Historia na znaczkach – Legioniści byli spoko!

Opublikowano: 03.06.2018 | Kategorie: Historia, Publicystyka, Publikacje WM | RSS komentarzy

W latach 1914-1918 ziemie polskie po raz kolejny stały się teatrem wojny o dominację w Europie. Po wielkiej ofensywie na Francję i Belgię dowództwo niemieckie zrezygnowało z „blitzkriegu” na zachodzie wobec uporczywej obrony Francuzów wspieranych przez armię i flotę brytyjską. Postanowiono gros sił własnych i austriackich skierować do walki przeciw armiom rosyjskim, które zimą 1914/1915 zajęły prawie całą Galicję. Armie austro-węgierskie broniły linii Karpat, gdyż Rosjanie, pomijając Kraków, chcieli się wedrzeć na Węgry i szybko pokonać c.k. monarchię.

Polski znaczek pocztowy z sierpnia 1939 roku, przedstawiający pomnikową postać Józefa Piłsudskiego przyjmującego defiladę odchodzących do historii Legionistów oraz odrodzonego Wojska Polskiego. Grafika najwybitniejszego twórcy polskich znaczków lat trzydziestych Wiktora Boratyńskiego, rytownik: Jan Piwczyk – twórca matryc znaczków polskich (1937-1939) i niemieckich (1943-1953).

Mimo wielkich strat i upadku austriackiej super-twierdzy Przemyśl (załoga ok 100 000 ludzi!), armie obu germańskich cesarzy odniosły sukces:
Po raz pierwszy w dziejach przełamywano front zmasowanym atakiem wielkich jednostek poprzedzonych całodniową nawałą artyleryjską: Atak na pozycje rosyjskie rozpoczął się 2 maja 1915 roku pod Gorlicami, następnego dnia wojska marszałka von Mackensena przerwały front. Armia carska cofała się walcząc. 5 sierpnia Niemcy wkroczyli do Warszawy, zaś do końca lata zajęli całą Kongresówkę.

Władze rosyjskie przed odwrotem wywiozły wyposażenie i zapasy wszystkich zakładów przemysłowych, ewakuowano większość urzędników, kolejarzy i innych fachowców wraz z rodzinami. Propaganda siała panikę i doprowadziła do uchodźstwa setki tysięcy prawosławnych i Żydów. Niszczono zasiewy, plony i zarekwirowano polskim rolnikom bydło i trzody.

Po raz pierwszy od 100 lat wschodni zaborcy odeszli za Bug.

Rosjanie? Nie zupełnie: około połowy stanu armii carskiej stanowili mężczyźni z dziesiątek mniejszości narodowych. Także tysiące zmobilizowanych Polaków, ale też rodacy-ochotnicy, którzy jak lejtnant pułku kawalerii gwardii carskiej Stanisław Ignacy Witkiewicz (późniejszy Witkacy) z własnej woli walczyli w imię obrony Słowian przed Germanami.

Zaś nowi okupanci zamierzali wykorzystać zdobyte ziemie polskie do swoich celów:

1. Utworzenia bazy strategicznej do ofensywy w głąb Rosji.

2. Zarekwirowania wszystkich dostępnych jeszcze dóbr i środków produkcji a także wykorzystania gospodarki rolnej dla swej machiny wojennej.

3. Pozyskania Polaków, byłych poddanych cara, jako siły żywej do walki z Rosją.

Od początku wojny po stronie austriackiej walczyli polscy legioniści Józefa Piłsudskiego. Ten były konspirator socjalistyczny, uciekinier z carskiego więzienia a przy tym samouk militarny i wizjoner polityczny od sierpnia 1914 roku pełnił funkcją komendanta I pułku Legionów Polskich.

W szeregi tej jednostki wstępowali zazwyczaj młodzi idealiści, często uczniowie w wieku 16- 18 lat oraz przedstawiciele ówczesnego średniego pokolenia – weteranów walki z caratem. Wśród legionistów panowała atmosfera entuzjazmu i mimo braku zrozumienia ze strony rodaków z Kongresówki, wiara w zwycięstwo polskiej insurekcji przeciw caratowi.

Józef Piłsudski ze sztabem dzielił wszystkie trudy walk i niedostatek legionistów. Zawracano się doń „obywatelu Komendancie”, zaś legionowa młodzież nazywała swego starszego dowódcę „Dziadkiem”.

