Pośrednie zmuszanie do praktyk religijnych przez pracodawcę jest hańbiące

Opublikowano: 05.11.2016 | Kategorie: Gospodarka, Publicystyka, Wierzenia

Liczba wyświetleń: 159

Pośrednie zmuszanie do praktyk religijnych przez pracodawcę jest hańbiące i powinno być karane. Sytuacja, w której pracodawca oczekuje od pracowników zachowań polegających na wypełnianiu czynności religijnych – jest niedopuszczalna, zarówno w godzinach jak i poza godzinami pracy. Można jedynie wyobrazić sobie sytuację, gdzie dana organizacja jest od samego początku pomyślana jako organizacja mająca cele religijne. W tym przypadku, rzeczywiście pracodawca, może nie tylko oczekiwać, ale i wymagać od pracownika spełnienia określonych warunków, czy też określonego zachowania się w kontekście religijnym. Jednakże są to przypadki w istocie wysublimowane i ze względu na ich charakter, nie jest problemem kwestia odniesień religijnych, które wypełniają również pracownicy. Wówczas w warunkach zatrudnienia należy zawrzeć stosowne klauzule, żeby obie strony stosunku pracy miały pełną jasność, co do sytuacji w jakie mogą być wpisane.

Natomiast nie może być zgody na to, żeby np. w Spółkach działających publicznie na rynku, dochodziło do sytuacji, gdy np. nowy zarząd z nadania akcjonariuszy, czy też jednego akcjonariusza – publicznego – powodował zmianę w działaniu organizacji, poprzez wzbudzenie oczekiwań określonych zachowań pracowników w kontekście religijnym. Jest to po prostu niedopuszczalne – już poprzez samo oczekiwanie, nie mówimy nawet o nakazie formalnym, czy też przymusie sytuacyjnym. Pierwszy to po prostu polecenie pracodawcy do wzięcia udziału przez pracownika w czynnościach religijnych, a drugie to np. pośrednie wymuszenie współudziału pracownika, przez jego tolerowanie zachowań religijnych innych pracowników, pracodawcy lub osób trzecich zaproszonych przez pracodawcę do zakładu pracy. Przykładowo wyobraźmy sobie jakieś obrządki na miejscu pracy, w których na widok oficjalnego przedstawiciela jednego z Kościołów lub Związków Wyznaniowych, część pracowników zaczyna wykonywać czynności religijne, a część nie. Każdy z takich przypadków jest zły i krzywdzący dla pracowników, ponieważ opiera się na elemencie dorozumianej zgody pracowników, na udział w czynnościach religijnych. Chociaż w istocie nikt ludzi się nie pyta o to, albowiem już samo takie pytanie jest trudne z punktu widzenia relacji pracownika i pracodawcy.

Oczywiście można uzasadniać, że wsparcie religijne jest istotne dla morale pracowników, podobnie jak np. organizacja imprez, na których pracownicy skaczą w przepaść przywiązani na uprzęży – czy robią inne podobne idiotyzmy. W istocie jednak, wszelkie tego typu działania, to przymus – tym bardziej skandaliczny, że bardzo często pracodawcy wchodzą z butami w czas prywatny pracowników, domagając się od nich udziału w procesach w istocie nie mających żadnego przełożenia na procesy związane z działalnością operacyjną przedsiębiorstw. Podkreślmy ponownie, już samo oczekiwanie ze strony pracodawcy, że pracownik zaangażuje się w proces poza czynnościami operacyjnymi jest poważnym ograniczeniem praw człowieka. Ponieważ nie ma symetrii w relacji pracownik-pracodawca i pracownik może spodziewać się ostracyzmu, ze strony kadry kierowniczej (i kolegów), w przypadku gdy nie podejmie tematu lub zachowa się inaczej, niż „stado”.

W kraju tak biednym jak nasz, gdzie ludzie nie mają środków finansowych na życie i żyją z miesiąca na miesiąc de facto na łasce pracodawcy – wszystko, co jest w stosunkach na linii pracownik-pracodawca ma znaczenie. W swojej masie takie relacje przekładają się na bardzo istotne kwestie polityczne, ponieważ Związków Zawodowych prawie nie ma i nikt nie chroni pracownika w relacjach z jego pracodawcami. Z tych względów należy tak zmienić prawo pracy, a być może i zawrzeć stosowne zabezpieczenia w Konstytucji, żeby w ogóle wychodzenie poza relacje pracownicze było obwarowane szeregiem zabezpieczeń prawnych, a powodowanie innych interakcji, niż te przy działalności operacyjnej w przedsiębiorstwie powinno być wyjątkowo ograniczane. Oczywiście ze szczególnym naciskiem na dwa rodzaje działań – po pierwsze tzw. imprezy integracyjne, a po drugie na ich szczególny rodzaj w postaci wszelakich obrządków religijnych. Po prostu trzeba prawnie wyeliminować możliwość wpływania pracodawcy na prywatne życie pracownika, w sposób inny, niż wynikający z konieczności dyspozycyjności przy okazji udziału pracownika, w działalności operacyjnej przedsiębiorstwa.

