, niż w Kościele rzymskokatolickim. Katarzy rezydowali głównie w krainie, zwaną Langwedocją, położoną na południu dzisiejszej Francji. Jeszcze wcześniej Langwedocja zwana była Okcytanią. W tej krainie znajdowało się wiele starożytnych miast, każde wyposażone w specyficzną kulturę i język, co wyróżniało ją spośród innych swoich sąsiadów wyższym rozwojem kulturowym. Kataryzm był w XII i XIII w. prawdopodobnie najbardziej wpływowym ruchem „heretyckim”, który zagrażał Kościołowi, dzięki któremu wizerunek na temat „Katarów” kształtowany był przez wiele wieków w duchu czystej herezji, a wszelkie pisma, które przeczyły wcześniej tej tezie były systematycznie niszczone. Jednak jak pokazują źródła lokalne oraz zapiski, które nie wpadły w ręce prototypu Inkwizycji, społeczność katarska postrzegana była w wielu miejscach, jako bardzo pozytywny ruch. Mówiono o nich „dobrzy ludzie”, prowadzące spokojne i stonowane życie, zresztą bardzo pobożne. Ich spotkania oraz dyskusje prowadzone były pod gołym niebem, gardzili bowiem przepychem kościołów. W swojej społeczności mieli wybranych kapłanów, prowadzących życie w jeszcze bardziej ascetyczny sposób, niż reszta społeczności. Jednocześnie w pewien sposób przypominali oni buddystów, ponieważ wierzyli w reinkarnację, nie jedli mięsa (oprócz ryb) i nie stawiali oporu wobec przemocy, ponieważ nie godzili się na zabijanie jakiejkolwiek istoty, nieważne czy człowieka czy zwierzęcia. Ich wiara skupiała się natomiast na osobie Jezusa Chrystusa i jego naukach. Między nimi panował duży duch egalitaryzmu, tak wyróżniający się na tle ówczesnej Europy, a wyrazem ów egalitaryzmu była zachowywana przez nich równość między mężczyznami i kobietami. Co do kwestii duchowym, to wszyscy ochrzczeni byli równi  kapłanom, chociaż nie musieli nimi być. Znani byli również ze swej pomocy wszystkim potrzebującym.

Warto przyjrzeć się wierze katarskiej, która w oczach Kościoła uchodziła za niebezpieczną. Wiara Katarów jest w dużej mierze kwestią ich społecznego wyboru specyficznej na tamtych terenach formy teologii, jakimi były nauki Jezusa i Marii Magdaleny, wbrew pozorom bardzo rozpowszechnione w południowej części Francji. Wiara w nauki Jezusa nie byłaby może dla Kościoła czymś wybitnie złym, nawet jeśli Katarzy praktykowali by to na swój sposób, ale kiedy rozchodziły się wieści o innej roli Magdy Magdaleny w życiu Jezusa, Watykan nie mógł pozwolić na obalenie swojego monopolu. A pamiętajmy, że społeczność katarska odznaczała się wyjątkową charyzmą, przez co zdobywała wielu nowych wiernych w swych szeregach. Swoją drogą Maria Magdalena, jak pokazują coraz to nowsze (czyt. starsze) dokumenty, była bardzo bliska Jezusowi, a jej życie po jego śmierci obfitowało w wiele zaskakujących wydarzeń.

Należy już w tym momencie obalić wielowiekową tradycję Kościoła, który utrzymuje w dalszym ciągu, że Magdalena była nierządnicą. Przekazów na temat Marii jest wiele i akurat Kościół wybrał te, które czyniły z Magdaleny rozpustnicę, podczas gdy w innych pojawia się nam ona, jako żona Jezusa. A zatem religia Katarów, w której Jezus i Magdalena byli sobie bardzo bliscy i gdzie Magdalena była postacią znacznie ważniejszą, niż wszyscy apostołowie, przyciągała uwagę wielu wiernych i Watykanu. Techniką, jaką zastosował Kościół katolicki było celowo błędne tłumaczenie i interpretowanie tekstów Nowego Testamentu. Wyciągnęli więc wnioski, że Magdalena była grzesznicą, tymczasem jest to błędne tłumaczenie oryginalnego słowa ‚almah’, które poprawnie przetłumaczone oznacza: „pannę”, „kobietę, która nie urodziła” lub inaczej i po naszemu – dziewicę. Co ciekawe, do dzisiaj na terenach dawnej Langwedocji można zobaczyć ślady kultu Marii Magdaleny, postrzeganej, jako żonę Jezusa.

