Bóg jako “Coś”. Nauka a religia

Opublikowano: 05.08.2016 | Kategorie: Nauka i technika, Publicystyka, Wierzenia

Liczba wyświetleń: 684

Bóg „Coś” pojawia się w Polsce w publikacjach niektórych fizyków podejmujących kwestie światopoglądowe, np. u profesorów Michała Hellera i Krzysztofa Meissnera. W zasadzie nie jest to Bóg osobowy, ani inne antropomorficzne pojęcie ukształtowane w epoce brązu lub nawet wcześniej. „Coś” to rzeczywistość nadnaturalna. Kiedyś Bóg i bogowie mieli imiona, „Coś” to Bóg raczej bezimienny. Czasami nazywa się go transcendencją, co stwarza wrażenie intelektualnej głębi. Nietrudno jednak zauważyć, że jest to „podróbka” starego Boga antropomorficznego. Tak jak prawdziwy Bóg, „Coś” może wszystko i wyjaśnia wszystko. Nie ulega wątpliwości, takie „Coś” powinniśmy pisać z dużej litery, co też czynię.

Nie oceniam tu kompetencji i osiągnięć profesorów Hellera i Meissnera w dziedzinie fizyki. Skupiam się na wypowiedziach dotyczących Boga. Fizycy i kosmolodzy cieszą się olbrzymim i zasłużonym autorytetem. Ale gdy wypowiadają się na temat transcendencji i Boga, ich naukowe kompetencje przestają mieć znaczenie. Osobiste osiągnięcia naukowe nie powodują, że ma się rację w sprawie istnienia Boga. Działa to w obie strony. Jeżeli Albert Einstein napisał, że słowo Bóg jest dla niego niczym więcej niż wyrazem, jest to ciekawy przyczynek do naszej wiedzy o wielkim uczonym, ale nie dowodzi, że Boga nie ma.

O istnieniu Boga czy też transcendencji świadczy, według Hellera i Meissnera, przede wszystkim istnienie praw przyrody, którym podlega świat fizyczny. Prawa te dają się ująć w formuły matematyczne. Heller nazywa to matematycznością świata. Badacz odkrywa te prawa, odkrywa matematyczne formuły, które rządzą przyrodą. Nie potrafimy – mówią – uzasadnić na gruncie nauki, dlaczego świat podlega prawom przyrody i jakie jest pochodzenie tych praw. Dowodzi to istnienia Boga.

Jest to przedziwne wnioskowanie. Z matematyczności świata, z istnienia praw przyrody, które dają się ująć w matematyczne formuły, nie wynika w żaden sposób istnienie Boga. Z istnienia praw przyrody wynika tylko tyle, że istotnie prawa te odkrywamy i przyroda w jakimś zakresie tymi prawami się rządzi. Prawa są nieodłącznym atrybutem przyrody. Bez tych praw trudno sobie wyobrazić istnienie Wszechświata, dzięki nim świat nie jest całkowicie chaotyczny. Możemy zapytać, jak ta rzeczywistość powstała. Możemy nie mieć zadowalającej odpowiedzi, ale odpowiedź, że świadczy to o istnieniu transcendencji-Boga, jest pójściem na łatwiznę. Niczego nie wyjaśnia. Trzeba dużo naiwności, by uwierzyć, że to właśnie Bóg ujawnia się nam w prawach przyrody. Uczciwiej jest powiedzieć, że nie wiemy, jakie jest pochodzenie świata z właściwymi mu prawami, niż zakładać istnienie transcendencji, owego „Coś”, co wszystko ma wyjaśniać.

Być może w swoim wnioskowaniu autorzy posługuje się jakąś inną logiką niż ta, która jest powszechnie w użyciu. Moja bliska znajoma teolożka Celestyna mówi, że istnieje logika uniwersalna oraz „logika religijna” (cudzysłów koniecznie potrzebny). Według logiki uniwersalnej 2×2=4, zaś według „logiki religijnej” 2×2=coś całkiem innego, np. Bóg, transcendencja lub nawet kot, takie miłe zwierzę. Heller i Meissner posługują się „logiką religijną”, nic więc dziwnego, że wychodzi im, że Bóg istnieje. Powiedzmy wyraźnie, na temat Boga można wygłaszać dowolne poglądy – i wszystkie one mają taką samą wartość (czyli żadną), bez względu na to, jakie są kwalifikacje zawodowe autora.

Heller i Meissner dostarczają typowych przykładów wprowadzania do wyjaśnień tzw. „Boga luk”. Jeżeli nauka czegoś nie wyjaśnia (luka w wiedzy), teolodzy przypisują sprawstwo Bogu. Takie wyjaśniania są odrzucane na gruncie nauki, a ściślej mówiąc, w ogóle do nauki nie należą. W naszej wiedzy o świecie rzeczywiście istnieją luki, nauka nie wyjaśnia wszystkiego. Ale wstawienie w lukę Boga nic nie wyjaśnia.

Heller czasami krytykuje koncepcję „Boga luk”, a raczej skłonność do jej nadużywania. Sam jednak, co przyznaje, w kluczowych kwestiach do tej koncepcji się odwołuje. Twierdzi, że w naszej wiedzy o świecie są „dziury”, które muszą być wypełnione Bogiem, owym „Bogiem luk”. Otóż – powiedzmy zdecydowanie – nie muszą. To tylko Heller sądzi, że istnienie świata, praw przyrody, matematyczność i swoista racjonalność świata, a także istnienie uniwersalnych wartości, muszą świadczyć o istnieniu Boga. Tymczasem świadczą tylko o istnieniu świata, którego do końca zrozumieć nie jesteśmy w stanie.

Meissner lubi posługiwać się słowem transcendencja. Nie dajmy się oczarować. Pojęcie transcendencji jest archaicznym wytworem umysłu ludzkiego. Funkcjonowało pod nazwą bogów lub jakichś sił nadprzyrodzonych w bardzo odległych czasach. Już w Starożytności nadawano mu abstrakcyjny kształt, chcąc uniknąć dziecinnej skłonności do antropomorfizmu. Słowo transcendencja brzmi mądrze, posiada filozoficzny sznyt, nie zmienia to faktu, że jest „podróbką” dobrze znanego słowa Bóg. To inne opakowanie tego samego towaru.

Bóg Meissnera i Hellera, jakkolwiek wydaje się dość abstrakcyjny (takie „Coś”), lubi przybierać postać Boga chrześcijańskiego. W wywiadzie, którego Meissner udzielił klerykalnemu tygodnikowi „Niedziela” (jest w sieci), fizyk ten w ostatnim zdaniu odwołuje się do Ewangelii św. Jana: „dla mnie, jako fizyka, niedościgłym podsumowaniem problemów, o których mówiliśmy, pozostaje genialny początek Ewangelii wg św. Jana: „Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo” (J1,1). A może fizycy powinni częściej czytać Biblię i znajdować w niej słuszne wyjaśnienia i koncepcje? Już Newton na podstawie Biblii ustalił wiek świata na kilka tysięcy lat. Meissner zaś znalazł, że na początku było Słowo, czyli Bóg.

Ilu jest wierzących naukowców? Krążą na ten temat w internecie różne nieprawdziwe wiadomości, sprawdzałem. Wiarygodne dane podał profesor Jerry Coyne w wywiadzie dla Racjonalista TV. Wśród członków amerykańskiej Narodowej Akademii Nauk osoby religijne stanowią 2%.

Fizykowi wolno być człowiekiem religijnym, ale nie powinien twierdzić, że za jego religijnymi przekonaniami stoją naukowe uzasadnienia. Heller i Meissner dokonują kamuflażu, korzystają z autorytetu nauki, ciągle mieszają fizykę z religią, choć mówią, że rozdzielają. Swoje religijne poglądy przedstawiają jako wynikające z wiedzy naukowej, z fizyki. To nadużycie. Uczciwiej byłoby, gdyby wyraźnie powiedzieli, że głoszą poglądy religijne. Takie pojęcia, jak Bóg, transcendencja, byty nadnaturalne, z nauką nie mają nic wspólnego.