To samo powinno być w instytucjach państwowych tj. szkołach i we wszelakich służbach, zakładach karnych i oczywiście w wojsku. Chodzi o to, że pracodawca – przełożony, nie powinien utrudniać praktyk religijnych w tego typu strukturach, co więcej – może je nawet ułatwiać, jednakże nie może w żaden sposób doprowadzać do stygmatyzacji ludzi, którzy nie chcą brać udziału w czynnościach religijnych.

Państwo musi być dla wszystkich, a ten warunek spełnia tylko państwo świeckie. Uwaga, nie mówimy o zakazie przeprowadzania czynności religijnych, mówimy o powstrzymaniu się od nakazywania udziału w nich – osób, które mogą sobie tego nie życzyć. Już samo stwarzanie sytuacji dorozumianego oczekiwania pożądanych zachowań w tym zakresie powinno być ściśle normowane przez prawo. Obecny stan jest nieporozumieniem, w którym często dochodzi do nie uwzględnienia woli osób z różnych przyczyn niezainteresowanych w publicznej religijności.

Autorstwo: krakauer
Źródło: ObserwatorPolityczny.pl

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI: , , , ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

4
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
SenZen
Użytkownik
SenZen

Co za dziwny tekst…. serio, większość argumentów autora nazwałbym kolokwialnie “bólem d—y” pracownika. Niby realne problemy, no ale nie do końca

“pośrednie wymuszenie współudziału pracownika, przez jego tolerowanie zachowań religijnych innych pracowników”
nie… tolerowanie zachowań religijnych to nie uczestniczenie w nich, no chyba że ktoś zaczyna robić to w sposób bezpośrednio oddziałujący na ciebie, czyli np dotykać cię, śpiewać, lub puszczać religinje bąki, wtedy bym się mocno zirytował i poprostu opuścił miejsce pracy aż fanatycy trochę ochłoną

“część pracowników zaczyna wykonywać czynności religijne, a część nie. Każdy z takich przypadków jest zły i krzywdzący dla pracowników, ponieważ opiera się na elemencie dorozumianej zgody pracowników, na udział w czynnościach religijnych.”
Nie widzę i nie rozumiem w tym nic krzywdzącego… Bez sensu. Nie podoba ci się to? Nie rób tego. Autorze, tak bardzo cię boli, że ktoś jest inny od ciebie? AŻ TAK BARDZO, że tworzysz z tego fikcyjny argument? Zrozum, że czarny człowiek i biały mogą przebywać w tym samym pomieszczeniu, tak jak i może hinduista, chrześcijanin, i islamista. Oni nie zwierzęta, nie zagryzą się… (hmm… a może?)
Z innej beczki
Czy krzywdzące jest dla mięsożercy to, że ktoś szanuje świadome życie i jest weganem?
1. to możliwe, z perspektywy mięsożercy, biedny weganin nie wie co to dobre jedzonko, no jak można na fasoli i trawie żyć :(
2. to mozliwe, z perspektywy weganina, mięsożerca to podły cham który g– o wie, g– o je, i g– jest.
Oba argumenty są prawdziwe, a równocześnie takie nie są. Rozumiesz?

“…czy robią inne podobne idiotyzmy. W istocie jednak, wszelkie tego typu działania, to przymus – tym bardziej skandaliczny, że bardzo często pracodawcy wchodzą z butami w czas prywatny pracowników”
Nie podoba się? ZWOLNIJ SIĘ! Nikt cię nie przymusza tam pracować. Po miesiącu czy trzech okresu próbnego chyba powinieneś już poznać swoje miejsce pracy i towarzyszy.

“pracownik może spodziewać się ostracyzmu, ze strony kadry kierowniczej (i kolegów), w przypadku gdy nie podejmie tematu lub zachowa się inaczej, niż „stado”.”
Wydaje mi się że chodzi tu o obgadywanie tych “innych” i “trzymanie sztamy”z kolegami o podobnych poglądach czy zainteresowaniach, a gdy mają kogoś zwolnić, to zwalniają “religijnego dziwaka” (nie no, żartuję przecież..)
Haha, a pewnie że tak jest (a raczej – tak mogło by być), chyba wszędzie!… Czy tak powinno być? Oczywiście, że nie!
Ale wpływ masz na to tak duży, jaki masz wpływ na śmierdzącą osobę w autobusie, która akurat wybrała sobie miejsce obok ciebie.