Wiara katarska była zdobiona wieloma motywami gnostyckimi, co było zapewne kolejnym powodem ich napiętnowania. Wiara ta była pewną formą dualizmu gnostyckiego, gdzie dobro i zło to przeciwieństwa tej samej siły oraz, że dobry bóg stworzył niebo, a zły bóg stworzył człowieka i świat materialny. Jako niebo należy rozumieć po prostu sferę duchową, sferę astralną czy energetyczną. Taki sposób praktykowania religii był podobny do czcicieli starożytnych religii Mezopotamii. Wspomniałem już o reinkarnacji, która była częścią składową wiary Katarów, jednak w reinkarnację wierzyli także czcicieli Mitry, czciciele bogów indyjskich czy manichejczycy. Wszyscy oni (w małym stopniu ludność starożytnych Indii) zostali mocno prześladowani m.in. z powodu wiary w reinkarnację. Po raz kolejny Kościół rzymskokatolicki nie mógł przeboleć tego, że gnostyccy Katarzy wierzyli, że Bóg ze Starego Testamentu jest w ich mniemaniu odzwierciedleniem czegoś w rodzaju szatana (w gnozie zwany Demiurgiem, jednak Katarzy nie posługiwali się terminologią gnostyczną). Katarzy zatem nie mogli i nie chcieli podporządkować się Kościołowi. Zdecydowanie odmawiali również uznania papieża. Słusznie niektórzy historycy określają katarów nie jako heretyków, lecz jako nonkonformistów, którzy uważali, że nauki religijne można głosić swobodnie przez każdego, bez potrzeby posiadania specjalnie do tego wyznaczonych kapłanów (mimo „kapłanów” u Katarów wszyscy mogli wykonywać czynności związane z obrzędami).

W oczach Watykanu Katarom się „nazbierało” i należało sprawdzić, co się tam dzieje i w możliwie najlepszy sposób zaprowadzić porządek. W 1145 r. papież Eugeniusz III wysyła do krainy Langwedocji szczególną postać, bardzo blisko związaną z templariuszami – św. Bernarda, twórcy Reguły Templariuszy. Papież musiał się jednak bardzo zawieść na wieści Bernarda, który po powrocie stwierdził, że żadne kazania nie są bardziej chrześcijańskie, niż kazania Katarów, a ich tradycja i obyczaje są „czyste”.

Istotnym elementem katarskiej teologii były również przekonania waldensów (ich nazwa wywodzi się od Piotra Valdesa z Lyonu). Waldensi zamieszkiwali tereny dawnej Okcytanii. Uważali oni, że wewnętrzne powołanie do głoszenia nauki Bożej  jest zdecydowanie ważniejsze i naturalniejsze od klasztornego przygotowania, gdzie tylko wyspecjalizowane osoby mogą cię do czegoś dopuścić, albo ci czegoś nie odpuścić. Najkonsekwentniej jednak utrzymali pogląd, że wszelki rozlew krwi, nieważne czy w imię kościoła czy państwa, jest niedopuszczalny. Watykan również przymierzył swoją lupę watykańską na Waldensów i kiedy okazało się, że nie odmówią oni szerzenia swojej pacyfistycznej wiary, zostali ekskomunikowani i wygnani z Lyonu przez miejscowe władze… kościelne.

Katarzy żyli względnie spokojnie do początków XIII w., bowiem od 1209 r. rozpoczęła się przeciwko nim olbrzymia krucjata. Płomień heretycki rozpalił się jeszcze żywiej, kiedy to król Francji Filip II uznał ich za heretyków pod wpływem papieża Innocentego III. Krucjata przeciwko Katarom jest powszechnie nazywana także, jako Krucjata przeciwko Albigensom, a to z powodu dużego miasta Albi, położonego w Langwedocji. Krucjata trwała do 1229 r., jednak finalnie i ostatecznie zakończyła się w 1244 r., kiedy upadła ich twierdza Montsegur.

Papież Innocenty III próbował być ambitną głową kościoła i planował, podobnie jak wielu papieży na przestrzeni dziejów, odbić z rąk muzułmańskich Ziemię Świętą. Jednak skończyło się tylko na planach. Zorganizował więc wyprawę do Langwedocji, w której szlachta oraz mniej zamożni nie widzieli żadnego, ale to żadnego powodu, żeby mieć coś do Katarów, których uważali za taką samą społeczność, za jaką my uważamy tradycyjnych buddystów – cisi, spokojni, nie rozlewają krwi, żyją zgodnie z przyrodą i nikogo nie tępią z powodu przekonań religijnych. Papież posłużył się wypróbowaną metodą swojego kościoła i zastosował politykę „Pokoju Bożego”, które to dwa wyrazy służyły jedynie w celach propagandowych pośród prostego ludu. „Pokój Boży” polegał na (o mój Boże…) przymierzu kościoła i armii, gdzie to Kościół całkowicie podporządkowywał sobie wojska. Kościół chciał posłużyć się swoją armią Boga, rycerzami świątyni – templariuszami, którzy podlegali tylko i wyłącznie papieżowi. Jednak templariusze przez cały okres krucjat i prześladowań Katarów odmawiali rozkazów w celu ich katolicyzacji. Powody ku temu są rzeczywiście ciekawe, jednak jest to materiał na inny artykuł… jeśli nie zapomnę go napisać. Wyprawa przeciwko Katarom nazywana jest niekiedy wojną chrześcijan przeciwko chrześcijanom, mimo że popierana była „z zewnątrz”. Papież, oprócz stłumienia heretyków chciał za wszelką cenę pokazać, że Kościół ma stale władzę w porządkowaniu dużej części Europy. Naciskał więc coraz bardziej na Filipa II, a trzeba mieć na względzie, że Watykan, jako instytucja sama w sobie zwykle potrzebowała zewnętrznego wsparcia w takich działaniach, co było wymuszane najczęściej poprzez groźby (ekskomunika czy klątwy). Zasada ta działała także w drugą stronę, a przykładem może być Filip IV Piękny na przełomie XIII i XIV w., który dwóch papieży strącił ze stołka, a trzeciego wsadził na tron w celu kontroli decyzji politycznych.