Trzeba powiedzieć, że samo rozróżnienie na byty naturalne i byty nadprzyrodzone (nadnaturalne) jest niczym więcej niż archaicznym pomysłem. Współcześnie w pojmowaniu świata byty nadprzyrodzone są coraz bardziej usuwane na margines lub całkowicie odrzucane. Na gruncie nauki w ogóle nie odwołujemy się do bytów nadnaturalnych. To krok we właściwym kierunku. Konsekwentnie idąc tą drogą dochodzimy do stanowiska, zgodnie z którym istnieją tylko byty naturalne. Żadnych Bogów i sił nadprzyrodzonych nie ma. Bo skoro nauka nie odwołuje się do bytów nadnaturalnych, to dlaczego przyjmować ich istnienie? Inaczej mówiąc, skoro nauka nie uwzględnia w swoich wyjaśnieniach, teoriach, badaniach, żadnych bytów nadprzyrodzonych, to znaczy, że takie byty nie mają racji bytu (to sformułowanie bardzo dobrze brzmi!).

Heller zatrzymuje się w pół drogi. Przyjmuje, że nauka nie może odwoływać się do bytów nadprzyrodzonych, tylko do naturalnych, przyrodniczych. Nazywa trafnie tę zasadę metodologicznym naturalizmem. Ale jednocześnie głosi zakorzeniony w myśli archaicznej religijny kreacjonizm.

Nie jest prawdą, co sugeruje Heller, że z nauki nie wynikają przekonania światopoglądowe. Nauka, biorąc pod uwagę tylko byty naturalne, przenosi Boga, byty nadnaturalne, czary, cuda itp. do dziedziny wytworów umysłu ludzkiego, które nie występują jako byty rzeczywiste. To dziedzina fikcji literackiej, baśni, fantasy, urojeń (m.in. dlatego ludzie na ogół bardziej polegają na medycynie niż na modlitwie, chociaż przezornie używają jednego i drugiego).

Z nauki wynika konsekwentny, integralny naturalizm, będący sednem światopoglądu naukowego. Zaprzecza on wszelkim koncepcjom teistycznym, także deizmowi, nie tylko tradycyjnym religiom. Jest w nim miejsce na swoisty mistycyzm, rozumiany nie jako doświadczanie Boga, ale jako poczucie, że jesteśmy częścią wielkiego wszechświata, którego nie jesteśmy w stanie do końca pojąć. Jest to mistycyzm naturalistyczny, mistycyzm bez Boga.

Wpływ nauki na światopogląd ludzi budzi wielki niepokój Kościoła, księży, religiantów. Próbują oni temu zaradzić wszelkimi sposobami, m.in. prowadząc szeroką i zróżnicowaną indoktrynację religijną, w której uczestniczą czasami naukowcy.

Autorstwo: Alvert Jann
Skrócona wersja artykułu ze strony: Racjonalista TV
Nadesłano do “Wolnych Mediów”

O AUTORZE

Alvert Jann jest autorem humorystycznej książki o Kościele i religii pt. “Deus”.


TAGI: ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

36 komentarzy

  1. masakalambura 10.12.2014 11:30

    “Powiedzmy wyraźnie, na temat Boga można wygłaszać dowolne poglądy – i wszystkie one mają taką samą wartość (czyli żadną), bez względu na to, jakie są kwalifikacje zawodowe autora.”

    to zdanie szczególnie niech sobie weźmie do serca autor tego artykułu

    Istnienie Boga jest pewne, niepodważalne, banalnie proste do udowodnienia, i niezwykle łatwe do obrony.

  2. Maximov 10.12.2014 11:46

    @masakalambura
    Doprawdy?
    To poproszę o więcej informacji.

  3. masakalambura 10.12.2014 12:26

    Teza 1. Wszechmocny Doskonały, Miłosierny i Jeden Bóg w swej nieskończonej Mądrości powołał do istnienia doskonały, uporządkowany wszechświat, w którym wszystko ma swoje miejsce cel i przestrzeń.
    Dowód: obserwowany świat.
    Możliwy wyjątek: człowiek i dżin. Te dwa typy istot stworzono tylko w jednym celu: miłowania Boga i oddawania Mu czci swym życiem z własnej woli. Kiedy swoja wolą zdecydują co innego, wypadają ze stworzenia i kierują się ku zniszczeniu. Są zatem dowodem, na istnienie Sprawiedliwości Bożej, czyli nieuchronności Prawa Bożego w czasie oraz poziomie świadomości.

  4. Maximov 10.12.2014 12:48

    Piękne, w swej prostocie.
    Podaj mi tylko definicje, których używasz:
    – wszechmocny (wszechmogący),
    – doskonały,
    – miłosierny.

  5. masakalambura 10.12.2014 12:56

    W najwyższym stopniu Wszechmocny, Doskonały, Miłosierny i Mądry. Oraz Sprawiedliwy.

  6. Maximov 10.12.2014 13:22

    OK… a definicje?
    Musimy używać tych samych definicji aby wykluczyć rozbieżności u samych podstaw.

  7. masakalambura 10.12.2014 13:39

    Jeśli musicie…
    Wszechmocny, mogący wszystko co zamierzy, wszędzie i zawsze.
    Doskonały, nie mający skazy.
    Miłosierny, którego miłość podtrzymuje istnienie wszechświata.

    Mądry i Sprawiedliwy, uczynił bowiem to wszystko i kieruje tym tak dobrze, że nikt zastąpić Go w tym nie może.

  8. kriskros 10.12.2014 13:42

    @masakalambura
    nie jest wszechmocny bo toleruje takiego ateistę jak ja, a ja cały czas bez niego mam się dobrze , doskonały tymbardziej bo cóż jest doskonałego w chorobotwórczych bakteriach i wirusach które on stworzył, napewno nie jest milosierny bo pomógł zabijać dzieci i kobiety Filistynów, mądry jakby był to by nie pozwolił na hipokryzje w KK., na pewno nie jest sprawiedliwym by wybrał sobie Izraelitów i im pomagał a innym nie

  9. masakalambura 10.12.2014 14:03

    Nie doczytałeś, jesteś dowodem na Sprawiedliwość oraz Miłosierdzie Boga.

    Jako że zdecydowałeś się Ty i podobni Tobie nie oddawać Bogu czci poprzez miłość i życie, tako skazałeś się na zniszczenie. Po to są wirusy, bakterie, grzyby i choroby. Eliminują i rozkładają elementy zepsute, uszkodzone i źle funkcjonujące. Ostatecznym mechanizmem zniszczenia materii ożywionej jest śmierć. Co dla ludzi pierwotnie skonstruowanych do życia bez śmierci jest znakiem o złym ich stanie od wieków.

    Całe szczęście jest też Bóg Bogiem Litościwym i Cierpliwym w stopniu najwyższym, stąd możliwe są twe kpiny, ale jest też czas dla tych, którzy pomimo obecnego statusu “nie dla Boga” mogą podjąć inną decyzję. Bo śmierć nie jest ostatecznym stopniem zniszczenia. Ducha również można zniszczyć. Zarówno ludzkiego jak i dżina.

  10. Maximov 10.12.2014 14:19

    @kriskros
    Ale Masakalambura jest wyznawcą Allaha… 😉

    @masakalambura
    Wszechświat jest przez nas ciągle niezbadany, gdyż obecnie nie mamy narzędzi i wiedzy aby go w pełni poznać.
    Obecnie jesteśmy mniej więcej na etapie małego chłopca z kawałkiem sznurka, który chce zmierzyć ocean.
    Coś tam pomierzy… 😉
    Zatem przypisywanie stworzenia czegoś, co nie jest zbadane jakiejś wymyślonej, “wszechmocnej” istocie tylko dlatego, że tego nie rozumiemy jest delikatnie mówiąc, niewłaściwe (dla mnie).
    Tym bardziej, że owa istota MOŻE w każdej chwili pozbawić mnie moich wątpliwości i sprawić, że będę go kochał i wielbił ale jakoś nie chce…;)
    Tylko po co mam to robić?
    Skoro jest doskonały i miłosierny to w sposób doskonały kocha sam siebie.
    Nie potrzebuje do tego nikogo innego.
    No, chyba że jest próżny… 😉

    Co do prawa bożego to mógł je “wszczepić” wszystkim ludziom skutecznie czyniąc ich szczęśliwymi.
    A tak zmusza nas do mozolnego przekopywania się przez trudne, niekompletne i, hmmm… “średnio mądre”, teksty.
    Mógłby… No, ale chyba wtedy nie mogłaby działać owa “Sprawiedliwość Boża”.