Zapatrzony we wzorzec doktora Judyma, 30-letni lekarz Felicjan Składkowski (pseudonim Sławoj, przyszły generał i premier RP) przystąpił do Legionów, jako naczelny lekarz I Pułku. W swym pamiętniku „Moja służba w Brygadzie” barwnie opisał codzienność frontowego życia ówczesnej młodzieży, dowodzonej przez „dziadków”. Mimo niedostatków, trudów marszów i służby frontowej oraz śmierci towarzyszącej im każdego dnia, ludzie ci nie tylko robili swoje, ale zachowali poczucie humoru. Powstawały satyry, piosenki, nawet kilka powiedzonek, z których największą karierę zrobiło „spoko”, słówko, które weszło do powszechnego obiegu w ustach pokolenia wnuków Legionistów.

Mimo macoszego traktowania Legionów przez c.k. sztab, w tym oficerów narodowości polskiej lekceważących nieprofesjonalną zbieraninę ochotników Piłsudskiego, młode pułki odznaczyły się w walkach odwrotowych zimą 1914/15 roku oraz w czasie wypierania Rosjan z ziem polskich w roku następnym.

Legioniści w liczbie ok. 16 000 stanowili niewielki procent spośród żołnierzy Polaków walczących podczas I wojny światowej. Ale znaczenie ich walk nie polegało na liczebności czy sile ich ognia.

Chodziło o realizację zaplanowanego wiele lat wcześniej zamysłu Piłsudskiego polegało na stworzeniu bojowych kadr dla przyszłej armii polskiej oraz wymuszenia na chciałby jednym zaborcy deklaracji o konieczności odrodzenia państwa polskiego. Tego, od 1815 roku, nie udawało się wymusić na władcach Rosji, Prus i Austrii żadnym powstaniem, zabiegami dyplomacji, publicystyką ani werbalnym poparciem niektórych polityków zachodnich (Napoleon III).

Komendant I pułku Legionów wiedział, że dopóki imperium rosyjskie pozostaje sojusznikiem Francji i Wielkiej Brytanii, dotąd Paryż ani Londyn nie uznają odrodzenia Polski za jeden z celów wojennych. Zresztą od początku wojny dyplomacja rosyjska skutecznie paraliżowała wszelkie żądania polskich emigrantów (wielką rolę odegrał wtedy orędownik Polski Ignacy Jan Paderewski) i sprzyjających im osobistości zachodnich, w czym ambasador carski w Paryżu hrabia Izwolski znajdował pełne zrozumienie premiera i prezydenta Francji. W takiej sytuacji poseł do rosyjskiej Dumy Państwowej Roman Dmowski, mógł tylko marzyć, że Ententa pokona Mitteleuropę a łaskawy car zjednoczy Kongresówkę z Galicją i zaborem pruskim pod swoją władzą…

Dlatego też pierwszymi suwerenami, którzy proklamowali odrodzenie „Królestwa Polskiego” byli cesarze Niemiec i Austro-Węgier. Ich akt z 5 listopada 1916 nie precyzował granic przyszłej Polski ani nie wskazywał jej władcy, jednakże był to fakt, z którym pozostałe wojujące strony musiały się liczyć.

Wkrótce Józef Piłsudski wszedł do namiastki polskiego rządu: Tymczasowej Rady Stanu gdzie robił wszystko by tworzyć kadry polskiej armii, także poprzez tworzenie konspiracyjnej POW. Nie mając zaufania do licznych Polaków wśród generalicji austriackiej i rosyjskiej, wiedział, że nowa elitę armii i administracji trzeba oprzeć na młodszym pokoleniu – ludziach nieskażonych służbą dla zaborców.

Wiosną 1917 stało się jasne, że ogarnięta rewolucją Rosja wypadła z gry mocarstw. Teraz ruch na polskiej szachownicy należał do wielkich graczy z Paryża, Londynu i Waszyngtonu.

Czas naglił: Wojska niemieckie zajmowały już trzeci rok Belgię i znaczną cześć północnej Francji, kolejne ofensywy alianckie nie mogły przełamać ich okopów. Na Bliskim Wschodzie nie złamano sojusznika Niemiec – Turcji. USA zaś wahały się, czy wypowiedzieć wojnę państwom centralnym.

