T. Lobsang Rampa – cz. 2

Opublikowano: 01.06.2008 | Kategorie: Paranauka i ezoteryka

Cyril Hoskin – człowiek, który podawał się za inkarnację wysokiego tybetańskiego lamy zainspirował wielu czytelników swymi opowieściami o Tybecie, starożytnych rytuałach, reinkarnacji, istotach pozaziemskich oraz podziemnych krainach i ich mieszkańcach. Tekst ten zawiera streszczenie jego poglądów na uprzednio wymienione tematy, w oparciu o jego książki, które wpłynęły w znaczny sposób na wielu późniejszych autorów.

OSTATNIE ODKRYCIA

Nie trzeba przypominać, że dziś wśród naukowców poglądy T. Lobsanga Rampy są tak samo niepopularne, jak w latach 50-tych. Zaskakuje jednak to, że nowe odkrycia pozwalają na podważenie przyjętej historii ludzkiej cywilizacji. Mit o Atlantydzie w XXI wieku jest tak samo żywy jak za czasów Platona, ale dziś dysponujemy dowodami, iż pod znajdującymi się obecnie pod wodą obszarami w Azji i Ameryce Środkowej, kwitły cywilizacje. Książka Grahama Hancocka pt. „Underworld” („Podziemny Świat”) wskazywała na istnienie pozostałości po cywilizacjach starszych od sumeryjskiej. Autor i jego żona, Saantha Faiia (oboje nurkowie-pasjonaci), zbadali ruiny odkryte w 2001r. w Zatoce Cambay na zachód od Mahabalipuram i na wschód od indyjskiego subkontynentu.

Morze Południowochińskie wokoło Okinawy i Yonaguni usiane jest pozostałościami po megalitycznych świątyniach, które odkrywano w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia. Choć ruiny te są imponujące, bledną w porównaniu do tego, co sfotografowała rosyjska łódź u wybrzeży Kuby w 2001 roku. Ruiny te leżą na głębokości ponad dwóch kilometrów pod wodą. Sonograf wskazał na istnienie sieci ulic i innych geometrycznych struktur na dnie morza. W listopadzie 2004 ukazała się wiadomość, iż podobne znalezisko odkryto na Morzu Śródziemnym, pomiędzy Cyprem a Turcją. Istnieją także pogłoski o podwodnych ruinach na Bimini, w pobliżu Malty i Wielkiej Brytanii.

Kiedy Rampa publikował w latach pięćdziesiątych swe pierwsze książki, niewiele osób wierzyło w nagłe kataklizmy, które zmieniały historię naszej planety. Immanuel Welikowski – naukowiec, który starał się udowodnić, iż w historii Ziemi kataklizmy zdarzały się cyklicznie, był wyszydzany przez naukowy establishment, który starał się ponadto o zakazanie publikacji jego książek. Był on także jednym z pierwszych naukowców, którzy zwrócili naszą uwagę na zagrożenie płynące od strony komet i asteroidów, które w przeszłości spadały na powierzchnię naszej planety. Welikowski był pierwszą osobą, która stwierdziła, iż na Wenus panują ekstremalnie wysokie temperatury, zaś Jowisz ma niezwykle silne pole magnetyczne. Zarówno on jak i Rampa wierzyli, że w przeszłości Ziemia zderzyła się z inną planetą.


Kamienna struktura zwana „żółwiem”, znajdująca się w japońskim Yonaguni – jeden z wielu podobnych obiektów, na jakie natrafiono tam pod koniec XX wieku.

Archeologiczne dowody na istnienie starożytnych cywilizacji w Tybecie są nikłe z tego powodu, iż zachodnim archeologom nie pozwalano nigdy na przeprowadzanie wykopalisk. W swej książce „Siedem lat w Tybecie”, Heinrich Harrer wspomina o swym przyjacielu Peterze Aufschnaiterze, który zajmował się amatorsko archeologią w Lhasie, w praktykach pogrzebowych Tybetańczyków dopatrując się śladów wpływu wcześniejszych kultur. Harrer wraz z rosyjskim odkrywcą Nicholasem Roerichem potwierdzili pogłoski o istnieniu ogromnych podziemnych grot pod Pałacem Potala.

W 2002 roku w Internecie ukazały się informacje o odnalezieniu dziwnych przedmiotów w regionie Qinghai. Li Heng z „People’s Daily Online” pisze w artykule z 25 czerwca: „Rozprzestrzeniające się informacje o tajemniczych żelaznych tubach odnalezionych u podnóża góry Baigong leżącej w prowincji Qinghai, spowodowały zaciekawienie lokalnych władz. Niektórzy eksperci uważają, że to pozostałości po działalności istot pozaziemskich w miejscu, które z powodu swego wysokiego położenia i rozrzedzonego powietrza było idealnym miejscem do praktykowania astronomii.” Mówi on o trzech jaskiniach, z których ta leżąca pośrodku jest największa. „Zaskakuje to, iż we wnętrzu znajduje się przekrój rury o średnicy 40 cm, skręcający z góry do wewnętrznego końca jaskini… U jej wejścia widać kilkadziesiąt rur o średnicy od 10 do 40 cm, które biegną wprost w głąb góry. Jakieś 80 m od jaskiń znajduje się lśniąca tafla jeziora Toson, przy którym na piasku odnaleźć można wiele porozrzucanych wokoło szczątków. Co dziwne, kilka z nich znajduje się także w jeziorze. Niektóre biegną sięgając tafli jeziora, inne biegną pod nim. Wszystkie są podobnych kształtów i grubości, co te leżące na plaży.”

12 lutego 2004 roku, Greg Taylor z „Phenomena News” dostarczył wiadomości mówiących, iż miejsce to zbadane zostało przez naukowców. „Próbki tych odłamków zostały poddane analizie przez miejscową hutę. Dowiedziano się, iż 30% ich składu stanowi tlenek żelaza i zawierają także duże ilości dwutlenku krzemu i wapnia.


Jedna z rur Baigong (People’s Daily Online).

- Duża zawartość dwutlenku krzemu i dwutlenku siarki jest wynikiem długotrwałego oddziaływania między żelazem a piaskowcem, co oznacza, iż rury te muszą być bardzo stare – powiedział Liu Shaolin – inżynier, który zajmował się analizami.”