    No i najważniejsze…
    Skąd Ty to wszystko wiesz?
    “Stwórca” sam Ci to przekazał?
    Czy wyczytałeś to lub usłyszałeś?

  11. masakalambura 10.12.2014 14:38

    Dokładnie, niezbadany wszechświat, a jak okiem nie sięgnąć, umysłem nie zagarnąć, wszędzie Prawo, ład i porządek. Wszędzie dokładność, precyzja i piękno. Wszędzie ślady Jednego zamysłu i jednego schematu stworzenia w nieskończoności form i wymiarów. Trzeba niezwykle prymitywnego umysłu i ogromnej dawki złej woli, by to odrzucić Maximow. I to robisz. Oraz inni. Tak się wyraża wolność woli. Jestem pod wrażeniem geniuszu Boga.

    I masz rację, Bóg może Ciebie odmienić w ciągu sekund. Tak jak mnie odmienił.
    Wszystko to bowiem przekazał mi Stwórca. Stąd moja niezachwiana pewność.
    Wy sami też możecie do tego dotrzeć. Wiele zapisał w Księgach. Wiele zainstalował w ludziach. A kiedy wpuścicie Go do swych serc, co nieco pokaże wam osobiście, każdemu wedle jego możliwości.

    Bóg jest Samowystarczalny, Wiekuisty, i nie potrzebuje naszej czci. To nam potrzeba Jego miłości. Przynajmniej tym zdrowym egzemplarzom. On jest powietrzem, którym oddychamy, pożywieniem które spożywamy. On jest Tym, co czyni nas szlachetnymi, pięknymi i wartościowymi.

    Reszta może znikać. Nikt nie będzie za wami płakać ani tęsknić. Nie po to uczyli Muhammad i Jezus (pzno) historii Lota.

  12. Jedr02 10.12.2014 15:00

    Nie jestem wyznawcą Allaha i mój Boga opieram na Wedach.

    “Tym bardziej, że owa istota MOŻE w każdej chwili pozbawić mnie moich wątpliwości i sprawić, że będę go kochał i wielbił ale jakoś nie chce…;)”

    Tak i Nie. Masz zupełnie wolną wolę i możesz działać wedle swoich pragnień. Oczyszczając naszą świadomość możemy dostrzegać jak naszą obecną sytuacje kreujemy poprzez nasze pragnienia. Oczywiście to nie jest jedyny czynnik, drugi czynnik który ją kreuje to karma, ale mimo niej jak do czegoś usilnie dążymy do tego dojdziemy kiedyś, w tym albo w następnym życiu. Bóg każdemu kto nie chce go kochać dał wszelkie możliwości nie kochania go i spełniania sobie wszelkich przyjemności. Jedynym ograniczeniem jest to że jak występujesz przeciwko Jemu, Jego prawach, prawach tego świata(tak zwana zła karma) to się tak jakby od niego odcinasz co tworzy problemy. Jeśli nałożyć na ręke skórzany pasek i będzie się ona sama nim ściskać, to z braku odpowiedniego dopływu krwi ona osłabnie. Sama odcieła się od źródła swojego życia, więc póki znowu się do źródła nie podłączy jest kicha 🙂

    “Skoro jest doskonały i miłosierny to w sposób doskonały kocha sam siebie.
    Nie potrzebuje do tego nikogo innego.
    No, chyba że jest próżny… ;)”
    W poglązie wedyjskim Bóg jest zadowolony sam w sobie i nie potrzebuje niczego ani nikogo. Istnieje bez niczego i nikogo w postaci bezosobowego Brahmana, bez granicznej świadomości wypełniającej wszystko. Źródłem jednak tego Brahmana jest Bóg Osobowy Bhagavan który choć jest zadowolony sam w sobie jest zainteresowany różnymi rozrywkami ze swoimi wielbicielami. Rozrywki te oparte na są na bezinteresownej miłości nazywanej bhakti. Jest to miłość w której naszej celem jest tylko i wyłącznie zadowolenie obiektu naszej miłości, a nie nas samych. Bhakti czyli miłość jest czymś atrakcyjnym dla Boga, tworzy jego rozrywki z ukochanymi wielbicielami.
    Zrozumienie czemu pełny samozadowolony Bóg chce się bawić z nami może być dosyć ciężkie, ale z drugiej strony sami też mamy tendencje do wspólnego sprawiania sobie przyjemności z innymi. Można by wręcz powiedzieć co jest lepsze masturbacja czy seks? 😛 U podstaw naszego istnienia jest pewne dążenie do przyjemności, w tym i towarzystwa. To samo jest u Boga, tylko że oparte na czystej wzajemnej miłości. U nas jest to oparte na pożadaniu i szukaniu przyjemności dla siebie, tam jest oparte na dawaniu i próbowaniu zadowolić drugiej strony.

    Wszystkie żywe istoty mają wolną wolę i wędrują po tym świecie po różnych formach by spełniać swoje pragnienia. Bóg im daje do tego wszelkie narzędzia. Jeśli by się przed kimś ujawnił bezpośrednio, a nie pośrednio poprzez swoje stworzenie to jak ten ktoś właśnie nie mógłby spełniać tych swoich pragnień spokojnie. Wyobraź sobie idziesz do sklepu monopolowego a Tu spotykasz Źródło wszelkiego stworzenia, przyczynynę wszystkich przyczyn, wszechmiłosierną, wszechmocną istotę, najpięknieszego ze wszystkich itd. Twoja wycieczka do monopolowego może się nie udać, a przecież chciałeś się napić z kolegą.

    “Zatem przypisywanie stworzenia czegoś, co nie jest zbadane jakiejś wymyślonej, „wszechmocnej” istocie tylko dlatego, że tego nie rozumiemy jest delikatnie mówiąc, niewłaściwe (dla mnie).”
    Dla mnie też 🙂 Dlatego trzeba te rzeczy zrozumieć w sensie ich natury, zrozumieć ich źródło. Niekoniecznie trzeba wszystko zmierzyć we wszechświecie, jest za duży na to, ale zrozumieć naturę całej tej materii. Zachodnia nauka nie daje tu żadnych sposobów, bo nie zadaje w ogóle takich pytań. Wschodnie sztuki w tym Wedy, zalecają medytacje. Według Wed źródłem materii jest świadomość a nie na odwrót, więc badając świadomość można to dostrzec i zrozumieć przy tym naturę materii. Jakie mamy przekonanie że tak jest? Nie powodu by przyjąć to za dogmat, ale Wedy podają tutaj co i jak trzeba zrobić by to osiągnąć, opisują ściężke, efekty po drodze itd. Czyli można to uznać ze pelnoprawny eksperyment i można go sobie samemu wykonać. Można też z góry uznać że to absurdalne i mierzyć sznurkiem ocean, mierząc sznurkiem ocean jednak nie możemy do niczego dojść, bo do czego? Badając swoją świadomość, możemy zrealizować naszą i świata naturę, albo według niektórych stracić czas na złudzenia. Cóż, Ci którzy wybiorą pierwszą drogę, na pewni nic osiągną, Ci drudzy nie osiągną nic tylko według tych pierwszych którzy już czas stracili:) Gorąco więc zachęcam do badania aspektu jakim jest świadomosć z perspektywy świadomości tj. medytacji.

