Ewolucja inteligencji

Opublikowano: 02.09.2018 | Kategorie: Nauka i technika, Publicystyka

Liczba wyświetleń: 753

Skąd tyle inteligencji u człowieka i po co mu aż tak duży i sprawny mózg? Czy dlatego, że ma tak długo bezradne dzieci?

Inteligencja człowieka jest biologiczna zagadką. Ewolucja przebiega bowiem na ogół według bardzo skąpej formuły, zapewniając zwierzętom tylko to czego potrzebują w swojej niszy do przeżycia, ale nic ponadto. Tymczasem ludzie wyróżniają się tu wybitnie. Nie tylko są o wiele inteligentniejsi niż ich najbliżsi biologicznie krewniacy, czyli szympansy, ale też są o wiele bardziej inteligentni niż jest to im samym potrzebne do przetrwania w przyrodzie. Z pewnością od tysięcy lat człowiek posiada zdolności do spekulowania geometrycznego jak też do udowodnienia twierdzenia Pitagorasa, nawet jeśli świadomie i celowo robi to dopiero od niedawna. Ale trudno sobie wyobrazić, aby tak wyrafinowany i potężny mózg był potrzebny do przeżycia na prehistorycznych sawannach Wielkiego Rowu Afrykańskiego skąd rodzaj ludzki pochodzi, zwłaszcza że posiadanie takiego mózgu ma swoją wysoką biologiczną cenę. Nadmiernie rozwinięty i bardzo energochłonny ludzki mózg zużywa chociażby około czwartej części tlenu, jaki wdycha człowiek. Owszem, teraz to się przydaje, ale po co nam to było od początku?

Istnieje wiele teorii, które próbują rozwikłać te zagadkę. Być może inteligencja jest wynikiem selekcji płciowej. Podobnie jak pawi ogon, jest ona rodzajem czczej ozdoby, która poprzez fakt wielkiego kosztu, jaki wiąże się z jej posiadaniem, wskazuje na lepsza kondycję tego, kto się nią wykazuje i puszy. Ludzkość po prostu miała fart, że ot, przy okazji, takie seksownie wielkie i pofałdowane mózgi przydały się nie tylko do popisywania się ale i do wielu innych zastosowań, począwszy od wynajdywania narzędzi az po filozofię i sztukę. Inna teoria jest znów taka, ze inteligencja pojawiła się jako konieczność wynikająca z życia w grupach, których członkowie czasami jawią się sojusznikami i przyjaciółmi, ale czasami są wrogami i rywalami.

Badacze z nowojorskiego Rochester University – Steven Piantadosi i Celeste Kidd wystąpili ostatnio z nowa ciekawa tezą. W artykule opublikowanym w „Proceedings of National Academies of Science”, Piantadosi i Kidd sugerują, że ludzie mogli stać się tak sprytni dzięki innej ewolucyjnie dziwnej cesze – tej mianowicie, że ich dzieci są tak bezradne.

W porównaniu z innymi zwierzętami, pisze dr Kidd, których młode często mogą wstać i poruszać się w kilka minut po urodzeniu, ludzkie niemowlęta potrzebują roku, aby nauczyć się chodzić, a potem potrzebują ciągego nadzoru przez wiele lat. Ta bezradność jest uważana za jedną z konsekwencji inteligencji – a przynajmniej wielkości mózgu. Głowy muszą być na tyle małe, aby możliwe było urodzenie żywego dziecka, a to oznacza że ludzkie dzieci muszą urodzić się na wcześniejszym etapie rozwoju niż inne zwierzęta. Piantadosi i Kidd, oboje studiujący rozwój dziecka, zastanawiali się, czy to może być tylko przyczyna, czy także konsekwencja inteligencji.