W okolicy nie rozwinął się przemysł, toteż wiele osób nazwało Baigong „lądowiskiem ET”. Odkrywane w ciągu ostatnich kilku wieków tajemnicze przedmioty przyczyniały się nieraz do kwestionowania teorii ewolucji. Tzw. „oops-y” (ang. Out-of-place artifacts, pol. przedmioty nie stąd) występują w różnych postaciach – od liczących miliony lat śladów ludzkich stóp po wydobyte z bryły węgla naczynia. Odkrywano je w różnych częściach świata. Michael Cremo i Rochard Thompson udokumentowali tysiące podobnych anomalnych odkryć archeologicznych, opisując je w książce pt. „Zakazana Archeologia”.

30 kwietnia 2002 roku gazeta „Prawda” doniosła o odkryciu kamiennej płyty z wyrytą na niej mapą regionu Uralu. „Chodzi o ogromną płytę odnalezioną w 1999 roku przedstawiającą mapę regionu wykonaną według niezidentyfikowanej techniki. Mapa zawiera także wizerunki infrastruktury – systemu kanałów od długości ok. 12.000 km, wielkich tam. Nieopodal nich widnieją obiekty w kształcie rombu. Mapa zawiera także napisy w nieznanym języku. Naukowcom nie udało się ich odczytać.”


Tzw. Mapa Stwórcy, uważana za część większej kamiennej mapy, liczyć ma sobie rzekomo 120 milionów lat.

Prof. Aleksandr Czuwyrow, który kierował grupą badawczą twierdzi, iż mapa może liczyć sobie… co najmniej 120 milionów lat, kiedy to biegun południowy znajdował się w okolicach Ziemi Franciszka Józefa (archipelagu na Morzu Barentsa, należącego do obwodu Archangielskiego). Płyta była częścią większej mapy, możliwe nawet, iż przedstawiającej całą Ziemię, która miała powierzchnię 304 m kwadratowych. Czy mogły ją stworzyć te istoty, które T. Lobsang Rampa nazwał „Ogrodnikami Ziemi” i które później spowodowały katastrofę z powodu swej broni?

Istnieje wiele udokumentowanych przypadków odkryć pozostałości gigantów, których szczątki zostały w ub. wieku „zagubione” przez większość muzeów. W „Lost Cities of North and Central America” („Zaginione miasta Ameryki Północnej i Środkowej”), David Hatcher Childress prezentuje wiele relacji prasowych, a także naukowych analiz szczątków gigantycznych osób, jakie odnajdywano w Amerykach. W „Timeless Earth”, Peter Kolosimo pisze: „Szkielet człowieka o wzroście 5.2 m odnaleziono w Gargayan na Filipinach, podczas gdy w południowo-wschodnich Chinach znaleziono pozostałości ludzi o wzroście 3 m. Jak mówi paleontolog Pei Wen-chung, mają one ok. 300.000 lat”. Kamienne narzędzia gigantycznych rozmiarów odnaleziono na Morawach oraz w Syrii. Nieopodal nich pogrzebani byli ich właściciele. Na Sri Lance poszukiwacze natrafili na pozostałości istot o wzroście 6 m, zaś w Tura Assam 10.3 m. Kolosimo mówi także o wielu legendach dotyczących gigantów, które zna wiele ludów na całym świecie – od Europy po Australię.

Stożkowate czaszki, takie jak te, które Rampa widział pod pałacem Potala, odnaleziono w Peru, na Malcie oraz w Syrii. W muzeum w Paracas znajduje się wiele szkieletów pochodzących z tego surowego regionu, u których pojemność czaszki waha się pomiędzy 2200 a 2500 centymetrów sześciennych (podczas gdy u normalnego człowieka wynosi od 1100 do 1700). Ponadto czaszki z Paracas nie przypominają specjalnie formowanych czaszek (co stanowiło tradycję niektórych ludów), jakich dopuszczali się np. Ameridianie lub Egipcjanie.


Kolejna z tzw. rur Baigong.

Zadziwiające jest także to, że Rampa na ponad dekadę przed von Dänikenem używał terminu „rydwany bogów”. Owe rydwany, albo wimany zostały po raz pierwszy opisane przez Desmonda Leslie’go i George’a Adamskiego w książce „Flying Saucers Have Landed”. Wimany szeroko opisują dzieła literatury indyjskiej, skłaniając historyka Hatchera Childressa do uznania ich za twory cywilizacji Rishi istniejącej przed 12.000 lat. Starożytne teksty, jak np. „Mahabharata” również wspominają o broni masowego rażenia, wśród których znajduje się bomba, której wybuch był dziesięć tysięcy razy jaśniejszy od Słońca. Nawet najbardziej sceptycznym historykom trudno zaprzeczyć, iż prezentowane tam opisy broni przypominają niezwykle te nam współczesne, m.in. bombę termojądrową.

Ponadto w kilku starożytnych miastach cywilizacji Indusu odkryto ślady promieniowania o nieznanej przyczynie. Ulice starożytnego miasta Mohendżo-Daro po odkryciu usłane były ciałami leżącymi na ulicach. Odnaleziono tam również drobinki szkła – pierwotnie gliniane naczynia, które stopniały w wyniku działania ogromnej temperatury. Współczesna historia nie znajduje wytłumaczenia dla upadku cywilizacji Indusu oraz odkrytych tam anomalii związanych z promieniowaniem. W innych częściach świata, np. na Bliskim Wschodzie i Szkocji podobna temperatura w przeszłości stopiła forty wojskowe, a piasek przemieniła w szkło.

