Cyfrowa dyktatura w Chinach

Opublikowano: 21.09.2018 | Kategorie: Społeczeństwo, Wiadomości ze świata

Liczba wyświetleń wpisu: 99

„Wielki Czerwony Brat” już działa. Chiny bardzo aktywnie wprowadzają system oceniania życia obywateli, któremu towarzyszy totalna inwigilacja. Najbardziej przerażający jest fakt, że niewielka grupka ludzi, która rządzi krajem, będzie mogła przyglądać się, dogłębnie analizować każde zachowanie każdej jednostki i nakładać kary według uznania. Pomoże jej w tym sztuczna inteligencja oraz sieć kamer, rozmieszczonych po całym kraju.

Social Credit System będzie w pełni funkcjonalny najpóźniej w 2020 roku. To oznacza, że ponad 1,4 miliarda mieszkańców Chin znajdzie się pod stałym nadzorem. Kilkaset milionów kamer z systemem rozpoznawania twarzy, niczym w tragikomedii: „Truman Show”, będzie spoglądać na każdy aspekt życia każdego obywatela. Co więcej, każdy mieszkaniec będzie posiadał specjalne konto, na którym będzie mógł zbierać „punkty życiowe” i równie dobrze będzie mógł je stracić.

Social Credit System nie obejmuje jeszcze całego kraju, ale już działa i analizuje zachowania części społeczeństwa. Za każde „dobre” zachowania przyznaje punkty, a za „złe” odbiera je. Przykładowo gdybyśmy zbyt często chodzili do sklepu po alkohol, obijali się w pracy, osiągali słabe wyniki w nauce, przeglądali w internecie „niestosowne materiały” lub nie spłacali długów, system zacząłby zabierać nam punkty, ale równie dobrze moglibyśmy zostać ukarani za niewłaściwe zachowania kogoś z najbliższego otoczenia.

Gdyby nasz znajomy zaczął publicznie krytykować partię rządzącą, system odebrałby punkty jemu i nam. My możemy wyjść z tej sytuacji z twarzą, jeśli zerwiemy z nim kontakt. W przeciwnym wypadku, mówiąc wprost, stoczymy się na dno, choć nie z naszej winy.

Ogólnokrajowy projekt totalnej inwigilacji już ukarał miliony ludzi za różne „złe zachowania”, np. zakazując podróżowania szybkimi kolejami czy samolotami pasażerskimi. Im mniej punktów na koncie, tym trudniej jest zdobyć pracę i otrzymać pożyczkę, a rząd może ograniczyć lub nawet zablokować dostęp do internetu. W najgorszym przypadku może dojść do całkowitej izolacji danej osoby, która w takiej sytuacji straci dosłownie wszystko – nawet rodzinę, przyjaciół i znajomych. Jednak z drugiej strony, ci najbardziej „praworządni” obywatele mogą cieszyć się różnymi udogodnieniami, np. dobrze płatną pracą, lepszymi ofertami pożyczek oraz lepszym traktowaniem na lotniskach i w hotelach, a ich potomstwo może edukować się w najlepszych uczelniach w kraju.

Nawet w tak „sprawiedliwym” projekcie, jakim jest Social Credit System, pojawiają się absurdy. System promuje bowiem szczerość i uczciwość, ale karze, jeśli ktoś ujawni nieuczciwość w kręgach rządowych. Dziennikarz Liu Hu za ujawnienie korupcji musiał zapłacić karę finansową i stracił „punkty życiowe”. System postrzega go jako obywatela gorszej kategorii, dlatego otrzymał zakaz korzystania z komunikacji kolejowej i lotniczej, zawieszono jego konta na serwisach społecznościowych i uniemożliwiono mu ubieganie się o pracę na stanowiskach rządowych. W chwili obecnej, Liu Hu nie może znaleźć zatrudnienia w jakimkolwiek zawodzie.

Chiny wkraczają właśnie w erę cyfrowej dyktatury. Rząd będzie się wspomagał sztuczną inteligencją, aby monitorować życie każdego obywatela Chin i niszczyć nieposłuszne jednostki. Gdy Social Credit System stanie się w pełni funkcjonalny, społeczeństwo będzie mogło zapomnieć o wolności. Jedynym rozwiązaniem będzie już tylko ucieczka z kraju.

Autorstwo: John Moll
Na podstawie: News.com.au
Źródło: ZmianyNaZiemi.pl

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI: , , , , ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU: Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

Zobacz również

Chiny ograniczą eksport metali ziem rzadkich

Hongkong przekłada rozpatrzenie ustawy o ekstradycji do Chin

Nie dla ekstradycji do Chin!



3
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o

No i jaki teraz pożytek z takiego obywatela jak Liu Hu? Ni pracuje, więc w żaden sposób nie wpływa na PKB kraju. Na ilu takich niepokornych może pozwolić sobie SYSTEM, zanim gospodarka poczuje tego negatywne skutki? O ile ograniczenie “wygód” jest logiczne o tyle odcięcie od wszystkich i wszystkiego i totalna alienacja jednostki nie służy ostatecznie krajowi. Chyba, że będzie to jedynie kilka milionów (wśród 1,5 mld) takich Liu Hu ku przestrodze innych, którzy będą umierać na ulicy. Ale czy sprawiedliwe i opiekuńcze państwo pozwoli na taki tragiczny koniec jednostki?

ryzyns

Jeżeli Chiny wygrają z Amerykanami walkę o hegemonię nad światem, to chiński model społeczny upowszechni się na cały świat.

Owszem, umierają ale nie w Chinach. Wszak to państwo komunistyczne a jak wiadomo komunizm to ustrój powszechnej szczęśliwości. Pomimo iż Chiny przez swój szybki rozwój rozdzierają społeczeństwo na bogatych i biednych, to nadal jest to państwo z największym PKB. UE tylko może się uczyć sposobów inwigilacji obywateli i zapewne to robi. Tylko tam nikt nie ściemmia o prawach autorskich i fake news. Poprostu tak ma być.

pl Polski
X