Ich idea jest taka, że bezradne dzieci musza mieć inteligentnych rodziców, aby się nimi zaopiekowali. Ale po to, aby rodzice jako dorośli mogli mieć wielki mózg, już ich dziecko musi urodzić się z dużą głową, a więc być bezradne. Rezultatem jest tzw. pętla zwrotna, w której presja ewolucyjna na docelowo inteligentnych rodziców wymaga początkowej i długotrwałej bezradności niemowląt, wymagających coraz bystrzejszych rodziców, aby zapewnić im przetrwanie w dzieciństwie.

Jest to bardzo elegancka idea. Samowzmacniający charakter tego procesu wyjaśniałby, dlaczego inteligencja u ludzi jest tak uderzająco rozwinięta w porównaniu nawet z szympansami. Daje ona również odpowiedź na inną ewolucyjną łamigłówkę, a mianowicie, dlaczego wysoka inteligencja rozwinęła się najpierw u naczelnych, nowatorskiej gałęzi ssaków, która sama jest stosunkowo młoda. Zwierzęta, które składają jaja, a nie doświadczają ciąży, nie mają wyzwania kompromisu między wielkością głowy przy urodzeniu a kompetencjami niemowlęcia, które kierują całym procesem.

Aby zweryfikować swoją teorię, dr Piantadosi i dr Kidd sięgnęli najpierw do komputerowego modelu ewolucji. Potwierdziło się to, że idea działa, przynajmniej co do zasady. Następnie poszukali dowodów na poparcie swej teorii w rzeczywistym świecie. W tym celu zgromadzili dane 23 różnych gatunków naczelnych, od szympansów i goryli po lemurki myszate z Madagaskaru (Microcebus murinus) – jedne z najmniejszych naczelnych o długości poniżej 30 cm.

Badacze porównali wiek, w którym matki różnych gatunków odsadzają swoje młode „od cyca” (co jest prostym i wygodnym wyznacznikiem tego, że młode osiągnęły już odpowiednią samodzielność) z wynikami na standardowym teście inteligencji naczelnych. I rzeczywiście, znaleźli tu silną korelację: u wszystkich testowanych gatunków wiek odsadzenia przewidywał wynik około 78% końcowej oceny inteligencji. Ta korelacja utrzymywała się nawet po skorygowaniu wielu innych czynników, w tym średniej masy ciała niemowląt w porównaniu z dorosłymi lub wielkości mózgu jako procenta całkowitej masy ciała.

Badacze wskazują także na inne fragmenty danych, które wydają się potwierdzać ich wnioski: na przykład badanie serbskich kobiet opublikowane w 2008 r. Wykazało ono, że dzieci urodzone przez matki o wyższym IQ miały większą szansę na przeżycie niż dzieci urodzone przez kobiety o niskim IQ, co wzmacnia pogląd, że opiekowanie się dziećmi jest rzeczywiście podatne i zależne od procesów poznawczych. Ale chociaż ich teoria jest mocna i intrygująca, dr Piantadosi i dr Kidd przyznają, że nie dostarcza ona ostatecznego dowodu.

Niestety, to może być udziałem wszystkich, którzy zajmują się zagadnieniem ewolucji człowieka. Każda taka pętla zwrotna byłaby powolnym procesem (przynajmniej z perspektywy samych badaczy), którego większość miałaby miejsce w odległej przeszłości. Teoria zawiera również luki. Nawet jeśli taki proces mógłby radykalnie zwiększać inteligencję, to coś musiałoby go w tym kierunku popchnąć. Jakiś inny czynnik – być może dobór płciowy, wymagania złożonego środowiska lub mieszanina obu – był niezbędny do rozpoczęcia procesu. Pomysł dr Piantadosiego i dr Kidd wydaje się być wiarygodnym dodatkiem do listy wyjaśnień. Ale jeśli ludzka inteligencja nie sprosta zadaniu budowy wehikułu czasu, jest mało prawdopodobne, aby ktokolwiek dowiedział się tego na pewno.

Autorstwo: Bogusław Jeznach
Zdjęcie: Design_Miss_C (CC0)
Źródło: NEon24.pl

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI: , , ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

5
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
realista
Użytkownik

zdefiniuj “inteligencja”… .. .