W „Jaskini starożytnych” Rampa orzekł, iż uniwersalnym symbolem cywilizacji przedpotopowych był sfinks. Choć naukowcy uważają, iż powstał on około roku 3000 p.n.e., alternatywni historycy jak Graham Hancock czy Robert Bauval spekulują, iż Sfinks w Gizie może pochodzić tak naprawdę z okresu około roku 10.500 p.n.e., zaś John Anthony uważa, iż powstał on w okresie od roku 5000 do 10000 p.n.e. Geolog Robert Schoch uważa, że Sfinksa zbudowano w latach 5000-7000 p.n.e. Całkiem niedawno odkryto, iż pod posągiem w Gizie znajdują się komnaty, zaś prowadzone na ograniczoną skalę prace wykopaliskowe miały skutek w odkryciu tzw. „grobowca Ozyrysa”. Wielu zwolenników alternatywnej historii uważa ponadto, iż pod Gizą istnieć może ukryte miasto. Wpływ na ten pogląd mieli przede wszystkim Edgar Cayce i Lobsang Rampa.

Dziś, w epoce fotografii satelitarnej wydaje się niemal nieprawdopodobne, aby w górach mogło uchować się nieodkryte dotąd przez człowieka miasto. Co zadziwiające, w 1998 roku grupa amerykańskich alpinistów odkryła zieloną dolinę leżącą w nieodstępnym i wysoko położonym wąwozie w Himalajach. Zupełnie nieznana przedtem Europejczykom i porośnięta bujną roślinnością dolina, pozostawała w ukryciu przed satelitami. W 2003 roku w Himalajach odkryto z kolei nieznany lodowiec, o którego istnieniu nie wiedzieli dotychczas chińscy i europejscy kartografowie. Przyglądając się podobnym odkryciom stwierdzić możemy, iż tak naprawdę nie da się wykluczyć możliwości, iż na odkrycie czekać mogą inne skarby ukryte w lodowcach lub jaskiniach najwyższych gór Ziemi.

ZWIĄZKI Z POZAZIEMIANAMI

„Latające spodki? Oczywiście, że istnieją. Widziałem ich wiele, zarówno na niebie, jak i ziemi. Raz wybrałem się nawet jednym z nich w podróż. Tybet ze wszystkich krajów na świecie jest najbardziej odpowiedni do podróży latającymi spodkami, bowiem znajduje się z dala od codziennego światowego zgiełku i zamieszkuje go lud, który umieszcza religię i naukę przed zyskami materialnymi. Ludzie z Tybetu od setek lat znają prawdę o latających spodkach, tym czym są, dlaczego tu są, jak działają czy jakie mają cele. Wiemy o latających spodkach jako o bogach w swych ognistych rydwanach” – pisze Cyril Hoskin w „Mojej wizycie na Wenus”.

Jak wielu innych pisarzy z lat 50-tych, takich jak Adamski czy George Hunt Williamson, Rampa pisał o współczujących istotach pozaziemskich, które przybyły na Ziemię, aby ostrzec ludzkość przed niebezpieczeństwami energii jądrowej. W czasie następnych dziesięcioleci jego idee dotyczące inteligentnych istot pozaziemskich stały się bardziej kompleksowe, zaś „Pustelnik” (wydany w 1971) wprowadził pojęcie abdukcji jako eksperymentów w celach genetycznych. Jasne wskazanie przez Rampę na inżynierię genetyczną pozaziemian wyprzedzało twierdzenia Sitchina zawarte w „Kronikach Ziemi”.

„MOJA PODRÓŻ NA WENUS”

„Moja podróż na Wenus” stanowi antologię wcześniejszych rozdziałów książek Rampy, których nie dopuszczono do druku. Opublikowana została bez autoryzacji albo w końcu 1958 lub na początku 1959 przez Graya Bakera, Amerykanina, który wydawał „Saucerian Bulletin”. Zanim ukazała się w formie książkowej, „Moja Podróż…” publikowana była w różnych magazynach, m.in. „Flying Saucer Reviev”. Sam Rampa nie chciał, aby ukazała się drukiem obawiając się, że uznana zostanie za czysty przykład science-fiction. Pierwszy rozdział zatytułowany „Dom Bogów” był kontynuacją opisanej w „Doktorze z Lhasy” wizyty na wyżynach Chang Tang, gdzie lamowie odkryli wielkie starożytne miasto, które zachowane w lodowcu, niegdyś stanowiło dom rasy gigantów. „W pobliżu na przestronnym podwórzu znajdował się ogromny metalowy obiekt, który przypominał mi dwie złączone ze sobą klasztorne misy i był bez wątpienia jakiegoś rodzaju pojazdem.” Mnisi ostrożnie zbliżyli się do pojazdu o wymiarach ok. 15 na 18 m i po wystającej drabince dostali się do środka. W środku przewodnik Rampy dotknął czegoś, co spowodowało, iż statek zaczął buczeć i świecić niebieskim światłem.

Ku swemu zdziwieniu zobaczyli zbliżające się do nich postaci dwóch ogromnych ludzi, którzy przekazali im telepatycznie następującą wiadomość: „Nie bójcie się, bowiem wiemy o waszym przybyciu od ostatniego stulecia. Upewniliśmy się, iż ci, którzy będą na tyle śmiali, aby wejść do środka pojazdu, muszą znać przeszłość.” Istoty wkrótce pokazały im obrazy z dawnych czasów: ogromne budynki miast wznoszonych na wodzie oraz unoszące się nad nimi machiny w kształcie dysków. Byli oni świadkami ogromnej eksplozji, która poprzewracała budynki i wywołała falę tsunami. Humanoidalne istoty powiedziały im wkrótce o „Białym bractwie”, w skład którego wchodzą inkarnowane jednostki, które sprawują pieczę nad wszelkim żywym stworzeniem.

Rozdział mówi dalej o siedmiu lamach, którzy zabrani zostali statkiem w przestrzeń kosmiczną, skąd mogli patrzeć na Tybet. Pojazd opuścił atmosferę i bez większych przeszkód uniósł ich w przestrzeń kosmiczną. Mnisi zabrani zostali w podróż. Jego system napędowy opierał się na swego rodzaju magnetyzmie, przeciwstawiającym się magnetyzmowi Ziemi. Siła, jaka wówczas powstawała pozwalała na manewrowanie obiektem. Był on także w stanie pobierać „kosmiczną elektryczność” – formę magnetyzmu opierającą się na energii kosmosu.

