Niezbadane mięso trafia na rynek

Opublikowano: 13.07.2016 | Kategorie: Gospodarka, Wiadomości z kraju

Jak donosi „Rzeczpospolita”, na rynek coraz częściej trafia mięso niewiadomego pochodzenia, nieprzebadane przez weterynarzy, a nielegalne ubojnie mają się świetnie.

„Rzeczpospolita” dotarła do raportu NIK, z którego wynika, że w ciągu ostatnich dwóch lat poza kontrolą zabito ponad 2,5 miliona świń, a ich mięso trafiło do spożycia bez przeprowadzenia stosownych badań. To daje w sumie 70 tys. ton tusz wieprzowych. Na rynek trafia również „lewa” dziczyzna – od 2014 to 100 tys. dzików, które odstrzelono.

Przepisy w tym pomagają: mięso z tzw. uboju gospodarczego nie trafia do sprzedaży, a na talerz gospodarza – rolnika. Najwyższa Izba Kontroli wykryła prawie 500 przypadków prowadzenia takiego uboju. W 12 przypadkach nie tylko nielegalnie zabijano, ale usiłowano też wprowadzić takie mięso do obrotu handlowego.

NIK jest zdania, że również uboje gospodarcze powinny odbywać się w rzeźniach, by nie powstawało pole do nadużyć. Ponadto Izba wywodzi, że konieczna jest przebudowa struktury kontrolnej, ponieważ ani minister środowiska ani Główny Inspektorat Weterynarii nie są w stanie należycie zbadać, ile nielegalnego mięsa trafia na rynek. Wielokrotnie występują też spory o to, które służby mają do tego właściwe kompetencje. Pod tym względem wciąż jesteśmy w tyle za innymi krajami Unii, które uregulowały kwestię kontroli mięsa.

NIK tydzień temu zajął się również kontrolą działania ustawy o zwierzętach doświadczalnych i laboratoryjnych. Jej wyniki mają zostać przedstawione na początku 2017 roku.

Autorstwo: WK
Źródło: Strajk.eu

TAGI:

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

Komentarze można dodawać przez 7 dni od daty publikacji
3 komentarze

  1. Konter 13.07.2016 12:15

    Bieda w kraju to ludzie kombinują jak więcej zarobić i taniej kupić, a to że może się to odbić ich zdrowiem jest warte ryzyka. Mogą wprowadzać coraz to więcej zakazów, a i tak nic nie zmienią, zamkną drzwi to wejdą oknem. Rozwiązanie leży gdzie indziej.

  2. adambiernacki 13.07.2016 20:42

    Nie ma tu żadnej kontroli niczego a zwłaszcza jedzenia.

  3. kozik 14.07.2016 10:32

    Może rząd powinien wprowadzić koncesję na ubój świń, kursy, pozwolenia, itp.
    I jeszcze jakąś izbę zawodową – mam nawet propozycję nazwy:
    „Cech Hodowców, Ubojników, Jedzących Wieprzowinę – A Mięso W Dużej, Uznanej Proporcji Ekologiczne”, w skrócie:… Nie, nie podam, bo mnie Józefina zablokuje.

    Guru, a nawet „Góru” polskiej gospodarki wolnorynkowej (tzn. autor spowolnienia polskiej gospodarki po przyspieszającej ją ustawie Wilczka), prof. Balcerowicz byłby dumny z kolejnej regulacji.

    Biorę wędliny od znajomego rolnika – są nieprzebadane, nierzadko pokryte rakotwórczymi benzo-a-pirenami (z wędzenia), ale nigdy nikt się nie zatruł i nie mają glutenu, celulozy. Na 1 kg szynki zużywa ok. 2kg mięsa, a nie na odwrót. Tak jedli moi przodkowie i żyli.
    Mam gdzieś certyfikowane wędliny z wypełniaczami, ostrzykiwane azotynami i innymi E-cośtam, które robią się oślizłe po 2-3 dniach przechowywania w lodówce.