W imię chorych zasad

Opublikowano: 16.08.2016 | Kategorie: Publicystyka, Zdrowie

Liczba wyświetleń: 3

Konstanty Radziwiłł, minister zdrowia w rządzie PiS, ojciec ośmior­ga książątek, jednym pociągnięciem pióra odebrał tysiącom polskich niepłodnych par szansę na potomstwo.

„Żadne słowa nie są w stanie opisać tego, co czują ludzie, którym odmawia się leczenia. My nie przychodzimy do klinik po dwóch, trzech miesiącach nieudanych prób i nie zamawiamy sobie in vitro. Każdy z nas jest pełnoprawnym obywatelem i niestety nie każdego z nas stać na to, aby leczyć się prywatnie. Dlaczego z tego powodu jesteśmy dyskryminowani? Ja miałam to szczęście, że wprowadzono program i nas do niego zakwalifikowano. Gdyby nie to, mojej córki nie byłoby dziś z nami. R.J.” – to jeden z wielu listów, jakie trafiły do Stowarzyszenia „Nasz Bocian” od ludzi wkurzonych i załamanych decyzją o wygaszaniu rządowego programu leczenia niepłodności przy zastosowaniu metody in vitro.

„Dlaczego?” – to pytanie zadaje sobie kilkadziesiąt tysięcy młodych bezdzietnych rodzin.

– W tych listach jest bardzo dużo emocji – oburzenia, smutku, poczucia wykluczenia i bezradności. Nie rozumieją, dlaczego jedni pacjenci są leczeni, a inni nie. Płacą przecież podatki. Są chorzy i oczekują wsparcia od państwa – mówi Marta Górna, przewodnicząca zarządu Stowarzyszenia „Nasz Bocian”.

Dziś minister Radziwiłł mija się z prawdą, mówiąc, że metoda in vitro budzi liczne kontrowersje i opory etyczne wśród znacznej części polskiego społeczeństwa. Tymczasem społeczeństwo nie ma problemu z in vitro. Według CBOS metodę popiera trzy czwarte Polaków.

DESKA RATUNKU

Niepłodność – zgodnie z definicją Światowej Organizacji Zdrowia – jest chorobą. W Polsce dotyka około półtora miliona osób. Kiedy Sejm poprzedniej kadencji uregulował w końcu kwestię refundacji zapłodnienia in vitro, ciosu w moralność katolicką nie wytrzymali biskupi: „Ojciec Święty prosił, by nie eksperymentować i nie igrać z życiem człowieka. Wynikiem dzisiejszego głosowania zostały również zlekceważone oceny etyczno-moralne projektu ze strony biskupów. Ponad 260 parlamentarzystów odcięło się swoim głosem od poglądów wielu swoich wyborców!” – brzmiał komunikat Prezydium Konferencji Episkopatu Polski.

Z kolei dziesiątki tysięcy bezpłodnych par w Polsce, dla których dotąd barierę stanowiły wysokie koszty procedury (6–15 tys. zł), wreszcie dostało szansę na wymarzone potomstwo. Od lipca 2013 r. do grudnia 2015 r. urodziło się 3841 dzieci.

– To jest skuteczność na światowym poziomie. Dzisiaj trudno liczyć na to, że łzy, ubolewania i głos pacjentów wpłynie na zmianę decyzji tego rządu. Musielibyśmy uwierzyć w to, że nie wiedzieli, co ich decyzja oznacza dla ludzi, którzy są niepłodni na tym zaawansowanym stadium, kiedy potrzeba in vitro, bo żadna inna droga nie rozwiąże problemu – mówi Marta Górna.

KONIEC MARZEŃ

Departament Matki i Dziecka informuje, że „obowiązkiem lekarza, jest takie zaplanowanie leczenia, aby jego realizacja zmieściła się przed planowanym zamknięciem programu. Po 30 czerwca 2016 roku nie jest możliwe finansowanie świadczeń w ramach programu”. Rządowy program zakładał możliwość skorzystania z trzech cykli leczniczych. Dziś wiadomo, że w trakcie procedur, które trwają po kilka miesięcy, jest co najmniej 17 tysięcy par. Wiele z nich nie zdąży przed 30 czerwca. Są na różnych etapach: od stymulacji hormonalnej, po przygotowane już zarodki. Trwa walka z czasem. Od 1 lipca będą mogli leczenie kontynuować, ale już za własne pieniądze.

„Wszystkie koszty związane z procedurą zapłodnienia pozaustrojowego, w tym również koszt przechowywania zarodków po zakończeniu programu, ponoszą pacjenci” – brzmi komunikat Departamentu Matki i Dziecka w MZ. Jeśli pary nie zdecydują się na to z uwagi na brak funduszy – mogą komórki jajowe lub nasienie przekazać do anonimowego dawstwa albo zniszczyć.

– Jest to decyzja niespójna z głoszoną polityką obecnego rządu. Z jednej strony będzie się płacić 500 zł na dziecko, a z drugiej – pozbawia się szansy na potomstwo tysiące par pragnących mieć dzieci, które taką szansę otrzymują poprzez in vitro, a których po prostu na leczenie nie stać. Smutne jest to, że decyzje dotyczą głównie niezamożnych, których pragnienia są takie same jak bogatych, a ci mają wszystko do swojej dyspozycji – zauważa profesor Marian Szamatowicz, który w 1987 roku dokonał pierwszego w Polsce udanego zabiegu zapłodnienia człowieka metodą in vitro.

ŚCIEMA PIS

Ministerstwo ma swój plan o nazwie Narodowy Program Prokreacyjny. Tym razem zgodny z oczekiwaniami Episkopatu. Departament Matki i Dziecka komunikuje, że będą to działania informacyjne w obszarze promocji zdrowia prokreacyjnego, w tym naturalnych metod planowania rodziny. Celem ma być upowszechnienie wiedzy m.in. na temat stylu życia chroniącego potencjał rozrodczy człowieka i zwiększającego szansę urodzenia zdrowego dziecka, zasadności opieki prekoncepcyjnej (przedciążowej – red.), czynników biologicznych, chemicznych, fizycznych, psychologicznych mających szkodliwy wpływ na potencjał rozrodczy…

Na finansowanie in vitro w latach 2016–2019 poprzedni rząd przeznaczył 304 mln zł. Na swój program naturalnych metod planowania rodziny rząd PiS zaplanował podobne środki.

– Powstaną kliniki, które będą stosowały uznane na świecie metody diagnostyczne i terapeutyczne – zapowiada optymistycznie wiceminister zdrowia Jarosław Pinkas. Przyznaje przy tym, że owe metody to zgodna z doktryną Kościoła naprotechnologia (termin pochodzi od słów z języka angielskiego – Natural Procreative Technology, metoda naturalnej prokreacji – red.). To sposób planowania rodziny, w którym uczy się partnerów cyklu menstruacyjnego kobiety i kontroluje poziom hormonów, by wyznaczyć optymalny czas na poczęcie. Niezależni od Kościoła naukowcy twierdzą zgodnie, że te domowe metody nie nadają się do skutecznego poczęcia. To tak, jakby ktoś po przeczytaniu broszurki „Zrób to sam” chciał zbudować wieżowiec.

– Ja naprawdę się dziwię, że Ministerstwo nie ma etycznych oporów, wciskając nam tę ogromną ściemę, że naprotechnologia zastąpi in vitro – mówi Marta Górna z „Naszego Bociana”.

Problem w tym, że współcześnie najbardziej prawdopodobne przyczyny niemożności zajścia w ciążę i urodzenia zdrowego dziecka to: czynnik męski, zaburzenia funkcji jajnika, czynnik jajowodowy czy endometrioza. Tutaj badanie śluzu nie pomoże. Leczenie występuje na trzech płaszczyznach: farmakologicznej (stanie się bardzo drogie wobec zapowiadanego zniesienia refundacji leków), zabiegowej (przede wszystkim laparoskopia) oraz metod wspomaganej prokreacji (w tym in vitro).

