Obłęd cenowy na rynku mieszkaniowym

Opublikowano: 18.09.2019 | Kategorie: Gospodarka, Wiadomości z kraju

Liczba wyświetleń: 18

Najnowszy raport firmy Metrohouse dot. rynku nieruchomości zawiera wstrząsające doniesienia.

Średnia cena wynajmu dwupokojowego, 40-metrowego mieszkania w Warszawie to 2,3 tys złotych, w Gdańsku, który pod względem drożyzny w tym obszarze uplasował się na drugim miejscu, koszt ten to 2,1 tys zł. Na niechlubnym podium znalazł się jeszcze Wrocław. Tam mieszkanie w tym standardzie wynająć można za ok. 1,9 tys zł.

W ciągu minionego roku, jak stwierdzają autorzy raportu odnotowano wzrost o ponad 5 proc.

Jeśli przyłożyć te ceny do siatki wynagrodzeń sytuacja jest doprawdy zatrważająca. Z danych z Ogólnopolskiego Badania Wynagrodzeń wynika, że mediana wynagrodzenia brutto w Warszawie w 2018 r. wynosiła 6 tys. zł. To daje 4,2 tys. zł „na rękę”. To zaś oznacza, że koszt wynajmu kawalerki dla osoby zarabiającej stosunkowo dobrze w stolicy Polski przekracza 50 proc. miesięcznego zarobku.

W Krakowie mediana dochodów wynosi 4,9 tys. zł brutto, czyli 3,4 tys. zł netto. Średnia cena wynajmu mieszkania dwupokojowego o powierzchni nie przekraczającej 40 m2 to 1,8 tys. zł. To również ponad połowa miesięcznego dochodu.

Przyczyną tej patologii na rynku mieszkaniowym jest kompletny brak regulacji, W Berlinie np. najemcy lokali komunalnych nie mogą ponosić opłat czynszowych w rozmiarze przekraczającym 1/3 ich dochodu. W Wiedniu np. udział lokali komunalnych w rynku nieruchomości stanowi 70 proc. W Polsce lokali komunalnych prawie nie ma, nie buduje się też nowych. Deweloperom zaś pozwala się na zupełną wolną amerykankę. I nawet w tak „sprzyjających warunkach dla biznesu” prywatny sektor radzi sobie słabiutko. Na tle innych krajów UE mieszkań przeznaczonych do sprzedaży jest bardzo mało.

W 2017 r. w Polsce przypadało 327 mieszkań na 1 tys. mieszkańców przy średniej w Unii Europejskiej na poziomie 466. Warto dodać, że w 2015 r. w przeludnionych mieszkaniach – wg danych Eurostatu – żyło 16,7 proc. ludności całej Unii Europejskiej. Najwięcej w Rumunii – 49,7 proc. i w Polsce – 43,4 proc.

Autorstwo: Bojan Stanisławski
Zdjęcie: Arcaion (CC0)
Źródło: Strajk.eu

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Liczba głosów: 7, średnia ocena: 4,43 (max 5)
Loading...

TAGI: ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

7
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
SirNick
Użytkownik
SirNick

Uwielbiam komentarze baranów, które myślą, że są lwami :).
Może by tak jeden z drugim zastanowił się, dlaczego (jak podaje niniejszy artykuł) w Wiedniu 70% udziału w rynku nieruchomości są własnością gminy/miasta – czyli komunalne.
I sobie spojrzał potem na historie zmian cen nieruchomości, a potem porównał to do średniej pensji w danym momencie.
Mają Wujka Google to tylko głupoty łumią szukać, a potem głupoty w komentarzach powtarzają.

gajowy
Użytkownik
gajowy

Obłęd cenowy zaczyna się przy sprzedaży nowych mieszkań. To przeklada się na ceny wynajmu – bo inwestycja musi się zwrócić. Boom w nieruchomościach to ewidentna bańka pompowana przez super niskie stopy i brak zaufania do pieniądza.
Lub inaczej ujmując początek hiperinflacji.
W Kołobrzegu co drugi plakat reklamowy to – kup (drogie) mieszkanie (na kredyt) i zarabiaj (a potem zbankrutuj jak podniosą stopy).

mariusz
Użytkownik

Polacy zrobili ogromny błąd strajkując na rzecz zmiany władzy w 1989 roku. Następnie w ogóle nie kontrolowali poczynań nowej władzy. Nowa władza w roku 1990 zlikwidowała dopłaty do mieszkań. Każdy obywatel stracił na tym od 100 tysięcy do 300 tysięcy złotych. Gdy taka decyzja została podjęta, Polacy powinni byli zorganizować strajk generalny. To już lepiej było w ogóle nie robić zmiany ustroju tylko strajkować w sprawie uwolnienia cen. Nie wszystko w PRL było złe. Potrzebne były selektywne reformy a nie takie które szkodzą społeczeństwu. Dzięki temu doszlibyśmy do ustroju socjal-demokratycznego jaki wtedy był w krajach skandynawskich.