Lamowie zabrani zostali do Komnaty Wiedzy, gdzie pokazano im proces formowania naszej planety oraz rozwój wielkich cywilizacji Lemurii, Atlantydy oraz Posejdonii. Jedna z istot ostrzegła ich, mówiąc: „Strzeżemy Ziemi, gdyż jeśli głupocie człowieka pozwoli się zajść za daleko, straszne rzeczy mogą przytrafić się rodzajowi ludzkiemu. Istnieją na Ziemi siły, ludzkie siły, które opierają się wszelkiemu myśleniu o naszych statkach, którzy mówią, że poza człowiekiem na Ziemi nie istnieje nic, nie mogą istnieć zatem statki z innych światów.” Ostatecznie po wielu dniach Tybetańczycy wrócili do domu, który wydawał się być miejscem bezbarwnym i „bladym w porównaniu z glorią Wenus”. Historia kończy się tymi słowami: „Nie myślałem nigdy, jakobym mógł zobaczyć kiedykolwiek rzeczy równie piękne. W jakim wielkim błędzie byłem wówczas, bowiem była to tylko pierwsza z wielu podobnych podróży.”

„POZA DZIESIĄTYM”

W latach 60-tych XX wieku zjawisko UFO było już dobrze znane, a Rampa w swych książkach zawarł wizerunek istot pozaziemskich jako strażników oraz prawdziwych stwórców. Według niego UFO dzieli się na cztery główne rodzaje:

1. Pojazdy istot pozaziemskich: To zaawansowana rasa Wyższych Istot pochodząca z innej galaktyki, która skolonizowała naszą planetę przed miliardami lat. Od tego czasu do dziś przybywają do nas, aby zbadać stan zaawansowania rasy ludzkiej.

2. Mieszkańcy wnętrza Ziemi: W „Mojej podróży…” Rampa mówi o mieszkańcach wnętrza Ziemi, których stanowi grupa wysoce zaawansowanych technologicznie istot. Przebywają oni we wnętrzu planety i czasem używają swych pojazdów, aby zbadać, co dzieje się na powierzchni. Temat ten został potem rozszerzony w książce „Mrok”.

3. Pojazdy z antymaterii: Eksplodują, kiedy wchodzą w kontakt z ziemską atmosferą.

4. Pojazdy międzywymiarowe: Ich pasażerami są istoty pozaziemskie z innych wymiarów. Zwykle nie możemy ich obserwować, ponieważ ich wibracje różnią się od poziomu wibracji ludzi. Co innego z ich pojazdami, które widoczne są w czasie, gdy przemierzają niebo.

„Beyond the Tenth” („Poza dziesiątym”) opublikowane zostało w 1969 roku, czyli tym samym, kiedy Daniken opublikował „Rydwany bogów” w języku angielskim. Podczas gdy szwajcarski autor opiera się zwykle na znaleziskach świadczących o sekretnej przeszłości, Rampa oświadcza, iż „Ziemia jest niczym kolonia, niczym poligon testowy, miejsce, w którym umieszcza się razem różne gatunki, aby Wyższe istoty ujrzeć mogły, jak ze sobą współżyją”. Twierdzi on ponadto, iż opiekuńcze istoty wykazują obawy o nasz arsenał i czasem porywają ludzi, aby przeprowadzać na nich eksperymenty mające na celu udoskonalenie naszej rasy.

Rampa dobrze wiedział o swego rodzaju cenzurze dotyczącej relacji o UFO, której dopuszczano się w świecie zachodnim. „Piloci, czy to samolotów pasażerskich czy związanych z siłami zbrojnymi, widywali i będą widywać UFO, aż do czasu, gdy rządy krajów świata zmienią swe podejście. Rząd Argentyny jest z pewnością jednym z najbardziej oświeconych, gdyż oficjalnie dopuszcza możliwość istnienia UFO”. Wojskowi nie mogą poświadczyć o istnieniu NOL, gdyż wystawiałoby to na szwank narodowe bezpieczeństwo, jednocześnie wizualizując ich bezsilność. Rampa zauważa ponadto, że wszelkie relacje mówiące o obserwacjach i zdjęciach astronautów przedstawiających UFO są wyciszane, a dowody niszczone. Choć w latach 60-tych mogło to brzmieć niczym paranoja, wielu ludzi uważa dziś, iż od ponad 50 lat rząd skutecznie przemilcza pewne sprawy. Do popularności teorii konspiracyjnych bezsprzecznie przyczyniły się film i telewizja.

Rampa twierdził także, iż religijni przywódcy również nie uczynią kroku naprzód jeśli chodzi o potwierdzenie istnienia UFO. Mogłoby to zaszkodzić twierdzeniu, jakoby człowiek został stworzony na obraz i podobieństwo Boga, m.in. z tego powodu, że domniemani kosmici mogliby posiadać nie-humanoidalną formę.

Co więcej, „jeśli istoty z UFO chciałyby zawładnąć Ziemią, miałyby na to szansę przez stulecia. Ich obawy związane są z tym, iż będą musieli to zrobić (choć wcale nie chcą), jeśli Ziemianie zastosują zbyt silną dawkę broni atomowej. Oni starają się uchronić Ziemię przed samymi Ziemianami i losem, jaki oni sami dla siebie gotują.”

„PUSTELNIK”

Rampa objaśnił ten proces w książce „Pustelnik”. Historia zaczyna się od niewidomego tybetańskiego pustelnika, który przekazuje swą wiedzę „wybranemu” uczniowi. W młodości został on uprowadzony przez przedstawicieli tajemniczej rasy, którzy zabrali go na inną planetę i poddali mimowolnym eksperymentom medycznym, w tym operacji mózgu, która miała poprawić poziom jego inteligencji. Powiedzieli mu także wprost, iż Ziemianie to bardzo zła rasa, której grozi zagłada, ale nie tylko ich samych, ale także inteligentnego życia na pobliskich światach.