– Prowadzenie leczenia metodami o nieudowodnionej skuteczności jest traktowane jako „kradzież” czasu rozrodczego kobiety. Nie mam nic przeciwko klinikom referencyjnym w Polsce, niech ich powstanie jak najwięcej. Chciałbym jednak bardzo, aby rzeczywiście stosowały uznane na świecie metody diagnostyczne i terapeutyczne, a więc opierały działalność m.in. na zaleceniach Europejskiego Towarzystwa Medycyny Rozrodu i Embriologii. Mam nadzieję, że nie będą to wytyczne wyłącznie z podręcznika naprotechnologii Thomasa Hilgersa – podkreśla prof. Marian Szamatowicz.

POD ŚCIANĄ

„Skończyły się oszczędności i nadzieja, że kiedyś nasza sypialnia zmieni się w pokój małej księżniczki, bo w klinikach brak funduszy i na in vitro nie mamy szans. Kiedy premier Kopacz zapowiedziała kontynuację, a minister Zembala to podpisał, płakałam jak małe dziecko, a mąż tylko powtarzał: “Widzisz, będzie dobrze”. Naprotechnologia u nas się nie sprawdzi. Nie tylko u nas, ale u wielu innych par. To dla nas koszmar, ogromny koszmar” – pisze do „Naszego Bociana” Katarzyna.

„Naprotechnologia nam nie pomoże, nie sprawi, że u męża pojawią się plemniki w nasieniu. Dziś dla każdej młodej rodziny tak wysoki koszt to duży cios. Przecież inwestycja w in vitro się z czasem zwróci, gdyż dzięki tej metodzie urodzi się nowe pokolenie, które za 20–30 lat podejmie pracę i płacąc podatki “spłaci” wielokrotnie koszt swojego urodzenia” – tłumaczą W. i P. w liście kierowanym do ministra zdrowia.

Nieubłaganie nadchodzi czas, kiedy pogadanki przestrzegające przed noszeniem zbyt ciasnych spodni zastąpią inseminacje.

– Twierdzenie, że tego typu działania zastąpią in vitro, że wtedy urodzi się więcej dzieci niż po programie rządowym, ma charakter jednoznacznie demagogiczny. Ideologiczne deklaracje nie zmienią faktu, iż bez stosowania metod wspomaganej prokreacji ponad 50 proc. bezpłodnych par zostanie pozbawionych szans na własne potomstwo. Przy zmianach nieodwracalnych metodą jest in vitro – wylicza profesor Szamatowicz.

Na początku stycznia Ministerstwo Zdrowia przekazało klinikom ostatnie 45 milionów w ramach rządowego programu. Możliwość dopłat dla par na wzór prekursorskiej Częstochowy, gdzie rocznie około 30 par uzyskuje dopłatę do procedury in vitro, rozważają niektóre samorządy (m.in. Łódź i Poznań). Na pewno nie będzie to jednak akcja prowadzona na tak szeroką skalę jak program rządowy.

– Tym politykom, którzy twierdzą, że in vitro to nie jest leczenie niepłodności, przypomnę, że za opracowanie in vitro została w 2010 r. przyznana Nagroda Nobla „za największe osiągnięcie medycyny klinicznej XX wieku”. Przed laty jeden z ginekologów wygłosił tezę, „że metody wspomaganej prokreacji to nie są procedury medyczne, czasami pozwalają uniknąć bezdzietności”, ale tylko niedouczeni politycy mogą taką tezę powtarzać. Na Boga! A cóż to jest niepłodność? Brak ciąży i urodzenia dziecka. I gdy się dziecko urodzi – to nie jest uleczenie? – profesor Szamatowicz nie kryje irytacji.

Autorstwo: Julia Stachurska
Źródło: FaktyiMity.pl

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI: , , , , , ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

36
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
BrutulloF1
Użytkownik
BrutulloF1

Wprowadzenie naprog….logii w naszym pięknym kraju opóźnia możliwość stosowania skutecznych metod zapłodnienia dla kobiet o jakieś 4 lata. Furtka do in vitro została zachowana ale dla wielu kobiet będzie już za późno. W zamian za to małżonek będzie 4 lata wietrzył jaja, żeby udowodnić, że ta metoda działa jak kadzidło na trupa. Od początku istnienia naprotechnologii jest ona odpowiedzialna za 6 tys. dzieci in vitro – 1,5 miliona.

lboo
Użytkownik
lboo

@BrutulloF1: To nie jest takie proste jak się wydaje. To że para nie może zajść w ciąże często wynika ze słabej kondycji jednego lub obu organizmów. Czyli taka bezpłodność jest niejako mechanizmem obronnym przed spłodzeniem dziecka z wadami wrodzonymi. In vitro jest mechanizmem który pozwala obejść naturalne mechanizmy obronne organizmu. Jak się kończy poprawianie natury zanim się ją zrozumie chyba sam wiesz.

Tutaj masz cytat z artykułu propagującego in vitro który potwierdza taką tezę.

“Jak mówił, z międzynarodowych danych wynika, że u dzieci, które przyszły na świat w sposób naturalny, wykrywa się 3 proc. wad wrodzonych, z kolei u tych, które rodzą się po zabiegach wspomaganego rozrodu – 4,5 proc. – Tych danych nikt nie kwestionuje, wszystko zależy jednak od tego, jak są one interpretowane i w tym jest główny problem – powiedział specjalista.

Większe ryzyko wad wrodzonych związane jest z niepłodnością i kłopotami zdrowotnymi, jakie temu towarzyszą, a nie z samą metodą wspomaganego rozrodu – mówił podczas obrad prof. Kurzawa, przywołując badania.”

całość tutaj:
http://wiadomosci.onet.pl/kraj/eksperci-zabiegi-in-vitro-nie-zwiekszaja-ryzyka-wad-wrodzonych/01jtq

Wadera
Użytkownik
Wadera

Ja też jestem raczej za naturą. Za bardzo odcięliśmy się. Np. dziś przy krwawieniach na początku ciąży, zaleca się kobiecie aby brała leki na podtrzymanie ciąży. Na siłę. Ale okazuje się, że natura jest bardzo inteligentna i wie co robi, dąży do usunięcia uszkodzonego płodu. A lekarz i kobieta, zamiast zaufać organizmowi kobiety, który gdy mu nie szkodzić działa perfekcyjnie i sam się oczyszcza, robią wszystko by płód utrzymać. I rodzą się uszkodzone dzieci. Idą na łatwiznę, bo jest ciąża nareszcie i to koniec starań, tylko nikt nie patrzy na późniejsze konsekwencje tych działań. Podobnie jest z invitro. Właśnie tak się kończy ingerowanie w naturę. O genetycznych eksperymentach nie wspomnę…

BrutulloF1
Użytkownik
BrutulloF1

@Iboo
Aha czyli, że jak nie może mieć dzieci to nie kwestia niedomagających jajeczek bądź za słabych plemników czy wad macicy albo jajowodów tylko troska organizmu o to by nie urodził się kolejny ulubieniec Chazana?
To w takim wypadku robi się badania prenatalne i wyklucza się taką wadę albo usuwa ciążę.
Jeżeli jednak dla ciebie 4,5 % szansy na wadę przy zapłodnieniu pozaustrojowym to straszna różnica w stosunku do 3 % przy normalnym, – niewarta próbowania jedynej skutecznej metody na macierzyństwo dla kobiet ze zdiagnozowaną bezpłodnością to mogę ci tylko powinszować. Myślę, że żadnej kobiety, której jedyną szansą na progeniturę jest in vitro taki argument nie przerazi.
Wyjaśnij kobiecie, która marzy o macierzyństwie a każdy lekarz (oprócz garstki natchnionych duchem świętym) wyklucza jakąkolwiek szansę na naturalne zapłodnienie, że Bóg chce aby na kilka lat przeszła na samą wodę święconą a mąż wietrzył jaja w imię cudownej nawet nie nauki ale zbioru zaleceń dla przykładnych chrześcijan, która ledwie ociera się o naukę leczenia bezpłodności i dotyczy znikomej ilości przypadków z nią związanych.
Ma taka kobieta czekać do menopauzy – bo zawsze jest cień szansy (mniej więcej taki jak szóstka w Dużym) – i wręcz mnożyć ryzyko wad genetycznych czekając na cud poczęcia? A trzeba zaznaczyć, że im kobieta jest starsza tym ryzyko to rośnie niebagatelnie. Wtedy zawsze będzie można ją oskarżyć, że sama sobie winna, no bo na co czekała. Właśnie taką czarną owcą jest moja żona, która miała czelność zajść w ciążę w bezbożnym 36-ym oraz w jeszcze bardziej bezbożnym 38-ym roku życia. Wypominam jej to codziennie, że jeżeli nie czeka jej piekło to co najmniej długaśny czyściec.

