Szefowa TV Biełsat zniesławiła Agnieszkę Piwar

Opublikowano: 09.12.2023 | Kategorie: Media, Publicystyka

Liczba wyświetleń: 1775

6 grudnia 2023 roku, w Sądzie Rejonowym dla Warszawy-Śródmieścia w Warszawie, zakończył się proces karny za zniesławienie, jakie wytoczyłam Agnieszce Romaszewskiej-Guzy, dyrektorce telewizji Biełsat, za nazwanie mnie „opłacaną moskiewską najmitką”.

W 2021 roku, kiedy Romaszewska dopuściła się zniesławienia, gdy moim jedynym źródłem utrzymania była praca w archiwum Telewizyjnej Agencji Informacyjnej. Archiwum to mieści się w budynku Telewizji Polskiej przy Placów Powstańców Warszawy w Warszawie, gdzie mieści się również część redakcji telewizji Biełsat. Wkrótce po tym jak wytoczyłam Romaszewskiej proces za zniesławienie, straciłam pracę w archiwum i tym samym jedyne źródło utrzymania. Poniżej przedstawiam historię tego procesu.

W latach 2015-2022 byłam dziennikarką tygodnika „Myśl Polską”. Współpraca odbywała się na zasadzie działalności społecznej. Za moje liczne artykuły, wywiady i reportaże w tej gazecie nigdy nie otrzymałam ani złotówki wynagrodzenia, gdyż redakcja nie miała na to budżetu. Zgodziłam się publikować pro bono, ponieważ dziennikarstwo to moja życiowa pasja, piszę dla idei i z potrzeby serca, a ważniejszy od zarobku był dla mnie fakt, że redaktor naczelny nie cenzurował moich publikacji i puszczał do druku wszystko co mu wysyłałam.

W dniu 21 lipca 2021 roku otrzymałam akredytację prasową na Białoruś, o czym poinformowałam moich czytelników na portalu „Facebook” jako zapowiedź, że wybieram się do tego kraju.

Zobaczyła to Agnieszka Romaszewska, po czym opublikowała moją akredytację na swoim profilu „Facebooka”, podpisując pod moim zdjęciem i nazwiskiem: „Jest się czym chwalić… doprawdy … W czasie uczciwi dziennikarze siedzą w więzieniu a wielce zasłużona Białoruska Asocjacja Żurnalistów (BAŻ) jest właśnie likwidowana, pani dziennikarka »Myśli Polskiej« szpanuje. Skąd się takie biorą? Pewnie wybiera się »do Polaków«. Uwaga, uwaga – kryć się, kto może. Obejrzałam profil w internecie – regularnie opłacana moskiewska najmitka”.

Celem mojego wyjazdu na Białoruś był między innymi udział w „Wielkiej rozmowie z prezydentem”, na którą zostali zaproszeni dziennikarze z całego świata. Konferencja trwała nieprzerwanie przez 8 godzin i była transmitowana w białoruskiej telewizji państwowej oraz relacjonowana w wielu krajach. Podczas wydarzenia – jako przedstawicielka polskich mediów – zadałam Aleksandrowi Łukaszence pytanie o stosunki z Polską, a konkretnie: „Co jest gotowy zrobić dla polepszenie relacji polsko-białoruskich?”. Odpowiedź Łukaszenki na moje pytanie zacytowały największe redakcje w Polsce. Prezydent Białorusi zadeklarował gotowość do rozmów z polskimi władzami o normalizacji stosunków, jednak bez warunków wstępnych.

Nawet średnio rozgarnięty obserwator sytuacji międzynarodowej jest świadomy tego, że nie leży w interesie Rosji, aby Białoruś przybliżała się w kierunku Polski. Skąd zatem pomysł dyrektorki Biełsatu (telewizja ta ma z zasady zajmować się sprawami między naszymi państwami), żeby na widok mojej akredytacji prasowej na Białoruś nazwać mnie „opłacaną moskiewską najmitką”? Nie ma na to żadnego logicznego uzasadnienia. Jakie Romaszewska miała dowody na swoje oszczerstwa? Żadnych!