“Chodzi o to, że pracodawca – przełożony, nie powinien utrudniać praktyk religijnych w tego typu strukturach, co więcej – może je nawet ułatwiać,”
No pewnie.. ale “praktyki religijne” to bardzo szeroki zakres czynności. Jeśli np. jestem chrześcijaninem na papierze (co zupełnie i totalnie ignoruje, jest to dla mnie “AŻ” tak bardzo nieważne, że nawet nie chcę mi się starać o apostazję), ale praktykuje medytację bo pomaga mi na wiele różnych sposobów, to czy to zalicza się do praktyk religijnych?
Ja powiedziałbym, że nie, bo częste medytacje to sposób na świadome życie a nie jakaś schematyczna praktyka religinja.
Ale żeby medytować potrzeba spokoju i czasu, więc pracodawca powinien mi to udostępnić, abym mógł pracować optymalnie, a może nawet najlepiej jak mogę.
Czy jeżeli potencjalny pracodawca nie przyjmie mnie do pracy ze względu na czas który potencjalnie poświęcałbym na medytacje zamiast na pracę – powiedzmy 20 min co 2h, to czy nie podchodzi to pod szykanowanie i dyskryminację na tle religijnym? Gdzie tu ta “poprawność polityczna” czy inne bzdety które nam wciskają do głów, a są jedynie pustymi sloganami?
Przecież jeśli na rozmowie kwalifikacyjnej wyrazisz podobną “potrzebę”, gdy na jedno miejsce jest 10 kandydatów o podoobnych kwalifikacjach, to kogo przyjmie pracodawca?
Oczywiście dyskryminacji nie ma (ha, nawet gdyby była)… poprostu liczy się pieniądz..

Wyjście jest jedno… jeśli nie podoba ci się twoja praca, najpierw wyraź swój sprzeciw, powiedz co ci się nie podoba, i albo licz się że zostaniesz usłyszany, albo zmień pracę.
Dodam tylko, że jeśli w moim CV miałbym napisać każdego pracodawcę u jakiego pracowałem na krótkie okresy, to miałoby ono ze 3 strony. Ale ja tych łajdaków nawet nie pamiętam, bo nie warto (tzn pracodawcy czasem są bardzo wporządku, ale ludzie z którymi trzeba na co dzień widzieć się i pracować – już nie)
albo poprostu szkoda zdrowia bo normy bhp są niewystarczające lub nieprzestrzegane – co jest większym problemem niż jakieś religinje fanaberie.

Ale zgadzam się, prawo potrzebuje zmiany, jak najbardziej. Szkoda że nie ma demokracji, i że ludzie tego prawa nie mogą ustanowić… Bo ja politykom, ani w polityków, nie wierzę. Gra cieni

I jeszcze jedno:

religia nie jest ważna, ważny jest człowiek ją wyznający.

PS. W tekście nie ma słowa o islamie, ale łatwo sobie wyobrazić gdy np w biurze czy jakimś magazynie, połowa pracowników zaczyna tarzać się po ziemi i śpiewać w obcym języku – ok może śmieję się, ale nie naśmiewam. Szanuję wyznawców WSZYSTKICH religii, tak jak i szanuję głupców.

Pozdro. Coś przydługie mi się napisało ;)

irmentruda
Użytkownik
irmentruda

odwieczna relacja pana, chlopa i plebana. pan aby przypodobac sie plebanowi przymusza chlopow do praktyk religijnych aby pleban czul sie potrzebny, spelnial swoje ambicje i korzystal z owocow pracy chlopow. pleban w zamian legitymuje pana przed chlopami w wypelnianiu wladzy. w d… oczywiscie dostaja chlopi bo traca czas i sily na bezsensowne praktyki.

MasaKalambura
Użytkownik
MasaKalambura

SenZen,
muzułmanie w Polsce, którzy są mocni w wierze, bardzo często zgłaszają pracodawcy to, że są muzułmanami i często pracodawcy to nie przeszkadza. Są i tacy, którzy udostępniają oddzielne pomieszczenie, w którym można się pomodlić bez przeszkadzania innym ludziom.

Tak się składa że modlitwy wypadające w trakcie dziennej zmiany (duhur i asr) recytuje się bezgłośnie, więc obcego języka, prócz Allahu Akhbar i Salamu Alejkum nie usłyszysz.

Samo tarzanie po ziemi, jak to prześmiewczo opisałeś, ma dokładnie taki sam skutek jak medytacja. Odpręża, relaksuje, daje odpoczynek i nowe siły. Zwiększa efektywność. Gdyby ci co medytują i ci co się modlą w inny sposób, razem postarali się o możliwość praktyki w pracy, wszystkim, również pracodawcy wyszło by to na lepsze.

Firma Google, jedna z najpotężniejszych na świecie, umożliwia nie tylko modlitwę ale również króciutkie drzemki w osobnych pomieszczeniach, bo to także zwiększa efektywność pracowników. To kierunek ku rozwojowi raczej. Mało znany w głupio pazernej Polsce.

Youpidou
Użytkownik
Youpidou

“Chodzi o to, że pracodawca – przełożony, nie powinien utrudniać praktyk religijnych w tego typu strukturach”

Myślałem, że w pracy się pracuję a stwierdzam, że niektórym z grup religijnych mają prawa do dodatkowych przerw na swoje modły. Ciekawe, czy ludzie mogliby posiadać takie same przywileje, by modlić się do innego krwiopijcy, lub dostawać dodatkowe 5 min za każde 30min pracy przy komputerze (co da 65 min) + 30 min za 8h pracy, da nam 1h35 przerwy.

Dlatego powinno się odizolować religię od więzień, szkół, wszelakich urzędów, czy stanowisk pracy.