Szurnięty Mędrzec
Użytkownik
Szurnięty Mędrzec

Jesteś okrutny, jak możesz krzywdzić tę biedną kobietę.

Fantom
Użytkownik
Fantom

@BrutulloF1
Widać po Twoim przykładzie, że rzeczy najprostsze najtrudniej zrozumieć…
Iboo ładnie napisał, że to reakcja obronna organizmu (kobiety jak i mężczyzny). Po to by nie urodził się chory potomek. A ludzie co robią? Zamiast pójść po rozum do głowy i zadbać o swoje zdrowie (jak najdalej od lekarzy, farmacji i WHO!) to pchają się na in vitro, myśląc, że to wyleczy ich z bezpłodności. Toż to idiotyzm! Zajście w ciąży przez in vitro nie wyleczy z bezpłodności, bo kobieta czy mężczyzna dalej będą bezpłodni. I chcąc się starać o kolejnego potomka znów będą musieli z in vitro skorzystać (w grę wchodzi też adopcja, ale szczerze, ile osób chce wychowywać obce dziecko?). Naprawdę, jest to bardzo egoistyczne zachowanie “bo chcę mieć dziecko”. Najpierw należy zadbać o swoje zdrowie, a potem starać się o potomka. W przeciwnym wypadku problem bezpłodności będzie narastał.
Wadera też dobrze napisała, że oddalamy się od natury. Człowiek współczesny zachowuje się tak jakby pozjadał wszystkie rozumy. I do czego to doprowadza/doprowadziło? Wystarczy się rozejrzeć – niewolnictwo, bieda i choroby.

Wadera
Użytkownik
Wadera

@BrutulloF1 Dokładnie tak jak @Poeta napisał: chyba każda para powinna wiedzieć, że starając się o dziecko dobrze jest zadbać o zdrowie ( i to nie tylko kobieta!), uwzględnić wiek, itd. A jak to często wygląda w praktyce? Nie dbają o siebie, kobiety często robią “karierę” i w wieku 30 lat nie myślą o dziecku (moja babcia w tym wieku miała już troje) – wiadomo że płodność z wiekiem spada odrobinę. To jest egoistyczne. Nie dbają o zdrowie: jedzą syf bo nie zwracają uwagi na skład żywności jaką spożywają (mięso z antybiotykami, hormonami, sterydami i innym syfem. Pryskane warzywa, gmo. Gdy to jesz, może powodować bezpłodność i myślę, że organizm tak się broni przed ciążą, bo jak w takich warunkach ma rosnąć zdrowe dziecko w łonie? Znów natura wie co dobre), alkohol i papieroski w dużych ilościach to norma bo przecież trudno sobie odmówić gdy cały tydzień się tyra w stresie, na każdy najmniejszy ból głowy piguły, często i garściami. Rzadkie wypady na łono natury. Kino, imprezki, kto by się tam ładował tak szybko w pieluchy! Wolność! I takie kobiety “budzą” się, że one chcą dziecko (w wieku prawie 40 lat) i to już!Natychmiast, bo zegar tyka a czas jakoś się nie chce cofać. I nie wychodzi przez rok, no… to in vitro przecież istnieje. “Dobrze, że tak tyrałam” myśli kobieta “teraz przynajmniej stać nas na in vitro” (czyt. jestem znużona czekaniem, kupmy sobie zrobienie dziecka metodą in vitro). Wiesz ile takich par znam? Całe mnóstwo, tzw. lemingi. Wiesz ile par znam świadomych, które odpowiedzialnie i świadomie podchodzą do starań o dziecko? Na palcach jednej ręki. Ty i Twoja żona jesteście świadomymi ludźmi napewno i wiedzieliście jak podejść do tematu, więc wiek tutaj nie ma aż tak wielkiego znaczenia. Bo zadbaliście o siebie i przyszłe dzieci, zdając sobie sprawę że najbardziej winny genetycznym chorobom jest tryb życia. Bo im dłużej karmisz się syfem i prowadzisz niehigieniczny tryb życia tym rośnie ryzyko – wszystkowiedzący lekarze widzą natomiast tylko wiek – jako głównego winowajcę Zespołów Downa i innych chorób, a działa tu kilka czynników połączonych i trwających wiele lat. Im dłużej tym gorzej dla płodności kobiety i zdrowia malucha. Niestety mało znam par, które są tego świadome. Pomijam już kwestię ducha (i to nie jakąś “chrześcijańską”, mi najbliżej do buddyzmu), który też uważam za ważną.
Także moim zdaniem – najlepiej zdać się na naturę, słuchać własnego ciała i traktować je jak świątynię, dbać o siebie nie tylko w czasie starań o dziecko, ale zawsze. A wtedy nagle okazuje się, że in vitro u ponad połowy par wcale nie jest potrzebne.
Każdy z nas chyba zna pary lub słyszała historię typu: zaadoptowali dziecko (byli pewni, że są bezpłodni i czasem nawet lekarz to potwierdzał), a niedługo potem nagle okazuje się że kobieta jest w ciąży. Dopiero po paru latach starań, gdy stracili nadzieję i postanowili zdecydować się na adopcję.
Jeśli okazuje się, że para nie może zajść w ciążę z przyczyn których nie da się leczyć: np. jakieś wady układu rozrodczego, to decyzja o in vitro i tak należy do tej pary i nikt przecież im tego nie zakazuje. Jednak tych chorób jest naprawdę malutko, jakoś w krajach trzeciego świata nikt nawet nie myśli o in vitro (co to za fanaberia? My nie mamy co jeść! Ale tam kobiety nie robią kariery, nie imprezują na potęgę i nie myślą o głupotach), a jakimś cudem dzieci tam się rodzi najwięcej. Choć włąśnie tam powinno być najwięcej bezpłodności. Na planecie jest nas już ponad 7 miliardów…
Jednak to, co WHO traktuje jako choroby, po zmianie trybu życia często okazuje się jedynie tymczasową chorobą. Zdrowie wraca gdy się dba o nie i chce się go, a nie gdy się je notorycznie niszczy.
Myślę, jeszcze że przede wszystkim musimy zadbać jako społeczeństwo o dzieci, które już są i chodzą głodne, żyją w strasznych warunkach. Na żywe istoty powinny iść pieniądze, a nie na “leczeniu” często rzekomej bezpłodności.

realista
Użytkownik

Poeta, po co faktycznie leczyć bezpłodność, jak chodzi o jednorazowy skutek w postaci urodzenia jednego dziecka?… .. .

Szaman
Użytkownik
Szaman

I ja popieram w 100% przeciwników in vitro. Ludzkie ciało to nie mięcho i jakaś maszyna a akt poczęcia to nie tylko dostarczenie plemnika do jajeczka. Bezpłodność natomiast zawsze była i będzie, w większości, wynikiem złego trybu życia i podejścia do swojego ciała. I warto tu wspomnieć nie tylko syfy w żarciu, późny wiek i blokady psychiczne i fizyczne ale też jedną wartą rzecz którą przedmówcy pominęli:
tabletki antykoncepcyjne. Nic dziwnego że jak kobiety żrą na potęgę antykoncepcyjne tablety “wypchane” hormonami które rozregulowują ich organizm a potem chcą zajść w ciąże, to się nie da. Przecież to nie może pozostać obojętne dla organizmu.