Istoty powiedziały mu: „Podróżujemy po Wszechświatach rozmieszczając ludzi i zwierzęta na różnych planetach. Ziemianie mają swe własne legendy o nas. Mówicie o nas jako o bogach z nieba. Zamierzamy jednak teraz przekazać ci informacje na temat pochodzenia życia na Ziemi, gdyż ludzie powinni poznać prawdę o swych bogach, zanim wejdą w drugą fazę.” Istoty zabrały niewidomego mnicha do innej galaktyki, przywracając mu tymczasowo wzrok, aby mógł przypatrzeć się cudom ich cywilizacji. Zabrany został do centrum imperium, „w którym kolory były zupełnie pomieszane. Trawa była czerwona, zaś kamienie żółte. Niebo miało zielonkawy odcień i widniały na nim dwa słońca.” Całe imperium było ogromne i obejmowało wiele różnych planet i systemów gwiezdnych, które współistniały ze sobą w harmonii. Ich mieszkańcy byli humanoidalnymi istotami, choć różniącymi się pewnymi cechami. Istniały tam wielkie miasta, nad którymi unosiły się wszelkiego rodzaju latające machiny. Świat ten stanowił centrum olbrzymiego imperium, w którym każda planeta posiadała własny rząd, ale była jednocześnie lojalna „Panu Światów”.

Wkrótce mnich zabrany został do orbitującego obserwatorium, gdzie dziewięciu mędrców zajmowało się obserwacją kronik Akaszy Ziemi i innych światów. Ukazali mu oni naszą historię, która rozpoczyna się wraz z uderzeniem komety o powierzchnię martwego świata w centrum Drogi Mlecznej, co spowodowało powstanie jaśniejącej chmury gazów, z której kolejno formowały się planety. Kiedy do tego doszło, dwie z trzech ekspedycji zajmowały się ich badaniem, zaś trzecia zaszczepiła na lądzie i wodzie młodej Ziemi formy życia. Tysiące lat później kolejna z ekspedycji dostarczyła tu dinozaury. Po jakimś czasie na Ziemię sprowadzona została rasa purpurowych humanoidów o długich małpich kończynach, której przedstawiciele żyli w jaskiniach i nie używali ognia. Wyższe istoty zdecydowały o ich eksterminacji w celu stworzenia odpowiedniego miejsca bardziej zaawansowanym istotom. Po tysiącach lat i wielu zmianach klimatu, nowe istoty zbudowały potężną cywilizację, lecz członkowie wyższej rasy zbytnio zżyli się z nimi, szczególną zażyłość utrzymując z ziemskimi kobietami. Jedna z grup ludzi skradła ich technologię i zaatakowała ich przy pomocy broni nuklearnej, która pogrążyła planetę w chaosie, doprowadzając do kresu cywilizacji.


Zwolennicy teorii spiskowych uważają, że pod powierzchnią ziemi mogą zamieszkiwać inne inteligentne stworzenia. Współczesna idea „pustej Ziemi” ma źróło w buddyjskich wierzeniach związanych z istnieniem Agharty, do których rozpowszechnienia niewątpliwie przyczynił się Lobsang Rampa.

Wyższe istoty przez wieki stroniły od napromieniowanej planety, ale powróciły na nią ostatecznie z nowymi gatunkami zwierząt i ludźmi, rozmieszczając ich na różnych kontynentach. Ludzkość ewoluowała, aż wreszcie osiedliła się w miastach, czcząc przedstawicieli zaawansowanej cywilizacji jako swych bogów. Spokój znowu został przerwany. Z powodu wojny wywołanej przez przedstawicieli cywilizacji przybyłej z innej galaktyki (z przypominającymi rogi wyrostkami na głowie), nasz system słoneczny został zniszczony. Walki, jakie toczono spowodowały, iż planety utraciły atmosfery, zaś w Ziemię uderzyło inne ciało kosmiczne wytrącone ze swej orbity. Przeżyła garstka, a to z pomocą Nadzorców Ziemi. Przetransportowano ich w specjalnej arce w bezpieczne miejsce.

Gdy na Ziemi nastała epoka lodowcowa, wyższe istoty zdecydowały się oddzielić od ludzi i zamieszkać w górach, podczas gdy innych, z powodu amoralnego zachowania, zdecydowano się odesłać do innych światów. Istoty zdecydowały się następnie na kontaktowanie z ludźmi tylko za pomocą wybranych jednostek, takich jak Mojżesz, Jezus, Budda. To oni położyli podwaliny pod nowe religie. Kapłani jednak zawsze starali się dostosowywać prawdziwe nauki dla swych własnych potrzeb i zysków.

Wkrótce pustelnik powrócił do swej jaskini w Tybecie, gdzie powiedziane mu zostało, iż za wiele lat znajdzie się „wybraniec”, któremu przekaże swą wiedzę. Wyższe istoty zdecydowały, aby dać Ziemi kolejną szansę, jednak jeśli ludzkość nie posłucha ostrzeżeń i nie przestanie zanieczyszczać swą planetę, Nadzorcy będą zmuszeni interweniować kiedy tylko zajdzie taka potrzeba.

„TYBETAŃSKI MĘDRZEC”

W „Tybetańskim mędrcu” Rampa dostarcza więcej informacji na temat Nadzorców (tj. istot wyższych, które nazywa także Ogrodnikami Ziemi), choć o wielu z nich mowa była we wcześniejszych publikacjach. Wraz ze swym przewodnikiem odwiedza on sztuczną grotę, gdzie „znajdowała się kiedyś siedziba specjalnej rasy, która mogła dokonywać lotów kosmicznych i wszelkich innych rzeczy. Wszystko tam działało od milionów lat, pozostało nietknięte.” Jaskinia stanowiła część sieci stworzonej przed milionami lat, gdy Tybet leżał jeszcze na nizinach. Znajdował się tam pojazd kosmiczny „wysokości czterech-pięciu mężczyzn i przypominający wyglądem dwa talerze, umieszczone jeden na drugim. Istoty te posiadały specjalną technologię pozwalającą im na topienie skał i leczenie poważnych ran. Byli w stanie podtrzymywać życie do tego stopnia, że ich ciała liczyły miliony lat. Owe uśpione ciała były utrzymywane przy życiu w specjalnych pojemnikach, aby istoty, które przybyć miały tu w przyszłości mogły się w nie wcielić.”