PS. a życzę ci, żebyś zamieszkał szałasie.

kozik
Użytkownik
kozik

Znałem architekta, który mieszkał przez jakiś czas na pustyni w namiocie z czarnej, koziej wełny. Powiedział, że to było najlepiej zaprojektowane schronienie, dające ciepło podczas chłodu i ochłodę podczas skwaru.

Ponad 1000 lat temu w Iranie tworzono lodownie i wykorzystywano ciepło parowania wody, by na pustyni chłodzić domostwa.

Kiedy jadę przez Polskę i widzę czarne dachy z blachy, czy z dachówki, to mnie zatyka. Kiedy widzę, że w miastach wycinane są drzewa, suszone są stawy i jeziorka, a potem ludzie masowo montują klimatyzację, by wytrzymać upał w wyspach ciepła, to czoło mnie boli od pukania się palcem.
Ludzie tracą całe swoje życie na bzdurne i drogie rozwiązania, by potem dzielnie walczyć z efektami swoich głupich decyzji.
Działanie kolektywne sprawiło, że opanowaliśmy cały glob i na pewno nie jest to ostatnie słowo.
Jednak wspólne działanie wyręcza naszą inteligencję, a ludzie ograniczają się do wysoko wyspecjalizowanych działań. Specjalizacja przy braku odpowiednich horyzontów (zdolności przewidywania, kojarzenia) powoduje, że stajemy się ofiarami systemu, który współtworzymy.

Architekt przed I w.ś. był w stanie zaprojektować cały pałac z instalacjami, wystrojem. Dziś to samo przepisy dzielą na co najmniej kilku specjalistów, z których każdy jest skupiony wyłącznie na swojej branży, nie widząc całości zagadnienia.

Dorian Gray
Użytkownik
Dorian Gray

Nie istnieje coś takiego jak ewolucja inteligencji , jest dokładnie odwrotnie deewolucja świadomości.
Z wieku na wiek tracimy zdolności które niegdyś posiadaliśmy takie jak telepatyczne porozumiewanie się, rozumienie mowy zwierząt ,możliwość przewidywania przyszłości – intuicja, pamięć absolutną . To proces stopniowej utraty pamięci zmusił naszych przodków do wynalezienia pisma, dlatego nie uświadczycie napisów na najstarszych budowlach . Cały czas następuję powszechne głupienie na potęgę. Wiek zloty , wiek srebrny , wiek brązowy i nasz wiek żelaza upadek.

Dandi1981
Użytkownik
Dandi1981

Bzdura jest twierdzenie ze człowiek był malpa i zszedł z drzewa a małpy nie zlazly temu nie ewoluował. Ewolucja nie idzie wstecz nie zmieni dobrze przystosowanych nowonarodzonych w bezradnnych latami.
Kod dna jest inny bo to podobny gatunek ale całkiem inny.
Pozatym pomyślcie jaki gatunek może pozwolić sobie na bezradne młode latami tylko dominujący taki któremu nic nie zagraża, małpki rodzą się i szybko futra mamy się trzymają, laza po drzewach, bo one uciekają przed drapieznikami nikt ich nie obroni