I co? ja mam płacić podatki dlatego że ktoś sobie chciał poruchać do 30 bez konsekwencji, żre śmieci z biedronki, o zmianach trybu życia nie chce słyszeć i w ogóle nie chce dojrzeć umysłowo a potem jak nie może to tupie nóżką lamentuje i mówi ” ja chcę mieć dziecko” ?

Niedoczekanie ! raz że tacy ludzie w ogóle nie zasługują na dzieci bo wychowają potem takich samych debili jakimi są. Ponadto to jakie konsekwencje dla rozwoju rasy ludzkiej przyniesie taki proceder to zobaczymy dopiero za 100-200 lat A ja przedsięwzięć wątpliwych z punktu widzenia pożytku dla społeczeństwa dziś oraz w przyszłości , finansować nie chcę.

Co najwyżej niech sobie wprowadzą ci co chcą odpis 1% podatku dla dofinansowania in vitro i każdy kto będzie miał taki odpis udokumentowany to będzie mógł skorzystać o ile oczywiście zmieści się w limitach jakie wyznaczą te pieniądze :P

realista
Użytkownik

życzę wam bezpłodności… .. .

Wadera
Użytkownik
Wadera

@realista, chyba jednak nic nie zrozumiałeś z tego co napisał @Poeta. I strasznie uprościłeś sprawę. A poza tym my raczej nigdy nie dojdziemy do porozumienia, ponieważ Ty jesteś zdaje się wieeeelkim zwolennikiem technologii, nauki. A to co wiąże się z naturą, jakie bariery nam postawiła z pewnych powodów (ale wszystkowiedząca ludzkość musi wszystko jednak zrobić po swojemu, a później okazuje się że musi ponosić straszne konsekwencje swoich czynów) i to czym kieruje się naturalny porządek Wszechświata, którego my jeszcze nie jesteśmy nawet w stanie pojąć. I długo pojąć nie będziemy w stanie. Choć Tobie może wydawać się inaczej. I tym się różnimy, i dobrze. Każdy ma prawo do swojej opinii. Jednak powiedz mi, czy nachalne ingerowanie w naturę i “ulepszanie” jej na siłę kiedykolwiek skończyło się dobrze? Czy nasza zabawa genami wychodzi nam na dobre? Zabieramy się za rzeczy, których działania tak naprawdę jeszcze nie rozumiemy. Za wszelką cenę staramy się pokonać i podporządkować sobie siły natury, nie wiedząc jaka jest potężna i jak to wszystko działa, w pewnej harmonii. Takie “zabawy” źle się dla nas skończą. Powinniśmy mieć więcej pokory w sobie, bo jesteśmy przy niej tacy malutcy i bezbronni. W ciągu kilku godzin jest w stanie zniszczyć coś co tak mozolnie budowaliśmy, a co nie jest dla nas dobre (patrz, np. Fukushima), bo nie zrozumieliśmy zasad jej działania.
Ja też miałam problemy z zajściem w drugą ciążę, trwało to 8 lat. I prawie uwierzyłam lekarzom, że choruję na coś takiego jak “bezpłodność wtórna”. Teraz śmiać mi się z tego chce. Zdajecie sobie sprawę, że istnieje taki termin? Haha. I babeczki w to wierzą i traktują to jako fakt, bo guru-lekarz tak powiedział. Moim zdaniem nie istnieje coś takiego i jestem na to żywym przykładem. Dziś oczekuję 4 dziecka. Mam swoje podejrzenia dlaczego nie wychodziło. I tak jak napisał @Szaman, a o czym kompletnie zapomniałam to pigułki antykoncepcyjne które brałam przez rok po urodzeniu pierwszego. Rozregulowałam sobie też tym syfem cały organizm. Szaman ma rację. To też jest przyczyna, jedna z wielu.
Niebawem i w krajach trzeciego świata będzie coraz mniej dzieci, elita się o to postara bo przecież jest nas za dużo i do tego rodzą “niecywilizowane dzikusy”, które nie wiedzą jak na nich pracować. Chodzi oczywiście o depopulację, a szczególnie szczepionki powodujące bezpłodność u kobiet, dzieci. Zapłacicie im za in vitro? Tym bardziej, że to nie tych kobiet wina? Bill Gates pomaga, w pocie czoła. Sponsoruje te szczepionki, nie in vitro.

realista
Użytkownik

nie, nie jestem wielkim zwolennikiem technologii.
nasze “zabawy” już się źle skończyły, tylko jeszcze to do nas nie dotarło.
człowiek sam w sobie jest odstępstwem od natury, nawet “szczycimy” się naszą niezależnością od natury (WSZYSCY, choćby gotując).
niedługo BĘDZIEMY MUSIELI zacząć ingerować w genetykę, bo dobór naturalny JUŻ nie działa.
albo zdegenerujemy do reszty. widzę wielki upadek ludzkości, zostaną tylko nie zasługujące na to “podkręcone genetycznie” elity, wyedukowane, dysponujące zaawansowanymi technologiami i gardzące prolami.
i bardzo bym chciał się mylić… .. .

Szaman
Użytkownik
Szaman

A zawdzięczasz to drogi realisto właśnie takim ludziom którzy tak jak ty, rozumieją to a mimo to zamiast zmienić coś w swoim życiu i podejściu do świata, starają się brnąć w to dalej.
Bo skoro to rozumiesz to dlaczego siejesz nienawiść do ludzi którzy chcą coś zmienić, rzucając w nich klątwami jak w komentarzu 10 i czemu promujesz coś co prowadzi tylko do tego że śpiąca mocnym snem ludzkość pogrążona w drodze do upadku, zamiast się przebudzić, spać będzie dalej ?

Właśnie TY czujesz się lepszy pokazujesz to właśnie w swoich wypowiedziach (szczególnie w 10 ) i tym samym to ty stanowisz odstępstwo od natury i uważasz się za pana świata który “MUSI” poprawiać naturę. Zamiast zastanowić się że skoro ludzkość zmierza do wyginięcia to może czas na to żeby tak się stało skoro nie umie sie nauczyć żyć inaczej. Jeśli tak się stanie to nie będziemy ani pierwszym ani ostatnim gatunkiem który to spotka a może na nasze miejsce pojawi się coś mądrzejszego :P
Mądrzejsza to opcja niż wypuścić takie dzieci z tej planety i pozwolić im roznosić tą samą kretyńską ideologię po całym wszechświecie.

Jeśli natomiast odrzucimy te wszystkie “tabletki przeciwbólowe” jak in vitro i inne rzeczy które tylko usuwają objawy a nie przyczynę problemu, to w końcu ktoś się czegoś może nauczy a już na pewno ci którzy nie będą chcieli to właśnie będą ci którzy wyginą pierwsi :P

realista
Użytkownik

nic o mnie nie wiesz i sądzisz mnie po kojarzącym się z czymś nicku.
kulą w płot… .. .

(PS. w komentarzu 10 to było “nie rób drugiemu co tobie niemiłe”.)

Fantom
Użytkownik
Fantom

@realista
Dobór naturalny cały czas działa. Przykładem jest choćby taka bezpłodność u osób, które o swój organizm nie dbają. Dzięki czemu na świat nie przychodzą kalekie, chore dzieci. Ale oczywiście człowiek jak zawsze jest mądrzejszy od natury i zmusi organizm do spłodzenia potomka. Ba! Wszyscy tacy “zdrowi” by już dawno pomarli, gdyby nie sztuczne utrzymywanie ich przy życiu przez medycynę (która to sama doprowadziła ich do tego stanu, bo liczy się tylko zysk). Ludziom wmówiono, że bez lekarza zdrowia nie będzie, co jest ogromnym kłamstwem! Bo żeby być zdrowym trzeba je wziąć we własne ręce, a nie oddawać obcym ludziom, którzy najczęściej są ignorantami zapatrzonymi w kasę.

