Depopulacja ma służyć poprawie standardu życia

Opublikowano: 11.06.2023 | Kategorie: Polityka, Publicystyka, Społeczeństwo

Liczba wyświetleń: 3839

Idee, że ludzi jest za dużo i trzeba ten problem dla dobra ludzkości koniecznie rozwiązać, mają swoich teoretycznych zwolenników, ale także praktykujących wyznawców wprowadzających te idee w czyn.

Pierwszym propagatorem konieczności prowadzenia działań zmierzających do ograniczenia liczby mieszkańców Ziemi był Thomas Malthus (1766-1834), który głosił tezę, że tempo przyrostu liczby mieszkańców naszego globu jest szybsze od możliwości wzrostu produkcji żywności, co prowadzić musi do momentów kryzysowych, które Malthus teoretycznie wyliczał na podstawie, jak teraz widzimy, błędnych założeń. Malthus wskazywał, że na inżynierach społecznych działających w imieniu rządów spoczywa obowiązek takiego zarządzania „ludzkim stadem”, żeby unikać momentów kryzysowych wywoływanych przeludnieniem.

Narzędziami do realizacji zadań antykryzysowych, wg Malthusa są: wojny, głód i choroby. Ideę maltuzjańską ochoczo podjął założony w 1968 r. Klub Rzymski, który jako najlepszą metodę rządzenia propaguje dyktaturę naukową. Jak ma być naukowo, to wciągnięto do współpracy naukowców z MIT. Jay Forrester i Denis Meadows kontynuując myśl Malthusa na podstawie prognoz opartych na symulacjach komputerowych stwierdzili, że rozwój będzie możliwy pod warunkiem zrównoważenia wzrostów: gospodarczego i populacyjnego. Zrównoważony rozwój stał się bohaterem wydanej przez KR w 1972 r. książki „The Limits to Growth”.

Denis Meadows, autor „Granic wzrostu”, w filmie z 2017 r. tak uzasadnia dążenia depopulacyjne: „Moglibyśmy mieć osiem lub dziewięć miliardów, prawdopodobnie, gdybyśmy mieli bardzo silną dyktaturę, która jest inteligentna […] lecz z niskim standardem życia […]. Ale chcemy mieć wolność i chcemy mieć wysoki standard życia, więc będziemy mieli miliard ludzi”.

Pamiętam, że z pierwszych wyliczeń maltuzjańskich ekspertów Klubu Rzymskiego „granic wzrostu” w pierwszej połowie lat 1970., gdy ludność świata liczyła ok. 4 mld, czyli połowę dzisiejszej populacji, Polsce łaskawie przyznano dopuszczalny limit mieszkańców na poziomie bodajże 17 mln. No i co pozostało z tych prognoz? W ciągu 50 lat skala wzrostu zarówno gospodarczego jak i populacyjnego nie potwierdziła katastroficznych prognoz zwolenników równoważenia wzrostu, czyli de facto depopulacji, co nie oznacza, że zrezygnowali z propagowania tej idei.

Książka „Granice wzrostu” oparta na symulowanych komputerowo prognozach stworzyła podwaliny pod (obecnie intensywnie eksploatowaną) narrację obarczające aktywność ludzką odpowiedzialnością za zmiany klimatu grożące katastrofą połączoną z niezrównoważonym wyczerpywaniem zasobów naturalnych, co jest prostą drogą do propagowania wniosku, że im mniej ludzi, tym zagrożenie katastrofą jest mniejsze.

Kierowane przez Klausa Schwaba Światowe Forum Ekonomiczne na trzecim dorocznym spotkaniu w 1973 r. przyjęło maltuzjańskie założenia zawarte w książce „Granice wzrostu”, poszerzając krąg współpracujących z Klubem Rzymskim globalnych instytucji, takich jak ONZ, Bank Światowy, Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju („OECD”). Do pierwotnie wskazanych przez Malthusa czynników równoważących (czytaj: depopulacyjnych), takich jak: wojny, głód i choroby możemy dodać żywioły, żeby mieć komplet apokaliptycznych zagrożeń zawartych w modlitwie: „Od powietrza, głodu, ognia i wojny — zachowaj nas Panie”.

Jakie te zagrożenia mają być i jak są wykorzystywane dla celów depopulacyjnych, opowiem w następnym felietonie.

Autorstwo tekstu i rysunku: Jacek Frankowski
Źródło: MyslPolska.info


TAGI: , , , , ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

4 komentarze

  1. Fenix 12.06.2023 08:13

    Od skażonego powietrza, ognia wojny, powodzi , i nie urodzaju, ochroń nas Boże.

  2. Stary Kulas 12.06.2023 14:28

    Ludzi jest za dużo. By mieć rajskie życie władcom nie są potrzebne miliardy niewolników. Wystarczy z grubsza 500 milionów. Im więcej niewolników tym większe ryzyko buntu i większa trudność w zarządzaniu nimi.

  3. AlbertW41 12.06.2023 18:23

    To ze ludzi jest/bedzie za duzo wszyscy wiedza. Ale jak to zrobic aby nie wywolywac wojen, glodu czy panademii, tego nikt nie wie. Chodzi o to ze Ziemia wykarmi nawet i 20mld tylko ze szybciej sie skoncza zasoby i w 2100 moze byc nas juz tylko kilka tysiecy. Zanim znajdziemy druga Ziemie potrzebujemy czasu i ten czas mozna kupic poprzez redukcje zaludnienia naszej planety.

  4. pepcia28 13.06.2023 09:00

    AlbertW41 ludzi wcale nie jest za dużo, są połacie ziemi wolne, niezagospodarowane, nietknięte ludzką ręką. Tylko rządza władzy, stawianie siebie w pozycji Boga, tworzenie dysproporcji i szukanie swego, w myśl zasady dziel i rządź. Jest możliwość czerpania energii darmowej, czy to z pokładów geotermalnych, czy też z otaczających nas odtwarzalnych zasobów, tylko że nikt na tym nie zarobi kroci… Dobrej jakości jedzenie wymaga dobrej jakości składowych, zysk będzie, ale nie tak imponujący w porównaniu z permanentnym nastawieniem na ilość kosztem jakości.
    Generalnie cały świat stanął dziś na głowie, poczynając od implementacji nowomowy, zmiany definicji pojęć, gwałcąc zdrowy rozsądek, wciskanie bajek z przeludnieniem i katastroficznymi zmianami klimatu spowodowanymi bekaniem rogacizny.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.