Dodam, iż na konferencji z udziałem prezydenta Łukaszenki byli przedstawiciele redakcji z zachodnich państw, w tym dziennikarki ze Stanów Zjednoczonych czy Wielkiej Brytanii. I jakoś nikt tych kobiet nie wyzywał w ich krajach od „opłacanych moskiewskich najmitek”, ani nie robił im żadnych innych problemów. Tak się bowiem składa, że wyjazd prasowy na Białoruś czy relacjonowanie konferencji z udziałem prezydenta jest czymś zupełnie normalnym. Niestety, nie dla dyrektorki telewizji Biełsat, która mnie zniesławiła, bo otrzymałam akredytację prasową na Białoruś. Postanowiłam zatem wytoczyć proces karny przeciwko Agnieszce Romaszewskiej z art. 212 § § 2 k.k. o zniesławienie.

Mojej obrony podjął się mec. Paweł Czuga z kancelarii adwokackiej w Gliwicach. Człowiek ten wyciągnął do mnie pomocną dłoń bezinteresownie i z wielkim zaangażowaniem podjął się obrony mojego dobrego imienia. To niezwykłe doświadczenie ludzkiej życzliwości przywróciło mi wiarę w ludzi.

Mec. Czuga przygotował prywatny akt oskarżenia, a następnie reprezentował mnie w Sądzie. Jak twierdził mój pełnomocnik „W procesie mającym za przedmiot występek zniesławienia, ciężar dowodu rozkłada się następująco: pokrzywdzony musi wykazać, że pomawiający sformułował wypowiedź, która jest zniesławiająca, zaś oskarżony – że zarzut zawarty w tej wypowiedzi prawdziwy. Innymi słowy, to nie na zniesławionym ciąży obowiązek wykazania, że to co mu zarzucono jest nieprawdą”.

Mec. Czuga w moim imieniu wyjaśnił, iż nigdy nie otrzymywałam wynagrodzenia od władz Federacji Rosyjskiej (czyli „Moskwy” – w nomenklaturze oskarżonej). Mój pełnomocnik wykazał także, że moje publikacje nt. Rosji są wyważone, że szukałam z tym krajem dialogu, broniąc przy tym interesów Polski; starałam się naprawiać pewne szkody poczynione przez polityków i dziennikarzy po obu stronach; chciałam zobaczyć Rosję „od środka”, porozmawiać z jej mieszkańcami; szukałam źródła problemów polsko-rosyjskich oraz możliwości ich rozwiązania.

Pierwsza rozprawa, tzw. pojednawcza, odbyła się w dniu 5 kwietnia 2022 roku. Biorąc pod uwagę ewentualny czas trwania procesu, koszty samych przyjazdów do Warszawy jak i ryzyko procesowe (żadna sprawa w sądzie nie jest w 100% pewna) zaproponowaliśmy polubowne załatwienie sprawy. Jeśli Romaszewska mnie przeprosi za swoje słowa, to sprawa zostanie zakończona. Oskarżona nie chciała tego zrobić. Z wypowiedzi jej obrońcy wynikało, że Romaszewska wydedukowała sobie, że skoro moje teksty były opublikowane na rosyjskim portalu „Sputnik”, to znaczy, że coś jest na rzeczy. Obrońca Romaszewskiej wnioskował o umorzenie sprawy.

Sęk w tym, że moje teksty na „Sputniku” to większości przedruki, głównie z „Myśli Polskiej”, za które nie pobierałam wynagrodzenia od polskiej redakcji, więc tym bardziej od Rosjan. Zresztą argument o „Sputniku” został natychmiast zbity przez mojego pełnomocnika dzięki konkretnemu dowodowi. Mec. Czuga przedstawił w sądzie zapis mojej korespondencji z przedstawicielką redakcji „Sputnik”. Rosjanie faktycznie zaproponowali mi w pewnym momencie umowę i pisanie dla nich za wynagrodzenie. Jednak ostatecznie odmówiłam im argumentując to tym, że nie mogę podjąć współpracy z państwowymi mediami z Rosji, po tym jak prezydent Putin zaatakował oskarżeniami Polskę (chodzi o oskarżenia o współudział Polski w wywołaniu II wojny światowej, do czego rosyjski przywódca dopuszczał się na przełomie lat 2019-2020). Wydruk z tego maila trafił do akt sprawy w naszym procesie.