Politycy polscy zboru pruskiego i austriackiego, zwłaszcza posłowie do parlamentów w Wiedniu i Berlinie, jeszcze wierzyli w zwycięstwo swych monarchów i zapewniali ich o lojalności Polaków. Zwłaszcza młodego cesarza Karola I Habsburga, który podczas wizyty w Krakowie komplementował Polaków i był przyjmowany czołobitnie przez galicyjska elitę. Ten skądinąd szlachetny władca ( wielki wpływ miała na niego maiła zona Zyta) był jednak w sytuacji bez wyjścia i jego wysiłki, aby zakończyć wojnę zostały uniemożliwione przez niemieckiego sojusznika.

Gdy w lipcu 1917 roku kazano Legionistom złożyć przysięgę na wierność cesarzom, większość, wraz z Piłsudskim, odmówiła. Więc Niemcy byłych poddanych rosyjskich internowali, ale ok. 2000 z nich przezornie wzięło przedtem urlopy… Resztę przeniesiono do jednostek w armiach niemieckiej i austriackiej.

Piłsudskiego z Sosnkowskim uwięziono w Magdeburgu i w znośnych warunkach trzymano w całkowitej izolacji, wycinając nawet z dostarczanych im berlińskich gazet artykuły o sytuacji wojennej.

Przyszły Marszałek Polski z przyszłym generałem broni i Naczelnym Wodzem PSZ na Zachodzie dopiero po ponad rocznej niewoli zorientowali się, że państwa centralne przegrywają. Byli jednak spokojni: plan Piłsudskiego, pozornie idealistyczna impreza na marginesie wielkiej polityki mocarstw, przynosił efekt: osiągnięto dobre pozycje wyjściowe do walki o miejsce Polski w Europie po zakończeniu wojny światowej.

To zaś zależało nie tylko wielkich tego świata (różnej narodowości i obywatelstwa), ale od woli i poparcia większości Narodu, chociaż należałoby raczej powiedzieć: wielonarodowej społeczności zamieszkujących ziemie polskie w trzech państwach zaborczych.

I tak nadszedł rok 1918, a w listopadzie polskie 5 minut. Na następną szansę trzeba było czekać do 1989 roku.

Autorstwo: Paweł A. Fijałkowski
Źródło: WolneMedia.net

Przeczytano 3 razy!

TAGI: , , ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU: Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

2 komentarze

  1. Anonymous-X 03.06.2018 18:43

    @ Do Autora/ Do Admina

    Podpis pod ilustracją wprowadza w błąd, rytownikiem tego znaczka nie był Czesław Słania.
    Na ilustracji widnieje znaczek Nr 335 (katalog Fischer) projektu W. Boratyński, ryt J. Piwczyk
    https://www.kzp.pl/index.php?artykul=kat-zn-1939-zn0335

    Czesław Słania nie brał udziału przy tworzeniu tego waloru, Słania urodził się w 1921 r. pierwsze znaczki, zaczął tworzyć po wojnie w latach 50, a znaczek z ilustracji pochodzi z roku 1939.

    link do strony z wszystkimi walorami Słani
    http://www.slaniastamps-heindorffhus.com/frame-Poland01.htm

    Postać Czesława Słani bardzo dobrze jest znana kolekcjonerom filatelistycznym na całym świecie, niestety w polsce jest mało znana (nie licząc filatelistów)

    Czesław Słania – artysta grafik, nadworny grawer króla Szwecji Gustawa VI Adolfa. Autor ponad 1000 znaczków pocztowych dla 28 krajów (m.in. Danii, Grenlandii, Wysp Owczych, Islandii, Monako, Niemczech, Francji, Belgii, San Marino, Szwajcarii, Australii, USA, Chin, Tajlandii, Watykanu, ONZ). Dorobek ten sprawił, że jego nazwisko wpisano do Księgi Rekordów Guinnessa jako twórcy rekordowej liczby wygrawerowanych znaczków pocztowych. Projektował również banknoty m.in. Wenezueli, Brazylii, Izraela, Belgii, Argentyny. Ponadto grawerował ekslibrisy, plakietki, medale, wykonywał prace dla związków i organizacji polonijnych. Laureat licznych konkursów, podczas których jego znaczki uznane zostały za najpiękniejsze na świecie. Odznaczany był m.in. Medalami Królewskimi w Szwecji, Krzyżem Rycerskim w Danii, Orderem św. Karola w Monako. Jego prace stanowią niedościgły wzór dla wielu innych artystów.

    Krótka biografia Słani na polskiej wikipedii
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Czes%C5%82aw_S%C5%82ania

  2. Admin WM 04.06.2018 10:00

    Dziękuję za zwrócenie uwagi. Poprawiłem nazwisko i informację o rytowniku.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.

pl Polish
X