Chętnych do krucjaty przeciwko albigensom było na pęczki, bo zyski materialne i duchowe były spore. Zysków materialnych nie muszę tłumaczyć, natomiast jeśli chodzi o korzyść duchową, to za udział w krucjacie chętny wojak miał odpuszczone wszystkie grzechy i zyskiwał status krzyżowca. Wojska papieża wobec tego szybko przybrały na liczebności, a było to jedne z największych wojsk (30 tys.) „chrześcijańskiego świata”, jakie udało się zebrać.

Pierwszy atak i pierwsza masakra wojsk papiesko-francuskich rozpoczęła się od miasta Beziers. Ludność naturalnie stawiła opór, a najeźdźcy przystąpili do szturmu, splądrowania kościoła i miasta, zmasakrowania mieszkańców każdego wieku i płci, również tych, którzy chronili się w kościołach. Ogólna liczba zabitych wynosiła 20 tys. ludzi! Zaznaczyć należy, że zabijano wszystkich, myśląc, że wszyscy są heretykami, podczas gdy ogromna liczba ludzi była zadeklarowanymi chrześcijanami. To właśnie pod Beziers zapytany został dowódca, w jaki sposób żołnierze mają odróżnić heretyka od katolika. Odpowiedział przeciekawie: „Zabić wszystkich, Bóg rozpozna swoich”. Wojska kontynuowały masakry w innych miastach Langwedocji, niekiedy paląc Katarów na stosach. Nadszedł 1229 r., w którym to została „prawie” zakończona krucjata podpisaniem traktatu w Paryżu. Upadła wtedy niezależność lokalnych władców południowej Francji, jednak nie do końca uporano się z katarską herezją. Spora grupa Katarów schroniła się w górskiej twierdzy Montsegur. Przez wiele późniejszych latach twierdza była ostoją katarskiej wiary, jednak od 1243 r. papieskie wojsko rozpoczęło oblężenie trwające 10 miesięcy. Jak podaje kilku historyków, dziwne wydarzenia miały miejsce podczas oblężenia. Podobno pojedynczy żołnierze wojsk papieskich uciekali do Katarów, pomimo świadomych dla nich konsekwencji dokonania takiego wyboru. Rzeczywiście wiara tej tajemniczej i cichej społeczności musiała mieć zdumiewającą moc przyciągania.

W 1244 r. Katarzy poddają się, a oblężenie dobiegło końca. Jak podają różne źródła, Katarom pozwolono jeszcze przez 15 dni pozostawać w twierdzy, a po ich upływie oddali się dobrowolnie w ręce oprawców, po czym zostali spaleni. Pewne jest również to, że Katarzy nie starali się uniknąć straszliwych egzekucji. Wbrew pozorom wśród społeczności katarskiej było wielu zamożnych ludzi, a ich majątki częściowo wylądowały w skarbach Francji i Watykanu, jednak nie wszystkie, podobnie jak rzecz się miała z majętnościami templariuszy, pośród których wielu było katarów.

Historia jest przyozdobiona w niezwykłe ironie i tak też było w przypadku uchodźców katarskich. Po krucjacie uciekli oni m.in. do Włoch, ponieważ kraj papieża nie spieszył się zbyt bardzo w celu śledzenia i eliminacji heretyków. Od wyniszczenia niemal doszczętnie ojczyzny katarskiej, jej ludność żyła w biedzie.  Jak dzisiaj można wywnioskować ze źródeł, wyniszczenie ich populacji było skutkiem systematycznych i celowych krwawych prześladowań ze strony Kościoła rzymskokatolickiego, który od XIV w. posługiwał się swoim nowym narzędziem w postaci Inkwizycji, która pierwotnie właśnie powstała w celu zwalczania Katarów, a następnie całego heretyckiego świata.

Ogólnie rzecz biorąc w Langwedocji po raz pierwszy w  dziejach znanej nam historii Europy doszło do przerażającego ludobójstwa, które pochłonęło 100 000 (!) „heretyków” katarskich. Ich śmierć, co da się potwierdzić źródłowo, jest w głównej mierze spowodowana decyzjami papieża.