  13. Maximov 10.12.2014 15:06

    @masakalambura
    Poziom indoktrynacji – 100%.
    Zawsze mnie zdumiewa, jak wielu ludzi mówi tak wiele o sprawach, których nie rozumieją.
    Czy można ZROZUMIEĆ boga?
    Istotę wg Ciebie wszechmocną, doskonałą, miłosierną i mądrą?

    A złej woli, o dziwo, nie mam.
    Z umysłem też się nie zgodzę, ale to moja prywatna opinia.
    W sumie nikt nigdy nie nazwał mnie prymitywnym umysłem.
    Ciekawe uczucie… 😉

    Żyję według dwóch prostych praw:
    Nie krzywdź siebie. Nie krzywdź innych.
    Jeśli je wypośrodkujesz osiągniesz szczęście i spokój umysłu.
    I nie jest mi do tego potrzebny żaden bóg.
    Pokój z Tobą.

  14. Maximov 10.12.2014 15:16

    @Jedr02
    Kiedyś zacząłem interesować się Wedami ale jakoś mi przeszło…
    Może dlatego, że wtedy poznałem moją obecną żonę. 🙂
    Ciekawe jest to, co napisałeś.

  15. masakalambura 10.12.2014 15:21

    Boga zrozumieć, próżny trud.
    Za Bogiem podążać rozumem, umysłem, sercem, ciałem – najwspanialszy plan. Doskonały Cel.

    Twoje dwa prawa nie krzywdzić siebie i innych są prymitywną wersją drugiego Prawa Miłości:
    Miłuj bliźniego swego, jak siebie samego. Lub jak rozwinął Jezus, jak chcecie by wam czyniono, tak czyńcie.

    A więc sam stwierdzasz, że przestrzeganie Prawa daje najlepsze efekty w życiu. Gratuluję. Obyś w tym, jak kochasz (nie krzywdzisz) się nie mylił. Bo to właśnie kreuje nasze jestestwo i jakość naszej egzystencji.

    Wedle wiernych poszukiwanie miłości czystej i prawdziwej, oraz jej uzyskiwanie to pierwsze Prawo Miłości. Będziesz miłował pana Boga twego całym sercem, ciałem i z całych sił. Filtrem jakościowym tej miłości są atrybuty od których zaczęliśmy, te w najwyższym stopniu.

    Takiego to pryzmatu niekrzywdzenia innych życzę Tobie.

    Ła alejkum salam.

  16. Jedr02 10.12.2014 16:47

    @Maximov, Wedy tak naprawde to niezwykle szeroka sprawa. W większości się w ogóle w sposób bezpośredni nie zajmują Bogiem czy jego postaci nieosobowej czy osobowej. Klasyfikuje się działy którymi się zajmują tak Kama, Artha, Dharma i Moksza, czyli kolejno cieszenie się światem, rozwój pozycji w tym świecie, religijność w postaci odpowiedniego moralnego działania, działania zgodnie z prawami świata i moksza czyli wyzwolenie. 3 pierwsze są funkcjonowaniu w tym świecie, z poszanowniem praw boskich i świata, ale właściwie bez samego Boga. Wedy okresla się instrukcją dołączoną do wszechświata. Mówią jak się z nim obsługiwać kiedy tu jesteśmy i co mamy zrobić jak chcemy stąd wyjść. A wiedza ta w obu przypadkach jest dosyć ważna. Dla mnie atrakcyjnym jest to że dobrze rozumiana ta wiedza, daje faktyczne dobre namacalne rezultaty. Wiedza o Bogu i praktyka realizacji związku z nim, tak samo jak reszta wiedzy jest bardzo konkretna, zamiast dogmatów mamy najwyżej założenia przed eksperymentem, potem zaś mamy już same doświadczenie. To jest zupełnie odmienne od głównonurtowej prezentacji wielkich religii. Te są oparte na materialnej przynależności do instytucji czy jakiś grup, na materialnej tożsamości, ludzie opierają swój kult na chęci osiągniecia przyjemności(iść do nieba a nie do piekła), brakuje wiedzy i logicznych odpowiedzi. Ja sam znając tylko taką religijność zszedłem powoli na agnostyka. Jeśli ktoś używa logiki to naturalnym będzie odrzucenie takiej absurdalnej prezentacji Boga. Miłosierny Bóg zmuszający wszystkich do czczenia siebie, a jak są niechętni to zostawia je na śmierć. Wszyscy mają być jego dziećmi, a on pozwala na śmierć się zagłodzić niektórym, bo nie chcą go czcić? Religie które postulują albo wieczne potępienie, albo unicestwienie niewiernych nie prezentują zbyt miłosnernego Boga. Kto by pozwolił swojemu dziecku zagłodzić się na śmierć?
    Wedy prezentują to inaczej. Raz to co naprawde istnieje, istnieje tzn. nie ma momentu w którym tego nie było i nie ma momentu w którym nie będzie. Dusza która jest świadoma czy też jest w pewnym sensie tą świadomością istnieje niezmiennie i wiecznie. Nie może ona zginąć, nie może jej się nic naprawde stać. Może ona żyć w bezpośredniej relacji z Bogiem, wtedy jest miłośnie zaangażowana w relacje z nim, może żyć z nim pośrednio żyjąc działając na jego energiach jak robimy to obecnie. To i to jest dobrowolne. Dusza więc może sobie poszukiwać szczęścia bez Boga. Jako że ma zmienne pragnienia( w różny sposób poszukuje szczęścia) musi zmieniać swoją cielesną formę na odpowiednią do pragnień, to się wiąże ze zmianami cial czyli śmiercią. Śmierć jest śmiercią ciała fizycznego i tożsamości z tym związaną. Dlatego też te religie postulujące unicestwienie niewiernych mówią z pewnej perspektywy prawdę. Jeśli uważasz się za ciało i jego tożsamość, umrzesz niewątpliwie, ale jeśli wierny jest też materialistą widzi się jako ciało i tożsamosć(wierzącego na przykład) to też przecież umrze. Przyjemności i nieprzyjemności w tym świecie wynikają z naszych pragnień i karmy, karma oznacza działanie, czyli ze sposobu w jaki wchodzimy w relacje ze światem. Można tak działać że będziemy omijać te nieprzyjemności. Bóg więc też nie jest winien tego że mamy nie przyjemności. Mamy niezależność, możemy robić z nią co chcemy, Bóg nam dostarcza narzędzi pośrednio lub bezpośrednio do tego. Pośrednio gdy nie chcemy mieć z nim relacji, bezpośrednio gdy chcemy. Wydaje się to być logiczne.

    Trochę wjechałem na pewne religie, dostrzegam jednak w nich wiele dobrego, dostrzegam wiele dobrego nawet i w ich wypaczeniach i wadach. Wszystko jest doskonałym właśnie takim jakie istnieje, to pozwala nam na te działanie zgodnie ze swoimi pragnieniami. Słabośc filozoficzna KK pozwala milionom ludzi na całym świecie utrzymać się w ateizmie myślać że to jest jedyne co ma im religia do zaoferowania. Dzięki temu mogą spokojnie żyć po swojemu bez Boga. KK jest więc z tej perspektywy niezwykłą łaską Boga dla ateistów 🙂 Oczywiście poza słabościami, jest też wiele dobrych stron, które ujawniają się u osób szczerze podążających tymi ścieżkami. Te osoby faktycznie się doskonalą i rozwijają. Ale widzimy zwyklę tę stronę medalu którą chcemy widzieć 🙂

  17. masakalambura 10.12.2014 17:07

    Jedr02 Islam jest religia kompletna.
    Elementy medytacyjne kontemplacji Boga odnajdziesz u Sufich. Podobnie techniki i inne.

  18. Jedr02 10.12.2014 17:14

    Jak byś zdefiniował religie kompletną? Tzn co musi zawierać religia by być kompletną?

  19. masakalambura 10.12.2014 17:36

    Tzn ze zawiera dokładnie wszystkie potrzebne informacje dotyczące rozwijania ducha i łączności z Bogiem dla wszyskich ludzi i społeczeństw az do Dnia Sadu.

