Czwarta droga

Opublikowano: 10.09.2023 | Kategorie: Opowiadania, Publikacje WM

Liczba wyświetleń: 1624

Kiedy leczyłam się dermatologicznie z powodu „zemsty” urządzenia z czasów PRL, miałam wiele czasu do przemyśleń. Przerwał je telefon koleżanki z Lipowicy, która zaprosiła mnie na grzyby.

Z powodu obrażeń cielesnych okolic bikini, nie chciałam ubierać spodni, które ocierają ciało, a które koniecznie należy włożyć idąc w las, by nie dać się kleszczom, więc wolałam zostać w domu. Kiedy koleżanka wspomniała mi, że pojedziemy w okolice Bełwina, gdzie podobno grzyby można zbierać wzdłuż drogi leśnej, to przystałam na jej propozycję. Włożyłam krótką asymetryczną spódniczkę w delikatną kratę, by ciało doznawało uzdrawiających wentylacyjnych prądów powietrznych unoszących się od ziemi, a za radą pewnego przystojnego bruneta o anielskim imieniu, na górę włożyłam koszulkę bez nadruku, by nie drażnić niedźwiedzi. Człowiek ten sercem oddany ekosystemowi leśnemu podczas prywatnej prezentacji drewnianych organów w Hołubli o świcie wyjaśnił mi, że niedźwiedzie zwracają uwagę na naszą klatkę piersiową i jak zauważą jakiś napis, a tym bardziej tatuaże, to stają się agresywne i potrafią zaatakować.

Z uwagi na to, że koleżanka przed wyjazdem na grzyby chciała zrobić zakupy w jakimś markecie, mogliśmy podziwiać skutki działania klubu motorowych beretów, który naprawił oznakowanie na jezdni po swoich ostatnich wygłupach.

Nazbierałyśmy dwa kosze jadalnych grzybów, lecz jak się okazało, ktoś już wcześniej zaczął je konsumować od środka i z grzybobrania nic nie wyszło.

Wróciłam do domu niezadowolona, ale w końcu mogłam pooddychać świeżym leśnym powietrzem, co sprawiło, że zaczęłam inaczej postrzegać rzeczywistość, bez propagandy sączącej się z mediów, zwłaszcza głównego nurtu, obleczonych w sino-żółte barwy wojenne.

Obecnie trwa wyścig o dobrze płatne stołki. Mój ojciec ostrzegał mnie, bym nie wstępowała do żadnej partii ani nie popierała żadnego polityka. Miał rację, politycy to zgraja cwaniaków, którzy po płaszczykiem dbałości o tzw. ojczyznę zrobią wszystko, by zapewnić sobie dostatnie życie na koszt ciężko pracujących obywateli. Są oczywiście jednostki, które wierzą, że złamią ten system, ale po jakimś czasie rezygnują z tej profesji albo poddają się systemowi, idąc w ślady politycznych cwaniaków.

Jeżeli chcesz dziś zatrudnić się, musisz przedstawić swoje umiejętności i osiągnięcia, ale w polityce tak już nie jest. Politykom potrzebne są… głosy. Nie trzeba być mądrym, inteligentnym i pracowitym, wystarczy przekonać naiwnych i głupich, którzy uwierzą we wszystko, co im się odpowiednio przedstawi.

Od dawna politycy przekonują, że potrafią rozwiązać wszystkie nasze problemy i stworzyć krainę dobrobytu i szczęścia wszelakiego, która o dziwo odkąd żyję, nie nadchodzi. Babciowe, plusowe, 15 emerytury i inne dodatki nie sprawiają, że żyje się lepiej.

Politycy zdobywają głosy niczym oszuści, bo gładkimi słowami i bezwartościowymi obietnicami omamiają lud, który w swej głupocie co kilka lat uderza do urn, a po wszystkim bije się w piersi, że popełnił błąd. I tak to trwa od lat.

Jak patrzę na te bilbordy na płotach, na te znane mordy, mam ochotę… Ludzie bez zasad, miernoty moralne, które mają czelność po raz kolejny startować w wyścigu o dobrze płatne stołki, w zamian za jakiś posąg zwierzęcia, czy przecięcie wstęgi lub obecność na kiczowatych i nic nieznaczących imprezach po wsiach i miasteczkach.

Niedawno przemyski naukowiec w szale propagandy wyborczej wyprodukował w lokalnych mediach odezwę, w której przekonuje, że udział w szopce wyborczej jest obowiązkiem każdego obywatela. Dla niego niezrozumiałe jest to, że tłumacząc swoją nieaktywność wyborczą, ktoś twierdzi, że nie ma na kogo głosować. Szkoda, że nie wskazał osób, których trzeba wesprzeć, bo w końcu taka uczona głowa wiedzieć powinna, kto zasługuje na głos. Wielce szanowny uczony zapomniał o dobrowolności udziału w tej szopce, bo jeszcze nikt nikogo do tego nie zmusza.

Nigdy nie brałam udziału w wyborach i choć pewnie wielu oskarży mnie o postawę aspołeczną, nie mam zamiaru tego zmienić.

Ten ŚWIAT wymaga naprawy przez kogoś, kto jest kompetentny i wiarogodny.

Czekam na kogoś, komu mogę zaufać całym sercem. On nie będzie startował w wyborach i nie potrzebuje żadnych głosów, ale uczyni to, na co czekają ludzie spragnieni prawdy i bezkresnego życia.

Czekam na NOWY ŚWIAT, pozbawiony przede wszystkim polityków i wtórujących im wszelkiej maści idiotów i naiwniaków wierzących w cuda.

Bojowa dziś jestem, ale tak zawsze mam przed okresem.

Autorstwo: Młoda przemyska lekarka
Źródło: WolneMedia.net


TAGI:

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

1 wypowiedź

  1. rici 10.09.2023 15:53

    Tak w nawiazaniu do tego opowiadania; Przed matura rozmawialismy sobie z kolegami co bedziemy robic po maturze. Jedni chcieli na studia inni do pracy, a jeden z kolegow mowi ze on pojdzie na ksiedza, poniewaz to najlepszy zawod, dobrze platny i nie ponosi sie zadnych konsekwencji. To sie go pytamy jak on chce isc na ksiedza jak jest niewierzacy, nie byl ochrzczony,nigdy nie byl w kosciele. To on odpiwedzial ze chce byc jak jego ojciec ktory jest I sekretarzem PZPR w duzym zakladzie pracy, ale miec wiecej i zadnej odpowiedzialnosci. Jak powiedzial tak zrobil do miesiaca byl ochrzczony, pozniej byl do pierwszej komuni i bierzmowany. No i poszedl do seminarium. Kilkanascie lat temu gdy spotkalem sie z kolegami z okazji 35 rocznicy matury, to powiedzieli mi ze jest pralatem w diecezji, i ma szanse na zostanie biskupem. Ale z tego co widze to jednak tym biskupem nie zostal, chyba troche uczciwosci w nim zostalo.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.