Ponadto, mój pełnomocnik dołączył do akt sprawy rozwiązanie umowy o współpracę z Telewizją Polską. Wyrzucono mnie z pracy dnia na dzień, bez podania powodu. Byłam zatrudniona na zasadzie jednoosobowej działalność gospodarczej. Tego typu „śmieciówki” nie obligują pracodawcy do wyjaśniania powodu, dla którego rozwiązuje umowę. Nie byłam więc w stanie wykazać, czy z powodu podania Romaszewskiej do sądu zostałam pozbawiona jedynego źródła utrzymania. Mogliśmy natomiast uznać to jako prawdopodobny powód zwolnienia, gdyż właścicielem Biełsatu (której szefuje Romaszewska) jest Telewizja Polska.

Sędzia oddalił wniosek obrońcy oskarżonej o umorzenie sprawy. Następny termin rozprawy został wyznaczony 21 miesięcy później (sic!).

Kiedy ponowie spotkaliśmy się na sali sądowej, odniosłam wrażenie, że sędzia Adam Grzejszczak – z uwagi na charakter sprawy (tryb prywatny) – był do niej nastawiony koncyliacyjnie. Z niezwykłą kulturą zasugerował obu stronom, że z doświadczenia wie, iż lepiej spróbować polubownie dojść do porozumienia, niż ciągnąć proces.

Po wysłuchaniu sędziego i konsultacji ze mną, mój pełnomocnik zaproponował na sali sądowej, że jeśli Romaszewska przeprosi mnie w miejscu, w którym dopuściła się zniesławienia, to odstąpimy od dalszego procesowania i sprawa będzie zakończona. Mój pełnomocnik powiedział, że przeprosiny mają być proste i konkretne. Romaszewska nalegała, że chce do tego dodać, iż nie zdawała sobie sprawy z tego, że moje przedruki na „Sputniku” były nieodpłatne.

Mogłabym jeszcze Romaszewską ciągać po sądach przez kolejne lata i oczekiwać, by tłumaczyła się przed kolejnymi instancjami. Mogłabym domagać się wysokiego odszkodowania za naruszenie dóbr osobistych, lecz niczego materialnego dla siebie nie chciałam. Zależało mi jedynie na zwykłych przeprosinach za jej słowa na mój temat. Skoro zatem Romaszewska zgodziła się publicznie przeprosić, by uniknąć dalszego procesu, to uznałam, iż należy przyjąć te przeprosiny i zamknąć temat.

Ostatecznie Agnieszka Romaszewska opublikowała przeprosiny na swoim oficjalnym profilu na „Facebooku”, gdzie w 2021 roku mnie zniesławiła: „Przepraszam panią Agnieszkę Piwar za stwierdzenie, iż była »opłacaną moskiewską najmitką«. Nie zdawałam sobie sprawy, że jej teksty przedrukowane w »Sputniku« z »Myśli Polskiej« były zamieszczane „pro bono” (bezpłatnie)”.

Niestety – na moment kiedy to piszę – oskarżona nie wywiązała się w pełni z tego, do czego zobowiązała się przed sądem składając podpis pod ugodą. A mianowicie, zgodnie z zawartym porozumieniem pod jej przeprosinami miała być możliwość komentowania. Tymczasem Romaszewska udostępniła możliwość komentowania tylko wybranym osobom, a pozostałym tę opcję zablokowała.