Husar
Użytkownik
Husar

Niestety widać, że Polską rządzą v kolumny kompradorów co przekłada się na cechy jakimi kieruje się Państwo.
Budownictwo jest wydane na żer obcego kapitału, taka pozycja jak Minister Infrastruktury to jest chyba po to aby obsadzić tam kolesia partyjnego by sobie dorabiał lub aby uniemożliwiać odrodzenie polskiego budownictwa.
Sprawy budownictwa w Polsce powinny zostać odgórnie lub oddolnie uregulowane.
Deweloper – to jest pośrednik – taka pozycja w zdrowym państwie nie powinna istnieć.
Każdy pośrednik to pasożyt nie wnoszący nic pożytecznego do społeczeństwa.
Brak regulacji w tej sferze budownictwa jest dlatego, że część deweloperów to żydzi.

W Polsce są idealne warunki aby stworzyć polskie koncerny budowlane, kolejne regionalne struktury budowlane aby dbały o zrównoważony rozwój budownictwa w regionie i miejsca pracy. Aby nie dochodziło do tego, że Polacy nie mają szans, a polskie firmy padały jak muchy wyciśnięte przez zagraniczne firmy budowlane, które w swoich rodzimych krajach mają standard pracy, którego nawet w najmniejszym stopniu nie realizują w Polsce. Bo zależy im na wyzysku, a nie na dobrej pracy.

Polskie Izby Inżynierów mają to w swoim statusie – ale co robią – nic.

To co pisze “bestia” świadczy o całkowitym braku orientacji co się dzieje w Polsce.
Nie ma czegoś takiego jak wolny rynek. Wystarczy się rozejrzeć. Nie po to były WŚ by istniał wolny rynek i był suwerenny pieniądz nie oparty na długu i lichwie.

tojazenn
Użytkownik
tojazenn

do Bestia: Niestety masz racje. Ale Polska i kapitalizm Balcerowicza (czyt. wykupic i zamknac polska firme) doprowadzily do nierownych warunkow zycia dla Polakow. Stad panstwo Polskie ktore owych reprezentuje powinnow sprobowac pomoc rozwiazac problemy poruszane ww artykule

emigrant001
Użytkownik
emigrant001

Na początku lat 70-tych dorastał powojenny wyż demograficzny ludzie urodzeni w latach 50-tych. Gdyby żyli według zasad wolnego rynku do dziś mieszkaliby w namiotach (na kredyt) Przemysłu było brak pracy też nie było za wiele. Niejaki towarzysz Gierek w ciągu 10 lat zbudował mieszkania dla 12 milionów ludzi. Gdyby dziś w gospodarce rynkowej ktoś zapowiedział plan takiej budowy to na drugi dzień cement zdrożałby o 100% piasek o 50%. I w ten sposób piękny zamiar stałby się niemożliwy Nie zmienia to faktu, że ten sam piasek po zakończeniu budowy tanieje o 50%, ale tak działa wolny rynek. Dlatego dziś nikt nie pobije rekordu z lat 70-tych kiedy w Polsce był wyśmiewany PRL. Dlatego też polskie autostrady były droższe niż niemieckie mimo, że Polscy zarabiali 4x mniej od Niemców. Może powód jest taki, że lichwiarze lubią patrzeć jak Polacy w chomątach pracują na ich procent od kredytu na własne. Gdyby państwo nie było z dykty, zrobiło by to co kiedyś Gierek. Ale polskość eliciarzy zarządzających bantustanem mierzy się dziś w szeklach. Więc nic z tego nie będzie.

Krokodylowy
Użytkownik
Krokodylowy

Bestia bredzisz jak potłuczony. “Mieszkania to dobra przeznaczone dla ludzi zamożnych.” Potrzeba mieszkania to jedna z podstawowych potrzeb człowieka. Jest to potrzeba bezpieczeństwa według hierarchii potrzeb Maslowa. Niżej w tej drabinie są tylko potrzeby fizjologiczne. A Twoje dywagacje upewniają mnie powoli w przekonaniu, że jesteś posiadaczem kilku mieszkań na kredyt pod wynajem i teraz uprawiasz skowyt psa na łańcuchu banków. Powinieneś nosić w zębach teczkę za Petru, jak on nosił za Balcerowiczem. I nie wyskakuj tu z Solorzem-Żakiem, którego droga dojścia do majątku jest bardzo mętna i do dziś niejasna, a mająca początek jeszcze w poprzednim ustroju. Prawda jest taka, że ceny najmu są dziś wyższe niż rata kredytu, ale żeby dostać ten kredyt to trzeba wykazać się raz – wkładem własnym, dwa – zdolnością kredytową, która jest ustalana według chorych współczynników. Zresztą tym się różnią banki zachodnie (czytaj – żydowskie) od banków muzułmańskich. Różnią się stosowaniem lichwy, która w islamie jest zakazana. Ale Twoim rozumowaniem lepiej iść pod most, bo jak to było? “Tylko idioci pracują za 6 tys.” Reszta jest posłami.
Aha w branży budowlanej pracowałem przez dekadę i mógłbym książkę napisać o wałkach i przekrętach jakie tam widziałem, a nie byłem ograniczony do jakiegoś jej wąskiego przekroju. Budownictwo drogowe, mieszkaniowe, deweloperka, drobni wykonawcy, koncerny budowlane. Wszędzie przekręty i korupcja. A najbardziej znamienne jest to jak wykładają się firmy na inwestycjach państwowych i już dziś w takiej GDDKiA jest płacz, że nie ma komu budować dróg, bo ludzie już się poparzyli na ich wspaniałych inwestycjach.