Lama Mingyar Dondup potrafił przeczytać ich napisy i dowiedział się, iż uśpieni kosmici to tak naprawdę źli przedstawiciele Wyższej rasy, którzy dopuszczali się różnego rodzaju występków, w tym eksperymentów genetycznych z udziałem ludzi. Istniała także grupa renegatów, którzy toczyli walki z Wysokimi Istotami. Rampa obserwował to na jednym z urządzeń zawierających kroniki Akaszy (to już czwarty raz kiedy je przeglądał). Kiedy Rampa i jego Przewodnik opuścili jaskinię, została ona zniszczona wskutek zastawionej pułapki.

Nawet jeśli historie Ramy interpretować jako science-fiction, znajdują się w nich pewne wartości. Jego ostrzeżenia przed energią jądrową nie były pierwszymi tego typu, gdyż w latach 50-tych mówili o nich niektórzy konaktowcy, jak np. Daniel Fry i Richard Miller. Wenusjanie byli szczególnie popularni wśród osób, które twierdziły o kontakcie z istotami pozaziemskimi, ale tylko do czasu, kiedy statki badawcze wykazały, iż Wenus jest planetą niezamieszkałą. Fran Stranges twierdził, że jest w kontakcie z istotą o imieniu Val Thor, zaś Adamski przyznawał, że wielokrotnie latał na Wenus z przyjaznymi kosmitami na wiele lat zanim przyznał się do tego Rampa. Jako pierwszy nie mówił także o lewitowaniu i komunikacji telepatycznej, co wcześniej „wynaleźli” George Van Kassel i George King. Co więcej, w swej książce z 1953 r. pt. „Latający spodek wylądował”, Desmond Leslie zawarł pierwsze twierdzenia, jakoby starożytne hinduskie pisma zawierały wiele odniesień do pojazdów pozaziemskich bogów.

Mimo to wiele pomysłów Rampy miało wpływ na późniejszych pisarzy. Jego opisy Ziemi widzianej z kosmosu, a także podróży statkami o napędzie antymagnetycznym stanowiły nowość dla epoki. „Pustelnik” opisywał porwanie przez istoty pozaziemskie, eksperymenty, a także inżynierię genetyczną co najmniej na 10 lat przed tym, jak Streiber napisał swą sławną „Wspólnotę”. Ostatnio pogląd, jakoby istoty pozaziemskie odpowiedzialne były za ewolucję człowieka oraz zwierząt zaadoptowane zostały do nowej teorii „interwencjonizmu” autorstwa Lloyda Pye. Zecharia Sitchin, jeden ze zwolenników tej teorii twierdzi, iż mezopotamscy bogowie, tzw. Annunaki byli w rzeczywistości istotami pozaziemskimi pochodzącymi z dwunastej planety o nazwie Nibiru. To oni, pracując z ziemskimi homonidami, stworzyli przed 200.000 laty nowy gatunek – Homo Sapiens. Wpływ, jaki Sitchin miał na alternatywną wizję historii jest niekwestionowany, tak samo jak fakt, iż Annunaki i Nibiru weszły do leksykonu New Age. Mimo to Lobsang Rampa, którego książka zatytułowana „Pustelnik” mówi nam o tym, kim są obcy, skąd pochodzą i jaki cel mają w uprowadzeniach ludzi, pozostaje dosłownie nieznana.

PODZIEMNE ŚWIATY

„Istnieją przejścia, które prowadzą niemal do krańców Ziemi. Ona, tak samo jak my, posiada swój kręgosłup, tyle że kamienny. Tunel ten wykonany został w czasach istnienia Atlantydy, kiedy to znano technologię sprawiającą, aby kamień, bez użycia ciepła, stawał się płynny niczym woda. Wiem, że taki kręgosłup rozciąga się niemal od bieguna do bieguna.”

Lobsang Rampa pisał obszernie o zamieszkałych podziemnych jaskiniach, korytarzach i miastach. W książce „Mrok” opisuje on podziemne królestwo Agharty, którego stolicą jest miasto Shamballa, gdzie rządzi „Król świata”. Rampa wskazuje wyraźnie, że tajemnicza (niezidentyfikowana) wyspa Ultima Thule i zaginięcie amerykańskich łodzi podwodnych Thresher i Scorpion mają pewien związek z podziemnymi cywilizacjami i ich mieszkańcami.

DROGI DO SHAMBALLI I AGHARTY

W okultyzmie i tybetańskiej tradycji, Shamballę i Aghartę umiejscawia się zwykle pod Himalajami lub pustyniami Azji Środkowej. W pierwszych dekadach wieku XX, podróżnicy Ferdynand Ossendowski oraz Nicholas Roerich udali się w podróż mającą na celu zlokalizowanie mitycznego miasta.


Ferdynand Ossendowski (1876 – 1945) – polski pisarz i podróżnik.

Ossendowski po raz pierwszy wspomina o Agharcie w swej wydanej w 1922 roku książce pt. „Ludzie, zwierzęta, bogowie”. Tybetańscy lamowie opowiedzieli mu o tysiącach poddanych „Króla świata”, władcy Agharty. Wedle wierzeń, mieszkańcy krainy mają niezwykłą moc niszczenia wielkich połaci lądu, choć preferują życie w pokoju. Roerich – szanowany podróżnik, mistyk i teozof, również wierzył w istnienie podziemnych krain, jednak nie był w stanie dostarczyć jakichkolwiek naukowych dowodów na ich istnienie. W swej książce z 1929 r. pt. „Serce Azji”, kieruje on swe zainteresowanie ku Shamballi, która jest symbolem „Nowej ery” oświecenia i pokoju.

W tekście pt. „Agharta” (z 1951), amerykański buddysta Robert Dickhoff pisze: „Historia Agharty zaczyna się jakieś 60.000 lat temu, kiedy plemię wiedzione przez świętego męża zniknęło pod powierzchnią ziemi. Ma wiele milionów mieszkańców, zaś jej nauka rozwinęła się o wiele bardziej niż któregokolwiek kraju na powierzchni. Kilka pozostałych tuneli do jej wnętrza odnaleźć można w Tybecie, na Syberi, w Afryce oraz na niedostępnych wyspach w obu Amerykach”. W 1960 roku, dr Raymond Bernard w swej książce „The Subterraean World” pisał: „Wiara w istnienie podziemnych światów, które znane są m.in. jako Agharta, jest uniwersalną i integralną częścią buddyzmu. Kolejnym świętym dla buddystów słowem jest Shamballa – nazwa stolicy podziemnego świata.”