Wujek Polonii
Użytkownik
Wujek Polonii

Bardzo ciekawy temat. “Jest to bardzo elegancka idea”. Niestety nie uwzględnia jednego ważnego czynnika. Wczesne hominidy żyły w grupach, które nie tworzyła tylko jedna rodzina. Nie występowało więc zjawisko “porzucenia” potomstwa. Dziś podstawową komórką społeczną jest rodzina, ale funkcjonują jeszcze rody i klany. Dawno temu, w czasach kiedy rodziła się inteligencja u praczłowieka, żadne “młode małżeństwo” nie szło na swoje, nie tworzyło nowej grupy, bo nie daliby sobie rady. Grupy się dzieliły, ale nie w taki sposób. Wychowywanie i opieka nad dziećmi spoczywała na wszystkich członkach społeczności. Nikt sam nie chodził. Wszystko robiono w kilka osób. Tak było łatwiej i bezpieczniej. Patrząc pod kątem ewolucji, to nie ma wieku, w dojrzewaniu człowieka, w którym byłby samodzielny. Dzieciństwo kończy się wraz z osiągnięciem dojrzałości płciowej, a w konsekwencji dochodzi do łączenia się w pary i kolejnego potomstwa, którym trzeba się zajmować. Przytaczane badanie na serbskich kobietach potwierdza zupełnie co innego. W dzisiejszych czasach rodziny nie mają wystarczającego oparcia w grupie, choć żyją w rozwiniętej cywilizacji. Pęd ku samodzielności spowodował olbrzymie spustoszenie w społeczeństwach. Najsłabszym, najmniej zaradnym brakuje wsparcia. I nie pomagają żadne organizacje społeczne, ani rządowe, bo nie trafiają do wszystkich potrzebujących. Ludzie dzisiaj w większości muszą radzić sobie sami. Do mnie najbardziej przemawia teoria, która tłumaczy wzrost inteligencji u Hominindae przez zmianę diety. Jak każdy może zauważyć, człowiek nie jest naturalnym drapieżnikiem. Nie mamy odpowiedniej budowy ciała. Dogonić i złapać możemy co najwyżej żółwia (na lądzie), upolować i rozszarpać zębami… no tu lepiej- jakieś pędraki, ślimaki, larwy, kokony. Za to w zbieractwie, to chyba tylko ośmiornice są zdolniejsze (przecież nie zręczniejsze). Mamy cztery kończyny, w tamtych czasach wszystkie chwytne. Zdolności manualne przystosowane do podnoszenia, zrywania, a nawet zbierania (w jednej dłoni kilka małych owoców się zmieści). Nasza inteligencja nie eksplodowała nagle. Rozwijała się przez setki tysięcy lat. Niestety z ewolucją człowieka wciąż jest jeden problem- występujące brakujące ogniwo. Odkopano i znaleziono już tysiące kości i czaszek praludzi, i można rzec, że sklasyfikowano już setkę (co najmniej), różnych hominidów, lecz nam, wciąż najbliżej do neandertalczyka. Tylko że homo neanderthalensis miał większą mózgoczaszkę niż my, ludzie współcześni. Jego już nie ma. Samo uziemienie naszych prapraprzodków jest wielką tajemnicą i kilka hipotez już stworzyło. Czy można śmiało założyć, że pierwsze Hominindae, które zeszły na ziemię miały już mózg większy, niż te, które pozostały na drzewach? Czy też może były słabsze i zostały zepchnięte z drzew na ziemię? Czy na ziemi było więcej jadła niż na drzewach? Możliwe że tak. Nie możemy wyobrażać sobie afrykańskiej szaty roślinnej w tamtych czasach, przez patrzenie na dzisiejszą Afrykę. Można jednak śmiało założyć, że na ziemi było jadło inne, niż te na drzewach. Niewątpliwą cechą pierwszych hominidów, które zeszły z drzewa, jest też ich koczowniczy charakter. O ile na drzewach w lesie obowiązywały rewiry, o tyle na ziemi wszędzie były wolne przestrzenie, a zatem i większe pole do rozwoju gatunków. Było jednak niebezpiecznie. Za to to, powodowało prostowanie sylwetki, celem wypatrzenia niebezpieczeństwa, a do tego przydawał się większy mózg. Kiedyś czytałem w jakiejś publikacji naukowej o teorii, która tłumaczy