Doszło więc do sytuacji, że osoby, którym nie spodobało się, iż wytoczyłam proces Romaszewskiej, wylały pod moim adresem rynsztok obrzydliwych obelg, których nie godzi się zacytować. A te osoby, które chciałby stanąć w mojej obronie – np. moi czytelnicy i sympatycy – nie mogą tego uczynić z powodu blokady komentowania. Co więcej, ja również mam zablokowaną możliwość komentowania, co oznacza, że nie mogę odpowiedzieć na kalumnie, jakie wylały się na profilu Romaszewskiej pod moim adresem. Takie przeprosiny nie realizują ugody, więc być może skończy się na egzekucji komorniczej.

Na koniec chciałam przypomnieć polskim czytelnikom skąd wzięła się telewizja, której szefuje Agnieszka Romaszewska-Guzy. Biełsat TV stworzono w ramach Telewizji Polskiej jako kanał satelitarny adresowany do widzów na Białorusi. Kanał od początku współfinansuje polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Ponadto stację od początku wspierał finansowo szereg międzynarodowych donatorów, w tym rządy Wielkiej Brytanii i Irlandii, Departament Stanu USA, SIDA (Szwecja), Nordycka Rada Ministrów oraz Ministerstwa Spraw Zagrancznychy Norwegii, Holandii i Kanady.

Co ciekawe, jeszcze przed rozpoczęciem nadawania, tj. 26 kwietnia 2007 roku prezydent Białorusi, Aleksandr Łukaszenia nazwał projekt „głupim i nieprzyjaznym”, z czym nie sposób się nie zgodzić.

Publikacje Biełsatu świadczą o tym, że kanał ten podżega wręcz do krwawego przewrotu u naszych wschodnich sąsiadów. Przykładem jest artykuł pt. „W Polsce powstało białoruskie Pospolite Ruszenie. Szkoli do walki o wolność” opublikowany na stronie Beslat.eu. W publikacji zacytowano niejakiego „Husara”, szefa bojówkarskiej organizacji, który wprost przyznaje, że szkolą ochotników do przejęcia władzy na Białorusi.

Niniejszą relację z procesu przeciwko Romaszewskiej postanowiłam rozesłać do fundatorów Biełsatu. W związku z tym pozwalam sobie dodać pewną istotną uwagę. Jeśli tylko zechcę, to bez problemu otrzymuję akredytację prasową na Białoruś (w przeciwieństwie do dziennikarzy telewizji Biełsat), dzięki czemu mogę tam jeździć, poznawać ten kraj od środka oraz jego mieszkańców.

I wiecie czego się dowiedziałam? Większość mieszkańców Białorusi ma w głębokim poważnieniu Biełsat TV, a pracujących w tej telewizji dziennikarzy – którzy wyemigrowali do Polski – uważa się na Białorusi za zdrajców. A to oznacza, że redakcji Biełsat TV nigdy nie uda się doprowadzić do obalenia władzy na Białorusi. A zatem, finansowanie tej stacji to pieniądze wyrzucone w błoto.

Autorstwo: Agnieszka Piwar
Źródło: Piwar.info


TAGI: ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

6 komentarzy

  1. Agnieszka Piwar 09.12.2023 13:45

    Dyrektor Biełsat TV Agnieszka Romaszewska-Guzy, oskarżona w procesie karnym o zniesławienie mnie, miała ewidentny problem ze zrealizowaniem ugody zawartej przed Sądem Rejonowym dla Warszawy-Śródmieście w dn. 06/12/2023. Zgodnie z pkt 2 ww. ugody umieszczony przez p. Romaszewską publiczny post z przeprosinami na na jej oficjalnym profilu na Facebooku (gdzie doszło do zniesławienia), miał mieć możliwość komentowania. Tymczasem po wejściu na ww. post przez pierwsze dwie doby takiej możliwości nie miała ani adresatka przeprosin, ani mój pełnomocnik, ani wiele innych osób.

    Romaszewska, kiedy opublikowała przeprosiny, ustawiła możliwość komentowania TYLKO dla wybranych przez siebie osób. Osoby te, za aprobatą Romaszewskiej, przez pierwsze 48h (a więc w momencie, kiedy temat był najbardziej gorący) pisały w komentarzach oszczerstwa nt. pod moim adresem, do czego nie mogłam się odnieść, chociażby udostępniając relację nt. szczegółów procesu przeciwko Romaszewskiej.