  20. masakalambura 10.12.2014 18:01

    No tak ale skąd u Ciebie ta pewność ze mnie Bóg posłucha.
    Chcesz Nieskończoność w każdym wymiarze przyjąć pod dach? Nie boisz sie?
    I trzecia sprawa, ze osobiście Bóg pojawi sie w Dniu Sadu jak obiecał. Czemu miałby zmieniać Swoje plany? Bo Wiktor chce? Przeciez to odbierze wam niewiernym wolność woli.

    Moge sie co najwyżej pomodlic o anioła lub jakis inny znak.
    Ale czy mnie Bog posłucha i czy ty opublikujesz prawdę za to nie ręczę.

  21. Jedr02 10.12.2014 18:32

    “Poproś Boga, by jutro o godzinie 12.00 pojawił się u mnie w domu, w moim pokoju, jako świetlista, gadająca kula i żeby powiedział „Jestem Bogiem”. Będę na niego czekać z aparatem cyfrowym.”

    Eksperyment ma wady dwie podstawowe, próba robienia z Boga sługi swojego i co ważniejsze założenie że Bóg chce by jego istnienie było udowadnialne.

    “Czyli żaden katolicyzm, islam, itd. Trzeba iść własną, indywidualną ścieżką, a nie z tłumem z innymi.”
    Wąska ścieżka o której mówił Jezus nie oznacza też że ta indywidualna ścieżka jest pozbawiona innych czy też ma być wytworem naszej spekulacji umysłowej.

    “Czyli, że kapłani to fałszywi prorocy. Począwszy od papieża i księży a skończywszy na mułłach i imamach.”
    Tego on nie mówi. Mówi o tym że są tacy fałszywi prorocy prawdy i wcześniej mówi że poznamy ich po owocach. O ile w większość możesz więc tu mieć racje patrząc po owocach, nie ma powodu by myśleć że każdy z nich jest fałszywym prorokiem. Na pewno nie mówi tego tutaj Jezus.

    “Jeśli to są prawdziwe słowa Jezusa, to oznacza, że idę właściwą ścieżką, bo wyznaję wiarę bez religii i bez religijnych autorytetów.”
    Jezus nigdzie nie powiedział że podążanie ściężką bez autorytetów czy religii jest dobre. Nigdzie nie podkreślał że ważne tylko by iść własną ściężką. On nauczał tej właściwej ścieżki, i ta jest faktycznie różna od instytucjonalnych religii. Sam się też powołujesz tutaj na jego autorytet.

    “Czyli, że modlitwy-wierszyki, bicie pokłonów ileś tam razy dziennie, o wyznaczonej porze, oraz dogmaty i nakazy religijne są Bogu niemiłe. On woli owce, które wyrwały się ze stada i żyją na wolności, niż stado baranów kontrolowane przez pasterzy”
    Nie i tak. Dla Boga atrakcyjni są Ci którzy rozwijają miłość do niego. Wyrwanie się ze stada nie jest rozwinięciem miłości do Boga. To musi iść w parze. Jak rozwinąć miłość do Boga w sytuacji w której zajmujemy się na codzień miłością do siebie? Potrzebny jest pewien proces, wewnętrznej przemiany. To co wewnątrz nas jest jest powiązane z tym co jest na zewnątrz. Ba działając na zewnątrz automatycznie w jakimś stopniu kontemplujemy to co robimy, stąd istnieje potrzeba odpowiednich zewnetrznych rytuałów. Nie jest to coś co interesuje Boga, ale pozwala nam osiągnąć to co go interesuje. Przestrzeganie zasad dla samych zasad, zewnetrzne czczenie zostaje tutaj potępione przez Jezusa. Ale nigdzie nie mówi że wartością samą w sobie jest odrzucenie tego.

    Odnosząc się do Twojej wiary, masz prawo wierzyć w co tylko Ci się żywnie podoba, tylko że fakt że jest TWOJA nie oznacza że współgra z rzeczywistością. Jeśli ktoś poszukuje prawdy musi podjąć proces badawczy, nie zaś przyjąć sobie jakąś wiarę. Twoja filozofia wynika z tego:
    “Nie ma to dla mnie znaczenia, znaczenie ma, że żyjemy tu i teraz i należy owo życie szanować i przeżyć jak najlepiej.”
    Chcesz żyć po prostu jak lubisz i szanujesz prawo innych do tego by to robili. Bardzo dobrze. Dobrze żebyś widział jednak że twoja filozofia wynika z Twoich motywacji, a nie z tego że tak jest.
    W gruncie rzeczy twoja koncepcja nie jest niczym nowym i w “świecie wedyjskim” była ona przedmiotem dyskusji. Na gruncie czysto wedyjskim łatwo to obalić na podstawie pism 🙂 Na poziomie czystej spekulacji można tylko podyskutować jakie są skutki takich koncepcji. No na pewno oznacza to że Boga teraz nie ma. Podważa to jego absolutność czy trwałość. Nie rozumiem też po co superwiedząca świadomość miałaby chcieć się podzielić ulec w tych podziałach zapomnieniu i potem żyć w tym kole narodzin i śmierci, co jest związane z masą cierpienia. Złudzenie i cierpienie mają być interesujące dla superwiedzącej świadomości? Jej celem jest to żeby się podzielić a potem cząstki trudziły się by się znów połączyć? 🙂 Miliony ludzi na tej planecie podejmuje różne starania żeby już tu dłużej nie cierpieć i wielu z nich myśli o takiej jednej zlanej świadomości jako o swoim wybawieniu. W ogóle nie wiem jak bezosobowy byt może coś chcieć. Chce to osoba. Podstawą manifestacji czegokolwiek jest osoba, jest ktoś kto pragnie, ktoś kto się podzielić itd. Wtedy to brzmi sensownie. Stwierdzenie, była masa, w masie powstało pragnienie i się stało, jest mało zadowalające i stricte abstrakcyjne. W naszej obserwacji zawsze wszystko dzieje się z jakieś przyczyny, a w naszych życiach działania są celowe. Rzeczy bez przyczyny są abstraktem myślowym. Oczywiście moje wątpliwości wynikają też z mojego innego nastroju, dla Ciebie może ich nie być. Jeśli Ci dobrze z tą wizją, to szanuję to 🙂 Zgadzam się z Tobą po cześci że to mówisz brzmi lepiej niż sąd ostateczny i raj dla wybranych, które oczywiście zależą od tego czy w jednym życiu(nawet 1 z 10 dają więcej szans) przynależymy do odpowiedniej instytucji. Fajnie że jesteś w stanie brać dt pod namysł i się utarcie nie trzymasz dogmatów, bo jak sam wiesz ludzie którzy tak robią potrafią być zagrożeniem dla innych i dla siebie.

  22. masakalambura 10.12.2014 19:07

    Pomodliłem sie za Wiktora. Reszta w rękach Boga.

    Wiedz Wiktorze ze jesli tak bardzo pragnie sie od Boga znaku, dostaje sie go nawet w postaci mrówki lub komara. Zatem jesli juz wczesniej wyraziłeś taka prośbę i nie otrzymałeś odpowiedzi, to moze znaczyć ze otrzymałeś ja ale zignorowałeś cała mocą, bo wobec Boga masz oczekiwania i tylko to czego oczekujesz przyjmiesz. Na czas naszego eksperymentu proszę cie abyś skupiony na własnych wyobrażeniach nie odrzucił czegoś co pojawi sie przed tobą. Insza Allah.

    Proszę cie abyś sie wyciszył przygotował oraz oczyścił ciało i myśli i na te 12. Bys zatrzymał sie na moment.
    Kto wie, moze Bogu na tobie zalezy?