inteligencję u ludzi poprzez zmianę diety, a udowadniała to, uwaga: równowagą proporcjonalną organów wewnętrznych. W skrócie: im dłuższy układ trawienny, tym mniejszy mózg i odwrotnie. Zmiana diety na mięsną sprawia, że organizm nie potrzebuje przerabiać węglowodanów na białka, gdyż bezpośrednio je dostaje, co powoduje iż układ pokarmowy zostaje zredukowany. Teoria zakłada, że organy wewnętrzne, w proporcji do tkanek zewnętrznych i układu kostnego w danym gatunku są stałe. Widać to nawet na układzie kostnym- im wyższy osobnik, tym smuklejsze ciało (piszę o Hominindae, a nie o człowieku współczesnym). Zmniejszenie organów w jamie brzusznej, skutkuje powiększeniem się jedynego organu poza korpusem, czyli mózgu. Przyrost masy mózgu ponad potrzeby organizmu rozwinął zaś inteligencję, która przyczyniła się do zdobywania coraz bardziej wartościowego pokarmu. Tyle wyczytałem z tej publikacji. Wynikałoby z tego, że świat zdominował gatunek hominidy, któremu najszybciej zbilansowała się dieta. Czysto mięsna się nie opłaciła (patrz: Homo neanderthalensis). Czytałem także i o tym, że brakującego ogniwa (a raczej bezpośredniego przodka) nie znajdziemy, gdyż narodził się nad brzegami oceanów, korzystając z bogactwa owoców morza, a swoje szczątki składał w podzięce istotom z oceanu. Cóż, nawet najpełniejsze szkielety praprzodków nie powiedzą nam, jak się zachowywali ich nosiciele. Możemy za to obserwować zachowania, dziś, najbliższych naszych kuzynów w DNA. Ci co zostali na drzewach, to szympansy. Ci wielcy, co im się chodzić nie chciało za bardzo i sobie na ziemi swoje ustalili rewiry, to goryle. Koczkodany, to łaziki, ale za bardzo tchórzliwe. Pawiany groźne, ale za mało narzędzi stosują. I jeszcze orangutany, którym się na drzewach podoba i nie miały wcześniej konkurencji. Z tego co wiem, żaden z naszych wielkich kuzynów w DNA nie je ryb i owoców morza. I nie zbiera soli. O używaniu ognia nie ma co pisać. Jednak przetrwali, a innych nie ma, nawet tego mózgowca neandertala (sic!). “Przykładowe pojemności czaszki naczelnych: – człowiek z Flores – 380 cm³ – orangutan: 275–500 cm³ – szympans: 275–500 cm³ – goryl: 340–752 cm³ – człowiek współczesny: 1100–1700 cm³ (średnia 1350 cm³ – neandertalczyk: 1200–1700 cm³ (większy od człowieka współczesnego). Przykładowe pojemności czaszki wybranych kopalnych człowiekowatych: – Takson; Pojemność (cm³); Liczba badanych osobników; Wiek (milionów lat); – Australopithecus afarensis; 438; 4; 3,6–2,9; – Australopithecus africanus; 452; 7; 3,0–2,4; – Australopithecus boisei; 521; 1; 2,3–1,4; – Australopithecus robustus; 530; 1; 1,9–1,4; – Homo habilis; 612; 6; 1,9–1,6; – Homo rudolfensis; 752; 1; 2,4–1,6; – Homo ergaster; 871; 3; 1,9–1,7;” https://pl.wikipedia.org/wiki/Pojemno%C5%9B%C4%87_czaszki Jak widać, inteligencja wśród pierwszych Hominindae nie rosła skokowo, tylko stopniowo, aż do ok. 1,5 mln lat temu. Był sobie homo erectus i nastąpiła erekcja inteligencji. To właśnie wtedy praczłowiek opanował ogień i padlina stała się zjadliwa. Można już było jeść mięso dłużej, nie tylko surową padlinę, a larwy much przestały być dietą codzienną. Mając ogień, można było się ogrzać, nawet po wyjściu z lodowatego oceanu. No i jeszcze sól. Hominindae bez soli umierali dosyć szybko. Ciśnienie krwi w mózgu powodowało choroby. Ten kto pierwszy dotarł do morskich owoców, miał przewagę. https://www.punktzdrowia.pl/zdrowie/zdrowe-od%C5%BCywianie/rola-sodu-w-organizmie Zejście z drzewa było prawdopodobnie wymuszonym przełomem. Nie wiemy czy celowym, czy może np.… Czytaj więcej »