„W wyniku krucjaty przeciwko albigensom „Kościół utrzymał monopol na działalność religijną i kontrolę prawowierności oraz umocnił swój wpływ na prywatne życie jednostek. Nowe francuskie państwo pozyskało Kościół na sojusznika w dążeniu do podporządkowania sobie miast i szlachty.” [1]

Autor: karolc (karolc@ireland.com)
Źródło: WolneMedia.net

PRZYPIS

[1] Jim Marrs, „Oni rządzą światem”, Warszawa 2007, s 320 (książka posłużyła przy pisaniu artykułu).

TAGI: , , ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU: Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

30 komentarzy

  1. bartosz_kopan 11.06.2011 16:20

    Naprawdę nie rozumiem, jak myślący i inteligentny człowiek, może pozostawać członkiem Kościoła Rzymsko-Katolickiego. Przecież ta organizacja nosi wszelkie cechy organizacji mafijnej, lub jak kto woli zorganizowanej grupy przestępczej.
    Przykład Katarów, jest tylko kroplą w morzu przestępstw i ludobójstw popełnionych (i nadal popełnianych, choć w inny sposób) przez tą organizację. Czy KK ma tak naprawdę coś wspólnego z nauką Jezusa Chrystusa (nie mylić z wywodami św. Pawła, który z Jezusem nie miał nic wspólnego, choć to głownie na nim opiera fundament Watykanu)?
    Mimo swojego ateizmu podobają mi się, po części nauki Jezusa, choć smutnym jest fakt, że Ci którzy mianują się jego poplecznikami, zupełnie ją ignorują lub traktują wybiórczo.
    Zastanawiam się czasem, co by było, gdyby inaczej potoczył się rok 1943, i faszyzm zalał by całą Europę i wyspy brytyjskie, a potem może i inny kontynent. Upłynęło by 1000 czy 1500 lat, a historia (napisana przez zwyciężców) pisała by o uświadamianiu ciemnych ludów i samowolnym przechodzeniu na jedyną słuszną ideologię nazistowską. Tak właśnie dzieje się współcześnie, gdy pyta się członków KK, czy nie dostrzegają tej agresji, przemocy i całego morza cierpienia, a wszystko tylko po to by KK mógł się dziś szczycić 2,1 mld wyznawców, oni lekceważą to lub nawet nie chcą o tym słyszeć.
    Religie -> „Imagine a world with NO religion” – cóż za piękny byłby to świat.

  2. mr_craftsman 11.06.2011 19:08

    „Naprawdę nie rozumiem, jak myślący i inteligentny człowiek, może pozostawać członkiem Kościoła Rzymsko-Katolickiego. Przecież ta organizacja nosi wszelkie cechy organizacji mafijnej, lub jak kto woli zorganizowanej grupy przestępczej.”

    odbywa się to bardzo prosto, na zasadach działania organizacji przestępczej – przez zastraszenie i przekupstwo =)

    skutecznie zastraszone owce zazwyczaj płodzą bydło o podobnych poglądach, a do bydła jak wiadomo, potrzeba „pasterzy”

    czy inteligentny człowiek nie może zostać zastraszony, przekupiony albo zwyczajnie ulec presji społecznej dla świętego spokoju ?