  23. MichalR 10.12.2014 19:25

    Jestem ateistą – jedynym punktem zaczepienia rozważań nad istnieniem Boga jest dla mnie pojęcie świadomości. Nie mówię tu o świadomości sztucznej inteligencji bo jako takiej nigdy nie będziemy w stanie stwierdzić że tak naprawdę istnieje (nawet jeśli przejdzie przeróżne testy, to nikt nigdy nie wejdzie do głowy maszyny i nie sprawdzi czy “jest”), nie mówię tu nawet o świadomości trezcich dla czytelnika tego postu osób. Mówię tu o świadomości własnej. O nieprawdopodobieństwie jej zaistnienia – to niczym trafienie w dokładnie jeden punkt (zerowa długość i szerokość) na tarczy do rzutek o pewnym polu. Szansa na trafienie w dowolny punkt jest zerowa to prawda że jakiś musiał zostać trafiony, ale punktów jest nieprzeliczalnie wiele – przed zaistnieniem Twojej świadomości nie było szansy na to że ona się pojawi.

    Myśląc analogicznie o sobie jestem zdumiony jako ateista, że zaistniałem mimo że nie było podstaw ku temu żeby w ogóle moja świadomość pojawiła się na świecie – żeby została wygenerowana.

  24. Jedr02 10.12.2014 21:39

    “Moja wiara nie wynika z mojej zachcianki (np. „wierzę w to co mi się podoba”), ale z doświadczeń życiowych.”
    Jeden ma jedne doświadczenia życiowe, inny ma inne. Jednemu się dzieje to samo co drugiemu, jednak inaczej do tego podchodzą. Jesteś zupełnie wolny od wpływu swojego postrzegania na rzeczywistostość? Dzisiaj już nawet fizycy kwantowi zrozumieli że obserwator i sama obserwacja wpływają na wynik. Bez oczyszczenia obserwatora obserwacja da zanieczyszczony wynik.
    Jeśli uznamy że mamy zanieczyszczone wyniki, to co możemy zrobić żeby się poprawić? Możemy sami próbować to zmienić. Jest jeden problem, mamy zanieczyszczone postrzeganie, jak więc możemy prawidłowo określić swoją ściężke, swoją pozycje na niej itd. skoro źle widzimy? Dlatego mistycy działają w systemie mistrz – uczeń. Osoba które oczyściła swoją świadomość i ujrzała prawdę, pomaga innym oczyścić świadomość i ujrzeć prawdę. Trochę tak jakbyśmy byli ślepi bez okularów i akurat gdzieś je zapodziali. Możemy się zwrócić do kogoś widzącego by pomógł nam je odnaleźć. On szybko je wypatrzy nas do nich doprowadzi. Jeśli spytamy innego ślepca, to on nam nie pomoże, czasem inny ślepiec może być draniem i nas zwodzić, że niby coś tam wie. To jest to co Ci się nie podoba w religiach, ślepi na ducha zwodzą ludzi. Wracając do pragnień, to oszukiwanie się dzieje bo ludzie chcą być oszukiwani. Ludzie nie chcą rozwijać prawdziwej miłości, poznawać Boga itd. chcąc pójść na piwo, zostać prezesem w dużej firmie czy obejrzeć nowy odcinek serialu. Dostają więc produkt odpowiedni dla siebie. Naturalnie więc że religia dla nich nie może im tego zabierać w pełni. Zwykle to w ogóle religia jest pewnym elementem społeczno-politycznym i nikt się jej wyznawcy nie przejmują łamaniem jej zasad poza sferą publiczną.

    “Ludzie, którzy podążają za głosem religii, wg mnie błądzą, bo odrzucają zdarzenia, które zaprzeczają temu, co głoszą religie”
    Dogmatyzm. Tak to jest problem przy religiach. Opiera się on zwykle jednak na wątłym ich rozumieniu i byciu ślepym na naturę duchową. Rozumiejąc jednak religie jako pewien system, nie widzę problemu w przypadku wielu z nich by praktykować to bez dogmatyzmu.

    “Religie również ograniczają rozwój człowieka, bo narzucają mu wizję świata.”
    No właśnie co dokładnie jest tą religią. Za tak zwanej komuny również państwo narzucało wizje świata(materializm dialektyczny), a przecież to nie jest religia.

    Ogólnie moim zdaniem widząc wiele problemów w religiach szczegolnie tych znanych w naszej kulturze, przypisujesz tym religiom bycie ich przyczyną. Wszystkie te problemy jednak możemy zobaczyć w krajach tak zwanych świeckich. Myślę więc że źródla tych problemów należy szukać w naturze ludzi a nie w religiach. Tak jak ktoś rzuca w ludźmi różnymi przedmiotami. Nie ma sensu obarczać winą te przedmioty że nimi rzuca, nawet jeśli zachęcają one go do rzucania nimi(wyobraźmy sobie kamień z napisem “rzuć mną”, bo nawet wtedy to jego cechy powodują że nimi rzuca a nie one same. Z religią też jest tylko systemem, sama nie może być niczemu winna, ktoś musi ją wziąć i w dany sposób wykorzystać. Problemu trzeba szukać w ktosiu.

    “Nadaje również życiu sens – jest nią zdobywanie doświadczeń i wiedzy. ”
    A po co je zdobywać? Pierwotny punkt to wszechwiedząca świadomość, punkt ostateczny wszechwiedząca świadomość. Nie ma żadnej zmiany. Po co więc to zdobywanie?

    @MichałR, jak dostrzegasz ciekawość tego fenomenu to trzeba zacząć go badać 🙂 Niekoniecznie poprzez bycie świadomością która szuka źródła świadomości(siebie) w materii tzn. współczesnym naukowcem. To jest u tych zachodnich badaczy ciekwych, degradują się do roli materii i tam szukają odpowiedzi na wszystko, cały czas jednak te ich badania dzieją się w tej świadomości. Można by to porównać do badania pudełka od środka. Podczas gdy są ludzie od tysięcy lat którzy proponują inną metodę badawczą jeśli chodzi o świadomość. Ją samą biorą pod obserwacje, nie zaś materialne elementy które ona postrzega. Zamiast pośrednich metod, przyjmują bezpośrednią metodę badawczą, bezpośrednie doświadczenie, doświadczenie mistyczne. Mistycy mają wiele ciekawego za zaoferowania dla osób zainteresowanych świadomością.

  25. masakalambura 10.12.2014 23:03

    Wiktor zanim to nastąpi pamiętaj ze jesli nic nie zobaczyłeś i interpretujesz to w sposób najbardziej negatywny: ze Bóg ciebie zostawił i nie ma Go dla ciebie, modlić prosić i starać wciąż jest sens. Dokąd bramy skruchy sa otwarte. A ich zamknięcie nastąpi dopiero przy Wielkim Znaku, jednym z dziesięciu o których Ci opowiadałem. Tzn. Wschód Słońca na Zachodzie. Wtedy dopiero postawa “nie ma sansu , małe nadzieje” zacznie byc popularna.

    Do tego czasu poszukiwanie i staranie sie byc jak najczystszym, najlepiej przygotowanym na Spotkanie jest z wszechmiar opłacalne i dobroczynne dla istnienia.

    Ja wszakże wierze w to ze juz jutro spotkasz odpowiedz i pewność. Taka która w Dniu bedzie twym najwspanialszym momentem pozwalającym mierzyć czas w którym Twa osobista jasność i dzieki temu szczęście i radość Bliskości juz tylko wyrastała i rozwijała sie ku Jedynemu.
    Taka która w momencie przełomowym warzenia tej świadomości przechyli szale na strone dobra i ku nagrodzie w Ogrodach gdzie w dole płyną strumyki.

    Insza AlLah

    Pamiętaj ze na twarz padać należy przed Samym Bogiem. Nie pomyl z Posłańcem. Do tego uśmiechnij sie Swoją Pełnia jaka teraz jestes.

    Powodzenia
    Pokój z Tobą
    As Salam Alejkum

  26. Jedr02 11.12.2014 00:03

    @Masakalambura, jaka jest Twoja motywacja w twojej praktyce Islamu? Jaki to ma cel?