Szaman
Użytkownik
Szaman

nierób drugiemu co tobie nie miłe to by było gdybym to ja ci ufundował bezpłodność. A ja z tym nie mam nic wspólnego.

To że chcesz ją natomiast leczyć za moje pieniądze to raczej powinno MNIE sprowokować do powiedzenia: obyś ty musiał kiedyś utrzymywać idiotę który sam uszkodził sobie układ rozrodczy a potem żąda od ciebie pieniędzy za leczenie:P

Niemniej nie wiem bynajmniej jaka jest przyczyna tego czemu bronisz tak bardzo in vitro więc nie bierz do siebie tego co napisałem w powyższym akapicie tylko raczej zastanów się nad tym co gadasz :P

Bo klniesz na ludzi którzy nie mają nic wspólnego z bezpłodnością innych, tylko dlatego że nie dają się nabrać na lamenty przedstawione powyżej w artykule.

Może i jest jakiś odsetek ludzi którzy urodzili się bezpłodni ale to też nie stało się bez powodu tylko najprawdopodobniej właśnie z powodu doboru naturalnego lub głupoty matki która np przyjmowała jakieś toksyczne żarcie w trakcie ciąży. Czasem też z powodu tego że dziecko tego dziecka mogło by być w jakiś sposób upośledzone.
SA też z resztą inne metody leczenia, często po prostu nie nagłaśniane gdyż nie pasują farmakologii.

Inna sprawa że dziś trudno uniknąć niezdrowego jedzenia i jest to problem na szerszą skalę ale przez takie rzeczy jak in vitro, właśnie zamiast coś z tym zrobić i walczyć o lepsze jutro, rodzice po prostu robią se dziecko z in vitro i mogą iść spać dalej ignorując wszystko zamiast z tym coś zrobić.

Gdyby natomiast in vitro stało się finansowane prze państwo to ten proceder wszedł by do naszej kultury jak coś naturalnego i stał się kolejną z tych rzeczy które kierują nas w stronę upadku. Gdyż najgorsze to zaszczepić w mózgu człowieka że nienormalne jest normalnym a normalne nienormalnym.

A i tu wspomnę też o tym że in vitro idzie w stronę eugeniki bo już teraz niektóre pary decydują się na procedery, zbliżone do takowej praktyki bo chociaż mogą zajść w ciążę to mając kasę decydują się na in vitro od razu aby zapłodnić komórkę jajową takim plemnikiem który po zbadaniu nie wykazuje żadnych “nieprawidłowości”.

Wadera
Użytkownik
Wadera

@ realista – “nie rób drugiemu co tobie (“Tobie” pisze się z wielkiej litery ze względu na szacunek do drugiej osoby. Widać Twój szacunek…) niemiłe” – ale właśnie Ty to robisz. Życzysz nam tego co Tobie by było niemiłe: “życzę wam (znów mała litera) bezpłodności. My nikomu nie życzymy bezpłodności, w przeciwieństwie do Ciebie. Raczej zależy nam na tym, aby społeczeństwo się obudziło i zaczęło dbać o siebie. Leczyć przyczyny, a nie zaleczać objawy. Tylko tyle i aż tyle.
In vitro to jest mega przemysł, mega biznes. Kasa misiu, kasa.Podobnie jak komórki macierzyste. Nic więc dziwnego, że będą dążyć do tego aby coraz więcej było takich zabiegów. Poród naturalny przestanie się opłacać. Już tylko patrzeć jak niebawem matka karmiąca piersią (sztuczne mleko modyfikowane to biznes) i rodząca naturalnie to będzie coś nienaturalnego i obrzydliwego. Ja naprzykład wolałabym płacić na porody domowe dla kobiet. Żeby były finansowane przez państwo, a nie piętnowane jak dzisiaj. Tak rodziły nasze babki. Ale lekarze ginekolodzy tępią porody domowe, bo na tym nie da się zarobić. Więc manipulują pacjentkami za pomocą strachu, że bez lekarza się nie obędzie w czasie ciąży i porodu. A kobiety z wypranymi mózgami patrzą na gościa w kitlu jak na bóstwo (faceta, który nie ma pojęcia czym jest ciąża i poród, zna tylko teorię). A taki lekarz poniża położną, dając do zrozumienia jak to on jest ważny, a ona to może mu buty czyścić. Położna- która najczęściej sama ma już swoje dzieci, wie czym jest poród i ciąża. Ma ogromne doświadczenie w tym temacie i wie jak radzić sobie z rodzącą. Lekarz jest tylko od patologii. To jest jego zadanie. A on wcina się do każdej zdrowej ciąży i porodu (często coś psując i powodując patologię. Najczęściej z niewiedzy i nie znając potęgi natury i kobiecego ciała w czasie ciąży i porodu. Wtedy też czuje się potrzebny i ważny.). Na mnie patrzą jak na idiotkę, że rodzę w domu. “Jaka ona nieodpowiedzialna, to przecież jakaś fanaberia. A co jeżeli COŚ się stanie?” Nikt nie wie za bardzo CO się może zdarzyć, ale chodzi o straszenie kobiet tym CZYMŚ.
Trochę odbiegłam od tematu, ale po to aby pokazać jak niedorzeczne rzeczy daliśmy sobie wmówić. Podobnie jest z “leczeniem bezpłodności”. Powtarzam: to jest biznes- in vitro. Im nie zależy na zdrowiu człowieka, tylko na kasie.
“Nowy wspaniały świat” Huxleya nas czeka. Nie będzie matek i noszenia w brzuchu młodych. Bedzie in vitro i butelkowanie. Na razie jest faza testowa. Tylko w jakiś sposób trzeba stopniowo przekonać do tego społeczeństwo.
I jeszcze jedno. Nikt nie ocenia Cię po nicku, ale po Twoich opiniach wygłaszanych pod wieloma artykułami na WM. Mamy mniej więcej obraz tego, jakie masz poglądy i co sądisz o dzisiejszej nauce, medycynie, technologii. Wyciągam tylko wnioski z Twoich komentarzy. No, chyba że myślisz co innego, a piszesz tutaj co innego.

Wadera
Użytkownik
Wadera

Ale my się nie damy ogłupić, co? Big Pharma, WHO (według nich wegetarianizm i zdrowe odżywianie to zaburzenia psychiczne – choroba), UE (walczą z ziołami i cynamonem, natomiast aspartam jest zdrowy. Termometry rtęciowe są złe, ale żarówki i szczepionki z rtęcią są w porządku) swoje. A my swoje. Ja jestem dobrej myśli jednak. Mamy jeszcze szansę się ogarnąć. Tylko nie można dać się im manipulować i dbać o to aby nie mieli dostępów do naszych mózgów, by nam ich nie prali :)

realista
Użytkownik

my, wy, oni…
wszyscy zdechniemy jak zwierzęta, bo zwierzętami jesteśmy.
dobór naturalny nie istnieje, bo ratujemy życie nawet śmiertelnie chorym, a lepsi wcale nie mają więcej potomstwa. wręcz przeciwnie.
bo brak możliwości rozmnażania wcale nie jest uzależniony od “wartości” genetycznej człowieka.
margines mnoży się jak króliki. sorry jak kogoś to uraża. albo i nie sorry.
życzę bezpłodności tym, którzy bezpłodność czyjąś bagatelizują.
ja mam to w nosie, nie muszę się więcej rozmnażać. nie mam już wiary w ludzkość.
i tak czy siak będą w przyszłości konieczne manipulacje genetyczne. jestem tego praktycznie pewien. inaczej w ogóle nie przetrwamy jako gatunek.
lubicie swoiście pojmowaną poprawność polityczną, ale ja wam mówię – jesteśmy coraz bardziej kalekim i śmieciowym gatunkiem, m.in. przez fałszywie pojmowany humanitaryzm. degenerujemy pulę genową, która jest tak naprawdę jedyną wartością, jaką posiadamy, bo ani specjalnie mądrzy, ani specjalnie uduchowieni prawdopodobnie w skali wszechświata nie jesteśmy. już powoli widać pokłosie hodowania ludzi jak bydła (jak nie wiecie o czym mówię to poczytajcie w kontekście społecznym “fahrenheit 451” albo “nowy wspaniały świat”, nie tylko te powierzchowne sprawy, ale to co autorzy piszą o mechanizmach, bo TO SIĘ DZIEJE). i wiecie co? możecie sobie komentować na WM, ale elyty i tak zrobią to, co zaplanowano dziesiątki lat temu. mamy przes rane.
sorry, tylko mówię jak jest, a jak chcecie mnie objeżdżać, że “przecież nie wszyscy”, albo “jak by wszyscy chcieli” itp., to sobie darujcie. nie ma wszystkich, są oni i bydło, czasem bardziej indywidualne, ale bydło.
możecie mnie nawet za takie teksty nie lubić, ale nie zgrywajcie takich oświeconych, bo to śmieszne. a mnie wasza opinia i tak zwilża… .. .