  3. Gregor 11.06.2011 19:57

    Artykuł był o Katarach, a dostało się opozycji. No poznęcać słownie można by się na maksa! Bo obok mafijnych znamion, można znaleźć równie łatwo satanistyczne i faszystowskie. Monolit, o którym wspomniałeś jest przestarzała formą sprawowanie kontroli, o czym świadczy fakt, że możemy o tym swobodnie mówić, pisać. Dla inteligentnego człowieka, co nie oznacza od razu mądrego (ciekawe rozróżnienia na ten temat poczynił swego czasu Immanuel Kant), inteligencja właśnie, nakazuje jemu i ogromnej większości ludzi pozostawać uwikłanymi w manipulacje systemu, ponieważ system sam w sobie jest tworem inteligentnym. System utrzymuje bariery bezpieczeństwa społecznego, można w nim dowolnie rozwijać swoje fantazje egzystencjalne, no może nie wszystkie, bo /wyżej nerek nie podskoczysz, sam pan wisz/. Chcąc być ateistą, czyli zbyt wiele nie przejmując się co do tego, co ma do powiedzenia Niewypowiedziany, bardzo wygodnie jest wiedzieć, że to wszystko funkcjonuje jak dobrze naoliwiona maszyna. To jest wygodne, wiadomo przecież, że otaczający nas ludzie w mniejszym bądź większym stopniu w coś wierzą. No może jest to często wiara na pograniczu wspólnoty plemiennej i szamanizmu, ale jest! Ludzie są utrzymywani w ryzach, m. in. swojej wiary (he), a nie tylko prawa, o którym mówią złośliwi, że jest stworzone po to aby można był go obejść. Gdyby nie było wiary jako elementu systemu, ten ludzki ekosystem mógłby się załamać, a ludzie szczycący się ateizmem z dodatkami ideologii humanistycznej i etyki, padli by ofiarą innych ateistów, np. komunizujących (uwielbiają rozstrzygać problemy filozoficzne strzałem w tył głowy). Ateizm jako sposób postrzegania świata, to przecież prawie jak skodyfikowana religia. Pytanie: czy ludzkość jest gotowa, w znaczeniu – tak świadoma – żeby pozbyć się tak wygodnego narzędzia panowania nad tłumem jakim jest religia, a szczególnie KK? Moim zdaniem – nie. Coś trzeba dać w zamian. Przyznać należy jednak, że nauki Chrystusa stoją nadal na bardzo wysokim poziomie i trudno byłoby stworzyć coś lepszego. Religia od wieków próbuje podszywać się pod te nauki ale jej to nie wychodzi, chociaż dla niewprawnego oka tego nie widać – potrzeba te sprawy badać, studiować, nabywać chociażby wiedzy historycznej. Chrystus – syn Boży – twierdził, że my także możemy takimi się stać (jak On), przestrzegając Bożych Przykazań w oparciu o miłość Boga i bliźniego, i tyle. Ciąg dalszy – teologia – dopisany i dopowiedziany przez ludzi kojarzy mi się ze sztuką wyrafinowanego oszustwa. Artykuł dotyczył Katarów, zawsze mnie fascynowali. Nazwano to religijnością ludową ale raczej chyba z potrzeby szufladkowania pewnych spraw. Najbardziej fascynujące w zachowaniu Katarów było to, że jako „doskonali” – bo tak niektórych z nich nazywano zginęli śmiercią męczeńską, taka jak ich Mistrz. I być może ten właśnie fakt – śmierć tysięcy niewinnych, prawdopodobnie dobrych ludzi, to jakby zamknięcie ich sprawy, no po prostu w kategoriach Apokalipsy Jana, zostali zżęci. Chrystus twierdził, że ciało i krew nie odziedziczą Królestwa Bożego, i może to naturalna kolej rzeczy że dojrzali w pełni chrześcijanie zostają rozszarpani, w tym przypadku przez katolickie lwy.

  4. Piszczyk 11.06.2011 20:15

    Wszystkich których interesuję wiara katarów odsyłam do http://www.gnosis.art.pl/e_gnosis/e_gnosis_tymcz2.htm.
    Autor powyższego artykułu w znacznej mierze jest ignorantem, lecz chwała mu za podjęcie tematu.

  5. memento 11.06.2011 21:23

    Mam nadzieję, że kiedyś rozwiążą panowie zagadkę istnienia inteligentnych ludzi o odmiennych poglądach.

    Co do artykułu, olbrzymi progres w stosunku do pierwszej części;) Jednak nawet pomijając uliczne zwroty typu „mieli coś do katarów”, niektóre rzeczy wydają mi się niedopisane, mylnie odczytane, tudzież „nie na miejscu”:
    1. Odnośnie zdania: „W tej krainie znajdowało się wiele starożytnych miast, każde wyposażone w specyficzną kulturę i język, co wyróżniało ją spośród innych swoich sąsiadów wyższym rozwojem kulturowym.” Nie przypominam sobie, żeby na terenie Langwedocji istniały jakieś ośrodki myśli i kultury przed czasami Katarów, mogę się mylić. Jeśli natomiast chodzi Ci o to, że istniały tam miasta różnych cywilizacji starożytnych, to sumowanie ich rozwoju kulturowego wydaje mi się dziwne. Bardziej trafne wydaje mi się opisanie zróżnicowania myśli i kultur, co swoją drogą ewenementem nie było na terenach przylegających do Morza Śródziemnego.
    2. Moim zdaniem nie można jednocześnie utrzymywać stanowiska, że Katarzy nie byli heretykami atakując KK jako całość. To jak gdyby dwa poziomy, wewnętrzny i zewnętrzny. Trzeba uznawać prawdy wiary głoszone przez KK, żeby rozwodzić się nad tym co jest herezją, a co nie. Ponieważ herezja to nic innego jak sprzeciwianie się teologii, filozofii i interpretacji Pisma Świętego w myśl Kościoła, które to tylko ustalane są racjonalnie, ale wybierane już autorytarnie i tu:
    3. Sprawa Św. Bernarda „tępiciela herezyj wielkiego” :D Po pierwsze jego zdanie nie było wiążące, a po drugie jego punkt widzenia faktycznie mógł skłaniać do takich wniosków. Bernard tępił dwa typy herezyj szczególnie, mianowicie
    a) panteistyczną, monistyczną wywodzącą się od Pseudo-Dionizego i Eriugeny zwracając wielką uwagę na dualizm Boga i Świata, oraz nieskończoną przestrzeń między jego doskonałością, a nikłością świata przyrodzonego. Tu Katarom nie mógł mieć nic do zarzucenia, gdyż oni byli wręcz przesiąknięci tym poglądem i żyli zgodnie z nim. Gdy wielkie postacie Kościoła jeszcze debatowały nad tymi sprawami, on znalazł całe społeczeństwo żyjące w zgodzie z jego prawowiernym mistycyzmem, bo mistykiem był, tyle, że kontakt z Bogiem uważał za akt łaski z jego strony, a nie akt umysłowy.
    b) herezją scholastyczną, krytyczną, dialektyczną, zwalczał Abelarda i Gilberta. Ogólnie rzecz biorąc użył całej swej powagi, by forsować odejście od rozumu i władz przyrodzonych do miłości, pokory i świętości. Tu również Katarzy stanowili modelowy przykład społeczeństwa opartego na jego myśli.
    Ciężko się dziwić, że pominął sprawy istotne dla Papieża, być może nie dostrzegł ich, nie zostały mu odpowiednio wyłożone, ale gnostycyzmu nigdy oficjalnie nie akceptował, nie rozpatrywał nawet chyba.
    4. W sprawie społeczeństwa tradycyjnych buddystów, bardzo nie lubię jak ktoś wyraża tzw. opinie ludu w formie „my mówimy/myślimy/uważamy”. Ja np. tak nie myślę, społeczeństwo tradycyjnych buddystów nie składało się z samych ascetów… odwołujesz się do buddystów jeszcze we wcześniejszym akapicie postulując ich podobieństwo do Katarów, ale średnio rozumiem po co zestawiać społeczeństwo z Europy Zachodniej z myślą Wschodu w tego typu artykule, skoro masz do dyspozycji gnostyków i orfickie odłamy Pitagorejczyków, o zbieżnych z Katarami nie tylko doktrynach, ale i powodach. W przypadku buddystów nie ma, aż tak silnych koligacji.

