Rządzący zabiegają o kolejnych obcych żołnierzy

Opublikowano: 16.06.2020 | Kategorie: Polityka, Wiadomości z kraju

Liczba wyświetleń: 1025

Pojawiające się doniesienia o wycofaniu części kontyngentu wojskowego Stanów Zjednoczonych z Niemiec spowodowały, że o amerykańskich żołnierzy zaczął zabiegać rząd Mateusza Morawieckiego. Premier nie ukrywa nawet szczególnie, iż prowadzi negocjacje z Amerykanami, a wraz z prezydentem Andrzejem Dudą są „bardzo gorącymi zwolennikami wspólnoty transatlantyckiej”.

Szef rządu wziął udział w zjeździe Klubów „Gazety Polskiej”, czyli organizacji będącej jednym z głównych medialnych propagatorów obcej obecności wojskowej w Polsce. Pytany o możliwość zwiększenia zagranicznego kontyngentu w naszym kraju, Morawiecki zadeklarował prowadzenie rozmów na ten temat z USA. Jego zdaniem tak naprawdę wszystko zależy od decyzji Waszyngtonu na temat wycofania wojska z niemieckiego terytorium.

„Chcemy wobec wszystkich partnerów z NATO zachowywać się jak najbardziej lojalnie i dlatego bardzo zależy nam na wzmocnieniu wschodniej flanki NATO. Wzmocnienie wschodniej flanki NATO to w szczególności również wzmocnienie wschodniej części Polski, ale Polska jest jedna i oczywiście w taki sposób staramy się rozlokowywać nasze siły zbrojne, żeby najlepiej służyły zachowaniu bezpieczeństwa” – twierdzi szef rządu.

Morawiecki dodał, że wierzy w dalszą obecność sił zbrojnych Stanów Zjednoczonych na kontynencie europejskim, bo ma on być „kluczowym partnerem” dla USA. Między innymi z tego powodu Morawiecki i Duda mają być „bardzo gorącymi zwolennikami wspólnoty transatlantyckiej”, a sama głowa państwa przyczyniła się do wzmocnienia amerykańskiej obecności w Polsce.

W ubiegłym tygodniu amerykańska ambasador Georgetta Mosbacher zapewniła, że negocjacje na temat przeniesienia amerykańskich żołnierzy z Niemiec do Polski idą zgodnie z planem. Dodatkowo zaprzeczyła doniesieniom Reutersa dotyczącym rozbieżności na temat finansowych kwestii budowy „Fortu Trump”, czyli stałej bazy wojskowej USA na terenie naszego kraju. Morawiecki natomiast już kilkanaście dni temu zapewnił, że stara się o rozlokowanie większej ilości obcych żołnierzy w Polsce.

Na podstawie: PolsatNews.pl, Niezalezna.pl
Źródło: Autonom.pl

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Liczba głosów: 4, średnia ocena: 1,50 (max 5)
Loading...

TAGI: , , ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

2
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
marioelche
Użytkownik
marioelche

Moje dzieciństwo upłynęło za tzw komuny – w dorosłe życie wszedłem w momencie, gdy Polska weszła w czasy wolności, co przyjmijmy, że odbyło się w latach 1989 – 1990. Całe dzieciństwo byłem straszony spadającymi nam na łeb rakietami z głowicami jądrowymi, chemicznymi a nawet neutronowymi. Mogły być to rakiety zarówno pochodzące z wrogiego nam, zgniłego zachodu, jak i od naszego wschodniego sojusznika. Ówczesna doktryna wojenna zakładała bowiem, że Polska jako bufor pomiędzy wschodem a zachodem, zamieni się w wielkie pole bitwy, pas spalonej ziemi, na którym obie strony będą się starały powstrzymać przeciwnika, zatrzymać wszystko, co ten wyśle drogą powietrzną lub lądową. Dlatego z ulgą żegnaliśmy wycofujące się wojska radzieckie. .
Dziś widzę jak płonne były to nadzieje na spokój ducha. Historia zatoczyła koło i kolejni wojskowi z innego kraju wjeżdżają na naszą ziemię, witani przez garstkę oddanych wielbicieli, natomiast widmo pasa spalonej ziemi jakby przybrało bardziej realnych kształtów. Tyle że dziś nie jestem już dzieckiem i nie będę się modlić o przetrwanie, lecz o to, by znaleźć się możliwie najbliżej epicentrum. Dziś wiem, że wyparowanie, to nic w porównaniu z cierpieniem tych co nieopatrznie przeżyją..

polantek
Użytkownik
polantek

Rozpisać referendum w sprawie przyłączenia się do USA (+P) może razem z krainą U?