Wadera
Użytkownik
Wadera

@realista
Skoro postrzegasz siebie tylko jako zwierzę, to cóż możemy poradzić? Zdechniesz jak zwierzę? Skoro tak to nazywasz. Dajesz więc sam pozwolenie “elitom” na traktowanie Ciebie jak zwierzęcia. No więc tak Cię traktują i chcą żebyś tak o sobie i ludzkości myślał. A oni są dla siebie bogami. Najgorzej, że przez takie myślenie jakie Ty przedstawiasz, nas wszystkich traktują jak zwierzęta. Lub jak roboty, co usilnie starają wmówić nam “naukowcy”: że mózg to komputer, że wszystko sterowane i determinowane jest przez geny, że dziecko w łonie to tylko zlepek komórek, a przy aborcji nie powiedzą sobie: wyrywamy teraz główkę, tylko mówią: teraz usuwamy obiekt nr 1.
Ja się nie godzę na takie traktowanie. Mam swoją godność, nie jestem tylko zwierzęciem, ani tylko robotem i nie myślę tak o sobie czy Tobie. Czy w ogóle o ludziach. Dla mnie każdy jest piękną istotą, nawet te “elity”. A to, że błądzimy i idziemy niewłaściwą drogą… słabe to jest bardzo.
“dobór naturalny nie istnieje, bo ratujemy życie nawet śmiertelnie chorym” – jest to mały odsetek. Większość niestety umiera. Dobór naturalny istnieje, plaga nowotworów jaką dziś obserwujemy, zawały serca, cukrzyce – to wszystko pokazuje nam jak niezdrowo żyjemy i jak sobie sami szkodzimy. Coraz mniej naturalnie żyjemy (jemy syf zamknięci w biurach lub supermarketach po kilkanaście godzin dziennie, w sztucznym świetle bez słońca i wit. D, alkohol aby się znieczulić i nie myśleć, zero ruchu na świeżym powietrzu. Zimą przegrzani za sprawą C.O., a latem w zbyt niskich temperaturach za sprawą klimatyzacji. Zbyt dużo chemicznych leków. Można wymieniać bez końca.) Za nic mamy naturę.
“a lepsi wcale nie mają więcej potomstwa. wręcz przeciwnie.” a kto to są dla Ciebie ci lepsi? Jeśli mogę zapytać…
“margines mnoży się jak króliki” a kto to jest dla Ciebie margines, jeśli można zapytać?
“życzę bezpłodności tym, którzy bezpłodność czyjąś bagatelizują.” Jezusmaria! Facepalm. Nadal nie rozumiesz? Czy ktoś tutaj z nas bagatelizuje bezpłodność? Człowieku. Roztrząsamy tutaj temat co jest powodem bezpłodności i jak jej zapobiegać. To nie jest bagatelizowanie, a wręcz przeciwnie – szukanie rozwiązania i źródła tego problemu. Każdy jest odpowiedzialny za życie i zdrowie zarówno swoje, jak i swoich dzieci. Jeśli jesteś zdrowy i nie szkodzisz sobie, to zazwyczaj jesteś płodny. Czy nie?
“ja mam to w nosie, nie muszę się więcej rozmnażać. nie mam już wiary w ludzkość.
i tak czy siak będą w przyszłości konieczne manipulacje genetyczne. jestem tego praktycznie pewien. inaczej w ogóle nie przetrwamy jako gatunek.” – no jeżeli będziemy mieć takie podejście do tematu, to masz rację. Może od razu niech wszystkie kobiety już teraz zaczną poddawać się in vitro. Po co będziemy płodzić dzieci? Chyba marzy Ci się jednak “Nowy wspaniały świat”… A może jednak przekonywać ludzi, aby wzięli się za siebie? Uświadamiać? Czy poddać się?
“lubicie swoiście pojmowaną poprawność polityczną” no widzisz, a ja myślałam że my tutaj jesteśmy właśnie tacy niepoprawni politycznie na WM.
“ja wam mówię – jesteśmy coraz bardziej kalekim i śmieciowym gatunkiem, m.in. przez fałszywie pojmowany humanitaryzm. degenerujemy pulę genową, która jest tak naprawdę jedyną wartością, jaką posiadamy, bo ani specjalnie mądrzy, ani specjalnie uduchowieni prawdopodobnie w skali wszechświata nie jesteśmy. już powoli widać pokłosie hodowania ludzi jak bydła (jak nie wiecie o czym mówię to poczytajcie w kontekście społecznym „fahrenheit 451” albo „nowy wspaniały świat”, nie tylko te powierzchowne sprawy, ale to co autorzy piszą o mechanizmach, bo TO SIĘ DZIEJE).” – tak, zgodzę się tutaj z Tobą. Ale ja się nie poddam bez walki. Nawet kiedy Ty uważasz, że nasza walka jest bezcelowa i bez sensu. Dla mnie nie jest. Nie poddam się i będę walczyć i uświadamiać swoje dzieci, wnuki i każdego człowieka którego spotkam. I robię też co mogę, aby nie degenerować puli genowej. A przy okazji skoro uważasz, że “Nowy wspaniały świat” jest strasznym obrazem tego co nas czeka, to dlaczego chcesz wspierać in vitro. Przecież tam istnieje tylko in vitro (tylko “margines” – o takich ludzi Ci chodziło? -czyli indianie rozmażają się naturalnie i w większych ilościach. Ostoja człowieczeństwa.).
“możecie sobie komentować na WM, ale elyty i tak zrobią to, co zaplanowano dziesiątki lat temu. mamy przes rane.” – trudno ocenić, a może to oni mają przes rane? Tylko jeszcze ani my, ani oni nic o tym nie wiemy? W końcu nas jest więcej niż ich, coraz więcej. Może pewnego dnia krew się poleje strumieniami, ale wkońcu zawisną na stryczkach, bo “bydło” (czyli my) nie wytrzyma, nie będzie mieć już nic do stracenia i się zbuntuje?
“możecie mnie nawet za takie teksty nie lubić, ale nie zgrywajcie takich oświeconych, bo to śmieszne. a mnie wasza opinia i tak zwilża… .. .” nie mam nic do Ciebie osobiście -jako człowieka, napewno porządny z Ciebie gość. Tylko nie zgadzam się z wszystkimi Twoimi poglądami/przekonaniami. Różnimy się i to jest ok. Mamy dylematy natury moralnej, etycznej i to nas różni między innymi od zwierząt właśnie. I nikt tu nie zgrywa oświeconego, tylko dzielimy się swoimi spostrzeżeniami i zadajemy sobie pytania.
“a mnie wasza opinia i tak zwilża… .. .” – a mnie Twoja opinia nie zwilża lecz zastanawia i ciekawi. Inaczej już dawno darowałabym sobie odpisywanie Tobie.

realista
Użytkownik

nic nie zrozumiałeś z tego co napisałem.
albo inaczej – zrozumiałeś tak jak chciałeś.
a ja ani IM nie kibicuję, ani na nic się nie godzę.
ale potrafię patrzeć, i widzę.
jak lubisz to możesz sobie myśleć, że masz godność, i bronić tych “nielepszych” (bo oczywiście pomyślałeś lepsi vs. gorsi, bo tak chciałeś pomyśleć, lepsi=suited). a tymczasem odkrywasz Amerykę, jak miliony innych, z których większość przymuszona wyzbędzie się godności, a miliardy i tak wolą paść się i żyć ułudą, byle łatwiej. walcz, walcz, pokrzykuj… nevermind historia.

mam nadzieję, że facepalm zabolał… .. .

realista
Użytkownik

zwierzęta nie mają moralności czy etyki, po prostu nie robią rzeczy szkodliwych, albo wymierają. tak jak i człowiek, który zrobił zły użytek z inteligencji, i zrobi jeszcze zapewne gorszy… .. .