    I to chyba wszystko, nie znam żadnego języka starożytnego, w którym spisano Biblię, więc się nie wypowiem. Nie znam również żadnej dobrej definicji świata astralnego i energetycznego, chociaż wątpię żeby Katarom chodziło właśnie o to… Natomiast religie starożytnej Mezopotamii nie znały jeszcze ścisłego podziału świata duchowego i materialnego.

  6. Staszek 11.06.2011 21:53

    Bartosz Kopan jak sam piszesz ,odmawiasz rozumu i inteligencji 2,1mld ludzi to kim ty jesteś,Tytanem intelektu.

  7. stach 11.06.2011 22:09

    historia nie jest moją najlepszą strona ,ale też uważam się za myślącego i moze nawet inteligentnego czlowieka, a swiatopogląd mam inny niż bartosz ,a zgodny z memento.Życzę MIŁOŚCI

  8. ARTUR 11.06.2011 23:26

    Są ludzie wierzący w Boga i w księdza .Niestety tych pierwszych jest niewielu gdyż większość boi się izolowania od społeczeństwa i wolą iść z grupą i wierzyć w księdza.Nie są oni niczemu winni gdyż zostali wprowadzeni w błąd a Jezus w swej mądrości przewidział takie czasy i za życia ostrzegł apostołów i ich następców przed karą wiecznego potępienia za sprowadzanie wiernych na manowce wiary.Księża robią to dla własnej chwały i pieniędzy więc są winni jednak ich prawa nadane święceniami kapłańskimi wygasają dopiero po śmierci .

  9. norwid 12.06.2011 14:38

    (Komentarz usunięty – naruszenie regulaminu punkt 7 – ubliżanie, wyzwiska i inwektywy, brak kultury słowa.)

  10. memento 12.06.2011 15:28

    Może ktoś posprzątać te bluzgi? Bardzo bym prosił…

  11. memento 12.06.2011 15:39

    A gdyby ktoś miał jakieś wątpliwości co do stosowania skrótu KK zapraszam do dyskusji z Kongregacją Nauki Wiary tworzącą KKK i KKKK, czyli Katechizm Kościoła Katolickiego i Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego. Poniżej link do strony Watykanu:
    http://www.vatican.va/archive/ccc/index.htm

  12. ARTUR 12.06.2011 17:01

    Muszę się przyznać że gdybym nie wiedział jak pisze ‚norwid’to mógłbym stracić wiarę w ludzi ,chyba należy się do niego przyzwyczaić.

  13. memento 12.06.2011 18:02

    Uważam, że człowiek posiadający minimum godności osobistej nigdy nie przyzwyczai się do obelg skierowanych w jego osobę i nawet jeśli będzie zmuszony ich wysłuchiwać, nie uzna tego stanu za coś naturalnego. To jedna z nielicznych spraw, co do których panuje zgoda na wszelakiej maści instytutach, a osoby takie skazywane są na ostracyzm w środowiskach inteligenckich. Niestety już dawno minęły czasy kiedy nasze standardy bywały wzorem komunikacji, a może takich czasów nigdy nie było… W każdym razie zawieszam swoje uczestnictwo w tej dyskusji, dopóki ten wulgarny wpis nie zostanie usunięty.