  27. Abnegat 11.12.2014 15:55

    do Autora 😉 … to moje “Coś” będzie większe – bo pisane literą wielką ( nie dużą)

  28. Jedr02 11.12.2014 16:13

    ” Jest wolny i samodzielny, nie ma nad nim panów.”
    Żadna żywa istota nie jest wolna i samodzielna. Każda jest uwarunkowana przez swoją naturę. Każda jest zależna od natury. Jesteś w stanie stworzyć choć jeden najmniejszy atom? Może chociaż elektron?
    Możesz najwyżej przetwarzać i reagować z otoczeniem, a skąd się biorą te możliwości przetwarzania i reagowania? Jesteś w stanie takie stworzyć? Też nie, wszystko to nie jest Tobie podporządkowane. Nie masz żadnej możliwości tego zatrzymać jeśli natura Ci będzie chciała to odebrać. Skoro wszystko co używasz i samo używanie pochodzi z natury to jak można mówić o samodzielności? Można najwyżej ukuć termin samodzielności wtórnej, gdzie już jak dostaniemy to wszystko nie jesteśmy od niczego zależni. To też nie dotyczy żadnego człowieka. Każdy człowiek jest zależny od na przykład pogody. Jest zależny od deszczu czy słońca. Można też powiedzieć jest zależny od bogów słońca czy deszczu, jeśli ktoś ma spersonifikowaną wizje świata.
    Jaka jest wolność też w tym wszystkim? Nasza natura pcha nas w czynności którym się oddajemy i mamy tu dosyć mało do gadania. Żeby przestać lgnąć do rzeczy i rozwijać pragnienia które nas zmuszają do aktywności w tym świecie trzeba przyjmować trudne procesy oparte na medytacji. Nie można tego przestać robić. Nie kontrolujemy swojej natury. Co to za wolność?
    Wolność i samodzielność o której mówisz można odnieśc najwyżej do ustanawiania swojego światopoglądu względem innych ludzi próbujących na to wpływać. Ale one w tej sytuacji nie wynikają one ani z wolności ani z samodzielności. To że przyjmujesz takie działania wynika głównie z tego jaka jest twoja natura(ta jest kształtowana np przez doświadczenie). A istnienie, przetwarzanie itd. tej natury jest już od Ciebie niezależne. Wolność i samodzielność w pełnej swej krasie to iluzja. To mogą być cechy Boga. U innych istot można mówić o śladowej wolności i samodzielności, a co za tym idzie byciu zależnym od czegoś(dla teisty od Boga).

  29. masakalambura 11.12.2014 17:50

    Wiktor, czekałeś całe 2 minuty. Gratuluję cierpliwości. Najwięksi mistycy poświęcali całe lata na modlitwie i dopiero po długotrwałej samodyscyplinie i medytacji, ciężkiej pracy nad sobą i poświeceniu siebie dla innych, niektórzy otrzymali łaskę przybliżenia i obcowania z Dostojnym. Jesteś prawie jak oni.

    A jaka pokora! Nie pokłonię się Bogu bo sam jestem bogiem. Bóg bogu się nie kłania.

    Człowieku próżny, pusty!
    Przy Bogu niczym jesteś. Nic od ciebie nie zależy, prócz tych kilku rzeczy które przepychasz. I nic stworzyć nie możesz, co najwyżej przesypywać materię lub myśli z miejsca na miejsce.
    Jeśli nie umiesz siebie uniżyć wobec Majestatu Doskonałego, od którego wszystko dobre co masz, miałeś i mieć będziesz pochodzi, to ciesz się, że się nie pojawił. Wyraził tym łaskawość Swą i troskę. Pojawiając się w obecności istoty tak pysznej i krnąbrnej, zniszczył by ją ognistym podmuchem Swej Mocy. Synowie Aarona zginęli za mniejszą drobnostkę. Nie byli pyszni. Naucz się pokory. Chociaż widzę że dla ciebie bramy skruchy już są zamknięte. Nie potrzebujesz Znaków.

    Naucz się pokory, bo Bóg o którym mówię, stworzył i podtrzymuje wszechświat. Galaktyki drżą przed Jedynym. Gwiazdy umykają przed Jego Gniewem. Kim ty jesteś prochu marny?

  30. masakalambura 11.12.2014 17:58

    Jedr02
    Motywacją w Islamie jest moje silne pragnienie poznać i zachować Prawdę i Mądrość.
    Chciałbym być również włączony do tych, o których powiedział Bóg, że są sprawiedliwi i miłujący Boga. Służba Bogu i poddanie Jemu (tego uczy Islam) czyni mój kark bardziej giętki. A bez bogobojności mądrości nie osiągniesz.

    Celem ostatecznym jest stanąć przed Bogiem z czystym sercem i ze świadomością że Bóg jest ze mnie zadowolony.
    Celem wiecznym jest przeżywać kolejne wcielenie już po drugiej stronie Sądu ze świętymi Boga i w przyjaźni z Bogiem.

  31. masakalambura 11.12.2014 21:40

    1. Nie chciałeś aby przyszedł, nie płonąłeś z tęsknoty, nie płakałeś za Nim, nie wzywałeś Go, nie kochasz Go i nic cię On nie obchodzi. To nie dziw się, że nic nie zobaczyłeś.

    Napisano: Szukajcie, a znajdziecie. Pukajcie, a otworzą wam.
    Trzeba mieć naprawdę mocną intencję, potężną wolę i zawziętość w poszukiwaniu.
    A ty co masz? Próbowałem się wyciszyć i pomedytować. Miernota…

    Spotkanie z Bogiem to nagroda, wyróżnienie, zwieńczenie wielkiej pracy, to ukoronowanie, to wywyższenie. To Miłość.

    “Bóg powinien być punktualny” – i mieć fioletowe buty, i spełniać zachcianki. A jak nie, to Go nie ma. Brawo!

    2. Nie jesteś cząstką Boga tylko tym, co On stworzył. Jesteś wyrzeczeniem Jego ust. On jest ponad swym stworzeniem. I nic nie jest takie jak On.
    On cie wypowiada i w tym zawiera się całe twe istnienie. Twoje i wszechświata. Czy twoje słowa są tobą? Nie.

    Zapragnąć by Bóg przybył na rozmowę, to zapragnąć, aby usłyszeć z bliska, jak jesteś właśnie ponownie słowem Boga stworzony. To podanie się Stwórcy do “reloadu” żeby użyć pojęć programistów. Bóg to nie jest obrazek, z którym można pogaworzyć. Do tego służą aniołowie. Bóg działa. Kiedy Bóg mówi, to co mówi staje się. Po to właśnie pokora i poddanie się.

    Emocjonalny atak i wkurzony? Nic mnie nie obchodzisz, nie spodziewaj się więc żadnych moich emocji. Nie jesteś w stanie mnie poruszyć, tak nie jest w stanie poruszyć mnie obrazek za oknem pociągu. Odrobinę dobrej woli i miłosierdzia użyczyłem tobie kiedy się modliłem za ciebie oraz kiedy próbowałem przygotować cie jakoś w naiwnej wierze, że rzeczywiście chcesz. Ale do wkurzenia nie doszło, nie wyobrażaj sobie. Pamiętaj historię Lota. Ja się nie oglądam.

    3. Pokłony do ziemi wykonywali wszyscy poddani Bogu. Zaczynając od Adama, na mnie i dzisiejszych muzułmanach kończąc. Abraham bił pokłony. Mojżesz i Izraelici bili pokłony. Jezus na Golgocie bił pokłony. O Muhammadzie nie wspomnę. (pokój i błogosławieństwo Boże niech będzie z nimi wszystkimi). Pokłon to fizyczny a nie słowny czy myślowy gest pokory. Człowiekowi wydaje się tylko ze żyje w pokorze przed Bogiem, jeśli nigdy faktycznie nie zmusił się do pokłonienia przed Bogiem. To są właśnie ludy twardego karku. Jak widać nie tylko spośród Izraela.
    Kłaniasz się Bogu, nikomu innemu nie musisz.
    Nie chcesz się kłaniać Bogu, będziesz się kłaniał innym.