Nicolas Roerich dowiedział się od uczonych lamów o podziemnych przejściach i jeziorze pod pałacem Potala. „Jeśli widziałeś to jezioro, to musisz być albo wysokim lamą, albo też sługą noszącym pochodnię” – wspomina Harrer w „Siedmiu latach w Tybecie”.

W „Trzecim oku” Rampa opisuje swą wizytę w korytarzach Potali. Jak mówi jego przewodnik, grupa mnichów próbowała pewnego razu zbadać je, lecz niektórzy utonęli, zaś ci, którym udało się przeżyć, znaleźli się niespodziewanie na bagnach odległych od pałacu o 40 km. Rampa później badał te korytarze samemu, przechodząc przez tajemne drzwi i stając obok jeziora, które jest pozostałością starożytnego morza. Kilka lat później powrócił on do tych jaskiń, aby wziąć udział w ceremonii „małej śmierci” odbywającej się między gigantycznymi mumiami istot pozaziemskich, które niegdyś jako bogowie przemierzali Ziemię.

W „Mroku” Rampa wspomina o Rigdenie Jyeopo – „Królu świata”, który zamieszkuje w Shamballi. „Tradycja tybetańska często wspomina o Shamballi, której król ma władzę nad wszelkim stworzeniem, a jednocześnie ukryty jest przed milionami osób żyjących na powierzchni. Tybetańczycy wierzą, iż król mieszka wewnątrz świata, ale nie jest to demon, ale niezmiernie dobry władca – duchowy lider, który obecny jest jednocześnie w dwóch wymiarach: fizycznym (gdzie żyje na wieki wieków) i astralnym (gdzie także żyje wiecznie). Tybetańczycy wierzą także, iż to on przekazał swe wskazówki pierwszemu Dalajlamie, który jest zewnętrznym przedstawicielem króla świata wewnętrznego”.

Obecny Dalajlama często pytany o Aghartę i Shamballę, odpowiada w sposób tajemniczy: „Shamballa istnieje, tak, ale nie w żadnym konwencjonalnym sensie”. W 2003 roku „Inner Light” opublikowało „My Visit to Agharta” („Moja wizyta w Agharcie”), która powstała rzekomo na bazie dokumentów nowojorskiego księgarza, Jima Rigberga. Wydawca książki wspominał, iż Lobsang Rampa często wysyłał Rigbergowi odrzucone przez wydawców fragmenty. W historii tej, Rampa i jego Przewodnik podróżują poprzez system jaskiń do królestwa Agharty, napotykając po drodze wrogie i przychylne ludziom rasy. Ostatecznie dochodzą do miejsca, skąd wir przenosi ich, i miliony innych oświeconych dusz, do sekretnej krainy leżącej wewnątrz Ziemi. W niej „Stwórca”, który pojawia się w postaci jaśniejącej kuli, wita każdego pielgrzyma słowami nadziei i miłości. Choć historia ta trąci retoryką New Age, nie przypomina innych relacji Rampy. Co więcej, jego sekretarka (i przybrana córka) Sheelagh Mouse, nie przypomina sobie, aby napisał on kiedykolwiek coś podobnego.

ULTIMA THULE

Rampa opisał podziemne światy i ich mieszkańców w rozdziale „Mojej wizyty na Wenus”. Pisze tam: „Na świecie znajduje się duża liczba przejść, które pozwalają dostać się do świata wewnętrznego. Jedno znajduje się w Andach, kolejne na Pustyni Gobi, a jeszcze inne leży za Szetlandami, wiecznie osnute mgłami znane jest jako Ultima Thule, Ostatnia Wyspa”. Pewnego razu złożyli na niej wizytę przedstawiciele Brytyjskiej Marynarki Królewskiej, ale to, co tam widzieli objęte zostało tajemnicą. „Działy się tam dziwne rzeczy, a Brytyjska Admiralicja posiada wiele relacji o innych dziwnych zdarzeniach na terenie Ultima Thule, które są tak niezwykłe, iż trzyma się je w zamknięciu.”


Mityczna wyspa Tule według starej mapy.

Istnienie wyspy jest tajemnicą, gdyż miejscem odpowiadającym podanej przez Lampę lokalizacji Ultimy jest wyspa Jan Mayen, obecnie należąca do Norwegii. Nad niezamieszkałą (za wyjątkiem pracowników tamtejszej stacji pogodowej) i jałową wyspą, wznosi się aktywny wulkan, Beerenberg. Choć nic ponadto nie świadczy o jej niezwykłości, Rampa twierdzi, że na Ultima Thule znajdują się wrota do innego wymiaru.

W mitologii ludów nordyckich i germańskich, Ultima znana jest jako część zatopionego kontynentu. Prawdopodobnie jest tym samym, co Crocker Land Peary’ego czy Bradley Land Cooka, które obaj żeglarze zaobserwowali w Arktyce, potem zaś stracili lądy z oczu, jakby były mirażami. Co więcej, Grzbiet Śródatlantycki jest obszarem dużej aktywności sejsmicznej, czego dowodem stało się wynurzenie z wód wyspy Surtsey. W „Invisible Horizons” („Niewidzialnych horyzontach”) Vincent Addis pisze o dziesiątkach wysp, które zostały odnalezione, a następnie zniknęły. „Wyspy mogą być zatapiane przez fale, co nie wydaje się ani niewiarygodne, ani też niezwykłe. Podwodni archeolodzy zlokalizowali ich dziesiątki. Aktywność wulkaniczna również odpowiadać może za wiele przypadków zatopień.”

MIESZKAŃCY PODZIEMNEGO ŚWIATA

Rampa przedstawił mieszkańców podziemi jako: „… ludzi, którzy nie lubią tych, którzy mieszkają na powierzchni. Nie są oni wcale im przychylni, a co więcej, często napełniają przerażeniem tych, którzy mieszkają w blasku słońca. We wnętrzu Ziemi żyje niewielka grupa ludzi.” Mają oni zdolność przemieszczania się dzięki pojazdom powietrznym, które swymi możliwościami przewyższają te posiadane przez nas i mogą również poruszać się w przestrzeni kosmicznej. Dzięki wielu tunelom stworzonym przez lawę, mieszkańcy podziemi mają możliwości odwiedzania powierzchni. Choć nie darzą sympatią jej mieszkańców, nie atakują bez powodu.