  14. admin 12.06.2011 19:26

    @memento

    Jeśli zauważyłeś naruszenie regulaminu, zamiast robić pokazowe gesty w komentarzach w stylu „zawieszam swoje uczestnictwo w tej dyskusji, dopóki ten wulgarny wpis nie zostanie usunięty”, należało napisać do mnie list z informacją o złamaniu regulaminu. Maile czytam częściej niż RSS z komentarzami i mogę szybciej reagować.

    @norwid
    Każde zdanie można wyrazić w sposób kulturalny i merytoryczny. Tylko trzeba chcieć.

  15. memento 12.06.2011 19:33

    Przepraszam, nie wiedziałem, że taka opcja jest dostępna szczerze mówiąc i odnosi natychmiastowy skutek. Możesz skasować też moje posty odnośnie tego wątku. Przydałaby się jakaś szybka opcja w stylu „zgłoś naruszenie regulaminu”, ułatwiłoby Ci to pracę, a niektórym użytkownikom życie. Nie chciałem wyjść na dumnego pawia, chociaż faktycznie gdy spojrzę na moją wypowiedź może to tak wyglądać.

  16. Velevit 12.06.2011 19:34

    Ej no panowie, więcej wyrozumiałości. Czy gdy np. zdarza się wam zostać obszczekanym przez psa gdzieś na ulicy, to też się tak obrażacie? trzeba przyjąć do wiadomości, że tak to już jest w świecie zwierząt… instynkt, popędy i inne mechanizmy odgrywają znaczącą rolę w zachowaniu większości osobników, heh ;)

  17. memento 12.06.2011 19:38

    Sugerujesz, że nazwanie go vice versa kretynem i bezmózgowcem załatwiłoby sprawę?

  18. Velevit 12.06.2011 19:44

    Hahah, raczej nie… raz jeszcze odsyłam do przykładu z szczekającym psem :D

  19. memento 12.06.2011 19:50

    No tak, tylko to już nie pierwszy raz kiedy mam do wyboru, albo kontynuować własną merytorykę czekając na argumenty wymieszane z wyzwiskami, albo odejść od publicznej debaty. Wolę jednak w niej pozostać i oczekuję, że ktoś mi to umożliwi(tu podziękowania dla admina). Odwołując się do Twojego przykładu, czy jeśli kolację przy stole przerwie nam szczekanie psa to powinniśmy odejść od stołu?

  20. Velevit 12.06.2011 20:00

    Omg, po prostu ignoruj szczekanie, to miałem na myśli ;)

  21. memento 12.06.2011 20:05

    Wiem co miałeś na myśli, chcę Ci dać do zrozumienia, że nie jestem tego typu człowiekiem.

  22. Don_Mateo 13.06.2011 00:03

    Wiecie, tak pomyslalem sobie dlaczego jest to cale zlo na swiecie. Czy za tym wszystkim naprawde stoją jakies tajne organizacje iluminatow czy jakich kolwiek innych żydow? czy moze problem lezy w czym innym… zastanawial sie ktos nad pochodzeniem calego zla na Ziemi?

  23. Don_Mateo 13.06.2011 00:04

    Na tym portalu doslownei kazdy dokladnie zna cala ukrywana prawde i dokladnie wie skad to zlo sie bierze. czy nie w naszej gestii jest to zlo nareszcie unicestwic? Przeciez znacie nawet nazwiska sprawcow i jak kazdy wzialby sie za jednego z nich, tego ktorego zna najbardziej, to swiat bylby lepszy…

  24. Dobrodziej 13.06.2011 02:32

    Don Mateo, są źródła zła i jest cały system i masa ludzi w niego uwikłana, która je współtworzy. Osobiście mam na parę spraw poglądy podobne do Katarów, w szczególności dotyczące przemocy i zabijania i dla mnie to co proponujesz jest wynikiem prymitywnego instynktu zemsty czy mściwości i wg mnie eskalacja przemocy nie jest rozwiązaniem. Lepszym rozwiązaniem jest, gdy siły zła widząc przytłaczającą przewagę sił dobra, po prostu się usuwają, jak to ma miejsce w pokojowych rewolucjach. I tak, stoją za tym illuminaci i chazarowie, ale czy to powód by używać miecza przeciwko nim? Z resztą czy gdy zabraknie jakichśtam pionków ze środka hierarchii czy to coś zmieni, czy to zburzy system? No nie. Musiałoby to się zacząć od samej góry piramidy by miało jakiś wpływ na całą piramidę, albo chociaż cień szansy na jej zmianę, jeśli by nie spowodowało jeszcze większego zakopania się całej tej piramidy, utajnienia itp. Osobiście nie uznaję przemocy jako sposobu rozwiązania i nie pochwalam tego.

  25. norwid 13.06.2011 06:02

    (Komentarz usunięty – naruszenie regulaminu punkt 7 – ubliżanie i wyzwiska pod adresem innych użytkowników.)