    W sprawie tej musiał interweniować mój pełnomocnik, wysyłając pismo do adwokata Romaszewskiej. Dopiero po upływie 24h, które wyznaczył mój pełnomocnik, Romaszewska zdjęła blokadę komentowania. Czekała z tym do ostatniej chwili, licząc zapewne na to, że jak wstawi na tablicę nowe posty, to przeprosimy zejdą na tyle niżej, by nie były już tak widoczne.

    Swoją drogą, patrząc na komentarze znajomych Romaszewskiej pod jej przeprosinami, jestem w szoku, że ludzie mogą mieć w sobie tyle nienawiści i agresji: https://www.facebook.com/agnieszka.romaszewska/posts/pfbid02DVSTGxYnQfvC4wg2LXZuW54ver43ZqXtCWWzPMeyd56HWHEgp9kffjSVQKgmact3l

    Przecież to wobec mnie Romaszewska dopuściła się zniesławienia. To ja okazałam jej łaskę, dając szansę, że jak przeprosi, to nie będę jej dalej ciągać po sądach (a mogłam to jeszcze robić latami, uruchamiając po procesie karnym, proces cywilny z odszkodowaniem).

    Romaszewska nawet w takiej sprawie nie potrafiła zachować krzty honoru, już nie mówiąc o tym, że miała problem z dotrzymaniem słowa danego przed Sądem RP.

  2. Dobroca 09.12.2023 21:41

    Szanowna Pani Agnieszko, my, ostatki narodu polskiego, jesteśmy Pani wdzięczni za poświęcenie w walce o wolność Polski i jedność ze Słowianami, o odzyskanie 90 procent naszego narodu, latami indoktrynacji przeciągniętego na stronę wroga.
    A Biełsat? To ustawka również do prania mózgów Polakom w Polsce, jeden z elementów przykrywających przepływ prawdziwych informacji z Białorusi oraz kreowania wzajemnej wrogości. Docelowo pewnie będzie jednakowy reżim po obydwu stronach koncertiny. Na razie jednak zwykli Białorusini mogą cieszyć się lepszym życiem niż Polacy na analogicznym poziomie – oceniając moimi kryteriami. Choć… idąc dalej, tj. porównując wskaźniki śmiertelności, wychodzi, że samo napisanie „Białorusini mogą cieszyć się życiem” okazuje się wystarczające.
    Wszystkiego dobrego dla Pani.

  3. sga 10.12.2023 09:51

    zycie mnie nauczylo, ze gnojkom nie nalezy isc na reke
    bo wykorzystaja to i w efekcie za nasza dobroc dostaniesz “w twarz”.

    wynajeci ludzie w szczekaczkach z bielsatu, nie zasluguja na pojscie im na reke.

    wiem, ze lazenie po sadach to nic przyjemnego, ale efekt byl latwy do przewidzenia ugody. oni czesto cos wymysla, zebys poczul, ze choc wygrales, to jednak dostaniesz “w twarz”.

  4. Denisrozrabiaka 10.12.2023 10:38

    Później obejrzę fb. @ dobroca uczciwie to byś kwiatki na necie zamówił za 200 zeta i wysłał pani Agnieszce. Stanlley ma żonę z tego co wiem to niech nie wysyła

  5. Denisrozrabiaka 10.12.2023 19:54

    Przeczytałem na spokojnie i po prostu życzę autorce wszystkiego dobrego.

  6. Stanlley 11.12.2023 10:37

    @Denisrozrabiaka hahahaaa abardzo mi się podoba podejście ;p Tak zdecydowanie powinien przesłać kwiatki – ja jednak jak zauważyłeś – lepiej bym nie wysyłał 😛

    No a na poważnie to widać jakie standardy moralne ma “nasza” “elyta” …. z roku na rok coraz bardziej szię czuję jak bym żył w kraju skolonizowanym a na marionetkowe władze wybiera namiestnik jednostki coraz bardziej prymitywne – przez co mniej kosztujące…

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.