Wadera
Użytkownik
Wadera

@atos – tak jest, masz częściowo rację. Większość niestety tak się oddaliła od natury, że mają mniej moralności i etyki od zwierząt. Ale nie zmienia to faktu, że różnimy się od zwierząt.
Mieliśmy się opiekować zwierzętami, tymczasem sprawiamy im ból i cierpienie. Znów człowiek zapomniał kim jest, że jest częścią natury. I powinien mieć szacunek do natury i dbać o nią. Wtedy automatycznie dba też o siebie i przyszłe pokolenia.

Wadera
Użytkownik
Wadera

@realista- spójrz co napisałam w komantarzu 11.
“A poza tym my raczej nigdy nie dojdziemy do porozumienia” i wszystko na temat. To równie dobrze ja też mogę podsumować: “nic nie zrozumiałeś z tego co napisałem.
albo inaczej – zrozumiałeś tak jak chciałeś.”
“jak lubisz to możesz sobie myśleć, że masz godność, i bronić tych „nielepszych” (bo oczywiście pomyślałeś lepsi vs. gorsi, bo tak chciałeś pomyśleć, lepsi=suited)” Wiesz wolę myśleć, że mam godność. A nie że zdechnę jak zwierzę.
Oczywiście to Ty napisałeś o lepszych i gorszych, a ja się do tego odniosłam. Jeżeli lepsi i gorsi to był Twój sarkazm, to trzeba było właśnie napisać poprawnie tak jak w ostatnim komentarzu, w cudzysłów. I byłoby jasne. Trochę chaotycznie tu piszesz. Ja podobnie. I stąd nie porozumienia. Ale “margines mnoży się jak króliki. sorry jak kogoś to uraża. albo i nie sorry.” – jak mam to rozumieć?
Nigdzie nie napisałam, że im kibicujesz. Zapytałam jedynie, że in vitro jest im na ręke, więc dlaczego tą metodę tak bardzo wspierasz? A cały “Nowy wspaniały świat” opiera się na takim rozmnażaniu. I nie uzyskałam odpowiedzi.
“mam nadzieję, że facepalm zabolał… .. .” – bardzo jesteś dowcipny.

realista
Użytkownik

każdy woli…
a lepsi to lepsi, skoro nie wygrywają, to znaczy, że dobór naturalny nie działa.
o gorszych nic nie pisałem, widzisz co chcesz widzieć.
chcemy czy nie i tak będzie “NWŚ”+”Fahrenheit”+”Zielona pożywka”. tacy są ludzie.
na łożu śmierci rozejrzyj się i wtedy wspomnij, czy cham z WM nie miał czasem racji… .. .

Wadera
Użytkownik
Wadera

“a lepsi to lepsi, skoro nie wygrywają, to znaczy, że dobór naturalny nie działa.” – bo stosują antykoncepcję, nie chcą zbyt wielu dzieci. Regulują narodziny :)
A dlaczego zaraz cham? Nie uważam Cię za chama. Uważam, że równy z Ciebie gość :)

BrutulloF1
Użytkownik
BrutulloF1

Widzę, że zamiłowanie Polaków do tego tematu znowu przyćmiewa sam temat i wykoleja go na tematy poboczne tj słodkie pier..olando na temat zdrowia, filozofii i religii. a temat jest – panie Poeta – rzeczywiście węzłowaty i prosty. PiSaczki zablokują wielu małżeństwom szansę na potomka poprzez utrudnianie dostępu do procedury in vitro. Gdyby natura była łaskawa to nie rodziłyby się tabuny dzieci niepełnosprawnych z naturalnych zapłodnień (Odpowiedź do Poety i jemu podobnych).
A jak ktoś pisze, że człowiek oddalił się od natury i potrzebna mu etyka to niech to powie zarządom globalnych korporacji, które naszą glebę, wodę, powietrze zamieniają w skażony, śmierdzący syf, w którym musimy żyć i zmagać się z tym chociażby, że 30 lat temu za normalną uchodziła sperma, w której było 80 mln plemników na mm sześcienny a teraz norma. Wszystko co poniżej uważane było za anomalię implikującą bezpłodność. Obecnie norma dla spermy wynosi 4 razy mniej plemników na mm sześcienny i żadnej progresji niż ta w dół raczej nikt nie powinien się spodziewać. Męski chromosom jest już tak zaśmiecony, że wystarczy kilka pokoleń, żeby naprotechnologia trafiła na śmietnik jako żart z nauki o leczeniu niepłodności.
Każda kobieta ma prawo do dziecka i pozwala na to współczesna medycyna. Kto nie popiera tej metody niech jej nie stosuje ale niech nie bawi się w sumienie narodu. Komu to nie odpowiada powiadam ze śląskim przekąsem (bo ten z Mazowsza by nie przeszedł). “- Ciul wam do tego”.

Szaman
Użytkownik
Szaman

BrutulloF1@Twoja logika mnie rozwala XD
Najpierw piszesz że to bzdury o odejściu człowieka od natury oraz że naturalnie rodzą się ułomy a potem piszesz o tym że korporacje zmieniły naszą planetę w toksyczne śmietnisko i nie widzisz związku między tymi 2 rzeczami. Pomijając fakt że te same korporacje doprowadzają ponad 10% zdrowo narodzonych dzieci do stanu ułomności, po przez szczepienia i są to bardzo dobrze udokumentowane i zbadane już statystyki. Które doskonale tłumaczą twoje wątpliwości co do naturalnie poczętych dzieci rodzącyh się rzekomo z wadami zadając śmiertelny cios twojemu pitoleniu.
To kolejną przyczyna chorób takich jak astma czy alergie, są szeroko stosowane w dzisiejszych czasach porody przez cesarskie cięcie przy którym zdrowo rozwinięty zarodek przez nienaturalny poród nie zdobywa właściwych informacji chemicznych potrzebnych układowi odpornościowemu a także przeżywa traumę z powodu tego nienaturalnego porodu.

Podałem tylko 2 rzeczy które miażdżą twój argument a jeszcze nie doszliśmy nawet do chemicznego żarcia które może uszkodzić rozwój płodu w stadium w którym poronienie nie jest już możliwe, środowisko wypełnione chemikaliami które również dostają się do organizmu matki, promieniowanie elektromagnetyczne nienaturalny poród na leżąco będący przyczyna komplikacji wokół porodowych oraz trudnego przebiegu porodu i wiele innych czynników.

Wszystkie wyżej opisane praktyki to wytwór tej twojej “współczesnej medycyny” i współczesnej nauki. Gdyby nie one to porody były by dla kobiet prostsze a dzieci zdrowsze i mniej skrzywdzone. Debilność twierdzenia że medycyna coś “rozwiązuje” po przez in vitro w tej materii jest tak wielka jak stwierdzenie że:

Aby rozwiązać problem uwalnianych przez nas do środowiska toksyn należy zamiast, wyeliminowania szkodliwych toksyn z produkcji, wprowadzić kombinezony z maską tlenową jako nowy rodzaj codziennego ubioru.