  26. norwid 13.06.2011 06:40

    do admina:

    to oświadczam że na WM (wolne media) publikowany jest artykuł http://wolnemedia.net/zdrowie/%E2%80%9Eracjonalisci%E2%80%9D-strzelili-sobie-w-stope/
    traktujący swych adwersarzy/przeciwników jako KRETYNÓW.

    Jeśli szanowny admin nie usunie ww. artykułu z WM uznaję że mój pierwszy komentarz pod niniejszym pseudo historycznym artykułem był napisany zgodnie z kanonami niniejszego portalu. Czy go przywróci – nie dbam o to.

    Jeśli komuś tutaj włączają się szare komory na temat przyczyn zła to podaję linka:

    http://stopsyjonizmowi.wordpress.com/zydzi-w-rosji/

    oraz analiza PROFESORA!!! Dakowskiego
    http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=1105&Itemid=49

  27. admin 13.06.2011 08:29

    @norwid

    Od dzisiaj wszystkie Twoje komentarze będą trafiać do moderacji. Artykuł Marii Sobolewskiej jest felietonem autorskim, słowo „kretyn” zostało w nim użyte w sposób kulturalny, artykuł stał na wysoki poziomie merytorycznym i został zaakceptowany, czego nie da się powiedzieć o twoich komentarzach, które obniżają poziom dyskusji na WM do poziomu bruku, bo nie stoi za nimi mądrość ale złośliwość. Mimo upomnienia znów łamiesz regulamin, więc konsekwencje znasz.

    @memento

    Była kiedyś opcja „Zgłoś do moderacji”, ale ludzie jej nadużywali i zamiast zgłaszać łamanie regulaminu zgłaszali do usunięcia komentarze użytkowników przedstawiające poglądy, z którymi się nie zgadzali. Wykorzystywali tę opcję do próby cenzurowania innych użytkowników.

  28. Don_Mateo 13.06.2011 09:46

    @Dobrodziej

    Właśnie takiej odpowiedzi oczekiwałem. Jeszcze kilka dni temu, kiedy pisałem swoje posty, nie byłem w stanie pojąć tej największej mądrości – dziś jednak wiem, że tylko przyjaźnią możemy zmienić Świat… Ale są ludzie, którzy z założenia są źli – nie znaczy to że trzeba z nimi walczyć ich trzeba poprostu zostawić w spokoju bo oni też karmią się nienawiścią innych – nie dawajmy im powodów do walki..

    @norwid

    zauważ , że te wszystkie informacje jakie wyczytałeś w internecie, nawet jeśli są o złych ludziach i wiemy kto za tym wszystkim stoi – syjonisci czy tam iluminaci – oni nie beda mieli wplywu na swoja piramide zla jezeli jej fundamenty sie rozplyną.. wtedy i po pewnym czasie wierzchołek tej góry również utonie w morzu oceanie miłości

  29. Don_Mateo 13.06.2011 09:54

    Zauważcie, że codziennymi czynami robimy wszystko, by coś zbudowac. Bo system nam tak mówi – że musimy się do niego dzień w dzien jak najbardziej dokladac. I zabieramy ludziom ktorzy mieszkaja na drugim kncu planety tylko po to zeby jeszcze wiecej dorzucic do tego systemu. Ale i tak zyje nam sie coraz ciezej. A to dlatego ze budowla ktora budujemy jest coraz wyzsza i coraz bardziej rozszerza sie przy podstawie. A my ciagle chcemy dorzucic wiecej i wiecej i szczyt tej gory nam ucieka i ucieka.. a czy nie lepiej byloby zrownac ta gore z ziemia i dac kazdemu na planecie jego czesc z powrotem? przeciez ta wielka piramida oparta na przemocy i tak zostanie zniszczona bo Ci ludzie ktorym zabieramy w pstatecznosci i tak sami przyjda zeby wziac co ich bo nie beda w nieskonczonosc czekac na efekty tej wspolnej budowy – bo przeciez kazdy to robi w wierze ze bedzie lepiej…

    wiec tak naprawde mozemy poprostu odwrocic sie od zlego systemu, ktory nas mami o wrocic do naszej planety, i ja bardzo przeprosic za tę całą niszczycielską siłę.

    Jak kazdy wie, na Ziemi jest pewna ilosc materii i i tak nie stworrzymy czegos z niczego… Nawet jak dodrukujemy wiecej pieniedzy to one i tak tracą na wartosci wiec to bez sensu. Nie da sie miec wiecej niz jest na Ziemi. Mozna tylko rozdac wszystko po rowno w miare ludziom.

    Nie zabierajmy murzynom ich bananow. Jak ma ktos ochote na takie rarytasy to czyz nie lepiej byloby pojechac do tej afryki i zjesc prawdziwe banany? o prawdziwym smaku a nie takie byle jakie i to w dodatku sprowadzone na czyims cierpieniu…

  30. Don_Mateo 13.06.2011 10:00

    Żyjesz lokalnie – myślisz globalnie

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.