    4. Eksperyment dowiódł, że nie można wymagać od Boga czegokolwiek. On jest Wielki, a reszta mała. Mali muszą. Wielki może, jeśli zechce.
    Dowiódł też sporo o twoim charakterze.
    Byli tacy, których eksperyment się powiódł. Świadczą o tym, ale nikt ich nie słucha. Oni otrzymali pieczęć.

    5. Islam to religia oparta na dowodach, wymagająca rozumowania i wnikliwości. Bo to właśnie doświadczenie i rozum doprowadzają kolejne pokolenia muzułmanów do pewności. Bóg jest. Chwała i Błogosławieństwo Jedynemu.
    Allahu Akhbar!
    Islam to religia zwracająca uwagę na potrzebę ciągłego wspominania Boga (zikr), głęboką medytację, kontemplację i przywoływanie Jedynego do swego życia, do oczyszczania i rozświetlania duszy, do pielęgnacji niszy świateł, do ciągłej z Nim rozmowy w modlitwie, aby możliwe stało się mistyczne przeżywanie bliskości Boga i stapianie się z Jego Słowem. To właśnie opisywany przez Sufich i innych mistyków ostateczny dowód istnienia Boga. Pewność.
    Allahu Akhbar!

    6. To nie do ciebie.
    Jak dotąd Prawda nigdy nie zaprzeczyła temu co otrzymałem od Boga.

    7. To nie do ciebie.
    Bóg nie jest moim rodzicem. On nie rodzi i nie został zrodzony.
    Jeśli nazwie mnie synem, będzie to dla mnie pochwałą i najmilszym komplementem. Jednak Prawda pozostanie zawsze jedna. Nikt nie jest jak Bóg. La illaha illa Allah. Nawet ci, których Bóg nazywa swymi dziećmi.

    8. Toja pycha, twoje ego czyni cię próżnym. Z zewnątrz może i jesteś bogaty, ale wnętrze jest puste, bo nie dbasz o nie. Nie masz pozostałych wymiarów przynależnych ludziom. Nie masz ‘wglądu’. Sam je eliminujesz. Stąd próżnia Skąd to wiem? Sam to przyznałeś. Już w pierwszym punkcie ci to napisałem.

    9. Spotkamy się na Sądzie. Cierpliwości. Nawet jak umrzesz, Bóg powoła cię na nowo do życia i spotkasz Go. Do zobaczenia i powodzenia.

    Obyś odnalazł Drogę.

  32. masakalambura 11.12.2014 22:29

    At 3 oczywiście nie na Golgocie tylko Gorze Oliwnej. Przepraszam.

  33. realista 12.12.2014 01:12

    do wyrażenia tego, co myślę, posłużę się cytatem:

    “Wierzę – rzekł mi o. Memnar – a jeśli moja wiara jest zasadna, ten, w którego wierzę, wie o tym pod nieobecność mych oficjalnych deklaracji. Umysł sporządza sobie różne modele Boga, mając każdy kolejny za jedynie właściwy, co jest błędem, bo modelowanie to kodyfikacja, a skodyfikowana tajemnica przestaje być tajemnicą. Dogmaty zdają się wiecznotrwałe jeno na początku drogi w dal cywilizacyjną. Zrazu wystawiono sobie Boga jako srogiego Ojca, potem jako Pasterza – Hodowcę, potem jako Artystę rozmiłowanego w Stwarzanym, a więc ludzie mieli grać odpowiednio rolę grzecznej dziatwy, posłusznych owieczek, w wreszcie zachwyconej bożej klaki. Lecz dziecinadą jest mniemać, że Bóg po to stworzył, żeby mu stworzone od rana do wieczora bakę świeciło, żeby go na wyrost miłowało za to, co Tam będzie, jeśli nie w smak to, co Tu jest, jakby był wirtuozem, a w zamian za wciąż nowe porcje modlitewnych braw przygotowywał bisy wieczne żywota po przedstawieniu doczesnym, czyli najlepszy numer zachowywał na zapadnięcie śmiertelnej kurtyny. Ta wersja teatralna teodycei jest zamierzchłą naszą przeszłością.
    Jeśli Bóg ma wszechwiedzę, to wie o mnie wszystko, i to na czas nieskończenie długi, nim się wyłoniłem z niebytu. Wie też, co postanowi o moim czy twoim lęku albo oczekiwaniu, bo ma doskonałe wiadomości także co do wszystkich własnych decyzji przyszłych: w przeciwnym razie nie byłby wszechwiedny. Nie ma dlań żadnej różnicy między myślą jaskiniowca i umysłu, jaki zbudują inżynierowie za miliard lat tam, gdzie dziś jest tylko lawa i płomień. Nie wiem, czemu miałaby mu sprawić szczególną różnicę zewnętrzna oprawa wyznań wiary, a nawet to, czy ktoś kieruje doń uwielbienie, czy niechęć.”

    S. Lem… .. .

  34. realista 13.12.2014 12:15

    w uzupełnieniu tekstu wiktor-x:
    https://www.youtube.com/watch?v=BNOQUPmgbnY

  35. realista 13.12.2014 13:30

    (tłumaczenie dialogu)

    – Starożytni japończycy postrzegali plansze do Go jako model wszechświata.
    Pomimo tego, że kiedy jest pusta reprezentuje bardzo prosty system,
    liczba możliwych kombinacji jest nieograniczona.
    Mówili, że nigdy nie rozegrano dwóch takich samych partii Go
    podobnie jak nie istnieją dwa takie same płatki śniegu.
    A więc plansza do Go reprezentuje niezwykle skomplikowany
    i chaotyczny wszechświat… nasz wszechświat Max…
    Nie wszystko może być w prosty sposób opisane za pomocą matematyki.

    – Ale wraz z rozwojem gry plansza wypełnia się, możliwości są coraz bardziej
    ograniczone i wszystkie ruchy stają się przewidywalne.

    – I co z tego?

    – Więc może istnieją prawidłowości, ale jesteśmy zbyt ograniczeni by je dostrzec.
    Prawidłowośc która opisuje każdą partię Go, zależności ekonomiczne, Torę…
    Może to ta liczba złożona z 216 cyfr.

    – To szaleństwo Max…!
    – A może geniusz!? Musze odnaleźć tą liczbę!

    – Zastanów się… Odetchnij… Spójrz na to z innej perspektywy!
    Posłuchaj siebie. Próbujesz połączyć błąd na który natrafiłem
    i błąd na który być może sam się natknąłeś z jakimiś religijnymi bredniami!
    JEŚLI BĘDZIESZ CHCIAŁ ZNALEŹĆ LICZBĘ 216 W OTACZAJĄCYM CIĘ ŚWIECIE ZNAJDZIESZ JĄ WSZĘDZIE.
    216 KROKÓW OD ROGU ULICY DO DRZWI TWOJEGO BLOKU…
    216 SEKUND KTÓRE SPĘDZASZ JADĄC WINDĄ…
    JEŻELI OBSESYJNIE CZEGOŚ SZUKASZ, TWÓJ MÓZG PRZEFILTRUJE RZECZYWISTOŚĆ W TAKI SPOSÓB,
    ŻE ODNAJDZIESZ TO GDZIEKOLWIEK. NIEWAŻNE JAKA LICZBĘ WYBIERZESZ 22, 34, 315…
    TY WYBRAŁEŚ 216 I TERAZ DOSZUKUJESZ SIĘ JEJ WSZĘDZIE! MAX!…
    JEŻELI ODRZUCISZ METODY NAUKOWE PRZESTANIESZ BYĆ MATEMATYKIEM, STANIESZ SIĘ NUMEROLOGIEM!… .. .

  36. WujekWlodek 05.08.2016 11:13

    “Na­wet naj­gor­sza praw­da jest lep­sza od naj­lep­sze­go kłam­stwa” ` Walter Scott

    * https://www.youtube.com/watch?v=bEV_sJ9rgfY

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.