Jeśli twoim zdaniem to jest dobre rozwiązanie to śmiało panie “ciul wam do tego” ale Mnie na pewno NIE będzie ciul do tego jak taka moda zacznie wchodzić bo ja chce żyć w czystym środowisku a nie w kombinezonie i nie życzę sobie żeby jakieś patologiczne jednostki twojego pokroju odwracały uwagę od prawdziwej natury problemu, promując zabiegi ograniczające skutki a nie PRZYCZYNĘ.

BrutulloF1
Użytkownik
BrutulloF1

Nie ma żadnej sprzeczności w tym co piszę. Piszę o środowisku i jego degradacji a nie o tym, że wszyscy nagle mają się przerzucić na korzonki i zieloną herbatkę. To im nie pomoże. A jeżeli cesarka odpowiada za alergię i astmę to szczerze ci współczuje. Czarni zmiażdżyli ci mózg jeżeli uważasz, że kogoś można uchronić przed alergią z powodu naturalnego porodu. Mój dzieciak ma alergię a urodził się bez noża. Ja też mam i astmę oskrzelową i wiele rodzajów alergii.
Jeżeli uważasz, że medycyna niczego nie rozwiązuje a tylko modły i wietrzenie jaj to wchodzimy w spór już światopoglądowy o wiele bardziej podstawowy. Zapomniałem, że tym tematem emocjonują się głównie filozofowie katoliccy. Już mnie tu nie ma. Idźcie z Bogiem.

BrutulloF1
Użytkownik
BrutulloF1

Dodam tylko, że w tym temacie powinna wypowiedzieć się jakaś kobieta, której ten temat jest bliski ale nie w taki sposób jak bliski jest on bliski nawiedzonej, wypłowiałej klempie typu Pawłowicz.

Szaman
Użytkownik
Szaman

BrutulloF1@ Po pierwsze to nie mam nic wspólnego z katolami zerwałem swój kontakt z tą sektą 15 lat temu i tak też zostało do dziś.

Po drugie kobieta wadera, sie tu wypowiada i to bardzo szeroko

Po 3 sam jesteś fanatykiem jeśli tak ślepo wierzysz w medycynę do tego stopnia że nie jesteś nawet w stanie rozważyć i sprawdzić informacji które ci przytoczyłem a jedynie pierdzielisz te typowe dla ignorantów śpiewki o rzekomo wielkich zasługach medycyny które usłyszałeś w szkole, w tv albo też pomachali ci w placówce medycznej jakimś wysoce zaawansowanym sprzętem którego natury nie pojmujesz(a jest nawiasem mówiąc wytworem elektroniki a nie medycyny) i poczułeś szacun:P

Ponadto NIGDZIE nie powiedziałem że cesarka jest GŁÓWNĄ przyczyną alergii ale udowodniono już że zwiększa szanse na to że dziecko będziecie miało alergię lub astmę i to znacznie.

A co do ciebie to powiedz mi… zostałeś zaszczepiony? są setki rodziców którzy zaobserwowali że dziecko przed szczepieniem NIE miało alergii a po szczepieniu miało i to nie z obserwacji a badań które sami zlecili 2 krotnie przed i po. Ponadto powiedz mi jeszcze że twoja matka i matka twoich dzieci żyła w czystym środowisku bez chemikaliów(spalin, tworzyw sztucznych i chemicznej żywności) i nie spożywała wysoko przetworzonej diety wysokobiałkowej gdy była w ciąży, jeśli tak to zwrócę ci honor :P

Na razie jesteś dla mnie tępym ignorantem który ślepo wierzy w medycynę i nie mamy o czym więcej gadać bo nie mam ochoty sypać tu argumentami których ty nawet nie sprawdzisz a będziesz mi śpiewał o jakichś wyssanych z palca heroizmach nauki ;P

Wadera
Użytkownik
Wadera

@Szaman, niektórzy niestety nie czytają komentarzy dość dokładnie (a zwracam się przecież w formie żeńskiej) i myślą że jestem facetem. Pomijam to jaki facet pisałby pod nickiem Wadera (samica wilka)? Chyba prędzej Basior :)

Ja również trzymam się z dala od kleru, czarnej mafii. I zerwałam z tą sektą kontakt 17 lat temu.

“Ponadto NIGDZIE nie powiedziałem że cesarka jest GŁÓWNĄ przyczyną alergii ale udowodniono już że zwiększa szanse na to że dziecko będziecie miało alergię lub astmę i to znacznie. ”
Potwierdzam nawet z własnych doświadczeń. Mój pierwszy syn jest “urodzony” przez cesarskie cięcie. Miał zadatki na astmę, właściwie astma już się u niego zaczynała. I tylko moja i mojej rodziny ciężka praca spowodowała, że dziś jest zdrowy. Medycyna konwencjonalna w niczym nam nie pomogła. Po prostu każdy lekarz (kiedyś byli doktorzy, dziś są lekarze. Lekarz jak sama nazwa wskazuje karze lekami :)) przepisywał nam tonę chemikaliów za 400 zł miesięcznie, twierdząc że tak będzie do końca życia mojego syna. Beznadzieja. Wzięłam sprawy w swoje ręce i syn nie ma już astmy. Nie będę się rozpisywać jak tego dokonaliśmy, bo to nie miejsce na to :)
Większość dzieci moich koleżanek, które rodziły przez cc (coraz bardziej popularne, a jak!)miały problemy z układem oddechowym, napięciem mięśniowym i takie tam. Dziecko powinno przejść przez kanał rodny, po coś tak to natura stworzyła. I naukowcy powoli już odkrywają jakie to funkcje spełnia, można poszukać info na ten temat. Gdyby było inaczej, to miałybyśmy może jakiś suwaczek na brzuchu? Haha

Co do szczepień, to często się łączy autyzm i alergie pokarmowe, uczulenie na gluten i nie tylko. Znajomej synek również po szczepieniu zapadł na autyzm i ma równocześnie syndrom nieszczelnego jelita, alergię na gluten i coś tam jeszcze. Ona mówiła mi, że to wszystko się jakoś łączy. Siedzi i czyta na ten temat dużo, świetnie zna angielski i śledzi najnowsze badania naukowe, dokumenty.

To jedzenie jakie jadłam było zdrowe i smakowało. Żal mi, że moje dzieci nie wiedzą jak smakował pomidor z mojego dzieciństwa. Często kupuję żywność organiczną, ale jest strasznie droga i wydaje mi się że to i tak nie smakuje jak kiedyś. Mam nadzieję, że uda mi się niedługo ruszyć z moim ogródkiem. Nie wiem jeszcze tylko, czy te stare odmiany istnieją?

Szaman
Użytkownik
Szaman

@Wadera “Nie wiem jeszcze tylko, czy te stare odmiany istnieją?”

Szczerze powiedziawszy to ja się np w ten temat nie zagłębiałem jakoś nigdy. Dla mnie wystarczało że to nie gmo i rośnie bez oprysków. Ale w sumie ciekawy temat. Dopiero mam 4 lata doświadczenia ze swoim ogródkiem. W tym roku testowałem sadzenie współrzędne i kilka takich mniej popularnych “smaczków” jak skorzonera i soczewica z czego z tą pierwszą to coś nie wyszło bo nie wzeszła.

Wadera
Użytkownik
Wadera

Ooo, to powodzenia @Szaman! Niech Ci Matka Ziemia rodzi na bogato :)
Przede mną wszystko. Polecam Ci gorąco “Dni Siewu” – kalendarz biodynamiczny Marii Thun (ona już nie żyje, ale jej uczniowie kontynuują jej dzieło). To naprawdę działa, a moi znajomi którzy uciekli w góry na wieś z miast stosują od kilkunastu lat i bardzo sobie chwalą. Zresztą miałam okazję widzieć na własne oczy, a także smakować ich warzyw. Super.

Szaman
Użytkownik
Szaman

O proszę, na taką lekturę jeszcze ne trafiłem. chyba będę miał co poczytać i zamówię sobie te dni siewu 2016.

BrutulloF1
Użytkownik
BrutulloF1

Wietrzenie jaj pomnoży substancję narodu. Alleluja~!!! i do przodu..