W innej z książek Rampy zawiera się opowieść o tym, jak lama Mingyar Dondup zabiera Lobsanga do kolejnego kompleksu jaskiniowego w pobliżu Lhasy, gdzie znajdują się dziwne przedmioty i wizerunki. Mówi mu także o tunelach biegnących od bieguna do bieguna a także innych, które zostały zapieczętowane. Lobsang dowiaduje się o rasie ludzi, którzy swego czasu schronili się w jaskiniach przed nadchodzącą katastrofą i zamknęli je za sobą. Pod ziemią rozwijali oni naukę, która z czasem osiągnęła poziom bardziej zaawansowany, niż ta u ludzi na powierzchni. Dondup powiedział: „My, wyżsi lamowie, odwiedzaliśmy to miejsce i starali się porozumieć z tymi na dole za pomocą telepatii. Ale oni nie chcą mieć z nami nic wspólnego, a jeśli zajdzie potrzeba, będą interweniować.”

Mingyar Dondup mówi o nich ponadto: „Posiadają coś w rodzaju naszego Słońca, ale jest ono znacznie mniejsze, choć potężniejsze. Posiadają znacznie więcej niż my, ale są też znacznie bardziej inteligentni.” Mieszkańcy podziemi bardzo dawno temu odkryli zasady latania. „Czasami pojawiają się na powierzchni w specjalnych pojazdach, które sprawdzają, co czynią ludzie, aby przekonać się, czy ich własne bezpieczeństwo jest zagrożone przez działania człowieka.”

W „Podsycaniu płomienia”, Rampa mówi o nich coś jeszcze. „Tak, istniała Atlantyda, której potomkowie wciąż żyją głęboko pod powierzchnią w pewnej części świata. Jest to Mount Shasta (Kalifornia).”

PUSTA ZIEMIA

W „Mroku” cały rozdział Rampa poświęca pytaniom odnośnie koncepcji pustej Ziemi. „Przez lata pytano mnie o to i przyjrzałem się dobrze temu tematowi. Czytałem wszystko, co było temu poświęcone i uważam, że wewnątrz naszej planety istnieje inny świat niemal trzykrotnie większy od Księżyca, który zamieszkiwany jest przez bardzo inteligentne istoty. Byłem w kilku podobnych tunelach, także tych na Ultima Thule. Istnieją na Ziemi pewne miejsca, skąd można wyruszyć w podróż do środka planety na spotkanie z przedstawicielami tamtejszej cywilizacji. Brazylia i Tybet to dwa kraje, które szczególnie przyciągają mieszkańców podziemnego świata.” Co więcej, Rampa mówi, iż piramidy na pustyni Gobi są również w pewien sposób powiązane z wewnętrznymi światami.

Rampa mówi dodatkowo, iż:

1. Samoloty komercyjnych linii nigdy nie zbliżają się do biegunów, gdyż ich instrumenty mogłyby zwariować.

2. W centrum Ziemi znajduje się sztuczne „atomowe słońce”.

3. Obecnie przyjęty schemat budowy Ziemi (skorupa/płaszcz/jądro) nie opiera się na żadnych solidnych dowodach, a jest tylko przypuszczeniem.

4. Wewnętrzny świat jest niemal trzykrotnej wielkości Księżyca.

5. Jego mieszkańcy są potomkami mieszkańców Lemurii, Mu i Atlantydy, a także innych, znacznie starszych cywilizacji, które schroniły się w systemie jaskiń przed kataklizmami. (Jedna z legend mówi, iż Cyganie są potomkami mieszkańców wewnętrznego świata.)

6. Rządy państw świata zaprzeczają istnieniu podziemnej krainy, aby nie wywoływać paniki.

7. Z wnętrza Ziemi pochodzą niektóre obiekty UFO.


Fotografia zatopionego USS Scorpion.

Rampa wspomniał również w kilku tajemniczych zdaniach o Terytoriach Północno-Zachodnich w Kanadzie, które mogą stanowić wskazówkę dla poszukiwaczy wewnętrznego świata. „Wiele obszarów tam leżących nie zostało zbadanych. Niektóre z nich nie były nigdy widziane oczyma człowieka. Jak można twierdzić, że nie ma tam żadnych otworów, jeśli nikt tam nie był? Nie da się mówić o czymś jako niewiarygodnym, jeśli nie zna się wszystkich faktów.”

Znacznie bardziej tajemnicze odniesienia uczynił on w „Podsycaniu płomienia”, wskazując jednocześnie na cenzurę ze strony wydawcy: „Żałuję, iż nie mogę powiedzieć wam pewnych rzeczy, o których doskonale wiem, ale o niektórych z nich dziś mówić nie wolno. Znam prawdę o łodziach Tresher i Scorpion i wiem, co się z nimi stało. Historia ta jest przerażająca, ale to nie jest jeszcze jej czas.”

Rampa w tych słowach odnosi się do dwóch amerykańskich atomowych łodzi podwodnych, które zniknęły i zostały zniszczone w dziwnych okolicznościach w latach 60-tych. Niestety, Rampa nigdy już o nich nie wspomniał, zostawiając swych czytelników z wątpliwościami dotyczącymi odnalezionych i sfotografowanych szczątków Threshera.

W „Mroku” Rampa podsumowuje swą dyskusję o podziemnej krainie: „Powiedziałem już wszystko, co miałem powiedzieć. Wiem znacznie więcej, dużo więcej niż napisałem, ale polecam udać się do księgarni i poszukać tam innych książek na temat krain we wnętrzu Ziemi.”

Autor: Karen Mutton
Źródło oryginalne: „Nexus” – Vol. 14, #2 (IV-V 2006)
Tłumaczenie i źródło polskie: Serwis NPN

Możliwość komentowania jest wyłączona.